girl200 17.03.08, 14:29 próbuję od kilku lat z tym walczyc a nawroty sie coraz czesciej powtarzają:( nie mam juz siły z tym walczyć Kompulsywne obzeranie towarzyszy mi juz prawie co dzien:D Czy powinnam iśc na terapię? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wodka_z_sokiem Re: sama sobie nie dam rady 17.03.08, 20:40 chyba odpowiedzi udzielilas sobie sama w temacie watku... mimo ze jest tu tyle na temat tego, ze terapia to podstawowa sprawa, pytasz o koniecznosc spotkania ze specjalista. ale w sumie rozumiem to , bo bylam w podobnej sytuacji. lepiej usylyszec to zdanie skierowane wyraznie do swojej osoby, zeby sie przekonac. POWINNAS ISC NA TERAPIĘ. Sama ostatnio zeszlam na kompletnego dno (wg mnie) i uswiadomlam sobie, ze potrzebuje pomocy kogos, kto nakieruje mnie na odpowiednie tory. Zreszta nie chce juz tracic wiecej czasu i oszukiwac sie ze od jutra sobie poradze bo nie tkne wiecej czegostam i bede sie kontrolowac na kazdym kroku. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tropposole Re: sama sobie nie dam rady 18.03.08, 12:45 najlepiej idź i sprawdź, czy powinnaś. ja poszłam, bo pomyślałam, że i tak gorzej nie będzie! Odpowiedz Link Zgłoś
girl200 Re: 18.03.08, 16:02 Jutro idę do specjalisty. Mam nadzieje ze mi pomoże. W końcu sobie uświadomiłam że sama nie potrafię się kontrolować. Za długo zwlekałam, myślałam że kompulsy mi miną, a nasiliły się, przez co tyję i nie umiem mniej jeść. To jest szalenie trudno:D Zastanawiam się czy z tego zaburzenia da się wyleczyć...:D Odpowiedz Link Zgłoś
tropposole Re: 18.03.08, 19:53 da się, da się. Tylko że efekty prawdopodobnie nie przyjdą szybko, to kwestia miesięcy... powodzenia, napisz jak poszło! tr Odpowiedz Link Zgłoś
horlaa Re: 24.03.08, 20:09 terapia + cierpliwosc + duzo odwagi + przekonania, ze chcesz byc zdrowa powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
girl200 Re: sama sobie nie dam rady 08.04.08, 18:48 tydzien było dobrze, już uwierzyłam ze moge znow sie normalnie odzywiac. a znow to samo. Siedze najedzona i smutna. juto jade do psychologa. Byłam tam 2 razy, niewiele mi to dało, zaproponowano mi terapie ale taka terapia trwa 3 miesiace, strasznie długo ...wiem ,chciałabym na nią pojść ale brak czasu:D Odpowiedz Link Zgłoś
wodka_z_sokiem Re: sama sobie nie dam rady 08.04.08, 20:08 nie rezygnuj z terapii.ja tez bylam dopiero jeden raz i mam wrazenie ze jest jeszcze gorzej niz wczesniej, ale nie zrazam sie a co wiecej: nie moge doczekac sie nastepnego spotkania, bo wiem ze to moze mi w jakis sposob pomoc. tez od 4 dni nic nie robie tylko pograzam sie w patologicznym obzarstwie,az mi niedobrze. ale wierze ze bedzie dobrze. ufam po prostu tej kobiecie. musze sobie to tylko uporzadkowac Odpowiedz Link Zgłoś
horlaa Re: sama sobie nie dam rady 08.04.08, 22:38 wodka_z_sokiem, super, ze trafilas i ufasz terapeutce. napady niestety w jakis tam sposob sa wytlumaczalne - stres, itp. powodzenia :) Odpowiedz Link Zgłoś
wodka_z_sokiem Re: sama sobie nie dam rady 10.04.08, 20:42 horlaa napisała: > wodka_z_sokiem, super, ze trafilas i ufasz terapeutce. > napady niestety w jakis tam sposob sa wytlumaczalne - stres, itp. > > > powodzenia :) > dzieki! przydadza sie zyczenia powodzenia, zwlaszcza ze ostatni tydzien to kompletna poracha. ale taki jest efekt nie wchodzenia (codziennego) na wage i nie odnotowywania dokladnie kazdego najmniejszego kesa. najtrudniej mi bedzie chyba odrzucic przekonanie, ze musze schudnac :( co i raz sie bede odzywac i chwalic, jesli beda postepy, albo blagac o wsparcie, jesli sie pograze. :) Odpowiedz Link Zgłoś
tropposole Re: sama sobie nie dam rady 10.04.08, 21:22 A może nie trzeba odrzucać tego przekonania? (że musisz schudnąć). Może da się zamienić na "powinnam, ale przecież jest tyle ważniejszych rzeczy"... coś jak "powinnam się zacząć uczyć jakiegoś nowego języka", albo przeczytać jakąś mądrą książkę, ale przecież nie muszę... może kiedyś:) a póki co czytamy, co się dobrze czyta, i trochę się lenimy... Chyba warto mieć różne plany, realizować je oczywiście, ale bez jakichś obsesji. Też kiedyś myślałam, że muszę. Ale przecież nie muszę. Z perspektywy czasu wcale nie żałuję, że nie schudłam, żałuję tych wszystkich razy, kiedy gdzieś nie poszłam, bo płakaliśmy w domu: ja i moje przekonanie, że moje życie zacznie się, kiedy schudną. powodzenia, i mnie też :) tr Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: sama sobie nie dam rady 12.04.08, 01:52 życzę Wam dziewczyny powodzenia na terapii :)), mnie niestety nie pomogła, terapeutka podsuwała mi kolejne diety a ja nie umiałam uporać się ze swoimi uczuciami i tak...teraz wydaje się za to, że jest lepiej od niedawna, jakoś ciepło i radośnie myślę o mojej córeczce a wcześniej kilka lat dołowałam się jej niepełnosprawnością tylko, może wreszcie pogodziłam się z losem ale raczej sama, ze wsparciem rodziny Odpowiedz Link Zgłoś
nienill Re: sama sobie nie dam rady 12.04.08, 09:56 ja sie zawsze lekko denerwuje, gdy czytam takie slowa :( igge napisała: > życzę Wam dziewczyny powodzenia na terapii :)), > mnie niestety nie pomogła, terapeutka podsuwała mi kolejne diety gdybys miala (powiedzmy) jakies zaburzenia hormonalne i poszla z tym do lekarza, a ten lekarz przepisywalby ci witamine C i twoj stan wcale by sie nie poprawial (hm... ciekawe dlaczego...), to tez pisalabys innym ludziom: "zycze powodzenia. ja sie leczylam, ale nic mi to nie pomoglo" czy tez moze "trafilam na konowala, ktory absolutnie nie powinien wykonywac swojego zawodu, wiec nic dziewnego, ze moj stan zdrowia sie nie poprawil" ?? ja sie czepiam takich spraw, bo naprawde bardzo wiele osob dlugo waha sie czy isc na terapie i w tej sytuacji to ja sie im nawet nie dziwie... :/ jesli ktos nie jest zorientowany w temacie i czyta cale morze postow "to nie dziala", to trudno wymagac od nich innego zachowania. szkoda tylko, ze wypowiadajace sie osoby nie potrafia rozroznic "zlego terapeuty" od "zlej terapii". ja tez trafilam na samym poczatku na niekompetentną osobe. i co? i nic. zdarza sie. ucieka sie wtedy od konowala i szuka sie dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
tropposole Re: sama sobie nie dam rady 12.04.08, 12:35 Większość osób bezbronna, i w kontaktach z lekarzem, i z terapeutą, bo nie ma wiedzy pozwalającej na krytyczną ocenę. A jeszcze w przypadku zaburzeń psychicznych problem się potęguje. Ja np. miałam tak, że byłam przyzwyczajona, że robi mi się krzywdę. Nie miałam żadnych mechanizmów obronnych, zero. Gdybym trafiła na złą osobę to.... lepiej nie myśleć :) gorzej jak ktoś kilka razy źle trafi. Co robić z takimi terapeutami, którzy przecież w ogóle nie powinni się tym zajmować! Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: sama sobie nie dam rady 13.04.08, 14:42 no sorry, może terapeutka była zła ale ja nie miałam siły i czasu szukać innej a mój problem z brakiem zgody na nieszczęście mojego dziecka i poczucie winy za jej niepełnosprawność było niepoddające się żadnej terapii. Ale może rzeczywiście terapeutka była zła, to najłatwiejsze wytłumaczenie, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
nienill Re: sama sobie nie dam rady 13.04.08, 15:15 igge napisała: Ale może rzeczywiście terapeutka była zła, to > najłatwiejsze wytłumaczenie, prawda? widzisz, nie MOŻE, ale NA PEWNO byal zla na terapii nie mowi sie zazwyczaj o zadnych dietach, a juz na pewno nie sa one polecane przez terapeute! ale mozesz sobie powiedziec, ze to terapia byla zla. to zwalnia cie z "moralnego obowiazku" szukania nowej osoby i poczucia winy zwiazanego z tym, ze wolisz trwac w chorobie. zycze powodzenia i serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re:do nienill 16.04.08, 01:40 kiedy ja właśnie nie trwam w chorobie, walczę. Tyle, że sama, z pomocą partnera, który kilka lat temu wyszedł z tego. Nie szukam nowej terapeutki bo nie mam totalnie czasu plus kasy na terapię. Nie każdy może sobie pozwolić na to by jego uzależnienie było pępkiem świata. Psycholog też za Ciebie nie rozwiąże problemów, które w moim przypadku są dość oczywiste. Moje silne emocje w cudowny sposób nie znikną muszę zmienić formę ich rozładowania i tyle. Nie włożę sobie na głowę dodatkowego obowiązku dojeżdżania 2 godziny w jedną stronę na terapię bo musiałabym zrezygnować z wożenia córki na jej zajęcia, mieszkam na peryferiach miasta. Gdybym miała depresję to bez względu na wszystko poświęciłabym czas na terapię ale z uzależnieniem od jedzenia można żyć, może krócej ale można. Jednak nie "wolę" trwać w chorobie. Łykam meridię i próbuję sama nauczyć się samodyscypliny i nie sięgania do lodówki. Odpowiedz Link Zgłoś
nienill Re:do nienill 16.04.08, 10:05 nie wiem laczego napisalas, ze to "do nienill" tlumacz sie przed soba i swoja rodzina, a nie przede mna. sorry, ale mnie twoje zycie raczej zwisa Odpowiedz Link Zgłoś
horlaa Re:do nienill 16.04.08, 12:03 nie wiem dziewczyny czemu jesteście takie bardzo "na serio", mam wrażenie jakbyście w ogóle się nie uśmiechały. nie wiem jak jest w codziennym życiu ale tutaj jakaś dziwna atmosfera panuje. może trochę więcej sympatii do siebie i innych, co? to tylko może dobrze zrobić, na pewno nie zaszkodzi. to tak na marginesie. odnośnie tego co pisze igge: wiesz dobrze że zażywanie leków czy kontrolowanie tego co jesz nie uzdrowi cię. okay, może jest to "mniejsze zło" - jak sama piszesz są różne gorsze rzeczy. jasne, że z ED można żyć - wcale nie musi to być krótkie życie. zależy jak mocne masz zdrowie ;) więc jak chcesz, to przecież tak może to trwać. nawet ED wcale nie oznaczają, że utyjesz. ja chorowałam ponad 10 lat i nigdy nie byłam gruba (jedynie tzw. okrąglejsza). więc jasne - da się. kwestia, dlaczego tu zajrzałaś, dlaczego tu piszesz. terapii podejmować nie chcesz lub nie możesz, wszystkie swoje problemy, jak piszesz, doskonale znasz. nie potrzebujesz gotowych recept. a kto ci powiedział, że terapeuta da Tobie gotowe recepty? żaden tego nie zrobi. w tych argumentach, to zabawne, wszystkie jesteśmy identyczne. kwestia ocenienia, czy należy się tobie pomoc profesjonalisty. czy jesteś w stanie zrobić coś dla siebie. co robisz dla SIEBIE? jest coś takiego? Odpowiedz Link Zgłoś
igge horlaa 16.04.08, 23:16 zaskoczyłaś mnie tym pytaniem, na pewno musi być coś co robię dla siebie. Oprócz dwóch nałogów: jedzenia i zakupów. Nigdy nie przegapię żadnej ważnej premiery kinowej, dobre kino sprawia mi wielką frajdę. Dlaczego tu zajrzałam? To forum to coś w rodzaju substytutu terapii. Zresztą nie wiedziałam o nim wcześniej. Pomaga. Bo proszki pomagają tylko nie czuć głodu a ja prawie nigdy nie jem z głodu. Odpowiedz Link Zgłoś
horlaa Re: horlaa 17.04.08, 10:29 igge napisała: > zaskoczyłaś mnie tym pytaniem, na pewno musi być coś co robię dla > siebie. Oprócz dwóch nałogów: jedzenia i zakupów. Nigdy nie > przegapię żadnej ważnej premiery kinowej, dobre kino sprawia mi > wielką frajdę. Dlaczego tu zajrzałam? To forum to coś w rodzaju > substytutu terapii. Zresztą nie wiedziałam o nim wcześniej. Pomaga. > Bo proszki pomagają tylko nie czuć głodu a ja prawie nigdy nie jem z > głodu. Igge, tym pytaniem kiedyś zaskoczyła mnie kiedyś terapeutka. W ogromnym uproszczeniu można powiedzieć że te problemy z jedzeniem zastępują jakby inne rzeczy, które "normalnie" robi się dla siebie. Począwszy od dbania o swoje ciało (o które zwykle dziewczyny z ED nie dbają z pełnym przekonaniem - no bo jest grube i obrzydliwe), poprzez drobne przyjemności codziennego życia, aż po realizację pasji i marzeń. Pod wpływem jakichś wydarzeń zostaje tylko "przyjemność" i pasja żarcia. Psychoterapeuta nie jest cudotwórcą, nie uzdrowi cię jakąś super metodą. To ty sama musisz chcieć zmienić swoje życie - musisz wiedzieć, że coś jest nie tak i że bardzo Ci to nie odpowiada. Nikt Cię do tego nie przekona, jeśli Ty sama tego nie poczujesz. Śmieszne, ale ja zaczęłam właśnie od tego. Szkoda że nie ma tu wątków sprzed kilku lat, kiedy po wyjściu z terapii namawiałam dziewczyny na kupowanie sobie kwiatów :))) Taki miałam pomysł na pierwszy krok akcji pod tytułem "robię sobie dobrze i nikomu nic do tego" :))) Najśmieszniejsze, że to powolutku zaczynało działać. Fajnie, jakby się wsłuchać w siebie i zastanowić, co można wymyślić, jak można zamienić przyjemne opychanie się na inne przyjemne rzeczy. Takie, które zawsze lubiłyśmy, które zawsze poprawiały nam humor. Które robi się nie 'dla kogoś' czy 'bo powinnam' ale naprawdę dla siebie i tylko dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
horlaa Re: horlaa 17.04.08, 23:12 nie dziękuj, nie ma za co, poza tym płoną mi uszy :) powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś