Dodaj do ulubionych

POKOLENIE X made in Poland

09.01.02, 01:44
Jacy jestescie? Jacy jestesmy?

Dlaczego konczac "dobre" studia ciagle nie wiemy co ze soba zrobic?

Dlaczego nie wiedzac, czego naprawde od zycia chcemy nie potrafimy sie cieszyc,
tym co jest nam dane?

Dlaczego krytykujac stereotypy bezwiednie sie im poddajemy?

Czy jestesmy silni swoja slaboscia?

Czego sie boimy?

Skad prychodzimy? Dokad zmierzamy???
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: POKOLENIE X made in Poland 09.01.02, 10:09
      Phi - niby rocznik ten sam, a wrazenia inne...

      A moze za bardzo jest sie "dzieckiem swoich rodzicow" lub "czlonkiem
      spoleczenstwa" niz soba samym? Ja widze czesto totalna rezygnacje - "robilbym
      to i to, ale na pewno mnie nie przyjma na takie studia"; "chetnie bylbym X, ale
      bedac X to sie nie utrzymam, wiec zostalem Y, to zapewnia mi godziwe zarobki"

      Kwestia mody? "owczego pedu"? Bylem kiedys w ciezkim szoku, kiedy w czasie gdy
      wybieralem dokladny pion swoich studiow (po roku studiowania) i oblecialem
      wszystkie katedry, pytajac wykladowcow i studentow jak u nich jest. Byly
      odpowiedzi w stylu: "poszedlem na marketing, bo nienawidze finansow" - czy na
      prawde nie mozna robic czegos co sie lubi, zamiast robienia czegos czego sie
      mniej nie lubi?

      Chyba to jest przynajmniej w duzej czesci problem - robie cos, co jest
      akceptowane, pochwalane przez ogol, ewentualnie daje mi korzysci, ale zarazem
      tak na prawde unieszczesliwia. A gdy czlowiek nieszczesliwy, pojawia sie
      poczucie bylejakosci, zagubienia, bezsensu...
      • Gość: wreo Re: POKOLENIE X made in Poland IP: *.ii.uni.wroc.pl 09.01.02, 10:11
        pewnie mowa o moim pokoleniu.
        tez nie zgadzam sie z inicjujaca wypowiedzia.

        wyznaczam sobie cel i daze,
        jak sie potykam to zmieniam cel i ide dalej
        do przodu.
        • fnoll Re: POKOLENIE X to prehistoria 09.01.02, 10:31
          pokolenie X zdaje sie sluchalo nirvany, soungardenu i pearl jamu i nosilo
          ciuchy z second handu, oraz wprowadzilo mode na kozie brodki - dzis kozie
          brodki nosza mlodzi biznesmeni, a w second handach poza ubogimi ubieraja sie
          tez najbardziej ekskluzywni (kayah na przyklad - podaje za viva), nawet jak
          ktos sie ubiera na "szmaciarza" - to "szmaty" te sa czyste i cale, a martensy
          calkiem kosztowne

          dzis ton nadaja "pampersy" (czyta sie gazety kolorowe, to sie wie)

          pewnie i zostaly jakies kwestie egzystencjalne - ale nie sa bynajmniej,
          przynajmniej ja tego nie widze, wysuwane na przod

          a ludzi ktorzy nie szli "za glosem serca", lecz za glosem "ludu", "rodzicow"
          czy "rozumu" to przeciez nigdy nie brakowalo, niezdecydowanych takze

          dales dupy? rzuc to albo polub, jestesmy tym co robimy - nikomu na zdrowie nie
          wychodzi uciekanie przed odbiciem w lustrze

          kazdy chcac nie chcac dokonuje wyborow, zbiera ich konsekwencje, wazne zeby
          czuc sie w pelni zgodnym ze swoim wyborem, bo to daje wiekszy "psychiczny
          komfort" - tak sobie mysle, i staram sie grac swa wlasna role z jak
          najwiekszym zaangazowaniem

          pzdr

          fnoll
      • faxio Re: POKOLENIE X made in Poland 09.01.02, 10:18
        Oj tak, tak.
        Ale najgorzej jak sie nie wie, co się lubi, tzn. co właściwie chciałoby sie
        robić.
    • kwieto Impresje na temat 09.01.02, 10:35
      Zainspirowaly mnie te "dobre studia" i pomyslalem sobie, ze moze jest tak, ze
      skupiajac sie na zapewnieniu sobie godziwej przeszlosci (chyba po to te "dobre
      studia") - zapomina sie o czyms takim jak terazniejszosc? I nagle okazuje sie,
      ze robi sie cos, czego sie nienawidzi, albo zwyczajnie nie lubi, w imie.... w
      imie zludzen?

      Ladna piosenka, ktora tu pasuje, choc z perspektywy osoby, ktora sie wylamuje z
      tego kola "X"-ow:

      Zycie ci o swicie mruczy wciaz:
      graj, wygrywaj, do sukcesu daz
      Nie len sie, badz chlop
      Gon za szansa w trop
      Nie lez jak ten snop
      Ciagle wchodz na top i nie mow stop!

      Popatrz gdzie sa inni a gdzie ty
      graj, wygrywaj, nie wypadaj z gry!
      Lecz choc tak mi radzi swiat
      odpowiadam na sto takich rad
      o tak:

      O-o-o
      spoko, spoko
      w swoim rytmie
      ide w przod

      To jest rytm
      z poko, z poko
      z pokolenia
      samby nut

      O-o-o
      spoko, spoko
      blyszczy w oku
      szczescia skra

      To jest ta
      szczescia chwilka
      gdy serc kilka
      sambe gra..

      Szczescie to jest droga, a my w niej
      ale tempo tu sie liczy mniej
      tu nie predkosc, lecz - bardzo wazna rzecz
      ze sie idzie wstecz, gdy sie kiepskie towarzystwo ma
      Gdzie wsrod ciemnej nocy trudny cel
      mysl odwazna jak rakiete strzel
      i sie pociesz, bo to fakt
      ze ktos jeszcze chce zaspiewac tak
      jak ty.
    • szary_ptak Re: POKOLENIE X made in Poland 09.01.02, 10:45
      mariposa napisał(a):

      > Jacy jestescie? Jacy jestesmy?
      >
      > Dlaczego konczac "dobre" studia ciagle nie wiemy co ze soba zrobic?
      >
      > Dlaczego nie wiedzac, czego naprawde od zycia chcemy nie potrafimy sie cieszyc,
      >
      > tym co jest nam dane?
      >
      > Dlaczego krytykujac stereotypy bezwiednie sie im poddajemy?
      >
      > Czy jestesmy silni swoja slaboscia?
      >
      > Czego sie boimy?
      >
      > Skad prychodzimy? Dokad zmierzamy???

      To dotyczy kazdego pokolenia, a raczej czesci kazdego pokolenia...Pewnie kiedys w
      Polsce bylo latwiej - czlowiek konczyl studia, bez znaczenia raczej byla ocena
      koncowa, i - albo rozpoczynal prace "z nakazem", albo znajdowal sobie sam...ale
      praca byla "pewna", przynajmniej przyslowiowy "chleb ze smalcem"...Premia
      nalezala sie z racji samego zatrudnienia...Dzisiaj kazde studia sa dopiero
      poczatkiem, liczy sie "ksztalcenie ustawiczne", nic nie jest stale, nie daje
      poczucia stabilizacji zadna wlasciwie praca...

      A swiat jest teraz blisko (nie tak, jak kiedys...) - widzi sie dysproporcje,
      najczesciej na minus...

      Co jest najwazniejsze?... Kazdy musi odnalezc swoja wlasna odpowiedz...

      Pozdrawiam

    • joolz Re: POKOLENIE X made in Poland 09.01.02, 22:47
      Trudno mowic w Polsce o pokoleniu X gdy jest takie bezrobocie, co rzucic to
      wszystko i pracowac w knajpie, tylko czy na zycie starczy Polska to nie Stany
      niestety
      • Gość: mariposa Pomysl na zycie IP: *.biz.mindspring.com 09.01.02, 23:34
        joolz napisał(a):

        > Trudno mowic w Polsce o pokoleniu X gdy jest takie bezrobocie, co rzucic to
        > wszystko i pracowac w knajpie, tylko czy na zycie starczy Polska to nie Stany
        > niestety

        trudno sie nie zgodzic, tylko ze mi chodzi bardziej o mentalnosc. jaka, Twoim
        bylaby reakcja otoczenia, gdyby ktos zrezygnowal z pracy w banku, zeby zostac
        listonoszem?

        chodzilo mi tez o to, ze obecnie mlodzi ludzie (wlaczajac w to siebie) nie bardzo
        wiedza, czego chca i stad potem 1/3 studentow w Polsce konczy zarzadzanie i
        marketing, a nastepne 20% prawo.
        wiemy, czego NIE chcemy, ale nie wiemy, czego chcemy (oprocz naturalnie
        najogolniejszych okreslen jak szczescie, zdrowie, milosc itp.)

        moze pytanie powinno raczej brzmiec: jaki pomysl na zycie ma pokolenie 20-latkow?

        bo niestety czasy takie, ze samemu trzeba sobie to zycie jakos zorganizowac...
        • kwieto Re: Pomysl na zycie 09.01.02, 23:38
          A czy to nie wszystko jedno jakie pomysly na zycie maja Ci dwudziesto-
          dwudziestoparo latkowie? Bo kazdy bedzie mial inny pomysl, wyciagac wnioskow
          sie z tego nie da... a moze sie da? Tylko jakie?
          • Gość: mariposa Re: Pomysl na zycie IP: *.biz.mindspring.com 09.01.02, 23:53
            chodzi o to, ze mam wrazenie, ze wiekszosci z nas brakuje pomyslu na zycie.
            powielamy wiec krytykowane przez nas samych schematy, byle tylko "nie zmarnowac
            sobie zycia".

            a potem wpadamy w depresje...
            • kwieto Re: Pomysl na zycie 10.01.02, 00:02
              A sama szukasz czy powielasz?
              • Gość: mariposa Re: Pomysl na zycie IP: *.biz.mindspring.com 10.01.02, 00:39

                uciekam
                • kwieto Re: Pomysl na zycie 10.01.02, 00:45
                  Ale od czego? Od swojej wersji, czy od wersji rodzicow? Od obu? W jaki sposob?
                  • Gość: Renka Re: Pomysl na zycie IP: *.home.cgocable.net 10.01.02, 05:50
                    Mnie sie wydaje, ze niektorzy maja pomysl na zycie wczesniej i z powodzeniem go
                    realizuja, nie majac zadnych kompleksow.Inni musza troche dluzej poczekac.
                    Absolwenci uniwersytetow, wpadaja we frustracje.Maja kupe dlugow(bo studia
                    kosztuja), brak perspektywy na zatrudnienie, chyba, ze ich szkolny kolega z
                    podstawowki moze ich zatrudni , jak sie do niego dostana na audiencje..A
                    dlaczego wierza w swoje poslannictwo? Przeciez wiele razy w codziennym zyciu
                    okazuje sie , ze ich szefem , czyli tym, ktory IM placi, od ktorego zalezy ICH
                    byt, jest prosty burak , bez szkoly. POgardzaja nim za plecami,ale musza
                    pracowac , zeby zyc!
                    Tak jest tutaj i tak samo jest w Polsce.Ludzie studiuja z roznych powodow.Bo
                    lubia wiedziec wiecej od innych, bo chca lepiej zarabiac (czasem watpliwe),a
                    moze dlatego, ze chca nalezec do nobilitujacej inteligencji.A jak czuc sie
                    nobilitowanym , kiedy nie ma pracy, mimo kwalifikacji?
                    Rada jest jedna.Trzeba wziasc inny kurs i dalej studiowac.Dalej szukac.
                    Spotkalam ostatnio mlodego czlowieka, ktory jest w Kanadzie oddelegowany z
                    Europy do robotyzacji linii produkcyjnych. Podlega mu kilkadziesiat osob.Jego
                    kultura osobista, spokoj i profesjonalizm zachwyca po prostu. Interesuje sie
                    historia starozytna, zna sie na sztuce, jest milosnikiem malarstwa..Nigdy nie
                    skonczyl zadnego uniwersytetu, skonczyl zawodowke w Polsce. Zawsze zarabial
                    kupe szmalu.A teraz kieruje inzynierami.Co go odroznia od innych , to fakt, ze
                    kiedys wyemigrowal z Polski, po tej zawodowce.Kurs jezyka , college, lata pracy
                    w zawodzie.On naprawde wyglada na szczesliwego. Zona, dobre malzenstwo.
                    Zaprzyjazniona Dziewczyna studiuje historie , bo chce zostac nauczycielka.Poki
                    co, musi pracowac na swoje studia. Pracuje w hotelu , jako pokojowka,kazdy
                    prawie weekend, sprzata. W domu rodzinnym niczego nie brakuje, lacznie z
                    basenem , sauna i innymi fontannami..Ale to, ze pracuje jest oczywiste.Podroze,
                    szalenstwa wakacyjne kosztuja.A w koncu kazdy sobie sam kuje podkowe na
                    szczescie..I w koncu trzeba kiedys zaczac doroslec.
                    • Gość: loki Re: Pomysl na zycie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 20:42
                      Zapic, zapomniec, uciec od tego syfu, praca mnie mierzi, studia- nudza, kobiety-
                      same suki, szkoda slow
    • Gość: Melba Jak myślicie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 22:14
      A nie sądzicie, że gdy się wie, czego się NIE chce i się tego trzyma, to juz
      jest bardzo dużo?
      • Gość: mariposa Re: Jak myślicie? IP: *.biz.mindspring.com 10.01.02, 22:26
        Gość portalu: Melba napisał(a):

        > A nie sądzicie, że gdy się wie, czego się NIE chce i się tego trzyma, to juz
        > jest bardzo dużo?

        NIE koniecznie. jesli wiesz, czego nie chcesz, ale nie wiesz, czego chcesz
        (vide "nie chce byc prawnikiem") to prowadzi to do frustracji. i do myslenia,
        moze jednak powinnam zostac "prawnikiem", w koncu to taki "dobry zawod", a
        przynajmniej bede mial/a z czego zyc. nastepnie, nie mam juz
        czsu/energii/pieniedzy/sil zeby dalej szukac/studiowac/zmieniac. oraz "w koncu
        trzeba sie ustatkowac/zaczac myslec powaznie/byc odpowiedzialnym/niezaleznym."

        nie sadzisz?
        • Gość: Melba Re: Jak myślicie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 22:36
          Nie do końca.Chodzi mi o sytuację, kiedy wiesz, czego NIE chcesz i jesteś temu
          wierna.To znacznie ułatwia zycie, ale wymaga siły i wytrwałości.
          • kwieto Re: Jak myślicie? 11.01.02, 01:02
            Tak ale to nie zwalnia od miotania sie. Tak jak ja w tej chwili. Niby wiem,
            czego nie chce, ale w danej sytuacji nie zmienia to niczego. Bo nie wiem czy
            chce. zalozmy, ze jestem na rozstaju drog. Na poludnie isc nie chce (to wiem),
            ale zostaje jeszcze polnoc, wschod i zachod. I wiedza, ze nie chce na poludnie
            jakos tu nie pomaga, nadal mam za duzo mozliwosci i watplowosci...
      • Gość: fnoll Re: Jak myślicie? IP: 195.150.224.* 11.01.02, 12:40
        Gość portalu: Melba napisał(a):

        > A nie sądzicie, że gdy się wie, czego się NIE chce i się tego trzyma, to juz
        > jest bardzo dużo?

        nie chce byc uzaleznionym od wielkich organizacji ekonomicznych, a wlasnie
        jestem w przededniu zaciagniecia kredytu ktory bedzie kladl sie cieniem na moje
        najblizsze 15 lat - witaj kapitalizmie! ech...

        a dlaczego? z braku lepszego pomyslu! bo nie ma nic cenniejszego nad pomysl,
        taaa...

        pozdr

        fnoll
        • Gość: Silen myślisz....? IP: 212.244.186.* 11.01.02, 14:06
          Inny pomysł?
          • Gość: Anna27 Re: myślisz....? IP: *.proxy.aol.com 11.01.02, 18:36
            Wczoraj sluchalam interesujacej audycji radowej w NPR na temat "emerging
            adults". Powiedziano tam, ze termin "Generacja X" zostal ukuty w celach
            marketingowych, zeby sprzedac produkty mlodym i rzeskim ludzikom. Nazwie tej
            dala poczatek ksiazka, ktorej ja nie czytalam, a ktora jest podobno dobra.

            No wiec wyjasniajac sztucznosc pojecia zakladam, ze chodzi tutaj o grupe
            wiekowa 22-33. Albo cos w tej okolicy. W tej dyskusji radiowej stwierdzono,
            ze nam jest trudniej wybrac drogi zyciowe, bo liczba ludzi majacych wyzsze
            wyksztalcenie wzrosla. Kidys wyzsze wyksztalcenie wystarczylo by miec fajna
            prace. Obecnie nie wystarcza. Trzeba walczyc o prace z ludzmi naszego
            pokolenia. Inna sprawa, nie ma miedzy nami swiadomosci wiezi. Hippisow
            laczyl protest przeciwko wojnie w Wietnamie, pragnienie wiekszej ekspresji
            seksualnej, artystycznej i pseudo-artyscznej. Nas cos takiego juz nie laczy.

            Zreszta wszystko co tutaj powidzialam dotyczy nialych i middle klas. Ktos
            biedny nie bedzie sie zastanawial nad generacja x tylko pojdzie do biura
            zatrudnienia. I tam nic dla niego nie bedzie.
            • mariposa X GENERATION 11.01.02, 20:30
              Anno, masz racje. Termin zostal przyswojony przez socjologie na podstawie
              tytulu znakomitej ksiazki, jednego z moich ulubionych autorow D. Coupland'a.
              Tak na marginesie ksiazka jest znakomita, nie tylko pod wzgledem tresci, lecz
              takze swieza, nowatorska forma beletrystycznego videoclip'u swietniepasujaca do
              tresci, a przy tym czyta sie ja bardzo przyjemnie.

              a wracajac do meritum, pokolenie X, to, tak jak zauwazylas, pokolenie bez
              torzsamosci, bez potrzeby buntu. problem nie polega na tym, ze zdobywajac
              wyksztalcenie "kariera" nie jest gwarantowana. problem tkwi w tym, ze bycie
              yuppie (young urban person, czy jakos tak) nie daje satysfakcji, kiedy
              uswiadamiasz sobie, ze jestes tylko "jednym z kurczakow pozamykanych w
              klatkach". ksiazka jest o trojce, nawet nie wiadomo czy przyjaciol, ktorzy
              uciekaja przed "ulozonym" zyciem. jeden z nich rezygnuje z kariery dobrze
              zapowiadajacego sie marketingowca, wyjezdza i pracuje w barze, kolejna
              dziewczyna ucieka od swojej bogatej rodzinki. nie bardzo wiedza, co zrobic ze
              swoim zyciem. nie widza nawet sensu sie buntowac. po prostu dryfuja. ich
              marzeniem jest prowadzic maly motel na wybrzezy dla ludzi "zwichrowanych", ale
              tak naprawde to tylko lubia o tym gadac, a nie maja dosyc wytrwalosci, zeby
              realizowac swoj plan (tylko jeden z nich jest przekonany, ze chce tego).

              no, dosyc o ksiazce! jako przyszly doktor socjologii musisz ja przeczytac!!!


              chodzi mi o to czy my posiadamy jakas wspolna, pokoleniowa tozsamosc? wspolne
              cele? marzenia? czy jestesmy silni? czy potrafilibysmy sie zorganizowac? czy
              nam sie jeszcze czegos chce oprocz swietego spokoju?
              • Gość: Renka Re: X GENERATION IP: *.home.cgocable.net 12.01.02, 06:38
                Nie naleze co prawda do generacji X, raczej do hippie, chociaz tez zem za
                mloda.Znam jednak sporo mlodych ludzi i musze przyznac, ze chyba w ogole nie ma
                co marzyc o jakims ruchu wspolnym, czy buncie.Raczej jest silne
                wspolzawodnictwo, kto szybciej , wiecej zdobedzie materialnych dobr. Moze
                jeszcze ruch ekologiczny, ale ..
                Po prostu to pokolenie zaczyna ere upadku tradycyjnego budowania middle class,
                ktora zreszta juz nie istnieje, ani w Kanadzie, ani w Stanach, a mysle, ze w
                Europie tez.Nikt jej nie odtwarza.Rozpietosc dochodow przecietnych ludzi jest
                nieduza, mozemy mowic o tych, co calkiem przyzwoicie zyja bedac nawet na
                zasilkach spolecznych (maja oplacane przez podatnikow mieszkanie, samochod
                (benzyna), studiuja sobie wymarzone kierunki na uniwersytecie,(zadluzajac sie
                przy tym), a jak maja dziecko to tez maja oplacone przedszkole, opieka do
                dziecka..)Z drugiej strony inni, pracujacy gdzies w sklepie, czy hotelu, nie
                majac zadnych uniwersytetow ukonczonych, tez maja dom, czy mieszkanie,
                samochody. Nawet ci bardzo bogaci od pokolen rowniez pracuja gdzies w
                prozaicznym miejscu jak maly bar, lub restauracja.Pytanie, czy studiowac czy
                nie ? Jakosc zycia naprawde w niewielkim stopniu zalezy od dyplomu, raczej od
                posiadanych mozliwosci, rowniez zdolnosci czy inteligencji. Pewnie, ze sa
                zawody, ktore wymagaja dyplomow, ale trzeba sie z tym liczyc , ze po studiach
                zaczyna sie od najnizszej stawki i daleka droga do sukcesu finansowego..Lekarze
                w Kanadzie np to prawie wyrobnicy,pracuja wiele, wiele godzin, nauczyciele, ci
                mlodzi, zarabiaja mniej niz ich uczniowie..Pielegniarka , aby miec taki poziom
                zycia jak line worker(zrobi swoje i do domu), musi brac dodatkowe dyzury, albo
                emigrowac do USA, gdzie akurat ta grupa zawodowa jest dobrze oplacana..
                Pozostaje prawo, ktorego ukonczenie niektorym daje pensje mniejsza od
                przyslowiowych sprzataczek, ale innym , owszem na start 12o tys US. Ale to
                legendy, przewaznie jakies stare uklady, rodzina, z ulicy nikt nic nie osiaga.A
                jezeli , to dluuuga droga.I nudna,nie kazdy lubi takie przepychanki.Ja to
                raczej widze juz nadciagajace pokolenie w sumie biedakow, wiecznie goniacych za
                pieniedzmi, pozbawionych glebszego zycia uczuciowego, bo goniacych za
                pieniedzmi. A ci, co robia inaczej, bardzo szybko wpadaja w dolek, brak
                pieniedzy, potem to juz tylko staczanie sie, alkohol, narkotyki i jeszcze
                nizej. Zauwazylam ,wielu mlodych pozostaje pod skrzydlami rodzicow do poznej
                30tki nawet,niewiele robiac , aby sie usamodzielnic, a takze bardzo duzo bardzo
                mlodych wyfruwa z domu, majac 16 lat i troche wiecej, jada gdzies przed siebie,
                szukac pracy i przygody,a przeciez to jeszcze dzieci, potrzebujace matki ,
                ojca.Wielu z nich marnuje sie, bo zycie tu w Ameryce jest naprawde twarde i nie
                ma litosci nad nikim.Trzeba naprawde wiedziec co sie chce robic w zyciu i jak
                sie chce to zycie przezyc.Ci, co nie wiedza, odpadaja.
                • mariposa X GENERATION czy SAMOTNI 15.01.02, 22:24
                  pokolenie X, termin ukuty w Ameryce (a wlasciwie w Kanadzie ;-) ) jako
                  okreslenie 20-30 latkow, buntujacych sie przeciwko konsumcjonizmowi i
                  depersonalizacji moze rzeczywiscie nie przystawac do Polskiej rzeczywistosci.

                  moim zdaniem problem tkwi jednak w tym, ze ten bunt ten nie jest konstruktywny.
                  mlodzi ludzie nie widza zadnej alternatywy.

                  czyzby wiec "Samotni" - obraz blizszy polskim realiom, lecz jakze bliski pod
                  wzgledem zagubienia w dzisiejszym swiecie, poczucia pustki i braku perspektyw.

                  jak wyglada ZLOTA POLSKA MLODZIEZ w Waszych oczach???
                  • bibelot Re: X GENERATION czy SAMOTNI 16.01.02, 07:35
                    Jaki bunt?
                    Pokolenie X się buntuje? Śmieszne!
                    To chyba najmniej zbuntowana grupa od dziesięcioleci.
                    Bunt pokoleniowy to coś co łączy określoną grupę w podobnym wieku.
                    A co łączy pokolenie X? Konkurencja, nastawienie na sukces, pieniądze. Metody
                    podobne, cel też.
                    Bunt jeśli istnieje to wewnętrzny, rozterki, do których nawet nie wypada się
                    przyznać bo to nie licuje z kreowanym wizerunkiem.
                  • Gość: mak05 Re: X GENERATION czy SAMOTNI IP: *.chello.pl 16.01.02, 13:17
                    Witam!

                    mariposa napisał(a):

                    > czyzby wiec "Samotni" - obraz blizszy polskim realiom,
                    lecz jakze bliski pod
                    > wzgledem zagubienia w dzisiejszym swiecie, poczucia
                    pustki i braku perspektyw.

                    > jak wyglada ZLOTA POLSKA MLODZIEZ w Waszych oczach???

                    Poczucie samotności pokoleniowej to z mojego punktu
                    widzenia cos naturalnego!
                    Wartości, oczekiwania i pragnienia determinowane są w
                    dużym stopniu czasami w których żyjemy!
                    A te uwikłane śą kulturowo i historycznie!
                    Dużo piszecie o drapiezności naszych czasów. Myślę, że
                    wiele w tym prawdy.
                    Ale jest też w grupie 20-30 latków spora ilość
                    wolonatriuszy pracujacych z niepełnosprawnymi lub
                    hospicjum. Znam takich, którzy robią to po całym dniu
                    zajęć na uczelni lub pracy w banku.
                    Można konstatować trudną rzeczywistość, ale można też coś
                    z nią zrobić.
                    Pomaga w tym uczciwa odpowiedź na pytanie: Na czym mi w
                    życiu zależy?

                    A jak rozumiesz mariposta okreslenie ZLOTA POLSKA MŁODZIEŻ?
                    Czy to nawiązanie do określenia lat 60/70 "bananowa młodzież?
                    Pozdrawiam
                    • kwieto Re: X GENERATION czy SAMOTNI 16.01.02, 13:29
                      No wlasnie, bo ja nie wiem, czy jestem zlote polskie pachole czy nie?

                      A w "samotnych" to nie chodzilo o kontestacje - oni wcale nie kontestowali
                      rzeczywistosci, tylko biernie sie w niej unosili, nie majac ani odwagi nic ze
                      soba zrobic, a zarazem czujac w sobie i wokol siebie wylacznie duchowa i
                      emocjonalna pustke...

                      Jedynym, ktory w jakis sposob robil tam cos ze swoim zyciem (czy kontestowal to
                      inna sprawa) byl ten busiarz-trawkarz, ktory pod koniec filmu sobie
                      przypomnial, ze on ma dziewczyne, co pojechala do ciotki... A reszta sie
                      miotala ciagle w tej samej konwencji, zarazem panicznie bojac sie ucieczki od
                      niej. Bylo tam pare momentow, ktore mogly byc dla kazdego z nich przelomowe -
                      smierc matki, smieszna kolacja z Japonczykami w tle... ale w koncu kazde z nich
                      wrocilo z powrotem to tego samego bajorka - to ma byc kontestacja???

                      No i super tekst, ktory parodiuje ten ped do "robienia czegos ze swoim zyciem"
                      - Dealer narkotykow: "wez sie za siebie, trawka robi Ci tylko wode z mozgu, juz
                      nawet myslec nie potrafisz, zrob cos z soba, zacznij zyc - mowie Ci:
                      HEROINA..."
                    • Gość: Kameleon ZA DUŻO MYŚLICIE!!! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 16.01.02, 16:48
                      Gość portalu: mak05 napisał(a):

                      "...> Ale jest też w grupie 20-30 latków spora ilość
                      > wolonatriuszy pracujacych z niepełnosprawnymi lub
                      > hospicjum. Znam takich, którzy robią to po całym dniu
                      > zajęć na uczelni lub pracy w banku.
                      > Można konstatować trudną rzeczywistość, ale można też coś
                      > z nią zrobić.
                      > Pomaga w tym uczciwa odpowiedź na pytanie: Na czym mi w
                      > życiu zależy?..."
                      No właśnie, święta racja. Jak ktoś chce się ciągle zastanawiać, co zrobić ze
                      swoim życiem, i na czym mu w ogóle zależy, to będzie miał takie problemy, jak
                      mariposa. Ja też znam wielu naszych rówieśników, którzy po ciężkiej dniówce za
                      biurkiem, komputerem, kółkiem czy stołem operacyjnym mają jeszcze chęć na
                      rozwijanie własnych zainteresowań. I to jedynie, a NIE PRACA (jakkolwiek byłaby
                      satysfakcjonująca zawsze prowadzi do "wypalenia") podtrzymuje ich poczucie
                      spełniania własnej misji. Jedź w góry, mariposa, połaź trochę, pożegluj, odkryj
                      nową polankę w lesie, złap szczupaka, niech uda Ci się pokonanie przeszkody
                      konno, a wtedy będziesz wiedzieć, jak najlepiej się zorganizować. Nie mam gotowej
                      odpowiedzi na Twoje pytania, ale od kilku lat (czyli od skończenia studiów, a tym
                      samym zaprzestania traktowania ich tematyki jako mojej pasji) należę do "Ruchu
                      Aktywnych" (lub "Pasjonatów" lub "Wariatów" lub "Ekologów" lub "Sportowców", jak
                      zwał,tak zwał) i jest to najlepszy sposób na znalezienie własnej drogi. CARPE
                      DIEM! - może banalne dla niektórych, ale za to świetnie robi dla ciała i ducha.A
                      poza tym pozwala czuć się jednak częścią pewnej zbiorowości, która myśli tak
                      samo. I to jest właśnie dzisiejszy bunt, opozycją do young urban person jest
                      young energetic person, która mówi "nie pracuję dla sukcesu, SUKCES ZACZYNA SIĘ
                      PO PRACY".
                      pozdrawiam.
    • Gość: Martin Prorot do Maslow'a IP: 193.0.74.* 17.01.02, 10:49
      Prosze Panstwa! proponuje wrocic do starego dobrego Maslow'a: przecietny
      czlowiek nie bedzie sobie glowy zajmowal budowaniem wspolnoty duchowej czy
      ideologicznej z innymi, jesli nie bedzie czul, ze jego potrzeby fizjologiczne,
      materialne i potrzeba poczucia bezpieczenstwa nie sa zapewnione. Obecni 20
      latkowie, do ktorych sie zaliczam, choc nie jestem typowym przedstawicielem,
      maja male szanse na ideologizowanie, gdyz jest ich w Polsce przede wszystkim za
      duzo. Wyz lat 80 dopiero wchodzi w dorosle zycie, a w Polsce juz jest ciasno.

      Z przerazeniem obserowowalem lamanie kregoslupa swoim znajomym o 10 lat
      starszym-pokonczyli- przewaznie na stypendiach- najlepsze szkoly swiata, byli
      pelni zapalu, energii, mieli jak na swoj wiek ciekawy bagaz doswadczen- slowem
      tacy ludzie, jakich zdawalo by sie- trzeba w kraju budujacym spoleczenstwo
      obywatelskie, panstwo prawa i spoleczna gospodarke rynkowa. Wracali do Polski i
      albo pol roku pozniej uciekali, albo zmieniali sie w swoje cienie-
      znerwicowane, wypalone, na prozacu. I podkreslam NIE CHODZI O KASE, ale
      mozliwosc realizowania siebie i popychania tego swiata do przodu- niekoniecznie
      zostanie rzecznikiem rzadu w wieku 25 lat, ale robienie dobrze tego, co sobie
      czlowiek wybral za swoja dziedzine. Samospelnianie jest w Polsce blokowane
      przez bezrobocie i slaba koniunkture, ale rowniez ograniczonosc umyslowa,
      patologiczne uklady w sektorze panstwowym i tradycyjne polskie pieklo.

      Strach pomyslec, co bedzie sie dzialo na rynku pracy i jaki klimat spoleczny w
      zwiazku z tym zapanuje w Polsce, gdy w zycie wejdzie kilka nadchodzacych
      rocznikow. Oczywiscie bardziej przytomni, ktorzy w innych warunkach staneli by
      byc moze na czele nowego pokolenia- zorganizowali je i stworzyli jakis front
      ideologiczny, zdaja sobie sprawe z tego, co jest grane i raczej zajmuja sie
      tym, czy i jak swoje zycie wiazac z Irlandia, BRD czy innym krajem,
      potrzebujacym ich sily zyciowej i energii.

      Nie oceniam tu przymusu migracyjnego- ani z punktu widzenia obecnych 20-latkow,
      ani RP, ani EU, ale przymus ten po prostu jest i trzeba to miec na uwadze
      rysujac profil ideologiczny mlodych posiadaczy polskich paszportow. Zycie jest
      zbyt krotkie, zeby ktokolwiek rozsadny wznosil budowle na ruchomych piaskach,
      ktore w dodatku bedzie musial wkrotce porzucic.
      • kwieto Re: Prorot do Maslow'a 17.01.02, 11:10
        No ale zeby emigrowac do Irlandii, trzeba wiedziec "po co" - trzeba wiedziec co
        sie chce robic. A tu problem polega na tym, czy wiemy, co chcemy robic. Jesli
        nie wiesz dokad "idziesz", to i Irlandia nie pomoze. Ci wszyscy ludzie o
        ktorych Ty napisales - oni wiedzieli dokad zmierzaja... A co zaproponujesz
        komus, kto nie wie? Kto rownie dobrze moglby byc menadzerem jak i ciesla? Jest
        mu wszystko jedno?
        • Gość: cardi Re: Prorot do Maslow'a IP: *.iie.ae.wroc.pl 17.01.02, 18:17
          Rozmawiam z mlodymi po studiach, ktorych pomysly i energia codziennie coraz
          bardziej sie wypalaja, zamiast znalesc ujscie w sensownej, normalnej pracy, o
          jaka w naszych warunkach jest tak bardzo ciezko. Szansa bezpiecznego, godnego
          zycia w oparciu o uczciwa prace np. ciesli w Irlandii sklania ich do tego, ze
          wkladaja potulnie menedzerskie aspiracje do plecaka. Na Wegrzech istnieje
          opinia o Polsce jako kraju mlodych, z ich sila i potencjalem. Czy ktos u nas
          tez doceni ich wartosc, zanim - tak jak mlodzi Wegrzy - osiedla sie za
          granicami?
          • kwieto Re: Prorot do Maslow'a 17.01.02, 18:39
            Wiesz, ja nie czuje sie tutaj "gnebiony"... mimo, ze akurat jestem
            bezrobotny...

            A z tymi "mlodymi po studiach" to czesto jest tak, ze wydaje sie im, ze samo
            ukonczenie studiow daje gwarancje swietnej pracy - a tak nie ma nigdzie.
            Np. studenci SGH (kalam wlasna uczelnie) slyna ze zbyt wygorowanych zadan co do
            pracy - wysokie pensje, sluzbowe samochody... A potem sie dziwia, ze firmy po
            prostu oferty pracy wszystkich kandydatow, ktorzy pisza ze pochodza z tej
            uczelni - wyrzucaja do kosza... Oczywiscie nie zauwaza wlasnych nierealnych
            zadan, predzej powiedza, ze "chcieli mnie udupic". Bywa.
    • Gość: Miska Re: POKOLENIE X made in Poland IP: 195.94.193.* 17.01.02, 11:52
      > Jacy jestescie? Jacy jestesmy?

      Jaka ja jestem ? Sama nie wiem. Czasami sie zastanawiam i nic mi do glowy nie
      przychodzi. Co innego mysle, co innego mowie i co innego robie. Drazni mnie to.
      Jestem niekonsekwentna w swoich decyzjach i nie wiem jak sobie z tym poradzic.

      > Dlaczego konczac "dobre" studia ciagle nie wiemy co ze soba zrobic?

      Ja nie skonczylam jeszcze... studiowalam chemie, matematyke, ekonomie a teraz
      informatyke... nie moge sie zdecydowac co chcialabym robic, wszystko mnie
      interesuje ale po trochu, nie zglebiam czegos co dla mnie nie ma sensu tym
      bardziej na sile. Nie jestem w stanie sie zmusic do tego. Za pieniadze jakie
      wydalam na swja edukacje moglabym sobie kupic dobry samochod ale i tak to do mnie
      nie trafia, jak mi sie nie chce to olewam wszystko i mowie sobie, ze zaczne cos
      innego od poczatku. Ale ile razy mozna zaczynac ???
      Chcialabym byc aktorka ale nie wiem co zrobic w tym kierunku :-( Zawsze chcialam
      byc aktorka, wszyscy mnie wysmiewali z tego powodu, nawet mama i nauczyciele w
      LO. Przestalam wierzyc w swoje aktorskie przeznaczenie pomimo tego, ze jestem
      dosc ladna, mam doskonala pamiec i chec do tego.

      > Dlaczego nie wiedzac, czego naprawde od zycia chcemy nie potrafimy sie cieszyc,
      > tym co jest nam dane?

      A co jest nam dane ? Powiedzialam matce, ze nie bede zyla wg scenariusza jaki mi
      napisala, sama sobie bede go ukladac i narazie wychodzi mi to zle... poczatki
      byly extra... w LO duzo kasy bo pracowalam w weekendy na zlecenie w firmie
      komputerowej, potem tez niezle dobra praca, studia... potem zaczelam sie gubic we
      wszystkim, teraz jestem na wypowiedzeniu ...
      Zycie stracilo dla mnie sens... jedynym moim przyjacielem jest moj pies, dla
      ktorego musze zyc ! i go kocham !

      > Dlaczego krytykujac stereotypy bezwiednie sie im poddajemy?

      taka chyba ludzka natura...i przede wszystkim lenistwo i dopadajacy nas
      dekadentyzm...

      > Czy jestesmy silni swoja slaboscia?

      Ja sie tego boje.... i nie chce w to wierzyc...

      > Czego sie boimy?

      Zycia, przyszlosci, dnia nastepnego...
      Najchetniej schowalabym sie do jaskini i zapadla w sen zimowy... obudzila sie
      wiosna, zakochalabym sie, bylabym szczesliwa...

      > Skad prychodzimy? Dokad zmierzamy???

      ja zmierzam donikad...
      I to jest przykre, ze zdaje sobie z tego sprawe i nic nie jestem w stanie z tym
      zrobic :-(

      • dziubek_pz Re: POKOLENIE X made in Poland 17.01.02, 12:16
        Mam dla Ciebie radę, Miska. Weź swojego psa na bardzo długi spacer, pobiegaj z
        nim trochę po śniegu, pobaw się, to Ci może trochę lepiej zacznie świat
        wyglądać. A później przyjmij trochę słoneczka w solarium, to nabierzesz energii
        i bardziej optymistycznie spojrzysz na świat.
        Bezrobocie, wyż demograficzny lat 80-tych, brak perspektyw - nie przyjmuję
        takich argumentów.To, co próbujecie w tym wątku powiedzieć świadczy o tym, że
        tworzycie obraz dzisiejszego życia w Polsce od wyznaczenia ram, w których
        następnie ustawiacie różne spostrzeżenia i Wasze własne osoby. To prowadzi do
        takiej frustracji, o której pisze Miska. Najpierw trzeba zaistnieć w swoim
        własnym życiu, a dopiero później ustawiać się na obrazie, wtedy patrzysz na
        wszystko z innej perspektywy - tej oddolnej i Twój mały sukcesik przesłania Ci
        świat, który zaczynasz widzieć przez pryzmat tego, co wydarzyło się w Twoim
        życiu, a nie tego, co mówią w mediach.
        • Gość: mak05 Do Miski IP: *.chello.pl 17.01.02, 17:43
          A moze warto próbować z tym aktorstwem!

          Namawiam, nie rezygnuj z marzeń!

          Pozdrawiam
          • Gość: Miska Re: Do Miski IP: 195.94.193.* 21.01.02, 09:30
            :-))))
            ale mi sie buzka usmiechnela :-))))

            bede robila wszystko w tym kierunku, dziekuje :-)))
            • Gość: mw Re: Do Miski IP: 195.117.139.* 21.01.02, 11:26
              A czy pokolenie X wie coś na temat teatru alternatywnego po latach 90-tych? Ten
              teatr "robiło" przecież to pokolenie. Proszę o wasze reakcje i opinie.
              • mariposa co ma teatr do wiatraka? 21.01.02, 19:14
                o co wlasciwie pytasz?
                o recenzje? czy o ogolna orientacje? o "Biuro Podrozy", "Porywaczy cial"?
                czy "Teatr osmego dnia"?
                • kwieto Re: co ma teatr do wiatraka? 21.01.02, 19:34
                  Akademia Ruchu, Akademia Ruchu...
                  • Gość: mw Re: co ma teatr do wiatraka? IP: 195.117.139.* 22.01.02, 09:51
                    Teatr do wiatraka pewnie nic - chociaż można by zrobić "hepening" wykorzystując
                    wiatrak. Generalnie pytam o jedno i drugie ale szczególnie o spektakle, które
                    wywarły na was największe wrażenie.
                    Wg was, które spektakle były tzw. głosem pokolenia X?
                    Znacie jeszcze jakieś inne grupy jak narazaie odezwał się Poznań i W-wa, a co z
                    Lublinem, Krakowem, Katowicami, Żninem ....
    • diaza Re: POKOLENIE X made in Poland 22.01.02, 13:26
      > Dlaczego konczac "dobre" studia ciagle nie wiemy co ze soba zrobic?

      nie liczylam na to, ze po studiach bede wiedziala co chce robic przez reszte
      zycia, choc od pierwszego roku pracowalam w roznych miejscach
    • caerme Re: POKOLENIE X made in Poland 22.01.02, 21:54
      ja mam takie odeczucie, pokolenie zmienilo sie dosc gwaltownie, i ludzie urodzeni ok 74- 79
      stanowia przejsciowke pomiedzy starym a nowym. nowe jest dla mnie czyms gorszym od wyscigu
      szczorw - kazdy dazy do tego by jak najdalej zajasc nawet po trupach do celu, przy czym malo kto
      potrafi samodzielnie wyrazac swoje mysli.
      jak widze osoby mlodzsze o 2 - 3 lata co w sumie jest niewiele - bo sa w sumie dorosle tez cos
      przezyly to nihjak czasem nie moge sie z nimi dogadac, nie znaja tego ze mozna czasem cos zrobic
      na zasadzie "jak ja bede w potrzebie" taki drobny dlug wdziecznosci, wszystko chca przeliczac.
      moze ja jestem dziwny ale majac swoje 25 lat o wiele lepiej porozumiewam sie z 40 latkami niz z 23
      latkami, a ich podejscie :zrobcie to za mnie, albo zrobie jesli. mnie czasem zdumiewa
      jest to pokolenie ktore komunizmu praktycznie nie pamieta a jedyny wzorzec jaki widza i chca widziec
      to "mlode wilki" ze skora fura i komora dziewczyny ktorym szpanuje tylko kasa arogancja i coraz
      lepsze auta...
      • kwieto Re: POKOLENIE X made in Poland 22.01.02, 21:58
        NIe rozpedzaj sie tak. Te wzorce nie wziely sie z nikad. Czy nie jest tak, ze
        wzorcow uczy nas rodzina? Wiec jesli krytykowac takie podejscie mlodych, to
        bardziej jest to porazka wychowawcza tych starszych niz wina mlodych...
      • finnek Re: POKOLENIE X made in Poland 26.01.02, 00:03
        Nie wiem gdzie ty tych ludzi spotykasz.Ale nie zazdroszczę ci.Sam mam 22 lata,
        ale nie wiem o czym ty mówisz.Żyje wśród ludzi którzy nie maja nic wspólnego z
        wyścigiem szczurów.A doświadczenia z komunizmam nie są tu żadnym
        wyznacznikiem.I właśnie ludzie w tym wieku bardzo duzo sie tym
        interesuja.Przynajmniej ci których ja znam.Więc nie generalizujmy.
        Pozdrawiam
    • caerme Re: POKOLENIE X made in Poland 22.01.02, 22:02

      > Dlaczego konczac "dobre" studia ciagle nie wiemy co ze soba zrobic?

      bo nikt na nich zwyklle nie uczy myslenia tylko wkuwania, bo kazdy ma swoje wymarzone ale zawsze ktos
      jest w tym dutrnym wieku 20 lat kto uwaza ze jest madrzejszy od nas, bo to czego sie uczymy jest zwykle
      10 lat za tym co za oknem

      > Dlaczego nie wiedzac, czego naprawde od zycia chcemy nie potrafimy sie cieszyc,

      ja wiem czego chce i umiem sie cieszyc, a inni? bo czego chcec jak w wielu wypadkach juz na starcie
      mamay w jakis sposob to czego nasi rodzice dorabiali sie przez x lat, jesli uwazamy ze to nie my mamy
      zdobyc ale nam sie nalezy z mocy ustawy

      > tym co jest nam dane?

      za duzo tego mamy i nie umiemy docenic

      > Dlaczego krytykujac stereotypy bezwiednie sie im poddajemy?


      jak kiedys spiewal t'love bo tak cie wychowali
      > Czy jestesmy silni swoja slaboscia?

      nie bo nie umiemy z nia zyc

      > Czego sie boimy?

      tego ze ktos nas wyprzedzi w wyscigu szczorw i nie umiemy czegos dla czystej przyjemnosci porobic

      > Skad prychodzimy? Dokad zmierzamy???

      przed siebiem a znaczna wiekszosc z nas nie wie co jest za najbliszcym zakretem
      • mak05 Re: POKOLENIE X made in Poland 22.01.02, 23:13
        Napisałeś kwieto

        < Te wzorce nie wziely sie z nikad. Czy nie jest tak, ze
        wzorcow uczy nas rodzina? Wiec jesli
        krytykowac takie podejscie mlodych, to
        bardziej jest to porazka wychowawcza
        tych starszych niz wina mlodych...>

        Zgadzam się, ale trochę się pogubiłam więc dopytuje.
        Czy Ci starzy to tylko rodzina?
        • kwieto Re: POKOLENIE X made in Poland 22.01.02, 23:26
          W jakim sensie ci starzy to tylko rodzina? Z punktu widzenia "starych ktorzy
          ucza mlodych?" no to oczywiscie ze nie, choc rodzina ma najwiekszy wplyw. Ale
          dodajmy do tego nauczycieli, znajomych, autorytety (jesli ktos ma) i tak
          dalej...
    • ptc Re: POKOLENIE X made in Poland 23.01.02, 00:05
      Pokolenie x,y, z niczego nie wyjaśnia. Bierzemy jakieś wzorce zachodnie, które
      w ogóle nie są adekwatne dla naszych realiów społeczno-ekonomicznych. Jak można
      porównywać styl życia amerykańskiej młodzieży, kiedy u nas jest zupełnie inna
      rzeczywistość. Tamci się już zdążyli znudzić wyścigiem szczurów, ich szybkie
      kariery i awanse zaczęły już ich mierzić. Porzucili lukratywne posady
      bohaterowie książki, aczkolwiek motywem tej strategii było po prostu
      zblazowanie. Nasz świat jest zgoła odmienny. Kończymy studia i staje przed nami
      widmo bezrobocia. Nie oszukujmy się, pula dobrych posad jest ograniczona, mogą
      je jedynie dostać dzieci, tych dobrze osadzonych przez koterie i wzajemne
      powiązania. Jakie pokolenie, jaka tożsamość, wydaje się, że jest taki zwornik
      tej tożsamości pokoleniowej. Jest nim skazanie na porażkę, lęk przed
      bezrobociem, czy byle jaką pracą. Szansa na samorealizację w pracy, czy poza
      nią stają się mrzonką. Bez kasy nie da się żyć. Nawet gdyby się rezygnowało z
      tego wyścigu szczurów, to jednak na swój rozwój trzeba mieć pieniądze. Przecież
      to pokolenie jest przepołowione na wskroś pieniędzmi. Młodzież jest
      zróżnicowana. Kto się podpisze pod złotą legendą, której dobrą etykietą jest
      fraza,, sygnet na każdym palcu, kieszeń pełna szmalcu, bananowa rura a w garażu
      fura”. A co z tymi wszystkimi, którzy pochodząc z biednych rodzin nie mają
      szansę na edukację, na podniesienie swojego statusu. Jaka będzie ich legenda
      pokoleniowa. Oni jak nigdy przedtem są sprowadzeni do roli pariasów. A i wydaje
      się mi, że tutaj też przejdzie część, tych wszystkich młodych wykształconych
      bez koneksji i pochodzących z mniejszych ośrodków. Totalna klapa, edukacji,
      merytokracji. Nawet kończąc prawo można wylądować w kiosku sprzedając gazety.
      Podobnie jest z marketigowcami, kim oni będą zarządzać, sobą i rodziną.
      Piszecie o buncie, a gdzie tu czas na refleksję jeśli się pracuje za parę
      groszy ze świadomością, że za naszymi plecami czeka pięciu na nasze miejsce. Tu
      nawet podstawowe potrzeby trudno zaspokoić jak to pisał ktoś powyżej. Pewnie,
      że ci mogą jakiś ferment robić co mają ku temu warunki. Nie wiem, być może
      dojdzie w końcu do niezadowolenia młodego pokolenia, do artykulacji tej
      frustracji. Zależy to jednak od tego jak będą kształtować się atrybucje
      porażki. Jeśli będzie tak, że człowiek uwierzy, że wszystko może osiągnąć
      dzięki sobie, że wszystkie osiągnięcia są uzależnione od jego kreatywności,
      wówczas będzie w kraju spokój. Sami się wyniszczymy i psychiatrzy będą mieć
      pełne ręce roboty. Tak to właśnie wygląda na zachodzie. Ale nasza nadwiślańska
      psyche jest inna. My raczej nie kierujemy winy za niepowodzenia pod swoim
      adresem, raczej innych, onych za to obwiniamy. Czy dojdzie w młodym pokoleniu
      do buntu, czy zostanie przekroczona mas krytyczna? Czas pokaże, jakiś sprytny
      demagog będzie w stanie porwać tych wszystkich, nie mających szans na
      polepszenie statusu życiowego. A obiecanki o zapewnieniu bezpieczeństwa
      społecznego i moralnego są wielką siła pociągającą ludzi do działania wbrew
      etyce. Zamiast o pokoleniu x powinniśmy mówić o pokoleniu bez przyszłości,
      skazanym na niebyt.
      • kwieto Eeeee 23.01.02, 00:27
        Sluchaj, czy ty gdzies pracowales, czy gdybasz?

        Bo po pierwsze wcale nie jest tak, ze dobre posady dostaja "dzieci dobrze
        ustawionych" - zapewne po czesci tak jest, ale w wiekszosci firm w ktorych
        pracowalem bylo nieco inaczej (a mam na koncie: Gillette, Citibank, Skanska,
        Polkomtel, BCG, i inne...)

        Po za tym - czy wiesz wogole o czym mowisz? Takie zdanie z Twojego postu -
        "marketingowiec sobie moze pozarzadzac jedynie rodzina".

        Ostatnia rzecza ktora miesci sie w profilu marketingowca jest zarzadzanie.
        Zarzadzaniem zajmuje sie menedzer. I jesli marketingowiec w jakiejs firmie
        zajmuje sie zarzadzaniem, to jest to hmmm... chore.
        • Gość: Renka Re: Eeeee IP: *.home.cgocable.net 23.01.02, 01:20
          Slysze, ze podobno w Polsce sa marketingowcy ? A gdzie jest MARKET ?????????
      • Gość: mariposa Re: POKOLENIE X made in Poland IP: *.biz.mindspring.com 23.01.02, 01:35
        no wlasnie, pokolenie sfrustrowane? poruszyliscie dwa szczegolnie ciekawe
        aspekty:

        1 "STARSI"
        czy przejmujemy frustracje poprzedniego pokolenia, pokolenia ktore nagle
        znalazlo sie w zupelnie odmiennych warunkach polityczno-ekonomicznych i spora
        czesc osob nie potrafi sie odnalezc? czy "dziedziczymy" ich rozczarowanie nowa
        rzeczywistoscia?

        2 ROCZNIKI "NA SKRAJU"
        czy mlodzi ludzie urodzeni w latach 80-tych lepiej sobie radza, maja mniej
        pretesji do swiata niz ich zaledwie kilka lat starsi koledzy pamietajacy
        niebieskie fartuszki, pochody pierwszomajowe i cukierki na kartki?
        • kwieto Re: POKOLENIE X made in Poland 23.01.02, 08:23
          No i tu jest problem - bo nawyki od starszych przejmuje sie wg mnie w jakims
          stopniu zawsze, wiec ciezko to nazwac konfliktem pokolenia "przelomu".

          do tego "na skraju" tez sie nie poczuwam. Nie widze wyraznej granicy pomiedzy
          soba a rocznikami wyzszymi czy nizszymi. Jest pewien trend, ze kazdy kolejny
          rocznik okreslam "gorzej" - ale mysle, ze jest to naturalne. Ci sami ludzie po
          paru latach moga bardzo pozytywnie zaskoczyc.


          No i np. ja od dziecka jestem przyzwyczajony do tego, ze rodzice maja wlasny
          biznes, wiec do swego rodzaju "kapitalizmu" jestem przyzwyczajony od dawna,
          traktuje go jako cos naturalnego. Nie czuje nijak tej "przelomowosci". O
          pokoloeniu przelomu, to juz predzej moga mowic dzisiejsi 30-40latkowie, ktorych
          ta zmiana zastala na studiach, roczniki 60-70...

          A my (roczniki 70-iles) to juz taka piata woda po kisielu...
    • ptc Re: POKOLENIE X made in Poland 23.01.02, 10:40
      Czepiacie się kochani semantyki, a pomijacie najważniejsze aspekty tego wątku.
      Czy wy w ogóle widzieliście jak wygląda świat poza dużymi ośrodkami. Proszę się
      przejechać na prowincje i zatrudnić w jakieś firmie, życzę powodzenia. Naprawdę
      społeczeństwo jest tak podzielone, a dla młodzieży jest to znamienne, że trudno
      dzisiaj mówić o pokoleniu jako zbiorowości o wspólnych wartościach. Przecież
      tutaj na forum znajdują się ci pozytywnie uprzywilejowani, mogą sobie snuć
      refleksje. A reszta młodzieży, nawet nie słyszała w życiu o jakimś tam X, Y.
      Ona swoje najpiękniejsze lata marnuje, bo żyje tam, gdzie jest pustka. A co z
      blokersami, jakoś tego nikt nie podjął. Jak oni się mają do tej złotej legendy.
      Fajnie, że jesteśmy piekni, wykształceni, robimy kariery i widzimy tylko czubek
      własnego nosa. A może tak rozglądnąć się dokoła i zobaczyć inne światy.
      Przypomina się mi wypowiedź dziewczyny z Kanady, to tak jakby opisywała, to co
      tutaj się dzieje. Bez zaplecza nigdzie nikt nie wypłynie na szerokie wody,
      wcześniej lub później pójdzie pod wodę.
      • Gość: mak05 Re: POKOLENIE X made in Poland IP: *.*.*.* 23.01.02, 12:34
        Słyszałam kiedyś, że : "to nieprawda, że młode pokolenie podobne jest do swoich
        rodziców, młodzi podobni są do czasów w jakich żyją...A czasy te tworzą dorośli"

        Sfrustowane pokolenie?
        A czy każde kolejne pokolenia nie wskazują na różne przyczyny swoich
        frustracji?
        I jak pamiętam to często bywało przyczyną różnych zawieruch dziejowych.

        Ptc pisze:
        <Nie wiem, być może dojdzie w końcu do niezadowolenia młodego pokolenia, do
        artykulacji tej frustracji. Zależy to jednak od tego jak będą kształtować się
        atrybucje porażki. >

        Trochę więcej w związku z tym ostatnim zdaniem proszę.
      • kwieto Re: POKOLENIE X made in Poland 23.01.02, 12:57
        A ja znam (na prowincji) takich ktorym sie udalo. I nie ida pod wode. Mimo ze
        nie mieli zaplecza. Wiec nie kazdy i nie zawsze pod ta wode pojdzie. Moze tym
        sie zajac, zeby ludzie sobie potrafili poradzic, a nie narzekaniem, ze swiat
        jest do dupy?
    • Gość: Poganka Re: POKOLENIE X made in Poland IP: *.pascom.com.pl 23.01.02, 15:11
      bo to jest tak, świat manipuluje naszymi myślami...steruje nimi
      ostatni moja znajoma poprosiła mnie o radę w sprawie pracy
      po skończeniu studiów naszła ją wręcz histeryczna potrzeba zaturudnienia się
      gdzieś, gdziekolwiek
      pytam się: dlaczego chcesz pracować?
      - bo nie masz pieniędzy? przecież możesz zarobiać jak dotychczas tłumaczeniami
      - bo masz za dużo czasu? masz rodzinkę, znajomych, psa, swoje pasje - wolisz
      tracić 12 godzin życia dziennie dla jakiejś zagranicznej koorporacji?
      - zatrudnię kogoś - do psa, sprzątania itd...
      - kurczę coś mi nie gra, przecież to Ty kończyłaś ekonomię a nie ja
      - a może chcesz prestiżu, kariery, dowartościować się
      - no nie, przecież wiesz że zawsze byłam panią swojego losu,
      - to dlaczego chcesz przestać nią być i stać się trybikiem w maszynce
      - no bo wiesz...wszyscy chodzą do pracy...ty chodzisz.
      n o w ł a ś n i e , w s z y s c y !!!
      • finnek Re: POKOLENIE X made in Poland 26.01.02, 00:34
        Tak to właśnie wygląda."Jak wszyscy".Nie mogę dojść tu do pewnej
        prawdy.Dlaczego,i kto to tak poukładał, po liceum idziemy na studia,po studiach
        do pracy a po pracy do drugiej pracy?Dlaczego?Dlaczego ludzie nie idą na studia
        dlatego,że chcą się dowiedzieć czegoś więcej o czymś co ich interesuje?Dlaczego
        wybierają kierunki rzekomo gwarantujące lepszą przyszłość,zapierając się przy
        tym,że nie uczestniczą w wyścigu szczurów?Grunt to mieć własną drogę.Własny
        cel.Pewnie że bez pieniędzy nie da się żyć.Ale pieniądze do życia ,czy życie
        dla pieniędzy.I tu kłaniam się w stronę Kameleona,który napisał <I to jest
        właśnie dzisiejszy bunt, opozycją do young urban person jest young energetic
        person, która mówi "nie pracuję dla sukcesu, SUKCES ZACZYNA SIĘ PO PRACY".>
        Sami sobie kierujemy życiem.Jak pójdziemy ta samą drogą co inni,to będzie nam
        tak samo żle.Ja staram sie szukać tego co może mi pomóc w realizowaniu marzeń,a
        nie tego co mi w tym przeszkadza.
        A jeżeli chodzi o bunt,to chętnie bym sie zbuntował,ale przeciw niezadowoleniu.
        I proponuje jakieś wspólne piwo.Popocieszmy się wtedy.:)))
        Pozdrawiam
        • Gość: ? Re: POKOLENIE X made in Poland IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 26.01.02, 12:52
          A ja poprostu lubię swoją pracę (nie ludzi z którymi pracuję, choć to też) ale
          to co robię, sfrustrowana się czuję kiedy, z jakichś powodów obiektywnych, nie
          mogę pracować i siedzę przy komputerze i przeglądam forum (nie formum
          oczywiście mnie frustruje tylko brak pracy.
          • kwieto Re: POKOLENIE X made in Poland 28.01.02, 19:42
            Z tym "nie pracuje dla sukcesu, sukces zaczyna sie po pracy" to moze byc
            roznie. Bo taka sentencja moze oznaczac, ze tak czy siak, marnuje w pracy co
            najmniej 8h mojego zycia dziennie, a czas po pracy jest moja odskocznia od tej
            beznadziejnej roboty... To ja wole, zeby praca byla moim sukcesem - czyli
            robic to co lubie, i zeby ow "sukces" dzial sie zarowno w pracy jak i po...
            • Gość: Poganka Re: POKOLENIE X made in Poland IP: *.pascom.com.pl 30.01.02, 11:30
              ech...chyba rzadko jest to tylko 8h,
              ja pracuję 7h choć wolałabym 5h albo jeszcze lepiej 3h
              za to samo wynagrodzenie albo jeszcze lepiej 0,
              wtedy odpadł by wogóle problem i można by sobie pracować
              wyłącznie dla przyjemności
              z przyjemnościami tak jest że i one mogą się okresami znudzić
              i co wtedy?
              kiedy jakaś firma nas sobie kupiła

              mam wspaniałą pracę ale i ona czasem staje się nudna
              szczerze mówiąc zdarza mi się narzekać (rzadko)
              wtedy wszyscy mi mówią - GRZESZYSZ!!!
              taaaka wspaaaaaniała praaaaca !!!
              wiem że grzeszę ale mam swoje zdanie - to żadna piękna misja choć czasem tak
              wygląda tylko przymus, dobrze jeśli się ten przymus polubi.
              I nie ma się co buntować, narzekać (dołączam się do ruchu antynarzekaczy).

              Kiedyś ktoś mi zadał takie pytanie:
              Czy gdyby nagle twój szef zarządził że wszystko co robisz w pracy
              będzie od razu trafiać do niszczarki papieru, ale dostaniesz 2krotną (albo
              3,4,5-krotną) pensję
              czy pracowałabyś dalej czy zmianiłabyś firmę.
              To mnie zastanowiło - po co się pracuje? wybrałam twórczy zawód a tu taki
              dylemat...






Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka