Musze z kims pogadac...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 00:34
nie bede opisywac wszystkiego co czuje, bo pewnie nikomu nie chcialo by sie
czytac. Ostatnio nie jest ze mna najlepiej. Szvzegolnie dreczy mnie brak
poczucia wlasnej wartosci.Odbija sie on w kazdej dziedzinie mojego zycia.
czuje sie kompletnie bezwartosciowa. Skonczylam studia, ale nie moge znalezc
pracy. jestem juz po rozwodzie- to chyba jedyna rzecz, ktora mnie cieszy. Nie
potrafie rozmawiac z ludzmi, poznac nikogo nowego- a paradoksalnie czuje sie
samotna do bolu.Nie stac mnie na psychologa i tak jestem na utrzymaniu
rodzicow (mam 26 lat).Nie wiem od czego zaczac naprawianie siebie. czy wiecie
co zrobic aby uwierzyc w siebie? Czy moge sie obejsc bez terapii? Z jednej
strony boje sie ludzi, a z drugiej ich ptzrebuje. Czuje sie brzydka i glupia,
a to powoduje ze wstydze sie sama siebie. blagam pomozcie mi.
    • Gość: girlfriend Re: Musze z kims pogadac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 01:19
      popisz tu trochę i poczytaj nas - my Cię rozweselimy na bank :)
      jest tu paru palantów (a własciwie głównie palantek, hihi ;), ale da się
      przeżyć ;)

      pzdr serdecznie :)))
      • m.malone Re: Musze z kims pogadac... 22.09.03, 01:29
        Gość portalu: girlfriend napisał(a):

        > popisz tu trochę i poczytaj nas - my Cię rozweselimy na bank :)
        > jest tu paru palantów (a własciwie głównie palantek, hihi ;), ale da się
        > przeżyć ;)
        >
        > pzdr serdecznie :)))

        Girl ma rację:)
        Posiedź tu trochę, pewnie Ci sie spodoba. Jest tu też sporo mądrych i
        życzliwych ludzi. Zapewne niedługo się odezwą:)
        Pozdrowienia i głowa do góry:))
        MM
    • Gość: girlfriend więc ja Ci powiem, kto jest fajny :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 01:43
      poza tym, że MMalone :))))
      ja tu co prawda jestem nibynova, ale za to oczy mam szeroko otwarte :)

      więc z panienek to Alfika, JMX i kvinna
      a z niepanienek ryb i Imagine

      i na razie starczy, bo inni po 2tyg turnusie dla mnie jak komety ;)
      • m.malone Re: więc ja Ci powiem, kto jest fajny :) 22.09.03, 01:51
        Gość portalu: girlfriend napisał(a):

        > poza tym, że MMalone :))))
        > ja tu co prawda jestem nibynova, ale za to oczy mam szeroko otwarte :)

        Tak...Wielkie niebieskie oczy...Miała czym oddychać, panie majster:DDD

        > więc z panienek to Alfika, JMX i kvinna
        > a z niepanienek ryb i Imagine

        Znaczy ja jestem panienka. Dziękuję Girl:))
        I jeszcze - Richelieu* (z gwiazdką) - no i Cossa oczywiście:)
        (JMX tak - tylko czasem straszy:D)
        >
        > i na razie starczy, bo inni po 2tyg turnusie dla mnie jak komety ;)
        • Gość: girlfriend Re: więc ja Ci powiem, kto jest fajny :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 01:54
          > I jeszcze - Richelieu* (z gwiazdką) - no i Cossa oczywiście:)

          tak! się obiema rencami podpisuję :))))))
          • Gość: .................. Re: więc ja Ci powiem, kto jest fajny :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 22.09.03, 02:30
            Wiesz, ja to chetnie bym chcial Ci pomoc w tej Twojej samotnosci,
            ale niestety z racji odleglosci jest to wykluczone. Na komputerze
            pisanie mi niezbyt wychodzi (ot, wzial i pocieszyl -pewnie powiesz).
            Mysle jednak, ze potrzebujesz czasu a nie psychologa na powrot do
            normalnosci, a wlasciwiej by bylo powiedziec -poprzedniej
            rzeczywistosci zycia, ktora napewno juz bedzie troche inna -zapewne
            duzo lepsza. Jedno Ci powiem na pocieszenie. Twoj wiek jest zloty i
            w tym wieku nie watpie nawet, ze jestes mocno urocza. Kazdy
            mezczyzna Ci te swieta prawde powie. Z czasem zauwazona zostaniesz i
            zaslone samotnosci ten ktory Cie ujrzy i doceni zdejmie z Ciebie.
            Rozumiem czesciowo Twoje byc moze rozczarowanie sie niedawnym swoim
            malzenstwem, ale niech to nie bedzie powodem Twojego obecnego smutku
            i niska samoocena siebie. Poprostu on byl nie ten. Ten wlasciwy
            wciaz przed Toba. Musisz mi wierzyc. I w siebie wierz!. Przestan
            tez wierzyc w te bzdury, ze jakoby nikomu nie jestes potrzebna.
            Uwierz w moje scenario, ktore wczesniej czy pozniej sie spelni.
            Ty bedziesz z czasem komus nie tylko potrzebna, ale bedziesz czyms
            duzo wiecej -jego skarbem najdrozszym. Powodzenia i nastroju ducha Ci
            zycze.
            • Gość: girlfriend rozumiem, że to dosamejniewiem, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 02:42
              a nie do mnie, hihi ;D

              pozdr serdecznie :))))))
    • cossa Re: Musze z kims pogadac... 22.09.03, 02:23
      a ja zaproponuje
      cossa@gazeta.pl ;)

      ten sam wiek,
      podobne problemy ;)
      to se pogadamy jesli tylko chcesz ;)

      pozdrawiam
      cossa
      • Gość: .................. Re: Musze z kims pogadac... IP: *.dialup.sprint-canada.net 22.09.03, 02:36
        No to jak Wy sie tam pocieszycie nawzajem, majac takie same
        problemy? A moze chodzi tu w wyzalenie sie az do lez?
        • cossa Re: Musze z kims pogadac... 22.09.03, 02:45
          zapewne

          Gość portalu: .................. napisał(a):

          A moze chodzi tu w wyzalenie sie az do lez?
          • Gość: girlfriend Re: Musze z kims pogadac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 02:47
            > A moze chodzi tu w wyzalenie sie az do lez?

            cossa nie placz ;)
            nie wygłoopiaj się, bo ja sie też rozpłaczę :))))

            lubisz Pippi Langstrumpf, ze tak z innej, choć pokrewnej, beczki strzelę?
            proszę się nie śmiać, ja pytam serio :)
            • cossa Re: Musze z kims pogadac... 22.09.03, 02:49
              musialabym ja odswiezyc, bo niewiele pamietam
              ale w "odowiednim" czasie
              probowalam na druty wakocze plesc ;)
              (heh.. a mialam krotkie wlosy ;)

              pozdrawiam
              cossa

              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

              > > A moze chodzi tu w wyzalenie sie az do lez?
              >
              > cossa nie placz ;)
              > nie wygłoopiaj się, bo ja sie też rozpłaczę :))))
              >
              > lubisz Pippi Langstrumpf, ze tak z innej, choć
              pokrewnej, beczki strzelę?
              > proszę się nie śmiać, ja pytam serio :)
              • Gość: girlfriend Re: Musze z kims pogadac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 02:53
                > musialabym ja odswiezyc, bo niewiele pamietam
                > ale w "odowiednim" czasie
                > probowalam na druty wakocze plesc ;)
                > (heh.. a mialam krotkie wlosy ;)

                odśwież
                to zabawka dla niepokornych dziewczynek
                niedawno przez przypadek wróciłam do tego tak na moment

                pytam, bo dla mnie to papierek lakmusowy :)
                teraz to już chyba dobranoc :)))
                • cossa Re: Musze z kims pogadac... 22.09.03, 02:59
                  a odswieze, dzieki za przypomnienie
                  bylam zawsze grzeczna dziewczynka
                  wiec moze teraz cos pojme?:)

                  dobrej nocy zycze
                  cossa

                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                  > odśwież
                  > to zabawka dla niepokornych dziewczynek
                  > niedawno przez przypadek wróciłam do tego tak na moment
                  >
                  > pytam, bo dla mnie to papierek lakmusowy :)
                  > teraz to już chyba dobranoc :)))
                  • Gość: girlfriend ja się z Tobą zgadzam 50/50 :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 12:52
                    > bylam zawsze grzeczna dziewczynka

                    coś mi mówi, ze nie byłaś tak w 100%, hihi ;)
                    ale niech stracę :)
    • jmx Re: Musze z kims pogadac... 22.09.03, 02:47

      Hm. Przychodzą nam różne rzeczy do głowy na nasz temat a nam się wydaje, że to
      ciąg przyczynowo-skutkowy. Nie mogę znaleźć pracy - a, bo jestem głupia;
      jestem samotna - bo jestem brzydka. A tu nie ma tak prosto ;-).
      Masz problemy ze znalezieniem pracy - bo jest zła koniunktura i duże
      bezrobocie. Gdybyś była głupia - nie ukończyłabyś studiów. To tak na
      początek :-). Jesteś młoda, mądra, wykształcona i atrakcyjna. Tak powinnaś
      myśleć o sobie, rzeczywistośc jest wystarczająco nieprzychylna, żebyś i Ty
      jeszcze miała się dodatkowo katować takimi myślami ;-).
      Moze też pomóc wypisanie na kartce wszystkich swoich mocnych stron, wiem,
      napiszesz, że nie masz żadnych - ale, jak juz pisałam, to pójście na
      łatwiznę ;-). Szkoda też, żeby ten czas był stracony, można go wykorzystać,
      jeszcze sie douczyć, rozwijać siebie, czytać itp. A do psychologa zawsze
      zdążysz pójść jeśli odczujesz taką potrzebę.

      Na razie tyle, jak mi co jeszcze przyjdzie go głowy (mądrego albo i nie ;-))
      to napiszę.

      Dobranoc :-)


      PS. Aha, dziękuję za miłą cenzurkę :-). Ale rankingów nie będę robić, każdy ma
      w sobie coś interesującego i ciekawego, ktoś z kim się nie zgadzam też. A
      nawet jeśli nie - to nie znaczy, że tego nie ma ale, że moje "narzędzia" zbyt
      słabe, by to odkryć.
      • Gość: girlfriend Re: Musze z kims pogadac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 02:50
        > PS. Aha, dziękuję za miłą cenzurkę :-). Ale rankingów nie będę robić, każdy
        ma
        > w sobie coś interesującego i ciekawego, ktoś z kim się nie zgadzam też. A
        > nawet jeśli nie - to nie znaczy, że tego nie ma ale, że moje "narzędzia" zbyt
        > słabe, by to odkryć.

        to nie ranking :)
        to przewodnik po mieście całkowicie autorski :)

        pzdr
        p.s.stukasz z Polandii? ja chyba musze mieć problemy ze soba, skoro jeszcze nie
        śpię :) nic to, może mi kto jutro psychoanalizę zrobi :))))
        • jmx Re: Musze z kims pogadac... 22.09.03, 03:03

          Już nie stukam, śpię na klawiszach ;-). Psychoanaliza - jesteś samotna,
          niedopieszczona i uzależniona od internetu, aaa i na pewno się
          dowartościowujesz pisząc na forum. Może być? ;-))))))))))))))))
          • m.malone Re: Musze z kims pogadac... 22.09.03, 03:14
            A nie mówiłem, że Jmx czasami straszy:)

            ApoftegMMat
            ------
            Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
            - irlandzkie (podobno)
            • Gość: girlfriend Re: Musze z kims pogadac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 12:56
              > A nie mówiłem, że Jmx czasami straszy:)

              żeby tu tylko takie straszydła były :)
              ale w sumie nie - ja lubię wszystkich, nawet plastiki ;)))
          • Gość: girlfriend Re: Musze z kims pogadac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 12:54
            > Już nie stukam, śpię na klawiszach ;-). Psychoanaliza - jesteś samotna,
            > niedopieszczona i uzależniona od internetu, aaa i na pewno się
            > dowartościowujesz pisząc na forum. Może być? ;-))))))))))))))))

            o to to!
            ale czemu zapomniałas, że chcę błyszczeć?
            czuję się ograbiona z chęci błysku!

            ;)
    • kwieto Re: Musze z kims pogadac... 22.09.03, 07:14
      Pytanie nr1: Czy MUSISZ "byc cos warta"? Dlaczego?
      • Gość: samaniewiem Re: Musze z kims pogadac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 10:19
        wiesz, wolalabym byc cos warta. Wydaje mi sie, ze poczucie wlasnej
        wartosci=poczucie, ze jest sie potrzebnym i wiara, iz w zyciu mozna cos
        osiagnac (zmienic jesli jest zle).
        • kwieto Re: Musze z kims pogadac... 24.09.03, 08:44
          A czy poczucie wlasnej wartosci musi opierac sie na poczuciu ze jest sie potrzebnym?
          Dlaczego?
    • Gość: samaniewiem Re: Musze z kims pogadac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 10:15
      Bardzo dziekuje za odpowiedzi. sprobuje wykorzystac wasze rady.Moze chwilowo
      musze nauczyc sie akceptowac moja samotnosc (nie chodzi mi tu o faceta, ale o
      ludzi). Przed rozwodem wszystko sie skomplikowalo, musialam wrocic ze stanow,
      gdzie zostawilam dobra prace i przyjaciol. Musialam wybrac pomiedzy tkwieniem w
      nieudanym i toksycznym malzenstwie a studiami i praca. Wyboru dokonalam.
      Mieszkam w nowym miescie i nie mam znajomych.
      Teraz nie jestem pewna czy moja decyzja byla wlasciwa...
      • Gość: jar Re: Musze z kims pogadac... IP: 195.136.33.* 22.09.03, 10:52
        >Przed rozwodem wszystko sie skomplikowalo, musialam wrocic ze stanow,
        > gdzie zostawilam dobra prace i przyjaciol. Musialam wybrac pomiedzy tkwieniem
        > w nieudanym i toksycznym malzenstwie a studiami i praca. Wyboru dokonalam.
        > Mieszkam w nowym miescie i nie mam znajomych.
        > Teraz nie jestem pewna czy moja decyzja byla wlasciwa...

        dziewczyno, co to wogole za zale!... niepowazna jestes? spojrz na siebie i nie
        biadol.... nauczylas sie jak uciec od toksyczngo zwiazku, masz wyksztalcenie a
        i znajomosci zapewne skoro w usa mialas dobra prace i przyjaciol, jestes mloda
        i swiat juz sie do ciebie usmiechnal, nie kazdy mial takie przygody i
        mozliwosci tych przygod jak ty ... nie uzalaj sie nad soba, bo zycie juz ci
        dalo duzo...noo.. trzymaj sie...
        • Gość: samaniewiem Re: Musze z kims pogadac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 11:19
          Jasne, gdy czytalam Twoj post wszystko wydawalo mi sie takie jasne. Nie umiem
          tak czuc. Postrzegam to wszystko w zupelnie innych kategoriach- mialam prace,
          mialam studia- teraz nie mam nic. Nie wykorzystalm swojej szansy.Niestety.
          Musze zaczynac wszystko do nowa, a nie mam sily. :(
          • Gość: jar Re: Musze z kims pogadac... IP: 195.136.33.* 22.09.03, 11:29

            > mialam prace,
            > mialam studia- teraz nie mam nic. (>Skonczylam studia,)

            napisalas, ze skonczylas studia, tak wiec caly czas je masz..o co chodzi?

            > Nie wykorzystalm swojej szansy.Niestety.

            jakiej szansy nie wykorzystalas?..

            > Musze zaczynac wszystko do nowa, a nie mam sily. :(

            co od nowa musisz zaczynac? co ty wogole piszesz... co zes takiego osiagnela
            tak wielkiego co by bylo az tak trudne do zdobycia teraz i co bylo tak
            niesamowicie niezwykle, ze az taka wielka to strata???


            • Gość: samaniewiem Re: Musze z kims pogadac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 11:36
              No widzisz. Moze nie osiagnelam nic wielkiego, ale dla mnie bylo to bylo
              wszystko.Tylko ja wiem ile kosztowalo mnie zalatwienie sobie wyjazdu,
              aklimatyzacja w nowym kraju. Nie wspomne o stronie finansowej... Staram sie
              ulozyc sobie zycie w Polsce, ale nie moge nawet zanlezc pracy.
              • Gość: jar Re: Musze z kims pogadac... IP: 195.136.33.* 22.09.03, 11:39
                czemu nie zostalas w usa skoro mialas tam prace i przyjaciol?

                • Gość: samaniewiem Re: Musze z kims pogadac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 13:06
                  w usa bylam razem z bylym mezem.Jak juz pisalam musialam wybrac pomiedzym tym
                  co mialam a rozwodem (mozna go bylo przeprowadzic tylko w Polsce). Nie umialm
                  zyc z czlowiekiem, ktory kazdego dnia staral sie pokazac ze jestem nikim.
                  Wykorzystywal oddalenie od rodziny i pokazal mi nowego siebie ( nie spodziewal
                  sie, ze stac mnie na to by od niego odejsc, myslal ze zbyt wiele mam do
                  stracenia). Po roku takiego zycia powiedzialam stop i jestem gdzie jestem.
                  Troche sie chyba zagubilam. Moze to wszystko wydaje sie smieszne, ale dla mnie
                  takie nie jest.
                  Jest jeden bardzo pozytywny aspekt calej tej historii- udalo mi sie uwolnic od
                  meza, co wczesniej wydawalo mi sie niemozliwe (on taki dobry byl itp, za
                  wszystko co bylo zle w naszym zwiazku winilam siebie). Swoim zachowaniem pomogl
                  mi zdobyc sie na ten krok. I mam troche satysfakcji nawet- gdy poinformowalam
                  go ze wracamy do PL to sie rozplakal i na kolanach blagal o wybaczenie ( wtedy
                  uswiadomilam sobie na czym mu naprawde zalezalo- na pieniadzach i wygodzie- co
                  z reszta udowodnil w czasie sprawy rozwodowej).
          • megxx Re: Musze z kims pogadac... 22.09.03, 11:33
            Popatrz na zaczynanie od nowa jak na wyzwanie, nową szansę. Jest wiele osób,
            które chciałyby mieć taką możliwość. Gruba krecha, wszystko na nowo. Twój
            obecny stan może byc związany z jakąś małą depresją, a to wymaga lekarza, bo
            ludzie w depresji nijak nie reagują na hasło" zbierz siły w sobie".
            A jeżeli to nie depresja, to może tylko zmęczenie, może powinnaś pojechać na
            jakieś łono natury, popatrzeć jaki świat jest piękny.
            Na początek wymyśl sobie bardziej optymistyczny login, bo po co samemu jeszcze
            się przygnębiać dodatkowo.
            • Gość: lilka Re: Musze z kims pogadac... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.03, 13:54
              gdy zaczynalam wszystko od nowa bylo mi straszie ciezko, rozumiem Cie. Poczatki
              sa okropne, bo zmienilo sie wszystko i wlasciwie nie ma plaszczyzny, ktora
              pozostalaby taka sama i nie wymagala zajecia sie, przepracowania, rpzemyslenia,
              podjecia dzialania, decyzji, ulozenia na nowo. To cholernie trudne, bo nagle
              trzeba zajac sie w swoim zyciu wszystkim naraz, a przynajmniej tak sie wydaje.
              dlatego czlowiek ma wrazenie, ze nie ma juz na to sily.

              • Gość: samaniewiem Re: Musze z kims pogadac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 13:55
                Czy udalo Ci sie wszystko ulozyc?
            • Gość: lilka Re: Musze z kims pogadac... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.03, 13:59
              mysle, ze Ty masz swiadomosc, ze te wszystkie tu wypowiedzi sa sluszne, ze tak
              naprawde mozesz byc dumna i szczesliwa, ze wyzwolilas sie z nieznosnej
              sytuacji, zmienilas swoje zycie zamiast biernie trwac...ze wiesz, ze masz
              kapital doswiadczen, studiow, pracy za granica etc. ze wiesz nawet, ze juz tyle
              przeszlas, poradzilas sobie w tak trudnych sytuacjach -a najtrudniej wyzwolic
              sie z ukladu z kims, z kim uczuciowo jest sie zwiazanym- ze poradzisz sobie,
              krok po kroku, rowniez tym razem. powoli, dajac sobie czas, krok po kroku
              zbudujesz cos, czego pragniesz.
              mysle, ze nie piszesz tu po to, zeby to uslyszec, tylko zeby sie wyzalic. Okres
              zmian jest wielkim wyzwaniem i kazdy wtedy przezywa chwile ze tylko siasc i
              plakac, chocby na codzien pokazywal swiatu usmiechnieta twarz i byl
              zdeterminowany, ze szybko stanie na nogi.
              jesli zmienilo Ci sie wszystko, to tez stracilas dawne zrodla ladowania sobie
              bateryjek, a bedac w nowym miejscu, bojac sie przegranej, czujesz, ze ciezko Ci
              sobie znalesc nowe.
              • Gość: lilka Re: Musze z kims pogadac... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.03, 14:04
                tak, mi sie udalo, jestem szczesliwsza niz bylam kiedykolwiek...
                to trwa i na poczatku jest ciezko ze hej, ale w ktoryms momencie nagle
                zaczynasz sie cieszyc tym, ze to zajmuje czas, i zaczynasz smakowac kazdy
                kroczek, cieszyc sie nim i doceniac go. i przestaje ci zalezec na wyniku, tylko
                cieszysz sie tym punktem, w ktorym jestes, chocby sie on jakos z boku
                wydawal "nisko", to Ty wiesz, jak wielkie to zwyciestwo. I jak juz przesajesz
                sie martwic a zaczynasz tym cieszyc, to nagle jakos wszystko sie uklada coraz
                szybciej i prosciej, i nagle znajdujesz prace i mieszkanie i nianie do dziecka
                ( w moim przypadku) i tyle nagle ludzi wokol Ciebie, ktorzy sie troszcza i
                pomagaja i po jakims czasie budzisz sie rano i widzisz, ze Twoje zycie jest
                piekne, piekne, piekne!!!
                To wielka chwila i warto dla niej zyc.
                • Gość: lilka Re: Musze z kims pogadac... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.03, 14:09
                  no i:
                  co Cie nie zabije to Cie wzmocni.

                  NIgdy nie mialam w sobie tyle spokoju, nigdy z takim spokojem nie realizowalam
                  swoich marzen i pragnien. nauczylam sie, ze wszystko jest mozliwe.

                  Niedawno spotkalam kogos, z kim powoli tworzymy piekna relacje, ktora nie
                  wydawala mi sie mozliwa.

                  Ze wszystkim radze sobie tak, jak jeszcze nigdy- bo odkrylam, ze moge na sobie
                  polegac. wczesniej odnosilam rozne sukcesy, chyba podobnie jak Ty, bylam
                  przebojowa, etc. Ale tak naprawde nigdy nie wierzylam w siebie tak, jak teraz.

                  Teraz mam w sobie spokoj.
                  I juz sie nie boje zycia.

                  Nawet nie umiem opisac, jak jestem szczesliwa, bo to wszystko brzmi tak bardzo
                  banalnie.
                  Ale najwazniejsze, ze jest mozliwe.




                  • Gość: samaniewiem Re: Musze z kims pogadac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 14:21
                    dzieki Lilka. Dzieki za slowa pocieszenia. Niby wiem, ze jeszcze wszystko moze
                    sie ulozyc, ale wydaje mi sie to tak odlegle...
                    Milo uslyszec, ze komus sie juz udalo!!! Czyli jest nadzieja.
    • Gość: lilka Re: Musze z kims pogadac... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.03, 14:17
      jesli masz ochotę, to podaj swoj adres mailowy, napiszę do Ciebie.
      Jakis czas temu moglabym napisac naprawdę niemal identyczny list.
      • Gość: samaniewiem Re: Musze z kims pogadac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 14:42
        moj email: sadlady@gazeta.pl, czekam na wiadomosc
        • Gość: pomagacz Re: Musze z kims pogadac... IP: 62.148.79.* 23.09.03, 19:39
          Niedawno skończyłem psychologie i mam podobne problemy, co Ty, też
          bezskutecznie szukam pracy, brakuje mi pewności siebie i naprawdę nie wiem, co
          mam ze swoim życiem zrobić. Czytałem dokładnie to, co napisałaś i czuję w
          treści dużo bólu, piszesz o straconych nadziejach, rozpadzie związku, i że nie
          jesteś pewna czy podjęłaś dobrą decyzję wracając do polski. Piszesz, że jest
          Ci teraz trudno i brak Ci poczucia wartości, że czujesz się brzydka i głupia-
          dlaczego? Mówisz, że jesteś zadowolona z tego rozwodu i miałaś nawet trochę
          satysfakcji z tego, że mąż prosił Cię o wybaczenie a ty wiesz, ze zależało mu
          tylko na pieniądzach i wygodzie(rozumiem, że pieniądze miał dzięki Tobie) i
          dlatego tylko z tobą był. Potem, że robił problemy rozwodowe, ale w końcu
          uwolniłaś się. Przepraszam, że zamiast Cię pocieszać, zadaje pytania, ale z
          tego, czego się nauczyłem wynika, że pierwszą rzeczą żeby się pozbierać po
          takich trudnych decyzjach jest zrozumienie siebie-swojego postępowania i
          utwierdzenie się w tym, że były słuszne. Nie chcę nalegać, ale bardzo
          chciałbym Ci pomóc, jest to w końcu mój zawód i pasja życiowa- poza tym
          podobno jak się człowiek wygada to mu łatwiej. Nie mam, co prawda dużego
          doświadczenia, ale szczere chęci, i jak narazie dużo czasu.
          Zainteresowało mnie to, co pisałaś, odpowiedzi członków forum, twoja relacja,
          ale, ja rozumiem, że jest Ci trudno mówić jak to było, czemu tak się
          skończyło, co czujesz, tylko widzisz doczytałem się paru sprzeczności, może
          nieobraź się napisze, jakich.
          Twoje relacje z byłym mężem, zrozumiałem, że znałaś go już zanim wyjechaliście
          do USA i dopiero tam pokazał się ze złej strony, źle Cię traktując-
          wykorzystywał to, że jesteście na siebie skazani i potrzebował pieniędzy-które
          Ty zarabiałaś myśląc, że nie zrezygnujesz ze swojej pracy, co on robił?
          Piszesz, że jesteś teraz na utrzymaniu rodziców i nie stać Cię na terapie- to
          aż tak źle z twoimi finansami(czy to jest spowodowane trudnym rozwodem) i
          dlatego jesteś pewna, że mu zależało tylko na pieniądzach- żeby dał Ci spokój-
          musiałaś zapłacić?
          Z drugiej strony słyszałem, że rozwód można wziąć w ambasadzie, czy dlatego
          nie jesteś pewna czy dobrze, że wrzuciłaś do polski, zrozumiałem ze miałaś
          prace, studia przyjaciół i męża skurczybyka-, więc mogłaś się z nim tam
          rozstać, niech sobie wraca, czemu ty też wróciłaś w końcu czy nie możesz
          jechać z powrotem?
          Poza tym, jeśli pracowałaś i studiowałaś w USA, rozumiem, że znasz dobrze
          język angielski, nie wiem, co, ale piszesz, że skończyłaś studia to w Polsce
          na pewno w końcu znajdziesz prace. Chociaż jeśli już się rozwiodłaś to jesteś
          jakiś czas i Ci się nie udało to widocznie jest aż tak źle, czy dopiero
          zaczynasz szukać i pierwsze niepowodzenia tak Cię przygnębiają.
          Jest jeszcze aspekt Twojej rodziny, co oni na to, obwiniają Cię, wspierają czy
          tylko utrzymują. Poza tym to Twój mąż z tego, co pisałaś ponosi całą winę. Z
          drugiej strony piszesz, że myślałaś i siebie obwiniałaś o wasze niepowodzenia-
          czy bez powodu?
          Rozumiem, że jest Ci trudno jesteś w nowej sytuacji,(ale przynajmniej w swoim
          kraju). Jesteś wolną wykształconą kobietą, więc z czasem na pewno się wszystko
          ułoży, piszesz, że potrzebujesz kontaktu z ludźmi(dodajesz, że nie
          potrzebujesz facetów) rozumiem, że masz dosyć związków czy też mężczyzn jako
          rasy, ja niestety jestem mężczyzną i może źle robię pisząc do Ciebie, ale
          odpowiadam na Twój sygnał SOS, jeśli będziesz miała ochotę i siły to odpisz,
          co myślisz, napisz parę szczegółów(robię to za darmo, jeśli Ci pomogę to będę
          miał satysfakcję). Nie martw się podjęłaś myślę dobrą decyzję, wykazałaś się
          odwagą, sama piszesz, że jesteś z wyrwania się z toksycznego związku
          zadowolona a pracę na pewno z czasem znajdziesz, minie Ci awersja do mężczyzn
          to też się wszystko ułoży.
    • ireen Re: Musze z kims pogadac... 22.09.03, 20:32
      To wszystko wynika z drastycznej zmiany sytuacji, wszystko jest nowe, nie ma
      juz tego, co bylo znane i oswojone. Ale na pewno masz jakichs dawnych znajomych
      z Polski, odezwij sie do nich.
      Ja jestem w troche innej sytuacji, bo przeprowadzam sie na studia i bede
      mieszkac sama w obcym miescie. Co z tego, ze weekendy moge spedzac w domu, itp.
      Gdy okazalo sie, ze naprawde musze wyjechac, plakalam pol nocy. Troche sie juz
      z ta sytuacja oswoilam, ale nadal sie boje. A jak tam pojade (to juz
      niedlugo...), to bedzie jeszcze gorzej. Chociaz to niby tylko wyjazd do innego
      miasta. Ale tak juz musi byc, jakos sie ulozy. Dobrze. I Tobie i mnie :) Tylko
      potrzeba troche na to czasu.
      Pozdrawiam, trzymaj sie
      Ireen
    • bukfa Re: Musze z kims pogadac... 23.09.03, 02:11
      Kochana, nie powiem nic odkrywczego, moge sie tylko podpisac pod wypowiedziami
      poprzedniczek. Badz dumna z siebie, bo zdobylas sie na ruch wymagajacy
      niesamowitej odwagi i sily. Tyle znam nieszczesliwych malzenstw/par tkwiacych w
      zwiazkach ze strachu - a Ty umialas wybrac prawde, kosztem postawienia calego
      zycia na glowie. Nic dziwnego ze teraz czujesz sie zmeczona, wyzuta z energii.
      Po takim dokonaniu to naturalne. Pozwol sobie odpoczac. Masz rodzicow ktorzy
      Cie moga wesprzec przez jakis czas - ciesz sie z tego i daj sobeie czas na
      rekonwalescencje. 100 lat temu kwalifikowalabys sie do sanatorium w Alpach :)
      Ale sa rozne wspolczesne substytuty - spacery, kapiel w pianie, laweczka i
      ksiazka. Badz dla siebie dobra!
      Ja mieszkam teraz w Stanach i wiem jak tu sie trudno zyje - wbrew wszelkim
      mitom. Jesli udalo ci sie tutaj, to w Polsce tez ci sie uda - pozwol tylko kolu
      fortuny sie przetoczyc do konca. Good things come to those who wait - pamietasz?
      Trzymam za ciebie z calej sily kciuki.
    • Gość: girlfriend Samaniewiem, coś Ci opowiem :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 20:32
      kilka dni temu robiłam tłumaczenie, co prawda z języka, ktorym swobodnie się
      posługuję, ale był to wysoce specjalistyczny tekst z dziedziny o której nie mam
      pojęcia. No, ale ja mam ambicje i nic mnie nie przestrasza, hihi ;)

      Nie tylko więc musiałam sprawdzać co 2 słowo, ale wręcz miejscami nie
      pojmowałam treści. Pojąwszy treść, nie mogłam napisać tego po polsku, bo cóż że
      rozumiałam sens, skoro nie wiedziałam jak się te rzeczy określa w moim języku.
      Czyli katorga i to trwajaca 10x dlużej niż myślałam.

      Na koniec byłam w 100% pewna, że mój utwór jest beznadziejny i juz chciałam
      zleceniodawcę przepraszać, że porwałam sie bez sensu z motyką na słońce. Nie
      zdążyłam z przeprosinami, usłyszałam "rewelacyjny tekst! wreszcie wiadomo o co
      chodzi!"

      Czy to oznacza że ten człowiek jest głupi?
      Nie to oznacza, że ja jestem głupia, bo postawiłam sobie bez sensu poprzeczkę
      hen pod niebem, podczas kiedy wcale nie było to potrzebne.

      Porównujesz się do jakiejś Samejniewiem wyśnionej i idealnej. Po co? Zapewniam
      Cię, że znajdą się ludzie dookoła,nie tylko virtualni, którzy mają inne zdanie
      o Tobie niż Ty. Może im uwierz nieco? ;) tak chociaż trochę :)))

      pzdr :)
    • m.malone Re: Musze z kims pogadac... 24.09.03, 01:53
      A tak w ogóle przyjrzyj sie dokładniej tej szklance przed Tobą. Ona nie jest w
      połowie pusta, tylko połowie pełna. A może nawet w trzech czwartych.
      Głowa do góry. Usmiech na licu:)
      MM
      __

      Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
      - irlandzkie (podobno)
      • jmx szklanka 24.09.03, 02:02

        Żeby ją zobaczyć trzeba najpierw zdjąć czarne okulary :-))))
        • m.malone Re: szklanka 24.09.03, 02:03

          Prawda.
          __

          Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
          - irlandzkie (podobno)
          • Gość: s. Re: szklanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 20:35
            wiesz,a ja Cie podziwiam i zazdroszcze..tej odwagi i siły w podjęciu pewnych
            decyzji,mam tu namysli rozwód z mężem.Ja jestem w tej chwili na rozdrozu..i
            boje sie,ze nigdy nie bede na tyle silna by ta decyzje w koncu podjac,chodze
            jak sparalizowana,ograniczona,zdołowana na maxa:(Ty miałaś o wiele
            więcej..powiedziałas DOŚĆ,zmieniłas swoje zycie na lepsze..ja tego nie
            potrafie..i kazdego dnia siebie przeklinam..nie umiem sobie radzic jak
            Ty..prace załatwił mi mąż,studia przerwałam,jestem tak zniszczona
            psychicznie,nie mówiąc juz o dokumentnej samotności, poprostu kompletny
            kanał...a Ty byłaś w Stanach,skończyłaś studia,masz przyjaciół,znasz zapewne
            język popatrz ile plusów:)na pewno masz ich o wiele więcej tylko chwilowo ich
            niedostrzegasz..daj sobie troche czasu a wszystko sie ułoży,głowa do góry:)
            Ps.lepiej jest komus rad udzielać..echh
Inne wątki na temat:
Pełna wersja