reggina
25.12.01, 22:04
Był ranek (...)Tłum tysiąca mew podjął walkę, by za wszelką cenę zdobyć
odrobinę strawy. Zaczynał się jeszcze jeden pracowity dzień.
Zdala od tłumu, zdala od łodzi i plaży, samotnie ćwiczył Jonatan Livingston.
Sto stóp w powietrzu obniżył swoje płetwiaste stopy, uniósł dziób (...)
zwolnił, aż wiatr stał się szeptem w jego twarzy, a ocean znieruchomiał pod nim
zupełnie. Zmrużył więc oczy w zawziętym skupieniu, wstrzymał oddech, wymusił
jeden...jedyny...jeszcze...cal... Wtedy pióra jego nastroszyły się, stracił
szybkość i spadł.