Gość: andzia
IP: Czeladz:* / 10.59.16.*
25.08.03, 20:02
Spotykam sie z facetem od 3.miesięcy.On mnie b.kocha,ja jego nie,on wie o
tym.Poza tym wyjeżdzam na drugi koniec Polski na studia.A i w tej chwili
dzieli nas wiele km.Przez ten czas zorientowałam się że to nie jest ten
jedyny.Zerwałam.Przyjął to gorzej niz myślałam.Powiedziałam żeby dał mi
troche czasu na odnalezienie samej siebie w nowym miejscu i nie wykluczone że
jeszcze będziemy razem.On miał wyjechać na trochę pracować za
granicę.Powiedział że w tym wypadku nie zrobi tego,bo źle się czuje,a innego
dochodu nie ma.Teraz dzwoni,płacze,szantażuje emocjonalnie.Co mam powiedzieć
żeby sie uspokoił troszrczke.Może to na prawde nie jest definitywny
koniec...Czuję się jak zbrodniarz.