living.free
08.05.08, 09:04
Czy macie wśród znajomych osoby, które zawsze w rozmowie muszą wtrącić swoje
przysłowiowe 3 grosze, uważające, że sposób w jaki one żyją jest jedyny i
właściwy i zadające pytania tak, że czujecie się jak na przesłuchaniu
(zaczynają wkraczać w sprawy osobiste i drążą i drążą, że nie wiadomo jak
zakończyć taką rozmowę)? Jak dać do zrozumienia, że to nie jest sprawa tej
osoby, ale tak, żeby nie urazić, a jednak żeby dotarło? Dość mam tłumaczenia
tej osobie dlaczego w taki to a taki sposób robię pewne rzeczy. Przyznaję, że
miny innych znajomych podczas rozmowy (szczególnie kiedy skupia się na danej
osobie) świadczą, że nie tylko ja mam dość. Pozdrawiam