12.08.08, 21:29
Mam straszne 'jazdy'. Zawsze miałam lekkie, ale teraz z powodu nagromadzenia
różnego rodzaju stresów to się skumulowało. Wiem, że ranię tym i pewnie
zniechęcam mojego chłopaka. Często mówię rzeczy, które są pewnie dla niego
bardzo przykre i niemiłe. Ciężko mi ostatnio kontrolować swoje emocje. Łapię
jakieś dołki, ale przede wszystkim wymyślam sobie problemy, a raczej z małych
problemów tworzę w głowie mega problemy, z którymi nie wiem jak sobie radzić.
Może mam rzeczywiście dziwny okres w życiu. Większość ludzi z mojego otoczenia
pomyślało by pewnie, że czym mam się stresować skoro nic nie robię. Weszłam
ostatnio w pierwszy w moim życiu związek. Zawsze bałam się związków. Mój
chłopak jest cudowny, ale ja się zachowuję okropnie jak widać. Skończyłam w
czerwcu studia, we wrześniu bronię pracę na drugim fakultecie. Szukam pracy i
z tym też jest dużo kłopotu. Do tego dochodzą jakieś tam kompleksy związane
przede wszystkim z tym, że nie mam pracy, jakiś dobrych perspektyw na ciekawy
zawód, pieniędzy, a mój chłopak i jego znajomi świetnie sobie radzą. Jego była
dziewczyna ma świetny zawód - sędzina. Do tego dochodzi jeszcze brak wiary w
siebie i jakieś tam kompleksy, które czasem się stają wielkim problemem. Na
tyle dużym, że na przykład z powodu jakiegoś pryszcza na czole nie chcę wyjść
z domu na jakieś spotkanie albo dlatego, że włosy mi się nie układają. Wiem,
że to dziwaczne. Po prostu wszystko wyolbrzymiam, ale w mojej głowie to są
naprawdę poważne sprawy. Szybko się denerwuje, irytuje, pewnie wyżywam na
innych. Zamykam się w sobie i czasem popadam w jakieś takie dołujące stany.
Nie wiem co zrobić by nie krzywdzić siebie ani bliskich mi osób. Kocham mojego
chłopaka i to mnie też boli jak mówię mu coś strasznego. Właśnie to chyba na
tym polega, że mówię mu to żeby jeszcze bardziej siebie pogrążyć. Taki
destrukcyjny mechanizm.
Czy polecacie jakieś środki typu deprim? A może jakieś poradniki? Muszę się
zebrać do kupy, szukać pracy, poukładać swoje życie, swój świat jak
najszybciej. Już nie wytrzymuję w obecnym stanie.
Obserwuj wątek
    • veroy Re: Jazdy. 12.08.08, 22:17
      ja tak mialam w wieku nastu lat i wyroslam, mniej wiecej 17 lat-
      bezpowrotnie minelo ku OGROMNEJ uldze mojej jak i otoczenia, nie
      wiem w jakim jestes wieku ,ale jesli 84 to twoj rocznik - coz,
      przykro mi - znam ten bol.
      Jestem tez przekonana ze nie ma na to lekarstwa ani rady -
      przynajmniej takiej ,ktora by to bezpowrotnie wyleczyla, sa jednak
      liczne (przeze mnie sprawdzone) sposoby, ktore to zalagodza :

      1)aktywnosc fizyczna - zle emocje paruja, paradoksalnie dodaje
      energii.
      zapisz sie na aerobik lub - jesli nie brak ci samozaparcia cwicz w
      domu (ale i tak udaj sie na kilka aerobikow, zeby wiedziec jak
      cwiczyc). Jesli cwiczenie nie przekonuje cie zacznij biegac lub
      jezdzic na rowerze. Nie ma znaczenia jak dlugo bedziesz to robic -
      najwazniejsza jest regularnosc. W miare mozliwosci wybieraj w tym
      celu tereny zielone (kontakt z przyroda). Ja w wakacje chodze na
      spacero-biegi (nie mam dosc kondycji by przebiec cala trase) z psem.
      codziennie. cwicze tez codzien minimum 15 minut w domu, ale duzo
      mnie to kosztuje bo ciezko mi zaczac. Najwazniejsze to sie nie
      zniechecic a takie wymeczanie ciala to najlepsza i niezastepialna
      rzecz, jaka mozesz zrobic dla swej psychiki.

      2) spedzaj jak najwiecej czasu wrod zywych istot*. niewazne -ludzie
      czy zwierzeta. kazde stwoerzenie tego potrzebuje i na kazde wplywa
      to pozytywnie.

      *wyjatkiem jest facet.z mojego doswiadczenia wynika, ze lepiej
      widziec go 2-3 razy w tygodniu niz siedziec z nim codziennie lub non-
      stop, jak to robia niektore parki.

      3) jesli lubisz czytac - odpowiednia lektura moze czynic cuda.
      polecam serie medicusow Noah Gordona. Bohaterowie z ktorymi warto
      sie utozsamic i brac przyklad. Najlepsze ksiazki jakie czytalam -
      bardzo pozytywny wplyw.

      4) pomagaj w domu. jesli jest cos do zrobienia zrob to za kogos.
      zyskasz poczucie pozytecznosci i polepszysz sobie kontakty w
      chacie :)

      moze nie jest tego duzo ale w takim wypadku najwazniejsze to sie
      czyms zajac zeby nie myslec (bo myslisz zwykle negatywnie). Im
      bardziej ci sie uda zapchac kazdy dzien tym lepiej.
      Chlopakowi opowiedz to co napisalas i dodaj ,zeby sie nie przejmowal
      gdy cos znowu zle powiesz. oczywioscie w miare mozliwosci panuj nad
      soba a jak juz - nie wahaj sie przepraszac.
      • avital84 Re: Jazdy. 13.08.08, 01:01
        Ok, dzięki za rady. Z tym nie myśleniem to też o tym wiedziałam, ale jakoś
        zawsze o tym zapominam. Paradoksalnie najszczęśliwsza jestem wtedy, kiedy jestem
        tak zmęczona na przykład pracą, że nie mam już sił na myślenie. :)
        • veroy Re: Jazdy. 13.08.08, 10:36
          tez tak mialam i tak ma cala banda podobnie cierpiacych ludzi - bo
          takie jazdy to nic nadzwyczajnego.

          aha, podkreslam panowanie nad przykrymi slowami, moze ciezko, ale
          szybko sie dostrzega korzysci z tego plynace i jest z gorki. zreszta
          chyba ze wszytskim w zyciu tak jest, ze najgorzej sie przelamac,
          postarac i zaczac. powodzenia :)
    • inka323f Re: Jazdy. 12.08.08, 22:37
      Zadam nieco nietypowe pytanie: czy bierzesz rodki hormonalne / antykoncepcyjne
      moze? Na mnie tak wlasnie dzialaja do pewnego stopnia, ale sa sposoby radzenia
      sobie.
      Jesli nie, to tez sa sposoby radzenia sobie.
      Jeszcze jedno pytanie - czy Twój partner / chlopak wie, ze tak sie czujesz?
      • avital84 Re: Jazdy. 13.08.08, 00:59
        Nie biorę tabletek anty, dopiero zamierzam je brać, więc to nie to chyba. :) Ale
        możliwe, że jest to jakoś związane z hormonami, bo mam chyba z tym problem (
        nieregularne miesiączki na przykład ), dlatego możliwe, że właśnie u mnie
        hormony pomogą.
        A chłopak wie o tym. Może nie zawsze do końca wie o co mi chodzi, ale mówię mu
        zawsze co czuję.
    • lifeisaparadox Re: Jazdy. 12.08.08, 23:16
      Psycholog lepszy niz deprim ;)
      • avital84 Re: Jazdy. 13.08.08, 01:00
        Pewnie tak :)
    • i.see.you.baby Re: Jazdy. 14.08.08, 09:46
      Avi, podejrzewalam to od dawna, teraz jestem niemal pewna: jestes klasycznym
      przykladem perfekcjonistki jak dla mnie. 2 fakultety, fajny chlopak ale jeszcze
      za malo, bo nie mam fajnej pracy od razu, na pstrykniecie palcami, inni to
      szybko znalezli a ja nie, ex mojego chlopaka jest lepsza ode mnie itp. po co sie
      porownujesz? rozumiem ze porownywanie sie z innymi daje sile napedowa, ale nie
      wolno z tym przesadzac... z reszta znajdujesz sie teraz w jednym z trudniejszych
      okresow w zyciu wg mnie: cos sie konczy bezpowrotnie a zaczyna sie dorosle
      zycie. nic dziwnego ze troche wariujesz. poza tym jesli myslisz juz o srodkach
      antydepresyjnych to nie lepiej pojsc po prostu do psychologa i zobaczyc co powie?
      tak czy siak, zycze jak najszybszego konca 'jazd',
      pozdrawiam:)
    • ca-ti Re: Jazdy. 15.08.08, 20:44
      avital84 napisała:

      Właśnie to chyba na
      > tym polega, że mówię mu to żeby jeszcze bardziej siebie pogrążyć.
      Taki
      > destrukcyjny mechanizm.



      Prawdopodobnie masz rację. Poszukaj w tym obszarze; widać to jest
      dla Ciebie korzyścią, kiedy czujesz się " zła", "okropna".


      > Czy polecacie jakieś środki typu deprim? A może jakieś poradniki?




      Poradniki możesz sobie poczytać, jak nie będziesz gotowa, to i tak
      nic z nich nie wyniesiesz pozytywnego dla siebie. A farmakologię
      sobie daruj - chcesz żyć czy zaprogramować się według jakiegoś
      wzorca?



      Muszę się
      > zebrać do kupy, szukać pracy, poukładać swoje życie, swój świat jak
      > najszybciej. Już nie wytrzymuję w obecnym stanie.

      "Muszę" zamień na "chcę" - oczywiście wtedy kiedy naprawdę będziesz
      już tego chciała, zresztą wtedy najprawdopodobniej samo tak się
      stanie. W słowie "muszę" zawarta jest powinność, konieczność,
      obowiązek, coś z zewnątrz, nie z Ciebie, co rodzi w człowieku rodzaj
      oporu, podświadomego buntu. Przyjemniej jest robić coś czego się
      chce, niż musi, prawda?

      Jeśli rzeczywiście nie wytrzymujesz w obecnym stanie, to dobry znak,
      masz szansę na zmianę.
      Pomyśl o psychoterapii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka