alexolo
22.07.08, 07:44
jestem ..lekko zdegustowana...moim zwiazkiem....
przez 15 lat małżeństwa.. mój ex nie interesował sie moja osoba
...ubolewałam nad tym ale chyba sie przyzwyczaiłam.. obecny
partner....jest przeciwieństwem...ale równiez nie jest mi dobrze!!
boje sie ż e jego związek "upadł przez uduszenie!!
zauwazyłam że partner.. nie chce funkcjonowac be ze mnie!!
i również nie pozwala mi funkcjonoac bez niego..
2 min moje wyjście do sklepu po cos tam jest wielkim problemem
.....nie jest realne .. np " ja ide po bułki a ty zrób herbate"!!!
partner twierdzi z e razem idziemy po te bułki i razem robimy
herbate..... w sklepie tez nie moze byc podziału na role.. "ja lece
po to ty szukaj tego"
wszystko robi on a ja mam stac u boku..
wczoraj był u nas jego znajomy który przyszedł pogadac o
pracy...stwierdziłam ż e "wy sobie tu gadajcie a ja skocze do
znajomej odebrac rzeczy z wakacji"
o matko moj partner oszalał... zamiast słuchac/rozmawiac kolegi
zrobił wielką scene zazdrosci.. i mimo ż e wycofałam sie z wyjcia
z domu.. on gadal tylko o tym .. że on chce razem a ja
oddzielnie... nie wytrzymałam i powiedziałam mu...że mimo z e jestem w
związku jestem oddzielnym organizmem.. i moge oddychac i on nie
musi robic tego za mnie... i on tez moze oddychac be ze
mnie...choc chyba tego nie wie..
pół nocy miałam nie przespane i od rana ciagle pratensje" jak to
myslałam ż e jesteśmy całościa ... a tu sie okazuje że jestesmy
oddzielnymi istotami... to w takim razie .. niech kazdy robbi co
chce... bo jestesmy oddzielnymi organizmami itp..na nic moje
wyjasnienia.. ż e zwiazek to dwie osoby.... a nie jedna całosc....ż e
mozemy sobie wiele dac nawet jak jestesmy różni i mamy rózne
poglady.. do niego to nie dociera!!! ja sie dusze!!!
dzis miałam scene..... mój kochany chłopak pyta mnie czy cos mi
zrobic na śniadanie.. ja jeszcze w łóżku i ochoty nie mam.. ale
żeby mu nie było przykro mówie" tak jak robisz to mi na potem
zrób bułke z szynka "
on " kochanie z szynka ..? a moze z kotletem mielonym ja jem z
kotletem..?"
ja na to " nie nie dzieki kotlet na obiad... teraz zjem raczej
z szynka "
on na to " no tak zawsze musisz miec swoje zdanie.. a ja 3 h
robiłem te kotlety... ale ty zawsze musisz po swojemu.. zawsze
inaczej.. co nie smakuja ci... ( i tu narasta jego frustracja...
nie wiadomo czemu....nakręca sie) ....to ja te kotlety wyrzucam do
śmieci!!!!!!"
i zanim cos powiedziałam ... wyrzucił.....i wyszedł do pracy....
2 dn temu była jazda ż e w połowie nocy zmieniłam łóżko....zameczał
mnie tym non stop..
on ma 2 m i 140 kilo... hrapie jak smok ...łóżko jest wąskie..
ja wciśnieta gdzies miedzy oparciem a jego wielkim ciałem.. spocona
( taka masa jednak grzeje) i umeczona jego hrapaniem.. nie moge
spac.. on lezy " pan basza" na 110 a ja mam wolnej przestrzeni 40
cm.... rano na 6 do pracy... nie wytrzymałam .. poszłam położyc sie
do innego łózka,,,w końcu zasnełam....ale na krótko... o 4 rano
stał na demna .. szantazujac mnie ż e jak zaraz nie wróce do niego
to on sie wyprowadza... w pół śnie powiedziałam ż e mi wszystko
jedno.. i żeby sie zlitował i dał mi sie przespac.../// tak meczył
ż e musiałam wrócic... juz nie hrapał.. podobno warował ..i nie spał
abym ja mogła sie wyspac" dla ciebie kotku wszystko'
a i w ciagu dnia wszystkim opowiadał jak to zmuszał sie do nie
spania.. abym to ja mogła spac.. i kazał sie mi tłumaczyc i
przepraszac ż e zmieniłam łóżko....
sorki z a wynużenia ale to mnie przerasta...
np dzis mam wolne.. on w pracy... najpierw mnie pyta co bede robic
ja mu na to" posprzatam ugotyje ..i jak bedzie pogoda moze na
rowerze pojade na basen"
miałam juz 2 sms które w sktócie mówiły" JA BYM NIE POSZEDł NA
BAEN BEZ CIEBIE!!!
czyli kochany kotku .. siedz i grzecznie czekaj na swojego kocurka
.. wróce ok 18 .. to sobie gdzies pójdziemy"!!!!!!!!
o nie!!!!