Dodaj do ulubionych

żonaty się zakochał

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.03, 09:02
Ja, żonaty zakochałem się. Bardzo mi na niej zależy, to nie jest żadna gra,
ale prawda, żony już nie kocham choć z nią mieszkam. Ona dawała mi sygnały że
OK, aż w pewnym momencie się odcięła. Nie wiem czy naprawdę mnie nie chce czy
tylko się boi, że się nią bawię, że gram i że nigdy od żony nie odejdę.
Odczekałem 2 miesiące (jak nie to nie) ale zobaczyłem, że bez niej nie mogę
żyć i odezwałem się. Ona nic. Jak sądzicie, nie jest zainteresowana naprawdę
czy tylko tak mówi bo nie chce później płakać czy rozbijać małzeństwa?
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: żonaty się zakochał IP: *.w81-48.abo.wanadoo.fr 04.09.03, 09:19
      nie chce rozbijac malzenstwa
      • Gość: żonaty Re: żonaty się zakochał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.03, 09:27
        to co mam zrobić żeby jednak zechciała... małżeństwo jest już i tak rozbite
        bynajmniej nie przez nią (gdyby było OK to bym się nie zakochał) - może mam się
        wyprowadzić od żony i zamieszkać sam, żeby mnie zechciała... a tak w ogóle to
        po co dawała wcześniej pozytywne sygnały (ja zresztą też)?
        • brennton Owszem zamieszkaj sam, bo baba Ci nie uwierzy... 04.09.03, 11:14
          mialem podobna sytuacje...
          jest dokladnie tak, jak piszesz.
          Jezeli Ci na niej powaznie zalezy, to wyprowadz sie i zamieszkaj sam,
          wtedy ona Ci uwierzy...
          (ale porozmawiaj wczesniej)

          ja tego nie zrobilem, bo nie bylem pewien, czy kobieta, ktora mi sie
          spodobala, patrzy na mnie, czy tylko na moje pieniadze...
        • qw5 Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 12:28
          Wiesz, ona se poczytała to forum i jej się wszystkiego odechciało.
          A tak swoją drogą, jak łatwo ludzie oceniają ( w tym przypadku Ciebie ) tak
          jakby swiat był czarno-biały. A ciekawe czy jedna z drugą osoba, gdyby znalazła
          sie w takiej sytuacji, powiedziała po prostu goodbye do osoby z którą przeżyła
          jakąś tam część życia, często mając wspólne dzieci, wyprowadziła z domu,
          wynajęła mieszkanie i dając jasne sygnały czekała na ukochanego/ną. Owszem
          znalazłaby sie ale może 1 na 10. To bardzo szlachetne i takie rycerskie
          zwłaszcza jak sie o tym gada i to na przykładach innych osób.
          • alfika Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 12:35
            Nie, no! My wszyscy - jak jeden mąż, nomen omen - nie opuszczamy wieloletniej
            partnerki(partnera), tylko prowadzimy uczciwe podwójne, potrójne, a czasem
            poczwórne życie (jak się zakochamy - każdemu wolno przecież).
            To w końcu jedyna słuszna droga.
            • qw5 Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 13:06
              Nie jedyna, ale jak spojrzysz na świat z gory to dostrzeżesz nie tylko
              autostrady ale i kręte lesne dukty i zapewniam że tych drugich będzie więcej.
              • alfika Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 13:15
                qw5 napisała:

                > Nie jedyna, ale jak spojrzysz na świat z gory to dostrzeżesz nie tylko
                > autostrady ale i kręte lesne dukty i zapewniam że tych drugich będzie więcej.


                Toż Ci właśnie napisałam, że masz jedyną słuszną rację :)))
                A takich, co to na świat patrzą z góry, to caaałe staaada :)))
              • alfika Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 13:19
                A jak jeszcze bardziej zabrniesz w swoje porównanie, kochane Qw5, to zaraz
                udowodnisz, że atmosfera na leśnych duktach o niebo zdrowsza niż na
                autostradzie :)))
                • qw5 Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 13:33
                  Ha ha no tak:) Wiesz, ja tak do końca nie wiem, jak to z tą atmosferą, bo wciąż
                  jeszcze trzymam się autostrady i jak widzę zjazd staram sie kierownica w lewo.

                  Ale, kochana Alfiko - spowiednikiem nie jesteś, prawda ?
                  • alfika Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 13:53
                    Zaręczam Ci, że może trudniej leśnym duktem niż autostradą, gdzie wszyscy się
                    pchają, bo szybko, łatwo i wygodnie - ale wygodne drogi rzadko prowadzą w
                    pożądanym kierunku :)))
                    Bo zdrady kojarzą mi się, niestety, bardziej z autostradami niż z duktami.

                    Może to przestarzały pogląd?
                    Guzik mnie to obchodzi.
                    Zdradami komplikujemy sobie życie. Grą na dwa fronty też.
                    Na razie nikt nie przekonał mnie, że nie mam racji.

                    I jeśli dzisiaj tylko spowiednicy (?!) tak myślą, to najwyraźniej jestem
                    spowiednikiem :))))
          • alka_xx Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 15:34
            qw5 nie pisz o ludziach, napisz moze jak Ty bys postąpiło!;)

            poza tym wiesz napewno , ze dobrymi radami piekło wybrukowano, dlatego jezeli
            ktos radzi sie innych w tak delikatnej substancji, powinien wiedziec, ze rady
            bedą takze z piekła rodem!
            bo mając odwagę skrecić w boczny dukt, powinno sie tez mieć odwagę pokonywac
            niedogodności jakie to ze sobą niesie, nawet jesli po drodze oprócz kwiatków na
            łące i prawdziwków na poboczu, są takze niekarczowane haszcze, trzęsawiska,
            ruchome piaski...
            to droga tylko dla 100-procentowo pewnych własnej decyzji!



            qw5 napisała:

            > A tak swoją drogą, jak łatwo ludzie oceniają ( w tym przypadku Ciebie ) tak
            > jakby swiat był czarno-biały. A ciekawe czy jedna z drugą osoba, gdyby
            znalazła
            >
            > sie w takiej sytuacji, powiedziała po prostu goodbye do osoby z którą
            przeżyła
            > jakąś tam część życia, często mając wspólne dzieci, wyprowadziła z domu,
            > wynajęła mieszkanie i dając jasne sygnały czekała na ukochanego/ną. Owszem
            > znalazłaby sie ale może 1 na 10. To bardzo szlachetne i takie rycerskie
            > zwłaszcza jak sie o tym gada i to na przykładach innych osób.
            • qw5 Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 17:00
              alka_xx napisała:

              > qw5 nie pisz o ludziach, napisz moze jak Ty bys postąpiło!;)
              >
              Szczerze ? Nie wiem. Toz własnie starałam się wyłuszczyć, że łatwo tak kogoś
              z boku łajać. Tyle o sobie wiemy ile ... itd.
              Więc raz jeszcze - nie wiem. Ale z ekonomicznego punktu widzenia nasz bohater
              ma racje i to jest bezsprzeczne :)


              --
              Wciąż niezmiernie mnie cieszy, że dla wielu ludzi życie jest takie proste.
              • alfika Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 17:13
                qw5 napisała:

                > Szczerze ? Nie wiem. Toz własnie starałam się wyłuszczyć, że łatwo tak
                kogoś
                >
                > z boku łajać. Tyle o sobie wiemy ile ... itd.
                > Więc raz jeszcze - nie wiem. Ale z ekonomicznego punktu widzenia nasz
                bohater
                > ma racje i to jest bezsprzeczne :)
                >
                >
                > --
                > Wciąż niezmiernie mnie cieszy, że dla wielu ludzi życie jest takie proste.


                Eeee tam, żeś się uparło!
                Ekonomiczne punkty widzenia mają podstawy bytu tylko wtedy, kiedy chodzi o
                sprawy tylko finansowe. I o żadne inne!

                Wciąż mnie niezmiernie przeraża, że dla wielu ludzi życie jest tak
                skomplikowane, że nie dowierzają nawet sobie samym :P
        • Gość: ania Re: żonaty się zakochał IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 04.09.03, 14:20
          Witaj zonaty,
          Ja mam podobna sytuacje tylko z drugiej strony.
          Jestem z zonatym mezczyzna.wlasciwie to pocztek naszego "bycia ze soba".
          Spotykamy sie ,ozmawiamy i upszyjemniamy sobie zycie.On jest starszy o
          15lat.Ma zone,dzieck.Nie chce od nich odejsc.
          Tak mi powiedzial.I dzieki Bogu,ze mnie nie oszukuje tylko mowi jasno..
          A do mnie czuje(tak mi sie wydaje) pociag fizyczny,nieopanowany..pociag i mnie
          lubi jako osobe.Mysle ,ze sie we mnie nie zakocha choc roznie to w zyciu
          bywa.Z jednej strony -chcialabym,ale z drugiej nie moglabym sobie nigdy
          wybaczyc ,ze rozbilam jego malzenstwo.
          Gdy jestem z nim nie mysle ,ze zle robie.Ale gdy tylko znajde sie sama na sama
          z moimi myslami nie nawidze siebie za to.Nie moge spojrzec sobie w twarz.To
          taka sprzecznosc,konflikt mysli ,konflikt moich zasad,wartosci.Ale nie
          potrafie zrezygnowac -odejsc tak po prostu,bo jest mi z nim dobrze, bo czuje
          sie bezpieczna z nim.I nie chodzi mi tylko o seks.
          Ale kolko sie zamyka,bo on nie odejdzie od zony ..przynajmniej nie teraz...
          A moze Ty mi odpowiesz na pytanie-jak on mnie tak naprawde traktuje?czy tylko
          jestem zabawka w jego rekach?
          I co mam zrobic?jak sprawdzic jego prawdziwe uczucia?czy to w ogole ma sens?
          Wracajac do Twojego problemu-moja odpowiedz jest jedna:
          Ta kobieta sie boi,po prostu boi,nie chce czuc sie winna.Rozumiem ten stan.I
          to tylko dobrze o niej swiadczy,ze ma jakies sumienie,ze nie widzi czubka
          swojego nosa.
          Wiec jesli naprawde kochasz ja -tak jak piszesz i jestes zdecydowany co do
          przyszlosci z nia,co do tego ze Twoje malzenstwo bylo prawdziwa pomylka,to
          zadzwon do niej wytlumacz jej wszystko .przedstaw cala sytuacje -tak jak
          naprawde ona wyglada i daj jej mozliwosc wyboru.Jesli i ona zywi glębokie
          uczucie, to zdecyduje sie byc z Toba naprawde,ale...nie zdziw sie jak
          powie ,ze podejmie decyzje dopiero po Twoim faktycznym rozwodzie.
          Tak wiec nic straconego!glowa do gory! Odwagi!Zdecydowania ipodjecia
          wlasciwej decyzji zycze.
          • Gość: Malwina Re: żonaty się zakochał IP: *.w81-49.abo.wanadoo.fr 04.09.03, 14:24
            skad takie pytanie ? cos mi tu nie pasuje do corpusu listu...
            rownie dobrze mozna by tobie je zadac

            czy ma sens ? tez dziwne pytanie
            przeciez odpowiedzialas sama na wszystkie



            "A moze Ty mi odpowiesz na pytanie-jak on mnie tak naprawde traktuje?czy tylko
            jestem zabawka w jego rekach"
          • Gość: żonaty Re: żonaty się zakochał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.03, 15:01
            Aniu a co cię ogóle skłoniło, żeby nawiązywać relację z żonatym? Pytam, aby
            ocenić swoje szanse na jakiś inny związek (stały)... ja nie wyobrażam sobie być
            na raz z dwiema - może dlatego, że nie mam dzieci?
            • Gość: Ania Re: dla zonatego IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 04.09.03, 22:31
              Gość portalu: żonaty napisał(a):

              > Aniu a co cię ogóle skłoniło, żeby nawiązywać relację z żonatym? Pytam, aby
              > ocenić swoje szanse na jakiś inny związek (stały)... ja nie wyobrażam sobie
              być
              >
              > na raz z dwiema - może dlatego, że nie mam dzieci?

              Co mnie sklonilo?
              A wiec nie jestem z tych "kokietek",ktore uwodza mezczyzn, wrecz przeciwnie
              czekam jak to mezczyzna zrobi ten pierwszy krok.
              I owy zonaty zrobil.Podobal mi sie moj szef juz od dluzszego czasu,ale
              oczywiscie nie robilam nic w tym kierunku.Mialam zasade-nigdy nie z
              zonatymi,ale..on zaczal.A ze mi sie podobal, imponowal ,nie odmowilam. Oprocz
              tego ,ze czulam cos do niego,moglam powaznie porozmawiac o wszystkim,poczuc
              sie kobieta.
              Uwazam,ze mezczyzna ktory jest starszy o 15lat moze dac mlodej kobiece ,to
              czego ona nigdy by nie dostala od "szczeniaka"-poczucie bezpieczeNstwa,cieplo,
              szacunek, nie wspominajac juz o doskonalym seksie.Jest po prostu prawdziwym
              facetem.
              Ale tak na marginesie-wydaje mi sie ,ze ja dalej nie wytrzymam takiej
              sytuacji,kiedy ja bede ciagle tą druga..
              bo ja chcialabym miec prawdziwy zwiazek:meza,dzieci ,milosc.On mi tego nie
              da,nawet chyba w przyszlosci.To nie am sensu-wiem o tym -ale tkwie w tym,bo
              mi zalezy,bo on mnie traktuje wyjatkowo,bo mnie szanuje,bo np caluje w reke.
              Chcialabym znalezc takiego czlowieka jak on na cale zycie.
              Ale wracajac do Twojej sytuacji,to tu jest troche inaczej-wydaje mi sie
              prosciej,bo Ty juz \zdecydowales.Nieprawda?
              Nie chce Cie namawiac,ze jak kochasz ta druga ,to masz odejdz natychmiast od
              zony.Ale mozesz tak zrobic,bo nie masz dzieci i to jest znacznie
              latwiejsze.Nie masz rodziny tylko zone(przepraszam za "tylko").
              To tylko dobrze o Tobie swiadczy,ze nie chcesz byc z dwoma na raz,ale jak
              widac -do tej pory to robisz.I jak sie ztym czujesz?Pozdr.
              • moc_ca Re: dla Ani 04.09.03, 23:22
                Gość portalu: Ania napisał(a):

                > Co mnie sklonilo?
                > A wiec nie jestem z tych "kokietek",ktore uwodza mezczyzn, wrecz przeciwnie
                > czekam jak to mezczyzna zrobi ten pierwszy krok.
                > I owy zonaty zrobil.Podobal mi sie moj szef juz od dluzszego czasu,ale
                > oczywiscie nie robilam nic w tym kierunku.Mialam zasade-nigdy nie z
                > zonatymi,ale..on zaczal.A ze mi sie podobal, imponowal ,nie odmowilam. Oprocz
                > tego ,ze czulam cos do niego,moglam powaznie porozmawiac o wszystkim,poczuc
                > sie kobieta.
                > Uwazam,ze mezczyzna ktory jest starszy o 15lat moze dac mlodej kobiece ,to
                > czego ona nigdy by nie dostala od "szczeniaka"-poczucie
                bezpieczeNstwa,cieplo,
                > szacunek, nie wspominajac juz o doskonalym seksie.Jest po prostu prawdziwym
                > facetem.

                Aniu
                dorabiasz ideologię do prozaicznego romansu biurowego.
                Przecież jesteś najzwyklejszą kochanką szefa czego ów twój szef w ogóle nie
                ukrywa, wręcz daje do zrozumienia że na nic nie możesz liczyć bo tak zwykle
                bywa w układach opartych na seksie w relacji szef-podwładna.
                Nieładnie zabrzmiało słowo szczeniak w zestawieniu z twoją sytuacją.
                Ten szczeniak a nie podtatusiały przełożony to ktoś kto naturalnie powinien
                byc twoim partnerem,on właśnie pokazałby ci co znaczy kochać i być kochaną.
                Spójrz na siebie realnie i zakończ żenujący układ.
                • Gość: Ania Re: dla Mokki IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.09.03, 01:19
                  To nie moj szef.To nie taki uklad jak myslisz.Trudno to wytlumaczyc piszac.Nie
                  jestem uzalezniona od niego praca.Czasem tylko dla niego pracuje,ale to nie ma
                  zwiazku z nami,choc moze tak z zew wygladac..Naprawde.Nie zrozumiales mnie.
                  Co do szczeniaka-rzeczywiscie za mocne slowo uzylam.Chcialam tylko zwrocic
                  uwage ma roznice jaka jest miedzy dojrzalym facetem,a mlodym.Ja po prostu mam
                  porownanie jak traktowali mnie faceci w moim wieku lub troszeczke starsi i
                  niestety to przykre doswiadczenia..(przynajmniej wiekszosc z nich)To
                  nieznaczy ,ze od teraz gustuje tylko w starych facetach!Ja po prostu chce zeby
                  ktos prawdziwie mnie kochal,dawal mi poczucie bezpieczenstwa ,cieplo i
                  okazywal szacunek tak jak ten"zakazany owoc"-zonaty.
                  Wiem ze powinnam zakonczyc ten "zwiazek",ale chyba nie umiem.
          • rafboh Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 16:31
            Gość portalu: ania napisał(a):

            Nikt nie odpowie na to pytanie,każdy przypadek jest inny. Nie można skorzystać
            z doświadczeń innych. Kiedyś byłem w podobnej sytuacji (jako żonaty z
            podwójnym życiem), wydawało mi się że moje uczucia do tej drugiej są
            autentyczne, teraz dziwię się jak szybko mi to minęło. Z perspektywy czasu
            wydaje mi się że chodziło tylko o seks, jednak wtedy wydawało mi się że to
            moja druga połowa. Pozdrawiam

            > A moze Ty mi odpowiesz na pytanie-jak on mnie tak naprawde traktuje?czy
            tylko
            > jestem zabawka w jego rekach?
    • alka_xx Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 09:28
      zrob wiec krok w strone rozwodu, a staniesz sie w jej oczach wiarygodny, tak
      mysle...
      • Gość: Malwina Re: żonaty się zakochał IP: *.w81-48.abo.wanadoo.fr 04.09.03, 09:30
        tez tak mysle
        robic nie gadac

        alka_xx napisała:

        > zrob wiec krok w strone rozwodu, a staniesz sie w jej oczach wiarygodny, tak
        > mysle...
    • Gość: kawa Re: żonaty się zakochał IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 04.09.03, 09:31
      Chłopie masz żonę to ją kochaj, a nie bierz się za kochanke bo życie Ci da w
      dupę.Jak się żeniłeś to kochałeś swoją żonę ? Miej charakter i kochaj ślubną .
      Ta druga Cie wydoji. Kopnij ją w d... . i nie rób problemów sobie i rodzinie.
      Bądz facetem z klasą. powodzenia
      • alka_xx Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 09:44
        taaa...grunt, to miec klasę...
        kawa, Ty to ja masz!


        Gość portalu: kawa napisał(a):

        > Chłopie masz żonę to ją kochaj, a nie bierz się za kochanke bo życie Ci da w
        > dupę.Jak się żeniłeś to kochałeś swoją żonę ? Miej charakter i kochaj ślubną .
        > Ta druga Cie wydoji. Kopnij ją w d... . i nie rób problemów sobie i rodzinie.
        > Bądz facetem z klasą. powodzenia
        • gso grunt, to mieć klasę 04.09.03, 10:12
          Tak jak na wstępie, dobrze jest mieć klasę.
          Związek sie już dawno rozpadł to po co wspólne mieszkanie, przebywanie , życie?
          Akcje "żonatego" znacznie zwyżkują u jego ukochannej kiedy przestanie być
          żonaty (albo choć mniej żonaty), no chyba że nie zwyżkują... takie to ryzyko,
          ale tu już trzeba mieć klasę.
      • Gość: joki Re: żonaty się zakochał IP: *.waw-pie.leased-e.ids.pl 04.09.03, 09:59
        Gość portalu: kawa napisał(a):

        > Chłopie masz żonę to ją kochaj, a nie bierz się za kochanke bo życie Ci da w
        > dupę.Jak się żeniłeś to kochałeś swoją żonę ? Miej charakter i kochaj ślubną .
        > Ta druga Cie wydoji. Kopnij ją w d... . i nie rób problemów sobie i rodzinie.
        > Bądz facetem z klasą. powodzenia


        Kawe ale z ciebie to jest tępa osoba. Przecież pisze, że nie kocha już żony a
        ty mu trujesz że ma ją kochać.
        Chyba nigdy nie słyszłeś o tym że ludzie bardzo cześto znajdują szczęście w
        drugim małżeństwie. Mówisz jak ksiądz z ambony w jakiejś zabitej dechami wiosce.
    • fretka2 Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 10:02
      Skoro nie kochasz zony, to dlaczego z nia mieszkasz? Strach przed samotnoscia,
      lojalność, obowiązek, wygoda? Czekałes aż sie trafi jakaś "druga", która Ci
      ułatwi odejście z domu? A jaka gwarancje, ma "druga", ze sie zdecydujesz.
      Pakuje sie w sytuacje dla niej bardzo niesprawiedliwą, i nierówną. Znam to z
      autopsji, i czekam, i czekam, i wysłuchuję wykrętów, mimo wielokrotnych
      zapewnień o miłości do mnie.
      • Gość: żonaty Re: żonaty się zakochał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.03, 10:11
        no właśnie, dlaczego... chyba dlatego, że nie mam dokąd... po drugie jeśli mam
        własny dom to dlaczego mam płacić za wynajęcie mieszkania?
        A co do gwarancji - wystarczy żeby druga powiedziała słowo i już się
        wyprowadzam... to raczej ja ją bym prosił, żeby się zgodziła, a nie ona mnie
        • alka_xx Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 10:13
          oj żonaty, to Ty rzeczywiscie nie masz klasy...

          kawa, wielkie sorki!




          Gość portalu: żonaty napisał(a):

          > no właśnie, dlaczego... chyba dlatego, że nie mam dokąd... po drugie jeśli
          mam
          > własny dom to dlaczego mam płacić za wynajęcie mieszkania?

          • m.malone Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 10:21
            I tak źle, i tak q niedobrze...
            A;e powodzenia
        • Gość: jar Re: żonaty się zakochał IP: 195.136.33.* 04.09.03, 10:22
          o w morde facet, litosci, wez ty sie rozwiedz w koncu, jezeli bedziesz potrafil
          to zrobic.... no takie teksty, boooosheee.... daj zyc swojej zonie bo
          faktycznie nie ma z toba czego szukac w zyciu
          • fretka2 Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 10:24
            To watpię szczerze, ze sie zdecydujesz rozwieść. I Twoja "miłość" dobrze
            zrobiła, ze sie odcięła tak wcześnie od tej znajomości.
            • Gość: Malwina Re: żonaty się zakochał IP: *.w81-48.abo.wanadoo.fr 04.09.03, 10:29
              hi hi
              (tym bardziej hi hi ze cos takiego podobnego osobicie juz uslyszalam : dostalam
              kiedys omdlewajacy list milosny, az sie w glowie krecilo, do historii
              literatury milosnej moglby byl przejsc, wszystko bylo pieknie i w ostatnim
              paragrafie, bum bum bada bum, czytam nagle : "no i przyznasz ze jest niezwykle
              nierozsadnie wydawac pieniadze na dwa czynsze dwoch mieszkan"
              :-)))
              posikalam sie ze smiechu
          • Gość: żonaty Re: żonaty się zakochał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.03, 10:33
            wiecie co, dzięki za wypowiedzi, ale mam wrażenie, że Wy Panie to byście
            chciały tak: jak związek się kończy to trudno i chłopie najlepiej wyprowadź się
            ale w samych skarpetkach, na pewno uda ci się tym razem lepiej zbudować życie...
            • Gość: Malwina Re: żonaty się zakochał IP: *.w81-48.abo.wanadoo.fr 04.09.03, 10:34
              no cos ty ! zachowaj dom ! koniecznie
            • alka_xx Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 10:44
              nie czepiaj sie pan, tylko badz mezczyzną!
              a nie jak ten Calineczek, co to chciał " ..tu być , a tam bywać..."!!!

              ps. u mnie mógłbys liczyc jeszcze na gacie!



              Gość portalu: żonaty napisał(a):

              > wiecie co, dzięki za wypowiedzi, ale mam wrażenie, że Wy Panie to byście
              > chciały tak: jak związek się kończy to trudno i chłopie najlepiej wyprowadź
              się ale w samych skarpetkach,

            • fretka2 Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 10:52
              Gość portalu: żonaty napisał(a):

              > wiecie co, dzięki za wypowiedzi, ale mam wrażenie, że Wy Panie to byście
              > chciały tak: jak związek się kończy to trudno i chłopie najlepiej wyprowadź
              > się ale w samych skarpetkach, na pewno uda ci się tym razem lepiej zbudować
              > życie..

              jak sie zwiazek konczy, to sie idzie do sadu, dzieli majatek, dostaje rozwód, i
              potem sie ew. zaczyna nowy związek. Jeśli sie zaczyna związek, będąc jeszcze
              zonatym, to jest sygnał, ze może byc z tego skok w bok, ale na nowe małżeństwo
              są marne szanse.
              • alfika Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 11:04
                Ale, dorzucając trzy grosze, są panie, którym odpowiada branie udziału w skoku
                w bok. Widocznie to jeszcze nie to, skoro obecna ukochana nie chce.

                Wystarczy odpowiednią znaleźć i się zakochać bardziej szczęśliwie.
                I w czym właściwie problem?
              • Gość: senin Re: żonaty się zakochał IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 04.09.03, 11:41
                fretka2 napisała:

                > Gość portalu: żonaty napisał(a):
                >
                > > wiecie co, dzięki za wypowiedzi, ale mam wrażenie, że Wy Panie to byście
                > > chciały tak: jak związek się kończy to trudno i chłopie najlepiej wyprowad
                > ź
                > > się ale w samych skarpetkach, na pewno uda ci się tym razem lepiej zbudowa
                > ć
                > > życie..
                >


                a ty bys chcial tak: zwiazek sie wprawdzie jeszce nie skonczyl, ale cos tam
                jest na podoredziu,
                a zatem...
                malzonko droga,wlasnie "zapoznalem" milosc mojego zycia...
                prosze Cie wiec zabierz tego dzieciaka z pola widzenia, bo tylko
                w "polowaniu' przeszkadza. Ty i Ja wiemy juz, ze na wspolne zycie szans nie ma



                itd itp...


                a moze lepiej juz sie zamknij, chlopie... ( nie jestem jednak pewna
                czy "clopie" to wlasciwe ciebie adresowanie,
            • Gość: aiszka4 Re: żonaty się zakochał IP: 217.8.186.* 04.09.03, 12:25
              Gość portalu: żonaty napisał(a):

              > wiecie co, dzięki za wypowiedzi, ale mam wrażenie, że Wy Panie to byście
              > chciały tak: jak związek się kończy to trudno i chłopie najlepiej wyprowadź
              się
              >
              > ale w samych skarpetkach, na pewno uda ci się tym razem lepiej zbudować
              życie..
              > .


              Masz święto rację. Lepiej zacznij kręcić z kochanką, nie mówiąc niz żonie. Jak
              się uda, to odejdziesz od małżonki, a jak nic nie wyjdzie, to możesz wrócić do
              małżeńskiego łoża, jakby się nic nie stało.
              W pierwszym przypadku należy Ci sie połowa wspólnego majątku (bo chyba się
              wtedy rozwiedziesz?), w drugim nie tracisz "nic".
              • Gość: Malwina Re: żonaty się zakochał IP: *.d1.club-internet.fr 04.09.03, 12:27
                lepiej zeby na ten dom postawil bo to jedyna rzecz ktorej moze byc pewny
                hi hi
                • alfika Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 12:30
                  Jak już na dom postawi, a żona sobie coś wynajmie, żeby nie psuć wizerunku
                  kochasia, to powinien wyciągnąć wnioski i kochanki już do tego domu nawet nie
                  wpuszczać - bo co zrobić, jak romantyzm znowu porwie w objęcia kolejnej Julii,
                  a tu jakaś baba się zasiedzi w domu???
        • ta Re: żonaty się zakochał 05.09.03, 11:11
          Gość portalu: żonaty napisał(a):

          >... jeśli mam
          > własny dom to dlaczego mam płacić za wynajęcie mieszkania?

          Śliczne to !
          ech...
          Ta_
    • joanna_1 Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 11:53
      no tak, coraz więcej kobiet załatwia sprawy po męsku, a coraz wiecej facetów
      nie ma jaj
      i co to będzie? gatunek nie przetrwa :(
      • m.malone Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 11:54
        joanna_1 napisała:

        > no tak, coraz więcej kobiet załatwia sprawy po męsku, a coraz wiecej facetów
        > nie ma jaj
        > i co to będzie? gatunek nie przetrwa :(

        A partenogeneza? "Seksmisja"?
        • joanna_1 Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 12:01
          to jeśli mówimy o rozmnażaniu
          a w wychowywaniu szykuja się poważne zmiany zbioru wzorców męskich i żeńskich
          o te pierwsze ciężko będzie
          • Gość: jar Re: żonaty się zakochał IP: 195.136.33.* 04.09.03, 12:11
            > a w wychowywaniu szykuja się poważne zmiany zbioru wzorców męskich i żeńskich
            > o te pierwsze ciężko będzie

            uff... co za szczescie, ze o te drugie tak latwo bedzie, bo juz zem siem
            zdenerwowal okrutnie, az mi pot z nosa kapnal.....;)
            • joanna_1 Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 12:14
              ha, widocznie szczęścia chodzą parami
              para za parą :)
    • Gość: midm Re: żonaty się zakochał IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.09.03, 11:55
      Jak sądzicie, nie jest zainteresowana naprawdę
      > czy tylko tak mówi bo nie chce później płakać czy rozbijać małzeństwa?
      A moze ona w ogole nie planowala czegos wiecej z Toba?
    • walentyna głos z tej drugiej strony 04.09.03, 12:34
      Podobno mężczyźni nie odchodzą, dopóki nie mają gotowego nowego "gniazdka".
      Potwierdzasz ten schemat, a on niestety nie jest dobrą receptą na udany
      związek. Wiem z własnych doświadczeń.

      Kobieta, która zakochuje się w żonatym mężczyźnie (i to z wzajemnością)
      uwikłana jest w dylematy, których nie bierzesz chyba pod uwagę. Jeśli
      dziewczyna jest myśląca i odpowiedzialna, to rozważa:
      - poczucie winy, że rozbija czyjeś małżeństwo
      - własne poczucie bezpieczeństwa - czy Ty chcesz z nią budować coś trwałego,
      skoro deklarujesz, że Twoje małżeństwo to fikcja, ale jednak mieszkasz z żoną
      - czy Twoja żona też myśli o Waszym małżeństwie, że to fikcja, czy też Twoje
      odejście będzie dla niej krzywdą, bólem i nieszczęściem
      - tysiąc innych "za i przeciw" - wątpliwości emocjonalnych, moralnych...

      Dla wrażliwej kobiety świadomość, że spowodowała rozpad czyjegoś małżeństwa
      jest ogromnym ciężarem. Bo czuje się za to odpowiedzialna, winna. Nie dziwię
      się, że chce tego uniknąć. Ze względu na siebie samą, ale też z myślą o Waszym
      ewentualnym związku - aby poczucie winy go nie zatruło.
      Poza tym odejście od żony powinno być tylko Twoją decyzją i podjętą dlatego, że
      to małżeństwo się rozpadło, a nie dlatego, że "trawa na trawniku sąsiada jest
      bardziej zielona". Doceń to, że dziewczyna daje Ci czas i szansę, abyś ze swoim
      dotychczasowym życiem i związkiem uporał się sam, że nie naciska, ani nie chce
      na Ciebie wpływać.

      I jeszcze jedno: rozwód, czy rozstanie z kims, z kim było się przez dłuższy
      czas, to zawsze ogromny wir w życiu. Niezależnie od tego, czy wzajemna miłość
      jeszcze jest, czy już dawno nie. To jest zawsze zakręt, gwałtowne emocje, burza
      myśli i uczuć. W takiej chwili rozpoczynać nowy związek to rozpoczynanie go od
      problemów.

      Z tego wszystkiego wynika tylko jedna rada: Uporaj się najpierw sam ze swoimi
      sprawami. Weź na siebie odpowiedzialność za istnienie lub nieistnienie swojego
      małżeństwa. Nie wikłaj trzeciej osoby w te sprawy, bo one są tylko Twoje i
      Twojej żony. A jak już zrobisz porządek, poukładasz sprawy z żoną, poukładasz
      swoje myśli - wtedy możesz budować coś nowego. I wtedy też Twoja "nowa" kobieta
      może mieć pewność, na co się decyduje - czy na życie w trójkącie, czy na bycie
      z "facetem po przejściach", ale już wolnym i gotowym na nowy związek - gotowym
      w sensie emocjonalnym, mentalnym, prawnym - każdym. I wiarygodnym.

      Domu też nie stawia się na dymiących zgliszczach, tylko najpierw
      trzeba "uporządkować teren" pod nowe fundamenty. Oczywiście jeśli mają być
      solidne. Bo przyczepę campingową to można niemale gdziekolwiek.

      Po co płacić dwa czynsze? Właśnie po to.

      Życzę Ci mądrości i samodzielności. I umiej spojrzeć na całą sytuację także z
      jej strony.

      Powodzenia.
      W.
      • Gość: smutne realia Re: głos z tej drugiej strony IP: 195.117.237.* 04.09.03, 19:24
        oczywiste, że najpierw szukamy zamiennika, a dopiero potem likwidujemy
        dotychczasowy układ. Taka kolejność dotyczy każdej decyzji o zmianie...
        partnera, pracy, mieszkania...
        Schemat: poczucie dyskomfortu, próba poprawy sytuacji w ramach tego co jest,
        rezygnacja i szukanie nowego, ocena sytuacji i ewentualna zmiana. Taka jest
        reguła, od której czasem znajdą się wyjątki..

        • walentyna Re: głos z tej drugiej strony 05.09.03, 09:25
          Gość portalu: smutne realia napisał(a):

          > oczywiste, że najpierw szukamy zamiennika, a dopiero potem likwidujemy
          > dotychczasowy układ. Taka kolejność dotyczy każdej decyzji o zmianie...
          > partnera, pracy, mieszkania...
          > Schemat: poczucie dyskomfortu, próba poprawy sytuacji w ramach tego co jest,
          > rezygnacja i szukanie nowego, ocena sytuacji i ewentualna zmiana. Taka jest
          > reguła, od której czasem znajdą się wyjątki..
          >

          To, że jest to powszechne, nie znaczy, że dobre. W przypadku zmiany żony na
          inną rola zamiennika (zamienniczki właściwie) jest niewdzięczna i bardzo
          obciąża myśli, emocje, sumienie.
          I jednak ze związkiem jest trochę inaczej niż z mieszkaniem lub pracą (może to
          kwestia innego poziomu na piramidce Maslowa). Może reguła jest taka, jak
          piszesz, ale znam przynalmniej kilka kobiet, które odeszły od mężczyzn "w
          samotność", nie dla innego tylko dla siebie samej, bo związek nie był dobry, bo
          unieszczęśliwiał zamiast uszczęśliwiać. Sama jestem jedną z nich. I co ciekawe,
          wszystkie te znane mi kobiety po takim nieudanym związku nie szukały od razu
          kolejnego partnera.
          Ale... fakt, nie znam ani jednej historii mężczyzny, który odszedłby nie
          mając "drugiego gniazdka".

          Czy to przypadek, czy rzeczywiście mężczyźni bardziej boją się samotności?

          W.
          • Gość: Tam Re: głos z tej drugiej strony IP: *.devs.ac-net.pl 05.09.03, 12:14
            Ja jednego znam, ale rzeczywiscie w meskim swiecie to wyjatek !
            Moze sie boja samotnosci bardziej, bo sa gorzej przystosowani do zycia (slabsza
            psychika), ale z cala pewnoscia sa bardzo wygodni!
            I choc trudno tu wartosciowac, to odejscie "od kogos" jest znacznie bardziej
            uczciwe i czyste, niz odejscie "do kogos"
            • Gość: aiszka4 Re: głos z tej drugiej strony IP: srv1:* / 192.168.1.* 06.09.03, 11:54
              Gość portalu: Tam napisał(a):

              > I choc trudno tu wartosciowac, to odejscie "od kogos" jest znacznie bardziej
              > uczciwe i czyste, niz odejscie "do kogos"

              :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    • nrmalna-1 Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 13:00
      Witam Cie w klubie!!!!!!!!!! Czytalam Twoj watek bo mam podobna sytuacje....ale
      mi juz mija chyba, bynajmniej to tego zmierzam, bo to bez sensu ludzic sie
      czyms co pewnie prysnie jak banka mydlana. Tez cierpie, mija mi to na tydzien i
      wraca i sama nie wiem co mi jest. Ciesze sie ze mnie to trzyma , a jednak
      uciekam od tego, bo wiem ze to nie ma sensu.
      Zycze Ci powodzenia, przemysl jednak, czy to nie jest chwila.......zebys sie
      nie rozczarowal , bo ja chyba zaczelam sie budzic z tego zauroczenia.

      pozdrawiam,
    • rafboh Re: żonaty się zakochał 04.09.03, 16:20
      Nie przejmuj się, przejdzie ci. Ja już parę razy się zakochiwałem :)
    • Gość: Imagine Re: żonaty się zakochał IP: *.unl.edu 04.09.03, 19:59
      Gość portalu: żonaty napisał(a):

      > Ja, żonaty zakochałem się.

      ******* wroc do zony.
    • Gość: girlfriend zostaw żonę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.03, 12:31
      Nie marnuj życia na bycie z kobietą, której nie kochasz - jeśli (?) jej nie
      kochasz. Odejdź nie dla tamtej panny, tylko dla siebie. Reszta się ułoży w taki
      lub inny sposób.

      pzdr :)
      • tea_time Re: zostaw żonę 05.09.03, 13:09
        Gość portalu: girlfriend napisał(a):

        > Nie marnuj życia na bycie z kobietą, której nie kochasz - jeśli (?) jej nie
        > kochasz. Odejdź nie dla tamtej panny, tylko dla siebie. Reszta się ułoży w
        taki lub inny sposób.

        Jestem tego samego zdania. Moge sie naturalnie mylic, ale odnioslam z lektury
        wrazenie, ze bez przyzwolenia i zachety nowej Ukochanej, slowem bez nadziei na
        nowe gniazdo, z wlasnej inicjatywy tego nie zrobisz.
        Biologia (czasem)determinuje:) Tea
        • Gość: girlfriend Re: zostaw żonę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.03, 15:11
          tea_time napisała:

          > Gość portalu: girlfriend napisał(a):
          >
          > > Nie marnuj życia na bycie z kobietą, której nie kochasz - jeśli (?) jej ni
          > e
          > > kochasz. Odejdź nie dla tamtej panny, tylko dla siebie. Reszta się ułoży w
          >
          > taki lub inny sposób.
          >
          > Jestem tego samego zdania. Moge sie naturalnie mylic, ale odnioslam z lektury
          > wrazenie, ze bez przyzwolenia i zachety nowej Ukochanej, slowem bez nadziei
          na
          > nowe gniazdo, z wlasnej inicjatywy tego nie zrobisz.
          > Biologia (czasem)determinuje:) Tea

          Moim zdaniem założyciel tego wątku tkwił w dłuższym letargu :) no bo kto
          normalny mieszka z kimś, kto go nie kocha? no, chyba jakiś masochista - z całym
          szacunkiem dla mniejszości wszelkich ;)
          Przyszła panna, obudziła go, przypomniał sobie, ze jest mężczyną, a nie meblem
          lub kartą kredytową, pomyślał, że nie pora umierać w tak młodym wieku.
          No i dobrze, może coś jeszcze świat bedzie z niego dzieki tej pannie miał.

          pzdr :)
          • joanna_1 eee, to chyba experyment genetyczny :] nt 05.09.03, 15:16
    • alka_xx żonaty chyba się juz odkochał... 05.09.03, 15:17
      ...dobra robota!!!!;))))
      • Gość: Imagine Re: żonaty chyba się juz odkochał... IP: *.unl.edu 05.09.03, 15:33
        alka_xx napisała:

        > ...dobra robota!!!!;))))
        tez tak uwazam. odkocha sie jeszcze szybciej niz z pierwszej milosci do zony.
        ten klient ma problem ze zrozumieniem kim jest kobieta obok niego. to zwykle
        zauroczenie a nie zadna nowa milosc. ma nie zalatwiony biznes z zona i ciagnac
        sie to bedzie poprzez inne zwiazki.
        Imagine.
    • jasmintea To jeszcze cos..:) 05.09.03, 15:54

      • jasmintea Wrrr 05.09.03, 15:57
        Co za szybko to niezdrowo - enter mi tylko mignal:)
        Oki kopia tego co mialo byc przed chwilka:)

        Witam:)
        Poza tym - żona to idealna wymowka na ew problemy pojawiajace sie w nowym
        zwiazku.
        "Przykro mi ale mam zone, zobowiazania, rodzine .." - i szuuuust -wracamy w
        stare kapcie. Moze i sie rozlatuja ale w nowych cos obciera.. A poza tym,moze
        okazac sie po jakims czasie,ze kolor nietwarzowy..

        Zgadzam sie z Walentyną
        -odchodzic jesli juz -powinno sie dla siebie a nie dla kogos.
        Odchodzenie "w bycie samemu"( co nie znaczy ,ze samotnym) jest po pierwsze -
        "bardziej w porzadku" a po wtóre pozwala przepracowac w sobie tamten zwiazek -
        jego wady i zalety i zastanowic sie dlaczego sie nie udalo. I co mozna zrobic -
        zeby nastepnym razem bylo idealnie:) (eeehh ten moj niepoprawny optymizm:)

        Mezczyzna, ktory twierdzi,ze jego małzenstwo de facto nie istnieje ale nie
        odchodzi od zony - bo tak mu latwiej a i mieszkania nie trzeba oplacac
        drugiego - jest niepowaznym co najmniej kandydatem na zyciowego partnera.

        I nie dziwie sie "ukochanej" zonatego.

        Zonaty
        Pomijajac wszystkie rzeczy nad ktorymi moze ona sie zastanawiac w zwiazku z
        Twoja osoba i Twoim malzenstwem, a ktore juz zostaly slicznie opisane przez
        moich przedmowcow:) - meżczyzna, ktory zdradza zone - nawet jesli nie
        fizycznie - ale planujac za jej plecami drugi zwiazek- jest niewiarygodny i z
        tego powodu, ze nastepnym razem - bedzie mu latwiej zdradzic te "nowa
        kobiete"... Tak juz jest, ze kazde przekroczenie jakiejs granicy, sprawia,ze o
        wiele latwiej jest ja przekroczyc po raz drugi.

        Nie chce generalizowac. Ale ona moze Ciebie postrzegac takze w ten sposob.

        Ale zdazaja sie rowniez zwiazki zonatych mezczyzn a kobietami, ktore wcale
        nieoczekuja od nich "wyplatywania sie" ze zobowiazan rodzinnych - poniewaz
        wlasnie taki zwiazek im odpowiada. Zwiazek " na przychodne".
        I sa wrecz przerazone - gdy emzczyzna zaczyna wspominac o rozwodzie..:)

        Tym oto optymistycznym (???) akcentem konczac

        Pozdrawiam.
    • agresja4 Re: dlaczego? - do żonatego 06.09.03, 17:40
      dlaczego w pewnym momencie się odcięła?
      Czyżby rozczarowała się tym, że zbyt dziecinny byleś?
      Facet infantylny to taki, który nie poznał jeszcze smaku "męskiej decyzji".

      Ta przypadłość, jak inne, jest do wyleczenia.
      Średnia statystyczna ok 60 - tki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka