Gość: Verka
IP: 194.103.40.*
02.01.02, 09:32
chyba cos juz przezylam, bo 30 mnie siedmiomilowymi krokami dogania... wydaje mi sie czasami, ze
wiem czego chce, ze jestem przygotowana na wiela rzeczy... a dzis slecze w pracy i mysle mysle
mysle, bo ... zakochalam sie!!! w sumie fajnie, ale ...to moj kolega od lat. czuje ( zaznaczam ze to nie
pewnosc), ze on tez wpadl w czarna dziure namietnosci, czlosci i takich tam spraw... czyni kroczki
pewne, ale male kroczki. idziemy do przodu, ale powoli...
czy kiedy tempo jest slimacze to warto tez isc na przod?
czy moze wybrac inny srodek lokomocji?
jesli sie niecierpliwie to co zrobic?
jak dlugo dazyc do upragnionego celu?
co bedzie jak towarzysz sie wycofa?
mysle mysle mysle...