Dodaj do ulubionych

zmarnowalam zycie

19.09.03, 02:02
Nie moge odzalowac swoich zyciowych decyzji.

Wyjechalam z POlski poza Europe(daleko) z rodziacami jako mloda nastolatka.
Ojciec nas robil nam pranie mozu od dziecinstwa ze mamy sie wstydzic sie ze
jestesmy POlakami.Izolowal nas. Nie mielismy zadnego kontaktu z
rodakami.Czulam sie taka idizolowana.Wpadlam w depresje z ktora dotad
walcze.Psychiatrzy, lekarstwa na nic sie zdaly.

Gdy pojechalam do POlski rok temu,z powodu choroby wujka, dopiero poczulam
jak u siebie w domu.Czuje sie dobrze z Polskimi mezczyznami.Zaluje ze nie
pojechalam wczesniej.

Ale juz jest pozno. Jestem w obcym kraju, samotna kobieta, ktora jest za
stara na dzieci.

Do niczego nie doszlam. POdjelam tyle zlych decyzji w zyciu. Nieodpowiednie
wyksztalcenie, praca. Juz wiem za pozno zeby cokolwiek odkrecic.

Czy chociaz moglibyscie mi poradzic jakis sposob myslenia, ktory by mi pomogl
przetrwac to pieskie zycie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Imaginje Re: zmarnowalam zycie IP: *.neb.rr.com 19.09.03, 02:19
      Nie ty jedna je zmarnowalas. Wiekszosc z nas, o ile nie wszyscy. Ci, ktorym
      sie wydaje, ze wygrali zycie, to tez tylko WYDAWANIE sie, nic innego.
      Zreszta tego zycia nie mozna wygrac, i tak sie skonczy i ta bariera odbiera
      praktycznie cel temu zyciu, z prostej przyczyny: nie bedzie juz tego, kto
      mialby zbierac plony lub oceniac swoje postepowanie. Tak, wiem,
      pozostawimy pomniki w spizu ryte i inne bzdety, beda dzieci, tylko jaki to ma
      zwiazek ze mna, z moja ochota do zycia, nie wiem. I nikt nie wie.
      Pociecha moze byc wiara w boga, w rajski odpoczynek, czy chociazby w karme i
      powracanie tu na ziemie. Ale to tylko pociecha, i niejeden zamienia to na
      kieliszek, trawke czy chustawke, wszystko jedno.
      Wiec w penym sensie nie zmarnowalas tego zycia, ono takie jest. Masz jedno
      wyjscie tylko: SMIAC sie z tego wszystkiego. Szczerze i do rozpuku.
      Potrzebujemy endorfinow, tych naturalnych znieczulaczy, wiec smiej sie.
      Pozdr, Imagine.
      • Gość: girlfriend Re: zmarnowalam zycie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.03, 03:25
        "Pociecha moze byc wiara w boga, w rajski odpoczynek, czy chociazby w karme i
        powracanie tu na ziemie. Ale to tylko pociecha, i niejeden zamienia to na
        kieliszek, trawke czy chustawke, wszystko jedno.' powiedział Imagine.
        "dlaczego potrzebujesz pociechy Imagine?" zapytała narzeczona i postanowiła
        jeszcze poczekać na odpowiedź
      • Gość: Witold znowu image wsadza nos do czyjegos zycia IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 19.09.03, 04:44
        jak ten czlowiek image sie popisuje !!!!!!!!!!1
        nie na to slow.
        ty tylko bys ludzi wsadzal jeszcze do wiekszego ognia
        czy wielszego problemu.
        Sam masz problem ze swoja swiadomoscia!!!!
        I wyrzywasz sie na biednnych ludziach
        Twoje rady to sobie mozna w d......wsadzic.
        Taki stary jestes taki upierdliwy.
        Daj ludziom spokoj ze swoimi radami.

        W
        • Gość: girlfriend czego tak się lękasz drogi Witoldzie, hihi? ;))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.03, 17:11
          fju, fju... ;)
          a nawet fju, fju, fju... ;))))
    • Gość: girlfriend Re: zmarnowalam zycie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.03, 02:28
      to co napisał Imagine, zabrzmiało dość ponuro, więc ja Ci napiszę jutro tak
      samo tylko lepiej :)))))))

      ale jutro, bo musze pomyśleć
      • Gość: Imagine Re: zmarnowalam zycie IP: *.neb.rr.com 19.09.03, 02:30
        "to co napisał Imagine, zabrzmiało dość ponuro" - zaszczebiotala narzeczona.
        "realistycznie, po upadku z biurka, pod biurko" - odszczeknal Imagine.
        • Gość: girlfriend Re: zmarnowalam zycie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.03, 02:35
          > "to co napisał Imagine, zabrzmiało dość ponuro" - zaszczebiotala narzeczona.
          > "realistycznie, po upadku z biurka, pod biurko" - odszczeknal Imagine.
          "realizm nie jest właściwą strategią na życie" - uśmiechnęła się do Imagine'a
          narzeczona-wcale-nie-zrażona - "życie nie jest tylko tańcem po różach, świat
          pełen jest również fiołków" - dodała uśmiechając się jeszcze bardziej :)
        • jmx Re: zmarnowalam zycie 19.09.03, 02:39

          nie mów do niej "narzeczona" bo Cię wyklnie ;-))))

          Do Autorki: to ja bedę na przekór - nie zmarnowałaś; Twoje życie ułożyło tak
          jak się ułożyło, ani lepiej, ani gorzej; zawsze nam się wydaje, ze wszędzie
          dobrze gdzie nas nie ma. W Polsce też nie było (i nadal nie jest) cudownie,
          miło i wszystkim dobrze. A na zmiany nigdy nie jest za późno, tak myślę,
          czasem trzeba dojśc do jakiegoś zakrętu by coś odkryć nowego, ważnego. Jeśli
          wiesz teraz co chcesz robić, jak żyć - to zacznij. Powolutku, po troszeczku,
          nic na siłę. I nie warto tracić energi na myslenie "jestem za stara, nic mi
          sie nie uda". Lepiej zająć umysł działaniem i zajmowaniem się sposobem "jak".
          Czego Ci bardzo życzę :-))
          • Gość: Imagine Re: zmarnowalam zycie IP: *.neb.rr.com 19.09.03, 02:46
            "nie mów do niej "narzeczona" bo Cię wyklnie ;-))))" - napisala jmx
            " jak juz byc wykletym, to przez nia. Fajna laska, niezle tarmosi za rekawy,
            hihihihihi" - zripostowal Imagine.
            • jmx Re: zmarnowalam zycie 19.09.03, 02:48
              > " jak juz byc wykletym, to przez nia. Fajna laska, niezle tarmosi za rekawy,
              > hihihihihi" - zripostowal Imagine.

              "no jak to? Przecież rękawy już dawno oberwane" - zdziwiła się jmx
            • Gość: girlfriend Re: zmarnowalam zycie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.03, 02:57
              > "nie mów do niej "narzeczona" bo Cię wyklnie ;-))))" - napisala jmx
              > " jak juz byc wykletym, to przez nia. Fajna laska, niezle tarmosi za rekawy,
              > hihihihihi" - zripostowal Imagine.
              "Wyklnąć? Wyklnę. Nie wyklnąć? Nie wyklnę. As you wish. " uśmiechnęła się fajna
              laska , hihihi
    • Gość: girlfriend co to znaczy zmarnować życie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.03, 04:03
      Imagine ma rację - zmarnować/nie zmarnować, złudzenie.
      Przecież gdybyś nie wyjechała, może uważałabyś, że zmarnowałaś szansę?
      Nie zobaczyłabyś świata, nie poznałabyś ludzi, których znasz.

      A tam Polakami. Chińczykami, Czukczami, Niemcami, Brazylijcykami, Łemkami,
      Bantu, Baskami. Jakie to ma znaczenie tak naprawdę?
      Wiem, tęskni się do języka. Dlatego tylu ludzi z zagranicy pisze na tym
      portalu. Do języka. Dlatego bliski mi mężczyzna (bardzo dorosły) mówi "mój
      najukochańszy na świecie, najcudowniejszy język, ach, ach, kocham jak mówisz po
      polsku!" :)

      Czy powrót do Polski jest aż tak nierealny? Ejże...
      Praca nieodpowiednia? Ejże...
      To nie prawda, że kiedykolwiek jest za późno. To Ty wybierasz rolę "za późno"
      lub "nie za późno".

      Mężczyźni? A tam. Trawa w ogrodzie sąsiada jest zawsze bardziej zielona.
      Polandia to dość konserwatywny kraj, w ktorym artysci stają przed sądami.
      Przyjechałaś na trochę - podobało Ci się. Ale czy po roku tu byłoby tak samo?
      polacy w Polsce niemal się nie uśmiechają. No nie wiem.

      Co to znaczy dojść do czegoś? Ile trzeba mieć, żeby powiedzieć dość?

      Życie jest permanentnym rozstajem dróg. Codziennie tysiąc nowych szans, nie da
      się wszystkich wykorzystać. Problem w tym, ze łatwo je przeoczyć.

      Ja znam 1 sprawdzone lekarstwo na smutek: przestac się zajmowac sobą i
      zastanowić czy komuś przypadkiem nie jest gorzej.

      Wiesz, że ludzie w hospicjach nie żałują że za mało pracowali? podobno wszyscy
      jak jeden mąż żałują, że za mało kochali. Tak mówi moja koleżanka, ktora tam
      pracowała.

      Imagine ma rację, trzeba się śmiać. Jak nie jest wesoło, to idzie się na
      komedię, a nie słucha bluesa ;) chyba że ktoś wybiera rolę smutnego, ale to już
      inna historia

      pozdrawiam :)
      • bylla Re: co to znaczy zmarnować życie? 19.09.03, 04:11
        bylam w POlsce ponad rok i wrocilam do obecnego kraju bo opiekuje sie matka.
      • bylla Re: co to znaczy zmarnować życie? 19.09.03, 04:13
        Gość portalu: girlfriend napisał(a):

        > Imagine ma rację - zmarnować/nie zmarnować, złudzenie.
        > Przecież gdybyś nie wyjechała, może uważałabyś, że zmarnowałaś szansę?
        > Nie zobaczyłabyś świata, nie poznałabyś ludzi, których znasz.
        >
        > A tam Polakami. Chińczykami, Czukczami, Niemcami, Brazylijcykami, Łemkami,
        > Bantu, Baskami. Jakie to ma znaczenie tak naprawdę?
        > Wiem, tęskni się do języka. Dlatego tylu ludzi z zagranicy pisze na tym
        > portalu. Do języka. Dlatego bliski mi mężczyzna (bardzo dorosły) mówi "mój
        > najukochańszy na świecie, najcudowniejszy język, ach, ach, kocham jak mówisz
        po
        >
        > polsku!" :)
        >
        > Czy powrót do Polski jest aż tak nierealny? Ejże...
        > Praca nieodpowiednia? Ejże...
        > To nie prawda, że kiedykolwiek jest za późno. To Ty wybierasz rolę "za późno"
        > lub "nie za późno".
        >
        > Mężczyźni? A tam. Trawa w ogrodzie sąsiada jest zawsze bardziej zielona.
        > Polandia to dość konserwatywny kraj, w ktorym artysci stają przed sądami.
        > Przyjechałaś na trochę - podobało Ci się. Ale czy po roku tu byłoby tak samo?
        > polacy w Polsce niemal się nie uśmiechają. No nie wiem.
        >
        > Co to znaczy dojść do czegoś? Ile trzeba mieć, żeby powiedzieć dość?
        >
        > Życie jest permanentnym rozstajem dróg. Codziennie tysiąc nowych szans, nie
        da
        > się wszystkich wykorzystać. Problem w tym, ze łatwo je przeoczyć.
        >
        > Ja znam 1 sprawdzone lekarstwo na smutek: przestac się zajmowac sobą i
        > zastanowić czy komuś przypadkiem nie jest gorzej.
        >
        > Wiesz, że ludzie w hospicjach nie żałują że za mało pracowali? podobno
        wszyscy
        > jak jeden mąż żałują, że za mało kochali.

        Ja nigdy nie mialam milosci w zyciu a i na dziecko za pozno, bo mam swoje lata.
        • Gość: girlfriend Re: co to znaczy zmarnować życie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.03, 04:17

          > Ja nigdy nie mialam milosci w zyciu

          miłośc jest do dawania , bylla, nie do brania :)
          trafiłaś na forum gdzie obrońcy tej tezy są wprawdzie w mniejszości, ale za to
          bronią jej jak lwy :))) i obronią :)

          dobranoc :)
          • goscia2 Re: co to znaczy zmarnować życie? 19.09.03, 04:26
            Gość portalu: girlfriend napisał(a):

            >
            > > Ja nigdy nie mialam milosci w zyciu
            >
            > miłośc jest do dawania , bylla, nie do brania :)
            > trafiłaś na forum gdzie obrońcy tej tezy są wprawdzie w mniejszości, ale za
            to

            Wielka z Ciebie idealistka girlfriend. Czy Ty bys mogla przezyc zycie bez
            otrzymania milosci? To Ci wlasnie tego zycze. I jak sobie wyobrazasz dawanie
            milosci w praktyce? Pytam powaznie.
            • alfika Re: co to znaczy zmarnować życie? 19.09.03, 10:15
              Idealistka???
              Chyba realistka!

              To akurat zostało nie raz potwierdzone, że im więcej z siebiedajemy, tym
              jesteśmy szczęśliwsi - akurat wtedy tylko, jeśli nie żądamy niczego w zamian...
              A im więcej do siebie ciągniemy, tym większy niedosyt, niespełnienie, zmiany -
              bo znowu mi nie pasuje - i ogólna gonitwa "za własnym ogonem".

              Każdy - poza niemowlakami - kto kocha, otrzymuje sygnały zwrotne.
              Dlatego najwięcej miłości otrzymują ci, którzy najwięcej dają. Miłosci, nie
              samej wdzięczności - zresztą czasem z innego źródła niż tego, które miłoscią
              nasyciliśmy.
              I tu nie ma sensu myśleć: czy JA przeżyję bez miłości - tu jest jedynie miejsce
              na: jak mam żyć BEZ DAWANIA miłości i siebie.
              • cossa Re: co to znaczy zmarnować życie? 19.09.03, 22:51
                odnosze wrazenie, ze brak milosci nie wynika z tego, ze
                bylla nie spotkala milosci, nikt jej nie ofiarowal tego
                uczucia itp. Odnosze wrazenie, ze problem tkwi w
                nieumiejetnosci dawania (i brania). Tego tez tez trzeba
                sie nauczyc ..

                pozdrawiam
                cossa

                alfika napisała:

                > I tu nie ma sensu myśleć: czy JA przeżyję bez miłości -
                tu jest jedynie miejsce
                >
                > na: jak mam żyć BEZ DAWANIA miłości i siebie.
                >
            • Gość: girlfriend Re: co to znaczy zmarnować życie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.03, 15:14
              > Wielka z Ciebie idealistka girlfriend. Czy Ty bys mogla przezyc zycie bez
              > otrzymania milosci?

              moje ego nie jest smutne, nie musze go dopieszczać
              traktuję fakt, że jetem kochana jak cudowny bonusik :)

              > To Ci wlasnie tego zycze. I jak sobie wyobrazasz dawanie
              > milosci w praktyce? Pytam powaznie.

              prosto:
              1.jego ponad moim
              2.musi wiedzieć że jest kochany
              3.żadnych barterów
              4.musi słyszeć że jest kochanyn i że jest absolutnie cudowny
              5.zawsze mam dla niego czas i to wtedy, kiedy on tego potrzebuje
              6.rozśmieszam go
              7.nie nudzę go i nie marudzę
              8.robie tak, zeby się mną mógł chwalić
              9.rozumiem go, słucham, wybaczam, zakładam dobre intencje, przyjaźnię sie z nim
              10.zachwycam się nim wszem i wobec
              11.zjadam serca jego wrogów
              12.wie, że może mi zaufać - nie wystwiam rachunków za szczerość
              13.stać mnie na czułość
              14.jestem z takim, ktory mnie autentycznie pasjonuje, więc niczego nie udaję

              czy dość?

              to nie idealizm
              ja jestem dowodem empirycznym, że tak można kochać i powiem Ci w sekrecie, że
              jest to bardzo łatwe (nie myl tego broń bóg z poświęceniem!) i że , jak
              slusznie zauważyła Alfika, to wraca do człowieka :)
        • jmx Re: co to znaczy zmarnować życie? 19.09.03, 04:26
          bylla napisała:

          > Ja nigdy nie mialam milosci w zyciu a i na dziecko za pozno, bo mam swoje
          lata.

          O czym Ty mówisz?? Kochać da się tylko swojego faceta/męża/narzeczonego?
          A co z rodziną - babcie, ciotki, rodzeństwo, rodzice? Nie kochali Cię?
          A w ogóle jak zaczniesz kochać to i Ciebie zaczną, i miłość się znajdzie :-))))
        • Gość: Malwina Re: co to znaczy zmarnować życie? IP: *.d1.club-internet.fr 19.09.03, 08:56
          Ile masz lat ????
        • Gość: bez jest tylu samotnych mezczyzn na Zachodzie... IP: *.chemikalien / *.dip.t-dialin.net 19.09.03, 09:27
          ja co prawda mam zone, ale tez czuje sie samotny...
          ale mysle o tych naprawde samotnych i Polakach...
          mozesz ich znalezc w kosciele...
          a polecam tez program GADU-GADU (inetenetowy program do dyskusji)
          poprzez ten program mozesz sobie w internecie znalezc mezczyzne o
          odpowiadajacym Ci wieku w dowolnym kraju...
          na uczucia nigdy nie jest za pozno...
    • Gość: Witold moze nie wylada tak zle. IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 19.09.03, 04:46
      Napisz na moj email. Nie bede pisal tutaj bo nie mam ochoty pisac do przesmiewcow

      witold@volny.com
      • Gość: urthona Re: moze nie wylada tak zle. IP: *.proxy.aol.com 19.09.03, 05:53
        jak ktos chce widziec czarno swoje zycie to takim ono bedzie sie stawac.
        Zreszta pesymizm to nalog ludzi gorzkniejacych, kamieniejacych, majacych
        pretensje do przyslowiowych innych, Boga, swiata, przypadku, przeznaczenia etc.
        czyli normalna dawka 'kokainy' rozkapryszonych cierpietnikow.
        A moze by tak adoptowac jakie dziecie? Tyle jest niekochanych, porzucanych. A
        moze by tak w Polsce na dluzej, zeby zobaczyc jak jest sie traktowanym nie od
        swieta tylko na codzien (zeby docenic ten wiecznie niedoceniany dar od
        tatusia), a moze by tak cos konkretnego w zyciu sobie spelnic? Ksiazki czekaja
        na pulkach i smaza sie z utesknienia za zadna natchnienia wyobraznia. Swiaty
        duchowe nie moga sie doczekac Twojej woli. Cala wewnetrzna jasnosc lezy ugorem.
        Ech, szkoda gadac!
        Smiech jako dystans wobec utozsamiania sie ze swoim niespelnionym (samoistnie?)
        losem jest zdrowy, ale nie cyniczny, realtywizujacy wszelkie wartosci. Twoj
        stan jest wypaleniem przed nowym urodzeniem. Ale wszystko w Twoich rekach.
        Jak to mowia, same modlitwy nie orza.
    • sdfsfdsf Re: zmarnowalam zycie 19.09.03, 07:24
      zgadzam sie z poprzedniczka, chcesz byc smutasem i jestes, chocbys nawet
      poznala faceta itd.itp. to zawsze znajdzie sie powod do powiedzenia ze jest zle
      i bedzie jeszcze gorzej, i bedziesz nadal tak jeczala bo problem tak naprawde
      tkwi w tobie a nie w okolicznosciach przyrody (zawsze pieknych)
    • Gość: Richelieu* Re: zmarnowalam zycie IP: *.localdomain / 192.168.0.* 19.09.03, 09:34


      no i co to za określenie o zmarnowaniu życia. Ilu ludzi tyle żyć i każde
      jednako ciekawe. Odkręcać życie? Po co? Pochodź po dniach i powybieraj te
      słoneczne to nawiniesz niezły sznur. A potem ubierz ten sznur na szyję.

      a potem powiedzą, że chciałoby się tak przeżyć życie aby pod koniec być z
      niego zadowolonym. I pod koniec życia oczywiście jest się zadowolonym bo tego,
      żee nie ma dzieci, że praca męcząca całe życie, że to i tamto, nie pamięta
      się, a może to demencja starcza.

    • ph6i5 Re: zmarnowalam zycie 19.09.03, 10:00
      wiesz dokladnie ze zycie zmarnowalas a wlasciwie zmarnowano ci je.
      to znaczy ze wyobrazasz sobie ze powinno byc inne niz bylo to dopiero bylabys
      szczesliwa. moze tak a moze nie. czlowiek to taki stwor co zawsze chce nie
      tego co ma.ale wracajac do tego zmarnowanego zycia to moim zdaniem zmarnowalas
      to co bylo do tej pory. to co bedzie dzisiaj jutro pojutrze zalezy ciagle od
      ciebie. przejrzyj swoje karty zobacz atuty i pomysl ze zycie moze byc jeszcze
      piekne. i wybacz ojcu bo on tez zyl po raz pierwszy.
    • m.malone Re: zmarnowalam zycie - NIE!! Bylla 19.09.03, 10:22
      Jesli człowiek ma odczucie, że zmarnował życie, to znaczy, że go nie zmarnował,
      znaczy, że Żyje a nie żyje.
      Pozdrawiam Cię i życzę dobrego Życia:)
      66MM
    • anushka2 Re: zmarnowalam zycie 19.09.03, 10:24
      Jest tu na forum wątek : Co dobrego przychodzi do nas z wiekiem
      I tam alfika napisała , coś co mnie zachwyciło :
      "Świadomość, że marzenia się nie spełniają, a mimo to życie tętni spełnieniem.
      (czasami)"
      Pozdrawiam

      • bylla do Malwiny:-) 19.09.03, 10:42
        Mam juz niestety 51 lat i dlatego juz szansy na zalozenie rodziny nie ma.
        Wlasciwie z wiekiem wiele opcji sie zamyka.

        Dziekuje ze piszecie do mnie, kazdy post pomaga mi spojrzec na sytuacje inaczej
        :-).
        • Gość: girlfriend do bylli :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.03, 15:18
          o yesoo 51 lat! jedną nogą w grobie dosłownie, hihi ;)
          dobrze że taka Deneuve nie czyta po polsku, bo by sie zmartwiła ze od 6 lat już
          niemal nie zyje hihi ;)

          a musisz koniecznie urodzić dziecko, żeby być szczęśliwą?
          eee...tam
          • jmx Re: do bylli :) 19.09.03, 15:42

            Dopóki możesz to nie chcesz. Nie możesz - zaczynasz pragnąć.
            Dziwne to wszystko...
        • m.malone Re: do Malwiny:-) 19.09.03, 15:48
          bylla napisała:

          > Mam juz niestety 51 lat i dlatego juz szansy na zalozenie rodziny nie ma.
          > Wlasciwie z wiekiem wiele opcji sie zamyka.
          >
          > Dziekuje ze piszecie do mnie, kazdy post pomaga mi spojrzec na sytuacje
          inaczej
          > :-).

          Bylla:-)>
          Spójrz na numerek w moim poprzednim poście przed mmmamnogramem MM i zapytaj te
          dziewczyny wokół. Opowiedzą Ci jaki ze mnie smutas. I co?
          Pozdrawiam
          MM
          • Gość: girlfriend bylla,ja odpowiadam, chociaż mnie nie pytają :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.03, 01:33
            >
            > Bylla:-)>
            > Spójrz na numerek w moim poprzednim poście przed mmmamnogramem MM i zapytaj
            te
            > dziewczyny wokół. Opowiedzą Ci jaki ze mnie smutas. I co?
            > Pozdrawiam
            > MM

            Antysmutas :-)

            Ja MM co prawda za dziewczynkę nie wzięłam, więc odpadam w przedbiegach, ale za
            to wzięłam Go za o połowę młodszego (chociaż podejrzanie dużo wiedział ;) co
            jest koronnym argumentem na poparcie tezy, że SAMI SOBIE WYBIERAMY WIEK.

            pzdr :)
            • m.malone Re: bylla,ja odpowiadam, chociaż mnie nie pytają 20.09.03, 01:50
              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

              > Antysmutas :-)
              >
              > Ja MM co prawda za dziewczynkę nie wzięłam, więc odpadam w przedbiegach, ale
              za
              >
              > to wzięłam Go za o połowę młodszego (chociaż podejrzanie dużo wiedział ;) co
              > jest koronnym argumentem na poparcie tezy, że SAMI SOBIE WYBIERAMY WIEK.
              >
              > pzdr :)

              Oj dziewczyny, dziewczyny!:)))
              Trzymajcie tak, trzymajcie!!
              Yessoo (jeśli wolno Girl:) - jak ja to lubię!
              No to co, że jak osioł ucieka?
              za ogon, za grzywę, hop i jazda
              (Bylla pomysli, że tu same świrki:)

              MM(pozdrawiam)
              ps. Widzisz Bylla?

            • jmx Re: bylla,ja odpowiadam, chociaż mnie nie pytają 20.09.03, 02:02
              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

              > Ja MM co prawda za dziewczynkę nie wzięłam, więc odpadam w przedbiegach,
              ale za
              >
              > to wzięłam Go za o połowę młodszego (chociaż podejrzanie dużo wiedział ;) co
              > jest koronnym argumentem na poparcie tezy, że SAMI SOBIE WYBIERAMY WIEK.
              >
              > pzdr :)

              No, ja bym coś powiedziała ale znowu będzie rykoszet... ;-))))))))

              PS. Z antys.... to racja :-)))
    • Gość: anna Re: zmarnowalam zycie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.03, 20:21
      Nie jesteś sama, ja też zmarnowałam swoje życie, i teraz widzę, że podejmowałam
      same złe decyzje. Co prawda mam męża i dzieci, ale z mężem nie mogę się
      dogadać,a przez to że są dzieci nie mogę od męża odejść. I nawet myślę, że
      byłoby mi lepiej w życiu bez dzieci i bez męża, oczywiście takiego.Może nawet
      szukałabym jeszcze dalej swojego mężczyzny? Teraz mam związane ręce i marne
      szanse na poprawę egzystencji, ale jeszcze się łudzę, że może zdarzy się coś
      pięknego w życiu?
      • martyna14 Re: do Anny 19.09.03, 22:04
        Gość portalu: anna napisał(a):

        > Nie jesteś sama, ja też zmarnowałam swoje życie, i teraz widzę, że
        podejmowałam
        >
        > same złe decyzje. Co prawda mam męża i dzieci, ale z mężem nie mogę się
        > dogadać,a przez to że są dzieci nie mogę od męża odejść. I nawet myślę, że
        > byłoby mi lepiej w życiu bez dzieci i bez męża, oczywiście takiego.Może nawet
        > szukałabym jeszcze dalej swojego mężczyzny? Teraz mam związane ręce i marne
        > szanse na poprawę egzystencji, ale jeszcze się łudzę, że może zdarzy się coś
        > pięknego w życiu?

        A moge spytac czemu nie mozesz odejsc od niego bo sa dzieci?
      • Gość: Anna Re: zmarnowalam zycie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.03, 07:48
        Pewnie nic by mi to nie dało gdybym od niego odeszła, bo i tak mam jeszcze małe
        dziecko, które wymaga dużo opieki. Sama byłabym więc jeszcze bardziej
        uwiązana.Poza tym, z mojej pensji nie utrzymam rodziny, a mieszkając z nim mam
        wrażenie że dostanę więcej niż nędzne alimenty. Chociaż narazie to on sam
        dostaje tylko nędzny zasiłek chorobowy, ale myślę że kiedyś pójdzie do pracy i
        wreszcie się poprawi. No i wreszcie nie chcę go zostawiać teraz, kiedy jest
        żle/ choroba, bieda/.Wolałabym go zostawić, kiedy będzie wszystko dobrze, żebym
        nie miała wyrzutów sumienia, że zostawiam go w biedzie.
        • Gość: Terry Re: zmarnowalam zycie IP: 5.3.1R* / 217.153.50.* 24.09.03, 17:36
          A co ci zrobił, że chcesz go zostawić ? Poznałaś może swoją największą miłość ?
    • melitele Re: zmarnowalam zycie 19.09.03, 22:20
      Daj spokoj, nie wolno tak mowic. "Jutro jest pierwszy dzien z reszty twojego zycia". Nie
      zmarnuj go. Musisz pokochac siebie - wtedy znajda sie inni. Jets tylu fajnych ludzi na
      swiecie!
      A to, ze nie masz dziecka, to przeciez nie przekresla twojego zycia. Jest tyle biednych,
      niechcianych dzieci. Jak pomozesz jednemu - zrobisz cos wielkiego,ale nie dlatego, ze
      bedziesz miala dziecko, tylko dlatego, ze uratujesz czlowieka.
      Kazdy dzien niesie jakas okazje, zeby zrobic cos dobrego. Nie mysl o sobie, szukaj
      innych dookola!
    • Gość: ryb Re: zmarnowalam zycie IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 19.09.03, 22:44
      Podobnie jak Ty wyjechalem z Polski majac nascie lat. Widzialem duzo, oh
      bardzo duzo. Zawsze twierdzilem i nadal twierdze, ze emigracja nie wplywa
      dobrze na psychike wiekszosci kobiet. Tesknota za krajem, z biegiem lat
      wyolbrzymia ich wyobrazenie o kraju z ktorego pochodza. Ma to bardzo
      destrukcyjny wplyw na te kobiety, na ich rodziny itd. Nigdy sie nie zapuscily
      korzeni w nowym kraju. W swoich myslach mieszkaja w Polsce. Najmniejsze
      niepowodzenia i oczywiscie tekst jest zawsze taki sam: "Tam mialabym lepsze
      zycie". No coz, tego nikt nie wie tak do konca. Moze tak, moze nie, chyba
      raczej nie, ale wytlumaczyc cos takiego osobie, ktora mieszka w kraju A, a
      myslami jest w Polsce, jest prawie niemozliwe...
      Jedyne co Ci moge poradzic to, wez zycie w swoje rece, mieszkaj tam, gdzie
      uwazasz ze powinnas mieszkac i rob to co lubisz. W koncu jestes wolna...A,
      mala przestroga. Zanim podejmiesz decyzje dobrze sie zastanow, zebys czasami
      nie zaczela tesknic za tym co pozostawisz w kraju z ktorego wyjedziesz...


      Powodzenia zycze


      ryb
    • fnoll życie jest do zmarnowania 20.09.03, 03:44
      wyjazd z kraju dzieciństwa wydaje się być czymś szczególnym, czymś co cię
      wyróżnia, co można uznać za przyczynę niepowodzeń - no i w dodatku ojciec kazał
      ci wstydzić się tego kraju

      ale twoje historia jest historią każdego z nas

      każdy z nas wyemigrował z dzieciństwa, a potem był zawstydzany, karany, gdy
      zachowywał się dziecinnie

      każdemy z nas nasiąka wiarą, że dorosłość jest czymś super fajnym, czego warto
      chcieć, bo jest się wtedy takim dużym i silnym

      a gdy stajemy się dorośli nie patrzymy już na sibie zachwyconymi oczyma
      dziecka, jesteśmy jednymi z wielu dorosłych, wcale nie tacy silni, wcale nie
      tacy duzi

      no to niektórzy w tym momencie zaczynają marzyć o Bogu i o tym, by stać się
      takim jak On, to taka powtóka z "emigracji z dzieciństwa"

      ale... czy można niewyemigrować?

      chyba nie, chyba nie... jesteśmy jak mrówki, które siedzą okrakiem na słoniu i
      którym się czasem wydaje, że nim kierują

      a kurde o to chodzi, żeby nie spaść!

      całe życie na to, żeby nie spaść... co za marnotrawstwo... ...
      • Gość: policjant Re: życie jest do zmarnowania IP: 80.51.244.* 23.09.03, 14:00
        A ja myślę, że twoje życie jest zmarnowane. Jeśli chcesz możesz zmarnować je do
        końca, na przykład nie robiąc tego na co masz ochotę, zrób to prędko. Twoje
        życie musi być zmarnowane do końca. Wtedy będziesz doskonałym przykładem jak
        nie należy postępować, a to już coś proszę pani.
        • Gość: unknown10 Re: do autorki watku i ryb IP: 5.1.* / 199.67.140.* 24.09.03, 18:22
          do autorki - nie wiem, czy moja rada przyda Ci sie do czegos, ale sproboj
          rozejrzec sie dookola siebie i znalezc z pobytu w emigracyjnym kraju jakies
          korzysci dla siebie, cos co Ci da poczucie zadowolenia i satysfakcji. Ty
          najlepiej wiesz co to moze byc - moze praca jako wolontariuszka z korzyscia dla
          innych, moze podroze, moze studia, bo w USA nie ma limitu wieku i studiowac
          mozna majac nawet 100 lat. Wyjdz ze swojej skorupki a zobaczysz, ze miejsce w
          ktorym przyszlo Ci zyc ma swoje uroki. Potraktuj zycie jak przygode.
          To byl moj sposob na radzenie sobie z nostalgia za miejscem ktore zostalo
          daleko za mna. Sposob skuteczny, bo ja tez dopoki, dopoty nie zmienilam swojego
          wewnetrznego nastawienia do otaczajacej mnie rzeczywistosci jedyne co robilam
          to chcialam uciekac spowrotem. I teraz jestem zadowolona, ze zycie dalo mi
          szanse na taka wspaniala przygode jakim nazywam emigracje.

          Ryb,
          jaki widzisz ja naleze do tej wspomnianej przez Ciebie mniejszosci a w dodatku
          nie znam kobiet z Twojej "wiekszosci", natomiast znam mezczyzn, ktorych mozna
          byloby tam umiescic - nigdy sie nie zaaklimatyzowali na emigracji i przez ponad
          20 lat jecza, ze chcieliby wyjechac do Polski -ale jakos nigdy tez tego nie
          zrealizowali.
          No i kto ich tam zrozumie??
          :)



          Podobnie jak Ty wyjechalem z Polski majac nascie lat. Widzialem duzo, oh
          bardzo duzo. Zawsze twierdzilem i nadal twierdze, ze emigracja nie wplywa
          dobrze na psychike wiekszosci kobiet. Tesknota za krajem, z biegiem lat
          wyolbrzymia ich wyobrazenie o kraju z ktorego pochodza. Ma to bardzo
          destrukcyjny wplyw na te kobiety, na ich rodziny itd. Nigdy sie nie zapuscily
          korzeni w nowym kraju. W swoich myslach mieszkaja w Polsce. Najmniejsze
          niepowodzenia i oczywiscie tekst jest zawsze taki sam: "Tam mialabym lepsze
          zycie". No coz, tego nikt nie wie tak do konca. Moze tak, moze nie, chyba
          raczej nie, ale wytlumaczyc cos takiego osobie, ktora mieszka w kraju A, a
          myslami jest w Polsce, jest prawie niemozliwe...
          Jedyne co Ci moge poradzic to, wez zycie w swoje rece, mieszkaj tam, gdzie
          uwazasz ze powinnas mieszkac i rob to co lubisz. W koncu jestes wolna...A,
          mala przestroga. Zanim podejmiesz decyzje dobrze sie zastanow, zebys czasami
          nie zaczela tesknic za tym co pozostawisz w kraju z ktorego wyjedziesz...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka