Dodaj do ulubionych

Łaskawy los???

04.02.08, 14:11


Od kilku miesięcy jestem w związku z facetem,który mieszka za granicą. Mimo
tego udawało nam się spędzać ze sobą dość dużo czasu bo każdego miesiąca
przyjeżdża na tydzień do kraju. Zaznaczam że ten jego tydzień w kraju był
realizowany od lat,odkąd mieszka za granicą zawsze tak spędzał ten wolny czas.
Więc tak sobie egzystowaliśmy-gdy był tam rozmawialiśmy telefonicznie,na
gg,kontakt był bardzo częsty.
Ale...no właśnie....facet od samego początku namawiał mnie na wyjazd do
siebie...jednak wydawało mi się stanowczo za wcześnie jak na taką poważną
przeprowadzkę,jesteśmy ze sobą niezbyt długo,a on proponuje mi coś takiego.
Mnóstwo spraw mnie trzyma w kraju,trzeba by wszystko uporządkować,na to
potrzeba czasu. No i ostatnio przeprowadziliśmy poważną rozmowę,skrócę ją bo
nie chcę zanudzać,mój facet mi oświadczył:

-ja mieszkam tu i nie wrócę do Polski,a ty tam będziesz jeszcze sto lat
siedzieć zanim zrealizujesz co zamierzasz....więc chyba rozsądniej podjąć taką
nie inną decyzję (czyli zerwanie)

ja na to-przecież mieliśmy jakieś plany,rozmawialiśmy o odległości,dlaczego
wszystko rozwalasz?

on-oj,Kasiu,Kasiu...co mam Ci napisać...siedzę tu i myślę nad tym
wszystkim...może po prostu nie nadaję się do niczego,nie wiem...

ja-jesteś całkowicie pewny,że chcesz z tego zrezygnować?Może przemyśl to
jeszcze...ja uciekam bo nie chcę tego wszystkiego czytać...

on-nic złego nie napiszę...i z niczego nie rezygnuję...czas zawsze pokazuje
jacy jesteśmy silni lub słabi...mnie też jest ciężko....sam nie wiem co robić
Kasiu

ja-dajmy sobie szansę,nie przekreślajmy czegoś co tę szansę ma,te przeszkody
są przecież do pokonania...

on-śpij spokojnie Kasiu,może los będzie łaskawy dla nas...pa

I tak zakończyła się nasza rozmowa która miała miejsce w sobotę wieczorem. Od
tamtej pory cisza....słuchajcie,co myślicie o tym facecie,czy on ewidentnie
chce zrezygnować czy jest jakaś szansa na uratowanie tego? Powinnam coś
jeszcze robić czy dać mu na razie spokój? Zależy mi na nim,ale w tej chwili
decyzja ewidentnie należy do niego,prawda?
Obserwuj wątek
    • barenaked.lady Re: Łaskawy los??? 04.02.08, 15:24
      > Powinnam coś
      > jeszcze robić czy dać mu na razie spokój?

      powinnaś COŚ zrobić. podjąć decyzję: wyjeżdżasz do niego albo akceptujesz, że nic nie będzie.


      > Zależy mi na nim,ale w tej chwili
      > decyzja ewidentnie należy do niego,prawda?

      on decyzję już podjął. teraz Twoja kolej.

      oczekujesz, że będziecie związek mailowo-skypowy kontynuowali w nieskończoność? w czasach ani z zielonego wzgórza może taka miłość platoniczna by przeszła. ale dzisiaj...?
      • marianna761 Re: Łaskawy los??? 04.02.08, 16:41
        Ale przecież jesteśmy razem (lub byliśmy) dopiero od czterech
        miesięcy,przebywaliśmy ze sobą miesiąc(licząc po jednym tygodniu na miesiąc)i ja
        mam podjąć decyzję o wyjeździe do niego na stałe? Czy to trochę nie za szybko?
        Nie możnaby dać sobie troszkę więcej czasu? Tym bardziej,ze jeszcze nie tak
        dawno temu zgadzaliśmy się wspólnie na dojazdy i nikt nie miał nic przeciwko...
    • m-majka Re: Łaskawy los??? 04.02.08, 18:42
      Po pierwsze sama musisz sobie odpowiedziec czy ty dajesz szanse wam
      obojgu. Jesli zalezy ci na nim i nie chcialabys tego konczyc, to
      uwazam (zreszta widzialam juz takie rozwiazania) powinnas sprobowac
      z nim.. tam..
      Bierzesz urlop dluzszy , wyjezdzasz na probe, pomieszkacie razem i
      zobaczysz jak sie bedzie ukladalo. W razie niewypalu wracasz do
      kraju. Jesli bedzie ok przyjezdzasz do Polski pozamykac sprawy i
      ukladasz sobie zycie z nim:)
      Sama spedzilam pare lat w innym kraju i doskonale rozumiem twojego
      faceta, nie da sie zyc na odleglosc...
      Decyzja nalezy do ciebie :)

      Kto nie ryzykuje ten traci:) i do odwaznych swiat nalezy :)
      pozdrawiam :))
      • marianna761 Re: Łaskawy los??? 04.02.08, 20:53
        Wydaje mi się jednak że odległość nie jest jedynym problemem...poznałam tego
        faceta w necie i mogę obawiać się że nie jestem jedyną:-( Rozmawialiśmy ostatnio
        żeby dać sobie szansę(czyli pokombinować coś wspólnie odnośnie odległości,może
        nawet przeprowadzkę)i zakończył rozmowę słowami przytoczonymi we wstępie "może
        los będzie łaskawy dla nas".Od tej pory się nie odzywa. Więc najprawdopodobniej
        wcale nie chce tego związku i tyle...
        • psychoguru Niezbyt dobrze 04.02.08, 22:19
          marianna761 napisała:

          > Wydaje mi się jednak że odległość nie jest
          jedynym problemem...poznałam tego
          > faceta w necie i mogę obawiać się że nie
          jestem jedyną:-( Rozmawialiśmy ostatni
          > o
          > żeby dać sobie szansę(czyli pokombinować coś
          wspólnie odnośnie odległości,może
          > nawet przeprowadzkę)i zakończył rozmowę
          słowami przytoczonymi we wstępie "może
          > los będzie łaskawy dla nas".Od tej pory się
          nie odzywa. Więc najprawdopodobniej
          > wcale nie chce tego związku i tyle...

          to wyglada. Przeprowadzka po tak powierzchownej
          znajomosci bylaby lekkomyslna. W ogole to co
          powiedzialby facet zeby przyjechac na jakis czas
          do ciebie? Pewnie ze nie ma czasu, jest to
          bardzo trudne i tak dalej. A on byc cie chcial
          natychmiast sciagnac na stale. Stawia to pod
          duzym znakiem zapytania czy nadaja sie na
          partnera. Mozna na przyklad podejrzewac ze jest
          egoista.
    • solaris_38 Re: Łaskawy los??? 04.02.08, 22:46
      faceci wiedzą co robia

      skoro nei chce z toba być zaufaj mu


      potzrebujesz faceta który CHCE z tobą być

      miał dość zcasu aby się zdecydować

      ja sądzę że stoi za tym inna kobieta dopiero być może na horyzoncie ale już ma
      swoją siłę wpływu

      myślisz że bylibyście dobrą parą jednak opiwrasz sie na założeniu ze widziałaś
      co czuje będąc z tobą

      nie wiedziałaś

      facet gada cokolwiek mu nastrój podpowie

      teraz sie nastroił na coś inengo

      ciesz sie tym co było \
      i nie sądź ze coś tracisz

      co było pięknie do przeżycia juz dla was minęło
      zresztą i tak zawsze jest inaczej niż sadzimy ze ejst

      ;)

      nei czepiaj sie faceta

      pozwól mu odejść

      kobiecie jest trudniej
      kobiety lgną do meżczyzn



      jak przeżyjesz do końca wasze rozstanie
      napełnisz sie smutkiem

      przeżyjesz słoneczne dni

      sama lub z kimś
    • spinline Re: Zycie to ryzyko 07.02.08, 22:01
      Wszystko co robisz w zyciu ma w sobie zawsze jakies tam ryzyko. I
      czasami nie biorac ryzyka ludzie przegrywaja swoje zycie.
      Nie mozna sie cale zycie asekurowac.

      To zalezy jaka masz osobowosc i decyzja jest jak najbardziej twoja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka