Moje problemy...

06.08.08, 19:56
Ostatnio coraz bardziej odnoszę wrażenie ze nie pasuje do tego otoczenia...
Właściwie nie wiem od czego zacząć... W domu czuję się jakimś wyrzutkiem,
kiedyś byłem dość słabym uczniem w liceum się naprawdę wyrobiłem, zabrakło mi
jednej oceny do paska, oczywiście w domu tego nie docenili w żaden sposób,
jedyne co usłyszałem to " Super..." ale poprzednich latach gdy miałem złe
oceny to oczywiście byłem tym najgorszym, najgłupszym... :|
Właściwie liceum to był przełom w moim życiu, zmieniłem się , zmieniło się
moje podejście do życia... nauczyłem się również uczyć się na cudzych błędach,
ale przez to tracę znajomych ponieważ: nie upijam się do nieprzytomności , nie
pale papierosów, nie uprawiam seksu z pierwszą lepszą laską. Ostatnio zdarzyło
mi się jechać ze znajomymi samochodem, nikt nie zapiął pasów oprócz mnie a
kumpel pędził jak głupi... powiedziałem że jeździ nieodpowiedzialnie i że
wracam do domu autobusem, oczywiście w samochodzie były teksty " daj spokój
przecież nic sie nie stanie" jednak wole dmuchać na zimne niż się później
sparzyć... Noo właśnie i tu sie pojawia mój problem mam 18 lat i czy ta moja
zapobiegawczość nie jest wadą ? Staram się myśleć przyszłościowo wiem że bez
nauki mało co osiągnę w życiu, o studiach już dawno myślałem, poświęcam mój
wolny czas by uczyć innych jak i samemu się dokształcać, każdy do mnie
przychodzi z prośbą, z radą LECZ mało kiedy co z tego mam... Jedni się bawią
na imprezach a ja siedzę w domu i się uczę ( postawiłem sobie dość wysoko
poprzeczkę , chcę iść na biotechnologie) dlatego też czasem bywam postrzegany
za sztywniaka... Stworzyłem sobie taki mój mały świat w którym niema czasu na
myślenie o tym że jestem samotny; szkoła, nauka, siłownia, rower , przyjaciele
tym staram sobie zapełnić wolny czas.
Jak myślicie powinienem rzucić na luz i być jak inni? Czy może poczekać aż los
zrekompensuje mój poświęcony czas?
    • maureen2 Re: Moje problemy... 06.08.08, 20:20
      nie wrzucać,zajęcia,wąski krąg znajomych i target,to wystarczy,
      kumplowanie z ludżmi,co nie mają pomysłu na życie,tylko blaa,blaa
      szkoda na nich czasu,ich blabalnie nic ci nie daje,co z tego,że
      bedziesz dla nic fajny gość,co fajnie rzyga na kacu ?
      • mahadeva Re: Moje problemy... 06.08.08, 20:45
        dokladnie, oni za jakis czas sie stocza i beda go prosic o pomoc, o
        zaltwienie pracy i takie tam...
    • mahadeva Re: Moje problemy... 06.08.08, 20:40
      wierz mi, zrekompensuje! ja tez bylam 'kujonem' ale dobrze sie przy
      tym bawilam, na studiach tez super, dzieki temu mialam rpespektywy,
      troche zmarnowalam, ale prace mam calkiem dobra, z fajnymi ludzmi,
      prestizowa, znajomi tylko mi zazdroszcza samochody, wyjazdow... ja
      przynajmniej nie musze sie martwic, ze nie realizuje swojego
      potencjalu :) zaplanuj tez dalej niz studia :) co bedzisz chcial
      robic po tej biotechnalogii! za moich czasow inne kierunki byly
      uznawana za najlepsze, ale moze to sie zmienilo :)
      • malawinka Re: Moje problemy... 06.08.08, 20:50
        prestiżowa...,samochody.. wyjazdy... fajni ludzie...
        slajdy na konferencji włączasz
        • mahadeva Re: Moje problemy... 06.08.08, 20:55
          chce tylko powiedziec, ze autro dobrze robi inwestyjac w swoj
          rozwoj, nigdy nie bedzie musial nikogo prosic o pomoc, bac sie o
          przyszlosc, narzekac, bedzie nalezal do grona osob szczesliwych
          a po co slajdy? :)
      • mlody_18 Re: Moje problemy... 06.08.08, 20:56
        > wierz mi, zrekompensuje! ja tez bylam 'kujonem'...

        Tzn. ja nie jestem kujonem po prostu trzymam rękę na pulsie i skupiam się na
        przedmiotach wiodących :)
        ale dziękuje za słowa otuchy ;)
    • vangelis2 Re: Moje problemy... 06.08.08, 20:46
      Młody ! Tak trzymaj! Uważam ,że jesteś ok. Patrz na siebie nie na innych.Uważam
      ,że jesteś rozsądnym młodym facetem. Tak trzymaj. Powodzenia. Pozdrawiam.
    • mlody_18 dziękuje wszystkiem! :) 06.08.08, 20:59
      czasem takie wygadanie się anonimowe dużo daje bo już mi się poprawił humor
      dzięki Wam :)))
      Szczerze mówiąc dziewczyny jak na razie też nie znalazłem na poziomie, ale na
      wszystko przyjdzie pora, może na studiach zacznie się 'normlane' życie, życie
      wśród ludzi z pasjami :) Macie racje najlepiej trzymać się własnego zaufanego
      grona prawdziwych przyjaciół;) Jeszcze raz thx ;) :*
      • princessofbabylon Re: dziękuje wszystkiem! :) 10.08.08, 13:39
        może na studiach zacznie się 'normlane' życie, życie
        wśród ludzi z pasjami :)


        ojj, nie wiem...
    • m-i-l-v-a Re: Moje problemy... 06.08.08, 21:03
      Podoba mi się w Tobie to, ze postępujesz zgodnie ze swoimi zasadami (zasady tez
      godne pochwały). Często ludzie zaszufladkowani na starcie do jakies kategorii
      (słaby uczeń, rozrabiaka...) tkwia w tej swojej szufladce do końca życia. Ty
      wspiąłes się pare szufladek w gore z własnej inicjatywy, mimo braku wsparcia
      (jak mi się wydaje)ze strony rodziny. To też jest godne uznania.
      Z tego co piszesz wynika, ze masz przyjaciół, masz swoje pasje, zainteresowania.
      Spedzasz czas pozytecznie, myslisz perspektywicznie. Moim zdaniem : "Tak trzymaj".
      Niektorzy z tych, ktorzy teraz sie smieja, tez się kiedyś do Ciebie przekonaja,
      wtedy gdy zaakceptują to, ze jesteś soba i robisz to co Ci daje satysfakcję, a
      nie to co jest akurat na topie.
      Bedą z Ciebie ludzie :-). Powodzenia
      • vangelis2 Re: Moje problemy... 06.08.08, 21:13
        Milva! Fajnie to napisałaś.Myślę ,że masz z pedagoga.












        • vangelis2 Re: Moje problemy... 06.08.08, 21:15
          Coś Pedagoga . Sorry
          • m-i-l-v-a Re: Moje problemy... 06.08.08, 21:29
            Dzieki bardzo; mam coś z rodzica :-)
      • mlody_18 Re: Moje problemy... 06.08.08, 23:59
        > Podoba mi się w Tobie to, ze postępujesz zgodnie ze swoimi zasadami (zasady tez
        > godne pochwały). Często ludzie zaszufladkowani na starcie do jakies kategorii
        > (słaby uczeń, rozrabiaka...) tkwia w tej swojej szufladce do końca życia. Ty
        > wspiąłes się pare szufladek w gore z własnej inicjatywy, mimo braku wsparcia
        > (jak mi się wydaje)ze strony rodziny. To też jest godne uznania.

        Tak to prawda, były wzloty i upadki ale do wszystkiego dożyłem prawdę mówiąc
        sam, nauka, gotowanie , zainteresowania itp itd Nie pochodzę z jakieś
        patologicznej rodziny lecz chyba z takiej gdzie rodzice nie nadają się na
        rodziców...heh.. to smutne ale prawdziwe, bynajmniej wiem jakich błędów nie
        popełnię w przyszłości... Czasem się zastanawiam skąd we mnie jest tyle siły aby
        dążyć ku swojemu, może to też to że wiem że są młodzi ludzie w gorszej sytuacji
        niż ja. :) Mimo że doskwiera mi brak rodzinnej miłości to nie będę się poddawał :)


        To miłe że ktoś mnie pochwala i dobrze mi życzy ;)

        POzdrawiam!
        • wredzioszek Re: Moje problemy... 07.08.08, 22:10
          hej, młody. z Ciebie jest super gościu. sluchaj, póki masz takich głupawych
          kolesi to nie przejmuj sie tym co gadają. ja akurat nie uważam że to głupie by
          zapinac pasy i przestrzegać prędkości. a jak jeszcze masz czasem wątpliwości to
          obejrzyj jakiś program często są w tv, gdzie rodzice płaczą bo synek nie zyje, a
          pędzili samarkacze jakby ich coś gnało. słuchaj, moim zdaniem jestes fajny
          człowiek, pewnie że myśl o studiach i stawiaj sobie ambitne cele. otworzą się
          przed Tobą horyzonty, dobra praca. poza tym masz swoje zdanie- Ty wiesz jakie to
          cenne w tych czasach. człowieku, raczej wzmocnij bycie sobą. nie miej
          watpliwości że postepujesz dobrze. kumpluj sie, warto mieć kolegow, ale sorry
          nie porzucaj swojego zdania tylko dlatego że ktoś kto nie ma oleju w głowie
          uważa że coś jest cool. człowieku z Ciebie będą ludzie!!!! gratulacje i
          powodzenia!!!!!
    • marysia.9 Re: Moje problemy... 10.08.08, 14:15
      Zadałeś pytanie - czy ......... otóż jeśli to co robisz nie jest na siłę to
      znaczy odpowiada ci to i nie masz żadnych wyrzutów ,że sie poświęcasz to tak
      trzymaj.
      Wydaje mi się jednak ,że to nie jest w twojej naturze bo gdyby tak było to
      jednak byś szalał :)Więc pytasz tylko aby się upewnić w tym ,że jesteś
      "normalny" - tak jesteś normalny :) Nie oglądaj się na innych , każdy ma swoje
      życie ,każdy swoją drogę do przejścia.Zawsze w ostatecznym rachunku musisz
      liczyć tylko na siebie ,więc bez złudzeń ,że coś tracisz !

      Postawa godna pochwały i życzę powodzenia i spełnienia swoich założeń.
    • ela282 Re: Moje problemy... 10.08.08, 14:44
      Młody bądź sobą, oni będą Ci jescze zazdrościć.
    • trollik.morski Re: Moje problemy... 10.08.08, 14:50
      Młodzieńcze, chciałbym mieć takiego syna!
      Obyś tylko nie dał się omotać durnym babom! Zazaczam: DURNYM!!!!!!!
      Bo normalne i tak cię SAME dopadną :))))
    • sbelatka Re: Moje problemy... 10.08.08, 20:08
      mlody.. rachunek moim zdaniem jest prosty

      ile lat musisz zainwestowac w to, zeby osiagnąc cel czyli zosatc
      biotechnologiem? jakies 5 jeszcze.
      Ile lat mozesz miec Z TEGO powodu korzyści>
      65 (pojdziesz na emeryture) - 25 (skonczysz studia) = 40 lat
      robienia tego co chcesz i chyba za przyzwoita kasę...

      OCZYWISCIE mozesz te najblizsze 5 lat sie dośc dobrze bawic a potem
      40 żalować, ze je w pewnym sesnie zmarnowałeś...

      Ja mam wrażenie, ze sobie juz odpowiedziales i ze szukasz tutaj
      potwierdzenia sluszności swoej decyzji

      i wiesz co? czytam, ze masz pzryjaciól i swoej zajęcia. I to na tym
      etapie wystarczy.
      Zbyt duzo można zyskać lub stracić

      A co do pomagania innym.. Coz, uczenie innych pzrynosi BARDZO dużo
      korzyści uczącemu. To jest fakt o którym nawet nie ma co dyskutowac.

      Jedyny powod żeby tego nie robic - to poczuie, ze jest sie
      wykozrystywanym lub ze sparwia Ci to przykrośc

      pzykro mi, że rodzice nie doceniaja Twoich osiągnięc, Twojego
      zaangażowania.
      Ale wiesz co.. to niestety typowe dla wielu rodziców. Potrafia
      krytykować, porównywać (na niekozrysc) a maja problemy z chwaleniem
      własnych dzieci.

      Bo to co dobre uważają za OCZYWISTE! Więc kiedy nie spełniales ich
      oczekiwan to Ci o tym mowili. A teraz robisz to co dla nich jest
      oczywiste i w ich odczuciu nie ma o czym mówic. Tak jak wtedy gdy
      rodzice nie chwala dzieci gdy sa grzeczne - bo one maja być gzreczne.

      mlody - rob to co uważasz za dobre.
      nie daj soebie wmowic, ze ci ktorzy olewaja teraz szkole wiedza
      lepeij i sa lepsi
      czas pokaze kto postawil na lepszego konie - ja postawiłabym na
      Ciebie!

      powodzenia
    • lifeisaparadox Re: Moje problemy... 11.08.08, 01:05
      Ja mysle ze mlody ma racje, cos tu nie pasuje.

      Mlody ma bardzo wazne odczucia, a odczucia nigdy sie nie myla. Nie ma co
      "przyklepywac", calkiem z reszta slusznymi pochwalami, ze jednak cos Ci nie
      pasuje tak do konca.

      Gadka o nauce - szczytnym i wlasciwym celu - to mydlenie oczu w tym wypadku,
      zostawmy ta zaslone ze szczerego zlota, z boku.

      Tracisz znajomych... ale nie dlatego, ze nie popelniasz ich bledow. Po prostu
      oni maja wady i popelniaja bledy, Ty tak samo. Ale Ty trzymasz dystans, starasz
      sie nie robic glupot, byc poprawnym zolnierzykiem ktory trzyma sie swojej
      nieomylnosci. Czujesz, ze zawsze musisz miec racje po swojej stronie, masz
      "zlota tarcze" w jednej sekundzie, gdy ktos chcialby Cie skrytykowac (stad np.
      rodzice czuja ze nie maja na Ciebie wplywu, sa zobojetnieni na Ciebie i czujesz
      sie wyrzutkiem).
      Krytyka rodzicow... hmm, oni maja racje gdy Cie krytykuja, ale robia to tez nie
      do konca wlasciwie, a Ty tez nie do konca wlasciwie odczytujesz ich intencje.
      Oni chca Cie wzmacniac swoja krytyka.
      Pod kazdym wzgledem w ich interesie lezy to, zebys byl lepszy.
      Podobnie znajomi daja Ci odczuc, ze troche przesadzasz momentami - ale tu juz
      pokazujesz kolejna "zlota tarcze" - ze zapiales pasy, a oni nie i byles
      madrzejszy. Oboje wiemy, ze nie chodzi o lekkomyslnosc, o psucie sobie zycia
      pijanstwem, tylko o to ze stales sie forteca nieomylnosci, zapobiegliwosci, poza
      krytyka (i faktycznie masz mocne argumenty - "zlota tarcze").

      Mozesz spokojnie mnie tutaj "zbuchac" i wkrecic mi ze... cokolwiek. Dodatkowo
      wszyscy (!) na tym forum polkneli haczyk, ale jakos nikt nie widzi ze tytul
      tematu to "moje problemy" i ze zle sie czujesz z wieloma sprawami.
      Zyjemy w jakims dziwnym swiecie znieczulicy emocjonalnej.

      Ok, nastepna sprawa to dziewczyny. Tak naprawde to chcialbys poderwac taka
      slodka sarenke, jestes mlodym samcem, ale jak KAZDY masz rozne oporniki, treme,
      wiadomo kazdy z nas mial 18 lat i trzeba moze czasem powiedziec starszemu
      koledze, ze sobie nie radzisz, zapytac o rade...
      Ale Ty odrazu w momencie, z predkoscia spartana na amfetaminie co robisz?
      zaslona - nie uprawiam seksu z pierwsza lepsza - i ze tak w "rzeczywistosci" to
      wejdziesz w dojrzaly zwiazek, gdy... (bla bla bla).

      Ja tu po prostu widze ze musisz zaczac widziec swoje slabosci, bo masz je jak
      kazdy, mowic otwarcie ze sobie czasem nie radzisz, czasem sie z czyms zle
      czujesz, czasem nie wiesz co zrobic, czasem masz treme przed imprezami itd. itp.
      jak wszyscy normalni ludzie - ale nie komunikuj tego w tak subtelny, anonimowy i
      niewyrazisty sposob ze tylko taki psycho jak ja potrafil to zobaczyc, ale
      generalnie, tam, w zyciu ktore masz, otworz sie na innych ludzi... wchlon ich
      moc krytyki i porad :)

      Pytasz czy wrzucic na luz? jasne ze tak, nie mozesz sie zamienic w
      biotechnologicznego robota ktory ignoruje wszystkie inne swoje potrzeby, a za
      jego plecami zona puszcza sie z ogrodnikiem, bo nie zauwazasz jej potrzeb
      emocjonalnych - majac klapki na oczach w postaci "szczytnych naukowych celow".
      (tym trybem racjonalizacji doszedl bys do takiego stadium wlasnie)

      Co robisz dobrze, to robisz dobrze w swoim zyciu - ale nie uzywaj tego do
      oszukiwania siebie, ze... cos jednak nie gra i jeszcze cos mozna ulepszyc w
      sobie. Nauczysz sie, moze... ;) czlowiek uczy sie cale zycie.
      • mlody_18 Re: Moje problemy... 11.08.08, 09:12
        lifeisaparadox po części się z Tobą zgodzę ale chciałbym powiedzieć że mimo
        wszystko nie jestem kimś z żelaznymi zasadami, po prostu nienawidzę braku
        odpowiedzialności typu szybka jazda dla szpanu , spijanie się na imprezach do
        nieprzytomności, wbrew pozorom jestem osobą dość stukniętą i uwielbiam się
        wygłupiać szczególnie jak do tego się dołączą moi najbliżsi znajomi to juz nam
        'odwala' na maxa ;) nie kręci mnie styl życia typu fura skóra i komóra. W szkole
        też nie jestem kujonem miałem średnią 4,63 tylko z przedmiotów wiodących miałem
        najlepsze oceny , z polaka miałem ledwie 3 :] I wiem że mam dużo wad nad
        którymi musze popracować
        • lifeisaparadox Re: Moje problemy... 11.08.08, 16:58
          Pomijajac elementaria, w ktorych prawda i tak jest po srodku, no to w sumie nie
          widze zebys sobie nie radzil.

          Hmmm, a z ta rodzina to jest tak, ze im lepiej w domu, tym lepiej w zyciu. To
          taka podstawa dobrego samopoczucia.
          Im lepiej sie ulozysz ze starszymi, tym latwiej pojdzie wszystko inne. Warto im
          poswiecic uwage, nawet jak wydaje sie to nie do przejscia z pozoru.
          Zeby oni szanowali Ciebie, a Ty zebys ich szanowal... to taka wiesz, ideologia
          dobrego "gruntu".

          Dobra, skonczyly mi sie dobre rady wuja sama...
          • grzehuu Re: Moje problemy... 11.08.08, 20:49
            troche sie nie zgadzam z tym co piszesz... bo brak wzorca w domu np. ojca bardzo
            sie odbił na mnie i teraz to widzę. To co inni mają powiedzmy wyuczone ja musze
            zdobywać teraz... o czym mówie? o np. wzrocu męskości. Nie jestem gejem ale tez
            nie czuje się w pełni męski, brak mi pewnosci siebie , nie zawsze potrafie się
            postawić , wole być zawsze ten na boku. Niestety nad tym musze sam pracowac bo
            nawet nie wiem gdzie mial bym pomocy szukac :(
            • lifeisaparadox Re: Moje problemy... 11.08.08, 22:11
              No nie wiem grzechu, pewnie wydaje ci sie ze to pie.. nie warta zawracania
              glowy psychologowi, ale to dokladnie to czym sie psycholog zajmuje.
              Brak ojca to porzadny material do obrobki, masz z czym pojsc. No psycholog -
              wiesz gdzie takiego szukac?
              • mlody_18 Re: Moje problemy... 12.08.08, 09:36
                mam całkiem podobny podobny problem co grzehuu...
                • lifeisaparadox Re: Moje problemy... 12.08.08, 23:09
                  Z mojej nieelementarnej wiedzy wynika, ze ojca lepiej szanowac - glownie problem
                  w rozbitych rodzinach to to, ze dziecko odrzuca ojca, odbiera mu czesc i godnosc
                  (bo odszedl, rozwiodl sie itd.)... te uczucia do ojca mozna przepracowac z
                  psychologiem.

                  Czasem to ma miejsce w rodzinie gdzie ojciec jest nieobecny, przepracowany itd.
                  i pojawia sie negacja jego osoby. Negatywne nastawienie to kluczowa sprawa w
                  poczuciu identyfikacji, niszczace mlodego czlowieka ktory traci "grunt pod
                  nogami" w ten sposob.
                  Rodzicow trzeba rozumiec a nie oceniac.
                  • mlody_18 Re: Moje problemy... 13.08.08, 10:40
                    ale ja własnie dlatego po rozwodzie zamieszkałem z ojcem myślałem że to coś
                    da... Staram siie zrozumiec ojca bo stracil rodzicow w moim wieku więc rozumiem
                    że jest mu tez w pewien sposob ciężko, skoro sam do konca nie miał wzorców.
      • sbelatka lifeisaparadox 11.08.08, 09:35
        mozliwe, ze jestes psychologiem..
        ale jesli tak to juz sie martwie o ludzi, ktotzy trafia w Twoje łapki

        wystarczy poczytac - "jak cie krytykuja to dobrze.. "

        slońce, chyba czas żebyś poczul/a ze róznice między krytykowniem
        ludzi i ich zachowan

        \to jakby ELEMNTARNE rozróznienie
        dla fachowca tem bardziej...

        no tak, ale dla takiego psychologa jak ty ....

    • majaa Re: Moje problemy... 11.08.08, 18:35
      Wiesz, Młody, fajny z Ciebie gość: masz wartościowe zasady, pasje,
      pomysł na życie, "równo pod sufitem"... Ci, co teraz się nabijają
      lub mają Cię za "sztywniaka" jeszcze Ci kiedyś pozazdroszczą...albo
      może już zazdroszczą, tylko za nic się do tego nie przyznają. Ale
      takich należy "olać". Na szczęście, jak piszesz, masz przyjaciół,
      którzy Cię rozumieją i akceptują, a to najważniejsze. Nie rezygnuj z
      tego, co uważasz za najważniejsze. Tak trzymaj! Jestem przekonana,
      że będą z Ciebie ludzie! Pewnego dnia doceni to również jakaś
      sympatyczna, niegłupia dziewczyna. Życzę Ci jak najlepiej :).
    • gingerbluesorchid Re: Moje problemy... 17.08.08, 23:24
      Hej :)Wiesz,ja miałam długo takie problemy jak Ty, bo byłam świetną
      uczennicą,miałam pasje,własne zdanie, zasady, a ludzie z mojej klasy
      ciągle sie ze mnie nawalali,że jestem sztywniara,że mam kiepski gust
      w ubieraniu,nie jestem trendy.Ale to mnie zmotywowało- skoro oni
      mnie nie akceptowali,odwróciłam się od nich i skupiłam na tym, co
      chcę osiągnąć.Wiesz, było mi na pewno przykro,ale po jakimś czasie
      doszłam do wniosku,że zdanie klasowej barbie nic nie wnosi w moje
      życie,że lepiej znalezc ludzi, którzy polubia cię za to,kim jesteś.
      A z postu można wnioskować,że jesteś KIMŚ.Wartościowym,inteligentnym
      facetem.Nie zrażaj się uwagami tych koleżków, oni z pewnością ci
      zazdroszczą.Powodzenia :)
      • mlody_18 Re: Moje problemy... 18.08.08, 11:03
        gingerbluesorchid napisała:

        > Hej :)Wiesz,ja miałam długo takie problemy jak Ty, bo byłam świetną
        > uczennicą,miałam pasje,własne zdanie, zasady, a ludzie z mojej klasy
        > ciągle sie ze mnie nawalali,że jestem sztywniara,że mam kiepski gust
        > w ubieraniu,nie jestem trendy.Ale to mnie zmotywowało- skoro oni
        > mnie nie akceptowali,odwróciłam się od nich i skupiłam na tym, co
        > chcę osiągnąć.Wiesz, było mi na pewno przykro,ale po jakimś czasie
        > doszłam do wniosku,że zdanie klasowej barbie nic nie wnosi w moje
        > życie,że lepiej znalezc ludzi, którzy polubia cię za to,kim jesteś.
        > A z postu można wnioskować,że jesteś KIMŚ.Wartościowym,inteligentnym
        > facetem.Nie zrażaj się uwagami tych koleżków, oni z pewnością ci
        > zazdroszczą.Powodzenia :)

        Tzn. w moim przypadku to jest tak że ja nie narzekam na brak powodzenia bo mam
        sie czym pochwalić, jako jeden z nielicznych chłopaków umiem o siebie zadbać (
        ciuchy, higiena,organizacja ), z tego co mówią dziewczyny to jestem ideałem
        faceta przystojny i inteligentny do tego romantyk ;) noo ale mnie nie kręcą
        rówieśniczki to dość ciekawe ale chciał bym mieć dziewczynę w wieku <23 ;D
        Pozdrawiam ;)
    • wichrowe_wzgorza Re: Moje problemy... 17.08.08, 23:53
      Odpowiem Ci tak: doskonala prostota w zachowaniu sie wobec innych ludzi wymaga
      większej odwagi, niz to sobie wyobrazasz. Badz wiec soba i dumnym, bo wiesz,
      czego chcesz. Niektorym to zajmuje cale zycie:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja