Dodaj do ulubionych

potega rzeczy drobnych

29.08.03, 22:44
Mam pytanie do wszystkich ktorzy przechodzili lub przechodza przez
trudny/bolesny/traumatyczny etap w zyciu - czy udawalo sie WAm oderwac mysl
od bolu przez skupienie sie na jakichs drobnych rzeczach, malych
przyjemnosciach? Jak broniliscie sie przed chwytajaca za gardlo rozpacza? Czy
macie jakies pomysly/techniki na przetrwanie tych najciezszych godzin kiedy
chce sie tylko wyc?
Obserwuj wątek
    • komandos57 [...] 29.08.03, 22:46
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • bukfa [...] 29.08.03, 22:47
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • komandos57 Re: Wlasnie! 29.08.03, 22:52
          Czekalas na mnie?A to ty jestes od psychologow z wyzszym wyksztalceniem?Ale
          chociaz nie truj ze ze wsi nie powinni sie wypowiaDAC.No to jak?
          • bukfa Re: Wlasnie! 29.08.03, 22:58
            komandos57 napisał:

            > Czekalas na mnie?A to ty jestes od psychologow z wyzszym wyksztalceniem?Ale
            > chociaz nie truj ze ze wsi nie powinni sie wypowiaDAC.No to jak?

            Co prosze? Z jakies znowu wsi? Nic nie kumam?
    • bukfa Re: potega rzeczy drobnych 29.08.03, 23:24
      A jakies konkretne odpowiedzi? POmozcie ludziska, bo ilez mozna sie znieczulac
      siedzeniem w sieci???
    • komandos57 [...] 29.08.03, 23:33
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • jasmintea Re: potega rzeczy drobnych 30.08.03, 00:13
      Witam:)

      Oczekujesz jakies niezawodnej recepty na przetrzymanie rozpaczy?
      Nie wiem co Tobie moze przyniesc ulge - poza siedzeniem w sieci.
      Kazdy inaczej radzi sobie z bolem.

      Ale masz racje - gdy jest bardzo ciezko - tak ze nie jest sie w stanie myslec o
      przyczynie bolu i rozpaczy - pomaga skupianie sie na drobiazgach.
      Z tym ,ze kazdemu co innego ulge przynosi:)

      Mnie w takich wypadkach zawsze pomagalo sluchanie muzyki.
      Ale ja w ogole jestem "zwierze muzyczne":))) I dobre ksiazki - optymistyczne i
      madre:)
      I spacery.
      A sytuacjach rzeczywiscie rozpaczliwych - taniec:) Do zatracenia:)

      No i niech ktos mi powie - ze urodzilam sie w odpowiednich dla siebie czasach?:)

      Bukfa
      Mam nadzieje,ze poradzisz sobie ze swoja rozpacza. Trzymam kciuki. Sle
      pozytywne mysli. Zycze jak najlepiej.

      Pozdrawiam
      • bukfa Re: potega rzeczy drobnych 30.08.03, 00:33
        Dzieki Jasmintea - wiem ze kazdy potrzebuje czegos innego, nie szukam
        uniwersalnej recepty, ale pomyslalam po prostu ze to moglby byc taki kojacy
        watek, pelen kojacych pomyslow. Mi zwykle w takich chwilach pomagaly dobre
        ksiazki, gorace kapiele, dobra herbata (wnosze z Twojego nicka ze i Ty
        doceniasz?) i dluuuuugie spacery, ale teraz chwilowo nie mam nawet sily i na te
        ulubione rzeczy.
        Dziekuje za cieple slowa - zawsze mnie zadziwia ta dobra energia internetowych
        przechodniow :)
        • jasmintea Re: potega rzeczy drobnych 30.08.03, 01:12
          No i popatrz Bukfo
          jakos te watki dziwnie zbaczaja zawsze z wyznaczonej drogi:) a to jakies
          dygresje, a to docinki, a to pretensje itp. Ale czasem watek rozwinie sie w
          takim kierunku,ze nawet nie chce sie go "nawracac" bo tak jest ciekawiej..:)

          Jesli potrzebujesz sie wygadac - to co stoi na przeszkodzie? Od tego jest m.in
          to forum - a moze przeczytasz cos co pomoze Ci spojrzec na te sytuacje z innej,
          nieoczekiwanej strony? I moze sil doda?:)

          Pozdrawiam
    • komandos57 Re: potega rzeczy drobnych 30.08.03, 00:18
      Zamartwiajmy sie.Czyz to nie piekne.I niebo czeka,i tworca watka w pelni
      szczescia.Wymyslil temat ponetny.Pieknie.Tak mi smutno.Przytulcie sie do
      mnie.Ty Jasiu tez.
      • Gość: Malwina Re: potega rzeczy drobnych IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 00:33
        eeh, jak mozesz jeszcze wyc tzn ze sobie poradzisz
        powodzenia
        • komandos57 Re: potega rzeczy drobnych 30.08.03, 00:35
          Powiem ze jezeli masz problem,duzy problem,nie jestes w stanie o nim
          pisac.Zgryzasz go sam(a)w samotnosci.Chyba ze to nie problem?
          • Gość: Malwina Re: potega rzeczy drobnych IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 00:36
            po tysiackroc prawda najprawdziwsza
            • komandos57 Re: potega rzeczy drobnych 30.08.03, 00:42
              ostatnio widzialem w szpitalu duzo konajacych ludzi.I tych obok ich lozek.Tez
              konajacych.W inny sposob.Wyobrazasz sobie ze po takiej chwili biegna do
              komputerka by opisac ich wlasna agonie.Ale bzdziec mozna.Tylko bzdziec.
              • Gość: bukfa Re: potega rzeczy drobnych IP: *.res.east.verizon.net 30.08.03, 00:59
                Komandos - tez bylam kiedys takim konajacym przy lozku. Wiem jak to jest.
                A teraz konam inaczej, nie umiem powiedziec czy bardziej czy mniej. To ze pisze
                jest proba znalezienia ulgi, bo ja wlasnie tak reaguje na bol. Nie masz prawa
                oceniac czyjegos cierpienia dlatego ze przejawia sie inaczej niz Twoje.
                Pozdrawiam.
                • komandos57 Re: potega rzeczy drobnych 30.08.03, 01:04
                  Gość portalu: bukfa napisał(a):

                  > Komandos - tez bylam kiedys takim konajacym przy lozku. Wiem jak to jest.
                  > A teraz konam inaczej, nie umiem powiedziec czy bardziej czy mniej. To ze
                  pisze
                  >
                  > jest proba znalezienia ulgi, bo ja wlasnie tak reaguje na bol. Nie masz prawa
                  > oceniac czyjegos cierpienia dlatego ze przejawia sie inaczej niz Twoje.
                  > Pozdrawiam.
                  vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvv
                  Oczywiscie ze nie mam prawa.Nie lubie bzdetow.Pizse bzdety ale tez ich
                  nienawidze.Maslo maslane!Ty wiesz o co mi chodzi.Mam problemy.Masz duze rekawy?
                  Zaraz bede w nie ryczec!Tu ukojenie!Tu?
      • jasmintea Re: potega rzeczy drobnych 30.08.03, 00:49
        Ja juz dzis nic nie wymysle..:)))
        Ale poczytam jutro wszystkie madre rady.

        Tak naprawde macie racje - o nieszczesciu i rozpaczy mozna pisac/mowi - jak juz
        sie je przepracuje w sobie, przemysli i przeboleje..

        Pozdrawiam
    • komandos57 Re: potega rzeczy drobnych Bukfa 30.08.03, 01:07
      Czy rozumiesz znaczenie slowa KONAM?
      • Gość: Malwina Re: potega rzeczy drobnych Bukfa IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 01:17
        te sama miarke do ludzi. Wszystkich ludzi. Plizz

        M.
    • cossa Re: potega rzeczy drobnych 30.08.03, 01:15
      Chyba nigdy nie przechodzilam
      "trudnego/bolesnego/traumatycznego etapu w zyciu"
      podobnego do Twojego (gdzies miedzy watkami jest chyba
      powod). I wlasciwie nie wiem czy mialam takowy, ale gdy
      bywalo zle, gdy musialam cos przeczekac - szukalam
      wypelniaczy czasu - ksiazki, filmy, spotkania
      towarzyskie, .. to forum? Priorytetem bylo zajecie czyms
      innym mysli. Zrobilam porzadki, odkurzylam pamiatki,
      przeczytalam pare ksiazek z dziecinstwa. Po raz n-ty
      obejrzalam film, ktory znam na pamiec, ale zawsze
      poprawia nastroj - juz 1.5 godz. mniej z zyciorysu. Wiem,
      ze to nie najlepszy sposob, ale pomaga przetrwac
      poczatkowy okres.

      No i oderwanie sie myslami od rzeczywistosci - proba
      spojrzenia na nia z innej perspektywy. (np. to co pisze
      Imagine).

      w kazdym razie zycze wytrwalosci
      i trzymam kciuki za tego "niezdecydowanego" i Ciebie;)
      by wszytko dobrze sie zakonczylo ;)

      (o ile dobrze kojarze:)

      pozdrawiam
      cossa
      • komandos57 Re: potega rzeczy drobnych 30.08.03, 01:22
        Wiekszosc "problemow" powstaje na forum w wyniku nadmiaru czasu
        i .....samotnosci.Po tym co tu widzialem,wszystko wrzucam do jednego wora.Gowno
        czy fekalia.Oto jest pytanie!
        • Gość: Malwina Re: potega rzeczy drobnych IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 01:25
          i oto dowiedzialam sie ze samotnosc to gowno a nadmiar czasu fekalie ( a moze
          odwrotnie)
        • cossa Re: potega rzeczy drobnych 30.08.03, 01:26
          moze i masz racje, ale co w tym zlego? zlosci Cie, ze
          ludzie "wymyslaja" sobie problemy?

          pozdrawiam
          cossa
        • bukfa Gowno czy fekalia? 31.08.03, 00:34
          komandos57 napisał:

          > Wiekszosc "problemow" powstaje na forum w wyniku nadmiaru czasu
          > i .....samotnosci.Po tym co tu widzialem,wszystko wrzucam do jednego
          wora.Gowno
          >
          > czy fekalia.Oto jest pytanie!

          Komandos - a do ktorego worka siebie wrzucasz?
      • Gość: bukfa Re: potega rzeczy drobnych IP: *.res.east.verizon.net 30.08.03, 01:27
        dzieki Cossa
    • komandos57 Re: potega rzeczy drobnych 30.08.03, 01:31
      Malwina.Zostalem zle odebrany.Ale.......
      Cossa. Nie jestem podatny na manipulacje.Jakakolwiek.Nie denerwuje
      sie.Aczkolwiek nie przytakuje idioctwu o jego racji.Ale w koncu,co mozna
      oczekiwac od walonkowca.Przy azbestach zawsze jest duzo radosci.
      • cossa Re: Komandos57 30.08.03, 01:35
        maj gad.. niedobrze, zaczynasz mowic o manipulacjach.
        koniec tematu ;)

        pozdrawiam walonkowca
        cossa
        • komandos57 ? 30.08.03, 01:36
          Zawsze jest tak ze duza burza i malo deszczu.Masz racje.Pozdrawiam.
          • Gość: Malwina Re: ? IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 01:45
            dla wiekszosci bedzie od rzeczy ...nie szkodzi
            dziecko gubi lalke, peka mu balon i... ? I jest dramat. Prawdziwy. Rozpacz i
            lzy. Jak sobie z tym poradzic ? Nie potrafi. to jego swiat. Dramat jest na
            miare jego rzeczywistosci.
            Co zrobisz z takim dzieckiem ?
            wysmiejesz ?
            nie wierze
            • komandos57 Re: ? 30.08.03, 01:52
              Wlasnie!Splycasz Malwino.Niech tam.Walonki mi pekaja.Zima bedzie.Bede w
              dramacie.
              • Gość: Malwina rozpisalam sie oj rozpisalam....:-) IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 02:16
                • komandos57 Re: czasami 30.08.03, 02:28
                  Ja tez.Ale bez zgrzytow.Franca okazala sie Francja elegancja.Tylko tak mi
                  przykro ze zostal ten kit czyli ja.Ale pozdrawiam.Milo.Dobranoc.
    • kamfora Re: potega rzeczy drobnych 30.08.03, 08:43
      bukfa napisała:
      > Czy macie jakies pomysly/techniki na przetrwanie tych
      > najciezszych godzin kiedy chce sie tylko wyc?

      Ja staram się spać, gdzieś w kącie, z daleka
      od wszystkich i wszystkiego. "Uciec".
      Przeczekać. "Przemodlić".

      Nie sądzę, że w tych akurat godzinach można prosić o radę
      (np na forum).
      Ale czasem jest potrzeba, jak to już przejdzie - zapytać.
      Bo ewentualność, że znowu
      będą te "najcięższe" godziny - istnieje.
      I może wtedy da się skorzystać ze sposobów innych ludzi...
    • Gość: Lilazielona Re: potega rzeczy drobnych IP: *.policom.com.pl 30.08.03, 10:58
      nie uciekac, chyba ze tak bardzo boli, ze nie mozna wytrzymac
      jesli chodzi o mnie
      o moja ucieczke, to na krotko pomaga telewizor, film w kinie
      a kiedy zbiore sily
      to spacer - dlugi min. godzinny, rozmowa z przyjaciolka, dobre jedzenie, czasem
      rolki - wtedy po godzinie czuje endorfiny w zylach i zycie zmienia barwy
      w ziemie basen
      powyglupiac sie
      przytulic sie do siebie (da rade - wtedy kontaktuje sie z moja mala
      dziewczynka, ktora czegos bardzo pragnie a nie dostaje lub znowu nie to o co
      jej chodzilo - poglaskac sie po glowie)
      odpuscic sobie, zadbac o siebie

      powodzenia
      dzieki trudnym chwilom dojrzewamy - teraz juz to wiem na pewno

      Lila Zielona
      • Gość: ala Re: potega rzeczy drobnych IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.03, 12:22
        ja zaczelam robic porzadki w domu. Moze to glupie, ale nie uswiadamialam sobie,
        jak nieporzadek, stare, niepotrzebne rzeczy, nadmiar gadzetow, pierdol, ciuchow
        moze przytlaczac.
        Bylo mi zle i ciezko z sama soba, mialam mase "złogów" w sobie, z ktorymi
        musialam sie zmierzyc.
        paradoksalnie, sprzatanie w domu pomoglo mi posprzatac w glowie, okazalo sie
        najlepsza medytacja- wtedy jakos tak na spokojnie wylazily rozne rzeczy, ktore
        wypieralam, albo emocje zbyt silne, by je jakos ogarnac wczesniej, nie dajace
        spokoju.
        Znalazlam strone internetowa kobiety, ktora tez w ktoryms momencie zmeczyla sie
        tym, ze zycie ja przerasta i zaczela od porzadkow domowych. Z czasem stworzyla
        serwis internetowy, z konkretnymi wskazowkami, jak rozplanowac sobie porzadki,
        zeby nie wypalic sie sprzataniem nadmiaru wywleczonch z zakamarkow rzeczy.
        Polecam gorąco, bo znalazlam tam duzo wiecej- wiare, ze moge ogarnąc swoje
        zycie jeden malutki krok po drugim malutkim kroczku.
        bez popędzania się. ( www.flylady.net)

        I tak sobie sprzatalam, po kolei, i zaczelam zauwazac, ze robi mi sie lzej. ze
        jak porzadkuje pamiatki, to juz wiem, ktore budza we mnie radosc, a ktore
        przywoluja tylko zle wspomnienia, ból i poczucie winy. I pozwolilam im opuscic
        moje zycie. Juz ich nie potrzebowalam.

        I w ktoryms momencie zaczelam sie tym wszystkim cieszyc- ze to sobie powoli
        trwa, a nie, ze pstryk i juz jest dobrze. Ze to jest taki proces, ktory ja
        potrzebuje sobie przejsc powolutku, malymi kroczkami, i to wlasnie jest fajne.

        Codziennie widzialam malenka roznice, w domu bylo radosniej i przestrzenniej, i
        we mnie bylo wiecej spokoju...

        To takie magiczne. wciaz trwa. Nagle zaczelam otaczac sie pieknem, plynacym z
        prostoty. nagle dobrze czuje sie w przestrzeni wokol siebie, nagle nie nosze
        ani w sobie, ani na sobie, ani wokol nadmiaru...

        pozwolilam odejsc temu, co bylo niepotrzebne, stare, przebrzmiale, bolesne...

        to trwa sobie, i latwo mowic o tym od ktoregos momentu, gdy proces juz nas
        zachwyci...

        i nagle mam przestrzen, zeby pojsc naprzod, nic mi nie ciazy, nie obciaga w
        dol , nie zatrzymuje w miejscu- nagle dotarlo do mnie, co tak naprawde cale
        zycie chcialam robic, o czym marzylam, ale nie bylam w stanie nawet zaczac
        zblizac sie do myslenia o tym, ze moglabym uwierzyc, ze to mozliwe :) hihi

        a teraz moge. moge sie cieszyc tym, co sie dzieje, nawet jak boli- przeciez
        wciaz zdarzaja sie rozne, trudne sytuacje, a niektore, bolesne, wcale sie nie
        zmienily. tylko moj stosunek do nich sie zmienil, i teraz, jak boli, to ten bol
        sie nie kumuluje, bo ja przed nim nie uciekam. jakos przeplywa sobie przeze
        mnie, uswiadomiony i nie zatrzymywany. Zaakceptowany, a wrecz pozdrowiony z
        wdziecznoscia.

        nagle zycie zaczelo mi sie podobac takie, jakim jest, ze wszystkimi jego
        aspektami, ktore kiedys uwazalam za nieszczescia mnie przerastajace...

        a wszystko to od porzadkow 15 minut dziennie...

        ale ja wtedy bylam gotowa, zeby takie porzadki w sobie i wokol siebie zrobic,
        bo najpierw dosiegnelam dna rozpaczy, zagubienia, nienawisci do siebie. Dlatego
        w moim przypadku odczucie z cala moca, ze znalazlam sie na dnie, bylo
        nieslychanie wyzwalajace- odbilam sie i powolutku zaczelam wyplywac...( moglam
        co najwyzej juz calkiem utonąc. ale moja dusza wybrala zycie- jak w
        filmie "Fortepian", ktory dla mnie jest niezmiennie zrodlem katharsis..)

        a teraz sobie plywam po Oceanie Zycia, jak chce to nurkuje, jak nie, to leze na
        plecach i patrze w gwiazdy...

        Wciaz mi sie wydaje niewiarygodne, ze to wszystko sie zdarzylo i moje zycie tak
        bardzo sie zmienilo...

        A zmienilo sie WSZYSTKO.
        relacje z rodzina, kazdym jej czlonkiem z osobna, moja fizycznosc, moja praca,
        moj dom,
        ja sie zmienilam.
        Jestem wolna. Jestem szczesliwa.
        Nie wierzylam ,ze to mozliwe.
        Cuda sie zdarzaja.
        malutki kroczek po malutkim kroczku.

        przychodzi taki moment w zyciu, ze jeden rozdzial sie konczy i zaczyna
        nastepny. Nagle, nie wiadomo skad, cos wewnatrz, gleboko ukryte, nieswiadome,
        sie dokonalo, przemienilo, i stalo przyczynkiem do transformacji i w
        świadomosci. Klik - i nagle juz nigdy nic nie bedzie takie samo. Klik- i tamto
        juz jest zamknietym rozdzialem, a ten nowy pelen jest sil, przestrzeni i nowych
        mozliwosci.
        nagle mamy odwage tak po porstu zrobic rzeczy, ktore nas zawsze pzerazaly.
        nagle stają się normalne i oczywiste. Czas sie dokonal. Cos sie zmienilo,
        ziemia sie obrocila, wiatr zawial.
        Zanim sie nie zdarzy, nie wierzymy, ze jest mozliwe. Potem patrzymy wstecz i
        widzimy, ze to wszystko jest jakąs większą caloscia, ze wszystko musialo sie
        zdarzyc, zebym dzis byla wlasnie tutaj...
        ze jakis cykl sie dokonal, a nastepny zaczal...
        Zycie to takie piekne misterium. czasem musimy przewlec sie przez jakies czarne
        podziemia, zeby wyjsc na swiatlo dzienne...

        Ale w koncu wychodzimy.
        i zaczynamy byc wdzieczni za podziemia.
        One prowadza tam, dokoad chcielismy zawsze dojsc, paradoksalnie.

        Do nas samych.














        • Gość: ala Re: potega rzeczy drobnych IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.03, 13:02
          a teraz dobrosci, ktore mi towarzyszyly po drodze:
          ( oprocz, od ktoregos momentu, Flylady :))

          - Clarisa Pinkola Estees " biegnąca z wilkami"
          - Sarah ban Breathnach "Sciezka prostej obfitości"
          - R.Philips "Uzdrawiająca jedność"
          - Wszystkie książki Redfielda, począwszy od "Niebiańskiego proroctwa"
          - książki Eichelbergera
          - James Morningstar "Rebirthing"
          - nathaniel Branden " Odpowiedzialnosć.Jak polegac na sobie i znalesc sens
          zycia"
          - ksiązki Małgorzaty Musierowicz niezmiennie poprawiaja nastroj niezaleznie od
          wieku i plci masie znanych mi ludzi :)
          - Helen Fielding "Bridget Jones"- Bridget nie ma zadnych zadęc :)
          - ksiązki Anthoniego de mello,
          - Judith Viorst " To, co musimy utracic"
          - J.R.R.Tolkien "Hobbit"- i inne ksiazki z dziecinstwa, jak np "Opowieści z
          Narni" C.S. Lewisa

          - seria Adele Faber i Elaine mazlish o komunikowaniu sie z dziecmi- nie tylko
          udalo mi sie nawiazac kontakt z wlasnym dzieckiem, ale i z sama soba :)

          - poza tym filmy;
          Fortepian
          seria"Przyjaciele" - zanm wielu ludzi, ktorzy, jak ja, gdy mają dola, ogladaja
          3/4 nocy odcinek po odcinku sciagniete z netu. jedna z najlepszych terapii
          jakie znam, dziele ją z siostra i kilkoma przyjaciolmi, dziala zarowno
          ogladanie samemu, jak i z kims :)
          "Godziny"
          "Frida"- ta kobieta umiala transformowac swoje cierpienie
          i masa innych, dobrych porywających filmow, ktore niepostrzezenie odmieniaja
          dusze i dodaja nam skrzydel :)

          Przyjaciolki. potrzebna jest wymiana i na poczatku lepiej nie zalewac ich
          jednostronnie, ale raz po raz mozna. Ja stwierdzilam, ze zaplace komus, kto
          mnie wyslucha, bo za duzo tego jest, zeby ciagle z przyjaciolmi to miedlic, nie
          chcialam sie na nikim uwieszac. z terapeuta jest sprawa jasna, on za to dostaje
          pieniadze, to jego praca, uczciwa wymiana. no i jednak dobry terapeuta jest
          naprawde lustrem, w ktorym mozna sie przejzec i zobaczyc, co lezy u zrodel
          naszych problemow. po kazdej wizycie( bylo siedem opd rzad, potem jeszcze kilka
          odwiedzic w coraz rzadszych odstepach czasu) wychodzilam lzejsza o kilka ton,
          gdzies tak pod koniec wizyty, czasem jak juz sie ubieralam, nagle cos mnie
          uderzalo z taka moca, dociealo do mnie cos, czego nie widzialam, ze stawalam z
          rozdziawiona buzia.

          Ale nie kazdemu to potrzebne, czasem wystarczy raz po raz porozmawiac z
          bliskimi, ktorzy sa na nas otwarci i oferuja rozumienie. Pisac sobie ,
          ofiarowac sobie jakis kochany zeszyt czy notatnik, ktory nam sie podoba i do
          ktorego milo sie zasiada. i pobyc sobie tam ze soba kzdego dnia. to taki fajny
          rytual sie robi. tyle zaskakujacych rzeczy czlowiek sobie nagle mowi!

          Rytualy, typu pojscie na ukochana pizze czy sernik z siostra,przyjaciolka,
          ktora tez ma dola. wspolne jeczenie i smianie sie z tego jeczenia. jak to bosko
          robi :). W ogole siostrzana wspolnota to balsam na zbolala dusze :)

          wspolne gotowanie zdrowych rzeczy,ale takich naprawde pysznch i sycacych tez
          ducha :)

          albo gotowanie samemu czegos pysznego i zaniesienie sąsiadce.

          taniec do muzyki, ktora nas porusza.
          taniec dziki, samemu, gdy nikt nie patrzy.
          moje do tanca, i do sluchania w metrze i podczas spacerow po miescie( w naturze
          dobrze posluchac ciszy i pakow etc) :
          - Michal Lorenz ( szczegolnie muzyka do filmu "Bandyta", ktory skadinand mi sie
          nie podobal)
          - Nyman - wszystko, a szczegolnie, oczywiscie, muzyka do filmu "Fortepian"
          - J.S.Bach - najbardziej antydepresyjny, nie ma sily, zeby pozostac w ciezkim
          nastroju ( podobno rytm jest zgodny z falami mozgowymi i stad ten efekt. dobry
          tez do uczenia sie, o wiele latwiej zapamietujesie z jego podkladem :))

          - Wim Mertens- wszystko
          -zakir Hussain " Music of the desert"
          -Garbarek
          -Philip Glass!!!!!!!!!!


          rety, moglabym ciagnac i ciagnac swoja liste :)))

          KREDKI, FLAMASTRY, LADNE KARTKI, farby, co lubisz
          niech sobie leza. zeby mozna bylo po nie siegnac bezmyslnie. np jak rozmawiasz
          przez telefon



          gimnastyka. ja wiem, ze czasm ciezko jest siegnac po jablko, bo trzeba by je
          bylo oplukac, w zwiazku z tym lepiej wziac ciastko. ale czasem, jak puscimy
          muzyka, i sobie zrobimy godzinna sesje callanetixu, to dzien jest uratowany.

          chodzenie po wystawach, galeriach. dla mnie niesamowity prezent dla siebie
          samej.

          pojscie samemu na kawe do fajnej kawiarni, albo na herbate i dobre ciasto. na
          przyklad z ksiazka, albo jakims pismem, typu "Zwierciadlo'-ktore tez jest dobre
          na dusze :). delektowanie sie randka z sama soba.

          Jesli mamy pieniadze to : joga!!!!!
          zajecia taneczne, modern, jazz, co nas kreci.


          no i dopieszczanie sie.
          po kąpieli z olejkiem , kadzidelkami isweiczkami, z muzyka, masaz z oliwy z
          oliwek z olejkiem pachuli.
          lub z innego oleju, np z pestek winogron, migdalowego, jojoba cudowna na twarz.
          na paznokcie tabletki z wit A+E- rozciac, wmasowac w paznokcie i skorki. robia
          sie gladziutkie i odzywione :)

          rano o razu umyc sie i ladnie ubrac, wyrzucic ciuchy, w ktorych wyglada sie ok,
          niech zostanie kilka, w ktorych jestes piekna i wyrazaja ciebie.

          nie trzeba nawet zakupow. wystarczy sie pozbyc tego, co nam bruzdzi w tej
          szafie :)

          rety, ale fajnie! moja lista wlasciwie nie ma konca!
          Sluchajcie, jesli ktos mial sile to pzeczytac, to moze stworzymy taka liste
          konkretow, rzeczy dobrych na dusze, naszych odkrytych skarbow :)

          strasznie fajnie poznawac cudze przyjemnosci - ostatnio przyjaciolka robila
          powidla. jaka to frajda. kupilam troche sliwek, i zrobilam sobie celebracje
          smazenia powidel. pyycha, a jaka przyjemnosc, miesic je kopystka i wdychac te
          zapachy?



















          • bukfa podzieka 30.08.03, 17:20
            Ala, jestes ZLOTA. Dzieki dzieki dzieki.
            • Gość: ala Re: podzieka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.03, 23:43
              to ja dziekuje! napisanie tego dalo mi tak niesamowita przyjemnosc:)
              wyczytalam gdzies w innym wątku, ze jestes za oceanem. Tęsknisz za Polską?
              • bukfa Re: podzieka 31.08.03, 00:30
                Tak, tesknie bardzo. Przyjechalam tu (do USA) na studia doktoranckie 4 lata
                temu. W POlsce zostala moja rodzina i czesc przyjaciol (reszta tez rozjechala
                sie po swiecie). Tu mam tylko meza, a na niego nie moge teraz liczyc, wiec jest
                mi szczegolnie ciezko - nie moge ani poplakac u siostry, ani pojsc na kawe ze
                stara przyjaciolka... Mam tu znajomych, nawet bliskich, ale to nie to samo.
                Dla6tego moze tak obsesyjnie czytam GW... :)
                • Gość: ala :( IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.03, 01:37
                  rety, kochana, ja dopiero przeczytalam, w innym wątku, skąd sie bierze Twoja
                  rozpacz...
                  Az mnie przygieło...Tak trudno zachować sie tak godnie w podobnej
                  sytuacji..Mysle, ze mozesz byc z siebie dumna. Ile godnosci i sily ducha wymaga
                  taka postawa? Cos takiego nieslychanie mi imponuje. Nawet niektorzy terapeuci
                  radza inaczej( ble) :(, a Ty zamiast histerycznie przegladac jego maila i
                  komorke ZACHOWUJESZ GODNOŚĆ.
                  Mozesz sobie patrzec w oczy i nie musisz sie wstydzic.
                  Jestem pod wrażeniem, Bukfa...szkoda, ze nie mozemy sie umowic na kawe.. chyba,
                  ze wirtualna..
                  Musi Ci byc podwojnie ciezko, ze z dala od rodziny i przyjaciól nie masz do
                  kogo sie przytulic i wyplakac...

                  rety, rety, rety...
                  ale jestes dzielna.



                  • bukfa Re: :( 31.08.03, 02:03
                    Ala,
                    Dziekuje Ci bardzo za cieple slowa, nawet jesli nie zasluzone :)
                    Jak chcesz to napisz na priv - a na kawe moze kiedys pojdziemy jak bede w
                    Warszawie albo Ty w waszyngtonie.
                    • Gość: Malwina trzymaj sie IP: *.d1.club-internet.fr 31.08.03, 02:13
                      dziewczyno
                      znam
                      • coroline Re: trzymaj sie 31.08.03, 02:20
                        alez sie znowu rozpisalas...
                        • Gość: Malwina Re: trzymaj sie IP: *.d1.club-internet.fr 31.08.03, 02:22
                          znow mnie pewnie logorea dopadla
                          • coroline Re: trzymaj sie 31.08.03, 02:25
                            Gość portalu: Malwina napisał(a):

                            > znow mnie pewnie logorea dopadla
                            a co to jest "logerea"? (jesli uprzejmie moge zapytac i prosze rowniez
                            uprzejmie o wybaczenie jesli to jest oczywiste pytanie ale jest juz po
                            drugiej...... :-)
                            • Gość: Malwina Re: trzymaj sie IP: *.d1.club-internet.fr 31.08.03, 02:26
                              sraczka slowna
                              • coroline Re: trzymaj sie 31.08.03, 02:28
                                Gość portalu: Malwina napisał(a):

                                > sraczka slowna

                                :-) jakby u kazdego mogla sie tak objawiac jak u ciebie to u niektorych moglaby
                                czesciej. u ciebie niekoniecznie :-)
                                • Gość: Malwina Re: trzymaj sie IP: *.d1.club-internet.fr 31.08.03, 02:30
                                  nie uwierzysz - jestem straszna gadula
                                  serio
                                  :-)

                                  coroline napisała:

                                  > Gość portalu: Malwina napisał(a):
                                  >
                                  > > sraczka slowna
                                  >
                                  > :-) jakby u kazdego mogla sie tak objawiac jak u ciebie to u niektorych
                                  moglaby
                                  >
                                  > czesciej. u ciebie niekoniecznie :-)
    • komandos57 ojejciu 31.08.03, 21:10
      bukfa juz jest szczesliwa.Po napadzie zajoba,juz w pelni sil.Ojejciu,jakim
      szczesliwy.
    • komandos57 pieknie przezywasz Bukfo. 04.09.03, 17:17
      Tyle szumu.Tragedia.Cale szczescie dla ciebie ze .......Wszyscy chca ci pomoc.Biedna bukfa.I oto ta sama bukfa w
      Forum Mezczyzna,w poscie "czy lykacie",pisze "miami" Pieknie koisz swoj smutek.Tragedia.I wyobraz sobie ze ktos
      ma prawdziwa sytuacje losowa! Ty uwierzysz?
      • alfika Re: pieknie przezywasz Bukfo. 04.09.03, 17:31
        Dostrzegam różnicę między przeżywaniem rozpaczy a wyrażaniem upodobań w
        sprawach intymnych.
        Chyba jedno drugiego także nie wyklucza?
        Mam przynajmniej taką nadzieję.
      • Gość: Malwina Re: pieknie przezywasz Bukfo. IP: *.d1.club-internet.fr 04.09.03, 17:33
        ale do licha tu nie jest kostnica ! ostatniego namaszczenia tez nie daja !
        wrrrr


        komandos57 napisał:

        > Tyle szumu.Tragedia.Cale szczescie dla ciebie ze .......Wszyscy chca ci
        pomoc.B
        > iedna bukfa.I oto ta sama bukfa w
        > Forum Mezczyzna,w poscie "czy lykacie",pisze "miami" Pieknie koisz swoj
        smutek
        > .Tragedia.I wyobraz sobie ze ktos
        > ma prawdziwa sytuacje losowa! Ty uwierzysz?
      • bukfa Re: pieknie przezywasz Bukfo. 04.09.03, 23:54
        komandos57 napisał:

        > Tyle szumu.Tragedia.Cale szczescie dla ciebie ze .......Wszyscy chca ci
        pomoc.B
        > iedna bukfa.I oto ta sama bukfa w
        > Forum Mezczyzna,w poscie "czy lykacie",pisze "miami" Pieknie koisz swoj
        smutek
        > .Tragedia.I wyobraz sobie ze ktos
        > ma prawdziwa sytuacje losowa! Ty uwierzysz?

        Komandosie,
        nie badz taki pruderyjny. Jak ktos lubil seks z ukochanym czlowiekiem to tym
        bardziej boli jego strata. BYnajmniej niczego nie koje - tylko nostalgicznie
        wspominam. Pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka