Gość: czarek
IP: 65.128.157.*
23.12.01, 22:51
sniegu ciagle nie ma. Nad morzem podczas dwugodzinnego spaceru spotkalem dwoch
starszych panow, wedkujacych. Wiatr niemilosierny z ladu, wiec mozna bylo sie
opatulic i zaglebic w kolyszacej otchlani. Fale czasem tak nagle uderzaly o
brzeg ze nie nie czulo sie zadnej monotonii. Spokoj z niepokojem przeplataly
sie bezustannie. Podnioslem pierwsza muszle, wyzlobiona i podziurawiona jak
sito. Spodobala mi sie od pierwszego wejrzenia. Schowalem. Wszystkie nastepne
wyrzuaclem z powrotem. Ta pierwsza byla najbardziej przekonywujaca.
Wracalem przed zmrokiem. Niebo bylo niemowleco rozowe.