Dodaj do ulubionych

sen o chorobie

20.09.03, 03:20
śni się wam czasem, że doświadczacie jakiegoś niedoświadczonego dotąd na
jawie schorzenia? nie wiem na ile taki sen może być trafny, ale, przynajmniej
we mnie, pozostawia ślad jakbym się otarł o coś prawdziwego

wczoraj nad ranem przyśniło mi się, że nagle zapadłem na coś w rodzaju
zespołu otępiennego, takiego ekspresowego alzheimera, zaczęło się przy kasie
w sklepie, od której musiałem się wrócić do działu warzywnego i nim dotarłem
do właściwej półki zapomniałem dokąd idę i po co i co ja tu właściwie robię i
moje myślenie ugrzęzło jakby w smole, powietrze zgęstniało do konsystencji
kiślu i dziwnie się było w nim poruszać - zachowałem jednak samoświadomość! i
przeczucie, czego nie wiem, co się we mnie "zepsuło", czego mi brakuje;
wiedziałem zarazem, że tej "samoświadomności" nie będę mógł jednak nikomu
przekazać, bo język też mi "zesztywniał", może tylko spojrzeniem, ale i to
niekoniecznie - nagle moje ciało tak dyskretnie mi dotąd służące, mnie
wyrażające, tak doskonale przejrzyste, stało się klatką, jakby mnie kto
wcisną w kulę bezwładnego ciasta

jedyne co ktoś mógł w tej chwili dla mnie zrobić, to sprawić, bym nie był tym
tak przestraszony, towarzyszyć mi nie szarpiąc, nie usiłując zaprzeczyć
mojemu stanowi, lecz przyjąć go tak, bym i ja mógł zatonąc w ocean spokojny,
w najgłębszy muł

ale w śnie czegoś chcieli ode mnie, czegoś, czego już nie mogłem zrozumieć, i
zwijałem się tylko w sobie jak potrącone szczenię

nie wiem czy tak faktycznie przeżywa się zmiany otępienne, degenerację układu
nerwowego (czy to z choroby czy ze starości), ten sen jednak jakoś się odbił
na moim podejściu do losu człowieka, ciągle go trawię

czy ze snu można się czegoś ważnego nauczyć?
Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: sen o chorobie IP: *.neb.rr.com 20.09.03, 03:40
      a tu cie mam ! sen, mosci fnollu, to subtelny obszar w ktorym przebywa nasza
      swiadomosc niezmacona "danymi" ze swiata zewnetrznego. Tyle wlasnie jestesmy
      warci, gdy zamkniemy oczeta i uszeta. To, w jakich warunkach Twoja swiadomosc
      sie nagle znajduje po zasnieciu, jest w prostej relacji do jakosci twego
      zycia na jawie. To czego doswiadczyles fnollku, to Twoje indywidualne
      piekielko, jakie cie czeka po ostatecznym przysnieciu. Czy mozna sie czegos
      waznego nauczyc ? Mozna, i proponuje zmienic styl swej egzystencji, to ci sie
      przysnia kwieciste laki z hurysami miast poczatkow alzheimera.
      Pozdr, Imagine.
      • jmx zmiana życia = zmiana snów 20.09.03, 03:45

        A wiesz co? Coś w tym jest... To działa...
        • Gość: Imagine Re: zmiana życia = zmiana snów IP: *.neb.rr.com 20.09.03, 03:47
          sen jest mala proba realnej smierci i ze snow mozna wlasnie wyczytac, co nas
          czeka po ostatecznym zejsciu. Ciekawe, ze tak malo uwagi zwraca sie na ten
          aspekt snu. informacja podana jest jak na dloni, dla kazdego zindywidualizowany
          szkic tego co nas kiedys czeka. male preludium do piekla czy nieba.
          Imagine.
          • fnoll Re: zmiana życia = zmiana snów 20.09.03, 04:01
            Gość portalu: Imagine napisał(a):

            > sen jest mala proba realnej smierci i ze snow mozna wlasnie wyczytac, co nas
            > czeka po ostatecznym zejsciu.

            to mnie DUUUUUŻOOO czeka i różniastych rzeczy, bo pamiętam prawie każdy swój
            sen i to zawsze jest coś ciekawego - większość z nich jest w dodatniej tonacji
            emocjonalnej (ale mi ujemność w sumie nie przeszkadza, byleby nie być jak te
            zero). jak tak sobie przypomnę ostatnie co mocniejsze sny... hmm... dlaczego po
            śmierci miałbym się borykać z przeciekającymi oknami? no, wiem przynajmniej, że
            post mortem też będę pił piwo :))) bo mi się śni czasem jakaś bibka

            nie morduję w snach i na ogół nie ginę - to dobrze wróży, no nie? znam kogoś,
            kto będąc na jawie osobą łagodną w śnie przechadza się po mieście z okrwawioną
            piłą motorową lub nożem... ten to będzie miał niebo, kurcze, w kolorach zachodu
            słońca

            no, spać, spać, na czwartą już z wieży trąbią...
            • trzcina Śnić, nie śnić... 20.09.03, 20:29
              fnoll napisał:

              > to mnie DUUUUUŻOOO czeka i różniastych rzeczy, bo pamiętam prawie każdy swój
              > sen i to zawsze jest coś ciekawego


              To mnie nic nie czeka? Bo śnić śnię, mądrzy gadają, że śni się zawsze, ale nic
              nie pamiętam , tak już od lat. Chyba że mi to wróży Tam jakieś totalne
              niepamiętanie.

              > no, spać, spać, na czwartą już z wieży trąbią...

              Pięknie, czwarta biła, a Ty przytomny;) Też tak spróbuję. Może to warunek do
              pamiętania śnionego konieczny?

              Bo pamiętać, to móc coś z tego dla się wyciągnąć. Korzyść, naukę, przyjemność.
              Sen z jawą tuptają po sobie znacząc ślady. W obie strony to hula.

              zdrowionka z lotu
              t.))
        • fnoll zmiana snów = zmiana życia 20.09.03, 03:53
          kiedyś nagminnie śnił mi się Zły, takimi paskudnymi snami z których nie da się
          obudzić, bo za każdym obudzeniem po pewnym czasie okazuje się, że nadal jest
          się w śnie, no a ten Zły w tych snach naturalnie napędzał mi niezłego pietra

          aż w końcu moja dziewczyna mi powiedziała: ty sam chcesz tak śnić, przestań tak
          śnić

          i przestałem :)

          i odtąd nie miewam już napadów paniki w realu :)


          to jak to jest, Imagine, może Jawa jest Snem Morfeusza?

          i skoro, jak piszesz, sen jest bliższy "prawdzie" to dlaczego miałoby go
          zmieniać majstrowanie przy dziennych "złudzeniach"?

          tak czy siak - "przespać swe życie" może być właśnie tym czymś, o co chodzi :)))

          dobrego śnienia życzę!
          • Gość: Imagine Re: zmiana snów = zmiana życia IP: *.neb.rr.com 20.09.03, 04:00
            sen jest blizszy prawdzie, poniewaz we snie nigdy nie watpisz
            w prawdziwosc wydarzen. Watpliwosci, czy to jawa czy sen zdarzaja sie tylko
            na jawie. Wiec moze faktycznie sen jest realnym zyciem a jawa snem ?
            Imagine.
            • Gość: girlfriend odwrotnie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.03, 17:32
              > Watpliwosci, czy to jawa czy sen zdarzaja sie tylko
              > na jawie.

              mnie się wiele razy śniło, że właśnie mi się to śni! serio.
              z reguły się wtedy budzę, ale niekoniecznie.
              lubię, jak mi się śni, że mi się śni, bo mogę wtedy dowolnie przy tym śnie
              pomajstrować :)
              • alfika Re: odwrotnie! 20.09.03, 23:57
                Aha, jak miałam koszmary jako dziecko, to doszłam niemal do perfekcji w
                przypominaniu sobie w kulminacyjnym momencie, że to sen i jeśli chcę, to mogę
                się obudzić, otworzyć oczy. i jakoś przestałam śnić koszmary.

                A swoją drogą rozmowy ze zmarłymi - szczególnie z moim tatą są tak niesamowicie
                realne, że nie mam najmniejszych wątpliwości, że biorą pod uwagę moją chęć
                spotkań - wieczorem przeczuwam, że mi się przyśni, we snie zaczynam się żegnać
                chwilę przed dźwiękiem budzika - to bardzo miłe wrażenie :)
    • cossa Re: sen o chorobie 20.09.03, 17:41
      coz ja tam bede rozprawiac
      cos tam czytalam, wiecej czulam
      a o odczuciach ciezko mowic ;)

      sny sa wazne
      im czlowiek wrazliwszy
      im bardziej przezywa to co dzieje sie z nim i w okol
      tym bardziej sny moga byc drogowskazem
      kierunkiem
      prawda - tym co faktycznie sie z nami dzieje

      interpretacja jest rzecza indywidualna
      pewne symbole bywaja uniwersalne
      ale czesto trudno odzielic dzialanie jawy
      na to co nam sie sni

      kiedys mialam sen
      psiapsiola miala swietny sennik
      i dar interpretacji
      spisalam, wyslalam (pol Polski list przebyl)
      odpowiedz byla zaskakujaca

      czulam sie swietnie
      a sen zapowiadal cos zupelnie odwrotnego
      zapowiadal rozpoczynajacy sie dlugotrwaly
      destruktywny proces
      przy czym dopiero po czasie moglam to dostrzec

      zapedzam sie
      to nie watek "o czym sni cossa":)

      pozdrawiam cieplo
      cossa

      fnoll napisał:

      > czy ze snu można się czegoś ważnego nauczyć?
    • kolop Jakie mam szczescie ze nie pamietam swoich snów:)) 21.09.03, 00:04
      Fnoll. Musze Ci powiedziec ze nie zazdroszcze. Nie zazdroszcze snow nikomu.
      Czytajac takie historie jak twoja staje sie jeszcze bardziej szczesliwym
      czlowiekiem, ze nic nie pamietam ze swoich snow.
      Oczywiscie w nieszczesciu szczescie bo chcialbym pamietac sny. Moze nie
      koniecznie takie jak ten twoj ale jakies sliczne i cieple..... :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka