Dodaj do ulubionych

a dzisiaj...

IP: 65.128.157.* 23.12.01, 22:51
sniegu ciagle nie ma. Nad morzem podczas dwugodzinnego spaceru spotkalem dwoch
starszych panow, wedkujacych. Wiatr niemilosierny z ladu, wiec mozna bylo sie
opatulic i zaglebic w kolyszacej otchlani. Fale czasem tak nagle uderzaly o
brzeg ze nie nie czulo sie zadnej monotonii. Spokoj z niepokojem przeplataly
sie bezustannie. Podnioslem pierwsza muszle, wyzlobiona i podziurawiona jak
sito. Spodobala mi sie od pierwszego wejrzenia. Schowalem. Wszystkie nastepne
wyrzuaclem z powrotem. Ta pierwsza byla najbardziej przekonywujaca.
Wracalem przed zmrokiem. Niebo bylo niemowleco rozowe.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ally Re: a dzisiaj... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.01, 00:53
      Niedziela 23 grudnia 2001

      Nadal leżę. To już 94 dzień. Obok mnie dwaj starsi panowie. Wędkują. Jeden z
      nich mnie nadepnął. Nawet nie zauważył kiedy. Nawet nie spojrzał. Kolejna rysa
      nie robi różnicy. Przywykłam. Czy ja mam w sobie magnes, który przyciąga
      podeszwy tubylców? A może leżę w złym miejscu? Może ten kto mnie tu ostatnio
      wyrzucił nie zastanawiał się jak ważny jest moment wyrzucenia ze swej kieszeni,
      jak bardzo to decyduje o moim dalszym losie? Plaża dziś pusta. Wiatr nie
      pozwala usnąć. Delektuję się wiec jego śpiewem. Łącze jego gwałtowne porywy z
      niebieskim szumem dosięgających mnie fal i tworzę niezapomnianą melodię. Powoli
      wprowadzam się w stan błogiego bezczucia.
      Ktoś nadchodzi. Czego może szukać o tej porze? Zatrzymał się przy mnie i
      patrzy. Ale nie..... on nie patrzy jak inni. W tym spojrzeniu kryje się jakaś
      niewytłumaczalna wrażliwość i ciepło, ciekawość ale nie nachalność. Podnosi
      mnie i dokładnie analizuje każdą moją ranę. Przez jakiś czas obraca w ciepłych
      dłoniach, mruczy pod nosem: „wyżłobiona i podziurawiona jak sito”, a potem robi
      coś nieoczekiwanego; uśmiecha się i chowa mnie do kieszeni.........
      A niebo jest dziś niemowlęco różowe.
      • Gość: Renka Re: a dzisiaj... IP: *.home.cgocable.net 24.12.01, 04:07
        A u mnie dzwieki Silent Night w wykonaniu Enya niesamowicie cieply nastroj
        stwarzaja.Lampki w oknach i na choince kolorowo migaja i wyobrazcie sobie..
        pierwszy snieg, wlasnie teraz, na dzien przed Wigilia pokryl zieloniutkie
        jeszcze trawniki i drogi.
        Swiece pala sie , cala rodzina szykuje prezenty i ustawia je pod choinka.Taki
        blogi , sliczny klimat..niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju.Szczesliwych
        Swiat, kochani, merry Christmas!
      • Gość: maly.k Jak Czarek ocalil Ziemie IP: *.sympatico.ca 24.12.01, 05:16
        Raport zwiadu oddzialu specjalnego K-PAC QR-12-CA.

        Zgodnie z otrzymanym rozkazem wyhamowalem z pozaswietlnej na peryferiach ukladu
        planetarnego QAXCC-12/9, galaktyka Drogi Mlecznej. W mysl procedury rozpoznania
        polecilem uruchomic systemy kamuflujace i skrycie wejsc na niska orbite
        geostacjonarna trzeciej planety ukladu. Standardowa weryfikacja potwierdzila
        wszystkie spostrzezenia poprzednich zwiadow. W zwiazku z tym rozpoczeto
        rutynowy podglad lokalnej cywilizacj.

        Spostrzezenie:
        Dwa osobniki wiodacego gatunku (klasyfikacja: Primates) obserwowaly brzeg
        akwenu (H20 z duza zawartoscia rozpuszczonego NaCl), posilkujac sie przy tym
        narzedziami o prostej konstrucji (prawdopdobnie bron lub aparatura pomiarowa).
        Od strony ladu powolii zblizyl sie jeszcze jeden osobnik, prawdopodobnie
        zajmujacy sie inspekcja nabrzeza. Podnosil z powierzchni planety przedmioty
        nieznanego pochodzenia i studiowal je wnikliwie. Po pewnym czasie wybral jeden
        z przemiotow, ukryl go w faldach odziezy i oddalil sie.

        Konkluzje: Lokalna cywilizacja wyczerpuje zasoby (zbieractwo). Zasoby scisle
        reglamenotwane (wartownicy przy akwenie). Dalsza eksploracja bezcelowa.

        • Gość: Toi Re: Jak Czarek ocalil Ziemie IP: *.cm-upc.chello.se 24.12.01, 05:56
          Hmm, Doris Lessing czy 'Autostopem przez Galaktyke'? Czy Zwirek i Muchomorek,
          chyba tam zawsze bylo o tym ocalaniu.... ;)))

          Pozdrawiam wszystkich morskich zbieraczy i samotne biale zagle. I lodolamacze
          oczywiscie!!! ;)))
          • maly.ksiaze Re: Jak Czarek ocalil Ziemie 24.12.01, 05:58
            Toi, przeciez wiesz, ze _ktos_musi_ to wszystko ocalic. Ktokolwiek...
            • Gość: Toi Re: Jak Czarek ocalil Ziemie IP: *.cm-upc.chello.se 24.12.01, 07:48
              Wiem.
              • Gość: czarek Re: a dziesiaj... IP: 65.128.156.* 24.12.01, 23:38
                Swietny archetyp. Dzieki!
                Every-Thing that lives is Holy
              • czarek4 Re: Jak Czarek ocalil Ziemie 25.12.01, 00:38
                a propos o-Calania (wzajemnego)dostalem wlasnie prezent
                od sw.Mikolaja. calineczek
      • Gość: mariposa Re: a dzisiaj... IP: *.biz.mindspring.com 27.12.01, 02:11
        a wlasciwie wczoraj jechalam z przyjaciolka na plaze. na skrzyzowaniu
        dziewczynka o urodzie poludniowo-amerykanskiej indianki sprzedawala kwiaty.
        zatrzymal sie samochod. w srodku dwoje mlodych ludzi. on wyjmuje pieniadze,
        kupuje kwiaty. dziewczynka wydaje mu reszte, ale on zamiast tego kupuje drugi
        bukiet. usmiechamy sie. zielone. ruszamy. kobieta w samochodzieusmiecha sie
        szeroko i pokazuje mu, zeby otworzyl okno. mkniemy po autostradzie, a oni
        podaja nam przez okno bukiet kwiatow. prosty bukiet - trzy roze i dwa gozdziki.
        dziewczynka nie musi juz stac na skrzyzowaniu. my dostalysmy kwiaty.

        czy to nie Christmas spirit???
    • ta_mar_ta Re: a dzisiaj... 25.12.01, 01:21
      Dziekuje Wam Czarku i Ally, to jest piękne... i wszystkie dalej
      komentarze...Pozdrawiam Ta_
    • czarodziejka czarku, ally ..... cudne ... spojrzcie (DZIEKI) 08.04.02, 21:50
      pozwolilam sobie zebrac to w calosc
      dziekuje, to jest cudne ;o)

      ********************************************************************



      PLAŻA



      ON:
      Śniegu ciągle nie ma. Nad morzem podczas dwugodzinnego spaceru spotkałem dwóch
      wędkujących starszych pa-nów. Wiatr wiał niemiłosiernie z lądu, ale można było
      się opatulić i zagłębić w kołyszącej otchłani. Fale czasem tak nagle uderzały o
      brzeg, że nie czuło się żadnej monotonii. Spokój z niepokojem przeplatały się
      bezustannie.
      Podniosłem pierwszą muszlę, wyżłobioną i podziurawioną jak sito. Spodobała mi
      się od pierwszego wejrzenia. Schowałem ją do kieszeni. Wszystkie następne
      wyrzucałem z powrotem. Ta pierwsza była najbardziej przekony-wująca.
      Wracałem przed zmrokiem. Niebo było niemowlęco różowe.



      ONA:
      Nadal leżę. To już 94 dzień. Obok mnie dwaj starsi panowie. Wędkują. Jeden z
      nich mnie nadepnął. Nawet nie za-uważył kiedy. Nawet nie spojrzał. Kolejna rysa
      nie robi różnicy. Przywykłam. Czy mam w sobie magnes, który przyciąga podeszwy
      tubylców? A może leżę w złym miejscu? Może ten kto mnie tu ostatnio wyrzucił,
      nie zastana-wiał się jak ważny jest moment wyrzucenia ze swej kieszeni, jak
      bardzo to decyduje o moim dalszym losie?
      Plaża dziś pusta. Wiatr nie pozwala usnąć. Delektuję się wiec jego śpiewem.
      Łączę jego gwałtowne porywy z niebieskim szumem dosięgających mnie fal i tworzę
      niezapomnianą melodię. Powoli wprowadzam się w stan błogiego bezczucia.
      Ktoś nadchodzi. Czego może szukać o tej porze? Zatrzymał się przy mnie i
      patrzy. Ale nie patrzy jak ... inni. W tym spojrzeniu kryje się jakaś
      niewytłumaczalna wrażliwość i ciepło, ciekawość, ale nie nachalność. Podnosi
      mnie i dokładnie analizuje każdą moją ranę. Przez jakiś czas obraca w ciepłych
      dłoniach, mruczy pod nosem: „wyżłobio-na i podziurawiona jak sito”, a potem
      robi coś nieoczekiwanego: uśmiecha się i chowa mnie do kieszeni.........
      A niebo dziś niemowlęco różowe.



      • allycja Re: czarku, ally ..... cudne ... spojrzcie (DZIEKI) 09.04.02, 10:40
        Witaj czarodziejko!
        ....dziekuje Ci bardzo,ze „odkopalas” ten watek. Darze go wielkim sentymentem.
        Wyrazilam w nim moja samotnosc i tesknote za ciepla kieszenia. To było takie
        swiateczno-noworoczne zyczenie.....i wiesz co? Spelnilo się!!! Krotko po tym
        ktos podniosl muszle i do dzis glaszcze jej rany cieplym slowem. Poznalam go
        tu – na Forum i jestem szczesliwa. Mam nadzieje,ze to przeczyta i dowie się ile
        mu zawdzieczam.
        Chcialabym również podziekowac Autorowi watku,który podal mi wtedy pomocna
        dlon. Dziekuje Czarku!! Splacam swój dlug wobec Ciebie rzetelnie – codziennie
        staram się wywolac usmiech na czyjejs twarzy. Tylko w taki sposób mogę Ci się
        odwdzieczyc..

        „jest taki wiersz, który dedykuje wszystkim zawiedzionym, zrozpaczonym,
        oszukanym:
        Trzymajcie się i uwierzcie zyciu siedzacemu okrakiem na galezi kwitnacej
        gruszy...”


        Pozdrawiam wszystkich bardzo goraco – Ciebie czarodziejko szczególnie!!!
        Ally
        • czarodziejka Re: ally ..... 09.04.02, 18:26
          trzymaj to swoje szczescie mocno
          i chuchaj na nie
          albo hartuj

          usmiechy ;o)

          czaro

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka