Dodaj do ulubionych

Zwiazek na odleglosc

05.09.03, 11:27
Kobieta i mezczyzna.
Dwa miasta.
Spotkania weekendowe raz w miesiacu.
Na co dzien mail, telefon.
Zwiazek na odleglosc.
Jakie ma plusy, jakie czekaja pulapki.
Czy i jakie ma szanse prze-trwania?

Ciekawa jestem Waszych hipotez albo przykladow.
Tea

Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: Zwiazek na odleglosc IP: *.w81-49.abo.wanadoo.fr 05.09.03, 11:30
      ja marze o pilocie samolotu lub marynarzu wiec tylko same plusy ci moge napisac
      :-)
      • tea_time Re: Zwiazek na odleglosc 05.09.03, 11:42
        Malwina, moj ex-maz byl pilotem wycieczek zagranicznych i poki czesto
        wyjezdzal, a nawet rezydowal za granica, bylo ciezko, ale w miare zgodnie. Jak
        zostawil to zajecie i wrocil do malowania ( artysta:) i siedzenia w domu, od
        razu sie posypalo:) Tea
        • Gość: Malwina Re: Zwiazek na odleglosc IP: *.w81-49.abo.wanadoo.fr 05.09.03, 11:44
          ooo, ciesze sie ze mam przyklad na poparcie mojej teoryjki :-)
          chlop w domu i na codzien to pieklo
      • Gość: emi Re: Zwiazek na odleglosc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.03, 14:37
        Malwina! przybij piątkę:)
        marynarz sierota, to moj optymalny typ ( odpadają teściowie)
      • ruda31 Re: Zwiazek na odleglosc 06.09.03, 10:35
        JA TEŻ!
        MÓJ IDEAŁ TO MARYNARZ ....................
    • vicca Re: Zwiazek na odleglosc 05.09.03, 12:00
      Hmm... bywa róznie.

      Mój związek tego rodzaju wkroczy w nowy etap po ponad rocznym trwaniu już za
      dwa tygodnie - w momencie ślubu :)))))

      Pzdr ciepło

      Vicca
      • tea_time Re: Zwiazek na odleglosc 05.09.03, 12:07

        Wiesz, Malwina, przez lata myslalam, ze takie zachowanie to przejaw mojej
        niedojrzalosci emocjonalnej, nadal spotykam sie z taka ocena:) Teraz jej nie
        podzielam:)

        Vicco, ciesze sie i gratuluje:) Jesli mozesz, naturalnie bez wchodzenia w
        niedyskretne rejony:), podziel sie kilkoma refleksjami o tym minionym roku na
        odleglosc. Ciekawa i wdzieczna Tea:)
        • vicca Re: Zwiazek na odleglosc 05.09.03, 12:18
          Ha!

          Co jak co, ale łatwo nie było!
          Co prawda 390 km to nie koniec świata, ale na pewno odległość, która może
          utrudnić życie (nie wspominając o innych "drobiazgach").

          Mieliśmy i mamy kontakt non stop przez internet bo mój przyszły mąż to
          informatyk i umie pisać niezwykle ciekawe programy ułatwiające rozmowę. Ale
          oczywiście to nie wystarcza więc... koszmarne rachunki za telefon, kombinacje
          alpejskie z dojazdami do siebie ale to co dostalismy w zamian było i jest o
          wiele, wiele więcej warte niż wszystko inne.
          I tak naprawdę wszystkie problemy to nic. Ważne że jesteśmy razem. I już.

          Pzdr ciepło Vicca
          • Gość: Malwina do "naszych" forumowych zakochanych :-) IP: *.d1.club-internet.fr 05.09.03, 12:28
            zycze wam duzo szczescia, nie przejmujcie sie tym co "stare" baby wypisuja
            Kazdy jest inaczej skonstruowany
            • arek_cz Re: do 'naszych' forumowych zakochanych :-) 05.09.03, 12:36
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > zycze wam duzo szczescia, nie przejmujcie sie tym co
              > "stare" baby wypisuja
              > Kazdy jest inaczej skonstruowany

              A dziekujemy serecznie :))))

              I to dobrze ze sa rozne zdania bo mozna porozmawiac a nie
              tylko sie z tym zgodzic.

              Pozdrawiam
              Arek :))
              • tea_time Re: do 'naszych' forumowych zakochanych :-) 05.09.03, 13:04
                Naturalnie gratulacje rozszerzam i na Ciebie, Arku:) Powiedzcie mi, jesli to
                nie tajemnica, gdzie zamieszkacie po slubie? Ktore miejsce/miasto wybraliscie i
                co o tym zdecydowalo i czy bylo trudno zdecydowac? Chyba ze, coz, zawsze
                istnieje i taka opcja, ale w nia nie wierze:), ze po slubie nadal bedziecie
                dopieszczac telekomunikacje:) Tea
                • vicca Re: do 'naszych' forumowych zakochanych :-) 05.09.03, 13:29
                  Miasto Arka :)

                  Ze względu na jego zdecydowanie lepsze zarobki, i lepsze perspektywy na
                  mieszkanie ;)

                  Pzdr V*
                  • saana doswiadczenie 05.09.03, 16:05
                    to bedzie juz moze 3 rok jak tak zyje. W tej chwili przechodze 2 miesiac
                    zaskakujace zycia razem.
                    and this is very sad how much we were lost.
                    Wiecej jest strat niz pozytywow. I tak przykro jest zobaczyc jak bardzos sie od
                    siebie oddalilismy.
                    To co na poczatku wydawalo sie byc tak tymczasowe przemienione w 3 lata wydaje
                    sie byc czyms normalnym. To tak jak bycie z marynarzem.
                    Mysle jedna ze nie jest o rozwiazanie na zycie. Nie wierze zebysmy sie rozstali
                    ale nie wierze tez zebysmy byli razem. Akurat my widokow na mieszkanie razem
                    nie mamy. Co bedzie dalej nie wiem.
                    Do tych co pytaja: to bardzo trudne doswiadzcenie, poparte wieloma
                    przeplakanymi nocami zalem i samotnoscia i przeswiadczeniam mijania czegos.
                    Dobre moze dla statecznych par ale nie dla ludzi mlodych zaczynajacych zycie
                    razem. Ja postawilam na kariere i na latwosc znalezienia pracy w przyszlosci w
                    obcym kraju - ale juz mi z gruba na niczym nie zalezy. A kariera tez sie
                    zlamazazy.
                    Latwiej jest byc samemu niz w takim powalonym zwiazku.
                    • mickey.mouse saana 07.09.03, 17:03
                      saana napisała:

                      > Wiecej jest strat niz pozytywow. I tak przykro jest zobaczyc jak bardzos sie
                      od
                      >
                      > siebie oddalilismy.
                      > To co na poczatku wydawalo sie byc tak tymczasowe przemienione w 3 lata
                      wydaje
                      > sie byc czyms normalnym. To tak jak bycie z marynarzem.

                      > Do tych co pytaja: to bardzo trudne doswiadzcenie, poparte wieloma
                      > przeplakanymi nocami zalem i samotnoscia i przeswiadczeniam mijania czegos.
                      > Dobre moze dla statecznych par ale nie dla ludzi mlodych zaczynajacych zycie
                      > razem. Ja postawilam na kariere i na latwosc znalezienia pracy w przyszlosci
                      w
                      > obcym kraju - ale juz mi z gruba na niczym nie zalezy. A kariera tez sie
                      > zlamazazy.
                      > Latwiej jest byc samemu niz w takim powalonym zwiazku.


                      Czytam to co napisalas i bolesnie odczuwam to, ze jakbys czytala moje wlasne
                      mysli.
        • Gość: Malwina Re: Zwiazek na odleglosc IP: *.d1.club-internet.fr 05.09.03, 12:22
          oj tez tak myslalam
          i nie mysle
          teraz mysle ze to przejaw mojej szczegolnej (silnej ?) osobowosci i wiekszego
          niz srednia narodowa :-) poczucia niezaleznosci i umilowania (czesciowego)
          samotnosci
          stanowczo potrzebuje czasu z sama soba - dla rownowagi
          ale towarzystwa tez potrzebuje i z przyjemnoscia bliskiego :-)

          ide lowic rzadkie perly...


          tea_time napisała:

          >
          > Wiesz, Malwina, przez lata myslalam, ze takie zachowanie to przejaw mojej
          > niedojrzalosci emocjonalnej, nadal spotykam sie z taka ocena:) Teraz jej nie
          > podzielam:)
          >
          > Vicco, ciesze sie i gratuluje:) Jesli mozesz, naturalnie bez wchodzenia w
          > niedyskretne rejony:), podziel sie kilkoma refleksjami o tym minionym roku
          na
          > odleglosc. Ciekawa i wdzieczna Tea:)
          • tea_time Re: Zwiazek na odleglosc 05.09.03, 12:54
            Gość portalu: Malwina napisał(a):

            > oj tez tak myslalam
            > i nie mysle
            > teraz mysle ze to przejaw mojej szczegolnej (silnej ?) osobowosci i wiekszego
            > niz srednia narodowa :-) poczucia niezaleznosci i umilowania (czesciowego)
            > samotnosci
            > stanowczo potrzebuje czasu z sama soba - dla rownowagi
            > ale towarzystwa tez potrzebuje i z przyjemnoscia bliskiego :-)

            Znam to, jak dobrze to znam:)
            Tea
        • Gość: Malwina i jeszcze cos... IP: *.d1.club-internet.fr 05.09.03, 12:32
          teraz czasem mysle ze przejawem niedojrzalosci emocjonalnej (i zyciowej !)
          jest bardziej patologiczna niemoznosc czesci mezczyzn do zycia samemu


          no ale wyszlam poza temat
          pardon
          uciekam

          > Wiesz, Malwina, przez lata myslalam, ze takie zachowanie to przejaw mojej
          > niedojrzalosci emocjonalnej, nadal spotykam sie z taka ocena:) Teraz jej nie
          > podzielam:)
          >
    • cossa Re: Zwiazek na odleglosc 05.09.03, 14:09
      kobieta i mezczyzna
      dwa miasta
      oddalone od siebie o ok. 450 km
      zwiazek rozpoczal sie na odleglosc
      i trwal tak 3,5 roku
      spotkania srednio 2 razy w miesiacu na 3-4 dni
      teraz rok juz obok siebie
      w miescie mezczyzny ;)

      plusy ze strony kobietki:
      luz blues, sama ale osobno czyli wolna reka gdzie i z kim
      sie szwedam, mysle tylko o sobie (wiecznie pusty i glodny
      zoladek mam z glowy) kontakt (net) kiedy chce i kiedy
      moge (moglam raczej zawsze, chcialam tez jak
      najczesciej), sama wsrod ludzi, ale w sercu cieplo -
      jednak jak by nie patrzec - pani samej siebie.

      minusy:
      zdarzaly sie chwile, ze potrzebne bylo ramie, usteczka no
      i w sumie caly facet; czasem zazdrosc o tych co sa obok
      niego a ja nie moge byc, dojazdy, kasa na bilety.

      jak mi sie jeszcze cos przypomni
      bo tak jakosz szybko pisze i mysle
      to dopisze ;)

      pozdrawiam
      cossa
      • tea_time Re: Zwiazek na odleglosc 05.09.03, 14:15
        Cossa, bardzo bardzo dziekuje:)
        Tea
        • cossa Re: Zwiazek na odleglosc 05.09.03, 20:29
          alez nie ma za co:) czyzby bliski sercu temat? ;)

          pozdrrawiam
          cossa

          tea_time napisała:

          > Cossa, bardzo bardzo dziekuje:)
          > Tea
    • Gość: sekretarka22 Re: Zwiazek na odleglosc IP: 212.180.147.* 05.09.03, 14:12
      A ja opowiem jak było ze mną:
      Przez dwa lata próbowaliśmy się poznawać, docierać. Dużo dzwoniliśmy, spotkania
      były raczej rzadkie. Mimo to czułam się jakoś tak bezpiecznie. Potrzebowałam
      jego rad, pocieszenia. Bardzo tęskniłam. Choć nie mówiliśmy dużo o miłości
      wiedzieliśmy, że ufamy sobie i potrzebujemy tych rozmów.
      Wiele osób mogłoby powiedzieć, że opisuje zwyczajną przyjaźn. Hm.. to tylko
      przyjaźń nie była..
      W wakacje on zaczął pracować w Warszawie (skąd jestem). Odtąd spotykaliśmy się
      już codziennie. Wzrosło pożądanie, rozbudziła się nasza miłość. Bardzo go
      kochałam. Czułam się po prostu nieziemsko. On totalnie mnie zaczarował. Byłam
      tylko jego i on żył tylko dla mnie.
      Gdy zaczynał mówić o przeprowadzce do W-wy, przeniesieniu się tutaj na wydział,
      aby móc dalej studiować wiedziałm, że nam się uda.

      Niestety, nie udało się:(
    • Gość: Imagine Re: Zwiazek na odleglosc IP: *.unl.edu 05.09.03, 15:41
      tea_time napisała:

      > Kobieta i mezczyzna.
      > Dwa miasta.
      > Spotkania weekendowe raz w miesiacu.
      > Na co dzien mail, telefon.
      > Zwiazek na odleglosc.
      > Jakie ma plusy, jakie czekaja pulapki.
      > Czy i jakie ma szanse prze-trwania?
      >
      > Ciekawa jestem Waszych hipotez albo przykladow.
      > Tea
      >
      zeby tylko odleglosc nie przekraczala dlugosci za dlugo, to wszystko bedzie
      dobrze.
      Imagine.
    • Gość: jar Re: Zwiazek na odleglosc IP: 195.136.33.* 05.09.03, 15:57
      chrzanienie dupy, nie ma czegos takiego, to jest co najwyzej znajomosc plus
      lozko ;)

      > Kobieta i mezczyzna.
      > Dwa miasta.
      > Spotkania weekendowe raz w miesiacu.
      > Na co dzien mail, telefon.
      > Zwiazek na odleglosc.
      > Jakie ma plusy, jakie czekaja pulapki.
      > Czy i jakie ma szanse prze-trwania?
      • saana Re: Zwiazek na odleglosc 05.09.03, 16:10
        Gość portalu: jar napisał(a):

        > chrzanienie dupy, nie ma czegos takiego, to jest co najwyzej znajomosc plus
        > lozko ;)
        >
        > > Kobieta i mezczyzna.
        > > Dwa miasta.
        > > Spotkania weekendowe raz w miesiacu.
        > > Na co dzien mail, telefon.
        > > Zwiazek na odleglosc.
        > > Jakie ma plusy, jakie czekaja pulapki.
        > > Czy i jakie ma szanse prze-trwania?
        nie prawda. jestem w takim malzenstwie- i znam inna pare zyjaca Niemcy -Polska
        Oni akurat za pozno sie spotkali zeby zaczac kariery od poczatku w innych
        krajach. maja wspolne dziecko. I jezdza w te i z powrotem. Znam jeszcze innych
        ludzi np. we Francji tam jest nakaz pracy .jestes nauczycielem pracujesz na
        poczcie jest civil ingenieur -tez i lladuje sie tam gdzie rzad chce. I spotyka
        sie tylko w wekendy.
        Polska to wciaz oaza pod wzgledem osobistego zycia.
        Co prawda spotykalam robotnikow przyjezdzajacych do W-wye z biedniejszych
        rejonow. I co myslisz ze spotkania z zonami dziewczyami z ich miejscowosci to
        tylko seks.

      • tea_time Re: Zwiazek na odleglosc 05.09.03, 16:51
        Jarze, przeciez widzisz, ze jest:), posluchaj dziewczyn, niektorym sie udalo,
        innym nie, jak w zwiazkach mieszkajacych pod jednym dachem:)
        Wiesz, mnie sama zaskoczylo, kiedy okazalo sie, ze mozna wspolnie doswiadczac
        codziennosci z dala fizycznie od siebie. To zreszta bardzo jest tez ciekawe:)
        Tea




        • Gość: jar Re: Zwiazek na odleglosc IP: *.ppi-sa.com.pl 05.09.03, 18:20
          staram sie sluchac, naprawde bardzo sie staram, ale nie, nie widze tego, nie
          rozumiem, nie wyobrazam sobie bycia z kims w zwiazku kogo widuje raz w
          miesiacu, do kogo nie moge sie przytulic w nocy, przy kim nie moge zasnac,
          obudzic sie, widziec na co dzien tych oczek slicznych i sluchac marudzenia:),
          rozmawiac wieczorem o drobiazgach, przytulac sie w kuchni, brac wspolnie
          kapiele..nieeeeee... to nie prawda, ze to jest zwiazek kiedy jest sie daleko,
          to wymysl jakis dziwaczny...;)
          • tea_time Re: Zwiazek na odleglosc 05.09.03, 18:32
            Jarze, rozumiem, ze Ty sobie takiej sytuacji zwyczajnie nie wyobrazasz i
            ok:)Ale nie mow, ze to nie jest zwiazek. Dla Ciebie nie, dla mnie tak. I nie
            bedziemy sie przeciez licytowac na ilosc i jakosc przytulen w kuchni w
            miesiacu, nie mowiac juz o patrzeniu w oczy ( moje tez sa sliczne:)
            A tak na marginesie: przy calym upodobaniu do pieknych opowiesci dziewczyn,
            chetnie dowiedzialabym sie, jak to wyglada z drugiej, meskiej strony? Mezczyzni
            dotad, moze sie myle, ale tylko teoretyzuja, prawda?:) Tea
            • Gość: jar Re: Zwiazek na odleglosc IP: *.ppi-sa.com.pl 05.09.03, 18:39
              masz racje, kazdy ma swoje zdanie i swoje przystosowanie do zycia, ja nie widze
              mozliwosci takiej, ty widzisz i bardzo dobrze....
              a mezczyzni? nie znam absolutnie zadnego, ktory szczerze mowiac na piwie
              powiedzialby, ze taki uklad jest zwiazkiem, no po prostu nie znam i bez
              licytowania sie ile osob kto z nas zna:)
          • saana Re: Zwiazek na odleglosc 05.09.03, 19:53
            Gość portalu: jar napisał(a):

            > staram sie sluchac, naprawde bardzo sie staram, ale nie, nie widze tego, nie
            > rozumiem, nie wyobrazam sobie bycia z kims w zwiazku kogo widuje raz w
            > miesiacu, do kogo nie moge sie przytulic w nocy, przy kim nie moge zasnac,
            > obudzic sie, widziec na co dzien tych oczek slicznych i sluchac marudzenia:),
            > rozmawiac wieczorem o drobiazgach, przytulac sie w kuchni, brac wspolnie
            > kapiele..nieeeeee... to nie prawda, ze to jest zwiazek kiedy jest sie daleko,
            > to wymysl jakis dziwaczny...;
            Jar za pare lat pewnie wszytstko sie w Polsce zmieni. I co wtedy.
            • Gość: jar Re: Zwiazek na odleglosc IP: *.ppi-sa.com.pl 05.09.03, 20:00
              zwiazek na odleglosc to jakis koslawy zwiazek, cos czego nie ma, ludzie sie
              oddalaja od siebie, nie ma drobiazgow codzinnych, ktore wiaza dwoje ludzi
              kazdego wieczora i ranka... nie, wolalbym juz aby dziewcze ulozylo sobie zycie
              z kims kto jest blisko niej, z kims kto moze jej dac poczucie bezpieczenstwa
              codziennego a nie slodkie slowka przez teleon i zapewnienia, nie po to jest sie
              zkims aby z tym kims nie byc a jedynie zyc oczekiwaniami i krotkimi chwilami
              bycia naprawde razem, tu musi byc codzienne akceptowanie swoich slabosci i
              humorow a nie raz w miesiacu zaciskanie ust oby nie zniszczyc tej rzadkiej
              chwili spotkania i swiadomosc, ze lepiej przemilczec niz zniszczyc wspomnienia
              i nadzieje
              • ann.k Re: Zwiazek na odleglosc 06.09.03, 20:27
                Jar, błądzisz moim zdaniem. Kochasz dziewczynę kiedy jest obok Ciebie, a kiedy
                jest daleko to już jej nie kochasz?! Być może jeszcze nie trafiłeś na swoją
                drugą połówkę i nie wiesz co to znaczy wiedzieć, że to "ta albo żadna".
                Rozumiem, że chorym jest układ kiedy ludzie zaczynają związek mieszkając daleko
                i nie robią żadnych wspólnych planów typu: jak skończę studia, przeprowadzę się
                do Ciebie. Albo: na razie będę pracować u siebie, ale zacznę się już rozglądać
                za pracą w Twoim mieście.
                Jak może przeczytałeś poniżej, niezależnie od siebie znalazłam się w sytuacji
                kiedy ja i on nie możemy mieszkać w jednym mieście. Są nawet w Polsce zawody,
                których wyboru po prostu nie masz. Co Twoim zdaniem powinnam zrobić? Ja
                studiuję i pracuję na jednym końcu kraju, on mieszka na drugim. Nie mogę
                wszystkiego rzucić i jechać za nim. Zbyt dużo pracy mnie kosztowało rozpoczęcie
                tych studiów, żebym teraz z tego mogła zrezygnować. Powinnam więc zostawić go i
                pozwolić mu "być szczęśliwym" z kimś kogo mógłby mieć tam gdzie teraz mieszka?
                Miłość nie polega na tym, że kochasz kogoś tylko kiedy masz go obok. Owszem,
                tak jest łatwiej. Ale niekoniecznie lepiej. Bo jeśli się naprawdę kocha, to z
                tak banalnego powodu jak te 600 km odległości się po prostu z miłości nie
                rezygnuje.
                • Gość: jar Re: Zwiazek na odleglosc IP: *.ppi-sa.com.pl 07.09.03, 12:18
                  masz racje anno.k..bladze, moze dlatego ze mam dziewczynke ktora serce mi lamie
                  i jest blisko, nie wiem jakbym sie zachowal gdybysmy mieli byc daleko od
                  siebie...ot gdybam sobie przeciez;)
                  • ann.k Re: Zwiazek na odleglosc 07.09.03, 18:00
                    dopóki nie nadeszła ostateczna decyzja o jego wyjeździe, też nie wierzyłam, że
                    tak można; śmiałam się z ludzi ciągnących na siłę takie związki; sama kiedyś w
                    takim byłam i nie wynikło z tego nic dobrego; ale miłość potrafi pokonać
                    większe bariery niż te kilka kilometrów odległości; dziś są telefony komórkowe
                    i możliwość kontaktu ze sobą nawet w trakcie zakupów; a ja pamiętam jak jeszcze
                    siedejm lat temu biegłam pół godziny przez zasypaną śniegiem górską wieś
                    potykając się w zaspach śnieżnych, po to tylko aby odnaleźć automat w holu
                    małej stacyjki kolejowej i pogadać pięć minut z tym, który mieszkał tak
                    daleko...
    • ann.k Re: Zwiazek na odleglosc 05.09.03, 16:05
      tea-time, ja to mam od niedawna; ponad 600 km, chłop marynarz; ale poznaliśmy
      się mieszkając w jednym mieście; jakoś trudno mi uwierzyć, że widując sie tak
      rzadko i mieszkajac tak daleko od siebie mozna zbudowac cos trwalego; takie
      rozstania maja swoje plusy i minusy dopiero jak sie ludzie znaja troche dluzej,
      cos juz ich laczy; my sie znalezlismy w rozlace niezaleznie od siebie i nie na
      dlugo - maksymalnie rok;
      codzienne telefony, internet, no i spotkania co tydzien plus raz w miesiacu
      urlop z okazji rozlaki z rodzina; powaznym minusem jest to, ze jak sie wsciekne
      na caly swiat, to moge mu sie tylko w sluchawke wyplakac; przyzwyczajam sie do
      tej nowej rzeczywistosci (bo wczesniej kilka lat mialam go obok) i choc to juz
      ponad dwa miesiace, idzie mi to przyzwyczajanie bardzo opornie;

      generalnie, gdybym od poczatku miala swiadomie pchac sie w taki uklad, to bym
      zrezygnowala; nie lubie miec faceta non stop nad glowa i wolnosc to jak dla
      mnie podstawa, ale 600 km to jednak zdeycdowanie za daleko;
    • mickey.mouse Bardzo ciezki 05.09.03, 20:27
      Ale ma tez swoje zalety
    • jmx Re: Zwiazek na odleglosc 06.09.03, 01:27

      Herbatko, jeśli to jest to co myślę to szczerze gratuluję! :-))

      Związek na odległość, hmmm. Nie jest niemożliwy, ale sądzę, że jeśli oddalenie
      trwa zbyt długo to trudno potem znieść partnera na co dzień. Rozumiem
      podejście Malwiny, sama mam coś takiego ;-), ale żeby mężczyzna "bywał" w domu
      to nie musi być oddalony o 300 km. Jednak codziennego kontaktu (niekoniecznie
      połączonego z mieszkaniem ze sobą) chyba nic nie zastapi....
      Mimo wszystko życzę powodzenia, najważniejsze to bycie ze sobą na takich
      warunkach jakim obojgu pasują i nie przejmowanie się "statystykami".
      Pozdrawiam :-)
    • Gość: N. Zwiazek na odleglosc IP: *.net 06.09.03, 13:15
      Jestem w takim związku. Na początku nie dopuszczałam do siebie myśli, by
      wiązać się z kimś, kto mieszka setki kilometrów ode mnie. Potem jednak, w miarę
      jak moje uczucie rosło, nie wyobrażałam sobie, bym mogła być z inną osobą.
      Niestety nie możemy widywać się tak często jakbyśmy chcieli. Wiadomo praca,
      kasa wydawana na dojazdy.
      Gdy jesteśmy razem, czuję się jak w raju. Gdy musimy się rozstać i wracamy do
      swoich domów ogarnia mnie rozpacz.
      Wprawdzie kontaktujemy się codziennie (maile, telefon, rozmowy przez net), ale
      brakuje mi jego bliskości, przytulenia się go niego, gdy jest mi źle itp ....
      Zdajemy sobie dokładne relacje z tego co robimy. Jednak tęsknię okrutnie.
      Czasami wpadam w tak totalne przygnębienie, że wydaje mi się iż ta nasza
      znajomość jest tylko na niby. Wyobrażam sobie niestworzone historie (np. że
      jestem zdradzana i okłamywana).
      Wiem, że takie życie na dłuższą metę nie ma sensu i trzeba doprowadzić do jak
      najszybszego zamieszkania bliżej siebie.
      • Gość: Malwina Re: Zwiazek na odleglosc IP: *.d1.club-internet.fr 06.09.03, 13:18
        ale dlaczego ? dlaczego wyobrazasz sobie zdrady ? a nie moment gdy sie
        spotkacie np ?
        i gdy bedziecie razem mieszkac nie bedziesz wyobrazala sobie zdrad ?
        zaangazujesz detektywa ?
        • Gość: N. Zwiazek na odleglosc IP: *.net 06.09.03, 13:24
          Widzę, że mnie nie rozumiesz.
          Ufam mu, ale to, że nie możemy być razem non-stop rozbraja mnie totalnie.
          • Gość: Malwina Re: Zwiazek na odleglosc IP: *.d1.club-internet.fr 06.09.03, 13:54
            gdybym cie rozumiala to nie zadalabym tylu pytan
            nie jestem zazdrosna wiec faktycznie nie kapuje
            jedyne co moze mi sie zdarzyc to odczuc brak osoby ale zeby zaraz sobie
            horrory wymyslac ....
            • Gość: N. Re: Zwiazek na odleglosc IP: *.net 06.09.03, 13:59
              Widocznie każdy inaczej przeżywa rozłąkę.
    • Gość: ed Re: Zwiazek na odleglosc IP: *.net-80-236-95.joinville.rev.numericable.fr 06.09.03, 22:58

      Zwiazek na odleglosc – to moje zycie od trzech lat ;-) Na poczatku byly
      tzw. „efekty miodowego miesiaca”, i np. po 2 miesiacach nie widzenia sie :
      przez kilka dni sielanka ;-) Po roku nastapilo „przyzwyczajenie” sie do
      sytuacji, i chwile spedzane razem nie roznily sie od „bliskich zwiazkow”: raz
      slonce ;-) raz burza z piorunami ;-) W chwilach „oddalenia” oczywiscie kontakt
      mailowy, telefoniczny i listowny, ale czasami nie mamy ochoty rozmawiac przez
      kilka dni, bo meczy nas oboje, ze to wlasnie przez telefon i komputer, a
      nie „face to face”. Wydaje mi sie, ze zwiazek taki moze przetrwac, gdy ma sie
      do siebie zaufanie i gdy wiadomo, ze w przyszlosci rozlaki sie skoncza.

      Pozdrawiam ;-)
    • olivvvka Re: Zwiazek na odleglosc 06.09.03, 23:40
      Moja znajoma z pracy spotykała się chyba z cztery lata z chłopakiem z innego
      miasta, On tam studiował. Raz w miesiącu się spotykali, co drugi dzień
      dzwonili. Właściwie wiedzieli, ze on przeprowadzi się tutaj po obronie- data
      ślubu była już ustalona. Termin się zbliżał, sala była opłacona a on....
      zakochał sie...więcej o nim nie słyszałam

      Takie związki są trudne, bo obydwoje mają zupełnie inne środowiska, nie wiedzą
      tak naprawde jaka ta osoba jest nacodzień.
      A wiem o czym mówie, bo od niedawna mieszkam z moim słońcem. Przeprowadził się
      ze stolicy żeby być ze mną już codziennie. :))
      Ale łatwo nie było.Teraz wynagradza mi swoją obecnością z procentem


      Pozdrawiam

    • Gość: a Re: Zwiazek na odleglosc IP: *.tor.primus.ca 07.09.03, 02:35
      hm.. chyba za male odleglosci was dziela skoro macie z tym tyle problemow
      znalismy sie ok 10dni gdy wyjechal, do domu -8000km, na drugi kontynent
      na poczatku- niepewnosc, moglo sie wszystko latwo posypac, ale czeste
      telefony, codzienny e-mail wzmocnily poczucie ze sie rozumiemy, naprawde sie o
      siebie staramy, ze nam zalezy
      kontakty najczesciej co 4 mies, nieraz tylko na 2tyg (swieta), najrzadziej co
      9 mies, na dluzsze okresy (na 6mies), gdy ja konczylam studia, moglam zrobic
      przerwe, pobyc u niego lub on przyjezdzal do mnie z proba (nierealna)
      pozostania w polsce. pierwsze wyjazdy byly rzeczywiscie trudne do przejscia,
      ale kazdy kolejny- wzmacnial, dawal sil do szybkiej relizacji planow
      i "odswiezal" nasz zwiazek. nie zdajecie sobie sprawy jak moze wygladac
      spotkanie dwoch zakochanych w sobie osob, ktore nie widzialy sie 9mies i ktore
      chca wziac slub w najblizszym czasie. trudno to nazwac slowami
      teraz po 3 latach takiego bycia ze soba (te dziwne usmiechy rodziny stawaly
      sie coraz bledsze z latami, przygadywania- znajdz(ie) sobie innego(a) bolaly
      najbardziej) jestesmy po slubie, jestem w jego kraju, mysle ze bedzie dobrze
      wszystko da rade, tylko trzeba tego naprawde chciec. moj maz nie chodzi z
      chlopakami na piwo, wiec nie mogliscie tego tam uslyszec. a jednak z jego
      codziennych relacji wiedzialam co w danym czasie robil, czytal, myslal co u
      mnie sie wydarzylo. nasz zwiazek przechodzil wiele przemian i nie zawsze
      bywalo rozowo (szczegolnie jak bylismy razem), ale potrafilismy to jakos
      naprawiac (najgorzej przezywalismy jednak ingerencje rodziny). dla mnie
      rozlaka nie byla niczym strasznym- szybciej konczylam studia, latwiej mi szla
      nauka , mialam cale wakacje dla siebie, w czasie ktorych duzo podrozowalam, ot
      takie zycie w chmurach, gorzej bylo zniesc to wszystko jemu, ale jakos przezyl
      i wiem ze czekal tylko na mnie!
      co do znalezienia sobie innego, to wierzcie mi ze to nie jest tak jak by sie
      chcialo. przypatrywalam sie przez caly czas innym mezczyznom, rozmawialam z
      nimi, obserwowalam i...
      niestety!
      zycze silnych nerwow osobom w mojej sytuacji, szczegolnie teraz, po wakacjach,
      nie dajcie sie "dobrze zyczacym" znajomym i rodzinie!
    • Gość: Isztar Re: Zwiazek na odleglosc IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 07.09.03, 16:05
      Ja wlasnie za miesiac sie przeprowadzam do innego miasta... Szczesliwie bedzie
      duzo lepiej, niz sie spodziewalam, bo bede mogla czesciej jezdzic do domu i do
      Niego i mam nadzieje, ze bedzie dobrze, zwlaszcza, ze On bardzo mnie doladowuje
      optymizmem, mowi, ze na pewno wszystko bedzie super i sobie poradzimy. I ja w
      to wierze. Jestem w lepszej sytuacji, niz wiele osob, ktore sie tu
      wypowiedzialy, bo to tylko jakies 140km i bede mogla dosc czesto sie z Nim
      spotykac (min.2 dni w tygodniu). Ale i tak sie troche boje...
      Pozdrawiam i wytrwalosci zycze...
      • tea_time Re: Zwiazek na odleglosc 10.09.03, 17:47

        Mysle, ze nielatwo byc z kims, kto mieszka o kilometry od nas. Mysle, ze
        niektore trudy w opisanych przez Was historiach "dalo sie zniesc", poniewaz pod
        nimi tlila sie nadzieja, ze kiedys zamieszkacie razem. Ze mna/u mnie jest
        inaczej. Jak? nie chce o tym mowic. Niemniej bardzo dziekuje za wszystkie rady
        i uwagi. Pozdrawiam. Tea
        • jmx Re: Zwiazek na odleglosc 10.09.03, 17:51

          Proszę o wybaczenie niedyskrecji ale... czy to jest związek?
          • tea_time Re: Zwiazek na odleglosc 10.09.03, 18:11
            Naszym zdaniem tak:) Moja obawa nie dotyczy terazniejszosci, ale przyszlosci.
            Nigdy w takim nie bylam, nie wiem, nie znam, nie oceniam, cos mysle, cos wiem,
            cos zakladam, ale o niczym nie przesadzam. Zycie potrafi zaskakiwac. Tea
            • jmx Re: Zwiazek na odleglosc 10.09.03, 18:24
              Dopóki oboje będziecie się godzić na taki związek - dopóty będzie trwał...
              Jednak ciężko się żyje ze świadmomością, ze ukochany mężczyzna nawet w bliżej
              nieokreslonej przyszłości nie zamierza się z nami związać/zamieszkać.
              Ale też tylko przypuszczam :-)
              • tea_time Re: Zwiazek na odleglosc 10.09.03, 18:51
                Osmielilam sie odpowiedziec Ci w mailu, mam nadzieje, ze nie osmielilam sie za
                bardzo:) Pozdrawiam:) Tea
                • jmx Re: Zwiazek na odleglosc 10.09.03, 18:54

                  Ośmielę Cię - proszę bardzo i dziękuję :-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka