IP: *.v1.pl 01.01.02, 17:41
no i juz. koniec tego dobrego - zacznie sie znowu syf. Moja siostra wyjezdza
daleko - niezonbaczymy sie dlugo, tata tez. I znowu zostane z cierpieniami i
meczenstwem mojej mamy.
znowu mialam szanse nie byc sama. znowu odwazylam sie troszeczke zblizyc do
faceta, aby nagle sie wycofac do swojej slodkiej rutynki. Boje sie to zmieniac,
bo wydaje mi sie ze to jest optymalne rozwiazanie (dla innych moze tak, ale dla
mnie sama nie wiem): szkola, maturka, silownia, szkola, maturka, silownia,...od
czasu do czasu impreza, ale z przeswiadczeniem ze nie mam czasu na facetow, a
ja ich przeciez potrzebuje!!
nie umiem juz nawet odwzajemniac czulosci. kiedy jestem z kims blisko
sztywnieje jak kloda...a wczoraj wto juz w ogole - tak mi walilo serce i bylo
mi zimno, ze myslalam ze sie wykoncze..
bledne kolo
pomocy!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Toi Re: pustka IP: *.cm-upc.chello.se 01.01.02, 17:44
      Dlaczego nie umiesz odwzajemniac czulosci, dlaczego sztywniejesz jak kloda,
      czego sie boisz? Dlaczego pustka?
      Pozdrawiam cieplo
      • Gość: malami Re: pustka IP: *.v1.pl 01.01.02, 17:51
        ..nie wiem,moze dlatego bo tak rzadko czulosc i szczere zainteresowanie
        otrzymuje,
        ...a moze dlatego, ze nie chce byc wykorzystana?
        ...a moze z zazenowania, ze mam19 lat i zadne doswiadczenia
        • Gość: Toi Re: pustka IP: *.cm-upc.chello.se 01.01.02, 19:08
          Gość portalu: malami napisał(a):

          > ..nie wiem,moze dlatego bo tak rzadko czulosc i szczere zainteresowanie
          > otrzymuje,

          W ogole od ludzi? Co z przyjaznia, i relacjami kumplowsko-serdecznymi zwlaszcza z
          facetami?

          > ...a moze dlatego, ze nie chce byc wykorzystana?

          Wiesz, przy odrobinie instynktu samozachowawczego i bazie znania sie mozna sie
          zorientowac czy facet chce Cie wykorzystac

          > ...a moze z zazenowania, ze mam19 lat i zadne doswiadczenia

          Litosci, dziewczyno. Wstydz sie, ze zazenowanie z takiego powodu przychodzi Ci do
          glowy, jezeli juz musisz byc zazenowana. :) Kto ustala normy w tym zakresie???
          Zreszta, 19!!! Co to jest? A wstyd jest sprawa naturalna, o ile nie staje sie
          chorobowa bariera-murem, co w fajnej relacji dziac sie nie powinno.

          I powtarzam pytanie: dlaczego pustka?

          A Kajet bardzo nieglupio pisze.

          Usciski
          Toi
    • Gość: Kajet Re: pustka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.02, 18:50
      Może obawiasz się mężczyzn? A może boisz się odrzucenia? Lęk przed bliskością?
      Interesujące byłoby spojrzenie na relacje panujące między Twoim ojcem - matką -
      a Tobą. Piszesz, że matka cierpi, ojciec chyba często podróżuje. Myślę, że to
      ważne ważne tropy. Zastanów się, czy masz wyrobione jakieś stereotypy dotyczące
      relacji między kobietą i mężczyzną? Pomocną wskazówką może być też analiza
      Twojego poglądu na seks.
      Pzdr,
      kajet
      • Gość: malami Re: pustka IP: *.v1.pl 01.01.02, 19:41
        dlaczego pustka? bo nikogo nie ma wkolo, wszyscy mnie opuszczaja, a kontakty z
        ludzmi naokolo bardzo powierzchowne. bo ja mam zawsze takie cholerne
        przeswiadzenie, ze jak facet czegos ode mnie chce, to tylko jednego
        a ja w sumie bardzo mam ochote. wrecz jestem napalona, ale chyba nie mozna
        zaufac byle komu?

        faktycznie, stosunki miedzy moimi rodzicami sa dziwne: ojca po prostu ubustwiam
        i podziwiam - jest inteligentny, dowcipny, dobry - taki wlasnie ideal faceta,
        tylko jest skryty
        z mama natomiast ciagle sie tylko scieram. denerwuje mnie jej cierpietnicze
        podejscie do zycia: "ile ja mam na glowie, nikt mi nie pomoze, wszystko musze
        sama, wysluguja sie mna"...itp

        a tak w ogole to dziekuje za cieple slowa.
        wlasnie teraz tego potrzebuje
        • zdezorientowana Re: pustka 01.01.02, 20:02
          Gość portalu: malami napisał(a):

          > dlaczego pustka? bo nikogo nie ma wkolo, wszyscy mnie opuszczaja, a kontakty z
          > ludzmi naokolo bardzo powierzchowne. bo ja mam zawsze takie cholerne
          > przeswiadzenie, ze jak facet czegos ode mnie chce, to tylko jednego
          > a ja w sumie bardzo mam ochote. wrecz jestem napalona, ale chyba nie mozna
          > zaufac byle komu?
          >
          Rzeczywiście, lepiej nie ufać byle komu. W końcu nie jesteś byle kim.

          > faktycznie, stosunki miedzy moimi rodzicami sa dziwne: ojca po prostu ubustwiam
          >
          > i podziwiam - jest inteligentny, dowcipny, dobry - taki wlasnie ideal faceta,
          > tylko jest skryty
          > z mama natomiast ciagle sie tylko scieram. denerwuje mnie jej cierpietnicze
          > podejscie do zycia: "ile ja mam na glowie, nikt mi nie pomoze, wszystko musze
          > sama, wysluguja sie mna"...itp
          >

          Wiesz myślę, że powinnaś łagodniej podejść do swojej mamy, ja mam kilka lat
          więcej, i chyba trochę zrozumiałam. Moja mama też była taka cierpiętnicza,
          dopiero po jej śmierci zrozumiałam jaka była nieszczęśliwa. Twój tata jest na
          pewno wspaniały, ale moze Twoja mama czuje się przytłoczona praktyczną stroną
          życia. Okaż jej trochę serca i czułości, a na pewno wasze relacje poprawią się.
          >
          A tak na koniec chciałabym dodać, że czas studiów przed tobą, i wtedy odżyjesz.

          Pozdrawiam serdecznie
        • Gość: fragola Re: pustka IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.02, 21:12
          Ja tez odnoszę wrażenie,że kontakty międzyludzkie stały się
          powierzchowne.Myślę,że wielu forumowiczów odkrywa się w necie,bo w rzeczywistym
          życiu brak czasu(?)... na długie rozmowy.A moze to jednak coś innego...Z Twoich
          wypowiedzi wnioskuję,że jesteś młodą osobą.I to fakt,że chłopcy w Twoim wieku
          często myślą o jednym,chociaż ja będąc licealistką lubiłam z nimi rozmawiać,
          droczyć się, wygłupiać, ale zawsze to od dziewczyny zależy rodzaj kontaktów.I
          to właśnie kolegom opowiadałam o zadurzeniach i pierwszych miłosnych
          doświadczeniach.A teraz cieszę się,że w pracy też mam do czynienia z
          facetami.Po prostu lepiej się z nimi porozumieć.Nie ufaj"byle komu",ale
          kobiecej intuicji i trafnie celuj:)
          Z ojcem nigdy nie mieszkałam(rodzice rozwiedli się),a z matką kłóciłam się jako
          nastolatka.Teraz nie mieszkamy razem,ale jest silna więz miedzy nami.
          Malami, to co odczuwasz jest chyba typowe dla myślących ,poszukujących młodych
          ludzi.Pozdrawiam serdecznie.
          • kwieto Powierzchownosc kontaktow 01.01.02, 22:40
            No ale czy powierzchownosc kontaktow nie zalezy od nas? Piszesz, ze brak nam
            czasu. Dla mnie to po prostu zwykla kwestia priorytetow - czy wole spedzic
            wieczor przed telewizorem, czy wybrac sie gdzies ze znajomymi / znajomych
            zaprosic do siebie / przejsc sie do znajomych

            To zalezy WYLACZNIE od odpowiedzi sobie samemu - co jest dla mnie wazniejsze...
            • Gość: fragola Re: Powierzchownosc kontaktow IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.02, 23:03
              Masz trochę racji.Zwróć uwagę jak ja napisałam o tym braku czasu(ze znakiem
              zapytania).Przecież sama wiem,że to nie to...I cóż z tego,że spotykamy się z
              wieloma ludzmi.Ja odnoszę wrażenie,że moje kontakty są powierzchowne,rozmowy
              zdawkowe.Zawsze otoczona byłam mnóstwem znajomych.Teraz to
              ograniczam.Potrzebuję po prostu spotkań prawdziwych,osobistych i istotnych.To
              jest dla mnie ważne.Aha i jeszcze usiąść i móc słuchać tego co jest we mnie.
              PS.Telewizji prawie nie oglądam.
              • zdezorientowana Re: Powierzchownosc kontaktow 01.01.02, 23:11
                Wydaje mi się, ze to od nas zależy rodzaj relacji łączących nas z innymi:
                zaufanie rodzi zaufanie. Ja chyba odwrotnie, jestem czasami przesycona bardzo
                długimi rozmowami o poważnych problemach, ale naprawdę bardzo się cieszę, że
                mam z kim porozmawiać. I sama nigdy nie odmawiam rozmowy. Uważam, że bez
                bliskich osób życie nie miałoby dużej wartości. Dobrze jest dzielić radości i
                smutki z innymi.
                • Gość: fragola Re: Powierzchownosc kontaktow IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.02, 23:16
                  Zgadzam się .Należy po prostu mieć grono naprawdę bliskich osób,a nie -tak jak
                  ja kiedyś- niezliczonych znajomych nazywanych górnolotnie przyjaciółmi.
                  • kwieto Re: Powierzchownosc kontaktow 01.01.02, 23:47
                    Wiecie co - ale ja bym tak nie ograniczal przyjaciol do malej grupki osob.

                    Kiedys doszedlem do wniosku, ze problem jaki sie rodzi np. gdy nas porzuci
                    ukochana osoba, czesciowo polega na tym, ze byla to osoba ktorej ufalismy
                    bezgranicznie, i zwierzalismy sie jej z "najglebszych sekretow". No i moim
                    sposobem na rozwiazanie sytuacji bylo wyciagniecie swoich sekretow na wierzch -
                    udostepnienie ich wszyskim, ktorzy tylko zapytaja. Rewelacja! Bo po pierwsze
                    kompleksy natychmiast same zniknely, po drugie rozmowy zrobily sie o wiele
                    ciekawsze a wiezi poglebily, po trzecie - taka gleboka wiez jestem w stanie
                    nawiazac praktycznie z kazdym, co skutecznie mnie uodparnia na stresy zwiazane
                    z odrzuceniem przez kogos zaufanego (skoro wszyscy sa zaufani...).
                    I o wiele fajniej mi sie teraz ze znajomymi rozmawia... Natomiast funkcjonuje
                    nieformalny podzial na ludzi z ktorymi da sie na dany temat pogadac, a z
                    ktorymi nie. Czyli z grubsza wiem z kim sie wybrac na jakis film do kina, a kto
                    sie na pewno nie da na to namowic, za to chetnie przejdzie sie na jakis
                    koncert - wiec po prostu "wymieniam" sobie znajomych zaleznie od potrzeby :")))
                    • Gość: fragola Re: Powierzchownosc kontaktow IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.02, 00:05
                      Byłam taka w liceum.Ze względu na dość szerokie zainteresowania miałam grono
                      znajomych,a to od chodzenia na koncerty,a to od rozmów o filmach.Bardzo chętnie
                      opowiadałam też o sobie.Od pewnego momentu(dramatyczne przeżycie,o którym nie
                      chciałabym pisać na forum) uświadomiłam sobie,że moje problemy nie są ich
                      problemami,a słowa"wiem co czujesz"to tylko słowa.Niczyja w tym wina.Po prostu
                      z wiekiem ograniczyłam grono znajomych,a odkrywam się też nie przed wszystkimi.
                      • kwieto Re: Powierzchownosc kontaktow 02.01.02, 00:26
                        Z drugiej strony - liczyc na to, ze wszyscy dookola Cie zrozumieja tez nie
                        mozna - kazdy jest inny, dla kogos Twoje problemy moga byc idiotyczne, dla
                        Ciebie idiotyczne moga byc te jego... Ale czy wszyscy musza wszystko co mnie
                        dotyczy rozumiec?

                        Na przyklad bardzo lubie spektakle takiej grupy teatralnej "Montownia". Sek w
                        tym, ze z moich znajomych, ludzie ktorzy podlapia ta konwencje, ten styl ktory
                        owa "Montownia" proponuje - stanowia znikoma mniejszosc... Czy mam sie obrazac
                        na pozostalych, albo przestac sie z nimi spotykac? Bez sensu!
                        • Gość: Toi Re: Powierzchownosc kontaktow IP: *.cm-upc.chello.se 02.01.02, 04:49
                          fragola nie o tym, k. drogi, nie o wspolnych upodobaniach i opiniach...
                          Tez nie dziele sie wszystkim ze wszystkimi, a z niektorymi lubianymi niemal
                          niczym, nawet przez Internet gdzie nigdy do konca nie mamy twarzy i z tego
                          powodu, zdawaloby sie, moze byc latwiej o dobrowolna wiwisekcje. 'Wyciaganie
                          swoich sekretow na wierzch' tym co pytaja powierzchownie, gleboko i co nie
                          pytaja potrafi - mnie osobiscie - wrecz razic, choc jestem raczej otwarta
                          osoba. Ja po prostu wiem komu, co i kiedy chce powiedziec i komu moge - nie
                          wiem jak to sie dzieje, ale chyba mowie duzo a jeszcze nigdy nie przejechalam
                          sie na tym pomijajac oczywiscie zapomniane dziecinstwo. A sprawy
                          najintymniejsze tez ujawniane sa w roznym stopniu i roznym osobom. (Tzn. nie
                          wszystkie jednej.) Zreszta co jest intymne, a co nie, zalezy od kontekstu. Dla
                          kazdego co innego, nie ma recepty na 'niepowierzchownosc', zaufanie i
                          uniwersalny plaszcz ochronny, komfort psychiczny czy poczucie bezpieczenstwa,
                          prawda? I nawet w milosci 'co leb urywa' (hmm, moze stworzymy slownik
                          forumowych powiedzonek i pojec, subiektywny literacki zbior roznosci? Copyright
                          Toi, 2002 Wszelkie prawa zastrzezone) i miala szczescie byc prawdziwa
                          przyjaznia plukana przez czas i krzywa podloge jest miejsce na wlasne szuflady
                          na klucz... Ja chce taka, chocby pusta, chocby tylko do chowania prezentow,
                          chocby bez klucza bo ufam
                          • kwieto Re: Powierzchownosc kontaktow 03.01.02, 01:37
                            Alez ja tez o tym - tylko tlumaczac znajomych - ze nie wszystkim da sie
                            powiedziec wszystko, nie wszystkim chce sie powiedziec wszystko, i tak dalej

                            Ale czy jesli nie opowiadalem nigdy kumplowi od piwa swoich traum z dziecinstwa
                            - to czy wystarcza to do nazwania relacji powierzchowna? Poza tym, te
                            "powierzchowne" relacje tez sa potrzebne, Boze - gdyby wszyscy dookola pelnili
                            role moich spowiednikow/powiernikow/wyplakiwajek, to moje zycie byloby
                            koszmarne!
    • kwieto Re: pustka 01.01.02, 20:18
      Ja jestem ciekaw, kto wymyslil stwierdzenie, ze mezczyznom to tylko na seksie
      zalezy??

      Bo czesto jest tak, ze ten "czysty seks" interesuje wlasnie kobiete, ale
      oczywiscie sama zainteresowana tez twierdzi, ze to faceci mysla o seksie, a ona
      nie...

      Dla mnie seks jest naturalny na pewnym etapie - po prostu potrzeba bliskosci,
      czulosci, czy seksu pojawia sie wraz z rozwojem milosci czy zakochania jak kto
      woli. I nie wyobrazam sobie po prostu milosci platonicznej, aseksualnej - nie
      wytrzymalbym tego na dluzsza mete. Co nie znaczy, ze "rzucam sie na wszystko co
      sie rusza".

      A co do pustki - sproboj moze ja zapelnic w jakis inny sposob? Chocby przez
      kumpelstwo, jak pisala Toi. Nie chodzi o ucieczke od problemu, w jakies mnostwo
      zajec i innych takich - chodzi o raczej zmiane podejscia do problemu, tak aby
      przestal byc problemem. Trzeba tak zorganizowac sobie zycie, aby brak faceta
      nie burzyl calej tej ukladanki. Uniezaleznienie sie od jego obecnosci/
      nieobecnosci w swoim zyciu. Co nie znaczy, ze sie na jakiegos interesujacego
      nie mozesz skusic :"))) I randki wtedy nie beda takie stresujace...
      • Gość: Renka Re: pustka? IP: *.home.cgocable.net 02.01.02, 07:35
        A ja uwazam, ze ty chcesz, ale sie boisz.Potrafisz byc odpowiedzialna?Jezeli
        tak, to badz soba.I bierz zycie calymi garsciami, abys nie przepuscila swojej
        szansy na szczesliwe zycie.Oniesmielenie w stosunku do chlopcow przejdzie ci,
        jesli bedziesz wiecej przebywac w ich towarzystwie. Po prostu jak masz okazje
        spotkac sie, to sie spotykaj.Ale lepiej trzymaj ich na pewien dystans*) tak
        dlugo jak sie da.
        *)mam na mysli seks, powinien byc ODPOWIEDZIALNY, albo bezpieczny
        • garp SŁOWO 03.01.02, 21:24
          PO CO JEST MIŁOŚĆ I ŚMIERĆ NA ŚWIECIE? CZY MOŻNA ROZMOWĄ ZATOPIĆ SAMOTNOŚĆ-NA
          CHWILĘ? CZY KTOŚ MNIE OSWOI...I CZY NIE UCIEKNĘ-W KAMIEŃ...? A TO NOWY ROK
          NASTAŁ. NOWA DROGA. SŁÓW SIĘ CHCE, JAK POWIETRZA.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka