Gość: glupia ges
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
12.09.03, 23:58
A ja bylam glupsza niz Gęś. Gębę nałozoną przez jego mamusię przyjęłam jako
swoja znienawidzona twarz. W zwiazku z tym zaczelam czuc sie nieakceptowana,
odrzucona, zaczelam wiedziec lepiej, czegovon che i czuje, zylam w ciaglym
strachu, ze on jest ze mna tylko ze wzgledu na dziecko, etc etc. doskonale
rozumiem emocje Gęsi, zylam w zwielokrotnionych przez dlugi czas, od kryzysu
do kryzysu, od ultimatum do ultimatum ( ja co prawda nie walczylam o slub,
ale o to, zeby przestal patrzec na mnie oczami jego rodzicow. podczas gdy
problemem bylo to, ze ja sama tak patrzylam i pozwalalam innym na to. ja
ODMAWIALAM slubu ze strachu, ze on mnie tak naprawde nie kocha, tylko
uwaza,ze tak nalezy, bo ma wysoki pion moralny ( to wiedzialam na pewno).
zaplatalam sie tak w tej gębie i t nienawisci do niej, ze w koncu odeszlam,
nie mogąc zniesc tego , kim stalam sie w tej relacji.
Najsmieszniejsze jest to, ze teraz, z perspektywy czasu, i zmian, jakie we
mnie zaszly, obcnie w analogicznej sytuacji poradizlabym sobie z usmiechem na
ustach. wlasnie w ten sposob,. jaki opisuja alfika i girlfriend, mądre
kobiety.
gdybym was wczesniej spotkala... to bym nie rozstala sie z facetem, ktorego
kochalam. Jeszcze do bardzo niedawna wciaz bolalo mnie serce z milosci do
niego ( tak jak Gęs mam z nim dziecko, choc nie zaplanowane przeze mnie
wcale).
ostatnio dopiero sie lecze, bo on jednak jest tak pod wplywem rodzicow od
naszego rozstania ( udowodnili mu , ze mieli racje wszak) ,ze jednak rozne
jego posuniecia zwalaja mnie z nog. Juz zaakeptowalam to wszystko co sie
stalo. owszem, byl to mezczyzna trudny. ale wspanialy, i wspaniale mi sie z
nim zgrywalo. gdybym sie szanowala i nie dala przyprawic gęby, tylko byla
soba, to waliłoby mnie, co mowi jego mama, czy co mysla inni.
teraz to wiem. wtedy nie wiedzialam.
i dlatego nie umialabym was wysluchac.
Bo wtedy szukalam zrozumienia. gdyby ktos ze mna wtedy porozmawial o tym, co
ja wlasciwei naprawde czuje i dlaczego, dlaczego jestem zagubiona, dlaczego
tak a nie inaczej sie zachwouje, skad sie biora te moje wszystkie paniczne
lęki ,zen ie zasluguje, ze nie dooslam, ze nie jestem dla niego dosc dobra-
to moze zaczelabym nad tym sobie pracowac wczesniej i nie kosztem rozbicia
swojej rodziny. nie, zebym przesuwala odpowiedzialnosc na nieuchwytnych
inych, ktorzy ze mna nie rozmawiali.
Nie, biore ja calkowicei na siebie.
wlasciwie sama sobie napisalam scenariusz i zrealizowalam go dokladnie.
wszysktie moje przesladujace mnie leki realizowalam konsekwentnie, az staly
sie rzeczywistoscia.
tylko czy tego naprawde chcialam?
Ja poszlam do terapeuty juz po rozstaniu i dopiero wtedy odkrylam, co ja
wlasciwie czuje i co sie ze mna dzieje.
rozmowa z kims mądrym, kto nie ocenia, nie mowi, ze jestem niedojrzala, tlyko
akceptuje, ze jestem sobie na takim etapie zycia i juz i chce cos z tym
zrobic, a on moze mi pomoc przez zadawanie wlasciwych pytan i brak osądów, to
najlepsze, co mozna sobie podarowac.
i wiedziec, kim naprawde jestesmy. nigdy nie tracic tego z oczu przez to ,ze
Krolowa sniegu zatrula nam wzrok. nawet jesli zatruje wzrok naszemu Kajowi,
to mozemy go odczarowac!
I o to chodzi.
TERAZ to wiem.