black.karrat
10.06.08, 19:51
Witam wszystkich,
Juz od dluzszego czasu zbieram sie do napisania na forum. Czasem mam
wrazenie, ze moj problem jest smieszny - ludzie cierpia na okropne
choroby, maja problemy finansowe czy inne. A ja chyba sama nie wiem
o co mi chodzi. Moze tylko o wyrzucenie tego z siebie ... A wiec do
rzeczy ... kiedy sie urodzilam (36 lat temu) moja mama pracowala
zawodowo i po urlopie macierzynskim zostalam oddana (okropnie to
brzmi) na wychowanie do moich dziadkow i prababci, ktorzy mieszkali
w innej miejscowosci niz moi rodzice. Po dwoch latach urodzil sie
moj brat, z ktorym mama byla rok w domu, potem brat mial opiekunke -
ja caly czas u dziadkow. Gdy mialam pojsc do zerowki w sierpniu
zostalam zabrana do domu rodzicow. Z okresu przedzerowkowego nie
pamietam swoich rodzicow - wlasciwie to mam tylko jedno wspomnienie
zwiazane z ojcem, ktory na mnie krzyczalw jakies swieta, gdy nie
chcialam czegos sprzatnac a mialam wtedy moze 4 lata, mamy ani brata
nie pamietam w ogole. W ogole nie znalam domu rodzicow. Do dzis
pamietam chwile gdy dziadkowie wyszli a ja wisialam na klamce tajac
sie z placzu. Bardzo dlugo, chyba wlasciwie do chwili gdy zaczelam
pracowac, balam sie, ze kaza mi sie wyprowadzic, jesli nie spelnie
ich oczekiwan albo gdy bylam mala to balam sie ze mnie jeszcze komus
oddadza. Probowalam wielokrotnie rozmawiac z rodzicami o tym
dlaczego tak bylo ale wlasciwie jedyna odpowiedzia bylo to, ze nie
bylo wtedy urlopow wychowawczych i nie mieli co ze mna zrobic - na
lae z moim bratem mama byla w domu i inne kobiety tez pracowaly i
mialy dzieci - na takie argumenty rodzice reaguja nerwowo i rozmowa
sie konczy. U dziadkow nie bylo mi zle, wiekszosc czaso spedzalam z
prababcia, ktora poswiecala mi duzo uwagi. Prababcia zmarla kilka
miesiecy po moim powrocie do rodzicow. Mama z babcia to synowa i
tesciowa i delikatnie mowiac nigdy za soba nie przepadaly no i wcale
tego nie ukrywaly. Bylam bardzo grzecznym i bardzo nieśmiałym
dzieckiem. Zawsze zazdroscilam niektorym kolezankom fajnego kontaktu
z matkami - my zawsze mialysmy dystans, zadnego zwierzania sie,
doradzania w kwestiach fryzur, makijazu itp. Nie mieszkam z
rodzicami od 10 lat i coraz bardziej widze, ze to nie byla normalna
sytuacja, nie wiem dlaczego tak bylo. Kilka lat temu w krotkim
czasie zbiegl sie rzowod mojego brata (jego zona poznala kogos) i ja
zwiazalam sie zdaniem moich rodzicow z bardzo nieodpowiednim
mezczyzna. Wtedy uslyszalam od mojej mamy, ze oboje z ojcem zaluja,
ze zdecydowali sie miec dzieci i ze jesli jeszcze raz mieli by wybor
to by dzieci nie mieli. Dzisiaj jestem zona tego mezczyzny, moi
rodzice w koncu sie do niego przekonali ale gdy niedawno zapytalam
mame, czy nadal zaluje, ze ma dzieci odpowiedziala, ze tak - zaluje.
Ja nie mam dzieci i chyba ich nie bede miala. Zawsze sie balam, ze
nie umialabym byc mama i nie chcialabym wychowac nieszczesliwego
dziecka jakim ja chyba bylam. Przepraszam za chaos w tym co pisze
ale chyba nie umiem tego sama w sobie poukladac. Ostatnio
zastanawiam sie nad pojsciem do psychologa ale z drugiej strony to
ludzie maja bardziej traumatyczne przezycia z dziecinstwa i sobie z
nimi radza ...