kredka252
22.07.08, 17:04
znamy sie od kilkunastu miesięcy, od kilku trochę bardziej sie kolegujemy.
Swietnie się rozumiałyśmy, podobne poglądy i poczucie humoru.Była bardzo
pomocna kiedy miałam kłopoty i za to jestem jej wdzięczna, ale od jakiegoś
czasu jej zachowanie troche mnie zastanawia.
Kazdą wolną chwilę, mimo że ma rodzinę męża i dzieci, chce spędzać ze mną,
odprowadza mnie do pracy i zawsze prosi mnie, zebym po skończeniu swojej pracy
odwiedzała ją w jej miejscu pracy. Kiedy tego nie robie oczywiście obraża się.
W pracy nie zawsze mogę odebrac telefon a kiedy nie odbiore wydzwania do mnie
kilkanaście razy a kiedy i to nie przynosi efektów, wydzwania do wspolnych
znajomych i wypytuje co się ze mna dzieje.
Jak nie mam ochoty się spotykać wymyśla jakiś pretekst, zeby do mnie
przyjechać ( ostatnio wymysliła jakies porwanie -nie mam sił opisywać tej
historii- oczywiscie przestałam wierzyć w te jej problemy).
Wczoraj byłam u mojego faceta w domu ,zadzwoniła ze bedzie za kilka minut, ze
zajmie mi tylko 2 minuty bo ma cos ważnego, oczywiscie nie było to nic
ważnego, pogadała o pracy, zapaliła papierosa i poszła do domu.
Jak nie odbierałam telefonu(mimo, ze wczesniej powiedziałam jej, że go
wyłączam)zerwała sie z pracy i przyjechała do mnie do domu sprawdzić co się
dzieje!!!!!
W ciągu dnia wysyła smsy i sie obraża jak nie odpisuję.
Miałyśmy razem z jej rodziną jechac na wczasy, kiedy sie okazało, że ja musze
zmienić swoje plany z powodów zawodowych ona zrezygnowała z wakacji z mężem i
dziećmi. Próbowałam wyjaśniac, że czasami potrzebuje chwilę samotności,że mam
swoje sprawy o którcy ona wcale nie musi wiedzieć, że po pracy jestem zmęczona
i nie mam ochoty się spotykać, że nie może tylko mi tak poświęcać swojego
czasu, że to się robi dziwne, doszło do sytuacji, że wyprosiłam ją z domu -
ale nadal nic do niej nie dotarło. Nie wiem co mam o tym myśleć, jak jej
przetłumaczyc? Chyba zaczynam sie jej bać:)