r.richelieu
17.09.03, 00:13
uwielbiam samoobsługowe drogerie. Mogę sobie wtedy pomacać wszystko i żaden
ochroniarz nie jest w stanie mi przeszkodzić. Przyjść odpicowanym na błysk,
nawet po 8 godzinach w robocie, to macanie może nawet przyjąć rozmiary
molestowania zawartości półek.
Ale do rzeczy.
Oglądam półki okiem skąpce, który i tak z bólem będzie wysupływał drobniaki
a najpewniej nic nie kupi i widzę krem na zmarszczki od 25 r.ż
i tu powinnien nastąpić koniec świata, żeby trąby anielskie zagłuszyły mój
okrzyk zgrozy
od 25 r. ż?
ale nagle obok patrzę, a tam pomadka sprawiająca, że Twoje usta lśnią
diamentami 13-latko, a Twoje oczy będą fiołkowe 10-latko mówią cienie do
powiek. No i widzę małą kobietkę rozprawiającą z drugą malą kobietką nad
wyborem njwłaściwszej farby do włosów. Burgudnd a może śliwka? Zostałam
poproszona o opinię. I chciałam powiedzieć, że misie dla mnie japiękniejsze
są bure, a włosy zaczęłam farbować gdy byłam 2 razy starsza od tych
kobeitek.
Pamiętam moją koleżankę z ławki z liceum, która w pierwszej klasie, a więc
już jako 16-leynia dziewczyna zafarbowała swoje blond włosy na rudo. I to na
bardzo stonowany odcień, nie jakiś żarówiasty. Jak była afera. Prawie ze
szkoły nie wyleciała. A teraz 10-latki deliberują nad odcieniem zupełnie nie
nastoletnim.
Co to więc, jeśli 10-latka zaczyna się malować, a firmy kosmetyczne jej
wtórują, 15-latka poważnie myśli o operacji zupełnie prostego nosa, a 25-
latce serwuje się najnormalniejszy na świecie krem na zmarszczki. Gdzie więc
miejsce 40-latki? Krem na zmarszczki? Dla niej? Teraz już powinna się
martwić o lifting. A 60-latka? A 80-latka?
możnaby powiedzieć, że to dzięki temu, że 25-latka zacznie stosować krem na
zmarszczki 40-latka ich mieć nie będzie. Ale po pierwsze skóra zdąży się
przyzwyczaić do tak silnych specyfików, a po drugie (i to drugie o niebo
ważniejsze) jak ma czuć się osoba, kiedy wie, że w jej wieku to już to
trzeba wcierać, bo jest taka stara, że tylko krem na zmarszczki jej
pozostał, żadne tam delikatne nawilżające. To niech zostawi młodszym i..
ładniejszym
no i te dziewczynki.
wypacykują się jako 10-latki, a potem szukają na siłę kogoś kto doceniłby te
ich malunki. rówieśnicy w tym czasie grają jeszcze namiętnie w balę, a
dziewczyny to nudne baby co to nawet na kompach się nie znają, więc zostają
starsi koledzy. A starszy, 15-16 latek przeżywa najgłupszy w swoim życiu
okres, gdzie najgłupsze rzeczy przyjmują rozmiary wartości którym służą, no
i zaczynają chcieć mieć ładną laseczkę do chwalenia się i co tu dużo mówić,
do zaspokajania tego co do tej pory zaspokajal;i własnoręcznie. Do tej pory
10-latka była daleko poniżej zainteresowania takiego herosa, teraz po
dokonaniu korekt, nie po narysowaniu od podstaw dorosłej buzi nawet nie
nastoletniego dziecka, stają się one pożądaną zdobyczą. Potem, mając kilka
lat więcej, rówieśnik to też byle kto, bez kasy, bez męskości, i wciąga
małolata swojego nauczyciela w interesy. Ja tobie dupci, ty mi nową
sukienkę. Kumpele zadroszczą, że kochanek przyjeżdża audi, a nie rowerem, no
i jest super.
za długie to
ale nie chce mi się skracać
Jednym słowem, po jaką cholerę kładzie się dzieciom do głowy, że będą ładne
gdy zrobią się na bóstwo nowymi kosmetykami firmy X,
no i po co psuje mi się humor gdy idę do sklepu po krem na pryszcze, a tu mi
mówią, że w moim wieku to już krem na zmarszczki