Dodaj do ulubionych

barbie i ken

02.09.03, 09:31
przypuscmy ze dwa dzieciaki, z siusiakiem i bez, pozbawione jakiegokolwiek
wplywu na swoje zainteresowania przez media, rodzicow etc., dostaja kupe
zabawek, miedzy innymi lalke i samochod, czy mala kobitka bez zastanowienia
chwyci barbie i zacznie ja kolysac do snu? czy maly linda chwyci pistolet lub
samochodzik? a jakby sie okazalo ze byloby odwrotnie? ciekawe czy mala
przedstawicielka plci zenskiej zapieprzajaca cale dziecinstwo z wozeczkiem ma
wieksze predyspozycje do opieki nad dzieckiem niz np. mala pani strazak albo
general, dla malo rozgarnietych - chodzi mi o to czy zachowania te sa
narzucone czy podswiadome
Obserwuj wątek
    • alfika Re: barbie i ken 02.09.03, 09:37
      Przypuśćmy, że te dwa dzieciaki, z pisią i bez pisi, o tą lalę zaczną się tłuc,
      bo nareszcie nikt temu bez pisi nie będzie ładował do głowy, że celem jego
      życia jest technika i normalne, ludzkie czy biologiczne odruchy będą miały
      możność się uzewnętrznić...

      :)))
      • Gość: Malwina Re: barbie i ken IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 02.09.03, 09:54
        rozpaczam
        tyle badan od dziesiatek lat poczyniono a ty takie pytania zadajesz
        pewnie ze wyuczone
        no idzze na te angielskie strony (lub francuskie bos poliglota) i poczytaj
        Jasne jak slonce ze wyuczone
        ja nie bawilam sie lalkami (ziewam)
        moj syn uwielbial dinettes (kuchenki) a jego pierwszym prezentem na ur byla
        ogromna lala ! (jakos trzeba znajomosc kobiet rozpoczac :-) a im wczesniej tym
        lepiej :-)
        • sdfsfdsf Re: barbie i ken 02.09.03, 09:59
          czy to byla gumowa lala taka o jakiej mysle? ciekawy prezent
    • gravell Re: barbie i ken 02.09.03, 10:01
      Słyszałes jak ludzie, którzy nie mają zbieżności płci psychicznej i fizycznej
      opowiadają jak ciągło ich do zabawek "nie dla nich"? Ja np nie miałem żadnej
      ciągoty do lalek i nie wydaje mi się aby to było w jakiś zewnętrzny sposób mi
      narzucone. A teraz nowoczesnym świecie każde dziecko może bawić się czym chce a
      i tak niewiele się zmieniło.
      • alfika Re: barbie i ken 02.09.03, 10:05
        gravell napisał:

        A teraz nowoczesnym świecie każde dziecko może bawić się czym chce a
        >
        > i tak niewiele się zmieniło.


        Akurat! Kolejki mi kupowali, autka też, ale wiatrówki już nie chcieli :(

        Może kiedyś nadrobię.
        Jak mi się będzie jeszcze chciało trenować celność oka :)))
        • Gość: Mevillian Re: barbie i ken IP: *.blich.krakow.pl 02.09.03, 10:09
          alfika napisała:

          >
          > Akurat! Kolejki mi kupowali, autka też, ale wiatrówki już nie chcieli :(
          a mi nie kupiono w dziecinstwie takiej slicznej, czerwonej koparki... a
          codziennie Mama opowiadala mi o niej bajki [bo tylko przy bajkach moglam cos
          zjesc].. eh, niedawno zobaczylam ja w sklepie.. metalowa... czerwona..
          koparkaaa.. :)
          Lalki byly. Tylko jakies dziwne, jak je ostrzyglam na prawie lyso, to juz im
          wlosy nie odrosly ;/

          :>
          Mev
          • alfika Re: barbie i ken 02.09.03, 10:24
            Lale też mi "się" uszkadzały.
            Miałam zakaz całkowity usuwania im włosów, aż Ci zazdroszczę, że Ci się
            udało :))) - ale te zastrzyki :)))
            W ogóle chyba nie miały szans na przetrwanie, bo gdy na osiemnaste urodziny
            dostałam pierwszą (i jedyną)lalę Barbie, to pies jej nóżki poobgryzał...
          • tea_time Re: barbie i ken 02.09.03, 10:29
            Nie bawilam sie lalkami, strasznie mnie nudzily, ale samochody do tej pory tez
            dziele na polskie i zagraniczne:) Mialam za to misia, ktorego wszedzie
            targalam przez lat wiele, szczerze mowiac zostawilam go dopiero wowczas, kiedy
            okazalo sie, ze w lozku byloby nas troje:) Wiem, wiem, co sobie po-myslicie:)

            Moj syn jest w domu od salatek i pierogow, co w zaden sposob nie koliduje z
            jego upodobaniem do technicznych tematow: komputer, nie, nie gry,
            programowanie, a ze sportow to coz: pilka, lucznictwo i takie tam chlopiece
            zabawy:) Corka tymczasem chetnie nakryje do stolu i na tym jej zainteresowanie
            kuchnia sie konczy, ale to ona zlozyla nam ostatnio wszystkie nowe meble. I
            jednoczesnie to jest ta sama dziewczynka, ktora uwielbia bawic sie lalkami:)

            Jak widzisz zatem, nie ma zadnych regul, a wlasciwie jest jedna: kazdy robi to,
            co lubi, bez zakladania, czy jest to czynnosc/zajecie odwiecznie przynalezne
            danej plci. Okazuje sie wowczas, ze tak naprawde startujemy bez niewoli plci,
            to zycie narzuca nam roznicowanie sie i wciska nas w role, ktore niby plec
            narzuca. Pozdrawiam:) Tea
        • gravell Re: barbie i ken 02.09.03, 10:11
          Bo bali się po prostu o swoje życie!
          • alfika Re: barbie i ken 02.09.03, 10:19
            Może racja, miałam 15 lat, mogli się krwawego buntu spodziewać.

            Ale na autko Mev to myślę, że bym nie dała rady się nie skusić :)))
            Ależ by była zabawa!
            • Gość: Malwina Re: barbie i ken IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 02.09.03, 11:05
              zupelnie powaznie : nie wiem dlaczego z takim uporem serwujemy chlopczykom auta
              a potem sie dziwimy ze kobiet nie rozumieja - dac im przewijac , w doktora sie
              bawic, ubranka dziorgac i sztuke konwersacji rozwijac ( " o ty bzidka dostanies
              w pupe a telaz mas zjesc zupke bo tatus sie pogniewa")
              • alfika Re: barbie i ken 02.09.03, 11:51
                W tym temacie to ja też nie rozumiem paru rzeczy.
                Dlaczego chłopcy nie mieliby bawić się lalkami lub kuchenkami, ale i dlaczego
                chłopcy powinni czasem się bić (cóż za komunikatywność!) i dlaczego reaguje się
                większym oburzeniem, jak dziewczynka przyłoży drugiej?

                I dlaczego chłopaki nie płaczą? (a potem w rzewnych programach po odnalezieniu
                po kilkudziesięciu latach rodzeństwa taki facet pęknie a się nie rozbeczy! -
                widziałam ostatnio przypadkiem, aż prawie sama się udusiłam, jak na delikwenta
                patrzyłam!)

                I dlaczego sprawy trzeba załatwiać twardo, "po męsku" i w zasadzie w niczym nie
                ma problemu (a potem mamy niezwykle pełnego empatii komandosa na watku bukfy)?

                I dlaczego potem chłopaki nam umierają na zawały w wieku 50ciu lat?

                I dlaczego dziewczynka, która się uśmiecha i ku zadowoleniu gości grzecznie
                klepie kolejny wierszyk, zamiast tytłać się w piaskownicy (potem mamy duze
                dziewczynki, które zadowalają wszystkich wkoło, a po nocach gryzą paluchy ze
                złości, której nie wypada)(albo zaspokajają ukochanego, choć nie mają nastroju,
                bo a nuż odejdzie do innej i wszyscy go będą rozumieć)?

                I dlaczego dziewczynka ma być czysciutka po przyjściu z podwórka, a chłopcy
                nie?
                Czy ktoś widział uświnioną dziewczynkę na reklamach proszków - taką, która ma
                więcej niż 3 latka?

                Przesadzam, bo często bywa inaczej, normalnie, ale jeszcze mamy takie ukochane
                beznadziejnie głupie stereotypy. Sami sobie krzywdę robimy.
    • ann.k Re: barbie i ken 02.09.03, 13:16
      u mnie w rodzinie to ja uwielbialam kopac pilke, z chlopakami strzelalam z
      korkowcow, a jak rodzice nie widzieli szylam z luku do pustych puszek po
      farbie; niedawno kupilam sobie miecz i namietnie cwicze walke biala bronia;
      poza tym fascynuja mnie sporty walki - szczegolnie karate, a wyksztalcenie mam
      techniczne (wydzial mechaniczny); lalki jakies tam w dziecinstwie mialam, ale
      glownie odgrywaly role niewolnikow lub jencow wojennych;
      a moj starszy brat namowil babcie, zeby go nauczyla robic na drutach, bronil
      moich lalek przede mna (i swoich samochodow, bo nader czesto wjezdzaly mi w
      pole ataku bombowego), a wiekszosc kolegow poznawal przeze mnie;

      obecnie ja pracuje w typowo meskim zawodzie i jestem jedyna dziewczyna w pracy,
      a moj brat w typowo damskim i jest jedynym facetem w swoim biurze;
      nie musze dodawac ile to czasu rodzice rozpaczali (zwlaszcza nade mna, ze taka
      ze mnie chlopczyca) i na wszelkie sposoby probowali zainteresowac mnie "kuchnia
      i garami" ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka