Dodaj do ulubionych

bez wyjścia?

20.08.03, 13:57
on tam , ja tutaj. Impas. Trudna decyzja - gdzie. mam dosyć życia w
weekendy,samotności, pocieszeń przez telefon,tych reglamentowanych
kontaktów.to trwa już długo ale teraz , po urlopie nad morzem ( rozstaliśmy
sie trzy dni temu...) poprostu wariuję- nie śpię,płaczę, mam ochotę od niego
poprostu odejśc a kocham go bardzo. to z jednej strony chore a zdrugiej mam
nadzieję że to się zmieni. Dla mnie jest oczywiste ,że to ja powinnam jechać
do niego- są ku temu warunki, ma mieszkanie, dobrą pracę...zlikwidowałabym
swoje mieszkanie i wyjechała bez żalu. A tak...co będzie dalej? Boję się że
zaczniemy się kłócić, że emocje wezmą górę nad rozsądkiem. Ja wiem że nie
powinno się odkładac życia na jutro ale co mogę zrobić kiedy mam świadomośc
ze to zalezy od niego? Wiem że mnie kocha, ufam mu całkowicie, ale...
Miś
Obserwuj wątek
    • alfika Re: bez wyjścia? 20.08.03, 14:07
      Wyobraź sobie, czego chcesz dla siebie za 20 lat.

      Tylko strach, że się nie uda trzyma Cię tam gdzie jesteś?
      • pluszowy_mis Re: bez wyjścia? 22.08.03, 17:27
        ja WIEM czego chcę.WIEM. chcę miec jego dzieci,być z nim,żyć z nim...to nie
        strach trzyma mnie tam gdzie jestem. w zasadzie nic mnie nie trzyma,to co mam
        tutaj chętnie zostawię dla bycia z nim. potrzebuję tylko może zachęty z jego
        strony. a nasze rozmowy telefoniczne - jak dzisiejsze -pełne są udawanej
        radości, pozornego spokoju.On jest rozsądny , doceniam to ale jak długo tak
        mozna?
        Miś
    • agresja4 Re: dogłębna analiza 22.08.03, 17:32
      wyklucza miłość

      Żyj chwilą albo
      całe życie czekaj na "zaproszenie"

      Za chwilę nie będzie już aktualne. Takie jest życie.
      • Gość: zra Re: dogłębna analiza IP: *.milc.com.pl / 10.1.82.* 22.08.03, 18:02
        miłość na odległość to najgorsze co może być...wiem co mówię,bo mnie to zaczyna
        męczyć trzeba mieć dużo samozaparcia...ja bym się chyba nie zdecydowała na
        wyjazd do jakiejś wioski gdzie nie miałabym nic do roboty,a w chwilach złości
        wypomniała partnerowi,że dla niego musiałam wszystko zostawić...no cóż trzeba
        do tego duuużej miłości,ja jej widocznie nie zaznałam jeszcze:D
    • Gość: raffka Re: bez wyjścia? IP: server:* / 192.168.1.* 22.08.03, 18:08
      Bo miłość mój drogi to:
      To chcieć czynić drugiego wolnym, a nie uwodzić go,
      to uwolnić go z jego więzów, jeśli pozostawał więźniem,
      Aby on także mógł powiedzieć: "kocham ciebie",
      nie będąc do tego zmuszonym nieposkromionymi pragnieniami.

      Kochać to wejść do drugiego, jeśli otwiera tobie
      bramy swego tajemniczego ogrodu, po drugiej
      stronie okrężnych dróg, kwiatów i owoców
      zrywanych na skarpie,
      Tam, gdzie zadziwiony potrafisz wyksztusić: to
      "ty", moje kochanie, ty jesteś moją jedyną...

      Kochać to chcieć ze wszystkich sił dobra drugiej
      osoby nawet z pominięciem siebie, to czynić
      wszystko, by ona wzrastała i rozwijała się
      Stając się z każdym dniem człowiekiem jakim
      być powinna a nie takim, jakiego chciałbyś ukształtować
      według swoich marzeń.

      Kochać to ofiarować swoje ciało, a nie zabierać
      ciała drugiej osoby, lecz przyjąć je gdy daje siebie,
      To skoncentrować siebie i wzbogacić, aby
      ofiarować ukochanej całe swoje życie skupione w
      ramionach twojego "ja", co znaczy więcej niż
      tysiące pieszczot i szalonych uścisków,

      Kochać to ofiarować siebie drugiej osobie, nawet
      jeśli ona przez moment się wzbrania
      To dawać nie licząc tego, co inny ci daje,
      płacąc bardzo drogo, nie domagając się zwrotu.

      Największa miłość wreszcie to przebaczyć, gdy
      ukochana niestety odchodzi, usiłując oddać
      innym to, co przyrzekła tobie.

      Kochać to zastawić stół, aby przy nim zasiadł twój
      gość i nie sądzić, że możesz obejść się bez niego,
      Ponieważ pozbawiony żywności, jaką on ci przynosi,
      na twoje świąteczne przyjęcie nie postawisz
      dań królewskich lecz tylko suchy chleb biedaka.

      Kochać to wierzyć drugiej osobie i ufać jej,
      wierzyć w jej ukryte siły, w życie które posiada,
      jakiekolwiek byłyby kamienie do usunięcia dla
      wyrównania drogi.

      To zdecydować się rozsądnie i odważnie wyruszyć na
      drogi czasu, nie na sto, tysiąc czy dziesięć
      tysięcy dni, ale na pielgrzymkę, która się nie skończy,
      bo jest pielgrzymką, która trwać będzie ZAWSZE.

      Powinienem ci to powiedzieć, aby oczyścić twe
      marzenia, że kochać to zgodzić się na cierpienie,
      śmierć sobie samemu, aby żyć i ożywiać,
      Ponieważ tylko ten, kto może bez bólu zapomnieć
      o sobie dla drugiego, może wyrzec się życia dla
      siebie tak, żeby nie umarło w nim cokolwiek z niego.

      Kochać wreszcie to jest to wszystko, o czym
      powiedziano i jeszcze więcej,
      Bo kochać to otworzyć się na nieskończoną MIŁOŚĆ,
      to pozwolić się kochać, być przejrzystym
      wobec tej MIŁOŚĆI, która zawszę w porę.

      To jest, o wzniosła Przygodo, pozwolić Bogu
      kochać tego, którego ty w sposób wolny
      decydujesz się kochać!

      Michael Quist

      ***************
      musisz sama podjąć decyzję - czy to jest milość czy nie - spójrz na to chłodnym
      okiem, jakbyś obserwowała kogoś obcego - i pomyśl, co zrobić, żebyś była
      szczęśliwa;-)
    • cossa Re: bez wyjścia? 22.08.03, 18:24
      jesli masz miec prace
      masz teraz swoje mieszkanie
      to sprzedaj je i jedz
      ale na swoje
      jesli bez zalu mozesz opuscic swoja miejscowosc

      a czas pokaze ;)

      pozdrawiam
      cossa
      • Gość: Ty wiesz kto Re: bez wyjścia? IP: *.acn.waw.pl 26.08.03, 09:23
        cossa napisała:

        > jesli masz miec prace
        > masz teraz swoje mieszkanie
        > to sprzedaj je i jedz
        > ale na swoje
        > jesli bez zalu mozesz opuscic swoja miejscowosc
        >
        > a czas pokaze ;)
        >
        > pozdrawiam
        > cossa


        O matko cossa!
        Co ty jej radzisz kobito?!!
        Jesli masz miec prace? A jak jej nie bedzie miec?!! Takie sa baby!! A moze sie
        uda. Czas pokaze!! Porazka.
        A zdrugiej strony: jedz na swoje! Jestesmy razem, kochamy sie, ale od moich
        dobr Ci wara kochany misiu? Co to sie porobilo? Kto wam tak we lbach nas...l??

        Ty wiesz kto
    • sdfsfdsf Re: bez wyjścia? 22.08.03, 20:00
      bez wyjscia, impas - olaboga, tylko sie pochlastac,
      widze ze lubisz komplikowac zycie sobie i innym, w takim razie instrukcja
      postepowania - wyjscia sa dwa:
      1.zostajesz
      2.jedziesz do niego
      poniewaz nie masz jaj polecam rzut moneta
      • asma1 Re: bez wyjścia? 22.08.03, 20:57

        > poniewaz nie masz jaj polecam rzut moneta
        Rzucać monetą w takiej sytuacji? Niezła kpina. To przecież jej życie.
      • alfika Re: bez wyjścia? 24.08.03, 13:52
        sdfsfdsf napisał:


        > poniewaz nie masz jaj polecam rzut moneta


        Sdfie :)))
        Zaintrygowało mnie :)))
        A jakby miała jaja, to rzucac by miała...???
    • rybkaaa Re: bez wyjścia? 24.08.03, 14:03
      No moment, zdaje sie że ktoś tu nie doczytał, ona chce jechać, to on jej nie
      zaprasza!
      • pluszowy_mis Re: bez wyjścia? 26.08.03, 08:43
        To nie tak-on chce ale...ja chyba się obawiam, przypuszczam że on też
        Miś

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka