Dodaj do ulubionych

inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek?

16.09.03, 11:38
Bardzo kocham mojego chlopaka. Jestesmy razem już prawie trzy lata, od blisko
roku jestesmy zareczeni.

Z czasem jednak czuje, ze kocham go sercem a rozum mowi mi aby się rozejsc.

Gdy spacerujemy np. po miescie on bez przerwy oglada się za innymi dziewczynami.
Ja tez czasami zerkne na innych przstojniakow (chyba każdy lubi popatrzec na
ladne osoby) ale nigdy nie robie tego przy nim.

Często jestesmy oboje w rozjazdach. Tego wymagaja od nas nasze zajecia.

Podczas mojej nieobecnosci on nawiazal kontakt internetowy z jedna dziewczyna
i to co pisal (wiem ze nie powinnam przegladac jego poczty mailowej ale
trafilam na te listy przez przypadek , a teraz to wiem i nie wiem co mam
zrobic) zakrawalo na wiecej niż zwykla korespondencje z koleznaka. Ona
wyslala mu swoje zdjecie i opisuje ze jest strasznie ufna on jej ze patrzy na
niego piekna kobieta z fotografii, która chetnie by poznal.

Zaproponowal dziewczynie spotkanie po jednej z delegacji za miesiac.

Znam adres e-mail dziewczyny.
Nie wiem co w tej sytuacji zrobic...

Ja wrocialam wlasnie do domu a on jest na wyjezdzie sluzbowym. Nie chce
rozmawiac z nim o tym przez telefon i chyba nie najlepszym rozwiazaniem byloby
mowienie mu ze przeczytalam ta korespondencje.

Zaluje ze się na nia natknelam ale skoro tak to wiem i musze cos zrobic.

Myslalm żeby może wyslac dziewczynie maila aby zadzwonila pod pewnien numer
(nasz numer domowy, oczywiście maila w jego imieniu z jakiegos innego konta) a
jak już zadzwoni to sobie z nia porozmawiam. Wiem ze wina lezy po stronie
mojego chlopaka gdyz ona nic o mnie nie wie.
Chcialabym się jakos z nia skontaktowac ...
Ale w taki sposób aby dac jej cos do myslenia a żeby on się nie zorientowal ze
ja mialam z nia kontakt.

Może bylyscie w podobne sytuacji i umiecie cos podpowiedziec ???

Czekam na wszystkie rady

Wiem ze jedna z nich byloby zerwanie mojej znajomosci z tym facetem ponieważ
boje się ze on cale zycie bedzie taki, rozsadek mowi mi zerwij a serce kochaj...
Obserwuj wątek
    • co_robic Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 16.09.03, 11:39
      jak zrobic aby takie rzeczy wyszly mu bokiem... ???
      • Gość: Hiszpanka Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 12:46
        TWoim miejscu uciekala od niego gdzie pieprz rosnie.
        Jesli czegos szuka, znaczy ze nie jest za dobrze. Moze pospotykasz sie z kims
        innym, a jak jednak CIe prawdziwie kocha to i tak wroci, i to i tak, nic z ta
        dziewczyna nie bedzie.
    • Gość: rybkaa Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? IP: *.acn.pl / *.acn.pl 16.09.03, 13:24
      Dobry pomysł z tym telefonem, przy okazji dziewczynie też oddasz przysługę.
      Zapytaj go o to wprost, niech się wije, niech się tłumaczy. Cokolwiek powie,
      wątpię żeby się zmienił, niestety.
    • Gość: mea Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 13:36
      witaj! miałam podobnie, wydrukowałam sobie listy na dowod, rozmowe
      przeprowadziłam w cztery oczy, oczywiscie sie wypierał, do tamtej wysłałam list
      jako ja, bez owijania w bawełne. przeszła nawałnica miedzy nami i "podobno"
      wszystko sie skonczyło. Podobno bo nigdy nie można mieć pewnosci. dużo
      rozmawialismy o nas, co kto chce czego oczekuje. jestesmy teraz po slubie ale
      obawa mi pozostała. Pomysl najpierw czego chcesz, ratować czy nie a potem
      realizuj "plan" to dopiero połowa sukcesu. Jesli on też chce ratować to może
      wam sie uda. Tego wam życze
    • ann.k Re: Internet, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 16.09.03, 13:37
      Po pierwsze na przyszłość będziesz się dziesięć razy zastanawiała czy
      przeczytać cudze maile. Mnie tez wiele razy korciło w różnych sytuacjach, ale
      zawsze wtedy siebie pytałam, a co jeśli przeczytam tam "coś"? To mnie studziło.

      Kiedyś miałam podobną sytuacje do Twojej. U mnie było tak: któregoś dnia, przy
      mnie mój chłopak odebrał wiadomość od jakiejś tam swojej koleżanki
      internetowej. Napisała mu "...i całuski w moje ulubione miejsce". On jakby w
      ogóle nie zareagował na tę wiadomość, spokojnie ją usunął. Ale mnie coś tknęło.
      Mieliśmy wówczas gorszy czas. Odczekałam kilka dni i zaczepiłam ja na gadugadu
      oczywiście podając się za faceta. Już pierwszego dnia podała mi swój numer
      telefonu z prośbą, żeby jej wysyłać erotyczne smsy. Potem po tygodniu równiez
      mnie całowała w "ulubione miejsce". To mnie przekonało do końca. Dziewczyna po
      prostu miała taki sposób postepowania i rozmawiania z chłopakami. Jako facet
      wypytałam ja o wszystko, równiez się przy okazji dowiedziałam, że ma stałego
      faceta, z którym zamierza wziąć ślub i w ogóle koledzy z internetu nic dla niej
      nie znaczą. No ale ja wiedziałam, że mój chłopak się z nią spotkac nie
      zamierzał (albo ona z nim). Aha. Również nie powiedział jej o mnie.

      Na pewno bym sie nie odzywala jako dziewczyna. To bardzo trudne, bo w sieci
      utarlo sie, ze latwo znalezc rozmowce plci przeciwnej, dziewczyne wciagnac w
      rozmowe to praktycznie niemozliwe. Ale mozna i tak sprobowac. Na pewno sie nie
      stawiac w sytuacji zdradzanej, tzn. nie walnac jej w pierwszym mejlu, ze jest
      zdzira, bo podrywa Twojego chłopa. Raczej juz szukac w niej powierniczki i
      opisac jej przykra sytuacje w jakiej sie znalazłaś. Komunikatory internetowe
      sie do tego najlepiej nadaja. Mozna zawsze wciskac, ze sie ot tak trafilo na
      nia. Adresy mejlowe raczej nie sa powszechnie dostepne.

      Abstrahując od wszystkiego, tez mam wrażenie, że coś niedobrego sie dzieje z
      waszym związkiem, jeśli on szuka nowych znajomości. Co innego z kimś rozmawiać,
      a co innego się umawiać. Raczej mu nie mów, że grzebałaś w jego poczcie. Ja bym
      na jego miejscu zerwała z Tobą w tej samej minucie. Zachowaj już to dla siebie.
      Ale możesz spróbować coś od niego wyciągnąć. Np. tak naprowadzić rozmowe, żeby
      wrócić do tej delegacji, w której miał się z nią spotkać. I zapytać prosto z
      mostu czy nie poznał tam kogoś fajnego. Wiesz, wszystko zależy od człowieka.
      Mój, teraz już mąż, tez się ogląda(ł) za babami na ulicy. I to będąc ze mną.
      Zaczęłam i ja wskazywać mu co ciekawsze babeczki. Przeszło mu. Juz się nie
      zachowuje jak ostatni baran :) Akurat to, że facet się ogląda na ulicy za babką
      to nie oznaka, że Cię nie kocha, ale że jest zdrowym chłopem.

      I najważniejsze. Zajmij się sprawą na chłodno, bez emocji.
      • katka16 Re: Internet, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 16.09.03, 14:17
        Ja tez zastosowałam ten sposób. Dowiedziałam sie o niej wszytskiego, zaczela
        mi sie zwierzac, ale w jej opisach bynajmniej nie bylo mojego chlopaka. Tez
        chciala sie umawiac, nawet wyslala zdjecie. Ja sie uspokoilam, a mojemu
        chlopakowi tez przeszlo i juz do niej nie pisze.
      • jmx Re: Internet, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 16.09.03, 14:19
        ann.k napisała:

        > Abstrahując od wszystkiego, tez mam wrażenie, że coś niedobrego sie dzieje z
        > waszym związkiem, jeśli on szuka nowych znajomości.

        On? A co w wypadku gdy autorka sama pisze:
        "Z czasem jednak czuje, ze kocham go sercem a rozum mowi mi aby się rozejsc."

        To nie miłośc chyba a przyzwyczajenie...
    • Gość: co_robic Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 16.09.03, 16:27
      ale ja mam tylko jej adres e-mail
      • mugida Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 16.09.03, 16:59
        wszelkie "knucia" są skazane na przegraną, mogą sprowokowac jedynie agresję.
        są zresztą ciut obrzydliwe. pozostaje tylko szczera rozmowa z partnerem (tu
        stawiam się w jego roli /jestem facetem/, starając się "wybrać lepsze zło",
        zastanawiam się jaka Twoja reakcja może skłonić "mnie" do wejścia w dialog i
        wiem, i jestem tego pewien, że SZCZEROŚĆ jest jak zwykle najlepszym
        rozwiązaniem)
        i póki nie wyjaśnisz sprawy, nie dramatyzuj, flirt w gadu, przez esemes,
        głupie gadanie na ekranie, nie świadczą jeszcze o niczym.
        czasem lepiej jak facet "kanalizuje" swoje potrzeby wirtualnie.
        powietrze uchodzi i jest spokój.
        jak mawiają, "cała para w gwizdek" i po krzyku.
        jestem użytkownikiem GG, znam wielu innych użytkowników takich komunikatorów i
        wiem, że tego typu wirtualne historie nie sa czymś niezwykłym.
        też zdażało mi się ciut "flirtować" w GG, opowiadałem o tym swojej partnerce
        i w sumie było śmiesznie i niegroźnie.
        oczywiście jak jest u Ciebie (śmiesznie czy groźnie) tak do końca nie wiem...
        wracając jednak do początku: rozwiązania w stylu Jamesa Bonda nie rokują
        najlepiej...
        czy nie mam racji?
        • ann.k Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 16.09.03, 20:32
          i oczywiście wszystkim dziewczętom, z którymi rozmawiasz proponujesz spotkanie,
          a wcześniej prosisz o przesłanie zdjęcia? do tego jesteś w stałym związku, ale
          o tym rozmówczyń, z którymi chcesz się umówic rzecz jasna nie informujesz; to
          jest dopiero obrzydliwe :(
          i niby co ona miałaby chłopakowi powiedzieć? wiesz kochanie grzebałam w Twojej
          poczcie i bardzo chciałabym abyś mi wyjasnił kim jest ta blond zdzira, z którą
          korespondowałeś?
          byłam kiedyś w takiej sytuacji, że jeden debil wygrzebał z mojego komputera
          archiwum moich rozmów z GG, a następnie wydrukował je, podkreślił
          wściekłoróżowym markerem to co go zaniepokoiło i zażądał wyjaśnień; do dziś nie
          wiem, dlaczego tylko się zatrzęsłam ze złości, zamiast od razu wstać i wyjść;
          tłumaczenia, że miał prawo dochodzić prawdy w każdej formie jakoś do mnie mało
          przemówiły
          • mugida Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 17.09.03, 08:59
            hmm.... no oczywiście masz dużo racji, tylko, że nie ma tu dobrych rozwiązań,
            są tylko złe i jeszcze gorsze!
            Najprościej powiedzieć, "że ten typ (faceci) tak ma" - bo to cholerna i
            bolesna prawda, no ale tu zaczęlibyśmy dyskusję starą jak świat i do tej pory
            niezakończoną.
            tak więc wracam do "żródła".
            o ile pamiętam, na początku pisałaś, że na listy wpadłaś przypadkowo, teraz
            coś mówisz o "grzebaniu"...więc jak było?
            jeśli zrobiłaś to zupełnie przypadkowo, nie musisz mieć żadnych oporów.
            możesz go zapytać o te listy. zrób to zdecydowanie nieagresywnie, spróbuj,
            jeśli potrafisz, zapytać o to w formie żartu niemalże, wtedy on nie poczuje
            się przypierany do muru przez "potwora", który mu grzebie w listach i w taki
            paskudny sposób usiłuje podeptać jego wolność.
            piłka będzie nieagresywnie, od niechcenia przerzucona na jego boisko....
            co potem? już będzie z górki, jakoś to się będzie musiało wyjaśnic i
            rozładować..
            i co by się nie stało, stanie się z pożytkiem dla Ciebie.
            jeśli jest łajdakiem, nie ma co płakać, jeśli nie, TYM LEPIEJ!
            • ann.k Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 17.09.03, 10:13
              Trochę pomieszałeś komu odpowiadasz na list :). Odpowiedziałeś mi, ale pisałes
              do autorki wątku.

              Co zaś do tej subtelnej różnicy, którą zauwazyłeś między "przypadkowym"
              natknięciem się na mejle, a grzebaniem w poczcie, to moim zdaniem różnicy nie
              ma tu żandej, pierwsze określenie jest eufemizmem tego drugiego. Bo ja nie wiem
              jak można "przypadkowo" natknąć się na coś w czyichś rzeczach, a juz zwłaszcza
              na czyjąś pocztę mejlową. Do tego trzeba rozmyślnie uruchomić czyjś program
              pocztowy, przejść rozmyślnie do jego folderu odbiorczego i odnaleźć konkretnego
              mejla.
              Zakładając, że nie korzystają z jednego programu pocztowego, bo wówczas
              zastanowiłabym się dlaczego facet nie skasował tej wiadomości.

              Tak btw pracuję w serwisie komputerowym, zabezpieczam pocztę i dane około 10 -
              20 osobom miesięcznie, ale jakoś do dzisiaj nie natknęłam się u nikogo
              przypadkowo na żadne informacje.
    • Gość: alfika Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.03, 16:50
      Bardzo miłe, że znasz jej adres internetowy, ale nie należy korzystać z każdej
      wiedzy, jaką się posiada.
    • wannia Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 16.09.03, 20:39
      a ja napisałabym do niej maila wyjaśniając, że od kilku lat jestem z tym
      facetem i zapytała, co ona na to. natomiast z facetem porozmawiałabym szczerze,
      choć - jak znam facetów - wszystkiego by się wypierał. ale przynajmniej
      wszystko byłoby jasne.
    • Gość: bez nic nie robic, tylko poczekac. IP: *.chemikalien / *.dip.t-dialin.net 17.09.03, 10:19
      i popatrzec, jak sie to rozwinie.
      A jezeli sie w to wlaczyc, to tylko bez awantur, delikatnie.

      Jezeli go zostawisz, z nadzieja, ze nastepny bedzie inny,
      to nadzieja moze tez okazac sie zludna...
      • Gość: ROZUMU TROCHE! Re: nic nie robic, tylko poczekac. IP: 193.109.123.* 18.09.03, 16:13
        Czys ty zwariowal?! Jak to poczekac,bo inny moze okazac sie taki sam. Facet
        jeszcze sie nie ozenil juz szuka okazji do skoku w bok, a ty kazesz w tym
        pozostac? A potem te biedne, glupie kobiety zala sie tutaj, ze mezowie je
        zdradzaja i co zrobic z ta zla kochanka. Same siebie nie szanuja, jak mezczyzna
        ma je szanowac?
    • sdfsfdsf Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 17.09.03, 10:22
      umawianie sie na skok w bok jest zle (wdl niektorych) ale na grzebanie w
      cudzych rzeczach nie ma zadnego usprawiedliwienia, obrzydliwe bleeee
      • Gość: Emilka B. Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.09.03, 10:54
        Rzeczy narzeczonego to nie "cudze rzeczy". Kiedy ludzie się zaręczają, to
        rezygnują (dobrowolnie) z wielu sfer wolności osobistej. W dobrym związku nikt o
        grzebanie w poczcie by się nie obraził, ale tez nikt nie ma potrzreby grzebac.
        • sdfsfdsf Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 17.09.03, 10:57
          w dobrym zwiazku nie ma strefy osobistej??? co ty chrzanisz kobieto, brrr twoje
          zwiazki musza ciekawie wygladac, a zreszta co mnie to obchodzi
          • Gość: Emilka B. Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.09.03, 11:39
            Nie powiedzialam, ze nie ma strefy osobistej, tylko że wstępując w związek
            człowiek ogranicza dobrowolnie swoją wolność. Np wolnosć spotykania się
            potajemnie z osobami płci przeciwnej nie przysluguje moim zdaniem
            narzeczonemu/ej. Chyba że na wstępie ustalą inaczej. Jeśli ktoś chce odzyskac
            utraconą wolność, to uczciwość nakazuje związek zakonczyć. Nie da się miec
            ciastka i go zjeść. Choćby zresztą nie wiem co ludzie ustalali i wymyslali, nie
            slyszałam o szczęśliwym związku, w którym jednocześnie ktoś robi obok.
            • sdfsfdsf Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 17.09.03, 11:43
              racja, pieknie i ladnie powiedzialas, ale to nie zmienia faktu ze nie grzebie
              sie w czyjejs poczcie ani w malzenstwie, ani w narzeczenstwie, zaufanie to
              podstawa, a jak tego nie ma to te wasze smieszne zwiazki nie maja sensu
              • Gość: Emilka B. Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.09.03, 12:08
                Oczywiście; w idealnym zwiazku nikt nie grzebie i nikt nie zdradza, ja bym się
                jednak upierała, że zdrada to trochę cięższa przewina. I jeszcze, obstaję przy
                tym, że w dobrym związku nawet jak ktoś trochę pogrzebie, to nikt się nie
                wścieka, właśnie z powodu zaufania.
        • Gość: jar Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? IP: 195.136.33.* 17.09.03, 11:02
          > Rzeczy narzeczonego to nie "cudze rzeczy". Kiedy ludzie się zaręczają, to
          > rezygnują (dobrowolnie) z wielu sfer wolności osobistej. W dobrym związku
          nikt
          > o
          > grzebanie w poczcie by się nie obraził, ale tez nikt nie ma potrzreby
          grzebac.

          droga emilko, coz moge powiedziec... porabalo cie :(
        • ann.k Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 17.09.03, 11:57
          strasznie Cię ktoś musiał Emilko w życiu ukrzywdzić i nieźle Ci mózg wyprał;
    • Gość: Panterka Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.03, 12:24
      Ja juz odpowiedziałam Tobie na ten post na forum mężczyzna.

      Ale teraz poruszę inny wątek- czemu się tak czepaicie, ze ona mu grzebała??
      Prawda jakoś musi wyjsc na jaw! A jak się żony dowiadują o zdradach- szperajac.
      Ufać, ale sprawdzać.

      Jeżeli wy nigdy nie przeglądałyście- np przy swoim mężczyźnie, ze jego zgodą i
      wiedzą- jego rzeczy, to proponuję to zrobić... Kto wie, na co można tam sie
      natknąć...

      Mój mąż może w kazdej chwili przejrzec moją pocztę i moja komórkę- oraz
      archiwum rozmów w gg. I ja też. Nie mamy nic do ukrycia.

      Tylko człowiek, który coś ukrywa nie chce pokazać- zapamiętajcie to!!! jak
      mówi "a po co, tam nic nie ma, szanuj moją prywatnosć- tzn że na mur beton coś
      tam jednak ma..."

      Pozdrawiam!
      • sdfsfdsf Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 17.09.03, 12:32
        panterka proponuje wprowadzic zwyczajowa rewizje przed wyjsciem i wejsciem do
        mieszkania, wlacznie z panem gumowa rekawiczka, to tak bardzo w twoim stylu
      • tea_time Re: internet, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 17.09.03, 12:37
        Inwigilizacja. Brr, wrr, ohyda.
        Tea
        • Gość: Emilka B. Re: internet, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.09.03, 12:41
          Odczepcie się od niej, albo przynajmniej czytajcie dokładnie. Nigdzie nie
          napisała o inwigilacji, tylko ze MOZE przejrzec rzeczy/maile/komorke meza.
          Czyli jemu to nie przeszkadza. I to jest najzupełniej normalne. Wiele małżeństw
          ma po prostu jedną komórkę lub adres mailowy.
          • tea_time Re: internet, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 17.09.03, 12:44
            Slowo moze jest dopuszczeniem mozliwosci.
            Tea
      • jmx Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 18.09.03, 03:28
        Gość portalu: Panterka napisał(a):

        > Ufać, ale sprawdzać.

        Haha, nie, ja tego nie mogę zostawić bez komentarza.
        Jak się sprawdza to się nie ufa. Jeśli sie ufa to się nie sprawdza.
        A, tak ze swojego podwórka powiem, że gdyby ktoś bez mojej wiedzy i zgody
        zajrzał do komórki albo do programu pocztowego i czytał maile to by wyleciał
        prędzej niż by się folder zdążył otworzyć.

        Ktoś kiedyś mi powiedział, że nie ma sensu czytać cudzej korespondencji bo nie
        zrozumie albo źle zinterpretuje słowa, które przeczytał. Coś w tym jest.

        > Tylko człowiek, który coś ukrywa nie chce pokazać- zapamiętajcie to!!! jak
        > mówi "a po co, tam nic nie ma, szanuj moją prywatnosć- tzn że na mur beton
        coś
        > tam jednak ma..."

        Niestety(?) najczęściej nikt nie pyta przed przeczytaniem: "czy można".
        Ale nawet jeśli nie chce pokazać można to wytłumaczyć szacunkiem do osoby,
        która pisała ten list.
    • Gość: Panterka Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.03, 13:29
      Dzięki Emilka :-)

      Dokladnie- ja nie napisalam, ze codziennie przetrzepuję mężowi telefon czy
      pocztę! Pocztę zresztą można sprawdzac razem- tzn przez jeden program- my przez
      Outlooka. Włącza się pocztę i odbiera i do mnie i do niego- a kazde ma inne
      konto. Ja czytam swoje, on swoje i tyle.

      Mój mąż jest zresztą zazdrośnikiem i zawsze mnie pyta kto co napisal i czy może
      przeczytać- a ja mu pozwalam. Nie sięga po to sam. Tak samo do mnie pisza SMSy
      znajomi z uczelni, z zespolu- też mu mówię jak pyta, czy coś dostałam. Nie
      widzę powodu, zeby zatajać takie rzeczy. Nie dostaję intymnych SMSów czy meili-
      tzn z wyznaniami erotycznymi. Jak mnie nie ma w domu a mąż rozmawia na gg z
      koleżankami- to też jak cche mogę zobaczyć o czym rozmawiał. Gdyby usuwal albo
      miał zablokowane swoje konto wówczas mogłyby się rodzic podejrzenia- co on robi
      za moimi plecami? o czym rozmaiwa? a może się umawia?

      A jeżeli masz świadomość, że w kazdej chwili możesz powiedzieć- kochanie, moge
      zobaczyc o czym rozmawiałeś i on Ci to pokażd jesteś pewniejsza.

      Owszem, jak sie chce można poderwać na czacie i wówczas żadne archiwum nie
      istnieje. Ale dla chcącego nic trudnego- jak facet chce zdradzic to zawsze
      sposób znajdzie. Nawet mówiac, ze idzie do kumpla pójdzie do burdelu. Nie mówię
      tu o skrajnych przypadkach.

      W związku nie powinno być tajemnic- ona rodzą domysły, często niesluszne.
      Podejrzenia, które prowadzą do paranoicznych wizji zdrady. A to wpływa
      destrukcyjnie na zwiazek.

      I ja i mój mąż mamy do tego takie samo podejscie- nam nie przeszkadza, ze
      możemy przejrzec swoją korespondencję. Wszystko oczywiscie w granicach
      rozsądku. Dobrze się z tym czujemy, to nam daje poczucie kontroli sytuacji i
      bezpieczeństwa. Nie każę wszystkim tak robić- dziele się tylko swoim sposobem
      na rozwiazanie problemu podejrzliwości i niepewnosci, co sie kryje w jego
      meilach...
      • tea_time Re: internet, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 17.09.03, 14:48
        Wydaje mi sie, ze nasze stanowiska nie sa wcale tak od siebie dalekie. Dla mnie
        rowniez naturalna sprawa jest odpowiedz na pytanie partnera: kto dzwoni, albo
        od kogo dostalas maila i takie sytuacje sie zdarzaja okazjonalnie, nie
        wyobrazam sobie jednak sytuacji, w ktorej padaja bez przerwy i przy kazdej
        okazji, wowczas uznalabym, ze moj partner przekracza granice mojej intymnosci:)
        Poza tym jest tyle tematow do rozmow i stale za malo czasu, ze tracenie go na
        takie pytania i odpowiedzi wydaje sie nam bez sensu. Nie wyobrazam sobie
        zdecydowanie sytuacji, w ktorej moj partner bez mojej wiedzy czyta moje maile
        albo smsy, sytuacja o tyle abstrakcyjna, ze nie bylby wowczas moim partnerem:)
        Tea
      • ann.k Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 17.09.03, 16:34
        Ależ Ty w ogóle nie wiesz co piszesz! Naprawdę ogromna jest różnica między
        czytaniem poczty męża bez jego zgody, a za jego zgodą. Co innego mówic sobie o
        wszystkim, a co innego o wszystko wypytywać. Czym innym jest przeglądanie
        czyichś rzeczy pod jego nieobecność a czym innym robienie tego przy nim. I to,
        na moje oko, nie ma związku z zaufaniem, ale ogólnie pojętą kulturą i dobrym
        wychowaniem. Jeśli ktoś takie zachowania akceptuje, to OK. Byc może Ty i Twój
        mąż jasno sobie powiedzieliście co wam wolno, a czego nie. Jak sie jest razem
        trzy lata i sie zareczyło, to chyba takie rzeczy już dawno powinny być wyraźnie
        określone. Z postu autorki wątku wynika, że tak nie jest.
        • wannia Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 17.09.03, 19:26
          bez wnikania, kto co napisał. jeśli domniemywałabym, że mój facet robi mi boki
          (w internecie, czy w realu) to nie miałabym skrupułów, żeby zajrzeć do jego
          poczty internetowej, czy komórki. cóż, ja to nazywam instynktem
          samozachowawczym, a wy - brzydką inwigilacją. na pewno nie czekałabym na
          słowa; "kochanie, poznałem kogoś...", albo: "wiesz, chyba jednak do siebie nie
          pasujemy". również nie przeczekiwałabym dyskretnie ewentualnego cichego
          romansu, mając nadzieję, że ona jednak okazała się "gorsza" ode mnie.
          oczywiście grzecznie bym się ukochanemu przyznała, że to byłam niedobra i
          szperałam w jego rzeczach osobistych. daleka jestem od
          codziennego "obwąchiwania" i szanuje prywatność, ale w obliczu podejrzenia o
          nielojalność (a jeśli się z kimś jest kilka lat, to nietrudno to wyczuć) wcale
          bym się nie wahała...
          • komandos57 wania? 17.09.03, 19:27
            jestes super.srasz za stodola?
            • wannia Re: wania? 17.09.03, 22:09
              komandos57 napisał:

              > jestes super.srasz za stodola?

              ty też, niuniuś! a teraz idź szybko do ubikacji, bo ci zawartość jelit na mózg
              uderza

          • ann.k Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 17.09.03, 20:07
            Pewnie, skoro on jest świnią, to czemu Ty masz nią nie być. A gdybyś nic nie
            znalazła to co? Też bys była taka wspaniałomyslna i się do wszystkiego
            przyznała? Nawet na tym forum jest kilka osób, które wiedzą co to jest
            chorobliwa i nieuzasadaniona podejrzliwośc partnera. A jak na takiego trafisz,
            to będziesz się na pewno cieszyła, że Cie sprawdza. Zapominasz dodatkowo, że
            autorka wątku nie napisała, że wcześniej podejrzewała swojego lubego. Ona
            dopiero po przejrzeniu jego poczty te prawde odkryła.

            A co do podejrzeń, kiedyś miałam takowe. Wszystko, po prostu wszystko
            przemawiało na jego niekorzyść. Jechał gdzieś tam na weekend. Ona mi się
            przyznała, że też jedzie w ten sam rejon. Wszystko pasowało, że jadą razem.
            Poza tym, że tak nie było. Że wszystko okazało się być tylko cholernie
            idiotycznym zbiegiem okoliczności. I wiesz co? Dziękowałam Bogu, że siedząc
            przed jego komputerem i mając jego komórkę przed sobą, nie przeszukałam ani
            jednego, ani drugiego.
            • wannia Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 17.09.03, 22:04
              1. a kto powiedział, że facet jest świnią? po prostu ma ciągoty do
              zdrady/niebezpiecznych flirtów i to nie jest fair w stosunku do swojej
              partnerki.
              2. powiedziałam, że grzecznie bym się przyznała - bez względu na
              wynik "dochodzenia".
              3. nigdzie nie wspomniałam o chorobliwej, nieuzasadnionej zazdrości, tylko o
              uzasadnionej.
              4. twoje doświadczenia są takie, jakie są (i całe szczęście, że tylko takie),
              ale wiele kobiet ma zupełnie inne, zdecydowaniemniej przyjemne.

              pozdrawiam


              ann.k napisała:

              > Pewnie, skoro on jest świnią, to czemu Ty masz nią nie być. A gdybyś nic nie
              > znalazła to co? Też bys była taka wspaniałomyslna i się do wszystkiego
              > przyznała? Nawet na tym forum jest kilka osób, które wiedzą co to jest
              > chorobliwa i nieuzasadaniona podejrzliwośc partnera. A jak na takiego
              trafisz,
              > to będziesz się na pewno cieszyła, że Cie sprawdza. Zapominasz dodatkowo, że
              > autorka wątku nie napisała, że wcześniej podejrzewała swojego lubego. Ona
              > dopiero po przejrzeniu jego poczty te prawde odkryła.
              >
              > A co do podejrzeń, kiedyś miałam takowe. Wszystko, po prostu wszystko
              > przemawiało na jego niekorzyść. Jechał gdzieś tam na weekend. Ona mi się
              > przyznała, że też jedzie w ten sam rejon. Wszystko pasowało, że jadą razem.
              > Poza tym, że tak nie było. Że wszystko okazało się być tylko cholernie
              > idiotycznym zbiegiem okoliczności. I wiesz co? Dziękowałam Bogu, że siedząc
              > przed jego komputerem i mając jego komórkę przed sobą, nie przeszukałam ani
              > jednego, ani drugiego.
              >
              • ann.k Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 18.09.03, 09:37
                Co do punktu trzeciego, mnie chodziło o to, jakbyś Ty się czuła, gdybyś trafiła
                na kogoś chorobliwe zazdrosnego, kto na każdym Twoim kroku widziałby oczami
                wyobraźni jak go zdradzasz i w imie swoich podejrzeń grzebałby w Twoich
                rzeczach. Niedawno był tu taki wątek dziewczyny, której mąż nie pozwala samej
                chodzić po chleb, bo uważa, że ona go na pewno w między czasie zdradza.
                • wannia Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 18.09.03, 13:20
                  domyśliłam się, o co ci chodziło, ale ja nie pisałam o chorobliwej zazdrości,
                  ani nie nawiązywałam do niej. myślę, że gdybym trafiła na tego rodzaju
                  człowieka, szybko z takiego układu bym się "wypisała". jak też wyżej
                  wspomniałam, daleka jestem od zamęczania swojego faceta podejrzeniami. w moich
                  postach mówiłam o sytuacji, gdy traci się zaufanie do partnera, którym się go
                  do pewnego momentu obdarzało, ale ono zostało nadszarpnięte. wtedy relacje w
                  związku zaczynają wyglądać nieco inaczej, to wiele zmienia między partnerami i
                  ostatecznie to pozwala mi (a właściwie sama sobie na to pozwalam) uciekać się
                  do tego typu, niekoniecznie ładnych - a na pewno nie akceptowanych społecznie -
                  zachowań.
                  a co do twojego "zaufania" z wielkiej litery... hm... nie pisałabym słów o
                  abstrakcyjnej konotacji (miłość, odwaga, zaufanie...) w ten sposób, bo żadne z
                  nich nie jest zdefiniowane do końca... poza tym totalne zaufanie trąci -
                  wybacz - naiwnością.

                  pozdrawiam i spadam już stąd

                  ann.k napisała:

                  > Co do punktu trzeciego, mnie chodziło o to, jakbyś Ty się czuła, gdybyś
                  trafiła
                  >
                  > na kogoś chorobliwe zazdrosnego, kto na każdym Twoim kroku widziałby oczami
                  > wyobraźni jak go zdradzasz i w imie swoich podejrzeń grzebałby w Twoich
                  > rzeczach. Niedawno był tu taki wątek dziewczyny, której mąż nie pozwala samej
                  > chodzić po chleb, bo uważa, że ona go na pewno w między czasie zdradza.
                  >
                  • ann.k Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 18.09.03, 14:29
                    a widzisz, na to mam inną metodę; za drzwi i do widzenia; bez grzebania, bez
                    inwigilowania; to dorosły człowiek, a nie wychowywane dopiero dziecko
            • sdfsfdsf ann.k. 17.09.03, 22:08
              no no fajna babka z ciebie, ale pewnie zajeta albo przebrany facet
              • jkobuu Re: ann.k. 18.09.03, 08:24
                No fajna, fajna można ją robic w balona ile sie chce :))
                • ann.k Re: ann.k. 18.09.03, 09:42
                  A skąd masz takie dokładne informacje na mój temat? Nie pytając już skąd wiesz
                  czy ta ploteczka to prawda.
                  • jkobuu Re: ann.k. 18.09.03, 10:44
                    Nie obrażaj się..wywnioskowałam z Twoich postów. Skoro jestes tak daleka od
                    podejrzeń i za nic w życiu nie sprawdzałabyś Twojego partnera nawet gdyby nie
                    zachowywał sie fair w stosunku do Ciebie (czego Ci oczywiście nie życzę ;), on
                    może robić Cie w balona a Ty będziesz żyła w błogiej nieświadomości.
                    • Gość: Panterka Re: ann.k. IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.03, 11:11
                      No właśnie- skoro nigdy nie sprawdzałaś, to nie wiadomo, ile razy partner
                      przyprawił Ci rogi... Skoro czuje sie bezkarny i wie, że chociażby kochanka
                      pisała mu erotyczne smsy i meile to Ty i tak nie sprawdzisz...

                      uważasz, ze czego oczy nie widzą tego śercu nie żal? Że lepiej życ w
                      nieświadomości??
                      Facetom po pewnym czasie sie nudzi. A okazjia czyni złodzieja- zwłaszcza jak
                      czują sie bezkarni... Faceci zdradzali ze mna żony więc wiem- mówili, że ona
                      nie sprawdzi... że mogę pisać co chcę...

                      Mam nadzieję, ze Twój partner tego nie zrobił. Może mierzę swoją miarą- ale
                      przezorny zawsze ubezpieczony. Zebyś nie miała kiedyś pretensji, ze Ciebie nie
                      przestrzegano...
                      • ann.k Re: ann.k. 18.09.03, 11:29
                        Czyżbyście nie wiedziały, że podstawą każdego związku jest Zaufanie? Wstępując
                        w związek z mężczyzną dobrowolnie godze się na obdarzenie go zaufaniem. Nie
                        muszę się wiązać. Strasznie mi przykro, że ktoś was tak w życiu poranił, że
                        teraz nie umiecie i nie chce już nikomu zaufać, ale ja ten trudny okres mam już
                        dawno za sobą.
                        Na szczęście nie wszyscy faceci są tacy sami. Nie wszyscy patrza na świat przez
                        pryzmat nowej panny do przelecenia. Nie wszyscy zdradzają. Może po prostu
                        trzeba umieć postępować z partnerem, żeby nie było tak przykrych sytuacji. Są
                        kobiety, które trafiają na super facetów, inne mają predyspozycje do tworzenia
                        złych, chorych związków.

                        Poza tym, kochana Panterko, nie przeczytałaś wszystkich moich postów w tym
                        wątku. W pierwszym napisałam, że raz sprawdzałam mojego faceta. A właściwie nie
                        jego, a tę panienkę. O ileż to subtelniejsze.
                        • Gość: Panterka Re: ann.k. IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.03, 13:42
                          Droga ann.k. :-)

                          Owszem, przeczytalam Twoj pierwszy wątek. I dziwię się, że nie wkurzylo Ciebie
                          to, że Twój partner flirtowal na boku- nawet niewinnie. Rozmawiałam kiedyś z
                          kobietą, którą mąż właśnie w ten sposób zdradził... Najpierw były niewinne
                          rozmowy przez net, ona o tym nawet wiedziała i w tym uczestniczyła- a potem
                          jemu się zachciało coś więcej... Lepiej chyba zdusić zdradę w zarodku- nie
                          wiadomo co się komu w głowie urodzi...

                          Zaufanie- owszem. Ale to słowo dużo znaczy, a sprawdza się mniej...

                          I Twoje podejście- lepiej nie zaglądać, bo może coś się znajdzie kojarzy mi sie
                          z podejściem zacofanych babć, kiedy je coś boli- lepiej nie ruszać, a może to
                          rak... Które potem umierają a mogły wcześniej się wyleczyć.

                          Skoro można czemuś zapobiec po co czekać na zdradę asekurujac się zaufaniem?

                          Kiedyś byłam bardzo ufna. Jak mnie partner zdradzał- chociaż wszyscy mi to
                          mówili- ja go pytałam: zdradzasz mnie? on mówił: nie. I ja wierzyłam, bo mu
                          ufałam.
                          Potem się okazało, ze przez rok kręcił ze mna i z jeszcze jedną dziewczyną- ona
                          też o mnie nie wiedziała, myślała, ze to przeszłość...

                          Tak więc mojemu obecnemu partnerowi ufam, owszem- ale mamy taką zasadę, że jak
                          chcemy- za zgoda oczywiście- to pytamy, kto dzwonił, z kim się rozmawiało na
                          gg, kto coś napisał. Nie mamy przed sobą tajemnic.

                          Ja rozumiem, ze są różne kobiety. Ale mnie np zazdrosć by zeżarła, gdybym miała
                          partnera, który by zatajał przede mna korespondencję. Miałąbym chore, z
                          pewnością nieprawdziwe domysły, ze mnie zdradza- i zwiazek szybciutko by się
                          rozpadł. Oboje z mężem mamy takie samo podejscie do sprawy- i to chyba
                          najważniejsze. żeby obie strony tak samo do tego podchodziły.

                          Nie ma wglądu do poczty- top secret- ok, jezeli oboje to akceptują.

                          Mam nadzieję, że Twoja metoda się sprawdza- i że partner nie flirtuje na boku
                          korzystając z zaufania, jakim go darzysz. Podziwiam Twoją odwagę i pewność
                          siebie. Naprawdę... ja tam wolę być jak żołnierz Specnazu- ufać ale
                          sprawdzać ;-) Pozdrawiam! :-)))
                          • ann.k Re: ann.k. 18.09.03, 14:36
                            Ależ oczywiście, że wkurzyło. No... bardziej zaniepokoiło. Dlatego zaczęłam z
                            nią rozmawiać. Przestałam, kiedy moje podejrzenia sie wyjasnily. Ale przecież
                            to, że mogłam z nią pogadać, było wynikiem tego, że wcześniej on sam powiedział
                            mi o niej.
              • ann.k Re: ann.k. 18.09.03, 09:40
                Z racji moich zainteresowań mało kobiecych i takiejż samej pracy, są tacy co
                mówią, żem tak zwany "kumpel z opcją". Niech im będzie :)
                Ale tak poza tym mam wszelkie cechy wskazujące na bycie kobietą. Zajętą
                kobietą :)
                • Gość: jar Re: ann.k. [OT] IP: 195.136.33.* 18.09.03, 11:07
                  "Zabieram Cię do baru, będzie osiem zero dla mnie"


                  qrcze..o co tutaj chodzi? hmmm..... ;)
        • tea_time Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 18.09.03, 14:06
          Jest gorzej, Ann, czytam poszczegolne posty napisane niejako w opozycji i
          odnajduje ta sama postawe, tylko, ze ubrana w inne slowa:)
          Tea
      • mugida kochanie, moge zobaczyc o czym rozmawiałeś ? 18.09.03, 08:56
        jeny! już samo zestawienie słowa "kochanie" z resztą tego zdania powoduje u
        mnie skurcz żołądka!!!!!!!!

        CZY MOŻESZ CZYTAĆ MOJĄ KORESPONDENCJĘ?

        chyba żartujesz kochanie.
        chyba nie zastanowiłaś się kochanie nad tą propozycją.
        chyba nie wiesz, że to dla mnie poniżające kochanie.

        chyba sobie już pójdę kochanie..



    • Gość: POSLUCHAJ SIEBIE Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? IP: 193.109.123.* 18.09.03, 16:08
      Nie przeczytalam wszystkich odpowiedzi na twoj list, ale powiem jedno: musisz
      sie rozmowic z nim, a nie z nia. Przejrzalas mu poczte - nieladnie. Ale to
      swiadczy o tym, ze mu nie ufasz. Bez zaufania nie ma zadnego zwiazku. Skoncz
      to, bo inaczej zwiazek skonczy ciebie. Tylko za jakis czas, kiedy trudno juz
      bedzie zaczac od nowa. Wtedy - ze strachu przed samotnascia - zzostaniesz przy
      nim, wiecej, bedziesz go zmuszac zeby zostal z toba. Chociaz jedynym uczuciem w
      waszym zwiazku bedzie strach przed samotnoscia. Nie wiem czy juz do niej
      napisalas, ale to bez sensu. I nie boj sie go. Bo odnosze wrazenie, ze tak jest
    • Gość: co_robic Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 19.09.03, 01:41
      przede wszystkim klocicie sie wszyscy a nikt prawie nie odpowiedzial mi na
      pytanie : co robic? jak ratowac zwiazek?

      piszecie tylko czy to ladnie czy nie
      mailera mojego chlopaka uzywam czasami i on o tym wie
      nie przegladam jego maili, nie czytam ich
      szukalam jednej wiadomosci jaka mu sama kiedys wyslalam bedac dlaeko - wiersza
      chcialam sobie przypomniec bo i jemu ten wiersz sie podobal

      kliknelam na wiadomosc opatrzona moim imieniem
      a tam ... no wlasnie ta dziewczyna ma tak samo na imie jak i ja
      nie szukalam niczego specjalnie

      teraz nie wiem co zrobic
      z nia sie nie skontaktowalam bo nie wim czy to ma sens
      postaram sie porozmawiac raczej z bezposrednio podejrzanym jak tylko wroci

      nie wiem tylko jak porozmawiac
      moze powiedziec mu ze kolezanka ma problem (taki wlasnie jak i ja )
      zobacze jak zareeguje gdy poprosze go o porade dla kolezanki i co on o takich
      rzeczach mysli
      ----
      czy to dobry pomysl...???

      zalezy mi na nim
      kocham go
      ale jesli on mialby robic takie rzeczy to raczej nic z tego nie bedzie
      a moze myslicie ze to nic zlego gdy zareczony chlopak podpisuje sie w mailach do
      innej "twoj xxx, caluje"
      • jmx Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 19.09.03, 01:48

        Porozmawiaj z nim, to Tobie się oświadczył. Powiedz prawdę, że szukałaś
        wiersza. Nie miałaś złych intencji. Ale jednocześnie zastanów się - w
        pierwszym poście napisałaś, że kochasz go jedynie sercem a rozsądek podpowiada
        co innego. Zdaję sobie sprawę, że to trudna decyzja, jesteście narzeczonymi,
        ale może to jest czas na zmianę decyzji? Może warto wszystko rozważyć jeszcze
        raz? Dlaczego rozsądek mówi "nie"?
        • ann.k Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 01.10.03, 21:09
          z oświadczynami to różnie bywa; jak kiedyś tak radziłam koleżance, i użyłam
          argumentu: "przecież ci sie oswiadczył", ta wypaliła mi bez zażenowania: "ale
          on nie chciał się oświadczać; to ja po roku chodzenia na nim wymogłam
          zaręczyny; powiedziałam, że albo mi się oświadczy albo to koniec nas".
    • katka16 Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? 01.10.03, 13:26
      I JAK W KONCU PORADZILAS SOBIE Z PROBLEMEM???
    • Gość: Angela Re: inetrent, chlopak, inna, jak ratowac zwiazek? IP: *.crowley.pl 01.10.03, 18:34
      CHyba nie masz innego wyjścia tylko jakoś rozwiązać tą sprawę. Myślę,że pomysł
      z telefonem nie jest zły,np.niech ona zadzwoni jak oboje będziecie w domu,Ty
      odbierz a On niech rozmawia z nią przy Tobie. Wtedy zobaczysz jak się zachowa
      i jak wytłumaczy to zajście. Z drugiej strony myślę,że jeśli myślicie o
      związku stałym-ślubie to powinniście być ze sobą szczerzy,a On nie powinien
      mieć sekretów przed tobą. Przecież mogłaś przez przypadek zobaczyć jakiegoś
      jego maila.Wiadomo,że listy są rzeczą osobistą,ale...otworzyło się samo i
      zanim zdążyłaś sie zorientować co to za mail, przeczytałaś pewne ważne zdanie
      i cytujesz. Nie czytałaś więcej i czekasz żeby on ci to wyjaśnił.Pamiętaj im
      więcej Ty będziesz kombinować tym więcej on będzie kłamał.Chyba lepiej wyłożyć
      kawę na ławę. Inaczej będzie Cię to męczyło! Powodzenia.Trzymam kciuki! Pa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka