Dodaj do ulubionych

Kierowcy wariaci

11.07.08, 20:28
Co zrobićw przypadku jazdy z kierowcą wariatem, który znacznie
przekracza dozwoloną prędkość, a nam jako pasażerom żołądek
podchodzi do gardła ze strachu? Dodam, że perswazje niewiele
pomagają, ew. zwalnia do 110 km/h na naszych wąskich i krętych
drogach, pełnych TIRów i innych przyjemności.

Poza tym robi karczemne awantury jeżeli pilot ma trudności ze
znalezieniem dogi, której wcześniej nie przedstawił mu na mapie, a
sam spisał oznaczenia dróg z jakieś mapy, ale bynajmniej nie tej,
którą dał pilorowi? Chodzi o takie wściekłe awantury z rzucaniem
k.....?

Czy jedynym wyjściem jest nie wsiadanie po raz wtóry z tym kierowcą
do samochodu?
Obserwuj wątek
    • green_land Re: Kierowcy wariaci 11.07.08, 20:31
      > Poza tym robi karczemne awantury jeżeli pilot ma trudności ze
      > znalezieniem dogi
      Wyrzuciłabym go z samochodu.

      Jeżeli jest dobrym kierowcą, ale "tylko" jeździ szybko, nie
      przeszkadzałoby mi to. Jeżeli jest nerwowy i ta jego jazda wynika z
      charakteru /odreagowuje/, to wolałabym nie mieć przyjemności jazdy z
      takim gościem.
      Jeżeli ma kogoś nad sobą/szefa itp./ to zwyczajnie naskarżyłabym.
      • elisabeth_cruel Re: Kierowcy wariaci 11.07.08, 20:40
        green_land napisała:

        > > Poza tym robi karczemne awantury jeżeli pilot ma trudności ze
        > > znalezieniem dogi
        > Wyrzuciłabym go z samochodu.

        Pilota czy kierowcę? ;)

        > Jeżeli jest dobrym kierowcą, ale "tylko" jeździ szybko, nie
        > przeszkadzałoby mi to. Jeżeli jest nerwowy i ta jego jazda wynika
        z charakteru /odreagowuje/, to wolałabym nie mieć przyjemności jazdy
        z takim gościem.

        Faktycznie jest nerwowy, popatrz, nie pomyślałam o tym wcześniej.
        Ale to chyba bardziej wynika z chorej ambicji, zeby być najlepszym,
        najszybszym i z perfekcjonizmu, żeby niezależnie od sytuacji na
        drodze być na czas.

        A ja po parogodzinnej jeździe wychodzę z samochodu po prostu chora.
        • green_land Re: Kierowcy wariaci 12.07.08, 08:57
          Tak sobie myślę, że najrozsądniej było by zwyczajnie poprosić go o
          spokojniejszą jazdę. Bez podnoszenia głosu, bez paniki w oczach i
          nie dając się wyprowadzić z równowagi. Ważne też, by - gdy zacznie
          się sciekać itp - nie odpowiadać tym samym, ale zachować stoicki
          spokój i... życzliwość w stosunku do niego. A przynajmniej warto
          spróbować.

          >to chyba bardziej wynika z chorej ambicji, zeby być najlepszym,
          > najszybszym i z perfekcjonizmu, żeby niezależnie od sytuacji na
          > drodze być na czas.
          Samo bycie na czas jest bardzo dobrą cechą. Byle nie wpadał w
          skrajności.
          Jeżeli chce być najlepszym i najszybszym, to już cięższa sprawa.
          Jeżeli ma trochę po 20-tce, to może być zrozumiałe. Ale jak
          przekroczył 30 to już ciężka sprawa.
          Mimo wszystko wychodze z założenia, że -jeżeli jego IQ nie wynosi 70-
          serio - to można się z nim dogadać i mieć nadzieję, że zrozumie.
          • elisabeth_cruel Re: Kierowcy wariaci 12.07.08, 09:03
            Nie mam odwagi prosić go,żeby jechał poniżej setki, bo na ogół
            jeździ 120, bo to podwiezienie to była przysługa z jego strony,
            trochę mu krzyżująca plany - chciał zdążyć na imprezę wieczorem do W-
            wy.

            Niestety zachowanie w takim układzie spokoju czasami nie wchodzi w
            grę - on jest przemocowcem, poniżającym i tyranizującym innych, co
            działa na mnie jak płachta na byka (z powodu doświadczenia
            przemocowego męża).

            Ma już gruuubo po 20-ce :)

            Jego znajomi też boją się z nim jeździć (czasem ich podwozi). Mówią,
            że on leczy w ten sposób swoje kompleksy, ale nie bardzo to
            rozumiem, co ma jedno do drugiego.
            • green_land Re: Kierowcy wariaci 12.07.08, 15:24
              >on leczy w ten sposób swoje kompleksy, ale nie bardzo to
              > rozumiem, co ma jedno do drugiego.

              Bo nie ma nic wspólnego:) Tylko jemu się wydaje, że szybką i
              ryzykowną jazdą coś sobie /i innym/ udowadnia.
              Jest szansa, że kiedyś zrozumie. Oby tylko nie zapłacił wtedy zbyt
              wysokiej ceny za taką lekcję.

    • opcja1-3 Re: Kierowcy wariaci 11.07.08, 20:59
      Dobrze jest zabrać ze sobą święty obrazek.
    • paco_lopez Re: Kierowcy wariaci 12.07.08, 10:14
      ja bym mu jeszcze leczniczo miche wyklepał i tyłek skopał. to typ
      buraka za kierownicą. taki syndrom. może być ok w innych sytuacjach,
      ale jak kółko ma przed sobą odzywa się w nim cham.
      • elisabeth_cruel Re: Kierowcy wariaci 12.07.08, 10:21
        Lopez, masz stuprocentową rację, tylko chciałam się upewnić, że mam
        słuszne podejrzenia :)

        Nie mówiąc o tym, że naraża moje życie, np. przeżyłam chwilę grozy,
        gdy wykręcał na wąskiej jezdni, a z naprzeciwka nadjeżdżał TIR. Nie
        ustąpił mu pierwszeństwa, tylko "wepchnął" się przed niego, dobrze,
        że kierowca TIRa był normalny i zwolnił, ale przeżycie było jak na
        filamach grozy.

        Gdyby nie to, że boję się prowadzić poza miastem (boję się
        wyprzedzać) nigdy nie pojechałabym z nim w trasę.
        • malakas Re: Kierowcy wariaci 12.07.08, 10:46
          Naunęła mi sie taka anegdotka. Sędzia, która po latach zdecydował
          sie kupić samochód, zrobił sobie prawo jazdy, pojeździł trochę,
          poczem westchnął głęboko rzekłszy: "Boże, iluż ja niewinnych ludzi
          skazałem"
          Naucz sie jeździć albo zamów taksówkę.
          Wdzięczność ludzka nie zna granic...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka