Dodaj do ulubionych

Toksyczna matka

IP: *.chello.pl 05.09.03, 16:21
nie wiem już, co robić, forum jest dla mnie chyba ostatnią deską ratunku...
Mam problem z matką. Ja mam 26 lat, ale cały czas nie mogę przestać się jej
bać, cały czas jestem od niej uzależniona psychicznie i nie potrafię sobie z
tym poradzić. Od siedmiu lat nie mieszkam z rodzicami ale to nie stanowi
przeszkody w kontrolowaniu mnie, ciągłym narzekaniu, że do niczego się nie
nadaję, że nie mam ambicji, że staczam się na dno, że skończę jako
prostytutka... Chodzi o to, że nie robię tego, co ona sobie zamarzyła, nie
wypełniam jej marzeń o karierze (sama naprawdę nieźle sobie radzi na polu
zawodowym i uważa, że przez to może mnie poniżać, bo nie osiągnęłam jej
statusu), a ona przecież wie wszystko najlepiej. Cały czas mnie czymś
szantażuje: jeśli nie zrobisz tego, zerwę z tobą kontakt, możesz do mnie nie
dzwonić i zapomnieć, że masz matkę! Albo: może mi kupić mieszkanie, ale
ponieważ ja jestem niegrzeczną dziewczynką (używa dosłownie takich określeń),
to ona lepiej sobie coś kupi, a ja, niewdzięczna, przypełznę do niej na
kolanach i będę błagała o litość i pomoc. Przy okazji cały czas pożycza ode
mnie pieniądze, chociaż naprawdę dobrze zarabia, a jej mąż ma swoją firmę i
niedawno kupili domek za miastem. A ja, jak pisałam, nie mam pracy, mam
dorywcze zlecenia, studiuję i naprawdę muszę oszczędzać!
Mam chłopaka, jesteśmy razem od kilku lat, mieszkam z nim w jego mieszkaniu,
ale on nie chce się ze mną ożenić, bo twierdzi, że do niczego papierek nie
jest potrzebny. Ja popadam w coraz większą paranoję, bo boję się, że mnie
rzuci, a wtedy będę musiała rzeczywiście prosić matkę o pomoc, ponieważ nie
mam stałej pracy i w życiu nie zarobię na wynajęcie mieszkania albo nawet
pokoju! Nie mam gdzie wracać, a boję się, że coś sobie niedługo zrobię, bo
ju7ż naprawdę nie wiem, co robić... Po nocach śni mi się, że jadę nad morze i
wchodzę do wody, coraz głębiej, i w końcu tonę... Myśl o samobójstwie pojawia
się coraz częściej. Nie wierzę w siebie, czuiję się bezradna i beznadziejna,
nie mam tyle siły, żeby tak dalej żyć, w takiej niepewności i zawieszeniu.
Nie mam w życiu nic swojego, nie mogę mieć nawet swojego zdania i własnej
woli, bo zawsze muszę robić to, co matka akurat zaplanowała. Inaczej zostanę
na świecie zupełnie sama... Dodam tylko, że mój chłopak nie jest tu dla mnie
żadnym oparciem, uważa, że histeryzuję i robię problem z czegoś, co nie
istnieje.
Byłam kiedyś na psychoterapii, ale nie miałam dość kasy, żeby ją kontynuować.
Terapeutka stwierdziła u mnie ciężką depresję (to było w styczniu br), ale
leki brałam tylko przez miesiąc, bardzo kiepsko się czułam po Bioxetinie.
Czuję, że znowu się pogrążam w smutek, spadam w dół, jak do studni, i nigdy
nie wyjdę...
Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: Toksyczna matka IP: *.unl.edu 05.09.03, 16:29
      Gość portalu: Nuria napisał(a):

      > nie wiem już, co robić, forum jest dla mnie chyba ostatnią deską ratunku...
      > Mam problem z matką. Ja mam 26 lat, ale cały czas nie mogę przestać się jej
      > bać, cały czas jestem od niej uzależniona psychicznie i nie potrafię sobie z
      > tym poradzić. Od siedmiu lat nie mieszkam z rodzicami ale to nie stanowi
      > przeszkody w kontrolowaniu mnie, ciągłym narzekaniu, że do niczego się nie
      > nadaję, że nie mam ambicji, że staczam się na dno, że skończę jako
      > prostytutka... Chodzi o to, że nie robię tego, co ona sobie zamarzyła, nie
      > wypełniam jej marzeń o karierze (sama naprawdę nieźle sobie radzi na polu
      > zawodowym i uważa, że przez to może mnie poniżać, bo nie osiągnęłam jej
      > statusu), a ona przecież wie wszystko najlepiej. Cały czas mnie czymś
      > szantażuje: jeśli nie zrobisz tego, zerwę z tobą kontakt, możesz do mnie nie
      > dzwonić i zapomnieć, że masz matkę! Albo: może mi kupić mieszkanie, ale
      > ponieważ ja jestem niegrzeczną dziewczynką (używa dosłownie takich określeń),
      > to ona lepiej sobie coś kupi, a ja, niewdzięczna, przypełznę do niej na
      > kolanach i będę błagała o litość i pomoc. Przy okazji cały czas pożycza ode
      > mnie pieniądze, chociaż naprawdę dobrze zarabia, a jej mąż ma swoją firmę i
      > niedawno kupili domek za miastem. A ja, jak pisałam, nie mam pracy, mam
      > dorywcze zlecenia, studiuję i naprawdę muszę oszczędzać!
      > Mam chłopaka, jesteśmy razem od kilku lat, mieszkam z nim w jego mieszkaniu,
      > ale on nie chce się ze mną ożenić, bo twierdzi, że do niczego papierek nie
      > jest potrzebny. Ja popadam w coraz większą paranoję, bo boję się, że mnie
      > rzuci, a wtedy będę musiała rzeczywiście prosić matkę o pomoc, ponieważ nie
      > mam stałej pracy i w życiu nie zarobię na wynajęcie mieszkania albo nawet
      > pokoju! Nie mam gdzie wracać, a boję się, że coś sobie niedługo zrobię, bo
      > ju7ż naprawdę nie wiem, co robić... Po nocach śni mi się, że jadę nad morze i
      > wchodzę do wody, coraz głębiej, i w końcu tonę... Myśl o samobójstwie pojawia
      > się coraz częściej. Nie wierzę w siebie, czuiję się bezradna i beznadziejna,
      > nie mam tyle siły, żeby tak dalej żyć, w takiej niepewności i zawieszeniu.
      > Nie mam w życiu nic swojego, nie mogę mieć nawet swojego zdania i własnej
      > woli, bo zawsze muszę robić to, co matka akurat zaplanowała. Inaczej zostanę
      > na świecie zupełnie sama... Dodam tylko, że mój chłopak nie jest tu dla mnie
      > żadnym oparciem, uważa, że histeryzuję i robię problem z czegoś, co nie
      > istnieje.
      > Byłam kiedyś na psychoterapii, ale nie miałam dość kasy, żeby ją kontynuować.
      > Terapeutka stwierdziła u mnie ciężką depresję (to było w styczniu br), ale
      > leki brałam tylko przez miesiąc, bardzo kiepsko się czułam po Bioxetinie.
      > Czuję, że znowu się pogrążam w smutek, spadam w dół, jak do studni, i nigdy
      > nie wyjdę...
      hej hej hej hej. masz nas tutaj. my ci pomozemy olac mamuske i wyjdziesz z
      tego. niech jednak inni sie wypowiedza zanim ja przytruje swoje trele.
      sprawa jest do zalatwienia. rozumiem cie. mialem podobnego ojca. jak
      zadzwonilem kiedys do niego, zalac sie, ze tesknie za krajem i za nimi to mi
      powiedzial, cytuje : "zebym se w leb walnal siekiera, jak nie umiem sobie
      poradzic", - koniec cytaTATU. nie jestes sama.
      Pozdr, Imagine.
      • ariel23 Re: Toksyczna matka 05.09.03, 16:34
        Witaj w klubie!!!
        Ja juz zakladalam tutaj podobny watek, chyba pt relacja matka corka- nie
        pamietam dokladnie, ale zaraz poszukam.
        Ja jeszcze mieszkam z matka (mam 23 lata, ale planuje tak na wiosne zamieszkac
        z facetem i boje sie co bedzie).
        Z roznych powodow trafilam ostatnio do psychologa i wlasnie relacja z moja
        matka jest moim najwiekszym problemem. Ktory bardzo chce rozwiazac, bo tez juz
        dalej tak nie moge.
        Jak wracam do domu po pracy to mnie w zoladku sciska i sie denerwuje do czego
        sie tym razem przyczepi...
    • Gość: girlfriend zapraszam Twoją matkę do ekskluzywnego klubu :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.03, 17:02
      Jest to klub Kobiet, Które Pies Lizał :)
      Na razie liczy 5 koleżanek:
      1.moją matkę,
      2.moją babkę,
      3.moją pierwszą szefową,
      4.moją drugą szefową
      5.czyjąś żonę ;)

      A wszystkie (łącznie z Twoją matką :) jak z jednej sztancy. Owieczki Dolly :)))
      Proponuję, żebyśmy przeprowadziły wybory Owieczki Roku.
      Ten zaszczytny tytuł - przy odrobinie wysiłku ze strony mojego znajomego z
      Houston, ha ha - mógłby uprawniać (a nawet zobowiazywać) do bycia wysłaną w
      kosmos bez możliwości powrotu.

      Ale Ty wiesz, że ona jest taka, bo nie może znieść, że jeteś młoda, ładna,
      bystra i masz całe życie przed soba , a ona nie?

      A dlaczego pożyczasz jej pieniadze, że tak z innej beczki strzelę na koniec?

      pazdrawliaju :)))

      p.s. Nikt Ci nie da rady. Nawet matka :) Zobaczysz.
      • Gość: Nuria Re: zapraszam Twoją matkę do ekskluzywnego klubu IP: *.chello.pl 05.09.03, 17:31
        Gość portalu: girlfriend napisał(a):

        > Jest to klub Kobiet, Które Pies Lizał :)
        > Na razie liczy 5 koleżanek:
        > 1.moją matkę,
        > 2.moją babkę,
        > 3.moją pierwszą szefową,
        > 4.moją drugą szefową
        > 5.czyjąś żonę ;)
        >
        > A wszystkie (łącznie z Twoją matką :) jak z jednej sztancy. Owieczki
        Dolly :)))
        > Proponuję, żebyśmy przeprowadziły wybory Owieczki Roku.
        > Ten zaszczytny tytuł - przy odrobinie wysiłku ze strony mojego znajomego z
        > Houston, ha ha - mógłby uprawniać (a nawet zobowiazywać) do bycia wysłaną w
        > kosmos bez możliwości powrotu.
        >
        > Ale Ty wiesz, że ona jest taka, bo nie może znieść, że jeteś młoda, ładna,
        > bystra i masz całe życie przed soba , a ona nie?
        >
        > A dlaczego pożyczasz jej pieniadze, że tak z innej beczki strzelę na koniec?
        >
        > pazdrawliaju :)))
        >
        > p.s. Nikt Ci nie da rady. Nawet matka :) Zobaczysz.
        >

        Hej! Dzięki za odzew. Mam świadomość, że wiele osób ma p[odobne problemy. Ale
        niestety, każdy problem ma swoje aspekty. U mnie największy problem polega na
        tym, że ja nie potrafię panować nad swoimi uczuciami i reakcjami, wpadam w
        histerię zawsze kiedy z matką rozmawiam, płaczę nawet kiedy pomyślę, że mam się
        z nią spotkać. Ona naprawdę nie robi z siebie ofiary, nie gra na uczuciach typu
        jestem samotna, schorowana, a ty jesteś wyrodną cóką. Przeciwnie, moja matka
        super sobie radzi, ma bogatego męża, cały czas gdzieś jeździ i zażywa życia.
        Niestety, uważa, że ja ją kompromituję, bo nie robię kriery i nawet do niej nie
        dążę, i cały czas chce mi układać przyszłość: wybrała mi studia, zabraniała
        spotykać się z moim facetem (wtedy jeszcze byłam go na tyle pewna, że się do
        niego wyprowadziłam, wręcz uciekłam!), wybierała ciuchy, w które mogę się
        ubrać, i cały cas wszystko krytykowała. Każda moja własna decyzja była zła,
        wszystko, co sama osiągnęłam to bzdet, chodziła nawet do mojego promotora na
        studiach i mówiła: Ona nic nie umie, nic nie wie. Po co to wszystko?

        Girlfriend, pytałaś, dlaczego daję jej kasę. Ona mi wypomina każdy grosz, który
        na mnie wydała, kiedyś nawet stwierdziła,że muszę jej oddać pieniądze, która
        zapłaciła za moje studia i utrzymanie. Dlatego każda próba odmowy kończy się
        krzykiem: ja ci tyle pomagałam, wszystko ci kupowałam, a ty, niewdzięczna, nie
        chcesz pomoc matce! A ja tak się boje jej krzyku, że wolę ddać kasę, niż
        wysłuchiwać kolejnych awantur... Czuję się totalnie osaczona, bezwolna i bez
        prawa do własnych myśli i własnego życia.
        Mój chłopak coraz częściej mówi o wypaleniu się związku, o nudzie, o tym, że ja
        ciągle jestem skwaszona i że ma tego dosyć. A mnie myśl o tym, że może mnie
        zostawić doprowadza do kolejnej histerii...


        • Gość: girlfriend Re: zapraszam Twoją matkę do ekskluzywnego klubu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.03, 18:07
          Taaak... krzykactwo to warunek sine qua non członkostwa w powyższym klubie ;)
          Dołożyłabym do tego jeszcze wystawianie wysokiego rachunku emocjonalnego za to,
          że jesteś z nią szczera. Mam rację?

          No właśnie, one wszystko mają: pieniądze, kariery, samochody (nieudane dzieci
          ha ha :))) tylko nie mają jednego: mianowicie są jakieś nieprzyjemnie młode
          panienki, które fikają i nie chcą być takie, jakimi one by nas widziały. A
          przecież one wiedzą lepiej, bo są starsze oraz bo tak ;)

          1/ dlaczego uważasz że jesteś skazana na rozmawianie z nią?

          2/ dlaczego przedstawiłaś jej swojego mężczynę?

          3/dlaczego powiedziałaś jej, jak się nazywa twój promotor?


          Odetnij ją. Któregoś dnia poczujesz się na tyle silna, że pozwolisz jej wrócić
          do swojego życia, ale na nowych (Twoich!)warunkach.
          Moja też wypomina pieniądze :) Ja jej wtedy mówię, że jest mi winna bardzo dużo
          pieniedzy, na przykład za to, ze nigdy nie usłyszałam "kocham cię" albo za to,
          że kiedy mialam lat naście miała zwyczaj publicznie krytykować moją urodę (co
          interesujace, kompletnie bezpodstawnie, ha ha :))))) , tylko ze wtedy tego nie
          wiedziałam i bylo mi bardzo trudno, albo za to że z tysiąc razy słyszałam jaka
          jestem niewyuczalna i napewno sobie z niczym nie poradzę :)

          Niech wypomina - nie dawaj. Mowię Ci, że to łatwiejsze niż myślisz. Powiedz
          jej, że ją pozwiesz - moja niemal zemdlała, jak to usłyszała :) długo był
          spokój. Poza tym istnieje prawny obowiązek utrzymywania studiującego dziecka,
          więc niech się idzie gonić :)

          > Mój chłopak coraz częściej mówi o wypaleniu się związku, o nudzie, o tym, że
          ja
          >
          > ciągle jestem skwaszona i że ma tego dosyć. A mnie myśl o tym, że może mnie
          > zostawić doprowadza do kolejnej histerii...

          A wiiidiisz... bo też jemu poświęcasz mniej czasu, myśli i emocji niż matce,
          prawda? Najlepsze lekarstwo na własne kłopoty jest takie: skoncentrowac się na
          tym kogo się kocha. Ty się zastanów, co mu możesz dać, a nie co możesz od niego
          wziąć :) On Ci chyba nie pomoże, bo prawdopodobnie jest na to za młody, ale Ty
          możesz pomóc sobie sama. Wymądrzam się, bo to wypróbowałam :))))
    • alfika Re: Toksyczna matka 05.09.03, 17:22
      Pomyśl o terapii w poradni, a poza tym trochę zaskoczył mnie terapeuta, ktry
      wystawia recepty i chemią załatwia problemy myślenia i uczuć...

      Jak panikowałam przed czymkolwiek, zawsze pomagało stanięcie z potworem twarzą
      w twarz.
      Polega to na zobaczeniu tego potwora (zerwane więzi z matką, która wyrzeka się
      córki, zerwanie z chłopakiem, radzenie sobie samodzielne) -wyobrażenie sobie
      sytuacji, z którą być moze przyjdzie sie zmierzyć, ze szczegółami.
      Zawsze, ale to zawsze okazuje się, że z daną sytuacją też da się zyć, na
      dodatek najgorsze zwykle mija, że nie jest to jeszcze potwór, przed którym
      muszę całe życie się ukrywac - i skoro tak, to możesz się z nim zmierzyć.
      Przylezie, to przylezie, ty i tak przetrwasz.

      I nigdy, przenigdy człowiek nie jest sam.
      Lepiej uwierz w ludzi.
      I koniecznie w Anioły :)
      • Gość: maja Re: Toksyczna matka IP: *.pop.e-wro.net.pl 05.09.03, 20:40
        Odejść od toksycznej matki bez wsparcia to bardzo trudne, bo z jakiegoś miejsca
        trzeba zebrać siłę. Ona przecież pracowała całe twoje życie nad tym, abyś była
        taka od niej zależna. Jej matka też ma zapewne w tym udział. Masz to zapisane
        jak kod i dopóki nie jesteś świadoma na jakich twoich uczuciach pogrywa sobie,
        dopóty nie bedziesz gotowa odejść od niej. Na początku to będzie bolało, bo
        przecież ona jest najważniejszym dla ciebie ludzi i ta więź z nią nigdy się nie
        skończy. Ale jeśli uda ci się od niej emocjonalnie i fizycznie odejść, bedziesz
        mogła wracać jak wolny człowiek na twoich warunkach. Warto dać wiele za taką
        wolność i wiem to z mojego życia.
        Dobry psycholog może ci pomóc spojrzeć z innej strony, ponawiaj próby, aby
        takiego znależć. Jest wielu dobrych, mądrych lekarzy. Masz szansę poprawić
        sobie komfort twojego życia, zyskasz na tym ty i wszyscy bliscy ludzie z
        twojego otoczenia. Powalcz o siebie. Żadne z uczuć, które teraz przeżywasz nie
        muszą być na zawsze i w tym jest wielka nadzieja na twoje jutro.
    • cossa Re: Toksyczna matka 06.09.03, 02:22
      mialam rowniez podobny klopot
      mam go dalej wlasciwie, ale chyba przekroczylam ten
      najwazniejszpy punkt. pomogla mi w tym jedna osoba z tego
      forum. moze nawet nieswiadomie? tez mieszkam siodmy rok
      poza domem, ale dopiero teraz tak naprawde zaczelo do
      mnie docierac, ze strach przed mama (rodzicami), ciagle
      patrzenie na siebie pod ich katem (czyli ciagla krytyka i
      niezadowolenie z siebie) do niczego dobrego MNIE nie
      zaprowadzi. rodzice co mieli do zrobienia juz zrobili.
      teraz przyszla kolej na rozprawienie sie ze soba i
      rozpoczecie swojego zycia. ciesze sie czasem nawet, ze
      "ucieklam" z domu na studia, ze do domu nigdy nie
      planowalam wrocic, gdyz to dalo i daje mi sile, by samej
      stanac na wlasnych nogach. bardzo bym chciala zobaczyc
      akceptacje tego co robie w oczach rodzicow, wsparcie w
      trudnych chwilach, a nie moralizowanie i "a nie
      mowialam". ale wiem, ze tak raczej nie bedzie, ze ich juz
      nie zmienie. moge zmieniac jedynie sama siebie.
      jestes mloda, zdrowa - nic nie stoi na przeszkodzie, bys
      zaczela zyc pelnia zycia sama na wlasny rachunek. moze
      jeszcze nie teraz, ale to mozliwe!! i gdy staniesz na
      wlasnych nogach prawdopodobnie ujrzysz to wszystko w
      troche innym swietle. ja mialam te mozliwosc, ze
      zamieszkalam z dala od domu i nie planuje szybkiego
      powrotu w tamte strony. to tez ciagle ucieczka, ale
      przynajmniej jest spokoj, a telefony maja to do siebie,
      ze sa drogie i kontakt jest przez to bardziej
      ograniczony. trudno mi ujac w slowa co sie stalo ze mna
      podczas ostatniego roku, ale wiem, ze wiele sie zmienilo.
      ale nie moi rodzice sie zmienili, ale ja sama, a raczej
      podejscie do tego tematu.

      rozumiem tez podejscie Twojego chlopaka. moj tez jezy sie
      do dzis gdy uslyszy, ze rozmawiam z mama, bo przez to
      miewam papranu humor na jakis czas, a to odbija sie
      niestety na nim. chlopak powinien okazac Ci zrozumienie,
      ale z drugiej strony nalezy tez pamietac o tym, ze on
      chce Ciebie, a nie strzepek nerwow z powodu Twojej mamy.

      chyba sie rozpisalam. mam nadzieje, ze cos sensownego w
      tym wszystkim zawarlam. moze uda Ci sie spojrzec na to
      wszystko z innej strony. najwazniejsza jestes Ty sama. i
      dbaj w pierwszej mierze o siebie.

      zycze powodzenia
      pozdrawiam
      cossa
    • gradaczka Re: Toksyczna matka 06.09.03, 03:03
      Matka tak sie zachowuje bo Ciebie kocha.Sama duzo osiagnela i starala sie zeby
      z Ciebie tez ludzie wyrosli. Z ta forsa to jest tak, ze ona w jakis sposob
      czuje ze stracilas te pieniadze przeznaczone na "wlasciwe" studia.
      Probuje wszelkimi sposobami Tobie pomoc. Cel uswieca srodki. A jej celem jest
      zebys miala tak dobre zycie jak ona. Wyobraz sobie ze Ty jestes matka, a corka
      marnuje zycie.

      Zastanow sie dobrze, wstaw sie w jej sytuacje, to moze zrozumiesz o co jej
      chodzi.
      • Gość: Renka Re: potrzeba ci wsparcia IP: *.home.cgocable.net 06.09.03, 04:51
        Uklad: slaba-silna kobieta.Dominacja i przemoc psychiczna silniejszego.
        Smutne, ale czeste w zyciu.Zeby sprostac przemocy psychicznej, czy jakiejs tam
        tyranii emocjonalnej, trzeba sie samemu wzmocnic. Mysle, ze odizolowanie sie
        jest dobrym wyjsciem.Praca nad soba, nad swoimi pozytywnymi cechami,
        wzmacnianie ich, koncentrowanie sie nad duzymi sprawami, lekcewazenie
        drobiazgow, to wszystko pomaga wyjsc z takiego potrzasku.
        Byc silna kobieta przy boku BOGATEGO mezczyzny to wspaniala sprawa, niestety
        nie wszystkim to pisane. Czasem trzeba isc pod wiatr i nie dac sie przewrocic.
        Jezeli chodzi o twojego partnera to potrzebny jest ci naprawde silny partner,
        ktory cie wzmocni a nie oslabi psychicznie.
        Powodzenia.
      • Gość: Nuria Re: Toksyczna matka IP: *.chello.pl 06.09.03, 09:46
        gradaczka napisała:

        > Matka tak sie zachowuje bo Ciebie kocha.Sama duzo osiagnela i starala sie
        zeby
        > z Ciebie tez ludzie wyrosli. Z ta forsa to jest tak, ze ona w jakis sposob
        > czuje ze stracilas te pieniadze przeznaczone na "wlasciwe" studia.
        > Probuje wszelkimi sposobami Tobie pomoc. Cel uswieca srodki. A jej celem jest
        > zebys miala tak dobre zycie jak ona. Wyobraz sobie ze Ty jestes matka, a
        corka
        > marnuje zycie.


        Rozumiem, że chce, zebym wyszła na ludzi, ale dlaczego mam iść drogą wybraną
        przez nią? Moja matka ma prawie 60 lat, sądzę, że w tym wieku prawie każdy może
        o sobie powiedzieć, że coś w życiu osiągnął (niekoniecznie dobrobyt
        materialny). Co masz na myśli mówiąc, że straciłam pieniądze na studia
        właściwe? Wytłumacz, bo nie zrozumiałam, o co chodzi. Ja mam dobre życie, ale
        ona nie widzi, że jest mi dobrze tak jak jest, że nie potrzebuję poklasku i
        obracania się w wyzszych sferach (do których ona usilnie stara się wleźć, ale
        nikt jej tam nie chce bo jest kłótliwą babą, która na każdym kroku wywołuje
        konflikty i zamieszanie), że lubię spokój i ciszę. Gdybym miała dziecko (a
        raczej nie chcę go mieć), w życiu nie pozwoliłabym sobie na planowanie mu
        przeyszłości wbrtew niemu i dodatkowo nie obrażałabym się za to, że nie spełnia
        moich marzeń.
        >
        > Zastanow sie dobrze, wstaw sie w jej sytuacje, to moze zrozumiesz o co jej
        > chodzi.

        Ona nigdy nie postawiła się w mojej sytuacji, bo nie obchodzę jej ja jako ja,
        tylko jej wyobrażenia o sobie, a ja burzę jej wyobrażenie o córce, którą można
        się pochwalić przed znajomymi. Dlaczego więc ja miałabym się stawiać w jej
        sytuacji? Ona wyznaje inne wartości, najważniejsze są dla niej pieniądze i to,
        będzie mogła dostać jeszcze więcej.
        Koronny argument preciwko mojemu chłopakowi: on ci nic nie kupuje! A to, że
        mieszkamy razem, że on płaci czynsz i rachunki, że naprawdę niewiele zarabia
        zupełnie jej nie interesuje.
        • gradaczka Re: Toksyczna matka 06.09.03, 14:59
          Napisalam ten post, zeby wlasnie otrzymac odpowiedzi ktore otrzymalam.
          Z Twojej odpowiedzi wynika ze jej motywy sa jak najbardziej egoistyczne.
          Mam podobna matke i wiem o czym mowisz. Zawsze byla egoistka gdy mieszkalismy w
          domu, a teraz na starosc tez chce byc nr 1. I do tego te jej starania wywolac w
          nas poczucie winy. Wlasnie to jest najgorsze. Bo odmowic mozna (np pieniedzy),
          ale potem sie zle czuje. I chyba problem nie lezy w sztuce odmowy, ale wlasnie
          zeby nie czuc sie winna. I tutaj jest problem. Bo tak naprawde niby dlaczego
          masz sie czuc winna??? Matka Twoja skutecznie stosuje szantaz emocjonalny.
    • Gość: senin Re: Toksyczna matka IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 06.09.03, 06:49
      nie zaczne od : witaj w klubie, bo bedzie banalnie.Nie o to zreszta chodzi.

      tzw. Power struggle jest zjawiskiem czestszym niz nam sie wydaje i sadze, ze
      zaczac trzeba od jego zrozumienia. Mnie bardzo pomogly NIEKTORE ksiazki "new
      Age" ( nie wszystkie sa na poziomie)
      Na poczatek byla Luiza Hay - choc brzmialo to jak zupelny odlot, ale pomoglo
      (troche), Po dwuletnim zauroczeniu "New Age" zaczelam patrzec na to
      krytycznie, ale stanowcza poprawa w moim widzeniu siebie i asertywnosci juz
      byla faktem. (Zwlaszcza po dolozeniu do tego filozofii i religii Wschodu)

      Nastepnym przelomem byla ksiazka "Celestine Prophecy" roberta Redfielda - i
      prosze mi sie tu nie krzywic, owszem sporo rzeczy naciaganych ale zawiera
      ciekawa propozycje spojrzenia na relacje miedzy ludzmi(dziecmi i rodzicami) w
      kontkscie "power struggle" (inne propozycje tego autora trudne beda do
      przelkniecia). NIe nalezy tego wszystkiego brac zbyt doslownie, ale raczej
      jako propozycje spojrzenia z dystansu na swoje zwiazki z innymi. To jest dobra
      ksiazka, dwie czesci - dwie plaszczyzny. Jedna czysta beletrystyka, druga
      przewodnik experymentalny....

      Najpierw mnie troche rozczarowala, potem rozsmieszyla, ale sa tam tez bardzo
      przekonywujace kawalki.

      Na pewno wyjasni ci troche nature Twojego ukladu z matka, i poda pare TECHNIK
      jak przejac kontole nad swoim zyciem.
    • Gość: aga Toksyczna matka- co wy na to? IP: *.tor.primus.ca 07.09.03, 03:51
      wiem doskonale o czym mowisz. moja matka steruje cala rodzina, naszym
      wyksztalceniem, wygladem, dieta, nawet ojcu przy posilku potrafi powiedziec
      STOP! i on juz wiecej nie moze zjesc. w przeciwienstwie do twojej matki
      wszystko co ma osiagnela dzieki ojcu, ale tez spedza zycie jak paczek w masle,
      wydajac pieniadze tylko na siebie (pewien wyjatek stanowia hobby ojca). zawsze
      wypominali mi pieniadze wydane na studia, kazdy grosz na mnie wydany (mialam
      oddac za lozko polowe kupione za czasow studiow, przez to ze sie czesto
      przeprowadzalam z miejsca na miejsce, a lozko to bylo dla niej najtansza
      alternatywa! ale byla to moja fanaberia, widocznie moglam spac na ziemi, co
      zreszta robilam mieszkajac juz u rodzicow, bo na kozetce, przeznaczonej do
      picia kawy, wywalonej z salonu nijak sie spac nie dalo, wiec sprawdzalam jak
      dlugo tak nie zauwaza, nawet mi to nie przeszkadzalo zanim z zimna zaczelam
      miec problemy ze stawami i wtedy POPROSILAM o materac, kupila najtanszy,
      musialam sie do niego dolozyc po czym tata ustawil go.. na zlozonych starych
      kartonach! nie byloby w tym nic dziwnego gdyby jego sprzet rtv+kilka
      koputerow+sprzet fotograficzny nie bylby wart calego nowego mieszkania , ktore
      mogliby mi kupic, rozmarudzilam sie). dzierzylam to wszystko do czasu, a
      wlasciwie mozliwosci wyjazdu jak najdalej. nie wiem po co po studiach
      przeprowadzilam sie do nich, bo sa moimi rodzicami, bo bedzie taniej.. bo
      pomoge mojemu mlodszemu bratu odzyskac rownowage w tym wszystkim. gowno
      prawda, ani on nie odzyskal, a ja tylko stracilam. bylo mi juz wszystko jedno
      co mowia, bolalo mnie ze kompletnie o mnie nie dbaja, nie obchodzi ich
      totalnie nic zwiazanego ze mna (puchly mi stawy, kulalam chodzac po domu i nkt
      tego nie zauwazyl), oprocz zarobionej kasy i swietlanej przyszlosci. to samo
      co u ciebie- wieczne krzykactwo, o wszystko, nie tylko o moja osobe, ile mozna
      miec pretensji do zycia, czy tak ostro przezywa sie menopauze? to musi byc
      horror. mialam ostatnio sen, chcialam w nim zemscic sie na niej, znow sie
      darla (miewalam to uczucie czesto gdy bila mojego mlodszego brata, darla sie o
      nieodrobione lekcje- "zaraz ja zabije!", pojde i walne tak w leb ze sie
      uciszy, ale nigdy nie mialam nawet na tyle odwagi, zeby sie odezwac), wiec
      niby prasujac zelazkiem w tym snie, przypalalam ja jednoczesnie, moja zlosc do
      niej wychodzila, odwrocilam sie, popatrzylam a ona lezala z ta spuchnieta
      twarza w lozku (bardzo duzo czasu spedza spiac, caly dzien praktycznie, jakas
      depresja czy co?) i plakala,saczyly jej sie lzy i wiedzialam ze placze, bo nie
      potrafi zachowywac sie inaczej.. i znowu wina byla po mojej stronie. nie
      potrafie zatrzymac tego burdelu w naszym zyciu, probowalam dzwonic do jakichs
      pomocy rodzinie, ale oni nic nie pomoga dopoki ona nie bedzie tego chciala. a
      ona jest bardzo agresywna, wiec? wyjechalam do innego panstwa, zyje na swoj
      rachunek, boje sie tylko ze nie osiagne tego co moglabym w polsce i ona to
      cale zycie bedzie mi wypominac. ale wiem ze moje zycie psychiczne jest w o
      wiele lepszym stanie. czuje ze zyje, a nie ze jestem obserwowana i
      krytykowana, moge spokojnie jesc posilki. wiedzac ze wyjezdzam moze na cale
      zycie nie dostalam od nich ani grosza, co wiecej- mama zapytala czy moge im
      pozyczyc moje ciezko zarabiane za granica przez 8mies pieniadze! na rozwoj jej
      interesu! nie moglam uwierzyc w to co slysze, powiedzialam, ze potrzebuje miec
      na bilety powrotne, odparla "a nie mozesz na nie zarobic?". nie wiem gdzie sie
      konczy milosc, czy to znaczy ze ona wogole mnie nie kocha? miala wprawdzie
      ojca alkoholika, sama troche moim zdaniem naduzywa, ale ja chyba majac trudne
      warunki mam znajomych, dobre relacje, meza, to niczego nie deprymuje!
      wspolczuje ci, bo jestes na studiach, to najtrudniejszy okres, bo nie mozesz
      sama zarabiac (moje studia byly ciezkie, wiec nie za bardzo moglam sie sama
      utrzymac, choc bardzo chcialam).po studiach jak najszybciej, ale to od razu-
      spieprzaj daleko od domu i nie mow jej nic o niczym. nie warte to jest twoich
      dobrych checi.
      zazwyczaj o tym nie opowiadam, raczej relacji w mojej rodzinie sie wstydze.
      nieraz , jak wzbieralo we mnie oburzenie opowiadalam o tym przyjaciolom,
      najblizszym,ale patrzyli tylko z niedowierzaniem, jakbym zmyslala, nie
      wiedzieli co mowic. dom przeciez jak malowany, tyle kasy, rodzice razem. i jak
      to moja mama mowi "ta cala nerwowka to tylko przez ta szybkosc, przez ta
      ciagla prace, nic bysmy nie osiagneli gdybysmy tak nie zyli". tylko po co?
      chyba ze dla siebie. zycze im szczescia w interesach.
      ah! odpowiedzcie mi tylko na jedno pytanie! czy jak oni beda starzy i beda
      potrzebowac opieki, wsparcia, mieszkania z nimi, to czy ja mam im wtedy pomoc?
      moim marzeniem jest zyc w zgodzie, opiekowac sie starszmi (przed wyjazdem
      czesto odwiedzalam moja kochana babcie-mame taty), ale ja nie wytrzymuje z
      nimi, nie moge patrzec na ich twarze wyrazajace tylko pazernosc. jak byscie
      postapili na moim miejscu?
    • Gość: Anika Re: Toksyczna matka IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 08.09.03, 14:02
      Nutrio-Myszko, z jakiego jesteś miasta?Pytam, bo w moim jest możliwa bezpłatna
      pomoc psychologa, a wydaje mi się, że jest Ci potrzebne silne wsparcie. Żeby
      uwolnić się z takiej matni potrzeba dużo siły, ale to jest możliwe, co więcej-
      życie na własny rachunek jest piękne! Mam wrażenie, że najbardziej panikujesz,
      że zostaniesz sama. Ale ci, którzy są z Tobą (mam na myśli matkę i tego faceta)
      wcale tak naprawdę z Tobą nie są - nie dają Ci nic dobrego! Doskonale poradzisz
      sobie bez takich "pomocników" życiowych, a jeśli Twój facet nie jest dla Ciebie
      wsparciem-może to nie ten? Na świecie jest wielu ludzi, więc spokojnie-
      najważniejszą dla Ciebie osobą jesteś Ty, Twoje pragnienia, potrzeby i cele.
      Nikt nie ma prawa mówić Ci jak żyć, ani też wystawiać rachunków za pomoc(myślę
      o matce)! Tak sobie myślę, że przecież za opiekę rodziców odpłacamy swoim
      dzieciom, tak to przechodzi z pokolenia na pokolenie, no nie? Twoja mama też
      była na czyimś utrzymaniu...Czy spłaciła ten dług?
      Trzymaj się mocno, mój mail: anulinka1@poczta.fm
    • wiql Re: Toksyczna matka 08.09.03, 17:15
      obejzyj "JESIENNA SONATE" Ingmara Bergmana
      to jest bardzo dobry film o relacjach matki
      z corkami,(chyba JESIENNA SONATE, niech mnie
      ktos poprawi jesli pomylilem)

      zdobadz sie na odwage i powiedz jej co o niej
      myslisz, wlacznie z wyzwiskami. To dziala,
      wyprobowalem z ojcem - nic chyba nie dalo
      mi wiekszego kopa (i wiekszej odpowiedzialnosci
      za siebie) i to nie mija i podejzewam
      ze nie bedzie juz tak samo.

      zobacz jeszcze "Letni sen" Bergmana
      i w ogole polecam Bergmana

      trzymaj sie mocno

      pozdrawiam
    • Gość: szyszolak Re: Toksyczna matka IP: 150.254.97.* 09.09.03, 09:37
      Moja Droga! Nie poddawaj się.Ja się nie poddałam i wychodzę powoli po 8 latach
      na prostą. To była bardzo długa droga.
      Mam ojca i brata alkoholika. W domu bijatyki, krzyki, pijane twarze. Brak
      czułości, ciepła bezpieczeństwa. Dostawałam je tylko od mamy, która jest
      porządną i wspaniałą kobietą. Jednak teraz już po rozwodzie z ojcem i kiedy
      brat z nami nie mieszka matka też próbuje mnie od siebie uzależnić. Bronie sie
      przed tym. Potrafię myśleć, mam mózg, którego w chwili zwątpienia trzeba z
      dużym wysiłkiem używać. Mam za sobą narkotyki, pijaństwo, włoczenie sie po
      nocach, przypadkowe kontakty seksualne itd., kiedyś spadłam na samo dno.Mam za
      soba próbę samobójczą.Mam za sobą ciężkie życie.
      A przed sobą jeszcze długą drogę, którą sama kształtuję, żmudnie, cierpliwie, z
      determinacją i z pokora znoszę przeciwności. Studiuję, pracuję i spotkałam
      wspaniałego faceta (nie piję,sznuje mnie i jest wspaniały-twierdzę tak nadal po
      2,5 roku) - choć nie wierzyłam że kiedyś będę miała którąkolwiek z tych rzeczy
      i osób.
      Zastanów się czego chcesz i zrób to, ale pamiętaj, ze to nie stanie się jutro.
      To może się stać za wiele lat np. za osiem lat. Ale warto! Teraz czuję się
      wspaniale!!!!! Nie warto umierać
    • Gość: Nuria Re: Toksyczna matka IP: *.chello.pl 10.09.03, 12:34
      Dziewczyny, dziękuję wam za wszystkie mądre posty... Muszę się naprawdę
      solidnie za siebie wziąć, bo to dłużej nie może tak trwać. Ostatnio matka znowu
      wymyśliła, że muszę coś tam dla niej zrobić, a to koliduje z moimi planami. A
      ona znowu raban, że jestem niewdzięczna, i że mam z nią dobrze żyć, bo jak nie,
      to ona mi pokaże! No naprawdę, jak kapryśne dziecko...
      Szczerze mówiąc, widzę, że niektóre z was mają naprawdę straszne doświadczenia.
      Wydaje mi się, że w takich wypadkach zerwanie kontaktów jest jak najbardziej
      uzasadnione, bo wtedy ma się święty spokój. U mnie nie było pijaństwa, agresji
      fizycznej itp, tylko psychiczne dręczenie i wpajanie poczucia winy. Dlatego tym
      trudniej takie kontakty zerwać... Postanowiłam pójść do psychologa. Bo już nie
      dam rady...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka