avital84
12.08.08, 21:29
Mam straszne 'jazdy'. Zawsze miałam lekkie, ale teraz z powodu nagromadzenia
różnego rodzaju stresów to się skumulowało. Wiem, że ranię tym i pewnie
zniechęcam mojego chłopaka. Często mówię rzeczy, które są pewnie dla niego
bardzo przykre i niemiłe. Ciężko mi ostatnio kontrolować swoje emocje. Łapię
jakieś dołki, ale przede wszystkim wymyślam sobie problemy, a raczej z małych
problemów tworzę w głowie mega problemy, z którymi nie wiem jak sobie radzić.
Może mam rzeczywiście dziwny okres w życiu. Większość ludzi z mojego otoczenia
pomyślało by pewnie, że czym mam się stresować skoro nic nie robię. Weszłam
ostatnio w pierwszy w moim życiu związek. Zawsze bałam się związków. Mój
chłopak jest cudowny, ale ja się zachowuję okropnie jak widać. Skończyłam w
czerwcu studia, we wrześniu bronię pracę na drugim fakultecie. Szukam pracy i
z tym też jest dużo kłopotu. Do tego dochodzą jakieś tam kompleksy związane
przede wszystkim z tym, że nie mam pracy, jakiś dobrych perspektyw na ciekawy
zawód, pieniędzy, a mój chłopak i jego znajomi świetnie sobie radzą. Jego była
dziewczyna ma świetny zawód - sędzina. Do tego dochodzi jeszcze brak wiary w
siebie i jakieś tam kompleksy, które czasem się stają wielkim problemem. Na
tyle dużym, że na przykład z powodu jakiegoś pryszcza na czole nie chcę wyjść
z domu na jakieś spotkanie albo dlatego, że włosy mi się nie układają. Wiem,
że to dziwaczne. Po prostu wszystko wyolbrzymiam, ale w mojej głowie to są
naprawdę poważne sprawy. Szybko się denerwuje, irytuje, pewnie wyżywam na
innych. Zamykam się w sobie i czasem popadam w jakieś takie dołujące stany.
Nie wiem co zrobić by nie krzywdzić siebie ani bliskich mi osób. Kocham mojego
chłopaka i to mnie też boli jak mówię mu coś strasznego. Właśnie to chyba na
tym polega, że mówię mu to żeby jeszcze bardziej siebie pogrążyć. Taki
destrukcyjny mechanizm.
Czy polecacie jakieś środki typu deprim? A może jakieś poradniki? Muszę się
zebrać do kupy, szukać pracy, poukładać swoje życie, swój świat jak
najszybciej. Już nie wytrzymuję w obecnym stanie.