Dodaj do ulubionych

Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śmieć..

16.01.08, 14:01
Od wielu tygodni zadaję sobie pytanie - co to było? Dużo więcej niż znajomość, trochę mniej niż przyjaźń? A może coś jeszcze innego? Poświęciłam mu ponad pół roku życia. Ofiarowałam mój czas, uwagę, zainteresowanie, bezinteresowną chęć niesienia pomocy, wysłuchania, psychicznego wsparcia. Zarażałam pozytywną energią, pogodą ducha i radością życia, nie oczekując nic w zamian.

Pojawiał się kilka razy w miesiącu, zazwyczaj wtedy, gdy kogoś potrzebował, był nieszczęśliwy i chciał poużalać się nad sobą - rzadziej w chwilach szczęścia i radości. Miał ostre wahania nastrojów, czasami stany depresyjne lub wręcz euforyczne. Zazwyczaj nasze rozmowy nie były „o niczym”, najczęściej o rzeczach ważnych – o życiu, o ludziach, o uczuciach, o sprawach ostatecznych. Poznałam jego trudną przeszłość i skomplikowaną sytuację rodzinną. Pokazał mi siebie bez cenzury – zakompleksionego, egocentrycznego 31- letniego chłopca, niezwykle wrażliwego, o delikatnej psychice, pełnego obaw, słabości, zahamowań. Nie oceniałam. Akceptowałam go takim jakim jest. Zawsze cierpliwie wysłuchałam. Pocieszałam kiedy tego potrzebował. Pomagałam, gdy pomóc mogłam.
Próbowałam podnieść jego samoocenę, pokazać pozytywy - to co w życiu osiągnął (dobrą pozycję zawodową, materialną), to czym natura go obdarzyła (zdolności, inteligencja, uroda), bliskich ludzi, dla których jest ważny i którzy go kochają.

Twierdził, że jestem wyjątkowa (wyjątkowa dla niego), że doskonale go rozumiem, perfekcyjnie wyczuwam jego stany emocjonalne, nastroje. Podkreślał, że mamy takie samo podejście do wielu zasadniczych spraw. Mówił, że jestem dla niego partnerem na każdej płaszczyźnie, że imponuje mu (a czasem nawet onieśmiela) moja szczerość w dobrym stylu, że potrzebuje tych rozmów bo inspirują go, dają pozytywnego kopa, przywracają chęć do życia.

O moich sprawach nigdy nie rozmawialiśmy, zawsze był ON. Taka sytuacja nawet mi odpowiadała, ponieważ jestem osobą skrytą i nie lubię się wywnętrzać. Dobrze radzę sobie w życiu, więc pomocy nie potrzebowałam. Po wielu godzinach szczerych do bólu rozmów, zwierzeń wręcz ekshibicjonistycznych, wytworzyła się między nami delikatna więź emocjonalna (nie mylić z miłością, zakochaniem!). Trudno mi ją zdefiniować... po prostu chciałam z nim być w kontakcie, w miarę możliwości pomagać, rozmawiać... wzbudzał we nie instynkty opiekuńcze... To nie była miłość (choć kiedyś zażartował, że emocjonalnie go uwiodłam). Nigdy nie było żadnych kontaktów fizycznych, wyznań itd. Przyjaźń to chyba też nie była.... zastanawiam się co w takim razie....

Ostatnia nasza rozmowa nie różniła się niczym od innych. Miał ciężki dzień, niepowodzenia w pracy, problemy w życiu prywatnym. Opowiedział mi o nich, poradziłam jak może je rozwiązać, pocieszyłam że przecież wszystko co najlepsze dopiero przed nim, że wierzę w niego itd. Zaczął się uśmiechać (nawet dowcipkować) odchodził „jak na skrzydłach”. To był nasz ostatni kontakt. Minęły 2 miesiące i NIC, cisza. Nie odzywa się, zniknął bez - do widzenia, bez dziękuję, przepraszam... Nie umarł, nie zaginął, nie rozchorował się, nie wyjechał za granicę. Mam znajomą, która z nim pracuje i od niej wiem, że u niego wszystko w porządku. Nie nachodzę go, nie wydzwaniam, nie narzucam się. Przecież gdyby chciał, wie gdzie mnie szukać... zawsze znajdywał gdy miał taką potrzebę... Często podkreślał, że najbardziej zależy mu na ludziach, czy tak postępuje ktoś komu naprawdę na ludziach zależy???

Nie ukrywam, że jest mi bardzo przykro, jestem mocno rozżalona. Czuję się jak zużyty, niepotrzebny ludzki śmieć... tak jakby on wyssał moją pozytywną energię, ogrzał się w cieple, dobroci, które mu okazałam. Ponapawał się miłymi słowami i komplementami jakie mu serwowałam i natychmiast odstawił, kiedy już poczuł się pewniej, lepiej, kiedy nie jestem mu już do niczego potrzebna... to trochę boli.... Czuję się wykorzystana emocjonalnie.
Zastanawiam się czy mam tak to zostawić, czy spróbować uzyskać od niego odpowiedź na pytanie - dlaczego w ten sposób zakończył naszą znajomość? Nie wiem.... może coś doradzicie....

Obserwuj wątek
    • angery Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 14:10
      jesteś typową kobietą,romantyczną,liryczną :), a tu proza
      czesć,to i to,no to zrób to i to,cześć
      i to wszystko
      a dlaczego jest ci przykro ?
    • mago411 Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 14:15
      Witaj. Tak jakbym czytała swoja historię. Ale ja w zamian dostałam
      upokorzenie i poniżenie- np. stawał przed plakatami modelek i mówił,
      że właśnie takie lubi...A jego znajomi sugerowali niedwuznacznie, że
      jest ze mną dla pieniędzy...
      Codziennie pytam się- co jest ze mną nie tak.
      I wiesz co- NIC NIE JEST. Nie zniewalam, nie ponizam drugiego
      cżłowieka, żeby się lepiej poczuć.
      Trafiłaś na zakompleksionego narcyza. Wiem, ze boli. Wiem.
      Ale lepiej, ze już nie będzie Cię niszczył.
      Ty się pozbierasz a on jest na siebie skazany. Biedny.
      • shangri.la Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 14:21
        Zaczynam odnosić wrażenie, że epidemia narcyzków-popaprańców nasila się ostatnio.
        I pomyśleć , że kiedy pisałam tutaj dwa lata temu podobne posty, budziły
        zdziwenie forumowiczów/czek;)
        • flying.nataly Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 16:09
          Shangri.la, dlaczego uważasz, że to narcyz-popapraniec? Bardzo jestem ciekawa
          twojej opinii.
          On rzeczywiście miał kiedyś problemy osobowościowe. Kilka lat temu uczęszczał na
          terapię, ale obecnie jest już "samowystarczalny". Zastanawiam się, być może to
          nawrót...
      • flying.nataly Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 14:28
        My nie byliśmy w związku, nie byliśmy parą!
        To była trochę dziwna relacja dwojga dorosłych ludzi, będących bardzo blisko
        emocjonalnie. Myślę, że najodpowiedniejszym określeniem byłoby słowo przyjaźń. Z
        zastrzeżeniem, że to ja dawałam więcej, on przychodził i brał, bo to on
        potrzebował pomocy, nie ja.

        Dlaczego jest mi przykro? Bo ludzi ważnych, z którymi łączą nas bliskie
        przyjacielskie relacje, którzy nam pomagają, w pełni nas akceptują, dają nam
        wsparcie, na których możemy liczyć, nie odcina się bez słowa, nie odstawia się
        nagle jak zużyty mebel na śmietnik. Czy jestem nienormalna, bo właśnie tak myślę?
        • mago411 Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 14:31
          a czy chciałaś być z nim w związku? bo jeśli tak- to może się
          wystraszył i zniknął? czy tak czy siak- coś z nim było nie w
          porządku!
          • flying.nataly Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 14:45
            Nie chciałam być z nim w żadnym związku, to była przyjaźń. Już na początku
            ustaliliśmy reguły. Jestem szczera, powiedziałam, że nie chcę jego życia
            wywracać do góry nogami, a tym bardziej mojego. W tym byliśmy oboje zgodni,
            historie miłosne nie wchodziły w grę.
            • angery Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 14:48
              no to o co ci chodzi ?
              • flying.nataly Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 15:03
                angery napisał:

                > no to o co ci chodzi ?


                Angery, czy tak właśnie się rozstajesz z kimś kto kilka razy bezinteresownie
                pomógł ci w życiu, komu się zwierzałeś z najskrytszych swoich sekretów, kto cię
                pocieszał w trudnych chwilach, w pełni akceptował ze wszystkimi twoimi wadami,
                komu zaufałeś i przez 8 miesięcy zajmowałeś tę osobę swoimi problemami, dołami,
                nieudanym życiem? Tak traktujesz każda osobę napotkaną na swojej drodze? czy
                może masz takich ludzi na pęczki, że wymieniasz ich co parę miesięcy jak zużyty
                przedmiot, bez słowa żegnaj, dziękuję itd.? Nadal nie rozumiesz dlaczego jest mi
                przykro?
                • angery Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 15:07
                  czy chcesz powiedzieć,że był on twoją deską ratunku przed czymś ?
                  ludzie przechodzą,odchodzą
                  • flying.nataly Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 15:13
                    angery napisał:

                    > czy chcesz powiedzieć,że był on twoją deską ratunku przed czymś ?
                    > ludzie przechodzą,odchodzą


                    Potrafisz tylko odpowiadać pytaniem na pytanie, czy może odniesiesz się do tego
                    co napisałam powyżej?
                    • angery Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 15:27
                      właśnie się odniosłem,pominąłem rozważania na temat mojej osoby
                      bo zaśmiecają temat.

                      • flying.nataly Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 15:42
                        angery napisał:

                        > właśnie się odniosłem,pominąłem rozważania na temat mojej osoby
                        > bo zaśmiecają temat.
                        >
                        >

                        Doprawdy jestem wzruszona twoją troską o zaśmiecanie wątku. Dziwne tylko, że
                        pojawiła się ona dopiero teraz (przy moich pytaniach), a nie przy prywatnych
                        pogaduszkach z Arsicillianą, kiepski wybieg.
                        • angery Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 15:50
                          więc czy ma to być rozmowa o angery czy nataly ?
        • arsicilliana Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 14:33
          flying.nataly napisała:

          >
          > Dlaczego jest mi przykro? Bo ludzi ważnych, z którymi łączą nas
          bliskie
          > przyjacielskie relacje, którzy nam pomagają, w pełni nas
          akceptują, dają nam
          > wsparcie, na których możemy liczyć, nie odcina się bez słowa, nie
          odstawia się
          > nagle jak zużyty mebel na śmietnik. Czy jestem nienormalna, bo
          właśnie tak myśl
          > ę?

          Nie jestes nienormalna.
          Widac jednak, ze mylilas sie w ocenie co do swej waznosci w oczach
          rozmowcy ;)
          Tak wiec jestes zupelnie w porzadku, nieco naiwna a Twoj rozmowca to
          osoba niewychowana.
          daj sobie z nim spokoj
        • angery Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 14:33
          jesteś nienormalna, bo jesteś zwykłą kobietą,która uwierzyła w swoją
          nadzwyczajność
          • angery Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 14:38
            a to już są urojenia :)
            • arsicilliana Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 14:51
              rozumiem, ze norma wedlug ciebie jest brak wychowania?
              ciekawe
              jesli w ten sposob budujesz swoje interakcje w zyciu, ze znikasz bez
              slowa to gratuluje
              zycze ci wobec tego aby wazne dla ciebie osoby, powiedzmy w zyciu
              zawodowym tez cie w ten sposob traktowaly

              facet powinien sie pozegnac z klasa
              i tyle
              nic ponadto :)
              • mona.blue Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 14:57
                > facet powinien sie pozegnac z klasa
                > i tyle
                > nic ponadto :)

                Często tak się nie dzieje, zarówno jeżeli chodzi o kobiety, jak i o
                mężczyzn, powiedziałabym nawet, że to norma.

                Pozostaje pogodzi się z tym, nie mamy w końcu na to wpływu, po co
                się zadręczac?
                • arsicilliana Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 15:01
                  mona.blue napisała:

                  > > facet powinien sie pozegnac z klasa
                  > > i tyle
                  > > nic ponadto :)
                  >
                  > Często tak się nie dzieje, zarówno jeżeli chodzi o kobiety, jak i
                  o
                  > mężczyzn, powiedziałabym nawet, że to norma.

                  Norma? A popatrz jakos w moim zyciu norma to nie jest :)
                  Nie mam tez najmniejszego zamiaru uznac takie zachowania
                  gdziekolwiek i w jakichkolwiek konfiguracjach za norme :)


                  >
                  > Pozostaje pogodzi się z tym, nie mamy w końcu na to wpływu, po co
                  > się zadręczac

                  tak tez radzilam autorce, aby przyjela do wiadomosci fakt, ze
                  trafila na osobe niewychowana a w konsekwencji dala sobie z nim
                  spokoj
                  • angery Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 15:04
                    przepraszam,że się wtrącę,czy my coś gdzieś razem budujemy, i to
                    jeszcze w jakiś konfiguracjach ? :)
                    • mona.blue Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 15:12
                      > facet powinien sie pozegnac z klasa
                      > i tyle
                      > nic ponadto :)

                      ???
                      • mona.blue Re: Te znaki zapytania to nie do Ciebie, sorki 16.01.08, 15:13
                    • arsicilliana Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 15:13
                      angery- ewidentnie budujesz klimat na forum psychologia ;D
                      jestes jak kolumna Zygmunta nie przymierzajac
                      • angery Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 15:24
                        klimat ? na całym forum ? oj,to chyba jakieś nietrafne spostrzeżenie
                        • arsicilliana Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 15:28
                          angery napisał:

                          > klimat ? na całym forum ?

                          na calym forum ;D
                          niesamowite, czyz nie?
                          w przypadku tak preznego, rozwojowego forum to tym bardziej
                          niewiarygodne...

                          ;D



                    • mona.blue Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 15:13
                      angery napisał:

                      > przepraszam,że się wtrącę,czy my coś gdzieś razem budujemy, i to
                      > jeszcze w jakiś konfiguracjach ? :)

                      ???
              • angery Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 14:59
                dziękuję za gratulacje i życzenia :)
          • flying.nataly Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 14:52
            Nie uwierzyłam w swoją nadzwyczajność. Twardo stąpam po ziemi. Znam swoją
            wartość, ale jej nie przeceniam.
            natomiast patrząc z innej perspektywy wiem, że każdy z nas jest nadzwyczajny -
            ty, ja, Shangri.la. wszyscy jesteśmy nadzwyczajni, niepowtarzalni, nie ma dwóch
            jednakowych egzemplarzy.

            • angery Re: Nie byliśmy parą! 16.01.08, 14:57
              pofrunęłaś na słowach o wyjątkowości wysoko i teraz ci tego brak,

            • vega2000 Re: Nie byliśmy parą! 19.01.08, 18:56
              flying.nataly napisała:
              wiem, że każdy z nas jest nadzwyczajny -
              > ty, ja, Shangri.la. wszyscy jesteśmy nadzwyczajni, niepowtarzalni,
              nie ma dwóch
              > jednakowych egzemplarzy.
              Święte słowa!!!!!!!
              i dlatego mnie też żal ,jak znika bez wieści, bez małego sms
              a jak potrzebował to wiedział jak i kiedy odezwać!
              TO BOLI po prostu!!!!!!!!!!
    • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 15:03
      Sorki za brutalność -ale czy jak zwymiotujesz to stawiasz kubeczek z
      zawartością w centralnym miejscu pokoju czy spuszczasz wodę w kiblu?
      Ty byłaś takim naczynkiem na jego rzygowiny. Fuj! Miejmy nadzieję,
      że poza jego stałym rozmamłaniem bywał fajny, bo zazwyczaj takie
      jęczydusze tylko potrafią się rozwodzić nad swoim pokrzywdzeniem
      przez los PRZY KAŻDYM, KTO TYLKO ICH WYSŁUCHA. Byłaś w zasięgu- masz
      pecha.
      • flying.nataly Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 15:26
        Nie, to nie jest typ męczyduszy, wręcz odwrotnie. Na zewnątrz pewny siebie
        luzak, a w środku... skrzywdzone dziecko, które nie bardzo radzi sobie z życiem
        i ze sobą. Na początku też myślałam, że po prostu "byłam w zasięgu" i na mnie
        trafiło. Zapytałam o to, powiedział, że jeszcze nigdy z nikim nie rozmawiał tak
        szczerze na takie tematy, że zaufał mi i dlatego się otworzył pokazując mi kawał
        życia i jego wnętrza - nie pomijając najciemniejszych stron.
        • angery Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 15:33
          no to naprawdę jesteś typową kobietą,czepiającą się mężczyzn i ocze
          kującą nie wiadomo czego,złudzeń,zapewnień,całusków,słówek,jakiegoś
          mirażu. Może jesteś z tych,co to się wieszają na kimś i nie dają się
          odczepić ?
          • flying.nataly Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 15:49
            Odnoszę wrażenie Angery, że albo nie czytasz moich odpowiedzi, albo masz
            problemy z rozumieniem tekstu pisanego.
            Ja stosuję w życiu pewną prostą zasadę - jeśli nie mam nic do powiedzenia w
            poruszanej sprawie, milczę. Warto ją zapamiętać.
            • angery Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 15:52
              jeżeli post liczy więcej niż kilka wyrazów,to znaczy,że jest na
              temat
    • asidoo Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 15:37
      Myślę, że go znam :)
      Ktoś inny teraz go pociesza!
    • gadagad Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 15:47
      Dlaczego czujesz się wykorzystana,zobacz ile miałaś własnej satysfakcji.mogłaś
      pomagać,byłaś doceniona,sprawiało ci to wszystko przyjemność ,którą można
      osiągnąć właśnie w wirtualnym świecie,bo w rzeczywistości włączają się
      realia,które nie pozwalają bawić się w to tak lekko i przyjemnie.Byliście
      fifty-fifty.Może musiał z tym skończyć natychmiast,bez żadnego przedłużania
      kontaktu.To też ma do siebie wirtualny świat.Powody do żalu,to mieszanie dwóch
      światów,a to nie zdrowe.
      • angery Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 15:56
        to zapewne hormony i nic więcej
      • flying.nataly Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 16:01
        Ależ ja nie mam żalu o to, że on to zakończył, tylko o to, że zrobił to W TAKI
        SPOSÓB. Lubię ludziom pomagać, szczególnie tym lekko zagubionym we współczesnym
        świecie. Nie przeszkadzało mi, że nasze rozmowy zazwyczaj skupiały się na nim i
        jego problemach. Widziałam, że dają mu niezłego kopa i to było też dla mnie
        budujące. Przykro jest, że w takim stylu to zakończył... to nie była tylko
        wirtualna znajomość, znamy się z reala.
        • asidoo Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 16:05
          Przestań myślec o tym frustracie lub lecz się ze współuzależnienia. Już go ktoś
          inny pociesza.
        • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 16:17
          Normalne, że Ci przykro.
          Oddziel sobie ludzi na fajnych, z którymi się dobrze bawisz, z
          którymi coś tworzysz, po spotkaniu z którymi się uśmiechasz :) od
          tych, których wspierasz. Ustal rozsądne proporcje spędzania z nimi
          czasu - Ci których 'wspierasz' nie mogą Ci wchodzić na głowę!! i
          absolutnie w żaden sposób się od nich nie uzależniaj emocjonalnie,
          bo są to ludzie 'przechodni' w Twoim życiu. Może w nim zostaną, ale
          na 99,9% NIE, bo to inna relacja!
          Po ustaleniu proporcji i ich przestrzeganiu możesz mieć sporą
          satysfakcję ze wspierania innych bez poczucia wypalenia. I cieszyć
          sie z ich sukcesów z życiu - jeśli o nich usłyszysz. Nigdy nie
          zapomnę, jak się cieszyłam, gdy dowiedziałam się o tym, jak mój
          bardzo utalentowany (i niestety też bardzo chory) kumpel odniósł
          spory sukces w skali krajowej w swojej branży, a wcześniej
          go 'składałam' po próbie samobójczej. To nie jest moja zasługa, że
          się pozbierał, tylko lekarzy, ale do mnie dzwonił, żeby odzyskać
          chęć do życia i z nim się spotykałam po wyjściu ze szpitala, żeby
          zaczął się znowu śmiać. Boże, jak teraz o tym pomyślę, to brzmi jak
          jakiś melodramat, ale naprawdę tak było.
          A jak Ci brakuje tej znajomości...szybko znajdzie się następny
          popapraniec do wspierania, szybciej niż myślisz, takich dziwnych
          facetów jest całe mnóstwo, znacznie mniej niż tych 'od tańca i do
          różańca', niestety.
          Pozdrawiam
          • angery Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 16:26
            mieszanie i plątanie to typowo kobiece zajęcie

      • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 16:05
        gadagad oni sie chyba w rzeczywistym świecie znali, nie w
        wirtualnym. To chyba jednak nie to samo ;) I ona chyba się nie
        bawiła, tylko zaangażowała. Facet dawał komplementy (fałszywe), bo
        nic w zamian do zaoferowania nie miał, a ona uważała, że to tworzy
        więź.
        Czy to ważne? Kontakt był jednostronny, to się liczy. I tak jak
        będzie potrzebować pomocy ONA, to pomogą jej inni ludzie (może),
        silni. A pranie swoich brudów przed innymi nie tworzy intymności,
        wręcz przeciwnie, ale myślę, że każdy rozsądny raczej się z tym
        liczy.
        Czasami takie wypranie brudów może komuś autentycznie pomóc, wiem,
        bo swego czasu obce osoby płakały mi na ramieniu, jakoś je
        przyciągałam :/, ale ok, wtedy miałam na to siłę. Gorzej, jak masz
        wokół siebie tylko takie osoby, wtedy naprawdę może się odechcieć
        wszystkiego.
        A tu- czysty układ - maruda uśmiechnięty, można iść dalej :)
    • solaris_38 Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 16.01.08, 16:32
      on zgłaszał się kiedy on miał potrzebę
      jeśli jej nie ma nie zgłasza się
      MOŻE byłoby mu miło gdybyś i ty odezwała się

      to przykra sytuacja kiedy tylko on inicjuje kontakty a ty nie masz takiej potrzeby

      co wiecej to nieprawda ty tez potrzebujesz tych kontaktów
      i są dla ciebie ważne
      dlaczego zatem nie okażesz tego dzwoniąc interesujac się ?
      weź pod uwagę że facet może w ten sposób podrywa cię
      i skoro jego adoracja i podryw na bezradnego nie dał spodziewanego efektu to
      facet zrezygnował

      nie wiedział potrzeby mówić ze tylko o to mu chodziło

      zresztą faceci nie bardzo wiedzą czemu robią to co robią może podświadomie
      chciał cię poderwać a świadomie miał czyste intencje : bywa i tak

      czy tak czy tak

      odezwij sie pogadaj powiedz ze ci przykro ze sie nie odzywa

      i nie ma czego żałowac
      kompletnie

      bo:)
      jeśli facet chciał cię poderwac
      a ciebie to nie interesuje
      to chyba dobrze że skończyła sie ta gra pozorów przyjaźni

      jesli potrzebował cię tylko do wsparcia jesli poczuł sie dobrze także dzięki
      tobie i już nie potrzebuje wsparcia to chyba dobrze i o to ci chodziło


      Co to ma wspólnego z byciem śmieciem
      Po prostu wiele potrafimy zrobić aby POCZUĆ ŻE JESTEŚMY WAŻNI DLA INNYCH
      szczególnie kobiety

      kiedy okazuje sie że nie jesteśmy tak ważni jak oczkujemy
      nasze nakłady energetyczne zdają sie być nadmierne

      albowiem nie dajemy bezinteresownie lecz oczekujemy wdzięczności szacunku przyjaźni

      nie mówię ze to źle
      ale nie należy twierdzić ze to bezinteresownie

      gdyby to było bezinteresowne zadzwoniłabyś czy wszystko w porządku i cieszyła
      sie ze masz spokój od wkładania energii w polepszanie mu nastroju
      no bo co całe życie chciałaś go pocieszać i czuć się w ten sposób potrzebną?

      odrzuć urażoną dumę i w przyszłości mniej inwestuj energii w pozorne sytuacje

      wbrew pozorom dokładnie cię rozumiem

      nie raz pocieszałam i doradzałam i dobrze mi z tym było
      dopóki nie pokazało sie to jest ważne bardziej dla mnie a mniej dla kogoś

      to wspaniale że chcesz czuć się potrzebna ważna i zdolna ofiarować coś innym ..
      coś waznego
      skoro masz taką potrzebę to idź za nią

      a faceta i w ogóle facetów zostaw w spokoju
      oni nie lubię chodzić na terapie i jesli pozwalają sie pocieszać to na pewno
      mają w tym tez inny cel z którego nie muszą sobie zdawać sprawy

      bo tak naprawdę faceci to samotne białe żagle i jest tym coś pięknego

      to my kobiety jesteśmy emocjonalnie zależne i .. to tez jest piękne
      ;)


      radzę pomagać tylko z egoizmu

      uwielbiam dzielić sie przemyśleniami
      ale od dawna wiem ze robie to dla siebie
      bo lubię aby mój mózg zastanawiał sie nad rożnymi sytuacjami

      ale nie wierze że można komuś tak naprawdę pomóc radami i pzremyęleniami
      ktokolwiek pomoże sobie cała zasługa jest jego
      cokolwiek, zrozumie to znaczy ze sam już do tego doszedł
      a ja mogę być najwyżej kroplą przepełniająca dzban świadomości

      kiedy poznawałaś jego trudną przeszłość było to dla ciebie nowym ciekawym
      doświadczeniem i to jest cała twoja nagroda

      nagrodą jest również świadomość jak silnie reagujesz (czujesz sie jak śmieć)
      kiedy twoja pomoc okazuje się mniej ważna niż pozawalał ci wierzyć

      Nie możesz sie czuć jak śmieć
      tylko dlatego że ktoś już cię nie potrzebuje
      lub zawsze potrzebował mniej niż okazywał

      nawet on który zachowuje sie niedojrzale niekonsekwentnie i neurotycznie nei
      jest śmieciem

      Miałaś ciekawą psychologicznie przygodę
      zadzwoń do niego kiedyś
      upewnij sie że wszystko ok
      pozdrów go i nie miej żalu

      masz dość energii by czasem wyrzucić ja w kosmos z dobra intencją
      ona nie zawsze wraca :)

      bądź dobrej myśli

      • flying.nataly Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 17.01.08, 11:50
        • flying.nataly Re: Dziękuję 17.01.08, 11:54
          Solaris_38, twój post przeczytałam kilkakrotnie i bardzo chciałabym uwierzyć, że wszystko (wyłączając wątek podrywu) jest tak, jak ty to opisałaś. Jednak intuicyjnie czuję, że bliższa prawy jest wersja Bardzo.grzecznej.dziewczynki, niestety...

          Kiedy byłam z tym człowiekiem w stałym kontakcie nie dostrzegałam pewnych zachowań, a raczej widziałam je, lecz nie przywiązywałam do nich większej wagi bo wydawały mi się nieistotne. Teraz po dziwnym, a raczej niegrzecznym zakończeniu znajomości "wzrok mi się nieco wyostrzył". Był pewien powtarzalny schemat według którego nasze kontakty się układały. Kiedy oboje byliśmy w świetnej formie rozmawialiśmy rzadko, kilka żartów, przekomarzań się, luźnych uwag i cześć. Kiedy on miał doła (a ja dobry dzień), zjawiał się u mnie natychmiast. Wtedy były maile telefony, wielogodzinne rozmowy o życiu, bardzo osobiste zwierzenia, wielkie słowa o zaufaniu, o przyjaźni... Na początku, kilka razy zdarzyło się, że to ja miałam gorszy dzień. On gdy to zauważał, natychmiast ulatniał się, a później skutecznie unikał takich sytuacji. Wyjaśnił mi nawet dlaczego. Miał na to swoją prywatną teorię mówiącą o tym, że doły są zaraźliwe, a depresją też można się "zarazić" od bliskiej osoby. Po prostu lubił wygrzewać się we wszystkim co dobre, pozytywne i co dotyczy jego osoby. Złe emocje, problemy oraz życie innych, niespecjalnie go interesowały, raczej powierzchownie, dla podtrzymania konwersacji czekając na okazję do szybkiej zmiany tematu.

          Niestety, Bardzo.grzeczna.dziewczynka ma rację - byłam tylko naczynkiem na jego rzygowiny, a mnie się wydawało że jest między nami przyjacielska więź. Może dlatego źle to odczytałam, bo jeszcze nigdy, nikt przede mną aż tak bardzo się nie otworzył. Kilku osobom już w życiu pomogłam ale nigdy nie były to aż tak bliskie relacje. Wiem, że są różne granice otwartości. Dla jednego mężczyzny bardzo osobistym będzie wyznanie, że choruje na nadciśnienie, dla innego, że zdradził żonę po alkoholu. Jego zwierzenia podczas naszych rozmów były dużo bardziej intymne. Psychoguru słusznie zauważył, że zabawiłam się w psychoterapeutkę-amatorkę, a teraz jestem rozżalona, bo nie potrafię rozumem ogarnąć i logicznie poukładać tego wszystkiego co się wydarzyło - mój błąd.

          Wczoraj kiedy zakładałam wątek chciałam to z siebie wyrzucić i emocje wzięły górę. Dzisiaj dużo spokojniej patrzę na całą sytuację, także dzięki wam :)) Jestem w porządku wobec siebie i wobec niego też. Nie będę dzwonić i pytać co słychać. Skoro uznał, że nie należy mi się zwykłe pożegnanie tak jak to ludzie robią gdy ich drogi się rozchodzą, to moje zainteresowanie tym bardziej nie będzie mu potrzebne. Taaaak.... to była ciekawa psychologicznie przygoda, szkoda tylko, że zakończona nieprzyjemnym zgrzytem.
          Pozdrawiam wszystkich i dziękuję z zainteresowanie :)
          N.
          • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Dziękuję 17.01.08, 12:04
            flying.nataly napisała:
            Skoro uznał, że nie należy mi się zwykłe pożegnanie tak jak to
            ludzie robią
            > gdy ich drogi się rozchodzą, to moje zainteresowanie tym bardziej
            nie będzie mu
            > potrzebne.

            Ludzie się nie żegnają kiedy ich drogi się rozchodzą :) a szkoda
            może, to byłoby takie teatralne trochę - podział na akty, sceny no i
            zakończenie - kurtyna, bam! ale i użyteczne, nie byłoby takiego
            bałaganu w życiu ;)
            Ja bym jeszcze dodała precycyjne obsadzenie ról (z opisem postaci),
            Chętnie jakieś didaskalia, no i oczywiście jakieś porządne
            wprowadzenie krytyczne w epokę - obecnie mam wrażenie, że tego
            trochę brakuje :P
            • flying.nataly Re: Dziękuję 17.01.08, 12:20
              Przyjaciele też nie?
              • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Dziękuję 17.01.08, 13:15
                Przyjaciele tym bardziej nie...
                NIe nadużywaj tego słowa, ono niesie za sobą zbyt wiele oczekiwań od
                drugiej strony, podobnie jak 'miłość'. I używane jest częściej w
                kontekście szantażu, jako karta przetargowa. Od przyjaciela możesz
                wymagać ;) w imię 'przyjaźni', oczywiście.
                Proponuję w zamian 'ciekawe, inspirujące spotkanie'. Bardziej oddaje
                rzeczywistość.
                • flying.nataly Re: Dziękuję 17.01.08, 13:36
                  Chyba mnie nie zrozumiałaś... to on w ten sposób określał nasze relacje, nie ja.
                  Twierdził, że jestem jego przyjacielem. Ja byłam daleka od takich stwierdzeń.
                  Mniej więcej wiem na czym polega przyjaźń, z pewnością nie tylko i wyłącznie na
                  braniu.
                  Ale nie ważne, jak widać nie wszystkie ludzkie zachowania da się racjonalnie
                  wytłumaczyć, trzeba je przyjąć do wiadomości i już ;)
                  Pozdr.

        • solaris_38 Re: FLYING 17.01.08, 20:53
          nie odzywając się zachowujesz się jak on
          pokazujesz jak bardzo była to instrumentalna znajomość

          to znaczy jesli była naparwdę
          to ok
          warto się przyznać do tego
          i dać sobie spokój z tak mało wartościową obustronnie znajomością

          ale może coś jednak było dobrego
          wtedy warto to choć symbolicznie uszanować :)

          najważniejsze żebyś nie czuła się naczyniem do żygania

          bo jesli ktos odczuwał potzrebę opowiadania ci o swoich intymnościahc
          to jest w tym coś piekego
          nawet jak facet nie umie tego docenić







          • solaris_38 Re: FLYING a ty jak uwaqżasz 17.01.08, 20:55
            byłaś jego przyjacielem czy nie ?

            • flying.nataly Re: FLYING a ty jak uwaqżasz 18.01.08, 12:00
              Czy byłam jego przyjacielem? Nie wiem... w naszych relacjach zawsze panował ruch
              jednostronny. Po prostu uwierzyłam w wyjątkowość tej znajomości (z powodów,
              które już tu opisywałam). Dla mnie była wyjątkowa, dla niego podobno też, a
              przynajmniej tak twierdził.

              Piszesz, że powinnam zadzwonić... jakoś nie mogę... nie umiem się narzucać...
              niech zostanie tak, jak jest.
              Trochę mnie poniosło kiedy opisywałam tę historię. Dzisiaj patrzę na to wszystko
              z innej perspektywy. Jeśli jeszcze kiedyś nasze drogi się przetną, na pewno nie
              będę udawać, że go nie znam.

    • psychoguru Czas na twoją terapię 16.01.08, 21:22
      flying.nataly napisała:

      > Od wielu tygodni zadaję sobie pytanie - co to
      było? Dużo więcej niż znajomość,
      > trochę mniej niż przyjaźń? A może coś jeszcze
      innego? Poświęciłam mu ponad pół
      > roku życia. Ofiarowałam mój czas, uwagę,
      zainteresowanie, bezinteresowną chęć n
      > iesienia pomocy, wysłuchania, psychicznego
      wsparcia. Zarażałam pozytywną energi
      > ą, pogodą ducha i radością życia, nie
      oczekując nic w zamian.
      >....
      > dlaczego w ten sposób zakończył naszą
      >znajomość? Nie wiem.... może coś doradzicie....

      Jak to dlaczego? Przeciez sama piszesz ze
      ofiarowalas mu to wszystko b e z i n t e r e s o
      w n i e, przy tym NIE oczekujac nic w zamian.

      Teraz piszesz jak on mogl zrobic znikajac nagle
      bez niczego W ZAMIAN?

      Jesli bylas naprawde bezinteresowna i nic nie
      oczekiwalas to skad te pretensje? Przeciez facet
      skorzystal z twojej absolutnej bezinteresownosci
      i gdy poczul sie lepiej przestal ci zawracac
      glowe.

      Jest tu oczywista sprzecznosc wskazujaca na
      nieprawidlowe dzialanie systemow w mozgu bo z
      jednej strony byla bezinteresownosc a z drugiej
      ukryta interesownosc. Z tego co piszesz wylania
      sie logiczne wyjasnienie co bylo naprawde grane.
      W twoim mozgu dzialaly dwa procesy. Na poziomie
      swiadomym deklarowana absolutna bezinteresownosc
      ale na poziomie podswiadomym dzialal proces
      identyfikujacy faceta jako potencjalnego
      partnera i w miare uplywu czasu bylo to coraz
      silniej sygnalizowane do poziomu swiadomego.

      Pytanie dlaczego masz taki rozdzwiek miedzy
      poziomem swiadomym i podswiadomym, dlaczego
      musialas sie maskowac pod bezinteresownoscia?

      Aby udzielic na to odpowiedzi nalezaloby poznac
      elementy twojego profilu osobowosci: historie
      zycia, dotychczasowe zwiazki i dzialanie
      systemow samooceny i planowania aktywnosci
      zyciowej.

      Drobny element przestrogi w tym wszystkim dla
      wszystkich to twoja zabawa w psychoterapeute.
      Bawilas sie w to w co nie powinnas i wynikly z
      tego dla ciebie problemy. Oczywiscie dlatego ze
      nie majac odpowiedniego przygotowania a
      szczegolnie nie podchodzac do tego powaznie i
      profesjonalne w twoim mozgu powstawalo
      ukierunkowanie na nawiazanie wiezi emocjonalnej
      z "pacjentem" co jest oczywiscie naruszaniem
      etyki zawodowej i wykluczone dla
      profesjonalisty.
      • shangri.la Re: Czas na twoją terapię, hihihi 16.01.08, 21:23
        Dawno tego nie grali i zjawiło się psychogie...:(
      • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Czas na twoją terapię 16.01.08, 21:39
        Psychoguru, po co te medyczne terminologie? WIększość ludzi nie ma w
        swoim słowniku słowa terapia, nie są tak wyrafinowani. Po prostu
        spotykasz człowieka, człowiek ma dołek, lubisz go, to mu pomagasz,
        jeśli możesz. Tworzy się jakaś więź. Nikt normalny (nie psycholog,
        któremu za to płacą) nie ma w takiej sytuacji dystansu.
        Na cholerę dziewczynie terapię radzić? Ona jest NORMALNA. Nie udaje
        psychoterapeuty, którym nie jest.
    • jackulus Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 17.01.08, 13:06
      Hej, Flying :-),

      czy ja dobrze widzę:

      "Ofiarowałam mój czas, uwagę, ..., nie oczekując nic w zamian."

      a później:

      "...jest mi bardzo przykro, jestem mocno rozżalona..."

      Czy nie widzisz tu żadnej sprzeczności ???

      Nie pomagajmy innym, kiedy sami potrzebujemy pomocy. Tak naprawdę
      możesz dać i ofiarować wtedy, kiedy sama posiadasz...

      Kiedy nastawisz się na reważ, kiedy wzbudzisz w sobie oczekiwanie,
      zawsze musisz liczyć się z bólem, zawodem i rozczarowaniem. A w
      szczególności, jeśli dzieje się to w relacji z nowopoznaną osobą...

      Jeśli będziesz dawać naprawdę, a nie w zamian, takiego
      niebezpieczeństwa nie będzie...

      :-)))

      • flying.nataly Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 17.01.08, 14:04
        Już kilka osób zwróciło uwagę na tę kwestię, więc może pokrótce się do niej
        odniosę. Pisząc "ofiarowałam mój czas, uwagę, ..., nie oczekując nic w zamian"
        miałam na myśli to, że wtedy nie oczekiwałam wzajemności czyli - zainteresowania
        moimi sprawami, moim życiem, nie liczyłam na pomoc, nie potrzebowałam wsparcia
        psychicznego, materialnego itd. Nie czekałam na głębsze i bardziej osobiste
        relacje damsko-męskie. Zwyczajnie, widziałam że w pewnym sensie mu pomagam,
        sprawiało mi to przyjemność, tym bardziej że efekty były widoczne. Nie chcę
        kreować się na cudotwórcę lub Matkę Teresę, ja też z tego coś miałam -
        satysfakcję i poczucie że umiem, że potrafię pomóc komuś nawet trudnej sytuacji
        życiowej. Wtedy tak to postrzegałam, dzisiaj trochę inaczej... rola naczynka na
        rzygowiny naprawdę nie jest przyjemna;)
        • angery Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 17.01.08, 14:06
          wiesz,to trochę tak z naczyniem na spermę,jeżeli to może ci w czymś
          ulżyć
          • flying.nataly Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 17.01.08, 14:10
            Angery, widzę że na ciebie zawsze mogę liczyć, potrafisz podnieść człowieka na
            duchu ;)
            • angery Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 17.01.08, 14:14
              a widzisz :)0
        • jackulus Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 17.01.08, 15:04
          No i wszystko jest "w porządku" Flying...

          Jeszcze raz napisałaś to, co wcześniej (jasno) wynikało z Twojego
          postu. Czyli Twoja pomoc (i fajnie), Twoja radość z tego powodu (i
          fajnie), Twoja satysfakcja (i fajnie), Twoje oczekiwanie na rewanż,
          zainteresowanie, uczucie (?) - i to już niefajnie. Tu gdzie
          skończyła sie bezinteresowność, zaczęły sie kłopoty.

          Jeśli wchodzisz w tryb wymiany - coś za coś - zawsze musisz liczyć
          się z możliwością zawodu/rozczarowania/bólu. Tak po prostu jest.
          Nasz w tym interes, żeby tak zakombinować, aby nie oczekiwać (spora
          sztuka, jak wspomniałaś to jeszcze nie etap Matki Teresy, ale nie
          niemożliwa), ew. odpowiednio wybierać obiekt naszego oczekiwania na
          rewanż (też nie trywialne zadanie). Ogólnie - trzeba się wysilić i
          nie zawsze może się udać... ;-).

          W Twoim przypadku, facet mógł być tak zafiksowany na swojej
          wrażliwej naturze, w czym zresztą ze wszystkich sił starałaś się go
          utwierdzić, że (biedactwo) nie mógł dostrzec Twoich
          oczekiwań/potrzeb. Tak, po prostu.

          Czy dawałaś mu o tym znać ? Że również czegoś oczekujesz ?

          Jeśli sytuacja się zmieniła, od tej wyjściowej, kiedy "niewinnie"
          chciałaś pomóc, to też jest normalne - wszystko wokół nas się
          zmienia. Nasza (nie)nieświadomość tego faktu (ciągłych zmian) i
          trzymanie się tego co było, jest kolejnym, wielkim przyczynkiem do
          cierpienia. Jeśli więc, Twoja relacja się zmieniła na "winną", daj o
          tym znać. Jeśli Ci na człowieku zależy, powiedz mu o tym. Jeśli Ci
          na nim bardzo zależy - walcz o niego. Jeśli nie wyjdzie - pogódź się
          z tym. Nawet jeśli boli - ból minie, dalej będziesz żyła, co więcej
          dalej będziesz się uśmiechać. Ale nie oczekuj w
          ciszy/tajemnicy/cierpieniu, że świat sam (chwilowo w postaci Twojego
          pacjenta), domyśli się Twoich myśli/oczekiwań i w podskokach je
          spełni. Tak to się nie dzieje... ;-).

          A już na pewno, na Boga, daj sobie spokój z takimi określeniami, jak
          to na końcu ? Koniecznie chcesz sobie zrobić krzywdę ? Chcesz się
          ukarać ? Chcesz, żeby wszyscy zaprzeczali, że taka nie jesteś ? Że
          jesteś dobra, współczująca, kochana i pokrzywdzona ?

          Daj pokój... zapewne taka jesteś, ale będziesz jeszcze większa,
          jeśli darujesz sobie takie biczowanie. Życie toczy się dalej...

          Serdecznie pozdrawiam...
          :-)))
          • flying.nataly Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 17.01.08, 16:24
            jackulus napisał:

            >
            > Czy dawałaś mu o tym znać ? Że również czegoś oczekujesz ?
            >
            > Jeśli sytuacja się zmieniła, od tej wyjściowej, kiedy "niewinnie"
            > chciałaś pomóc, to też jest normalne - wszystko wokół nas się
            > zmienia.


            Tak, tylko sytuacja się zmieniła dopiero wtedy, gdy nagle bez słowa on zniknął
            na wiele tygodni i przestał się odzywać. Dopiero wtedy zaczęłam analizować
            wszystkie zdarzenia i zastanawiać się głębiej nad tym. Na początku tak
            zwyczajnie po ludzku martwiłam się, że coś mu się stało (wypadek, szpital,
            choroba). Raz zadzwoniłam na kom. był niedostępny. Spotkałam znajomą, która z
            nim pracuje, od niej dowiedziałam się, że u niego wszystko w porządku, więc się
            z telefonami nie narzucałam. Minęły dwa miesiące, gdyby chciał, to by się
            odezwał - sprawa jest jasna.



            > A już na pewno, na Boga, daj sobie spokój z takimi określeniami, jak
            > to na końcu ? Koniecznie chcesz sobie zrobić krzywdę ? Chcesz się
            > ukarać ? Chcesz, żeby wszyscy zaprzeczali, że taka nie jesteś ? Że
            > jesteś dobra, współczująca, kochana i pokrzywdzona ?


            Autorem tego określenia jest Bardzo.grzeczna.dziewczynka:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=74474396&a=74477383
            Ona trafnie opisała to, czego ja nie potrafiłam nazwać. Dzięki niej uświadomiłam
            sobie co to było, a dzięki tobie dlaczego tak było.
            Masz rację, ten człowiek jest tak zafiksowany w swojej naturze, że pewnie nawet
            nie pomyślał, że znikając w ten sposób może mi sprawić przykrość.
            Coraz wyraźniej widzę, że zrobiłam z igły widły i zbyt emocjonalnie do tego
            podeszłam.
            Pozdr.
    • yokooo Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 17.01.08, 13:07
      Dziewczyno, ten facet to klasyczny emocjonalny wampir (o ile jest normalny i nie ma innych zaburzeń psychicznych). Powinnaś się cieszyć, że odczepił się od ciebie. Teraz pewnie przyssa się do kolejnego dawcy i będzie żywił się jego pozytywną energią. To większy szkodnik niż człowiek-huba. Huba jest bierna, przylepi się i już. Ten jest gorszy. Karmi się tym co mu ludzie ofiarują, a wybiera zawsze takich, którzy są skłonni dużo ofiarować. Chętnie bierze ile się da, od siebie nie dając nic. Kiedy z jednego wyssie wszystko co mu do życia potrzebne, przerzuca się na kolejnego "przyjaciela". Pewnie takich "przyjaciół" jak ty miał w swoim popapranym życiu wielu. W gruncie rzeczy to biedny człowiek. Ślizga się w życiu robiąc z ofiarę, po drodze krzywdząc innych. To później do niego wraca i tak błędne koło kręci się latami. Dobrze, że odstawił cię już teraz gdy tylko trochę się zaangażowałaś, później byłoby jeszcze gorzej. Przerabiałam podobny przypadek, więc znam to z autopsji.
      • psychoguru bez wampirzych urojen 18.01.08, 12:36
        yokooo napisała:

        > Dziewczyno, ten facet to klasyczny
        emocjonalny wampir (o ile jest normalny i ni
        > e ma innych zaburzeń psychicznych).
        Powinnaś się cieszyć, że odczepił się od ci
        > ebie.

        To wyglada na wampirze urojenia bo ci ludzie
        nie byli partnerami.

        Jezeli ktos goraco zapewnia ze jest
        absolutnie bezineteresowny, nie ma zadnych
        zamiarow i oferuje pomoc z dobrego serca to
        jest oczywiste ze jesli sie ja przyjmie nie
        ma obowiazku ani potrzeby odwdzieczania sie
        w jakikolwiek sposob. Wrecz przeciwnie,
        naturalne jest powstrzymanie sie od tego
        zeby nie obrazic osoby o bezgranicznie
        bezinteresownej naturze swiadczacej pomoc.

        W tym przypadku zasadniczy blad byl u osoby
        swiadczacej: nie tylko ze nie wysunela
        zadnych oczekiwan, ale usilnie podkreslala
        ze ich nie ma i nie bedzie miala.

        Dlaczego ktos nie mialby tego brac serio?

        Przeciez to jest dokladnie taka sama
        sytuacja jesli oferuje sie komus najpierw
        cokolwiek absolutnie bezplatnie i zapewnia
        ze absolutnie bez zadnych zobowiazan, a po
        jakims czasie przychodzi i mowi ze to jednak
        nie bylo bezplatne i nalezy sie zaplata. W
        takich przypadkach ludzie rozsadnie mysla ze
        padli ofiara cwanego podstepnego wybiegu
        ktore wyglda na ukartowane oszustwo.
        • yokooo Re: bez wampirzych urojen 18.01.08, 12:57
          Nie widzę żadnej różnicy gdy w opisany przez autorkę sposób zachowuje się
          facet-narzeczony czy facet-przyjaciel. To nie ma żadnego znaczenia. Ktoś, kto
          twierdzi że jest przyjacielem a ucieka gdzie pieprz rośnie gdy jego "przyjaciel"
          ma chandrę, ciężki dzień, dół itp. żeby tylko nie zarazić się jego kiepskim
          nastrojem, jest dla mnie wampirem emocjonalnym, karmiącym się pozytywną energią
          innych, egoistycznie nastawionym na branie - nic więcej. Liczy się tylko jego
          dobre samopoczucie, jego życie, jego problemy - egotyzm do kwadratu. W dodatku
          zupełnie niepoważne zachowanie na końcu, infantylne i chamskie. Niektórzy
          trzydziestokilkuletni chłopcy już tak mają, chcą żeby wszyscy ludzie wkoło
          zajmowali się nimi jak mamusia kochająca miłością bezwarunkową, która nic nie
          wymaga, nic od nich nie chce, tylko troszczy się, wspiera, uwielbia. Mam dziwne
          przeczucie, że to taki typ.
          • psychoguru Znowu nie to 18.01.08, 20:57
            yokooo napisała:

            > Nie widzę żadnej różnicy gdy w opisany przez
            autorkę sposób zachowuje się
            > facet-narzeczony czy facet-przyjaciel. To nie
            ma żadnego znaczenia.

            Ale przeciez to NIE byla przyjazn, ten facet nie
            byl jej przyjacielem. Widac to na przyklad po
            takim stwierdzeniu:

            O moich sprawach nigdy nie rozmawialiśmy, zawsze
            był ON. Taka sytuacja nawet mi odpowiadała,
            ponieważ jestem osobą skrytą i nie lubię się
            wywnętrzać.


            Po prostu autorka, przynajmniej na zewnatrz,
            pelnila role psychoterapeutki usilnie
            podkreslajac ze robi to absolutnie
            bezinteresownie i z dobrego serca. Jednoczesnie
            nie dawala zadnych oznak ze pozniej juz nie
            chciala byc tak bezinteresowna bo jest "skryta".

            Jezeli deklaruje sie absolutnie bezinteresowna
            pomoc to ktos ma prawo z niej skorzystac i nie
            czuc zadnych zobowiazan, przeciez powinien
            deklaracje bezinteresownosci traktowac jako
            szczera bo jesli nie to musialby wietrzyc jakis
            podstep.

            W istocie mozna sadzic ze autorka dzialala na
            zasadzie podstepu, niby robiac cos
            bezinteresownie a w gruncie rzecz chcac usidlic
            faceta. Byc moze on sie zorientowal w tej grze i
            z niej wyskoczyl. Byloby to bardzo naturalne
            wyjasnienie bo przeciez nikt nie lubi wpadac w
            pulapki.
            • silver-gold Re: Znowu nie to 18.01.08, 21:14
              psychoguru napisała:
              > W istocie mozna sadzic ze autorka dzialala na
              > zasadzie podstepu, niby robiac cos
              > bezinteresownie a w gruncie rzecz chcac usidlic
              > faceta.

              psy-cho-gu-ru-idz-sie-le-czyc!
            • yokooo Re: Znowu nie to 21.01.08, 11:22
              psychoguru napisała:

              > yokooo napisała:
              >
              > > Nie widzę żadnej różnicy gdy w opisany przez
              > autorkę sposób zachowuje się
              > > facet-narzeczony czy facet-przyjaciel. To nie
              > ma żadnego znaczenia.
              >
              > Ale przeciez to NIE byla przyjazn, ten facet nie
              > byl jej przyjacielem. Widac to na przyklad po
              > takim stwierdzeniu:


              Ten człowiek twierdził, że dla niego była. Z tego co zrozumiałam nazywał nawet
              autorkę wątku swoim przyjacielem. Widocznie on tak rozumie przyjaźń - przyjaciel
              to ktoś, na kogo on zawsze może liczyć, dla niego to wystarczy.


              > Jezeli deklaruje sie absolutnie bezinteresowna
              > pomoc to ktos ma prawo z niej skorzystac i nie
              > czuc zadnych zobowiazan, przeciez powinien
              > deklaracje bezinteresownosci traktowac jako
              > szczera bo jesli nie to musialby wietrzyc jakis
              > podstep.
              > W istocie mozna sadzic ze autorka dzialala na
              > zasadzie podstepu, niby robiac cos
              > bezinteresownie a w gruncie rzecz chcac usidlic
              > faceta. Byc moze on sie zorientowal w tej grze i
              > z niej wyskoczyl. Byloby to bardzo naturalne
              > wyjasnienie bo przeciez nikt nie lubi wpadac w
              > pulapki.


              Ojjjj pięknie odwróciłeś kota ogonem!!! Jestem pod wrażeniem! ;)
              Jeśli ktoś w tym układzie zastosował podstęp, to aż w oczy kuje "przyjaźń",
              którą on tak chętnie serwował. W piękne słowo ubrał swój egotyzm i
              niedojrzałość, dla mnie ten facet to zero.
    • brak.polskich.liter Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 18.01.08, 14:31
      Tak sie konczy zabawa w siostre milosierdzia i nadmuchiwanie ego jakiemus
      popaprancowi. Zwracam uwage, ze przyjazn, czy nawet zwykle kolezenstwo, jest
      relacja dwukierunkowa i nie polega na byciu kublem na czyjes
      problemy/frustracje/emocje.

      Masz nauczke, na przyszlosc szukaj przyjaciol, a nie pasozytow.

      > Zastanawiam się czy mam tak to zostawić, czy spróbować uzyskać od niego odpowie
      > dź na pytanie - dlaczego w ten sposób zakończył naszą znajomość? Nie wiem.... m
      > oże coś doradzicie....

      A co Ci przyjdzie z odpowiedzi? Lepiej sie poczujesz, jak uslyszysz, ze znalazl
      sobie nowa pocieszycielke/w zasadzie to liczyl, ze w koncu dasz mu
      dupy/znajomosc z Toba go znudzila/zmienil zainteresowania?
    • lady68 Re: miał zwykłego 18.01.08, 14:57
      klasycznego doła, akurat trafił na podatny grunt, naopowiadał Ci o sobie, przeszło mu i teraz zwyczajnie mu głupio i wstyd. A że przy okazji to zwyczajny popapraniec, to pech i tyle.
      Trzymaj sie z daleka od takich facetów, wysyłaj ich do psychologa ewentualnie terapeuty, Ty nie jesteś kubłem na ich cierpienia, masz zapewne sporo swoich zmartwień żeby obarczać sie cudzymi.
      pozdrawiam
      • anna_k1221 Re: miał zwykłego 18.01.08, 21:13
        Przyjaźń jest relacja obustronną, jeżeli zaś polega na tym że jedna
        strona wciąż bierze, a druga, daje, daje, daje bez końca to nie
        jestzdrowa relacja.Twój Przyjaciel? znajomy?sprawia wrażenie narcyza
        zapatrzonego tylko w siebie, skupionego na własnych potrzebach,
        zupełnie ślepego na to to Ty przezywasz i czego potrzebujesz...to ze
        czujesz sie teraz zraniona, wykorzystana i osomotniona jest wynikiem
        podśiwdomego"bilansu"jakiego dokonalaś-tak duzo dałaś nie otrzymujac
        w zamian nic...zauważ jednak ze tkwiłas w takim układzie przez długi
        czas...do Ciebie nalezy decyzja jak teraz postąpisz-bedziesz
        próbowała zapomniec czy znowu nawiązać z kontakt...na przyszłośc
        dbaj o siebie, swoje potrzeby, wykorzystaj to doświadczenie,zwróć
        uwagę czy potrafisz mówić bliskim ,przyjaciołom czego Ty pragniesz
        potrzebujesz...to wzbogaci Cie wewnetrznie, pomoże na przszłość w
        budowaniu relacji z ludzmi..
        powodzenia

        Zapraszam też na moją stronęwww.poradnia-psychologiczna.pl, gdzie
        jako psycholog udzielampomocy online.Zapraszam do "Słonecznej
        Przystani":)
    • jan_stereo Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 18.01.08, 21:07
      flying.nataly napisała:

      > Zarażałam pozytywną energią, pogodą ducha i radością życia, nie >oczekując nic w zamian.

      No i dokladnie niczego w zamian nie dostalas, czyli tak, jak chcialas/oczekiwalas...
      • angery Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 18.01.08, 21:24
        o to to właśnie :))
      • kiszona_kapucha Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 19.01.08, 13:44
        Ktos wczesniej pisal, ze nie oczekiwalas nic i nic nie dostalas wiec
        jest ok. To nie jest tak. Nic nie jest albo czarne albo biale. Zycie
        i zwiazki w jakie wchodzimy sa duzo bardziej skomplikowane. Zawsze
        oczekuje sie wzajemnosci. Zozumiem Twoje rozgoryczenie. Nie moge
        teraz nic wiecej napisac, bo sama czuje sie przygniecona moimi
        klopotami. Pozbieram sie i wymysle cos konstruktywnego:)
        • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 19.01.08, 13:48
          Dokładnie, zgadzam się z kupuchą. Zawsze czegoś oczekujemy, np. że
          druga osoba będzie przestrzegać naszych standardów znajomości, że
          nie będzie nas oszukiwać, że będzie nas traktować z szacunkiem, że w
          jakimś tam zakresie będzie się troszczyć też o nasze dobro, np. nie
          plotąc trzy po trzy rzeczy, o których wie, że nas zabolą. Jeśli
          relacja nas rozczarowuje - inna osoba nie spełnia standardów, np.
          się nami bawi, to się żegnamy i tyle, nie widzę w tym nic zdrożnego.
    • synvilla Re: Dziwaczny jest twoj post! 18.01.08, 21:38
      Z jednej strony piszesz o bezinteresownosci, a z drugiej strony
      czujesz sie wyzyskana, uzyta itepe.

      Gdy kogos kochamy dajemy z siebie duzo nie oczekujac nic w zamian.

      i nie jest to trywialna prawda ale ZWYCZAJNIE TAK JEST. Widac nie
      umiesz kochac i dawac bezinteresownie ludziom tak od serca i
      cieszyc sie ich szczesciem,ze sie dobrze maja gdzies tam, tylko
      gdzies tam pod pazucha oczekujesz ze to cos da ci cos wzamian.
      Zazwyczaj jest tak ze ci ktozry malo daja malo tez dostaja. To jest
      taka zwykla wymiana energii.

      Na drugi raz nie pomagaj ludziom. Zwyczajnie naucz sie mowic "NIE".

      Najwazniejsce aby byc szczerym wobec siebie.




      hem.bredband.net/waldon/
      • silver-gold Re: Dziwaczny jest twoj post! 18.01.08, 21:49
        i-le-masz-je-szcze-ni-kow?
        • synvilla Re: Dziwaczny jest twoj post! 18.01.08, 21:51
          Mam tycko ten jeden:=)))
          • silver-gold Re: Dziwaczny jest twoj post! 18.01.08, 21:55
            tez
    • alfika Re: "nie oczekując nic w zamian" :))))))))) nt 19.01.08, 11:55

    • synvilla Re: Dodam 19.01.08, 13:30
      ze on swoja osoba poprawial ci twoje rozchwiane poczucie wartosci.
      Przy nim czulas sie kims lepszym ciekawszym bardziej wartosciowym.
      I gdy zniknal to powrocilas do stanu z przed. czyli z powrotem do
      poczucia niskiej wartosci.


      Powinnas nad tym popracowac i nad identyfikacja z innym podmiotem
      niz ten dotychczas.
      • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Dodam 19.01.08, 13:36
        Synvillo, dlaczego zakładasz, że autorka wątku czuła się kimś
        lepszym przy tym gościu?
        A może było wręcz przeciwnie, czuła się kimś gorszym, szarym i mniej
        wartościowym, bo tak się zazwyczaj czujemy przy ludziach, którzy NAS
        NIE WIDZĄ. Skąd u Ciebie takie założenie z sufitu?
        • angery Re: Dodam 19.01.08, 13:53
          to nie jest założenie z sufitu,tylko prawda obiektywna
    • silver-gold Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 19.01.08, 13:48
      znasz jego slabosci. przypominasz mu je. identyfikuje ciebie z nimi.
      nie ucieka przed toba. ucieka przed wlasnymi porazkami.
    • jolantum Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 19.01.08, 15:07
      Mamusiowałaś mu .Przeciął pępowinę.To chyba i tak pózno.Nie
      deklarował się więc caemu jesteś zawiedziona?
    • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 19.01.08, 15:13
      Nie pasowaliście do siebie :) Po prostu.
      PAPA
    • splendor2 Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 20.01.08, 15:18
      Miałam parę takich sytuacji w życiu i na ich podstawie mogę jednak stwierdzic,
      że w takich relacjach jest ukryty podtekst. Ktos wyczuwa dobroć i gra sobie.
      Albo podrywa myslac, ze skoro jestem miła to mam sie ku niemu jako mężczyznie.
      Albo wykorzystuje emocjonalnie. Każda ze stron chce grać na swoja nutę i widzi
      inaczej wzajemne relacje. Nauczona doswiadczeniem wolę sie zdynstansować czasem
      choc lubie wielu mężczyzn , ale bywa że oni inaczej odbieraja tę moją sympatię.
    • flying.nataly Re: EPILOG - i się wyjaśniło... :) 21.01.08, 10:09
      Dziękuję wszystkim za wypowiedzi :) Wygląda na to, że założeniem tego wątku
      wywołałam mego znajomego do odpowiedzi ;) Po prawie dwóch miesiącach milczenia
      dostałam od niego maila. Teraz wszystko jest jasne. Teraz, jestem spokojna choć
      może nie do końca...

      Nie oczekiwałam od tego człowieka wdzięczności, pomocy, wzajemności itd. (tak
      jak niektórzy z was próbują mi wmówić), po prostu brakowało mi w tej historii
      (niezwykłej historii) kropki nad i. Znajomość została urwana nagle, bez powodu,
      tak jak się odcinamy od kogoś/czegoś z kim lub z czym nie chcemy mieć już nigdy
      więcej do czynienia. To mnie trochę zabolało, no dobrze nie będę ściemniać -
      dosyć mocno mnie zabolało, chyba nawet mocniej niż powinno, o czym świadczy ten
      bardzo emocjonalny wątek, który tu założyłam...

      W sobotę dostałam od niego maila. To była ostatnia ewentualność jaką brałam pod
      uwagę, więc doprawdy nie mam pojęcia jak Solaris_38 na to wpadła ;) Napisał, że
      sytuacja wymknęła się spod kontroli, zaczął się angażować w tą znajomość. Musiał
      to wszytko przemyśleć, poukładać i jeśli jeszcze go nie skreśliłam, to zaprasza
      na kolację.

      Teraz ja muszę to wszystko poukładać i przemyśleć. Taki jest więc koniec tej
      historii, a może początek? ;)
      „Każdy przecież początek
      to tylko ciąg dalszy,
      a księga zdarzeń
      zawsze otwarta w połowie.”
      W. Szymborska

      Pozdrawiam :)
      • yokooo Re: EPILOG - i się wyjaśniło... :) 21.01.08, 11:11
        Właściwie nie wiem nad czym chcesz się jeszcze zastanawiać. Będziesz dalej bawić
        się w niańkę i terapeutkę tego niedojrzałego egocentryka???
        Ech, niektóre kobiety potrafią na własne życzenie swoje życie schrzanić...
      • psychoguru Przyczajene wyczajone 21.01.08, 13:46
        flying.nataly napisała:

        > W sobotę dostałam od niego maila. To była
        ostatnia ewentualność jaką brałam pod
        > uwagę, więc doprawdy nie mam pojęcia jak
        Solaris_38 na to wpadła ;) Napisał, że
        > sytuacja wymknęła się spod kontroli, zaczął
        się angażować w tą znajomość. Musiał
        > to wszytko przemyśleć, poukładać i jeśli
        jeszcze go nie skreśliłam, to zaprasza
        > na kolację.
        > Teraz ja muszę to wszystko poukładać i
        przemyśleć. Taki jest więc koniec tej
        > historii, a może początek? ;)

        Dosc dziwne jest ze facio potrzebowal dwoch
        miesiecy zeby sprawy umeblowac. Moze tak jak ty
        nalezy do tych przyczajonych? Teraz masz z tego
        lekcje ze zbytnie czajenie sie ze swoimi
        emocjami powoduje ze bardzo trudno jest cos
        wyczaic. Ale rzecz jasna teraz czas czajenie
        sie minal i karty na stol.
        • mruff Re: Przyczajene wyczajone 29.01.08, 15:22
          Jaki jest ciąg dlaszy wydarzeń???
          Bardzo ciekawa jestem, czy facet przyznał się,że czuje coś głębszego
          do flying czy też postanowił znowu poużalać się...
          • flying.nataly Re: Przyczajene wyczajone 30.01.08, 11:06
            Mruff pyta jaki jest ciąg dalszy wydarzeń... happy end'u nie było, rozczarowania
            też nie ;)
            To wszystko jest bardzo skomplikowane. Nie jesteśmy już ufnymi nastolatkami z
            czystym kontem, pełnymi nadziei z głową wypełnioną romantycznymi wizjami miłości
            do grobowej deski. Mamy pewien bagaż doświadczeń, szczególne jego życie nie
            oszczędzało. Kilka razy dostał mocno po głowie. Na zewnątrz wygląda to ładnie, w
            środku kłębek, żalu, wyrzutów sumienia, obaw i niepewności.
            Wszystko dzieje się wolno, ostrożnie... tak, jakbyśmy stąpali po bardzo kruchym
            lodzie i obawiali się, że za chwilę pęknie...
            Zaskoczył mnie tamtym mailem, naprawdę nie przypuszczałam, że taka jest
            przyczyna jego milczenia. Musiałam to wszystko przemyśleć. Trudno mi zdefiniować
            co do tego człowieka czuję. Na pewno nie chcę z nim tracić kontaktu. Chciałabym
            go jeszcze lepiej poznać, rozmawiać z nim, pomagać mu, przebywać w jego
            towarzystwie... brakowało mi tego przez 1,5 miesiąca... sama byłam zaskoczona,
            że aż tak bardzo mi brakowało... Nie, nie zakochałam się. Nie patrzę na niego
            przez różowe okulary, a wręcz odwrotnie. Widzę wszystkie jego negatywne cechy -
            egocentryzm, słabość charakteru, nieprzewidywalność, to wszystko dostrzegam, ale
            to mnie nie odstrasza... Zobaczymy co życie przyniesie... Na razie po wymianie
            maili, postanowiliśmy spróbować. Przyjęłam zaproszenie na randkę. Mam pewne
            obawy, bo jeśli uczucia z tego nie da się wykrzesać, to być może stracę
            interesującą znajomość... trudno... Nie robię żadnych założeń, nie planuję, nie
            napinam się, a co z tego będzie? Czas pokaże...

      • mariamariia Re: EPILOG - i się wyjaśniło... :) 30.01.08, 00:06
        Hmm, mnie by to jednak zastanowilo... Oczywiscie, facet moze i prawde mowi, ze
        zaczal sie angazowac i w ogole. No i Ty pewnie tez bys chciala z nim byc z
        ktorejstam strony, na jakims poziomie. Pojawia sie pytanie, czy on jest tego
        wart. Uczucia, o ktorych mowi, usprawiedliwiaja w pewien sposob jego milczenie,
        ale nie usprawiedliwiaja jego egocentrycznego zachowania. Obawiam sie, ze jego
        potrzeby (lacznie z "nowymi" uczuciami do Ciebie) zawsze beda najwazniejsze w
        Waszej relacji...
    • krytyk2 Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 29.01.08, 20:45
      znaczył dla Ciebie dużo więcej niż bylas w stanie sie przyznać.Masz
      problem z rozpoznawaniem wlasnych uczuć i jestes za malo aktywna w
      sosunku do swoich /ukrytych/oczekiwań.Zrób cos ze soba!
    • nikta432 Re: Wykorzystana emocjonalnie i odstawiona jak śm 01.02.08, 11:29
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka