Dodaj do ulubionych

a co zrobić...

01.09.08, 00:30
jak się jest w związku z kimś prawie idealnym, a serce wyje za tym,
który zostawił bez słowa?

i co zrobić, jeśli uczucia z zwiazku letnie, a w pracy, codziennie-
ex?

i co- czekać i czekac, czy temperatura z obecnym może podrośnie
chociaż o kilka stopni? i bać się ciągle, że się go rani chłodem?

i co zrobić, kiedy ex przyjeżdza wieczorem na herbatę, a mimo
wszystkich znanych standartów zachowań nie ma sie chęci (a co za tym
idzie także siły), żeby go wyrzucić na zbuty pysk za to, jak mnie
zostawił...?
Obserwuj wątek
    • maly.jasio Re: a co zrobić... 01.09.08, 00:54
      hrabina.trubaczewska napisała:

      > jak się jest w związku z kimś prawie idealnym, a serce wyje
      za tym, > który zostawił bez słowa?

      - herbata
      >
      > i co zrobić, jeśli uczucia ze zwiazku letnie, a w pracy,
      codziennie- ex?

      - kawa
      >
      > i co - czekać i czekac, czy temperatura z obecnym może podrośnie
      > chociaż o kilka stopni? i bać się ciągle, że się go rani chłodem?

      - goracy czerwony barszcz
      >
      > i co zrobić, kiedy ex przyjeżdza wieczorem na herbatę, a mimo
      > wszystkich znanych standartów zachowań nie ma sie chęci (a co za
      tym idzie także siły), żeby go wyrzucić na zbity pysk za to, jak
      mnie zostawił...?

      - dobry szampan, a seks moze byc przy tym jakikolwiek.
      wazne, by byl.
      • hrabina.trubaczewska Re: a co zrobić... 01.09.08, 01:11
        Wszystko pięknie i nawet dało by sie zastosować, gdyby mój problem
        mniej dotyczył emocji, a bardziej kwestii gastronomiczno-seksualnych.

        Mam inny problem, mały.jasio. Po prostu nie chcę nikogo zranić. I
        nie wiem, skad na to znaleźć siłę.

        • maly.jasio Re: a co zrobić... 01.09.08, 01:18
          przeczuwam, ze chodzi tu o wiecej, niz jedna osobe
          - wiec juz masz wybor.

          natomiast, gdy ja nie wiem co robic, to nie robie nic.

          do tej pory to sie sprawdzalo.


          dobranoc, tudziez dobre rano wszystkim,
          bo jutro musze do szkoly
          kuzwa brac :)
    • spinline Re: Sama sobie to zycie komplikujesz 01.09.08, 22:40
      Bo to co to za milosc jak powiadasz skoro jednego kochasz, a drugim
      dziure zapychasz.
      Nie jestes uczuciwa wobec siebie samej i wobec tych dwoch facetow.
      I na najlepszej drodze do nerwicy i wypalenia emocjonalnego.

      Naucz sie kochac siebie sama i daj sobie miejsce na szacunek dla
      siebie samej, nie wybieraj kogos wedlug jego przymiotow, ale wedlug
      tego jak z tym sie czujesz. Idelanych ludzi nie ma, ten idealizm
      to ,to co mozesz od niego dostac, a w milosci mysli sie ile ja mam
      do dania temu komus.

      co masz zrobic? Wychowac siebie sama, na silna osobe, a nie na
      slabizne.

      • meg-gy Re: Sama sobie to zycie komplikujesz 02.09.08, 00:20
        Sorry..ale więcej godności dla siebie..poszedł ok., pielęgnuj to
        co w zamian dał Ci los.
        Ja nigdy takiemu nie dałabym drugiej szansy, nawet gdyby
        miało boleć i do końca skazana byłabym na samotność.
        Zacznij kochać przede wszystkim siebie i nie "odkrywaj" się
        do końca. Kobieta musi być tajemnicza i pewna siebie, oraz
        niezależna.
        Uwolnij się od złej energii tego d...pka.
        Zyczę powodzenia
        • facettt eee tam... 02.09.08, 14:03
          meg-gy napisała:
          Kobieta musi być tajemnicza i pewna siebie, oraz
          > niezależna.

          eee tam...
          nie ma co polegac na jednym wzorze :)

          - ja twierdze, ze kobieta musi byc przede wszstkim pracowita.

          a taki wesmar np. twierdzi, ze kobieta musi byc ulegla:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=84099912
          • kaa.lka Re: world 02.09.08, 14:51
            farrah facettt napisal:

            > eee tam...
            > nie ma co polegac na jednym wzorze :)
            >
            > -ja twierdze, ze kobieta musi byc przede wszstkim pracowita.

            mysle ze przede wszystkim
            (8)
            w_((h))omen



            lingwist>ka
            • facettt Re: world 02.09.08, 15:05
              kaa.lka napisała:
              > mysle ze przede wszystkim

              Ty mi tu nie mysl, tylko stawiaj przecinki, przed "ze" :)
      • hrabina.trubaczewska Re: Sama sobie to zycie komplikujesz 02.09.08, 15:37
        Oczywiście nie moge mówić o miłości, bo mój obecny związek jest dosć
        krótki. I czuję, że to nie jest uczciwe w sensie emocjonalnym, że
        więcej uczuć mam do exa, niż do obecnego partnera. Ale ex ma
        przewagę czasu- bylismy razem bardzo długo, mieszkaliśmy razem etc.
        I wychowuję się, wychowuję, jak mogę i twardą ręką. W pracy
        ograniczam kontakty, w relacjach zchowuję dystans. Do exa wrócić po
        prostu nie zamierzam.

        Ale, kochani, na uczucia nic nie poradzę. Oprócz tego, że tępie je
        bez większego powodzenia. I zastanawiam się, co zrobić, żeby losów
        obecnej relacji nie przesądzić na podstawie exa, tylko na postawie
        własnych uczuć. Ale jak to zrobić, skoro ex jest na horyzoncie
        codzieniie w godzinach 10-19.

        Tak wiec zastanawiam się, czy skonczyć obecna relację w imię
        uczciwości emocjonalnej, czy po prostu czekać i pozwolić jej sie
        rozwinąć. Liczyłam na to, że zwiazek to nie musi być grom z jasnego
        nieba i natychmiastowe emocje w zenicie. I nie mam najmniejszej
        potrzby "zapychania dziury" ponieważ moje zycie jest pełne takze
        wtedy, kiedy jestem sama. nie mam "potrzeby" bycia w związku. Mój
        poprzedni zwiazek skończył sie na długo przed rozpoczeciem obecnego.
        Tylko, że dotychczas także ex zachowywał dystans, nie przewidziałam,
        ze jak przestanie- to tak zmieknę. Myślałam, ze już sie wyleczyłam z
        tej relacji. Ot, tyle.

        Dziękuję za wszystkie rady- wszystkie biorę pod uwagę i rozważam.
        Niemniej po przeczytaniu kilku czyichś zdań nie należy zakładać
        ostatecznie, że osobą cierpi na niedojrzałość, nie pracuje nad sobą.
        Bo niekoniecznie musi to być prawda. A czasem- wręcz przeciwnie-
        życie stawia nas przed jakąs nową, nieznaną sytuacją i szuka się tak
        wyważonych rozwiązań, żeby nikogo nie skrzywdzić. Szukam.
        • spinline Re: Sama sobie to zycie komplikujesz 02.09.08, 18:29
          Osobie, ktora ma takie podejscie raczej trudno jest radzic
          cokolwiek wlasnego.
          W relacjach, gdzie bardziej wartosciuje sie czas trwania relacji,
          niz fakt jak ta relacja przebiegala i jaka jakosc miala jako
          relacja, mozna dopatrywac sie tendencji do uzaleznien. A to nie
          wiele z miloscia ma wspolnego.

          Mysle, ze to co cie kreci do tego z herbata,
          to nie milosc, a uzaleznienie, choc co ja moge wiedziec w temacie
          o typie "zgaduj zgadula".
          Zeby sie od kogos takiego uwolnic nalezaloby przykrocic te
          znajomosc do minimum.

          regula mowi, aby zanicm acznie sie nowa znajomosc przepracowac te
          stara. Wyciagnac z niej wnioski, spojrzec na siebie okiem krytyka.
          Pobyc samemu, odpoczac i sprobowac z kims nowym.

          Powodzenia!
    • mona.blue Re: a co zrobić... 02.09.08, 15:12
      Ex to ex, sprawa skończona. No chyba, że na coś liczysz, ale wtedy
      to jakby nie fair wobec nowego faceta.
      • meg-gy Re: a co zrobić... 02.09.08, 16:44
        Wiesz nie rozumię o co Ci tak naprawdę chodzi?
        Ty nie pytaj "co zrobić", tylko szukaj usprawiedliwienia na
        to co robisz.
        Oszukujesz faceta i wyjesz do exa, który sobie poszedł.
        Widzę, że chciałabyś usłyszeć aprobatę swojego postępowania,
        nie.. nie usłyszysz..rób co chcesz i poniesiesz tego
        konsekwencje.
        Przepraszam, za ostre słowa, ale mnie sprowokowałaś ostatnim
        komentarzem.
        • gocha033 Pluć i muchy lapać 02.09.08, 18:42
          meg-gy napisała:
          > rozumię i Przepraszam, za ostre słowa, ale mnie sprowokowałaś
          ostatnim komentarzem.

          A ja rozumię , ze jak Ty sie bedziesz, Dobra Kobieto, tak latwo
          dawala prowokowac, to Ty nigdy "Exa" sie nie dorobisz, tylko
          bedziesz cale zycie meczyc sie przy pierwszym chlopie :)
          • meg-gy Re: Pluć i muchy lapać 02.09.08, 19:01
            Gocho kochana a po cóż mi ten ex??
            Mam cudowny wieloletni związek wspaniałego synka i przy
            nikim się nie męczę.
            O czym Ty piszesz?
            Zyczę każdej dziewczynie takiego męża i takich relacji.
            No ale każdy jest kowalem swego losu.
            To Wy dokonujecie wyborów.
            Gdzieś już napisałaś, że 100% mężczyzn jest niewierna, a skąd
            masz te informacje?
            Pewnie masz pecha i takich przyciągasz.
            Wierz mi, że są uczciwi, wspaniali, wierni opiekuńczy, tylko nie
            tam gdzie ich szukasz. Pozdrowionka
            • gocha033 Re: Pluć i muchy lapać 02.09.08, 23:10
              meg-gy napisała:
              > Gdzieś już napisałaś, że 100% mężczyzn jest niewierna,
              a skąd masz te informacje?

              nie - napisalam ze tyko ca. 50 %
              - czyli polowa.
              nie pomylilas mnie z kims?
    • greengrey Re: a co zrobić... 02.09.08, 22:31
      A dlaczego Ty exa na herbatę wieczorem (czyli po pracy?)przyjmujesz?

      Relacja skończona, a takie spotkania naprawdę nie pomagają, tylko
      jest Ci trudniej

      Spotykając się z nim poza koniecznym- w pracy- wygląda na to,że
      jednak na coś liczysz.. może ,że wróci, przeprosi, rzuci się na
      kolana, albo powie,że tylko Ty jedyna.. itp

      A tu bardziej prawdopodobne,że Cie testuje, czy jeszcze ma na Ciebie
      ten wpływ, czy jesteś jeszcze jego

      zostawił Cię bez słowa? a teraz niby ma coś do powiedzenia?

      Zetnij kontakty z nim do zera, lub prawie do zera, właściwie dobrze
      by było gdybyś mogła zmienić pracę

      Dobrze by było rozdzielić oba związki- czy z nowym wyjdzie ?- tego
      jeszcze nie wiadomo, ale na pewno nie wyjdzie,jeśli nie zamkniesz za
      soba drzwi za związkiem z ex-em
    • neopsycholog Re: a co zrobić... no może nic :) 03.09.08, 17:24
      Wielmożna Pani Hrabino!!

      Jedno słowo: MANIPULACJA

      której uległaś, albo sama w nią się wmanewrowałaś. Bo nie mam wiedzy co się
      działo w związku że się od siebie oddaliliście i co się dzieje takiego że w
      obecnym również sie nie spełniasz.

      zasada niedostępności - to jeden z mechanizmów wpływu na masy - dajesz kawałem i
      potem zabierasz, ludzie spróbują jednego cukierka, posmakuje im i potem chcą
      więcej, a więcej nie ma :P ... i ich cholera trafia :)

      więc warto by ukrócić lejce tej emocji która nie do końca jest Tobie korzystna :)

      a i konsekwencji brak bo jak związek może być idealny jak odwracasz wzrok za
      czymś niedostępnym.

      Najczęściej uświadomienie pozwala odzyskać kontrolę. czasem trzeba chwilę dłużej
      pogadać :) ale nie za długo, bo to temat na tzw. parę chwil :))

      nic się samo nie dzieje - związek to nie jest zbiór czegoś czy twój który jest
      poza wami - to coś co wspólnie tworzycie, a jeśli idealnie jest z jego strony, a
      to ty wprowadzasz czynnik "nieidealności" to współczuję panu z rogiem na głowie
      :) - od strony systemu oczywiście - bo monogamia to też tylko umowa między
      dwojgiem ludzi - to wymysł ludzi - by łatwiej było nimi manipulowac.

      bo gdyby ci nikt nie powiedział że nie możesz spełniać swoich zachcianek [w tym
      przypadku luźny zwiazek, w którym można miec kilku facetów] to skąd bys
      wiedziała że masz mieć poczucie winy ?? nie znałabyś takiego uczucia. Są takie
      plemiona które nie mają w swoim słowniku ani tego, ani zazdrości, zabijania,
      kłótni i większości "naszych" negatywnych nastawień względem siebie czy umów
      społecznych.

      A kontynuując sytuację w której się znalazłaś, ... to że utrzymujesz z kimś
      dobre, przyjacielskie relacje nie jest niczym złym, prawda? dobrze jest
      rozstawać się i zostawać przyjaciółmi - czyli w związku byliście przyjaciółmi i
      parą, a jak się wam nie ułożyło, to przyjaźń została, prawda? Jeśli Twój "ktoś
      prawie idealny" nie jest zbytnio zazdrosny, bądź tak jak dla mnie i dla niego
      nie istnieje taka emocja, to możesz tak jak on bo ci ufa spać spokojnie :P

      Pamiętaj to ty wybierasz to na co masz ochotę i co spełniasz a przed czym się
      powstrzymujesz - ty i nikt inny to kontroluje i ty ponosisz odpowiedzialność za
      cokolwiek zrobisz :)

      Pozdrawiam,
      NeoPsycholog
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka