Dodaj do ulubionych

Brak woli życia-jak to zmienić?!

02.05.08, 18:57
Wyczerpują mi się powoli wszystkie pomysły. Co robic kiedy osoba chora poddaje
się z dnia na dzień gaśnie i myśli już tylko o śmierci?Jak odciągnąc tę osobę
od takich myśli, jak wywołać u niej siłę do walki o życie, która w tym
przypadku nie uratuje ale mogłaby to życie znacznie przedłużyć, gdyby ta osoba
sama tego chciała..

Może ma ktoś jakieś doświadczenia, zna dobre źródła, będę wdzięczna za
linki/jakąkolwiek radę, informacje...
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 02.05.08, 19:34
      Przepraszam, bo to troche obok tematu: po co?
      Jesli ten ktos nie ma ochoty na przedluzanie zycia wypelnionego
      cierpieniem i brakiem nadziei, to czemu go sklaniac do zmiany
      zdania zamiast towarzyszyc z miloscia w robieniu z ta resztka zycia
      tego, na co ma ochote. Np pozamywac wszystkie mozliwe sprawy,
      sprawic sobie pare przyjemnosci.
    • lifeisaparadox Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 02.05.08, 19:41
      Ale tu zadnych konkretow nie ma, albo jakies konkretne problemy wywolujace
      depresje, sposob myslenia, przezywania, sytuacje i jak sobie w nich "ten ktos"
      radzi... i to ten ktos powinien sie wypowiadac, bo tak w ogolnikach to mozna se
      pisac a pisac
    • m-i-l-v-a Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 02.05.08, 19:46
      Po pierwsze bardzo współczuję. To chyba najgorsze z możliwych doświadczeń w
      życiu- patrzeć jak bliscy odchodzą, jak przestają walczyć, poddają się.
      Niestety, wydaje mi się, ze trudno o jakąś konkretną receptę. Każdy jest inny,
      inaczej reaguję , szczególnie w takiej sytuacji.
      W ciągu ostatnich dwóch lat byłam dwukrotnie w podobnej sytuacji i w każdym
      wypadku co innego działało, ale niestety zawsze na krótką metę. Dla jednej z
      osób ważne było co mówia, jak zachowują się lekarze- oni byli wyrocznią. Jak
      dawali szanse (nawet na wyraźną moja prośbę) następowała niesamowita mobilizacja
      do walki z chorobą, ale gdy w chwilę potem jakimś działaniem zaprzeczali temu,
      mobilizacja słabła natychmiast, a stan się pogarszał. W drugim przypadku była
      walka wbrew wszystkiemu, chociaż w ostatnim stadium choroby takie wzmocnienia,
      jak opisane wyżej były również potrzebne.
      Według mnie najważniejsza w obydwu przypadkach była obecność bliskich,
      podkreślanie, jak bardzo sie kocha, jak bardzo potrzebuje, że chce się być
      ciągle obok, nie z obowiązku, ale z tej miłości właśnie.
      Jeżeli chory ma świadomość, ze odchodzi i wie, ze bliscy są również tego
      świadomi, można z nim rozmawiać również o tym, że dla nas ważny jest każdy
      wspólny dzień. Trudno jednak czegokolwiek oczekiwać jeżeli z chorobą wiąże sie
      silne fizyczne cierpienie, bo wtedy chorzy oczekują na śmierć jak na
      najzwyklejsze wybawienie.... i wszystko inne, nawet największe prośby i
      zapewnienia bliskich trafiają w próżnie (a nawet według mnie przysparzają
      choremu dodatkowego psychicznego cierpienia, bo zdaje sobie sprawę jakie to
      bolesne również dla nich).
      Zyczę Ci duzo sił i abys mogła cieszyc sie jak najdłuzej swoim bliskim.
      A poza tym chyba spotkałam taki wątek na forum "Załoba, strata osierocenie".
      Zajrzyj tam moze...
    • elissa2 Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 02.05.08, 19:59
      Bardzo silnie zmotywować do "walki"
      Musi czuć się bardzo potrzebna, musi "nie mieć czasu chorować czy umierać".
      (poznałam kiedyś kobietę, która sama chora na białaczkę - zdaniem lekarzy dawno
      nie powinna już żyć - jako wolontariuszka czytała lub opowiadała bajki dzieciom
      w hospicjum)
      Poświęcić jej dużo czasu, uwagi ale nie pozwolić kwękać i analizować
      dolegliwości; odwracać uwagę zajmując czymś co ją wciągnie, rozbawiać, dbać o
      wesołą beztroską atmosferę.
      Pokazać, że się ją kocha ale nie pozwalać, żeby wymuszała litość.

      Metody dobrać indywidualnie, dobrze znając osobę.

      Czasem trzeba użyć mocnych argumentów, np.ludzie nawet przeżyli obozy
      koncentracyjne ...

      Bardzo wiele dałaby pomoc psychiatry, psychoterapeuty, psychologa pracującego
      według zasad psychologii humanistycznej, medycyny antropozoficznej, ponieważ tak
      ciężko chora osoba cierpi z powodu dolegliwości depresyjnych oraz często
      specyficznej hipochondrii.
      • blackdodo7 Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 02.05.08, 20:47
        Tak, tak, ja też zawsze uważałam,że robić to miłe dla chorego, to świetne
        wyjście dla tych, którym to ulży cierpieniu, jednak
        co, kiedy chory dosłownie na nic nie ma ochoty, i to JESZCZE nie TO stadium choroby.
        W oczekiwaniu na wyniki, staram się znaleźć jakiś sposób. Ja wiem,że każdy
        przypadek jest inny-nie oczekuję tutaj gotowej recepty, jednak być może ktoś
        przeżył to i jeśli nie ta sama recepta, to
        modyfikowana przeze mnie do konkretnej systuacji da jakiś efekt...
        Łatwo mówić: jak nie chce żyć powzólcie umrzeć-gdybym to ja sama umierała,
        pewnie tak bym widziała"pozwólcie mi umrzeć", ale to nie takie proste....Ta
        osoba z pewnością w pewien sposób
        cierpi, gdyż sytuacja z dnia na dzień się pogarszać zaczęła ale nie jest to
        jeszcze etap leżenia i morfiny.
        Staram się rozmawiać, wiem, że to pomaga, ale nie jestem w stanie 24 na dobę, a
        brak kontaktu powoduje powrót 'czarnych' myśli...
        Kilkanaście m-cy temu poważna operacja, która przyniosła zadziwiająco dobre
        efekty, chociaż lekarze nie dawali wiekszych szans. Nie wiadomo, co pokażą
        wyniki za kilka dni, póki co osoba jest słaba,
        ale chodzi, mówi normalnie, robi wszytko sama. Tylko ten przerażliwy smutek w
        oczach, postępujący z dnia na dzień-To okropne uczucie, JAKBY NIE TA SAMA OSOBA.
        Staram się przekonywać,że przecież taka
        operacja się udała(nikt nie mówi,że to tylko odsunięcie śmierci w czasie, ale ta
        osoba to czuje...),że są ludzie, którzy chodzić nie mogą, są sparaliżowani, na
        chwilę przyznaje mi rację ale
        za chwilę znów temat umierania i ten okropny smutek w oczach...
        z pewnoscią, wiele czynników, z pewnością specjaliści, to też, ale oprócz tego
        szukam sposobów tzw.
        domowych.
        Milva-dziękuję, podobnie, jak innym, którzy się tutaj wypowiedzieli-ja wiem, to
        wszystko, pieknie to
        napisałaś, ale to jeszcze nie takie cierpienie fizyczne, co wygląda, że bardziej
        psychiczne...
        zajrzę na to forum, choć z tytułu wynika, że tam rady są dla tych już "po"...i
        troche mie nieswojo tam zaglądać, bo chociaż mam świadomość,że za kilka m-cy,
        tygodni, to mnie może czkeć, to wolałabym na razie odsunąć ten moment życia od
        siebie...
        • m-i-l-v-a Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 02.05.08, 21:36
          To może lepiej tam nie zagladaj.
          Teraz wiem, ze Twój bliski oczekuje na wynik, moze to jest przyczyną - ta wielka
          niewiadoma. Dokładnie tak samo było u moich rodziców. Gdy już wiedzieli, z czym
          walczą i lekarz dał im cien szansy podejmowali walkę. Poproś lekarza o ten cień,
          nawet jeżeli go nie ma. A poki co bądz blisko, szczególnie w okresie tej
          wielkiej niewiadomej... i sama miej nadzieję, że bedzie dobrze i również
          walcz... Bardzo cieplutko pozdrawiam i życzę powodzenia i wygranej w tej walce.
          A może sie uda?...
        • elissa2 Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 02.05.08, 21:40
          Piszę z własnego doświadczenia. Już ósmy rok walczę o mamę; tfu tfu odpukać, z
          dobrym skutkiem a było bardzo źle. Znam to wszystko, co opisujesz.
          Uważam, że potrzebny jest dobry specjalista od chorób duszy bo tu jest
          ewidentnie depresja skoro piszesz, że to jeszcze nie to stadium.
          Nawet jeśli onkolog (bo rozumiem, że to sprawa onkologiczna) czy inny
          specjalista przepisał jakieś relanium czy lorafen czy coś w tym stylu to
          potrzebny jest indywidualnie dobrany lek przez psychiatrę (najlepiej
          specjalizującego się w stanach depresyjnych ciężko chorych; przy wojewódzkich
          przychodniach onkologicznych są psychiatrzy i psycholodzy onkologiczni). Albo
          psychoterapia. Czasem hipnoza.
          Jest cały szereg pomocnych metod z zakresu tzw medycyny naturalnej:
          aromaterapia, muzykoterapia ...
          Czasem trzeba ... sprowokować awanturę, nawet łzy złości, podnieść adrenalinę.
          Owszem, tulić, całować ale nie pozwalać kwękać i użalać się nad sobą. To trudne
          i czasem wyczerpujące. Ale jeśli jesteś bardzo silnie umotywowana ...
          Samo wmawianie, że są inni, których sytuacja jest jeszcze gorsza niewiele daje
          na dłuższą metę. Ale są sytuacje, gdy w zdecydowany sposób musisz zareagować
          używając argumentu tego typu właśnie.
          Pozytywne nastawienie pacjenta pozwala zmniejszyć jego cierpienie fizyczne,
          wydłuża okres remisji (poprawa lub niepogarszanie się stanu zdrowia), pacjent
          łatwiej znosi przykre badania i zabiegi terapeutyczne.
          Stany depresyjne powodują, że organizm gorzej pracuje, obniża się odporność.
          Przede wszystkim trzeba coś zrobić, żeby pacjent nie cierpiał psychicznie
          (przerażony, sam się potrafi "nakręcać" - bardzo negatywnie nastawiać)
        • leda16 Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 03.05.08, 09:59
          jeśli nie ta sama recepta, to
          > modyfikowana przeze mnie do konkretnej systuacji da jakiś efekt.


          Nie dość, że piszesz enigmatycznie ( "ta osoba, ta choroba"...), to jeszcze bzdury. Na depresję nie ma "domowych recept" - psychiatra i psychotropy! Poza tym, nawet domowe wsparcie dostosowywuje się do konkretnych relacji inne np. z matką, ojcem, meżem, dzieckiem itp.a nie z "osobą" i do przyczyn depresji. To nie my mamy się domyślać jakie jest podłoże depresji. To Ty powinnaś napisać to jasno i wyraźnie.
          • m-i-l-v-a Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 03.05.08, 13:18
            leda16 napisała:
            > Nie dość, że piszesz enigmatycznie ( "ta osoba, ta choroba"...), to jeszcze bzd
            > ury. Na depresję nie ma "domowych recept" - psychiatra i psychotropy! Poza tym,
            > nawet domowe wsparcie dostosowywuje się do konkretnych relacji inne np. z matk
            > ą, ojcem, meżem, dzieckiem itp.a nie z "osobą" i do przyczyn depresji. To nie m
            > y mamy się domyślać jakie jest podłoże depresji. To Ty powinnaś napisać to jasn
            > o i wyraźnie.

            No nie Ledo! A Ty znowu w swoim apodyktycznym stylu. Nie możesz zrozumieć tego,
            ze każdy ma prawo pisać to co czuje (nie obrażając innych, co Tobie się zdarza,
            niestety)i tyle na ile jest się w stanie otworzyć. Jedni są enigmatyczni, inni
            wylewni- czy Ty nie możesz uszanować odmienności? Musisz od razu wytaczać
            ciężkie działa, pisząc o swoich odczuciach jako pewnikach? Co cię upoważnia do
            uogólnienia w stylu "piszesz bzdury". Ja nie zauważyłam w tym tekście żadnych
            bzdur, tylko troskę o bliską osobę. Nie oczekuję od Ciebie zmainy osobowości,
            tylko poszanowania czyichś poglądów, racji i kultury dyskusji.
            • leda16 Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 04.05.08, 07:28
              No nie Milva! Podstawą prawidłowej komunikacji międzyludzkiej a w szczególności rzetelnej odpowiedzi na zadane pytanie jest jasny, czytelny przekaz, zamiast kręcenie, pisanie półsłówkami, aluzjami i oczekiwanie, że czytelnik domyśli się jaka jest rzeczywistość i o co pytającemu chodzi.Jeśli więc mówimy o szacunku, to również dla Czytelników. Druga sprawa - konkretne pytanie zawsze musi być oparte na faktach, nie na własnym czuju. Czyli autorka albo decyduje się przejrzyście wyartykułować pytanie, albo pisze o swoich uczuciach, co zresztą również anonimowej osobie nie powinno nastręczać trudności. Sugerowanie, że przed monitorami nie siedzą dorosłe osoby, umiejące logicznie pisać, tylko jakieś odmienne mimozy, które "otwierają się", "zamykają" (per se - następny frazes) w zależności od humorku, jest po prostu śmieszne. Wyobraź sobie, iż kobieta przychodzi do lekarza lub psychologa i nawija w ten sposób ("ta choroba, ta osoba"). Zostałaby zapewne potraktowana tekstem - "pani wybaczy, ale za drzwiami czeka tłum ludzi na prawdę chorych, proszę mówić konkretnie o co chodzi, albo...". W realu zresztą istnieje możliwość zadania takiej "odmienności" tuzina pytań celem sprecyzowania problemu, tutaj nie. Tutaj każdy występuje w sytuacji królewskiego błazna Stańczyka, zaś PT Dyskutanci bawią się w psychologów, wypisując co im fantazja dyktuje ;). Jest to dodatkowy argument nie pozwalający mi dostrzec cienia troski o "osobę bliską", bo autentyczna troska powoduje natychmiastowe ruszenie tyłka sprzed monitora i szukanie pomocy FACHOWCA W REALU. Autorce wyraźnie nie chce się tego zrobić, ani nawet podać dodatkowych informacji pozwalających sprecyzować problem. Na koniec - poszanowanie czyichś poglądów nie obejmuje poszanowania dla wypisywanych tutaj powszechnie bzdur w stylu "depresję reaktywną należy leczyć psychoterapią... muzykoterapią...sprowokować awanturę...nie jest to depresja właściwa tylko dolegliwości depresyjne...spróbuj książki, może być też robienie na drutach..." itp., w stylu IX. wiecznej wsiowej znachorki.
              • m-i-l-v-a Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 04.05.08, 14:35
                Wybacz Ledo, ze zostawię bez komentarza Twoja wypowiedź- przez szacunek dla
                Blackdodo, która ma teraz na pewno dostatecznie dużo emocji związanych z lękiem
                i troska o bliską osobę i oczekuje tutaj wypowiedzi na nieco inny temat niż
                komunikacja międzyludzka.
                Zastanawia mnie, dlaczego myślisz, ze na tym forum nie istnieje możliwość
                zadawania pytań. Spróbuj to kiedyś zrobić, tylko nie poprzedzaj pytania
                stwierdzeniem: "Opowiadasz bzdury". Po takim lub podobnym stwierdzeniu autor
                wątku może stracić ochotę na dyskusje nie tylko z Tobą, ale w ogóle.
                • leda16 Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 04.05.08, 15:06
                  A co ma do rzeczowych kontrargumentów (gdybyś je oczywiście posiadała) szacunek dla Blackdodo? Nigdzie też nie twierdziłam, że na jakimkolwiek forum dyskusyjnym nie ma możliwości zadawania pytań czy wypowiadania próśb o rady odnośnie rozwiązanie problemu. Tyle, że problem musi być naświetlony precyzyjnie zamiast enigmatycznie. Bez komentarza to ja zostawię Twoje ustawiczne próby pouczania mnie jak mam pisać i myśleć.
                  • m-i-l-v-a Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 04.05.08, 15:13
                    ... i za to Ci serdecznie dziekuję.
          • elissa2 A skądże! 03.05.08, 20:53
            Żadne psychotropy!
            To nie jest depresja właściwa a dolegliwości depresyjne, najczęściej tzw
            depresja reaktywna.
            "Choć depresja reaktywna nie wymaga leczenia, jej bardzo dotkliwe i bolesne
            objawy można (często powinno się) łagodzić psychoterapią, a nawet typowymi
            lekami przeciwdepresyjnymi."

            leda16 napisała:

            > > jeśli nie ta sama recepta, to modyfikowana przeze mnie do
            > > konkretnej systuacji da jakiś efekt.
            >
            > Nie dość, że piszesz enigmatycznie ( "ta osoba, ta choroba"...), to jeszcze
            bzdury. Na depresję nie ma "domowych recept" - psychiatra i psychotropy! Poza
            tym, nawet domowe wsparcie dostosowywuje się do konkretnych relacji inne np. z
            matką, ojcem, meżem, dzieckiem itp.a nie z "osobą" i do przyczyn depresji. To
            nie my mamy się domyślać jakie jest podłoże depresji. To Ty powinnaś napisać to
            jasno i wyraźnie.
            • leda16 Re: A skądże! 03.05.08, 22:28
              Dolegliwości depresyjne to nie depresja? A co? Wyjaśnij mi jeszcze elisso2, czym jest depresja właściwa i niewłaściwa ;) ?

              >depresja reaktywna nie wymaga leczenia,

              Nie nazwę Twojej powyższej wypowiedzi po imieniu, podam przykład - dawno temu, we wczesnych latach 90-tych, możliwa była tzw. eksmisja na bruk. No i wyeksmitowano z betonowego slumsu samotną matkę trójki dzieciaków, bo nie miała na czynsz. Wyniesiono jej meble przed blok, dzieci zabrano do Pogotowia Opiekuńczego, ona została przy gratach, nie miała dokąd pójść, wpadła w depresję, reaktywną oczywiście, czyli wg. Ciebie tą "niewłaściwą". Ktoś pomyślał identycznie jak Ty - nie wymaga leczenia...Rano kobietę znaleziono powieszoną na żelaznym łóżku, które wchodziło w skład ich nędznego dobytku. I czytaj teraz uważnie Koleżanko: gdyby ktoś pomyślał MĄDRZE, zawiózł do szpitala psychiatrycznego, podał psychotropy czyli LEKI PRZECIWDEPRESYJNE, te dzieci do dnia dzisiejszego miałyby matkę.
              I teraz zapamiętaj sobie raz na zawsze - KAŻDA depresja jest chorobą śmiertelną, każda depresja MUSI być leczona farmakologicznie. Jeśli nie pomogą leki, psychoterapia nie pomoże na pewno, bo nie podniesie poziomu serotoniny w mózgu osoby chorej. Ponadto, psychoterapia wymaga współpracy chorego, jego aktywnego zaangażowania. Jest to ogromny, wielomiesięczny a nawet kilkuletni wysiłek dla osoby zdrowej. Człowiek chory na depresję nie jest po prostu do takiego wysiłku zdolny, gdyż nie ma sił (psychicznych czyli motywacji)) żeby umyć zęby. Ta prosta, niemalże nawykowa czynność wydaje mu się bez sensu, jak i całe życie.
              Padły tutaj niczym nie poparte domysły, iż osoba bliska autorce wątku cierpi na nowotwór.Jeżeli tak jest istotnie, to w specyfice chorób nowotworowych jako jeden z symptomów występuje ogromne osłabienie organizmu, brak łaknienia, szybki spadek wagi ciała, na bazie których często rozwija się depresja jako objaw wtórny ale pochodny od choroby zasadniczej. Nie jest to więc nawet czysta postać depresji reaktywnej. Tym niemniej "domowe sposoby" są bezużyteczne, bo chorego nie interesuje NIC - książki, rozmowy, spacery, hobby itp. Trzeba chorego powlec do psychiatry, nawet na łańcuchu. Oczywiście z należytą delikatnością ;).
              • elissa2 Re: A skądże! 04.05.08, 12:01
                Ledo, w zasadzie mój post w ogóle nie był skierowany pod Twoim adresem. Czy
                obie/oboje chcemy przekonać autorkę wątku (a być może i inne osoby, które
                nurtuje ten problem) do skorzystania z pomocy specjalisty, czy tylko ja?
                Użyłaś pejoratywnego określenia „psychotropy” dlatego musiałam Ciebie zacytować.
                (psychotropy, doktory, dochtory, konowały ...)

                leda16 napisała:

                > Dolegliwości depresyjne to nie depresja? A co? Wyjaśnij mi jeszcze elisso2,
                czym jest depresja właściwa i niewłaściwa ;)?
                >
                Depresja właściwa to depresja endogenna (przyczyny wewnętrzne) wynikająca
                najprawdopodobniej z zaburzeń funkcji mózgu. Czyli ktoś, kto nie ma takich
                predyspozycji (wrodzonych, nabytych), nigdy na nią nie zachoruje. Czegoś takiego
                jak depresja niewłaściwa nie ma ... Depresja reaktywna to depresja egzogenna
                (przyczyny zewnętrzne), powstała jako skutek traumatycznych sytuacji życiowych.
                Dolegliwości depresyjne – stan zdrowia psychicznego, ciężko chorej osoby
                (np.pacjenci z chorobą nowotworową, osoby od lat dializowane, chorzy z bardzo
                zaawansowaną cukrzycą itd.) wskazujący na to, że wszystko zmierza w kierunku
                depresji egzogennej.

                Wszystkie definicje można znaleźć w internecie.
                Widać,że jesteś bardzo inteligentną osobą więc z całą pewnością to wiesz.
                Dlaczego więc atakujesz ludzi przeinaczając fakty? Prowokujesz. Dlaczego? To
                chyba dość oczywiste. Wybacz, ale ja nie mogę pozwolić sobie na tracenie energii
                na takie przekomarzania się.
                >
                > >depresja reaktywna nie wymaga leczenia,
                >
                > Nie nazwę Twojej powyższej wypowiedzi po imieniu,
                >
                To nie moja wypowiedź, to cytat. Ale to, co tu przytaczasz to tylko jego drobny
                fragment wyrwany z kontekstu.
                To wypowiedź jednego z najwybitniejszych polskich specjalistów z dziedziny
                psychiatrii onkologicznej (kwiecień 2007, Bałtycki Festiwal Nauki)
                • leda16 Re: A skądże! 04.05.08, 15:47
                  elissa2 napisała:

                  > Ledo, w zasadzie mój post w ogóle nie był skierowany pod Twoim adresem.


                  To nie istotne. Zabrałam głos ponieważ uważam, że Twój post był sprzeczny ze współczesną wiedzą na temat leczenia depresji a odradzanie pomocy farmakologicznej twierdzeniem, że depresja egzogenna nie wymaga leczenia - wręcz nieodpowiedzialne i nieetyczne zważywszy, że nie znasz się na problematyce, o której piszesz.


                  > Wszystkie definicje można znaleźć w internecie.


                  Hm... tak właśnie myślałam, że Twoja wiedza pochodzi z internetu. Jednak jeżeli masz ambicję udzielania sensownych rad, powinnaś ją uzupełnić o klasyczne monografie dotyczące depresji jako choroby i jako objawu. np. monografie Pużyńskiego, Kępińskiego czy choćby starego Bilikiewicza.


                  > Dlaczego więc atakujesz ludzi przeinaczając fakty? Prowokujesz.
                  Dlaczego?

                  To nie ludzi atakuję Elisso, tylko bzdury, jakie niektórzy ludzie wypisują, przeświadczeni o swoich kompetencjach. W jednej króciutkiej wypowiedzi dałaś dowód, że mylisz nozologię z etiologią i etiologię z symptomatologią, oraz nie pojmujesz na czym polega psychoterapia, gdzie ona pomaga a gdzie wręcz szkodzi.

                  Wybacz, ale ja nie mogę pozwolić sobie na tracenie energi
                  > na takie przekomarzania się.


                  A co, też cierpisz na depresję czy to zwykła niechęć do erystycznych wysiłków?

                  > >
                  > To nie moja wypowiedź, to cytat. Ale to, co tu przytaczasz to tylko
                  > To wypowiedź jednego z najwybitniejszych polskich specjalistów z dziedziny
                  > psychiatrii onkologicznej (kwiecień 2007, Bałtycki Festiwal Nauki)


                  Hę? A cóż to za specjalista z "psychiatrii onkologicznej", który wypisuje takie brednie, a Ty je bezkrytycznie powtarzasz? Jakaś nowa specjalizacja psychiatryczna utworzona w ub. roku? Dotąd byli tylko specjaliści I i II stopnia z psychiatrii, przed paroma laty zniesiono ten podział, jest teraz egzamin jednostopniowy, po zdaniu którego uzyskuje się tytuł specjalisy psychiatry. To samo zresztą dotyczy specjalistów z psychologii klinicznej - 1 egzamin po 5-ciu latach podyplomowej nauki.
    • kimmie_baby Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 03.05.08, 06:09
      ciekawe ale nie wiem, czy dobrze Cię zrozumiałam. Oczekujesz od
      osoby chorej, że będzie walczyć bo Tobie zdrowe życie wydaje się
      wartością?
      • elissa2 Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 03.05.08, 11:11
        kimmie_baby napisała:

        > ciekawe ale nie wiem, czy dobrze Cię zrozumiałam. Oczekujesz od
        > osoby chorej, że będzie walczyć bo Tobie zdrowe życie wydaje się
        > wartością?
        >
        Ciężko chora bardzo często mówi, że już jest zmęczona, że już nie chce żyć a
        równocześnie potwornie boi się, że umrze, że jej dni są już policzone ... I tak
        naprawdę bardzo chce żyć.
        To nie chodzi o to czego bliscy tego chorego oczekują ale o to czego - tak
        naprawdę, w głębi duszy - chce sam chory.

        Przykład choćby tego młodego człowieka, który wegetował jak roślina i prosił o
        eutanazję. Teraz, gdy dostał supernowoczesny wózek ma więcej woli życia niż
        niejeden jego zdrowy rówieśnik.
        • kimmie_baby Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 05.05.08, 04:42
          to świetny przykład z tym wózkiem: może tej osobie chorej kupić
          jakiś nowy samochód czy coś w tym stylu? to takie ważne.
    • kimmie_baby Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 03.05.08, 06:40
      mam nadzieję, że zrozumiesz to bez bycia sama chora ale jeżeli np.
      rozsadza Ci klatkę piersiową z bólu to wszystkie Twoje
      najpiękniejsze słowa i wykłady i nawet jak mi przyniesiesz lody
      śmietankowe i szarlotkę z Europejskiego to naprawdę wiesz jakoś nie
      wiem czy lepiej się poczuję i raczej bym się modliła gorąco o albo
      własny lub nawet Twój rychły zgon żeby tego nie słyszeć bo jest to
      poprostu niestosowne.

      jesteś szczęśliwą osobą bo jeszcze raczej nie chorowałaś w życiu i
      mam nadzieję, że pozostaniesz przy zdrowiu.
    • v.i.k.k.a Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 03.05.08, 11:53
      Nie patrz jak na chorego, udawaj, przynajmniej przed nim/nia ,ze wszystko jest
      ok, zajmij czymkolwiek(obowiazkami dnia codziennego,wyjsciem
      gdziekolwiek),zapros znajomych(byle nie tlumy i nie glupich, lamentujacych), zyj
      z nia/nim normalnie, nie uzalaj sie i nie lituj, nie miej lez w oczach.
    • mskaiq Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 03.05.08, 11:56
      Mysle ze problem jest zwiazany z utrata wiary, razem z nia odchodzi
      bardzo wiele nilosci a na jej miejsce pojawia sie strach.
      Kiedy rozmawiasz z Nia wtedy nie mysli o smierci bo jest zajeta
      rozmowa.
      Sprobuj ksiazki, moze ma ulubione, moze byc rowniez robienie na
      drutach, szycie, jakakolwiek dzialalnosc ktora moglaby trzymac ja
      zajeta.
      Serdeczne pozdrowienia
    • blackdodo7 Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 04.05.08, 11:09

      leda: nie oczekuje tu SPECJALISTYCZNYCH porad, bo takie uzyskuje w innych
      miejscach, chodzi mi o LUDZKIE porady...zawarłam wystarczająco informacji jak na
      takie miejsce-czego dowodem są życzliwe
      odpowiedzi elissa i innych, za które serdecznie dziękuję. Tobie również, za
      poświęcenie cennego-jak sądzę-czasu, chyba masz trochę zły dzień i na mnie
      trafiło że się musisz wykrzyczec. Niec nie szkodzi.jestem przyzwyczajona,
      wybaczam ;)

      kimmie_baby:
      Wg. Ciebie powinnam z wypiekami na twarzy zacząxc już entuzjastycznie znosić
      sprzęty pogrzebowe do domu, albo zabawiać osobę rozmowami typu: "o,a grób damy
      tu czy wolisz tam"..a ubranie 'na tę chwilę" chcesz od Armaniego czy od %%%?
      Może ważne, ale wszystko w swoim czasie...


      Wszystkim bardzo dziękuję. Jakoś tak dobrze,że tu napisałam, bo nadzieja we mnie
      wstąpiła-troche za sprawą elissy *_*
      Pozdrawiam wszystkich wiosennie i życzę jak najmniej problemów....
      • elissa2 Powodzenia! 04.05.08, 12:07
        Pomyślności!
        Bliskiej Ci osobie życzę dobrego samopoczucia i długotrwałej remisji.
        Tobie, siły i wytrwałości - a zobaczysz jak bardzo te przeżycia wzbogacą Twoje
        życie.
        Wszystkiego Najlepszego!
      • leda16 Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 04.05.08, 15:55
        blackdodo7 napisała:



        > Pozdrawiam wszystkich wiosennie i życzę jak najmniej problemów....


        Robie i Osobie również wiele optymizmu i pogody ducha, bo póki życia, póty nadziei...
        A my tu sobie może trochę "pokrzyczymy" na temat depresji jeśli pozwolisz ;).
    • shangri.la Re: Szacunek dla istoty ludzkiej.... 04.05.08, 15:58
      ....wymaga poszanowania jego wolnej woli, przede wszystkim w tak zasadniczej
      kwestii jakim jest jej własne życie.
      Poszanowanie nie może się wiązać z żadną formą przymusu, ale wsłuchania sie w
      potrzeby innej, bliskiej istoty i zaakceptowania jej taką, jaka jest.
      Nie wiem, o jakiej chorobie mowa, ale jeśli to przypadek onkologiczny, należy
      pozwolić tej osobie godnie odeść z tego świata minimalizując jedynie wszelkie
      jej dolegliwości.
      Jeśli jednak mówisz o depresji, to po prostu BąDZ przy niej, kochaj ją i chroń
      przed wszelkim złem, które dodatkowo mogło by pogorszyć jej stan.
      Z depresji trzeba tylko CHEć wyjsć. A chceć wyść można jedynie wówczas, gdy
      czujemy się ważni, potrzebni, akceptowani, kochani...
      • leda16 Re: Szacunek dla istoty ludzkiej.... 04.05.08, 21:11
        Kiedy wola człowieka stanowi zagrożenie jego bądź cudzego życia, jest ona łamana przez sąd drogą przymusu, i słusznie, ponieważ to życie a nie wolna wola jest wartością najwyższą.
        Co do następnego stwierdzenia - niestety,czasami miłość nie jest żadnym lekarstwem. Wobec depresji człowiek jest zwykle bezsilny. To nie zamkniety pokój, z którego wystarczy wyjść.
        • shangri.la Re: Szacunek dla istoty ludzkiej.... 04.05.08, 21:15
          Owszem, to jest "zamknięty pokój", z którego tylko miłość drugiego człowieka
          może nas wyprowadzić. Wypróbowałam;)
          Wyrokiem sądu zamyka się przestepców, a nie ludzi chorych na raka lub depresję.
    • elissa2 wsparcie psychoonkologiczne 04.05.08, 22:19
      www.awzr.pl/
    • elissa2 punkt zwrotny 04.05.08, 22:36
      "tzw. negatywne uczucia : silny lęk lub przygnębienie hamują aktywność układu
      immunologicznego, utrudniając tym samym walkę z chorobą, zaś uczucia pozytywne:
      radość, zadowolenie, pogodny nastrój, stymulują funkcje odpornościowe,
      ułatwiając proces zdrowienia. Choroba nowotworowa najczęściej wyzwala wiele
      silnych negatywnych uczuć, przeżywanych przez długi czas, prtzez co dodatkowo
      zmniejsza szansę jej zwalczenia. A przecież wcale nie musi tak być. Chorobamoże
      stać się powodem pozytywnego przełomu w życiu człowieka - może nawet spowodować,
      że w przyszłości, po jej opanowaniu będziemy nie tylko zdrowi, ale wręcz zdrowsi
      niż przed zachorowaniem.

      Stanie się to wówczas, gdy potrafimy dostrzec pozytywny wpływ choroby,
      przeobrażający nasz dotychczasowy sposób myślenia, przeżywania, postępowania:
      naszą całą postawę wobec świata o siebie. By tak się stało, musimy zauważyć
      pozytywne możliwości, które ofiarowuje nam choroba:

      - głębsze spojrzenie na życie...

      - zmianę dotychczasowej hierarchii wartości...

      - większy smak zwykłych codziennych zdarzeń...

      - mocniejsze związki emocjonalne z bliskimi...

      - dumę z własnego zachowania..."
      punktzwrotny.pl/2104
    • elissa2 samopomoc emocjonalna 04.05.08, 23:15
      RTZ - Program Simontona
      www.simonton.pl/rtz/rtz.html
      Terapeuci w Polsce
      www.simonton.pl/simonton/terapeuci_polska.html
      fundacja
      www.ogrodnadziei.org.pl/index.php
      www.ogrodnadziei.org.pl/terminarz.php
      www.arcobem.com/Polska/index.html
      www.ptpo.org.pl/index/index.php?option=com_content&task=view&id=39&Itemid=28
      • leda16 Re: samopomoc emocjonalna 05.05.08, 07:04
        No proszę, czego ci lekarze się nie chwytają, aby wydoić od ciężko chorych i ich rodzin chociaż trochę grosza. Ponad 400 zł za kurs podstawowy! A czemu NFZ tego nie refunduje, jeśli takie skuteczne? Ten Simonton niemalże drugi Kaszpirowski, który przez telewizor nowotwory leczył - wypasiony, uchachany, zadowolony z siebie. Naukowości w tym tyle, co kot napłakał. Ot, ckliwe, gładkie tekściki zamiast refundacji podstawowych leków w onkologii.Wolontariusze? No może w Warszawie. Na prowincji ze świecą ich nie uświadczysz. Tam przychodzi odpłatnie opiekunka z MOPS-u raz dziennie do samotnych chorych, zakupy tylko zrobi albo obiady z garkuchni, też odpłatnie przyniesie.
    • elissa2 Terapie Simontonowskie 12.05.08, 21:22
      www.wstroneswiatla.org/pl/simonton.php
    • spinline Re: Brak woli życia-jak to zmienić?! 12.05.08, 23:02
      W takich sytuacjach pomaga jedynie lekarstwo. I tu nie ma zadnych
      czarow. zaprowadz osobe do lekarza, moze da szanse na szpital,
      leczenie a przede wszystkim leki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka