Dodaj do ulubionych

już sama nie wiem co mysleć...

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.08.03, 13:55
otóz ja juz nie wiem co to jest,czy mi w głowie sie pomieszało,czy może
jestem nietolerancyjna czy o co chodzi.Dla mnie jest katusza jak ktos
siorbie,je zupę uderzając łyzką o zęby,wrzuca jedzenie jak węgiel do
pieca,jest taki "pazerny" przy jedzeniu jakby sie bal,ze ktos mu je
zabierze,jedząć trzyma łokcie na stole.MAtko..wiele razy bedć pzry takim
posiłku szybko ze łzami w oczach odchodziłam od stołu.Nie nawidze jak sie
mowi z pełnymi ustami.nienawidzę oblizywania noża.Nie znosze łapczywości.A
płukanie ust napojem?i wykałaczka uzywana przy innych przy stole.czy tylko
ja tak cierpię ?Czy ja naprawde duzo wymagam?
Obserwuj wątek
    • Gość: jar Re: już sama nie wiem co mysleć... IP: 195.136.33.* 01.08.03, 14:09
      nienawidze tego u osob, ktore jakos niemilo zostaly z moja droga powiazane...a
      u innych u dobrych znajomych to mnie nawet rozsmiesza:)
    • sdfsfdsf Re: już sama nie wiem co mysleć... 01.08.03, 14:18
      wybierz sie na kanal "savoir vivre" - tam jest wiecej takich ksenofobow ;)
      • sdfsfdsf Re: już sama nie wiem co mysleć... 01.08.03, 14:20
        przepraszam pomylka, ksenofobem bys byla jakbys jadala z chinczykami ;)
    • to_fly Re: już sama nie wiem co mysleć... 01.08.03, 14:31
      Ja też tego nie nawidzę i też zawsze uciekam od stołu...

      Pozdrawiam, :)
    • default Re: już sama nie wiem co mysleć... 01.08.03, 14:35
      Popieram Cię, też tego nie znoszę, chociaż może nie odchodzę od stołu, tym
      bardziej ze łzami w oczach. A może po prostu mam szczęście rzadko obcować z
      takimi prosiakami przy stole. Ale za to do szału doprowadza mnie mój mąż, który
      prawie nigdy nie zje obiadu normalnie siedząc przy stole w jadalni, tylko
      rozwala się w salonie na fotelu, trzymając miskę zupy czy talerz z drugim
      oparty o klatkę piersiową. On twierdzi, że to przyzwyczajenie z czasów, kiedy
      mieliśmy jeden pokój i malutki stolik-ławę. Ja twierdzę, że to chorobliwa
      potrzeba lampienia się w telewizor w czasie jedzenia.
      • Gość: mary Re: już sama nie wiem co mysleć... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.08.03, 19:02
        no ja wiem moj.. tata np wjadał po obiedzie tak po cichutku zupę...było to
        zabawne...ale ja mowię o takim niezwracaniu uwagi na innych przy
        stole...przecdiez wystarczy ,że ktos popatrzy na nas,to sie czuje,że cos jest
        jest nie tak,ale np zauwazymy ,że je np wolniej i cicho...
      • komandos57 Re: już sama nie wiem co mysleć... 01.08.03, 19:27
        default napisała: Ale za to do szału doprowadza mnie mój mąż, który
        . On twierdzi, że to przyzwyczajenie z czasów, kiedy
        > mieliśmy jeden pokój i malutki stolik-ławę.
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        Moja rada.Przeprowadz sie do jednopokojowego mieszkania.Twoj stary bedzie prosiakiem,ty udawaj swinie.I
        wszystko bedzie dobrze.Mam prosbe.Zaloz te sztuczne szczeki.Bedziesz piekniejsza.
    • cossa Re: już sama nie wiem co mysleć... 01.08.03, 19:09
      a czy az tak wiele osob, z ktorymi jadasz az tak sie
      zachowuje? wydaje mi sie, ze gdy nie ma sie na cos
      wplywu, warto odpuscic. starac sie o tym nie myslec albo
      tego nie dostrzegac. i zadbac jedynie o wlasne podworko.

      cossa

      Gość portalu: mary napisał(a):

      Czy ja naprawde duzo wymagam?
      • Gość: mary cossa! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.08.03, 19:18
        hahahaahah wiesz cossa tak sobie yobraziłam jak wokół mnie takie
        zezwierzęciałe chamy..:)....hahah nie moze nie az tak,ale przeszkadza mi ...
        • cossa Re: cossa! 01.08.03, 20:00
          no to sie ciesze, ze nie jest tak zle, bo obrazek jaki mi
          powstal w glowie po przeczytaniu Twojego postu byl mniej
          wiecej taki jak przedstawilas ponizej:)
          ale mnie tez to denerwuje i przeszkadza. w akademiku np.
          budzilo mnie siorbanie goracej herbaty. stanorczo wole
          skowronki:)

          pozdrawiam cieplo:)
          cossa

          ość portalu: mary napisał(a):

          > hahahaahah wiesz cossa tak sobie yobraziłam jak wokół
          mnie takie
          > zezwierzęciałe chamy..:)....hahah nie moze nie az
          tak,ale przeszkadza mi ...
    • Gość: tak Re: już sama nie wiem co mysleć... IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.03, 22:50
      Gość portalu: mary napisał(a):

      > otóz ja juz nie wiem co to jest,czy mi w głowie sie pomieszało,czy może
      > jestem nietolerancyjna czy o co chodzi.Dla mnie jest katusza jak ktos
      > siorbie,je zupę uderzając łyzką o zęby,wrzuca jedzenie jak węgiel do
      > pieca,jest taki "pazerny" przy jedzeniu jakby sie bal,ze ktos mu je
      > zabierze,jedząć trzyma łokcie na stole.MAtko..wiele razy bedć pzry takim
      > posiłku szybko ze łzami w oczach odchodziłam od stołu.Nie nawidze jak sie
      > mowi z pełnymi ustami.nienawidzę oblizywania noża.Nie znosze łapczywości.A
      > płukanie ust napojem?i wykałaczka uzywana przy innych przy stole.czy tylko
      > ja tak cierpię ?Czy ja naprawde duzo wymagam?

      Oj mary, ale Ty jesteś szczęśliwa. Naprawdę nie masz większch problemów?
      Jeśli dobrym słowem nie możesz uzyskać poprawy, to zaakceptuj to.
      Polecam wizytę w jakimś domu starców. Zobaczysz tam pełną paletę sztuki
      jedzenia.
      Miałem kiedyś podobne odczucia. Teraz "bawię się" myślami - ten tak je, o a ten
      całkiem inaczej, a ten jeszcze jakoś "po swojemu".

      Pozdrawiam

    • martyna14 Re: już sama nie wiem co mysleć... 02.08.03, 01:26

      Ty narawde pzewrazliwiona jestes albo i tez za sztywna. Sorry ja przestrzegam
      zasad kultury ale nie przesadzajmy lzy w oczach , po prostu skup sie na czyms
      innych mysl o pozytywnym cechach tych ludzi.

      Moze bys zmeinila perspektywe gdyby jadla obiad z lekarzem, ktory wvzesniej
      uratowal Ci zycie i on by tez siorbal i obliwywal noz.

      Niektorzy naparwde wymyslaja sobie problemy i utrudniaja zycie.

      A moze Ty masz jakiejs kompleksy?
      • Gość: mary Re: już sama nie wiem co mysleć... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.08.03, 01:39
        hahahah..no tak..a Tobie nie przeszkadza jak ktos przy Tobie beka? grzebie w
        zebach?oblizuje nóż?to nie ma dla Ciebie znaczenia?jakie kompleksy,po prostu
        tak mnie wychowano,ale teraz jak widac prawie nikt nie zwraca uwagi więć jest
        mi dość cięzko..tak jak ktoś robi błędy językowe i mówi np "wziąść"
        zamiast "wziąć".Ciekawe jest ,ze ludzie bardzo prości bez szkół maja więćej
        czasem kindersztuby niż "te miastowe"..Siorbanie zawsze bedzie
        siorbaniem.widzisz tu pozwalam sobie o tym powiedziec,ale przy stole raczej
        staram sie ,zeby kazdy kto jest ze mna przy tym stole czuł się dobrze...czy
        naprawde to juz nie ma znazcenia jak się zachowujemy przy stole?wiesz niejedna
        imprezę totalna pzrezyłam ...ale nidgy nie zdarzyło mi się np zgasić papierosa
        w talerzu z jedzeniem..to ponad moje siły..
        • Gość: Renka Re: już sama nie wiem co mysleć... IP: *.home.cgocable.net 02.08.03, 08:49
          Ja mysle, ze to pomaga nam sie gromadzic w grupy i grupki, takie male
          organizmy spoleczne. Ci co lubia siorbac, siorbacze po prostu, maja wiele
          zapewne wspolnych cech z innymi siorbaczami.Ci, co lubia sobie k..pie..nac tez
          sie czuja wspaniale wsrod podobnych sobie wulgarusow.Albo ci co chleja piwsko
          lub wode, organicznie wprost nie toleruja abstynentow i gromadza sie z innymi
          pijaczkami, tworzac grupki aa, gdzie sobie daja czadu opwiadajac o swoich
          kolorowych snach na jawie.. A swoj swojego ZAWSZE rozpozna.Po zapachu chyba :)
          Zatem: grupki, grupy i ugrupowania, kazdy sobie rzepke skrobie!
          • komandos57 Rena 02.08.03, 22:53
            Spierdalaj bzdecie.
        • Gość: cygne Re: już sama nie wiem co mysleć... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 02.08.03, 12:20
          Gość portalu: mary napisał(a):

          > hahahah..no tak..a Tobie nie przeszkadza jak ktos przy Tobie beka? grzebie w
          > zebach?oblizuje nóż?to nie ma dla Ciebie znaczenia?jakie kompleksy,po prostu
          > tak mnie wychowano,ale teraz jak widac prawie nikt nie zwraca uwagi więć jest
          > mi dość cięzko..tak jak ktoś robi błędy językowe i mówi np "wziąść"
          > zamiast "wziąć".Ciekawe jest ,ze ludzie bardzo prości bez szkół maja więćej
          > czasem kindersztuby niż "te miastowe"..Siorbanie zawsze bedzie
          > siorbaniem.widzisz tu pozwalam sobie o tym powiedziec,ale przy stole raczej
          > staram sie ,zeby kazdy kto jest ze mna przy tym stole czuł się dobrze...czy
          > naprawde to juz nie ma znazcenia jak się zachowujemy przy stole?wiesz
          niejedna
          > imprezę totalna pzrezyłam ...ale nidgy nie zdarzyło mi się np zgasić
          papierosa
          > w talerzu z jedzeniem..to ponad moje siły..


          Z Toba wszystko jest w najlepszym porządku. Po prostu masz wyczulony słuch,
          wrazliwość na pewne, delikatnie mówiąc ludzkie niedociągnięcia.
          Rozumiem to doskonale, bo sama szału dostaję na dzwięk mlaskania przy jedzeniu,
          wychodzę (jeśli to możliwe rzecz jasna), dlaczego ludzie nie zamykają ust
          podczas żucia? :))
          Gęsiej skórki dostaje jak kasjerka w sklepie mówi: 12,- "złoty", albo ktoś
          inny "ja rozumie", albo "pomys".
          Nie jesteś odosobniona w tym względzie, szczerze Ci współczuję, bo
          taka "dolegliwość" jest bardzo dokuczliwa i dla nas samych i dla domowników,
          którzy narażeni są na nieustającą musztrę, prawda?

          pozdr.


    • Gość: tak Re: już sama nie wiem co mysleć... IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.03, 22:48
      Rodzina. Tu wszystkie chwyty dozwolone. Można sobie posiorbać, dłubnąć w nosie
      i w zębie. Można sobie "pogwarować" - tak se myślem. Ba, przy szwagrze można
      nawet zakląć z szewska.
      W domu rodzinnym potrafię strzepać popiół papierosowy do szklanki po kawie, bo
      akurat nie mam pod ręką popielniczki. Nie wadzi mi landrynka z podłogi czy po
      prostu z ziemi. Po pierwszych liźnięciach trzeba tylko wypluć włosy lub piach.
      Członowie rodziny różnie widzą te moje "dziwactwa". Zasadniczo je potępiają,
      ale z drugiej strony znają je, więc też tolerują. Z wyjątkiem jednej z sióstr.
      Wystarczy nie tak chrząknąć czy pociągnąć nosem (nawet smarknąć w chusteczkę),
      a już ją "diabli biorą".
      Natomiast podczas spotkań z "obcymi" należy przestrzegać norm powszechnie
      uznanych za przyzwoitość.
      Żucie z niedomkniętymi ustami jest lepsze niż stałe poruszanie żuchwą z okazji
      gumy do żucia. Ale to już chyba wykracza poza temat...

      Pozdrawiam
    • m-a-g Re: już sama nie wiem co mysleć... 02.08.03, 22:53
      Doskonale Cię rozumiem i jednoczę się w bólu :(
      pozdrawiam!
    • rlitwin Re: już sama nie wiem co mysleć... 02.08.03, 23:10
      Witajcie,

      Mam takiego znajomego, ktorego fascynuje jak ludzie jedza. Lubi sie temu
      przygladac. Szczegolnie kiedy sam cos przyrzadzi... lubi patrzec na to jak
      szamaja. Ja osobiscie nie lubie i na nerwy mi dziala jak ludzie mlaskaja przy
      jedzeniu. A jeszcze bardziej mnie wkurza, ze mnie to wkurza. W sumie to jest
      natura. Nic innego.. tak jest, kwestia zaakceptowania. Mysle, ze bierze sie to
      z tego, ze uwypuklamy te nakreslone przez tradycje "niedociagniecia" w obliczu
      zupelnie innych spraw, np. ignoranctwo danej osoby na jednej plaszczyznie
      rzutujemy na inne plaszczycny typu posilanie sie. I tyle..a pozniej wchodzi w
      krew i juz nam to wadzi u kazdego...
      • Gość: tak Re: już sama nie wiem co mysleć... IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.03, 23:23
        rlitwin napisał:

        > Mysle, ze bierze sie to
        > z tego, ze uwypuklamy te nakreslone przez tradycje "niedociagniecia" w
        obliczu
        > zupelnie innych spraw, np. ignoranctwo danej osoby na jednej plaszczyznie
        > rzutujemy na inne plaszczycny typu posilanie sie. I tyle..a pozniej wchodzi w
        > krew i juz nam to wadzi u kazdego...

        Dobre, kupuję. To jest jedno z wyjaśnień.

        Pozdrawiam
        • zly_kwiat Re: już sama nie wiem co mysleć... 03.08.03, 09:44
          czy ktos kto siorbie robiac ci minete tez cie wnerwia ?
    • cossa Re: już sama nie wiem co mysleć... 03.08.03, 16:31
      tak sobie wlasnie skojarzylam czytajac jedna z
      wypowiedzi, ze mni tez kiedys doprowadzaly do szalu
      bledne koncowki, szlem, jazem itp.

      w krakowie mi minelo. ilez mozna poprawiac?
      wtenczas, jazem szla, okapac.. wiecej teraz nie kojarze
      oprocz moze jeszcze pani na dworcu mowiacej
      "pociag do czebini odjedzie z peronu czeciego"

      no i jeszcze prze-sympatyczny prze-agent
      aaa.. no i dupcyc co sie da

      zdupcyc
      zadupcyc
      nadupcony..

      no ale dosc wspomnien. myslalam ze zwariuje. a pozniej
      sie przyzwyczailam. heh.. nawet samej mi sie to
      udzielilo. zalecam troche dystansu :)

      pozdrawiam
      cossa
    • kamfora Re: już sama nie wiem co mysleć... 03.08.03, 16:56
      Wiele lat temu miałam okazję być gościem w domu
      pewnej poznańskiej rodziny. Na kolacji podano mi
      koszyczek z chlebem - wyciągnęłam rękę, i wzięłam
      jedną kromkę. Reszta "biesiadników" użyła w tym celu widelców.
      Nałożyłam sobie wędlinę i jakieś sałatki na talerzyk,
      po czym wzięłam nóż i widelec i zaczęłam jeść, tak
      jak to się "normalnie" robiło w moim domu i we
      wszystkich mi znanych. Nagle zauważyłam, że wszyscy
      nakładają wędlinę z talerzyka na posmarowany masłem
      chleb, po czym takie "kanapki" zaczynają jeść nożem
      i widelcem!. Chwila konsternacji - i kontynuowałam
      mój sposób jedzenia, mimo widoczngo niezadowolenia
      w oczach pani domu ;-) Czułam się jak jaskiniowiec,
      ale wytrzymałam - i do dzisiaj jem "po mojemu" ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka