Gość: mary
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
01.08.03, 13:55
otóz ja juz nie wiem co to jest,czy mi w głowie sie pomieszało,czy może
jestem nietolerancyjna czy o co chodzi.Dla mnie jest katusza jak ktos
siorbie,je zupę uderzając łyzką o zęby,wrzuca jedzenie jak węgiel do
pieca,jest taki "pazerny" przy jedzeniu jakby sie bal,ze ktos mu je
zabierze,jedząć trzyma łokcie na stole.MAtko..wiele razy bedć pzry takim
posiłku szybko ze łzami w oczach odchodziłam od stołu.Nie nawidze jak sie
mowi z pełnymi ustami.nienawidzę oblizywania noża.Nie znosze łapczywości.A
płukanie ust napojem?i wykałaczka uzywana przy innych przy stole.czy tylko
ja tak cierpię ?Czy ja naprawde duzo wymagam?