Dodaj do ulubionych

Toksyczny parter

12.08.03, 11:00
Historia jakich wiele wokol nas .
Fascynacja czy milosc - nie wazne w efekcie slub . Zycie usestymatyzowane
studia potem dzieci . Podzial obowiazkow : ty wychowujesz , ja robie
kariere . Przy odpowiedniej dawce inteligencji popartej urokiem osobistym
kolejne szczeble pokonywane niemal w zawrotnym tepie . Ona jakby zostaje w
tyle , ale nie ma lekko - nadrabia zaleglosci , jednak czas stracony jest
nie do odrobienia .
Jak dalej potoczy sie taki zwiazek ?
Jak postepowac , zeby nie stac sie toksyna dla drugiej strony ?
Obserwuj wątek
    • Gość: gb Re: Toksyczny parter IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 12.08.03, 11:01
      Nie rezygnować ze swoich pragnień, w żadnych okolicznościach.
      • niepokorna_ Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:04
        Gość portalu: gb napisał(a):

        > Nie rezygnować ze swoich pragnień, w żadnych okolicznościach.

        Jestes kobieta ? Czy mezczyzna?
        Wszystko jedno :)) Brak odpowiedzi na pytania odnoszace sie do konkretnej
        sytuacji.
        Pozdrawiam
        • Gość: gb Re: Toksyczny parter IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 12.08.03, 11:09
          niepokorna_ napisała:

          > Gość portalu: gb napisał(a):
          >
          > > Nie rezygnować ze swoich pragnień, w żadnych okolicznościach.
          >
          > Jestes kobieta ? Czy mezczyzna?
          > Wszystko jedno :)) Brak odpowiedzi na pytania odnoszace sie do konkretnej
          > sytuacji.
          > Pozdrawiam

          Kobieta w takim związku może mieć poczucie krzywdy. Reakcje (jej) mogą być
          najróżniejsze. Mężczyzna będzie znudzony - żona przestanie być partnerem.
          • niepokorna_ Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:18
            Gość portalu: gb napisał(a):


            > Kobieta w takim związku może mieć poczucie krzywdy. Reakcje (jej) mogą być
            > najróżniejsze. Mężczyzna będzie znudzony - żona przestanie być partnerem.

            Czy jest dla Nich szansa ?
            • Gość: gb Re: Toksyczny parter IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 12.08.03, 11:24
              niepokorna_ napisała:

              > Gość portalu: gb napisał(a):
              >
              >
              > > Kobieta w takim związku może mieć poczucie krzywdy. Reakcje (jej) mogą być
              >
              > > najróżniejsze. Mężczyzna będzie znudzony - żona przestanie być partnerem.
              >
              > Czy jest dla Nich szansa ?

              To zależy czy godza się na przyjęte kiedyś tam role. W życiu jest zawsze coś
              za coś. Zależy co obie strony za "to" otrzymują. Dlaczego pytasz?
              • niepokorna_ Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:40
                Gość portalu: gb napisał(a):


                > To zależy czy godza się na przyjęte kiedyś tam role. W życiu jest zawsze coś
                > za coś. Zależy co obie strony za "to" otrzymują. Dlaczego pytasz?

                Zalozmy , ze Ty jestes w takim zwiazku . Jak Ty postapisz ?

                Pytanie jakich wiele na tym forum :)) Kwestia pozostaje waga odpowiedzi .
                Pozdrawiam
                • Gość: gb Re: Toksyczny parter IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 12.08.03, 13:37
                  niepokorna_ napisała:

                  > Gość portalu: gb napisał(a):
                  >
                  >
                  > > To zależy czy godza się na przyjęte kiedyś tam role. W życiu jest zawsze c
                  > oś
                  > > za coś. Zależy co obie strony za "to" otrzymują. Dlaczego pytasz?
                  >
                  > Zalozmy , ze Ty jestes w takim zwiazku . Jak Ty postapisz ?
                  >
                  > Pytanie jakich wiele na tym forum :)) Kwestia pozostaje waga odpowiedzi .
                  > Pozdrawiam

                  Przykro mi jeżeli Cię rozczaruję. Ja nie byłabym w takim związku. Jestem
                  egoistką :)))
                  • niepokorna_ Re: Toksyczny parter 12.08.03, 13:53
                    Gość portalu: gb napisał(a):


                    > Przykro mi jeżeli Cię rozczaruję. Ja nie byłabym w takim związku. Jestem
                    > egoistką :)))

                    Nie rozczarowalas mnie :)) Masz metode i wiesz co chcesz . Tylko pogratulowac .
                    Pozdrawiam serdecznie:))
                    • Gość: gb Re: Toksyczny parter IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 12.08.03, 14:13
                      niepokorna_ napisała:

                      > Gość portalu: gb napisał(a):
                      >
                      >
                      > > Przykro mi jeżeli Cię rozczaruję. Ja nie byłabym w takim związku. Jestem
                      > > egoistką :)))
                      >
                      > Nie rozczarowalas mnie :)) Masz metode i wiesz co chcesz . Tylko
                      pogratulowac .
                      > Pozdrawiam serdecznie:))

                      Jestem zdumiona. Również pozdrawiam.
    • Gość: Malwina Re: Toksyczny parter IP: *.d1.club-internet.fr 12.08.03, 11:09
      opisana historia wyglada najnormalniej w swiecie - co tu toksyny maja
      wspolnego ?
      • sdfsfdsf Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:11
        malwina do roboty a nie rozbijasz sie na forum - kto krowy wydoi, garnki
        pozmywa? :)
        • procesor Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:13
          Esdeefei - urlop, zwolnienie, bezrobocie czy na emeryturze jestes?? ;)
          No bo chyba nie obijasz się w pracy??! ;)
          • sdfsfdsf Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:21
            ja jestem krolem malego, egzotycznego panstewka, to dlatego opieprzam sie
            calymi dniami
            • procesor Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:24
              sdfsfdsf napisał:
              > ja jestem krolem malego, egzotycznego panstewka, to dlatego opieprzam sie
              > calymi dniami

              Pokornie wybaczenia prosze że nie tytułowałam Waszej Wysokosci odpowiednio..
              Czy moge liczyć na wybaczenie??
              ;)
      • niepokorna_ Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:16
        Gość portalu: Malwina napisał(a):

        > opisana historia wyglada najnormalniej w swiecie - co tu toksyny maja
        > wspolnego ?

        Masz racje - normalan sytuacja .
        Dla Niego - Ona staje sie toksyna obciazajaca partnera - nie nadaza . Przed
        nim nowe wyzwania , nowe twarz . Rodzina staje sie marginesem .
        Dla Niej - zal , ze sie nie w pelni samorealizuje , obowiazkow nie ubywa ,
        swiadomosc , ze hamuje Go - stawiajac wymagania dotyczace Siebie , czy
        rodziny . Gdyby tak nie parl do przodu mialby wiecej czasu i pomogl Jej .
        Zawrtosc toksyn kiedys eksploduje , ale ich ukierunkowanie zalezy od
        partnerow .

        • sdfsfdsf Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:20
          nie eksploduje, rodzice mojego kolegi to dla mnie wzor idealnej rodziny, ojciec
          jest naukowcem pracujacym dla ue, matka jest nauczycielka i pracuje na pol
          etatu, i jest ok a nawet bardziej, znam ta rodzine troche lepiej niz z zewnatrz
          to wiem, zreszta ich syn jest moim przyjacielem od 20 lat
          • niepokorna_ Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:24
            :)) dziekuje , ale nie odpowiedziales na pytanie - jak dalej postepowac?
            A moze wiesz jak oni to pogodzili - to przeciez tez jakas / czyjas historia .
            Pozdrawiam
            • sdfsfdsf Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:34
              trudno mi powiedziec, oni po prostu zachowuja sie normalnie :), wiekszosc osob
              wymysla sobie jakies problemy, frustruja sie etc, nigdy tego nie potrafilem
              zrozumiec, po prostu to sa madrzy ludzie i dlatego do czegos w zyciu doszli, a
              glupoty wokol nas wiela oj wiela i dlatego tez takie sytuacje jak opisujesz
              maja miejsce, zamiast wziac sie do pracy to zyje sie serialami
              • niepokorna_ Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:46
                :)) to nie serial
                Moze to , ze dzisiaj odpowiadasz mi na zadane pytanie sprawi , ze kiedys Ty
                nie bedziesz mial tych dylematow .
                Moze cos zostanie w podswiadomosci i problem zdlawisz w zarodku :))
                Pozdrawiam Cie serdecznie
        • procesor Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:22
          Niepokorna czy ty nie przesadzasz??
          Związek dwojga osób, rodzina, to nie obowiazek JEDNEJ osoby.
          Toksyny, obowiazki, kamień u szyi..
          Rodzina to sprawa dla dwojga.
          Czy ty nie bierzesz na siebie za dużej odpowiedzialności??
          • niepokorna_ Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:25
            procesor napisała:

            > Niepokorna czy ty nie przesadzasz??
            > Związek dwojga osób, rodzina, to nie obowiazek JEDNEJ osoby.
            > Toksyny, obowiazki, kamień u szyi..
            > Rodzina to sprawa dla dwojga.
            > Czy ty nie bierzesz na siebie za dużej odpowiedzialności??

            Procesorko nigdzie nie napisalam , ze to Moja historia , tylko taka jak wiele
            wokol Nas;)
            • procesor Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:30
              niepokorna_ napisała:
              > Procesorko nigdzie nie napisalam , ze to Moja historia , tylko taka jak wiele
              > wokol Nas;)

              A wiesz co jest najbnardziej charakterystyczne w tej historii??
              Że kobieta czuje sie winna. Że to ona jest cieżarem, nie nadąża.
              Ale mnie wkurza to wmawianie że dom i rodzina to nieistotny margines!!
              uch!
              • niepokorna_ Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:37
                Masz racje :))
                Czy nie sadzisz , ze zostalysmy zle wychowane przez rodzicow ? , ze wpojono
                nam zasady , ktore z gory stawiaja Nas na przegranej pozycji ?
                Czy taki sam blad popelnimy wychowujac Nasze corki ? Przeciez kazda z Nich
                chce wyjsc za maz i ufa , ze Jej zwiazek bedzie inny . Czy stac nas na odwage
                odejscia od stereotypow i powiedzenie Jej :"... kochanie zrob dla siebie
                wszystko na co Cie stac , a potem szukaj partnera " ?
                • procesor Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:40
                  niepokorna_ napisała:
                  > Masz racje :))
                  > Czy nie sadzisz , ze zostalysmy zle wychowane przez rodzicow ? , ze wpojono
                  > nam zasady , ktore z gory stawiaja Nas na przegranej pozycji ?
                  > Czy taki sam blad popelnimy wychowujac Nasze corki ? Przeciez kazda z Nich
                  > chce wyjsc za maz i ufa , ze Jej zwiazek bedzie inny . Czy stac nas na odwage
                  > odejscia od stereotypow i powiedzenie Jej :"... kochanie zrob dla siebie
                  > wszystko na co Cie stac , a potem szukaj partnera " ?

                  A nie.
                  Jak tak nie zostałąm wychowana. :)
                  Mam zdrowe wyobrazenie o zwiazku, nie traktuje go jak sceny walki.
                  I mam nadziję że moja córka tez bedzie rozsadnie patrzec na facetów. :)
    • herezja_2000 Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:29
      Ja też nie lubię mieszkać na parterze. Myslę że kraty w oknach mogą źle wpływać
      na samopoczucie...
      • herezja_2000 Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:32
        Wróć. Sorka, co za herezje ja tu wypisuje?
        Toksyczny, tak od razu?
        Po kilku latach bycia ze sobą razem, podobno musi przyjść kryzys. I tylko od
        obu, dwu stron, zalezy czy przetrwają.
        Ale żeby tak przesadzać od razu?
        Może to jest szukanie wymówki?
        • niepokorna_ Re: Toksyczny parter 12.08.03, 11:44
          herezja_2000 napisał:

          > Wróć. Sorka, co za herezje ja tu wypisuje?
          > Toksyczny, tak od razu?
          > Po kilku latach bycia ze sobą razem, podobno musi przyjść kryzys. I tylko od
          > obu, dwu stron, zalezy czy przetrwają.
          > Ale żeby tak przesadzać od razu?
          > Może to jest szukanie wymówki?

          Przyczynek do rozwodu ? Tak sadzisz ? A moze ktores z Nich chce ratowac ten
          zwiazek ? Pytam o szanse .
          Na potwierdzenie , ze wiele takich sytuacji przeczytaj Temat zdolowanej - bez
          wyjscia - zdaje sie z lipca , ale dzisiaj reaktywowany . Czy Ona jest w innej
          sytuacji ? Sumasumarum to to samo.
          • herezja_2000 Re: Toksyczny partner 12.08.03, 11:58
            Od razu stawiasz wszystko na krawędzi noza. Życie nie jest czarno białe.
            W jakim sensie zostaje z tyłu? Że kariera idzie wolniej?
            Czy, że on zajęty karierą, poświęca jej mniej czasu?
            Ona poszukując sensu w takim życiu, zajmuje się bardziej dziećmi i domem?
            Ze związku partnerskiego powoli staje się to standardowe polskie małżeństwo,
            będące razem po to by dać dzieciom wychowanie i by na starośc nie być razem.
            W związku partnerskim są również takie potrzeby, ale nie tylko. Jest tam dużo
            więcej.
            Małżeństwo, w którym ona robi za pomoc domową, opiekunkę do dzieci i praczkę.
            Dodatkowo, dla rozrywki pracuje. On, władca w pracy i domu, przecież przynosi
            pieniądze. Więc o co chodzi, przecież ten schemat jest jak najbardziej
            popierany przez kościół. mamy zakodowane gdzies głęboko w umysłach, że taki
            schemat jest odpowiedni. Przez stulecia tak było, dlaczego mamy się przed tym
            bronić?
            popatrz w przeszłość. Gdyby nie dziesiątki Twych przodków, którzy żyli w taki
            sposób, to nie byłoby i Ciebie.
            OK. A teraz nasza świadomość. Wiemy że coś jest nie tak. Coś nam jednak nie
            pasi. Czy zrobimy coś z tym, czy będziemy dbać o drugą osobę, o związek? O to
            by jednak było dużo więcej?
            Pewne standardy są tak zakorzenione w naszych umysłach, że naprawdę trudno z
            nimi się walczy, ale można. Trzeba tylko chcieć!

            PS. Tak jak ktoś tu z kimś walczył i jakoś mniej jednego i drugiego...
            • niepokorna_ Re: Toksyczny partner 12.08.03, 12:10
              herezja_2000 napisał:
              Dzieki serdeczne za wypowiedz , wiele w tym co mowisz prawdy i zdrowego
              realizmu .
              Musze sie jednak odniesc do pewnych elementow twojej wypowiedzi .

              > Od razu stawiasz wszystko na krawędzi noza. Życie nie jest czarno białe.
              To tylko hipotetyczna sytuacja i nic jeszcze sie nie stalo , ale co zrobic ,
              zeby zaistniala sytuacje rozladowac ?
              > W jakim sensie zostaje z tyłu? Że kariera idzie wolniej?
              > Czy, że on zajęty karierą, poświęca jej mniej czasu?
              Rodzina - to Ona i dzieci , albo dzieci i Ona .
              > Ona poszukując sensu w takim życiu, zajmuje się bardziej dziećmi i domem?
              > Ze związku partnerskiego powoli staje się to standardowe polskie małżeństwo,
              > będące razem po to by dać dzieciom wychowanie i by na starośc nie być razem.
              > W związku partnerskim są również takie potrzeby, ale nie tylko. Jest tam
              dużo
              > więcej.
              > Małżeństwo, w którym ona robi za pomoc domową, opiekunkę do dzieci i
              praczkę.
              > Dodatkowo, dla rozrywki pracuje. On, władca w pracy i domu, przecież
              przynosi
              > pieniądze.
              Moze kariera nie zawsze wiaze sie z duzymi pieniedzmi ? Moze Ona zarabia
              wiecej , ale moze byc i taka sytuacja jak piszesz.
              >Więc o co chodzi, przecież ten schemat jest jak najbardziej
              > popierany przez kościół. mamy zakodowane gdzies głęboko w umysłach, że taki
              > schemat jest odpowiedni. Przez stulecia tak było, dlaczego mamy się przed
              tym
              > bronić?
              > popatrz w przeszłość. Gdyby nie dziesiątki Twych przodków, którzy żyli w
              taki
              > sposób, to nie byłoby i Ciebie.
              Masz racje nie byloby Mnie :))
              > OK. A teraz nasza świadomość. Wiemy że coś jest nie tak. Coś nam jednak nie
              > pasi. Czy zrobimy coś z tym, czy będziemy dbać o drugą osobę, o związek? O
              to
              > by jednak było dużo więcej?
              > Pewne standardy są tak zakorzenione w naszych umysłach, że naprawdę trudno z
              > nimi się walczy, ale można. Trzeba tylko chcieć!
              >
              > PS. Tak jak ktoś tu z kimś walczył i jakoś mniej jednego i drugiego...
              Opisana historia nie jest w sferze walki .
              • herezja_2000 Re: Toksyczny partner 12.08.03, 14:27
                niepokorna_ napisała:

                > To tylko hipotetyczna sytuacja i nic jeszcze sie nie stalo , ale co zrobic ,
                > zeby zaistniala sytuacje rozladowac ?

                Hipotetyczna... zaistniałą rozładować? Niezbyt to konsekwentne. Chyba boisz się
                do czegoś przyznać. Ale to już Twoja sprawa.

                > Rodzina - to Ona i dzieci , albo dzieci i Ona .

                Czyli dla niego nie ma już miejsca?? On jest obok, albo jako dodatek?
                Czy to aby na pewno jest jeszcze związek??

                > Moze kariera nie zawsze wiaze sie z duzymi pieniedzmi ? Moze Ona zarabia
                > wiecej , ale moze byc i taka sytuacja jak piszesz.

                Po przeczytaniu tamtego artykułu, rzeczywiście dotarło do mnie że mniej
                zarabiający facet jawi się kobiecie jako kula u nogi i trzeba się go pozbyć.
                Przestaje się wtedy liczyć reszta???

                > Opisana historia nie jest w sferze walki .

                Hm. Opisana historia zaczyna jawić się rzeczywistą. Pytanie czy faceta
                zaczniesz traktować przedmiotowo, ustawiając sobie jego cechy w kolejności,
                umieszczając gdzieś wysoko w rankingu te zarabiane pieniądze? Czy może będzie
                to wciąż partner, który ma ludzkie cechy, do którego przytulanie się powoduje
                miłe mruczenie u Ciebie. Z kim śmiejesz się, idziesz do kina, parku, na lody.
                Ktoś z kim możesz rozmawiać o wszystkim, najlepszy Twój przyjaciel????
                • niepokorna_ Re: Toksyczny partner 12.08.03, 14:39
                  Dziekuje za analize mojej wypowiedzi . Masz wiele racji , ale stawiasz mnie w
                  niezrecznej sytuacji :)))
                  Zeby ustosunkowac sie do niektorych Twoich wnioskow musialabym isc dalej , a
                  tego nie chce .
                  Prowokujesz mnie :))
                  Pozdrawiam.
                  • herezja_2000 Re: Toksyczny partner 12.08.03, 14:52
                    niepokorna_ napisała:

                    > Masz wiele racji , ale stawiasz mnie w niezrecznej sytuacji :)))

                    To nie ja, to życie...

                    > Zeby ustosunkowac sie do niektorych Twoich wnioskow musialabym isc dalej , a
                    > tego nie chce .

                    Tego się domyśliwszy od razu. Ale więcej nie jestem w stanie podpowiadać bez
                    większej ilości szczegółów. I nie zawsze to co bym podpowiedział, byłoby
                    słuszne.

                    > Prowokujesz mnie :))

                    Tak lubię. Ale nie myśl sobie. Sprowokowałaś mnie do wejrzenia w moje życie.
                    Nazwałem po imieniu rzeczy, nad którymi zastanawiam się od pewnego czasu. I
                    jakiś czas temu zacząłem coś z tym robić. Nie było tak źle jak w sytuacji którą
                    opisujesz. Ale mogłoby się tak stać. Tego nie chcę a że jestem uparty i podobno
                    nie taki głupi, to liczę że coś z tym zrobię...

                    Mnie wystarczyło przeczytanie tego wątku. A czy on jest w stanie chcieć coś
                    zrobić? Zastanawiałaś się nad sobą? Rozmawiałaś z nim??

                    Pozdr.
                    • niepokorna_ Re: Toksyczny partner 12.08.03, 15:32
                      Jestes madrym i wrazliwym czlowiekiem - gratuluje .

                      Pozdrawiam :))

                      Ps.Tylko jedna czesc Twojej wypowiedzi przerazila mnie - czy naprawde
                      sadzisz , ze mezczyzna mniej zarabiajacy jest kula u nogi ?
                      Czy Ty przeczytales co napisalam ?
                      • herezja_2000 Re: Toksyczny partner 12.08.03, 16:14
                        niepokorna_ napisała:

                        > Jestes madrym i wrazliwym czlowiekiem - gratuluje .

                        ło majn got. Tyla pochlebstw jednego dnia?? :))

                        > Ps.Tylko jedna czesc Twojej wypowiedzi przerazila mnie - czy naprawde
                        > sadzisz , ze mezczyzna mniej zarabiajacy jest kula u nogi ?
                        > Czy Ty przeczytales co napisalam ?

                        Przeczytałem. A ten wniosek nasunął się po przeczytaniu artykułu z Polityki, do
                        którego link podałaś...

                        :)))
                        • niepokorna_ Re: Toksyczny partner 12.08.03, 16:32
                          Komplementy zasluzone :))

                          Czyzbys sie nie staral na nie zasluzyc ;)
                          Zartuje .
                          Link podalam , ale pytania zadalam do konkretnej sytuacji.

                          Pozdrawiam:))
                          • herezja_2000 Re: Toksyczny partner 12.08.03, 16:44
                            niepokorna_ napisała:

                            > Komplementy zasluzone :))

                            :))

                            > Link podalam , ale pytania zadalam do konkretnej sytuacji.

                            Sytuację opisałaś tak by zbyt wiele nie napisać, więc sobie dopowiedziałem
                            artykułem. Trudno odnosić sie do czegoś co będąc, nie jest. A artykuł nie jest
                            zły...


                            > Pozdrawiam:))

                            pozdr:))
    • niepokorna_ Re: Toksyczny parter 12.08.03, 13:50
      Na forum Kobieta pewien Pan stawia pytanie - czyzby opcja przeciwwstawna ?

      polityka.onet.pl/162,1128261,1,0,artykul.html
      Zaklety krag - kazdy wybor jest ZLY .
    • Gość: aly Re: Toksyczny parter IP: 62.121.128.* 12.08.03, 13:59
      niepokorna_ napisała:

      > Historia jakich wiele wokol nas (..).

      > Jak postepowac , zeby nie stac sie toksyna dla drugiej strony ?


      jak? no normalnie, jak wiekszosc.
    • komandos57 Re: Toksyczny parter 12.08.03, 22:49
      Toksyczny parter? Nic innego ci nie pozostaje jak umyc cipski!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka