Dodaj do ulubionych

Onanizm, rozpacz i ....

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.03, 12:40
Moi drodzy, mam przyjaciółkę serdeczną, strasznie zagubiona ostanimi czasy,
sama nie umiem jej pomóc, może Wy będziecie mieć jakieś sugestie? Pomóżcie
proszę coś doradzić. Pokrótce jej historia:
Ona - dwudziestokilkuletnia atrakcyjna kobieta, on 6 lat starszy. Małżeństwo
z 5 letnim stażem. 3-letnie dziecko.
Po kilku miesiącach od ślubu ona odkrywa przyczynę rzadkich kontaktów
cielesnych między nimi - jego seriale samotne przed ekranem i
samozaspakajanie się. Kiedy go "nakryła" on zarzeka sie, ze z tym skończy,
ale to trwa i trwa. Ona nalega na pomoc specjalisty, on ją zwodzi i zapewnie,
ze sam da radę.
Nic się nie zmienia przez prawie 5 lat. Ona w międzyczasie ma romas, ale
kończy go po kilku miesiącach, chce ratować małżeństwo.
Nic sie nie zmiania, oddalają sie od siebie, przez ostatnie dwa lata
oddzielne sypialnie.
Ona, wygłodzona, wdaje sie w kolejny romans, ale już powazniejszy, wiele
znaczy dla niej ten człowiek, kocha go z wzajemnością.
Do tego wszystkiego jej mąż zupełenie nie pomaga jej w codziennych
obowiązkach (przy małym dziecku), na spacerze byl dwa czy trzy razy w ciągu
pół roku, dużo pracuje, śpi do połudnnia, nie uznaje żadnych jej koleżanek
etc.
Wyprowadziła się pół roku temu.
Nowy partner daje jej wiele szczęścia i ma świetny kontakt z maluszkiem.
Ale ona jest pogubiona strasznie, ma wyrzuty sumienia za samotność męża i nie
radzi sobie z tym.

Co o tym myślicie?

Co powinna wg Was zrobić? czy oni mieliby jeszcze szansę? Może ktoś miał
podobny problem?
z góry dzięki za każdy poważny głos,
Agnieszka
Obserwuj wątek
    • ariel23 Re: Onanizm, rozpacz i .... 25.09.03, 12:42
      A czy ten maz powiedzial czemu tak robil?
      I czy uwazal, ze a problem czy, ze wszystko jest z nim w porzadku?
      • Gość: Agnieszka Re: Onanizm, rozpacz i .... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.03, 12:50
        On na początku w ogóle nie chciał o tym mówić, potem, przyparty do muru uznał
        to za swój problem, ale nie chciał iść do specjalisty.

        Tłumaczył, że to nawey z czasów kiedy sam mieszkał w akademiku.

    • Gość: ToeToe Re: Onanizm, rozpacz i .... IP: *.ihug.net 25.09.03, 12:43
      Tu nie ma sie nad czym zastanawiac. Duzo szczescia kolezance zycze na nowej
      drodze zycia.
      • Gość: facet Re: Onanizm, rozpacz i .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.03, 12:50
        Popieram ToeToe, niech dba o siebie a nie o męża
        • Gość: Agnieszka Re: Onanizm, rozpacz i .... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.03, 12:52
          Ale jak jej wytłumaczyć, żeby dała sobie spokój z wyrzutami za męża?
          jest bardzo przybita, on ma duży wpływ na nią, mówi, ze zmarnowała mu życie etc.
          Ze nie ma dziecka przy sobie które jest dla niego całym światem (istotnie chyba
          troszkę dojrzał do ojcowstwa przez tę rozłąkę)
          Zapewni, ze zrobi już wszystko, ze sie zmieni żeby tylko wróciła...
          • Gość: ToeToe Re: Onanizm, rozpacz i .... IP: *.ihug.net 25.09.03, 12:55
            Powinna skorzystac z pomocy psychologa/psychoterapeuty...
          • Gość: jar Re: Onanizm, rozpacz i .... IP: 195.136.33.* 25.09.03, 13:10
            > Ale jak jej wytłumaczyć, żeby dała sobie spokój z wyrzutami za męża?
            > jest bardzo przybita, on ma duży wpływ na nią, mówi, ze zmarnowała mu życie
            > etc Ze nie ma dziecka przy sobie które jest dla niego całym światem (istotnie
            > chyba troszkę dojrzał do ojcowstwa przez tę rozłąkę)
            > Zapewni, ze zrobi już wszystko, ze sie zmieni żeby tylko wróciła...

            dojrzal do ojcowstwa?... niby w jaki sposob? oskarzajac zone i walac konia non
            stop?... bez przesady, to manipulant zwykly, ktory ma problemy i nie chce ich
            rozwiazac... szkoda czasu na takiego
          • ivek1 Re: Onanizm, rozpacz i .... 25.09.03, 13:16
            Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

            > Ale jak jej wytłumaczyć, żeby dała sobie spokój z wyrzutami za męża?
            > jest bardzo przybita, on ma duży wpływ na nią, mówi, ze zmarnowała mu życie etc
            > .

            Kiedys w nieistniejacej juz gazecie "na przelaj" przeczytalem fajny tekst:
            "Nekac kogos za onanizm w mlodosci to tak jak miec pretensje do glodnego
            dziecka, ze zjadlo sucha bulke przed wykwitnym obiadem"
            Ale jak ktos zarl tylko suche bulki w doroslym zyciu i dostal anemii to czy taka
            osoba ma jakiekolwiek prawo miec pretensje do innych, ze podsuwajac mu cieple,
            energetyczne dania nie byli w tym dosc konsekwentni?
            Zycze powodzenia Twojej kolezance i jak zwykle w takich przypadkach martwie sie
            tylko o potomstwo Twoich znajomych.
            pozdrawiam,
            Ivek
            • Gość: Agnieszka Re: Onanizm, rozpacz i .... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.03, 13:25
              Widzisz i ona też bardzo sie o maluszka martwi! To główny chyba problem jej
              rozterek i zakłopotania, wątpliwości.
              Maluch tęskni za tatą (choć b. lubi tez jej nowego partnera).
              • ivek1 Re: Onanizm, rozpacz i .... 25.09.03, 14:18
                Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

                > Widzisz i ona też bardzo sie o maluszka martwi! To główny chyba problem jej
                > rozterek i zakłopotania, wątpliwości.

                Nie dziwie sie jej w takim razie. Ciezko malemu byloby to decyzje wytlumaczyc w
                jakis rozsadny sposob.

                > Maluch tęskni za tatą (choć b. lubi tez jej nowego partnera).

                Oby wybranek Twojej kumpeli sprostal nielatwemu zadaniu jakie go czeka.
                Ale w szczesliwym zwiazku Twoja znajoma bedzie prawdopodobnie lepsza matka.
                Ja zreszta rowniez czekaja ciezkie boje o komfort psychiczny swojego syna.
                Moze zamiast rozpaczac powinna znalezc (we Wroclawiu?) jakas poradnie
                psychologiczna?
                Pozdrawiam,
                Ivek

                • Gość: alex Re: Onanizm, rozpacz i .... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 16:36
                  nie rozumiem. to dokąd ona sie wyprowadziła? do innego miasta, kraju? czy na
                  inną ulicę?
                  bo przecież skoro tata dojrzał do ojcostwa, to nic nie stoi na przeszkodzie
                  częstym kontaktom z synem. Wystarczy tylko chciec i mozna. a skoro ona sie
                  poczuwa, to mu tego nie utrudni.
                  Jesli on chce się zmienić, to powinien isc do terapeuty, nie wierzę, ze sam
                  sobie poradzi, skoro nie zdobyl sie na to przez tyle czasu ryzykując rozpad
                  związku.
    • sdfsfdsf Re: Onanizm, rozpacz i .... 25.09.03, 13:15
      nie rozumiem tej troski o meza prawde mowiac, przeciez facet swietnie sie bawi
      nadal przed ekranem
    • Gość: Imagine do Agnieszki IP: *.unl.edu 25.09.03, 17:04
      wszyscy tu pieprza jak potluczeni. problem wyglada jak nastepuje.
      ten mezulek ma lek przed kontaktem z kobieta. onanizujac sie, ma kontrol nad
      swym wytryskiem, on dyryguje, kiedy i w jaki sposob dochodzi do ejakulacji.
      w kontakcie z kobieta, stymulacja just o niebo silniejsza i ten mezczyzna boi
      sie utraty kontroli nad swa przyjemnoscia. oto slowo klucz: SWOJA przyjemnoscia.
      srodowisko, w jakim przebywa penis (pochwa) jest tak wybuchowe dla niego, ze
      unika tego kontaktu jak moze. wlasna reka jest bardziej elastyczna i latwo ja
      kontrolowac wydajac polecenia z wlasnego mozgu. w kontakcie z kobieta jest o
      wiele trudniej kontrolowac wrazliwosc swego czlonka. mezczyzna nie ma juz
      calkowicie kontroli nad uciskaniem wlasnego czlonka.
      ten mezczyzna musi przejsc samego siebie i przestac sie bac kontaktu z kobieta.
      jest tylko jedna droga. praca nad "odwrazliwieniem" czlonka na impulscy i dotyk
      kobiecej pochwy. kazdy rozsadny seksuolog zna zapewne metody jak to robic.
      jesli chca sprobowac, oto jedna z metod: kobieta pokrywa swa dlon jakims kremem
      i onanizuje swego mezczyzne, nie dopuszczajac do ejakulacji. ta ukremowana reka
      ma symulowac srodowisko pochwy. on musi sie nauczyc CHODZIC od nowa.
      to tyle. polecalbym taoistyczne metody, ich lecznicze pozycje i SET OF NINE.
      Imagine.
      • Gość: ap1 Re: do Agnieszki IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 26.09.03, 12:18
        -lek seksualny przed kobieta to jedno ale zycie owej kobiety i dziecka itp to
        chyba juz cosik innego co? Niestety wraz z uplywem czasu jedno na drugie po
        prostu rzutuje coraz bardziej a za chwile rzutowac juz nie bedzie mialo na co.
        - i zadne nawet taoistyczne metody nie pomoga jednej stronie i nie zadzialaja
        cudownie niczym czarodziejska rozdzka
        -problemem jest tylko to czy;( w/g mnie oczywiscie)
        *czy kobieta chce jeszcze walczyc i czuje ze walczy o cos
        *czy wzbranianie sie przed nowym zwiazkiem nie jest podyktowane-tu uproszcze
        troche-bo skladalam przysiege ze na dobre i na zle itp.
        *moze stan "zastania" robi krzywde wszystkim?
        • Gość: Agnieszka Re: do Agnieszki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.09.03, 14:28
          ja sądzę, ze "bo przysiegałam" właśnie to spory jej problem; no i trochę lęk
          przed zmianami...

          • Gość: Terry Re: do Agnieszki IP: 5.3.1R* / 217.153.50.* 26.09.03, 18:57
            Niec się nie przejmuje. Obecnie im więcej tym lepiej. Koniecznie niech pamięta
            o orgazmie.
        • Gość: girlfriend Re: do Agnieszki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 19:23
          > -lek seksualny przed kobieta to jedno ale zycie owej kobiety i dziecka itp to
          > chyba juz cosik innego co? Niestety wraz z uplywem czasu jedno na drugie po
          > prostu rzutuje coraz bardziej a za chwile rzutowac juz nie bedzie mialo na co.
          > - i zadne nawet taoistyczne metody nie pomoga jednej stronie i nie zadzialaja
          > cudownie niczym czarodziejska rozdzka
          > -problemem jest tylko to czy;( w/g mnie oczywiscie)
          > *czy kobieta chce jeszcze walczyc i czuje ze walczy o cos

          oczywiście - przecież Agnieszka napisała, że kobieta ma wyrzuty sumienia
          nic dziwnego że ma - odeszła (zwiała po prawdzie) bo problem ja prerósł, co nie
          znaczy że ma załatwiony biznes z tym pierwszym

          tak się kończy odchodzenie do zamiast od
          no niestety

          :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka