ewela1983
25.02.08, 19:11
Witam.
Mam od jakiegos czasu..a konkretnie od roku straszny dylemat PRACA.
Niby jest ok-patrzac z boku-zarabiam "przecietnie",mam samochod do
dyspozycji,3 kroki od domu...ale nie jetem w stanie przesiedziec w pracy 8
godzin.Poprostu sie nie da.
W pracy denerwuje mnie wszystko i wszyscy..ale najgorsze jest to ze nie mam co
tam robic.Autentyccznie sie nudze i umieram.
Praktycznie wszyscy w pracy maja podobnie..ale oni maja po 45 lat i chyba taka
posadka im odpowiada.Kazdy dzien jest meka..usmiecham sie udaje ze jest ok..a
w glebi duszy mam ochote poprostu wstac i wyjsc.
Na czym polega problem.No wlasnie na tym ze nie wiem czy zostac i gnic tak
dalej(lat mam 27) czy rzucic to wszystko w cholere i ochlonac trche i pomyslec
co chce robic w zyciu.
Nie jest to moja pierwsza praca,ale wszystkie poprzednie byly
podobne...nuda,zacofanie itp itd.
Kredyt hipoteczny na glowie,zycie sie toczy...Nie wiem co zrobic.
Dalej dobijac do 16 i modlic sie do zegarka czy zadzialac.A jak nie znajde nic
innego,i znowu spadne z deszczu pod rynne...?
Jestem strasznie zagubiona.
Czy Wy tez tak macie?