Dodaj do ulubionych

Nie wiemy o sobie nic

IP: *.unl.edu 27.08.03, 23:40
wiemy tylko to, co inni mysla i mowia o nas. Nie jestesmy swiadomi siebie,
co najwyzej refleksji jaka dochodzi do nas w postaci slow, opisujacych nas
samych, nie przez nas samych. Ten proces zaczyna sie w momencie PRZYJSCIA
na ten swiat. Zwroccie uwage na slowo przyjscia. Przychodzimy do tego swiata
i pierwsza rzecz jaka odczuwamy, to opinia o nas samych. W oczach matki,
potem nauczyciela, jeszcze potem znajomych, szefa, ksiedza, dziennikarza,
dozorcy, przechodnia wreszcie. Ten proces buduje wokol NAS (o ktorych nie
wiemy nic)kokon, twierdze, barykade. Ow kokon, to EGO, refleksja tego co inni
mysla i mowia o nas. Jakzesz to dalekie od tego, kim naprawde jestesmy.
Imagine.
Obserwuj wątek
    • komandos57 Re: Nie wiemy o sobie nic 27.08.03, 23:45
      Piszesz wszystko w liczbie mnogiej.Dlaczego?Dlaczego podciagasz wszystkich pod
      swoja miare?Ty urodziles sie ,ty wiesz lub nie,ty.Koniecznie dodatkowy turnus w
      Tworkach.Nawet jak zaplacisz za bilet lotniczy,to nic drozszego nad zdrowie.
      • mirandaa Re: Nie wiemy o sobie nic 28.08.03, 16:10
        mówi o - sobie dlatego taka forma
        chce mówić o sobie
        a nie w przeciwieństwie do ciebie
        ciągle o innych

        miranda
        • mirandaa Re: Nie wiemy o sobie nic 28.08.03, 16:12
          sorki komandos,
          troszke mi sie porypało
          napisąłam nie to o czym myśłałam

          miranda
    • jasmintea Re: Nie wiemy o sobie nic 27.08.03, 23:52
      Witam:)
      Na szczescie jest cos takiego jak autorefleksja ( i nie mam tu na mysli przezyc
      milosnikow motoryzacji:)
      I Imagine - mimo wszytsko kazdemu dostepny jest wglad w siebie - czesc
      naukowcow i myslicieli uwazala, ze to tak naprawde jedyny sposob na poznanie
      swiata - tylko autoobserwacja i subiektywna refleksja:)
      Nie wiem skad tez pesymistyczny poglada u Ciebie? Nawet pan Freud nie
      ograniczal sie do ja odzwierciedlonego:)

      Jednak Szymborska w szkole troche za bardzo miesza mlodym ludziom w glowach:)

      Pozdrawiam serdecznie obzerwujac swoje mysli i reakcje na swiat:)
      • kamfora Re: Nie wiemy o sobie nic 27.08.03, 23:58
        jasmintea napisała:

        > Jednak Szymborska w szkole troche za bardzo miesza
        mlodym ludziom w glowach:)

        Szymborska mówiła, że wiemy o sobie tyle, na ile
        nas sprawdzono, a Imagine, że tyle, ile o nas
        powiedzą/opiszą :-)
        (Imagine ostatnio wpada w skrajności, ale żadne wahadło
        w końcu nie perpetuum mobile ;-)
        Przyjdzie z wiekiem...
        • jasmintea Re: Nie wiemy o sobie nic 28.08.03, 00:03
          Uhmmm.. Najpierw nas sprawdza, pozniej opisza/powiedza:)
          Generalnie ja bym nie ufala temu co o nas powiedza - ludzie lubia
          nadinterpretacje np. Oraz zwyczajne wymysly:)
          Chociaz z drugiej strony - sami o sobie tez mozemy rozne rzeczy mowic.. A nawet
          myslec. I w tym momencie wkracza armia psychoterapeutow z niezmiennym: Ale co
          Pan/Pani czul/a tak naprawde?? Co Pan/i o tym sadzi? Itp.
          I siedzimy zastanawiajac sie kim jestesmy naprawde po zdjeciu tych wsyztskich
          masek..Z ktorych czesc zakladamy sobie sami a pozostale INNI - wlasnie
          ci,ktorzy nas opisuja i nas stwarzaja..

          Hmm..

          kamfora napisała:
          >
          > Szymborska mówiła, że wiemy o sobie tyle, na ile
          > nas sprawdzono, a Imagine, że tyle, ile o nas
          > powiedzą/opiszą :-)
          > (Imagine ostatnio wpada w skrajności, ale żadne wahadło
          > w końcu nie perpetuum mobile ;-)
          > Przyjdzie z wiekiem...
          >
      • Gość: Imagine Re: Nie wiemy o sobie nic IP: *.unl.edu 27.08.03, 23:58
        jasmintea napisała:

        > Witam:)
        > Na szczescie jest cos takiego jak autorefleksja ( i nie mam tu na mysli
        przezyc
        >
        > milosnikow motoryzacji:)
        > I Imagine - mimo wszytsko kazdemu dostepny jest wglad w siebie - czesc
        > naukowcow i myslicieli uwazala, ze to tak naprawde jedyny sposob na poznanie
        > swiata - tylko autoobserwacja i subiektywna refleksja:)
        > Nie wiem skad tez pesymistyczny poglada u Ciebie? Nawet pan Freud nie
        > ograniczal sie do ja odzwierciedlonego:)
        >
        > Jednak Szymborska w szkole troche za bardzo miesza mlodym ludziom w glowach:)
        >
        > Pozdrawiam serdecznie obzerwujac swoje mysli i reakcje na swiat:)

        kazdemu jest dostepny wglad na tej samej zasadzie, ze kazdy chlopiec w USA moze
        zostac prezydentem. jesli swoje mysli uwazasz za czesc siebie, to gratuluje.
        obserwuj je dluzej, a szansa dotarcia do siebie nigdy sie nie spelni.
        Imagine.
        • jasmintea Re: Nie wiemy o sobie nic 28.08.03, 00:07
          Imagine
          czyzbys wyznawal poglad,ze nasze mysli - szczegolnie te w trzeciej osobie - sa
          wypowiedziami przyczepionych do nas - nieoderwanych od swiata - zagubionych
          astrali?:)

          Jesli tak - milo mi Was poznac Imagine & Sp:)

          A powaznie - poznaje coraz lepiej siebie - moje wlasne mysli i moje wlasne
          przezycia wiele mi o sobie mowia:)

          ale to nie na dzisiejsze polaczenie modemowe rozmowa:)))

          Pozdrawiam
          • Gość: Imagine Re: Nie wiemy o sobie nic IP: *.neb.rr.com 28.08.03, 01:53
            jasmintea napisała:

            > Imagine
            > czyzbys wyznawal poglad,ze nasze mysli - szczegolnie te w trzeciej osobie -
            sa
            > wypowiedziami przyczepionych do nas - nieoderwanych od swiata - zagubionych
            > astrali?:)
            >
            > Jesli tak - milo mi Was poznac Imagine & Sp:)
            >
            > A powaznie - poznaje coraz lepiej siebie - moje wlasne mysli i moje wlasne
            > przezycia wiele mi o sobie mowia:)
            >
            > ale to nie na dzisiejsze polaczenie modemowe rozmowa:)))
            >
            > Pozdrawiam

            zwyczajnie uwazam, ze mysli nie mowia nam nic o NAS. Wszelkie mysli to
            narzedzie naszego ego, falszywego centrum wokol ktorego, na nasze
            nieszczescie, nasze zycie sie kreci. Mysli naleza do pola subtelnych energii,
            istniejacych niezaleznie od naszego mozgu. Wiele mysli, ktore pojawiaja sie w
            naszych glowach, wcale nie generuja sie w naszym mozgu. Stad, na przyklad, mamy
            tak zwane glupie mysli, lub dziwne mysli. To o czym mowie, po angielsku nazywa
            sie non-local mind, czyli umysl nie posiadajacy jakiegos konkretnego zrodla
            i bedacy dostepny dla kazdego. Niestety, wiekszosc z nas utozsamia sie z
            wytworami mozgu, badz z calym polem non-local mind. My to co innego niz mysli.
            Cala istota medytacji polega na przyjeciu postawy obserwatora wlasnych mysli
            i wtedy stanie sie jasne, ze my-obserwatorzy to nie my-uczestnicy, za jakich
            sie podajemy.
            Imagine.
            • beton-stal Re: Nie wiemy o sobie nic 28.08.03, 10:38
              Gość portalu: Imagine napisał(a):

              > zwyczajnie uwazam, ze mysli nie mowia nam nic o NAS.

              Czyli skoro mamy (jacy my?) tylko umysł i myśli, a to nam(?) nic nie mówi, to
              może nas nie ma?

              > Wszelkie mysli to narzedzie naszego ego, falszywego centrum wokol ktorego,
              > na nasze nieszczescie, nasze zycie sie kreci.

              No nie, jednak ktoś istnieje. Na pewno ten, kto spłodził powyższą światłą myśl.

              > Mysli naleza do pola subtelnych energii, istniejacych niezaleznie od naszego
              > mozgu.

              Co za pech, że nie da się tego pola zmierzyć. Cóż, trzeba uwierzyć ci na
              słowo. Tylko dlaczego mam ci wierzyć? Skąd wiesz, że istnieje jakaś energia?
              No i jakie to ma znaczenie?

              > Wiele mysli, ktore pojawiaja sie w naszych glowach, wcale nie generuja sie w
              > naszym mozgu. Stad, na przyklad, mamy tak zwane glupie mysli, lub dziwne
              > mysli.

              Głupie myśli biorą się akurat z głupoty. A jeśli ktoś doznaje dziwnych myśli,
              to znaczy, że jest dziwakiem.
              A w ogóle - co to są dziwne myśli?

              > To o czym mowie, po angielsku nazywa sie non-local mind, czyli umysl nie
              > posiadajacy jakiegos konkretnego zrodla i bedacy dostepny dla kazdego.

              Tak, nazwanie tego po angielsku znacznie podnosi rangę twoich wywodów.

              > Niestety, wiekszosc z nas utozsamia sie z wytworami mozgu, badz z calym
              > polem non-local mind. My to co innego niz mysli.

              Więc kim jesteśmy?

              > Cala istota medytacji polega na przyjeciu postawy obserwatora wlasnych mysli
              > i wtedy stanie sie jasne, ze my-obserwatorzy to nie my-uczestnicy, za jakich
              > sie podajemy.

              Co z kolei prowadzi nas do kolejnego światłego wniosku, że...
              Czekam na odpowiedź.
            • Gość: jar Re: Nie wiemy o sobie nic IP: 195.136.33.* 28.08.03, 11:58
              a czy mozesz imagine czasem odpowiedziec tak konkretniej, bez slizgania sie po
              temacie uzywajac slow z ksiazek z dyscyplin wiary i czucia, tylko tak na
              logike?..ot, chocbys rozwinal dyskusje z beton-stalem, bez obrazania sie i
              unikania odpowiedzi, co?..
              (obys tylko to przeczytal...na milosc boska postaraj sie przeczytac!!!!....:)
            • kamfora Re: Nie wiemy o sobie nic 28.08.03, 19:57
              Gość portalu: Imagine napisał(a):

              > Cala istota medytacji polega na przyjeciu postawy
              obserwatora wlasnych mysli i wtedy stanie sie jasne, ze
              my-obserwatorzy to nie my-uczestnicy, za jakich
              > sie podajemy.

              Cała istota medytacji pewnie na tym polega, ale dlaczego
              miałoby być jedynie słuszną prawdą, że medytacja dopiero
              czyni z nas NAS? A może jednak MY to jednocześnie
              my-obserwatorzy i my-uczestnicy i my-obserwowani ?
    • komandos57 [...] 28.08.03, 00:04
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • cossa Re: Nie wiemy o sobie nic 28.08.03, 12:13
      ano dalekie.. :)
      ale nie opowiadaj - sa takie zakamarki, gdzie EGO nawet
      gdyby chcialo to sie nie dostanie. i mamy w zyciu
      wystarczajaco duzo przeblyskow, ktore informuja nas o
      tym, ze jestesmy czyms, kims innym niz nam sie wydaje.

      pozdrawiam
      cossa

      Gość portalu: Imagine napisał(a):

      > wiemy tylko to, co inni mysla i mowia o nas. Nie
      jestesmy swiadomi siebie,
      > co najwyzej refleksji jaka dochodzi do nas w postaci
      slow, opisujacych nas
      > samych, nie przez nas samych. Ten proces zaczyna sie w
      momencie PRZYJSCIA
      > na ten swiat. Zwroccie uwage na slowo przyjscia.
      Przychodzimy do tego swiata
      > i pierwsza rzecz jaka odczuwamy, to opinia o nas
      samych. W oczach matki,
      > potem nauczyciela, jeszcze potem znajomych, szefa,
      ksiedza, dziennikarza,
      > dozorcy, przechodnia wreszcie. Ten proces buduje wokol
      NAS (o ktorych nie
      > wiemy nic)kokon, twierdze, barykade. Ow kokon, to EGO,
      refleksja tego co inni
      > mysla i mowia o nas. Jakzesz to dalekie od tego, kim
      naprawde jestesmy.
      > Imagine.
      • Gość: Malwina Re: Nie wiemy o sobie nic IP: *.d1.club-internet.fr 28.08.03, 12:21
        a Lacan mowi ze mamy tych ego od groma
        hmmmm

        (jeszcze do tego dodaje ze sa "lotne" ale tu ja kapituluje )
    • gravell Re: Nie wiemy o sobie nic 28.08.03, 15:19
      Czyli co? Jeśli nie będzie "innych" to bedziemy wiedzieć o sobie więcej? Wg.
      mnie to bedziemy wtedy wiedzieć o sobie nie wiecej ale co innego. Chyba że
      to "co innego" znaczyć bedzie dla kogoś więcej, to wtedy rzeczywiście wiedzieć
      on o sobie będzie więcej.
    • Gość: gb Re: Nie wiemy o sobie nic IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 28.08.03, 17:20
      Gość portalu: Imagine napisał(a):

      > wiemy tylko to, co inni mysla i mowia o nas. Nie jestesmy swiadomi siebie,
      > co najwyzej refleksji jaka dochodzi do nas w postaci slow, opisujacych nas
      > samych, nie przez nas samych. Ten proces zaczyna sie w momencie PRZYJSCIA
      > na ten swiat. Zwroccie uwage na slowo przyjscia. Przychodzimy do tego swiata
      > i pierwsza rzecz jaka odczuwamy, to opinia o nas samych. W oczach matki,
      > potem nauczyciela, jeszcze potem znajomych, szefa, ksiedza, dziennikarza,
      > dozorcy, przechodnia wreszcie. Ten proces buduje wokol NAS (o ktorych nie
      > wiemy nic)kokon, twierdze, barykade. Ow kokon, to EGO, refleksja tego co inni
      > mysla i mowia o nas. Jakzesz to dalekie od tego, kim naprawde jestesmy.
      > Imagine.

      Mylisz się. Możemy wiele sie o sobie dowiedzieć jeżeli pamiętamy lub potrafimy
      przypomniec sobie reakcje i uczucia jakich doświadczyliśmy w zderzeniu ze
      światem.
      • Gość: Imagine do wszystkich IP: *.unl.edu 28.08.03, 20:03
        niestety, nie posiadam dowodu na to o czym mowie. te rzeczy sie czuje, te
        rzeczy nie poddaja sie logice, pomiarom czy tym podobnym "szkielkom i okom".
        widze swiat w wielu plaszczyznach i cialo, ktore wiekszosc nazywa JA, nie jest
        tym ja, o ktorym mowie. przypomnijmy sobie slowa Chrystusa, dla ilustracji:
        "jestem w tym swiecie, alem nie z tego swiata". nie ma chyba lepszych slow
        na okreslenie tego o czym chce mowic. Slowa te nie tylko mowia o istnieniu
        innego swiata, ale obecny, ten materialny, dostepny zmyslami, nie stanowi czegos
        jedynego ani szczegolnego. czuje podobnie ja ten wielki nauczyciel. cialo nasze
        jest tylko wehikulem, w jakim porusza sie nasz duch, spiryt czy swiadomosc.
        swiadomosc jest tym czym naprawde jestesmy. zdaja sobie sprawe, ze dla wielu
        tego typu koncept to bzdura i utozsamianie sie z cialem to jedyny model, ktory
        sa w stanie zaakceptowac. z mojej perspektywy, z punktu z jakiego ja widze ten
        swiat, jest to smieszne, lokalne, male.
        najwiecej jednak problemow pojawia sie w momencie, gdy do tej kompanii ciala
        i swiadomosc dolozymy umysl wraz ze zbiorem mysli. slynne "mysle wiec jestem"
        zrobilo wiecej zamieszania niz cokolwiek innego. jest to szczegolna iluzja,
        ktorej poddajemy sie bezwiednie. otoz myslenie wcale nie jest atrybutem
        istnienia !!! myslenie jest narzedziem potrzebnym do funkcjonowania w tym
        wymiarze, ale ani nas nie okresla, ani nas nie ulepsza. z prostego powodu. mysli
        sa z innego krolestwa energetycznego i jako takie nie sa w stanie penetrowac
        subtelniejszych wymiarow, w ktorzych nasza swiadomosc wlasnie zamieszkuje.
        obserwujac swe mysli dokonujemy tego aktu wlasnie z poziomu swiadomosci.
        nie wyglada to tak, ze inna mysl uzywamy do obserwacji innej mysli. trzeba w
        sobie wyrobic to prawdziwe, n-wymiarowe postrzeganie, a wtedy jasnym sie stanie
        nasz wielowymiarowy byt.
        zachecalbym wszystkich do otwarcia swych glow, serc, i oczu w celu dostrzezenia
        egzystencji spoza zmyslowego spektrum. to, ze czegos nie umiemy zmierzyc,
        udowodnic, nie znaczy, ze to cos nie istnieje.
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: jar Re: do wszystkich IP: *.ppi-sa.com.pl 28.08.03, 23:42
          tak, sa prywatne dowody, ktorych nie jest w stanie komus przekazac, tak jak one
          wygladaja, jednak niestety imagine, ty poruszasz sie w swiecie slow nijakich,
          ksiazkowych, marzycielskich i nierelanych, nie potrafisz dyskutowac i
          odpowiadac na pytania a jedyna twoja reakcja jest ignorancja i agresja, nie
          rozumiesz o czym mowisz, starasz sie przekazywac doswiadczenia (jezeli masz
          oczywiscie) spoza kregu slow, i niestety nie potrafisz pozbyc sie oceniania
          innych poprzez swoj pryzmat zafascynowania kultura duchowa wschodu :(
          • Gość: Imagine Re: do wszystkich IP: *.neb.rr.com 29.08.03, 01:54
            Gość portalu: jar napisał(a):

            > tak, sa prywatne dowody, ktorych nie jest w stanie komus przekazac, tak jak
            one
            >
            > wygladaja, jednak niestety imagine, ty poruszasz sie w swiecie slow
            nijakich,
            > ksiazkowych, marzycielskich i nierelanych, nie potrafisz dyskutowac i
            > odpowiadac na pytania a jedyna twoja reakcja jest ignorancja i agresja, nie
            > rozumiesz o czym mowisz, starasz sie przekazywac doswiadczenia (jezeli masz
            > oczywiscie) spoza kregu slow, i niestety nie potrafisz pozbyc sie oceniania
            > innych poprzez swoj pryzmat zafascynowania kultura duchowa wschodu :(

            chyba cos ci sie pomylilo. swiat moich doswiadczen nie jest przeliczalny na
            metry, kilogramy, pascale i inne. dlatego niemozliwa jest prawdziwa
            komunikacja z ludzmi, ktorzy pragna dowodu, byle jakiego, aby dowodu. to tak
            jakbys sie domagal, bym ci udowodnil istnienie boga. przeciez wiesz, ze to
            niemozliwe. jednak betonom i innym stalinowcom, to nie wystarcza i zrobia
            wszystko, by osmieszyc, podwazyc, zmylic. na pytania odpowiedzialem nie raz i
            nie dwa. nie mam ochoty odpowiadac na pytania ludzi, ktorzy nie zadaja sobie
            trudu by cokolwiek zrozumiec z tego o czym pisze. im nie o to chodzi. im
            chodzi o to, by za wszelka cene nie dopuscic do siebie nowych ideii, czasem
            bardzo kontrowersyjnych. beda sie czepiac kazdego slowa, byle tylko nie
            starac sie zrozumiec. swiat slow nijakich ? raczej niezrozumianych. ja nie
            jestem naukowcem-ezoterykiem ani zadnym systematykiem wiedzy tajemnej. zreszta
            nie ma takich. dla przykladu: pytalem sie kilku autentycznych autorytetow, co
            rozumieja przez slowo MIND i SPIRIT. zadna z odpowiedzi nie byla podobna do
            innej. NIE MA JEDNEJ ODPOWIEDZI I DEFINICJI fenomenow jak dusza, inny wymiar,
            bog czy tym podobne. ja wiem, ze w szkolach wymaga sie jasnego stanowiska
            wobec rzeczywistosci i wlasnie funkja mozgu jest kategoryzowanie, katalogowanie
            rzeczywistosci. ale to nie mozliwe w swiecie o ktorym mowie tu na forum.
            prosze przemysl to.
            Imagine.
            • Gość: Renka Re:Ja to czuje a jestem nikim IP: *.home.cgocable.net 29.08.03, 03:14
              Mind, spirit,energia, muzyka. Jezeli przyjmiemy, ze jestesmy muzyka, czyli
              dzwiekiem, czyli fala, to wszystko jest jasne, Imagine.Tu jest za duzo
              dzwiekow, az gesto od nich, dlatego sie nie mozemy porozumiec.W kosmosie chyba
              jest luzniej.
              Lubie tam latac, bo tam spotykam prawdziwa wolnosc.
              Czujesz to?
              :)
            • beton-stal Re: do wszystkich 29.08.03, 09:17
              Gość portalu: Imagine napisał(a):

              > chyba cos ci sie pomylilo. swiat moich doswiadczen nie jest przeliczalny na
              > metry, kilogramy, pascale i inne.

              Akurat jar nic takiego nie twierdził.

              > dlatego niemozliwa jest prawdziwa komunikacja z ludzmi, ktorzy pragna
              > dowodu, byle jakiego, aby dowodu. to tak jakbys sie domagal, bym ci
              > udowodnil istnienie boga.

              Nie o to chodzi. Zabawa w dyskusję polega na argumentowaniu w oparciu o fakty
              i logikę. Jeśli nie można udowodnić pewnych faktów (co oczywiście nie znaczy,
              że one nie zaistniały), to pozostaje logika. Ale przede wszytskim trzeba
              odpowiadać na pytania, a stwierdzenia: obudźcie się, porzućcie ego itp. to nie
              są odpowiedzi, ale hasła. A z hasłami nie sposób dyskutować.

              > przeciez wiesz, ze to niemozliwe. jednak betonom i innym stalinowcom, to nie
              > wystarcza i zrobia wszystko, by osmieszyc, podwazyc, zmylic. na pytania
              > odpowiedzialem nie raz i nie dwa.

              Komuś odpowiedziałeś, że życie czy coś tam bierze się z dna egzystencji.
              Byłbym wdzięczny za wyjaśnienie, czy jest owo dno egzystencji, bo dla mnie to
              brzmi jak pustosłowie. Więc wytłumacz mi, ciemniakowi, co to jest.
              Aha, nazywanie kogoś stalinowcem można uznać za zniewagę. Od nicku "beton-
              stal" do popełniania zbrodni jest bardzo daleka droga. Zrozumiał czy mu
              powtórzyć?

              > nie mam ochoty odpowiadac na pytania ludzi, ktorzy nie zadaja sobie
              > trudu by cokolwiek zrozumiec z tego o czym pisze.

              Ty także nie zadałeś sobie tego trudu i powtarzasz usłyszane w kiepskim
              towarzystwie bezsensowne zlepki słów.

              > im nie o to chodzi. im chodzi o to, by za wszelka cene nie dopuscic do
              > siebie nowych ideii, czasem bardzo kontrowersyjnych.

              Ależ chętnie dopuszczę, tylko najpierw muszę wiedzieć, co to za idee. Poza
              tym, skoro ty=ja=on itd., to chyba mógłbyś mi (nam?) przekazać ową ideę w
              sposób pozazmysłowy, no nie?

              > beda sie czepiac kazdego slowa, byle tylko nie starac sie zrozumiec. swiat
              > slow nijakich ? raczej niezrozumianych. ja nie jestem naukowcem-ezoterykiem
              > ani zadnym systematykiem wiedzy tajemnej. zreszta nie ma takich.

              Też na to wpadliśmy. Ale można użyć prostszych narzędzi, np. języka polskiego.

              > dla przykladu: pytalem sie kilku autentycznych autorytetow, co rozumieja
              > przez slowo MIND i SPIRIT. zadna z odpowiedzi nie byla podobna do
              > innej. NIE MA JEDNEJ ODPOWIEDZI I DEFINICJI fenomenow jak dusza, inny wymiar,
              > bog czy tym podobne.

              I co z tego?

              > ja wiem, ze w szkolach wymaga sie jasnego stanowiska wobec rzeczywistosci i
              > wlasnie funkja mozgu jest kategoryzowanie, katalogowanie rzeczywistosci. ale
              > to nie mozliwe w swiecie o ktorym mowie tu na forum.

              Siłą rzeczy oznacza to, że wszelkie twoje wysiłki skazane są z góry na
              niepowodzenie, bo albo będziesz używał pojęć znanych wszystkim i próbował
              tłumaczyć, albo uciekniesz w sferę potłuczonych zdań konstruowanych w oparciu
              o związki frazeologicnze pozbawione treści. Wybrałeś to drugie - teraz jedz
              ten pasztet.
              • alfika Re: do wszystkich 29.08.03, 09:48
                beton-stal napisał:

                Zabawa w dyskusję polega na argumentowaniu w oparciu o fakty
                > i logikę. Jeśli nie można udowodnić pewnych faktów (co oczywiście nie znaczy,
                > że one nie zaistniały), to pozostaje logika. Ale przede wszytskim trzeba
                > odpowiadać na pytania, a stwierdzenia: obudźcie się, porzućcie ego itp. to
                nie
                > są odpowiedzi, ale hasła. A z hasłami nie sposób dyskutować.



                Argumenty przemawiające za tym, że Ziemia jest płaska były i logiczne, i
                poparte dowodami.
                I o mały włos Kopernika nie spalono na stosie.
                • Gość: jar Re: do wszystkich IP: 195.136.33.* 29.08.03, 13:34
                  > Argumenty przemawiające za tym, że Ziemia jest płaska były i logiczne, i
                  > poparte dowodami.
                  > I o mały włos Kopernika nie spalono na stosie.

                  no ale byly i argumenty i logika, wiec osso chodzi? jakie to ma porownanie
                  do 'prawd glebokich' gloszonych przez imagina?
                  • alfika Re: do wszystkich 29.08.03, 14:12
                    Ej, Kopernik też miał argumenty, całkowicie odrzucane przez mędrków!
                    • Gość: jar Re: do wszystkich IP: 195.136.33.* 29.08.03, 14:18
                      > Ej, Kopernik też miał argumenty, całkowicie odrzucane przez mędrków!

                      hahaha... ale jak to 'tez mial'???.. a kim jest ten z argumentami pierwszy?:)))
                      • alfika Re: do wszystkich 29.08.03, 14:24
                        Gość portalu: jar napisał(a):

                        > > Ej, Kopernik też miał argumenty, całkowicie odrzucane przez mędrków!
                        >
                        > hahaha... ale jak to 'tez mial'???.. a kim jest ten z argumentami
                        pierwszy?:)))
                        >

                        No, jar, historia z geografią :)
                        Ten, co rozpłaszczył Ziemię, miał argumenty ku temu i dowody na taki stan
                        rzeczy najpierwszy, co nie?
                        Ech..
                        • Gość: jar Re: do wszystkich IP: 195.136.33.* 29.08.03, 14:31
                          > No, jar, historia z geografią :)
                          > Ten, co rozpłaszczył Ziemię, miał argumenty ku temu i dowody na taki stan
                          > rzeczy najpierwszy, co nie?
                          > Ech..

                          hihihi.. w zasadzie musze sie zgodzic, ten co rozplaszczyl ziemie mial
                          argumenty oparte na wierzeniach, no i dlatego mu tak ziemia wyszla (a niektorzy
                          nawet zolwia widzieli..aaa:)...sugerujesz, ze imagine jest jak ten co
                          rozplaszczyl ziemie czy jak kopernik? bo jezeli jak ten co rozplaszcza to
                          tak, widze podobienstwo wyciagania wnioskow...eee.. ale intuicja mi mowi, ze
                          tobie jednak o tego drugiego chodzi..hmmm..nieeee... no niemozliwe, nie sadzisz
                          chyba ze imagine jest.....jest kopernikiem????!!!!... ło matko najswietsza


                          • alfika Re: do wszystkich 29.08.03, 14:44
                            Gość portalu: jar napisał(a):

                            > > No, jar, historia z geografią :)
                            > > Ten, co rozpłaszczył Ziemię, miał argumenty ku temu i dowody na taki stan
                            > > rzeczy najpierwszy, co nie?
                            > > Ech..
                            >
                            > hihihi.. w zasadzie musze sie zgodzic, ten co rozplaszczyl ziemie mial
                            > argumenty oparte na wierzeniach, no i dlatego mu tak ziemia wyszla (a
                            niektorzy
                            >
                            > nawet zolwia widzieli..aaa:)...sugerujesz, ze imagine jest jak ten co
                            > rozplaszczyl ziemie czy jak kopernik? bo jezeli jak ten co rozplaszcza to
                            > tak, widze podobienstwo wyciagania wnioskow...eee.. ale intuicja mi mowi, ze
                            > tobie jednak o tego drugiego chodzi..hmmm..nieeee... no niemozliwe, nie
                            sadzisz
                            >
                            > chyba ze imagine jest.....jest kopernikiem????!!!!... ło matko najswietsza
                            >
                            >

                            Twój potok myśli jest niemal nie do zatrzymania i godny podziwu.
                            Ten od rozpłaszczania miał niezbite racjonalne dowody, Kopernik niestety też,
                            ale inne gatunkowo, rozumisz czy nie rozumisz?!

                            Jar, nie kłóć się, weekend za 18 minut, a temu się zachciało nie wierzyc w
                            fakty, zwyczajne fakty.
                            Łooo matko. No.
                            • Gość: jar Re: do wszystkich IP: 195.136.33.* 29.08.03, 15:02
                              > Ten od rozpłaszczania miał niezbite racjonalne dowody, Kopernik niestety też,
                              > ale inne gatunkowo, rozumisz czy nie rozumisz?!

                              rozumim rozumim, dowod innego gatunku czyli piec zdrowasiek jest wiecej warte
                              niz trzy zdrowaski..tak, to nawet ma sens:)

                              > Jar, nie kłóć się, weekend za 18 minut, a temu się zachciało nie wierzyc w
                              > fakty, zwyczajne fakty.

                              jak to za 18 minut?.. za godzine dopiero:(... hahaha


            • Gość: jar Re: do wszystkich IP: 195.136.33.* 29.08.03, 13:49
              > chyba cos ci sie pomylilo. swiat moich doswiadczen nie jest przeliczalny na
              > metry, kilogramy, pascale i inne. dlatego niemozliwa jest prawdziwa
              > komunikacja z ludzmi, ktorzy pragna dowodu, byle jakiego, aby dowodu.

              ach....zalapalem, czyli nie masz kontaktu z zadnym czlowiekiem, ktory by chcial
              porozmawiac powaznie o twoich przemysleniach, poniewaz taki kontakt oparty o
              logike zrozumienia nie jest mozliwy, z tego wnioskuje, ze dyskusja z toba
              polega na zwyklym fantazjowaniu kto lepiej zmysli swoj wewnetrzny swiat.

              > niemozliwe. jednak betonom i innym stalinowcom, to nie wystarcza

              ops.... stalinowcom???... cos ci sie chyba w kiepelce pomieszalo, wiesz o czym
              piszesz prymitywie?

              > nie dwa. nie mam ochoty odpowiadac na pytania ludzi, ktorzy nie zadaja sobie
              > trudu by cokolwiek zrozumiec z tego o czym pisze.

              ?????? eeee... hehehe, tak, oczywiscie

    • sdfsfdsf [...] 29.08.03, 09:52
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • komandos57 Re: Nie wiemy o sobie nic 29.08.03, 19:26
      Niech zostanie!Ale ja wiem o sobie wszystko.Nic nie wiem o tobie.O sobie,tak.
      No i c...iocia.
    • kamfora Re: Nie wiemy o sobie nic 30.08.03, 10:37
      Gość portalu: Imagine napisał(a):

      > wiemy tylko to, co inni mysla i mowia o nas. Nie
      > jestesmy swiadomi siebie,
      > co najwyzej refleksji jaka dochodzi do nas w postaci
      > slow, opisujacych nas
      > samych, nie przez nas samych.

      Gość portalu: Imagine napisał również:
      JA=TY=ON=ONA=ONO

      I nigdy nie zdołam pojąć, dlaczego opisywanie mnie przez
      innych jednocześnie jest i nie jest opisywaniem mnie
      przez samą siebie. Przepraszam , Imagine.
      • komandos57 Re: Nie wiemy o sobie nic 31.08.03, 21:22
        kamforo,do jakiej konkluzji doszlas.Ojejciu.Az mam pietra.A wy?tez tak macie?
    • Gość: madzia Mozna poznac samego siebie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 09.09.03, 20:05
      Witam.Do tej pory nie zastanawial mnie ten temat-kim jestem,co soba
      reprezentuje.To fakt,ze nasz wizerunek ksztaltuja okolicznosci,znajomi,dom itp.
      Czasem mozemy byc nawet zdominowani przez opinie innych:Ty jestes taki(taka) i
      juz.Przyjmujemy ta ocene i zyjemy z tym przez lata,nawet przez cale zycie bez
      swiadomosci tego ,ze tak naprawde moze jestesmy inni.A nawet jak mamy ta
      swiadomosc,trudno to wcielic w rzeczywistosc,bo "juz nas swiat namalowal"
      Wiem,ze mozna poznac samego siebie i to jest niesamowite uczucie.Taki stan
      rzeczy spotkal mnie tego lata.Pojechalam daleko(za granice).Od dawna marzyl mi
      sie ten wyjazd.Jechalam tam w jednym celu-nauczyc sie jezyka i pracowac.W
      sumie wyjazd byl calkowicie w ciemno,mialam bowiem tylko zalatwiony kurs
      jezykowy.Ale jesli chodzi o prace,to musialam szukac na wlasna reke,bez
      znajomosci,kontaktow ,informacji gdzie isc,kogo pytac.to byla szkola
      zycia.Pojechalam tam sama,bo znajomi nie mogli ,nie mieli pieniedzy itp.To,ze
      jestem kobieta powinno mnie przerazic-ze jade sama.Ale nie myslalam o
      tym.Pojechalam,zostawiajac tu wszystko:problemy,niezalatwione
      sprawy,przyjaciol ,rodzine.To nie byla ucieczka,po prostu
      wakacje.Wymarzone.Wyobrazalam sobie,ze nie będą one roznic sie zbytnio od
      innych wakacji:troche szalenstwa,zabawy,poznam wielu ludzi,naucze sie
      jezyka ,popracuje.I tak tez bylo,ale jednak w nieco innymm wymiarze.
      Przez pierwszy miesiac pobytu na kursie jezykowym bylam zupelnie
      sama.Wprawdzie poznalam ludzi,facetow ktorzy sie do mnie"przylepiali"'ale
      bywaly prawie codziennie wieczory kiedy wychodzialm z domu sama i
      spacerowalm ,rozmyslalam.Dochodzialm do wielu wnioskow ,o ktorych wczesniej
      nawet nie myslalam-z braku czasu, z nadmiaru problemow,dziwnych sytuacji.tu
      odpoczęlam-duchowo.ostrzegłam inne strony świata.Przebywalam w innym swiecie,w
      swiecie trudniejszym ,bo nie moglam na nikogo liczyc-bo nikogo tak naprawde
      nie znalam.Musialam uwazac,poznawajac nowych ludzi.Codziennie podejmowac
      decyzje sama ,bez mozliwosci porady kogos bliskiego.Bo przeciez przez
      telefon ,to nie to samo.Na kazdym kroku musialam uwazac, bo ludzie moga okazac
      sie okrutni.Sama kobieta w Paryzu...az dreszczyk przechodzi po skórze.Sama,nie
      dlatego ze nie mialam z kim porozmawiac,ale ze nie bylo bliskiej osoby,ktora
      mogla by pomoc w sytuacjach zalamania,ktora moglaby doradzic.
      Jadąc tam ,nie mialam swiadomosci ze tak bedzie.Myslalam,ze to wszystko bedzie
      proste.A tymaczasem bylo cholernie trudno.
      Ale dzieki temu co doswiadczylam będąc 2 miesiące za granica sama ,dzis wiem
      jakim jestem czlowiekiem naprawde.Poznalam samą siebie.I niektore moje
      zachowanie mnie dziwilo.Wlasnie przez to,ze podejmowalam calkowicie sama
      decyzje,dokonywalam wyborów w trudnych sytuacjach, moglam poznac siebie.W
      Polsce zawsze ktos byl obok i mozna by powiedziec ,ze pod wplywem otoczenia
      zylam.I tak samo jest z Wami.Zyjecie wsród ludzi,którzy niemalze kazdego dnia
      coś Wam sugerują,doradzają, a stanąwszy oko w oko ,sam na sam z problemem ,tak
      wlaściwie poznajecie samego siebie.
      Dzis wiem,ze sie zmienilam,ale tylko na lepsze.Przede wszystkim dlatego,ze
      poznalam swoja wartośc,swoją osobę.I na pewno są we mnie wady i zalety,ale
      teraz przynajmniej wiem jakie one są.Wcześniej moglo mi sie tylko wydawac,ze
      jestem taka i taka ,bo ludzie tak mowią,bo tak mi sie wydaje itp.Ale teraz mam
      moje prawdziwe ja na dloni.I moge dzięki temu skorygowac te wady,pracować nad
      sobą,bo znam siebie.
      Więc jeśli chcecie poznać siebie-po prostu wyjedzcie,doznajcie trudu
      życia,odkryjcie siebie,To niesamowita,podniecająca przygoda.Powodzenia!
      • Gość: Imagine Re: Mozna poznac samego siebie IP: *.unl.edu 09.09.03, 20:21
        Ale w czym jestes inna od tego obrazu siebie z jakim zylas do czasu wyjazdu ?
        W jakim sensie zmienilas sie na lepsze ? Czy aby naprawde sie zmienilas, czy to
        moze tylko przemalowanie scian, bez zdzierania poprzednich warstw ?
        Imagine.
        • Gość: girlfriend Re: Mozna poznac samego siebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 00:37
          1.Dlaczego zdzierasz warstwy? A w zasadzie nie dlaczego, tylko: po co?

          2.I jeszcze z beczki obok: co powinno być Twoim zdaniem celem nauki - poznanie
          czy rozwiązywanie problemów?

          3.I dlaczego uważasz, że poznanie?


          p.s.długo i ciekawie poproszę.
          • Gość: Imagine Re: Mozna poznac samego siebie IP: *.neb.rr.com 10.09.03, 02:59
            Gość portalu: girlfriend napisał(a):

            > 1.Dlaczego zdzierasz warstwy? A w zasadzie nie dlaczego, tylko: po co?

            *********** nie zdzieram tylko je UZNAJE jako poklady wielowymiarowego MNIE.
            >
            > 2.I jeszcze z beczki obok: co powinno być Twoim zdaniem celem nauki -
            poznanie
            > czy rozwiązywanie problemów?

            *********** nie widze zadnego celu dla nauki. poznanie o ktorym ja mowie, nie
            ma nic wspolnego z mierzeniem, szacowaniem, extrapolowaniem, dedukowaniem etc.
            >
            > 3.I dlaczego uważasz, że poznanie?

            ************* chyba kpisz !!! To mi przypomina pytanie matki: " o ktorej
            wrocisz i dlaczego tak pozno ?"

            > p.s.długo i ciekawie poproszę.

            ************* krotko i nieciekawie odpowiadam.

            Imagine.
            • Gość: girlfriend Mozna poznac samego siebie. Tylko po co? ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 11:32

              > *********** nie widze zadnego celu dla nauki.

              Szczere wyrazy współczucia :) Zajmować się czymś w poczuciu, że nie ma to
              żadnego celu musi być przynajmniej nudne, jeśli nie jest frustrujące.

              > poznanie o ktorym ja mowie, nie
              > ma nic wspolnego z mierzeniem, szacowaniem, extrapolowaniem, dedukowaniem etc.

              Nie wątpię.
              Naprawdę nie ma potrzeby traktować wszystkich, którzy odpowiadają na Twoje
              posty, jakby mieli 5 lat i dopiero nauczyli się czytać :)
              Przecież napisałam, że to pytanie z pokrewnej beczki. A pokrewieństwo sprowadza
              się do słowa "poznanie".

              > > 3.I dlaczego uważasz, że poznanie?
              >
              > ************* chyba kpisz !!! To mi przypomina pytanie matki: " o ktorej
              > wrocisz i dlaczego tak pozno ?"

              Ale mi się dostało, mamma mia ;))))Po co się zaraz tak unosić i po co nie mieć
              poczucia humoru?

              Uznałam, że może będziesz miał ochotę podyskutować na temat
              postmodernistycznych koncepcji filozofii nauki, ha ha :)
              Może jakoś to przeżyję, że nie chcesz ;)

              > > p.s.długo i ciekawie poproszę.
              >
              > ************* krotko i nieciekawie odpowiadam.
              >

              Owszem. I nietrudno zgadnąć dlaczego, ha ha ha :))))))) ale numer...
              Szkoda :)
              pzdr

              p.s.może się tak nie przejmuj jakimś półgłówkiem, który jeszcze niczego
              ciekawego tu nie napisał :)
              • Gość: Imagine Re: Mozna poznac samego siebie. Tylko po co? ;-) IP: *.unl.edu 10.09.03, 15:12
                Gość portalu: girlfriend napisał(a):
                >
                > Uznałam, że może będziesz miał ochotę podyskutować na temat
                > postmodernistycznych koncepcji filozofii nauki, ha ha :)
                > Może jakoś to przeżyję, że nie chcesz ;)

                przykro mi,ze cie zawiodlem. nie mam nic wspolnego z postmodernistycznymi
                koncepcjami czegokolwiek. nie interesuje mnie to ani ciut ciut.
                Pozdr, Imagine.
                • Gość: girlfriend a nie pravda, nie pravda... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 15:30
                  Gość portalu: Imagine napisał(a):

                  > Gość portalu: girlfriend napisał(a):
                  > >
                  > > Uznałam, że może będziesz miał ochotę podyskutować na temat
                  > > postmodernistycznych koncepcji filozofii nauki, ha ha :)
                  > > Może jakoś to przeżyję, że nie chcesz ;)
                  >
                  > przykro mi,ze cie zawiodlem. nie mam nic wspolnego z postmodernistycznymi
                  > koncepcjami czegokolwiek. nie interesuje mnie to ani ciut ciut.
                  > Pozdr, Imagine.

                  Owszem masz. To co piszesz jest postmodernizmem.
                  Ja do tego chetnie wrócę :) ale potem, bo teraz musze spadać :)
                  pzdr :)
            • Gość: girlfriend jeszcze słowo o słowach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 11:51
              Gość portalu: Imagine napisał(a):

              > Gość portalu: girlfriend napisał(a):
              >
              > > 1.Dlaczego zdzierasz warstwy? A w zasadzie nie dlaczego, tylko: po co?
              >
              > *********** nie zdzieram tylko je UZNAJE jako poklady wielowymiarowego MNIE.

              Jeżeli się dobrze przyjrzeć - words, words, words....
              Różnica między "zdziera" a "uznaje" istnieje wyłącznie z punktu widzenia
              przyczyny procesu. Przecież napisałam, że nie pytam "dlaczego" tylko "po co".
              Z punktu widzenia celu nie ma różnicy.
              Nie napiszę "nie doczytałeś, kochanie", bo nie jestem złośliwa ;)

              Szczerze i gorąco namawiam do lektury Wittgensteina :)
              • Gość: Imagine Re: jeszcze słowo o słowach IP: *.unl.edu 10.09.03, 15:15
                Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: girlfriend napisał(a):
                > >
                > > > 1.Dlaczego zdzierasz warstwy? A w zasadzie nie dlaczego, tylko: po co
                > ?
                > >
                > > *********** nie zdzieram tylko je UZNAJE jako poklady wielowymiarowego MNI
                > E.
                >
                > Jeżeli się dobrze przyjrzeć - words, words, words....
                > Różnica między "zdziera" a "uznaje" istnieje wyłącznie z punktu widzenia
                > przyczyny procesu. Przecież napisałam, że nie pytam "dlaczego" tylko "po co".
                > Z punktu widzenia celu nie ma różnicy.
                > Nie napiszę "nie doczytałeś, kochanie", bo nie jestem złośliwa ;)
                >
                > Szczerze i gorąco namawiam do lektury Wittgensteina :)
                od takich lektur jest fnoll. ze mna mozesz porozmawiac o Bhagavad Gita albo
                o znaczeniu slow Chrystusa, Lao Tzu albo cos w tym stylu. jeszcze raz
                przepraszam za stworzenie wrazenia, ze "cos wiem".
                • Gość: girlfriend Re: jeszcze słowo o słowach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 15:24
                  > > Jeżeli się dobrze przyjrzeć - words, words, words....
                  > > Różnica między "zdziera" a "uznaje" istnieje wyłącznie z punktu widzenia
                  > > przyczyny procesu. Przecież napisałam, że nie pytam "dlaczego" tylko "po c
                  > o".
                  > > Z punktu widzenia celu nie ma różnicy.
                  > > Nie napiszę "nie doczytałeś, kochanie", bo nie jestem złośliwa ;)
                  > >
                  > > Szczerze i gorąco namawiam do lektury Wittgensteina :)
                  > od takich lektur jest fnoll. ze mna mozesz porozmawiac o Bhagavad Gita albo
                  > o znaczeniu slow Chrystusa, Lao Tzu albo cos w tym stylu. jeszcze raz
                  > przepraszam za stworzenie wrazenia, ze "cos wiem".

                  A, czyli jednak coś wiesz :)
                  dobrze, możemy sie zająć i tym :)

                  A to szkoda, szkoda, że zamykasz umysł na tak urodziwą i wstrząsającą część
                  wszechświata, jaką jest Wittgenstein.
                  • Gość: Imagine Re: jeszcze słowo o słowach IP: *.unl.edu 10.09.03, 15:45
                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                    > > > Jeżeli się dobrze przyjrzeć - words, words, words....
                    > > > Różnica między "zdziera" a "uznaje" istnieje wyłącznie z punktu widze
                    > nia
                    > > > przyczyny procesu. Przecież napisałam, że nie pytam "dlaczego" tylko
                    > "po c
                    > > o".
                    > > > Z punktu widzenia celu nie ma różnicy.
                    > > > Nie napiszę "nie doczytałeś, kochanie", bo nie jestem złośliwa ;)
                    > > >
                    > > > Szczerze i gorąco namawiam do lektury Wittgensteina :)
                    > > od takich lektur jest fnoll. ze mna mozesz porozmawiac o Bhagavad Gita al
                    > bo
                    > > o znaczeniu slow Chrystusa, Lao Tzu albo cos w tym stylu. jeszcze raz
                    > > przepraszam za stworzenie wrazenia, ze "cos wiem".
                    >
                    > A, czyli jednak coś wiesz :)
                    > dobrze, możemy sie zająć i tym :)
                    >
                    > A to szkoda, szkoda, że zamykasz umysł na tak urodziwą i wstrząsającą część
                    > wszechświata, jaką jest Wittgenstein.
                    girlfriend, za czasow studenckich naczytalem sie frommow, hegli, emanuelow
                    kantow i innych kirkegardow, sartrow czy im podobnych. ta lektura doprowadzila
                    mmnie jednak do NIKAD. zamiast oddawac sie spekulacjom, odrzucilem wogole
                    intelektualny sposob poznania rzeczywistosci. zaczalem zagladac wewnatrz mnie
                    samego, przypatrywac sie "krolestwu na wyciagniecie reki" i uwazam to za moja
                    droge do zrouzumienia. czy lepsza ? dla mnie napewno. nic na tym forum innego
                    nie robie poza naklanianiem do zobaczenia nas samych pod innym katem, stad takie
                    wypowiedzi, ze nie widze celu dla nauki, ze psychologia to pomylka itp.
                    jesli cos wiem, to jest to moim doswiadczeniem, osobistym, niemierzalnym,
                    nieweryfikowalnym. nie moge na tacy ci podac dowodu na istnienie zycia po zyciu.
                    tego trzeba w ten, czy inny sposob doswiadczyc.
                    Pozdr, Imagine.
                    • Gość: girlfriend Re: jeszcze słowo o słowach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 16:01
                      Gość portalu: Imagine napisał(a):

                      > Gość portalu: girlfriend napisał(a):
                      >
                      > > > > Jeżeli się dobrze przyjrzeć - words, words, words....
                      > > > > Różnica między "zdziera" a "uznaje" istnieje wyłącznie z punktu
                      > widze
                      > > nia
                      > > > > przyczyny procesu. Przecież napisałam, że nie pytam "dlaczego" t
                      > ylko
                      > > "po c
                      > > > o".
                      > > > > Z punktu widzenia celu nie ma różnicy.
                      > > > > Nie napiszę "nie doczytałeś, kochanie", bo nie jestem złośliwa ;
                      > )
                      > > > >
                      > > > > Szczerze i gorąco namawiam do lektury Wittgensteina :)
                      > > > od takich lektur jest fnoll. ze mna mozesz porozmawiac o Bhagavad Gi
                      > ta al
                      > > bo
                      > > > o znaczeniu slow Chrystusa, Lao Tzu albo cos w tym stylu. jeszcze raz
                      >
                      > > > przepraszam za stworzenie wrazenia, ze "cos wiem".
                      > >
                      > > A, czyli jednak coś wiesz :)
                      > > dobrze, możemy sie zająć i tym :)
                      > >
                      > > A to szkoda, szkoda, że zamykasz umysł na tak urodziwą i wstrząsającą częś
                      > ć
                      > > wszechświata, jaką jest Wittgenstein.
                      > girlfriend, za czasow studenckich naczytalem sie frommow, hegli, emanuelow
                      > kantow i innych kirkegardow, sartrow czy im podobnych. ta lektura
                      doprowadzila
                      > mmnie jednak do NIKAD. zamiast oddawac sie spekulacjom, odrzucilem wogole
                      > intelektualny sposob poznania rzeczywistosci. zaczalem zagladac wewnatrz mnie
                      > samego, przypatrywac sie "krolestwu na wyciagniecie reki" i uwazam to za moja
                      > droge do zrouzumienia. czy lepsza ? dla mnie napewno. nic na tym forum innego
                      > nie robie poza naklanianiem do zobaczenia nas samych pod innym katem, stad
                      taki
                      > e
                      > wypowiedzi, ze nie widze celu dla nauki, ze psychologia to pomylka itp.
                      > jesli cos wiem, to jest to moim doswiadczeniem, osobistym, niemierzalnym,
                      > nieweryfikowalnym. nie moge na tacy ci podac dowodu na istnienie zycia po
                      zyciu
                      > .
                      > tego trzeba w ten, czy inny sposob doswiadczyc.
                      > Pozdr, Imagine.

                      Że od Fromma, Hegla, Kanta i Sartra się głupieje to żadne odkrycie. Nie
                      widziałam jeszcze przypadku zgłupienia od Wittgensteina, Russela, Moora, Derridy
                      (?) czy Adlera, co oczywiście nie dowodzi, że się nie da. Filozofia Zachodu po
                      egzystencjalizmie to jednak zupełnie inny kaliber. W dużej mierze stanowi
                      podważenie samych podstaw tzw.filozofii zachodniej, czyli tych, o których
                      piszesz, że Ci nic nie dali. Ale nie to jest istotne.
                      Nie oczekuję dowodów na nic. Myślę jednak, że skoro decydujesz się na
                      komunikację "niewypowiadalnego" przy pomocy słów jednak, to znaczy że nie
                      porzuciłeś intelektualnego sposobu poznania/określania reczywistości.
                      a teraz już naprawdę niestety musze iść :(
                      na razie,
                      girlfriend
                      • Gość: Imagine Re: jeszcze słowo o słowach IP: *.unl.edu 10.09.03, 16:17
                        Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                        Myślę jednak, że skoro decydujesz się na
                        > komunikację "niewypowiadalnego" przy pomocy słów jednak, to znaczy że nie
                        > porzuciłeś intelektualnego sposobu poznania/określania reczywistości.
                        > a teraz już naprawdę niestety musze iść :(
                        > na razie,
                        > girlfriend

                        w jaki, poza werbalnym, pisanym sposobem moge komunikowac z wami moje
                        doswiadczenia ? Budda tez mowil do ludzi, to samo Chrystus i nie poruszam tych
                        postaci w celu stawiania sie w jednym rzedzie, ale tylko po, to by pokazac, ze
                        nawet te postacie, bedace wzorcem do nasladowania, poprzez wlasnie tony
                        doswiadczen osobistych, uzywaly zwyklych slow do przekazania swych doswiadczen.
                        nie da sie wiec uciec od intelektualnego okreslania rzeczywistosci, jesli nawet
                        samo poznanie odbylo sie na drodze poza intelektualnej/zmyslowej. my, ludzie,
                        nie umiemy (albo zapomnielismy)jak porozumiewac sie pozawerbalnie.
                        Pozdr, Imagine.
                        • Gość: girlfriend Re: jeszcze słowo o słowach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 17:49

                          > w jaki, poza werbalnym, pisanym sposobem moge komunikowac z wami moje
                          > doswiadczenia ?

                          O! W tym cały jest ambaras, że nie możesz wcale, bo takie są nieprzekładalne na
                          język. A więc po co? Są 3 rezultaty jak widać z rozwoju tego wątku:

                          1.ludzie nie wiedzą, o co Ci chodzi, traktują rzecz powierzchownie, jak ta
                          panna co pojechała zagranicę i się poczuła samodzielna

                          2.niektórym pannom miękną nogi i dopisują się "ja też, ja też", hi hi hi :)
                          jar to niżej dobrze skomentował

                          3.chłopcy uważają rzecz za pretekst do poboksowania się (czasem się komuś jakiś
                          błyskotliwy bonmot uda :)) ale z pozycji "logiki Zachodu" rzecz jasna.

                          Jeśli chodzi Ci o któryś z powyższych rezultatów, no to osiągnąłeś sukces :)

                          Po drugie niepokoi mnie perspektywa rozmów o filozofii wschodu w zachodnim
                          języku, hi hi :))))
                          Bo skoro w/g popularnej tezy człowiek urodzony i urośnięty w cywilizacji
                          zachodniej (czyli taki jak Ty) nie może zostać buddystą, bo potrzeba na to 6
                          pokoleń ;) to może ma to i szersze zastosowanie, mianowicie do całego dialogu
                          wschód-zachód. Skąd wiesz co powiedział Lao-Tsy? W jakim języku go czytałeś?

                          Oczywiście, że nie można udowodnić istnienia Boga. Tzn. w gruncie rzeczy może i
                          by się dało, tylko że nie warto. Zachodnia logika jest zawodna, bo pełna
                          powszechnie znanych paradoksów.
                          Poza tym osobiście podejrzewam, że wszystkich dotyczy nastepująca kolejność
                          (tylko że nieliczni się przyznają): najpierw czuję, że nie ma albo że jest bóg
                          czy cokolwiek innego a potem ubieram to w słowa swoje, lub czyjeś, znalezione w
                          książce. Przy czym jest rzecą drugorzędną (możliwe, że wręcz obojętną) czy
                          potwierdza istnienie/nieistnienie logiczny wywód na modłę zachodnią czy
                          cokolwiek innego, np. bardziej apelujacego do emocji.
                          Tak samo ja najpierw czuję i podejrzewam, że z językiem jest tak i tak, a potem
                          trafia mi w ręce Wittgenstein, czytam i mówię "o, dokładnie tak, facet ma
                          rację". Tak sobie myślę, że się ze mną zgodzisz w tej kwestii.

                          2.Poza tym, że Budda tez mowil do ludzi, to samo Chrystus i nie poruszam tych
                          > postaci w celu stawiania sie w jednym rzedzie,

                          spokojnie, mnie takie rzeczy do głowy nie przychodzą, ha ha :)))
                          bo też i ja bym chciała potraktowac Cię poważnie, do czego niewykluczone że nie
                          jesteś na tym forum przyzwyczajony :) ale co tam...

                          > ale tylko po, to by pokazac, ze
                          > nawet te postacie, bedace wzorcem do nasladowania, poprzez wlasnie tony
                          > doswiadczen osobistych, uzywaly zwyklych slow do przekazania swych
                          doswiadczen.
                          > nie da sie wiec uciec od intelektualnego okreslania rzeczywistosci, jesli
                          nawet
                          >
                          > samo poznanie odbylo sie na drodze poza intelektualnej/zmyslowej. my, ludzie,
                          > nie umiemy (albo zapomnielismy)jak porozumiewac sie pozawerbalnie.

                          Wątpię, wątpie, ja tam się umiem porozumiewać pozawerbalnie, ha ha :))
                          Ale serio: czym innym jest werbalne nauczanie n/t królestwa niebieskiego (czy
                          to były jego doświadczenia? no, załóżmy) a czym innym bycie wzorem do
                          naśladowania czyli komunikowanie siebie poprzez swoje czyny :)

                          A jeszcze, jeśli Cie to za bardzo nie zdenerwuje, że wrócę do tematu nauki, czy
                          Tobie nie preszkadza, że robisz rzeczy, ktore są po nic? Jak można się zajmować
                          nauką, skoro uważa się, że nauka nie ma żadnego celu? Proszę się nie wkurzać
                          tylko grzecznie wyjaśnić ten paradoks ;-) a skoro robi się to w celu takim,
                          żeby mieć co jeść, to dlaczego zgłębia się akurat taką a nie inną dziedzinę i
                          dlaczego zamiast tego nie pisze się - bo ja wiem? - niuejdżowych książek lub
                          nie robi czegokolwiek innego, co miałoby sens?

                          girlfriend
                          • Gość: Imagine Re: jeszcze słowo o słowach IP: *.unl.edu 10.09.03, 17:55
                            skad to przeswiadczenie, ze ja sie zajmuje nauka ? uniwersytet ma wiecej
                            pracownikow obslugi niz wykladowcow. zajmuje sie obsluga komputerow dla
                            niektorych departamentow. nie mam nic wspolnego z nauczaniem, explorowaniem etc.
                            poza tym lubie wode ze studni i swiatlo swiecy. w tym sensie mam nauke gdzies.
                            nauka mnie tylko izoluje od rzeczywistosci, tworzac jej karykature.
                            Imagine.
                            • Gość: girlfriend Re: jeszcze słowo o słowach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 18:03
                              Gość portalu: Imagine napisał(a):

                              > skad to przeswiadczenie,
                              > ze ja sie zajmuje nauka ? uniwersytet ma wiecej
                              > pracownikow obslugi niz wykladowcow. zajmuje sie obsluga komputerow dla
                              > niektorych departamentow. nie mam nic wspolnego z nauczaniem, explorowaniem
                              etc
                              > .
                              > poza tym lubie wode ze studni i swiatlo swiecy. w tym sensie mam nauke gdzies.
                              > nauka mnie tylko izoluje od rzeczywistosci, tworzac jej karykature.
                              > Imagine.

                              Niech Ci będzie, skoro tak chcesz :)
                              Znowu odpowiedziałeś tylko na to, co Ci się spodobało, ale widocznie taki już
                              mój marny los ;)
    • kvinna Hej, Imagine 10.09.03, 11:43

      Chyba zrozumiałam, co chciałeś przekazać. Tylko dlaczego napisałeś to tak
      tragicznym tonem? :)

      Tak po prostu jest. I już.

      (KW stan nie będący ego nazywa Świadkiem,
      Lacan nazywa go Podmiotem)

      Po prostu ;)
      • Gość: girlfriend Re: Hej, Imagine IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 12:06

        >
        > (KW stan nie będący ego nazywa Świadkiem,
        > Lacan nazywa go Podmiotem)
        >

        dziecko: piesek
        dorosły: buldog, ssak, czworonóg, kręgowiec, żywy organizm ...

        ten sam to czy nie ten sam "przedmiot perceptualny" hi hi hi ?

        co z tego wynika?
        nic dobrego, ha ha :)
        • kvinna krótka piłka 10.09.03, 12:12

          Czy jeśli nie masz nic do powiedzenia, to zmieszanie pokrywasz śmiechem?

          • Gość: girlfriend potrenuj łapanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 12:19
            kvinna napisała:

            >
            > Czy jeśli nie masz nic do powiedzenia, to zmieszanie pokrywasz śmiechem?
            >

            Proponuję tak: jak nie rozumiesz co do Ciebie napisano, nie odpowiadaj od razu
            tylko się zastanów. A nuż coś wymyślisz.
            • kvinna Dlaczego nie potrafisz czytać metafor? 10.09.03, 12:28

              Głupio się składa, że rozumiem.

              I proponuję raczej przejść do meritum (vide: tytuł wątku), zamiast
              przerzucania się znaczonymi (zamiast znaczącymi).

              Tak sobie napisałam, że zgadzam się z tym poglądem Imagine`a. Jest trafny.
              Czuję tak samo. Wiem, że tak istotnie jest.

              A Ty?
              • Gość: girlfriend Filozofia nie jest poezją. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 12:46
                Jeśli jest poezją, staje się manowcami filozofii.

                Ten pies to znana rzecz z Adlera. Adler jest więcej niż znaczący. Adler jest
                catcher in the rye, jeśli wiesz o co mi chodzi.

                Nie ma sensu pisać, że iksinski coś nazywa x, a malinowski tą samą rzecz y -
                parole, parole, parole...

                > Tak sobie napisałam, że zgadzam się z tym poglądem Imagine`a. Jest trafny.
                > Czuję tak samo. Wiem, że tak istotnie jest.

                To co się czuje nie jest poglądem. Poglądem jest to, co się myśli. Imagine nie
                przedstawił poglądu, tylko podzielił się fenomenem.

                > A Ty?

                Zgadzam się z wieloma jego poglądami i skłonna jestem przyznać, że zdarza mu
                się napisać rzecz frapującą. Fenomeny, ktorych doświadcza są mi niedostepne z
                natury rzeczy. Uważam również, że są nieprzekładalne na słowa, o czym Imagine
                doskonale wie.
                • kvinna Podobało mi się 10.09.03, 13:27
                  Po prostu :)
                  Dzięki.
                  • Gość: girlfriend tak :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 13:48
                    kvinna napisała:

                    > Po prostu :)
                    > Dzięki.


                    A tak, w kategoriach estetycznych, to mnie się też podobało, ha ha :)
                    Mersiboku kvinna :))))))
                    • kvinna Miło jest 10.09.03, 14:06
                      przegrać z mądrym zawodnikiem

                      :)
                      • Gość: girlfriend :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 14:59
                        Jednak najmilej będzie, jak się uda Imagine'a przekonać do porzucenia
                        belferskiej roli, którą sobie wybrał i da się go wciągnąć w coś ciekawego
                        intelektualnie. Czuję, że się w końcu da i jestem pewna, że warto :)
                        Namawiam do współpracy w tym zakresie ;)))
                        pzdr :)

                • Gość: jar Re: Filozofia nie jest poezją. IP: 195.136.33.* 10.09.03, 13:44
                  >Fenomeny, ktorych doświadcza są mi niedostepne z
                  > natury rzeczy.

                  hihihi..alez dostepny jest ten fenomen dla ciebie, no daj spokoj;).. po prostu
                  uzywaj wiecej slow i porownan z sufitu..;)
                  • Gość: girlfriend nie rób, dziecię, sobie jaj z pogrzebu ;-))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 14:39
                    Gość portalu: jar napisał(a):

                    > >Fenomeny, ktorych doświadcza są mi niedostepne z
                    > > natury rzeczy.
                    >
                    > hihihi..alez dostepny jest ten fenomen dla ciebie, no daj spokoj;).. po
                    prostu
                    > uzywaj wiecej slow i porownan z sufitu..;)


                    Bo i Ciebie takie odmienne stany świadomości czekają, kiedy osiągniesz stosowny
                    wiek, wyjedziesz tam, gdzie ino kukurydza wysoka, jak okiem siegnąć, ale coż po
                    kukurydzy, skoro studentki choć niebrzydkie, to czy bystre dość? ;)
                    Zwątpisz, dziecię, w egzystencji sens i popadniesz w mistycyzm ;)

                    No, także opamietaj się póki czas, ha ha :)))
                    • Gość: madzia Re: nie rób, dziecię, sobie jaj z pogrzebu ;-)))) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 10.09.03, 15:06
                      Girlfriend!
                      Nie ma co sie denerwowac,podniecac czlowiekiem,ktory nie rozumie jeszcze
                      świata i nie umie po prostu filozofowac.Lepiej takiego zostawic,bo na nic sie
                      przyda z nim konwersacja,niczego ciekawego sie nie dowiesz:)Stracisz tylko
                      energie i zapomnisz ,co chcesz przekazac:)
                      Na ten temat -egzystencji,bytu,swojego "ja" można naprawde wiele
                      pisac,mowić.Każdy napewno powie cos innego,moze ciekawszego ,ale tak naprawde
                      do niczego nie dojdziemy..tzn do wspolnej definicji,zdania.
                      Ale mozna sobie pofilozofowac,czemu nie?To pomaga sie rozluźnic.Dobre jest dla
                      umyslu,poszerza horyzonty,bogaci wnętrze wqlasnego "ja"
                      Jaki by byl świat bez filozofii,bez niezbadanych,niewytlumaczalnych spraw?-
                      traźniejszością-bez przyszłości..Pozdro.
                      • Gość: jar Re: nie rób, dziecię, sobie jaj z pogrzebu ;-)))) IP: 195.136.33.* 10.09.03, 15:15
                        > Nie ma co sie denerwowac,podniecac czlowiekiem,ktory nie rozumie jeszcze
                        > świata i nie umie po prostu filozofowac.

                        na wielkiego niebieskiego kryszne, nic pokory w tobie nie ma, ty chyba nigdy w
                        sekcie nie bylas?
                      • Gość: girlfriend Re: nie rób, dziecię, sobie jaj z pogrzebu ;-)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 15:19
                        Gość portalu: madzia napisał(a):

                        > Girlfriend!
                        > Nie ma co sie denerwowac,podniecac czlowiekiem,ktory nie rozumie jeszcze
                        > świata i nie umie po prostu filozofowac.

                        Umi, umi, tylko mu się nie chce :) ja się nie denerwuje, ino przyglądam z
                        zaciekawieniem :) a nuż ryb jeszcze co odkryje, ha ha?

                        > Lepiej takiego zostawic,bo na nic sie
                        > przyda z nim konwersacja,niczego ciekawego sie nie dowiesz:)Stracisz tylko
                        > energie i zapomnisz ,co chcesz przekazac:)


                        Po drugie - to ja bym się chciała czegoś ciekawego dowiedzieć a nie przekazać :)
                        A po pierwsze lubię grywać w gry, zwłaszcza filozoficzno-psychologiczne, oraz
                        zwłaszcza z takimi chłopakami, co potrafia zliczyć do więcej niż trzech :)

                        pzdr :)))
                        • Gość: ryb Re: nie rób, dziecię, sobie jaj z pogrzebu ;-)))) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 10.09.03, 22:56
                          Mam sie odkryc? Jak sie odkryje to bedzie mi zimno. Ale cos Ci powiem, tez
                          patrze, czytam, slucham. Zrobilas na mnie wrazenie, jak do tej pory roku to
                          zimne, wiec nie oczekuj ze zdejme bielizne z siebie.


                          pozdr.


                          ryb
              • Gość: jar Re: Dlaczego nie potrafisz czytać metafor? IP: 195.136.33.* 10.09.03, 13:41
                > Tak sobie napisałam, że zgadzam się z tym poglądem Imagine`a. Jest trafny.
                > Czuję tak samo. Wiem, że tak istotnie jest.
                > A Ty?

                tak prawde mowiac, to mi sie wydaje, ze imagin raczej robi zlepek slow dla
                kobiet, o delikatnosciach odczuciach itp..ale kto wie kto wie, ta droga do
                oswiecenia kreta okutnie pewnie jest i wiele zla czycha na nieboraka
                takiego;)... ale powaznie, bo moze ty mi to rozjasnisz (imagine jakos nie jest
                w stanie, chyba mu sie nie chce, bo nie podejrzewam, ze nie wie..hmmm..-powinna
                byc mozliwosc wstawiania ikonek, <podrapalbym sie w glowe>:)


                >wiemy tylko to, co inni mysla i mowia o nas.

                naprawde nic o sobie nie wiesz? czy tylko tak wybiorczo potraktowalas temat,
                ze jednak wiesz cos, ale nie wiesz, bo nie lapie jak mozna sie z tym zgodzic

                >Nie jestesmy swiadomi siebie,co najwyzej refleksji jaka dochodzi do nas w
                >postaci slow, opisujacych nas samych, nie przez nas samych.

                nie wiesz, ze jestes? nie jestes tego swiadoma? czy moze marzysz o swiadomosci
                miostycznej, ktorej nie znasz, a ktora moze nie byc tym o czym myslisz? skad
                mozesz wiedziec, ze bedziesz wtedy swiadoma, skoro nie masz teraz wlasnej
                swiadomosci?

                >Przychodzimy do tego swiata i pierwsza rzecz jaka odczuwamy, to opinia o nas
                > samych.

                noo... hehehe... ops, zarcik taki maly sie tu wdal:)

                >W oczach matki,
                >potem nauczyciela, jeszcze potem znajomych, szefa, ksiedza, dziennikarza,
                >dozorcy, przechodnia wreszcie. Ten proces buduje wokol NAS (o ktorych nie
                >wiemy nic)kokon, twierdze, barykade. Ow kokon, to EGO, refleksja tego co inni
                >mysla i mowia o nas. Jakzesz to dalekie od tego, kim naprawde jestesmy.

                naprawde tez sie tutaj zgadzasz? przybliz mi ten temat jezeli potrafisz (w
                odroznieniu od imaginea)... skoro inni kreuja ciebie caly czas, nie jestes
                soba, nie znasz siebie, to w jaki magiczny sposob nagle to odkrywasz?



                • Gość: ryb Re: Dlaczego nie potrafisz czytać metafor? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 10.09.03, 14:04
                  Jar, Imagine jak zwykle szyfrem pisze i jaja sobie z ludzi robi. Jemu chodzi o
                  inne znaczenie slowa ego...nie tego ktorego potocznie uzywamy.


                  ryb
                  • Gość: jar Re: Dlaczego nie potrafisz czytać metafor? IP: 195.136.33.* 10.09.03, 14:48
                    > Jar, Imagine jak zwykle szyfrem pisze i jaja sobie z ludzi robi. Jemu chodzi
                    > o inne znaczenie slowa ego...nie tego ktorego potocznie uzywamy.

                    hehehe... mowisz, ze jaja sobie robi?... chcialbym w to wierzyc, mi sie zdaje,
                    ze on osiaga oswiecenie.... i potem juz tylko z bogiem bedzie rozmawial, a my
                    malutcy stracimy okazyje na uzykiwanie odpowiedzi... nie kazdy moze otrzymac
                    przepustke na widzenie:(
                    • Gość: Imagine Re: Dlaczego nie potrafisz czytać metafor? IP: *.unl.edu 10.09.03, 17:49
                      Gość portalu: jar napisał(a):

                      > > Jar, Imagine jak zwykle szyfrem pisze i jaja sobie z ludzi robi. Jemu chod

                      *********** nie robie sobie zadnych jaj z ludzi. szyfrem ?
                      > zi
                      > > o inne znaczenie slowa ego...nie tego ktorego potocznie uzywamy.

                      ************ to prawda. moja definicja ego jest rozna od waszej.
                      >
                      > hehehe... mowisz, ze jaja sobie robi?... chcialbym w to wierzyc, mi sie
                      zdaje,
                      > ze on osiaga oswiecenie.... i potem juz tylko z bogiem bedzie rozmawial, a my
                      > malutcy stracimy okazyje na uzykiwanie odpowiedzi... nie kazdy moze otrzymac
                      > przepustke na widzenie:(

                      ******** zadnego oswiecenia nie osiagam. exploruje ta tematyke i owszem, ale
                      nie mam nic wspolnego z medrcami w kucki.

                      • Gość: ryb Re: Dlaczego nie potrafisz czytać metafor? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 10.09.03, 21:53
                        * nie robie sobie zadnych jaj z ludzi. szyfrem ?

                        Imagine, napewno zdajesz sobie sprawe z tego, ze poruszasz tematy ciezkie i w
                        zwiazku z tym piszesz o nich w sposob trudny do zrozumienia przez nornalnego
                        smiertelnika. Dlatego napisalem ze piszesz szyfrem, a z robieniem jaj, to bylo
                        moje przejezyczenie, prawdopodobnie zostalem oslepiony przez pewne
                        wypowiedzi...Przepraszam.


                        Pozdr.

                        ryb
    • ha-jo Re: Nie wiemy o sobie nic 10.09.03, 18:46
      Gość portalu: Imagine napisał(a):

      > wiemy tylko to, co inni mysla i mowia o nas. Nie jestesmy swiadomi siebie,
      > co najwyzej refleksji jaka dochodzi do nas w postaci slow, opisujacych nas
      > samych, nie przez nas samych. Ten proces zaczyna sie w momencie PRZYJSCIA
      > na ten swiat. Zwroccie uwage na slowo przyjscia. Przychodzimy do tego swiata
      > i pierwsza rzecz jaka odczuwamy, to opinia o nas samych. W oczach matki,
      > potem nauczyciela, jeszcze potem znajomych, szefa, ksiedza, dziennikarza,
      > dozorcy, przechodnia wreszcie. Ten proces buduje wokol NAS (o ktorych nie
      > wiemy nic)kokon, twierdze, barykade. Ow kokon, to EGO, refleksja tego co inni
      > mysla i mowia o nas. Jakzesz to dalekie od tego, kim naprawde jestesmy.
      > Imagine.


      zgadzam sie z imaginem.do tego bardzo proste, jasne slowa, pobawione zupelnie
      mistycyzmu, "ezotery" wszelakiej masci, czy uduchowienia.ludzie cie
      zaszufladkowali imagine!kazdy twoj watek bedzie juz mistyczny, chocbys i
      napisal, ze 2+2=4.

      trzymaj sie chlopie.
      • Gość: Imagine Re: Nie wiemy o sobie nic IP: *.unl.edu 10.09.03, 22:55
        ha-jo napisał:

        > Gość portalu: Imagine napisał(a):
        >
        > > wiemy tylko to, co inni mysla i mowia o nas. Nie jestesmy swiadomi siebie,
        > > co najwyzej refleksji jaka dochodzi do nas w postaci slow, opisujacych nas
        >
        > > samych, nie przez nas samych. Ten proces zaczyna sie w momencie PRZYJSCIA
        > > na ten swiat. Zwroccie uwage na slowo przyjscia. Przychodzimy do tego swia
        > ta
        > > i pierwsza rzecz jaka odczuwamy, to opinia o nas samych. W oczach matki,
        > > potem nauczyciela, jeszcze potem znajomych, szefa, ksiedza, dziennikarza,
        > > dozorcy, przechodnia wreszcie. Ten proces buduje wokol NAS (o ktorych nie
        > > wiemy nic)kokon, twierdze, barykade. Ow kokon, to EGO, refleksja tego co i
        > nni
        > > mysla i mowia o nas. Jakzesz to dalekie od tego, kim naprawde jestesmy.
        > > Imagine.
        >
        >
        > zgadzam sie z imaginem.do tego bardzo proste, jasne slowa, pobawione zupelnie
        > mistycyzmu, "ezotery" wszelakiej masci, czy uduchowienia.ludzie cie
        > zaszufladkowali imagine!kazdy twoj watek bedzie juz mistyczny, chocbys i
        > napisal, ze 2+2=4.
        >
        > trzymaj sie chlopie.
        trzymam sie jak moge, dzieki za slowa otuchy.
      • Gość: jar Re: Nie wiemy o sobie nic IP: 195.136.33.* 11.09.03, 08:37
        > zgadzam sie z imaginem.do tego bardzo proste, jasne slowa, pobawione zupelnie
        > mistycyzmu, "ezotery" wszelakiej masci, czy uduchowienia.ludzie cie
        > zaszufladkowali imagine!kazdy twoj watek bedzie juz mistyczny, chocbys i
        > napisal, ze 2+2=4.

        ty chyba niepowaznie piszesz, albo nie rozumiesz co czytasz, albo tez brak
        logicznego osadzenia slow w wypowiedzi uwazasz za 'bardzo proste i jasne'.. czy
        oprocz tego, ze sie zgadzasz z imaginem to mozesz powiedziec z czym sie
        zgadzasz? - wierze, ze nie we wszystkim, ale kto wie kto wie.....
        • ha-jo Re: Nie wiemy o sobie nic 11.09.03, 18:33
          Gość portalu: jar napisał(a):


          > ty chyba niepowaznie piszesz, albo nie rozumiesz co czytasz, albo tez brak
          > logicznego osadzenia slow w wypowiedzi uwazasz za 'bardzo proste i jasne'..
          czy
          >
          > oprocz tego, ze sie zgadzasz z imaginem to mozesz powiedziec z czym sie
          > zgadzasz? - wierze, ze nie we wszystkim, ale kto wie kto wie.....


          witaj jarku,

          juz kiedys z toba zamienilem slowko na temat...cos o milosci chyba, nie?
          galaretka, i bita smietanka, pamietasz?

          i moze nie tak agresywnie, bracie, ok?
          mysle, ze rozumiem co czytam, i absolutnie sie zgadzam z wypowiedzia wodza,
          ktora jest prosta jak rownanie z jedna niewiadoma.moze wiec ty napisz, z czym
          ty sie nie zgadzasz.watek mowi o naszym "ja", o naszym ego.i dla mnie
          czytajac ten watek szafa gra, dla ciebie nie?


          pozdrawiam

          hajo
          • Gość: jar Re: Nie wiemy o sobie nic IP: 195.136.33.* 12.09.03, 10:16
            > i moze nie tak agresywnie, bracie, ok?

            ok, sorka hihihi, nie sadzilem, ze to agresja, raczej forma zaczepna do
            dyskusji:)

            > mysle, ze rozumiem co czytam, i absolutnie sie zgadzam z wypowiedzia wodza,
            > ktora jest prosta jak rownanie z jedna niewiadoma.moze wiec ty napisz, z czym
            > ty sie nie zgadzasz.watek mowi o naszym "ja", o naszym ego.i dla mnie
            > czytajac ten watek szafa gra, dla ciebie nie?


            ok, czego nie lapie w tych nijakich slowach? przekopioalem z innej swojej
            odpowiedzi, bo pewnie nie czytales.
            "
            >wiemy tylko to, co inni mysla i mowia o nas.

            naprawde nic o sobie nie wiesz? czy tylko tak wybiorczo potraktowales temat,
            ze jednak wiesz cos, ale nie wiesz, bo nie lapie jak mozna sie z tym zgodzic

            >Nie jestesmy swiadomi siebie,co najwyzej refleksji jaka dochodzi do nas w
            >postaci slow, opisujacych nas samych, nie przez nas samych.

            nie wiesz, ze jestes? nie jestes tego swiadom? czy moze marzysz o swiadomosci
            mistycznej, ktorej nie znasz, a ktora moze nie byc tym o czym myslisz? skad
            mozesz wiedziec, ze bedziesz wtedy swiadom, skoro nie masz teraz wlasnej
            swiadomosci?

            >Przychodzimy do tego swiata i pierwsza rzecz jaka odczuwamy, to opinia o nas
            > samych.

            :)

            >W oczach matki,
            >potem nauczyciela, jeszcze potem znajomych, szefa, ksiedza, dziennikarza,
            >dozorcy, przechodnia wreszcie. Ten proces buduje wokol NAS (o ktorych nie
            >wiemy nic)kokon, twierdze, barykade. Ow kokon, to EGO, refleksja tego co inni
            >mysla i mowia o nas. Jakzesz to dalekie od tego, kim naprawde jestesmy.

            naprawde tez sie tutaj zgadzasz? przybliz mi ten temat jezeli potrafisz, skoro
            inni kreuja ciebie caly czas, nie jestes
            soba, nie znasz siebie, to w jaki magiczny sposob nagle to odkrywasz? "

            nie odbieraj tych wypowiedzi jako atak czy agresje, daleki jestem od tego, ale
            coz, imaginea tak ciezko sprowokowac do logicznych wywodow;) i do odpowiadania
            na pytania a nie wywewnetrzniania;)
            • ha-jo Re: Nie wiemy o sobie nic 12.09.03, 18:31
              serwus,


              piekny dzien na dyskusje na forum.szaro za oknem, pada deszcz, mozna
              popstrykac:-)ale jest nawet cieplo, nie powiem.a u ciebie?

              tej wzmianki o agresji nie ma co traktowac powaznie...taka forma odczepna na
              forme zaczepna:-)

              imagine zalozyl nowy watek, w ktorym wyjasnia roznice miedzy ja, a ego, i ten
              watek chyba by cie interesowal, i po czesci stanowi odpowiedz na twoje
              pytania.nie wiem wiec, czy ma sens sie rozpisywac, dlatego odpowiem teraz
              bardzo krotko.jezeli nowy watek wodza cie nie satysfacjonuje, powiedz,
              pogadamy powazniej.

              --naprawde nic o sobie nie wiesz? czy tylko tak wybiorczo potraktowales temat,
              ze jednak wiesz cos, ale nie wiesz, bo nie lapie jak mozna sie z tym zgodzic--

              a co o sobie wiesz?czy to co o sobie myslisz, jest absolutnie uniwersalne?
              zastanow sie nad tym.w twojej kulturze robisz cos, co pozwala ci zdefinjowac
              samego siebie jako osobe skromna.tak samo postepujesz w innnej kulturze, i
              wedlug jej kryteriow juz wcale nie jestes skromny.to jestes skromny czy nie?
              zrodlo takiej definicji samego siebie tkwi na zewnatrz, nie jest twoje, twoja
              jest tylko identyfikacja z pewnymi normami.poza tym wszystko sie zmienia.to co
              wczoraj bylo dobre, madre, wazne, dzisiaj juz wcale takie nie musi byc.to
              dlatego sokrates mowi "wiem, ze nic nie wiem".bo co tak wiec naprawde wiesz?

              --nie wiesz, ze jestes? nie jestes tego swiadom? czy moze marzysz o
              swiadomosci mistycznej, ktorej nie znasz, a ktora moze nie byc tym o czym
              myslisz? skad mozesz wiedziec, ze bedziesz wtedy swiadom, skoro nie masz teraz
              wlasnej swiadomosci?--

              jestes swiadom tego, ze zyjesz.i to tyle.maharaj napisal kiedys taka
              ksiazke "i'm that".i to that to wlasnie po prostu zycie.


              --naprawde tez sie tutaj zgadzasz? przybliz mi ten temat jezeli potrafisz,
              skoro inni kreuja ciebie caly czas, nie jestes soba, nie znasz siebie, to w
              jaki magiczny sposob nagle to odkrywasz? "--

              wystarczy przestac sie identyfikowac:-)
              nie tylko z tym, co z checia bysmy zapomnieli, ale tak naprawde przede
              wszystkim z tym, z czego tak bardzo jestesmy dumni, czego tak bardzo
              bronimy.jezeli ci sie to uda, to co, znikniesz?cos pozostanie, takie jakie
              bylo zawsze, zawsze nie zmienione.to twoja swiadomosc, nie wybierajca, nie
              oceniajaca.twoje ja.wplyw innych to ego.

              dzieki




              • Gość: jar Re: Nie wiemy o sobie nic IP: *.ppi-sa.com.pl 13.09.03, 09:43
                oo.. ciekawy post, witam ;)
                ok, poczytam jutro wieczorem post imaginea, moze faktycznie sie tam skupil i
                jasniej sprecyzowal swoje widzenie swiata, a jak nie to tobie bede glowe
                zawracal, bo duzo konkretniej poruszasz sie slowami w materii niezmienialnego
                ja i ciekawego ego ;)
                pzdr....

    • ireen Re: Nie wiemy o sobie nic 11.09.03, 21:54
      Nie czytalam calosci, bo troche zmeczona jestem ;) ale swojetrzy grosze bym
      wtrcic chciala... A moze to, co wiemy o sobie od innych i to, do czego
      dochodzimy na podstawie wlasnych obserwacji, to wlasnie te dwie rzeczy na raz
      sie skladaja na to, co nazywamy naszym "JA"...? Zreszta, kto to wie?
      • Gość: Imagine Re: Nie wiemy o sobie nic IP: *.unl.edu 11.09.03, 22:04
        ireen napisała:

        > Nie czytalam calosci, bo troche zmeczona jestem ;) ale swojetrzy grosze bym
        > wtrcic chciala... A moze to, co wiemy o sobie od innych i to, do czego
        > dochodzimy na podstawie wlasnych obserwacji, to wlasnie te dwie rzeczy na raz
        > sie skladaja na to, co nazywamy naszym "JA"...? Zreszta, kto to wie?
        ja wola owo JA nazywac EGO a slowo JA pozostawic na jadro mnie samego, bo czy
        tak naprawde jestem Andrzejem ? wydaje mi sie, ze jestem kims poza tym imieniem,
        ktore nadano mi tylko po to by moc przywolac, opieprzyc, czy pochwalic. ale to
        w zaden sposob nic nie mowi o mnie, o moim srodku.
    • Gość: awe airam Re: Nie wiemy o sobie nic IP: *.itpp.pl 14.09.03, 01:28
      Zatem skazani na klamstwo wobec samych siebie zyjemy, a wszystkie uczucia ktore
      wydaja nam sie prawdziwe sa tylko iluzja tego co staramy sie nazwac sensem
      naszego bycia...
      Zastanawiam sie jak w mysl temu co mowisz spac spokojnie lub myslec dalej?
      :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka