Dodaj do ulubionych

Dlaczego on nie chce dziecka?

IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 11.10.03, 09:11
"Myślę, że decyzję "mieć dziecko czy go nie mieć" warto
konsultować z mężem, ale nie warto traktować wyniku jako
obowiązującego. Decyzja o dziecku należy do ciebie.
"

Boze! zaczynam sie cieszyc ze jestem kobieta! Mam nadzieje ze
autorka nie potepia mezczyzn ktorych "decyzji nie uznano za
obowiazujaca" kiedy puszczaja kobiety w trabe i z dziecmi
widuja sie raz na dwa tygodnie. Ciekawe jak ona by sie czula
gdyby jej mezczyzna np. dziurawil prezerwatywy, no bo ona na
pewno bedzie zadowolona po fakcie, jak sie juz dziecko urodzi.
Paranoja. Vivat zaufanie!
Obserwuj wątek
    • Gość: kl Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.bbtec.net 11.10.03, 11:34
      Pani Dodziuk. To albo partnerstwo albo proby zdobycia wladzy w
      zwiazku kobiety z mezczyzna, ktore z tych rozwiazan Pani
      sugeruje? Przeciez decyzja o zostaniu rodzicem jest bardzo
      osobista decyzja i jak w kilkudziesieciu wersach chce Pani
      zawrzec kazda z ludzkich prawd. Pewnie, ze mezczyzna pogodzi
      sie w koncu z tym, ze zostal ojcem wbrem swojej woli, ale czy
      to o to wlasnie chodzi? Zeby sie pogodzic z decyzja podjeta
      przez partnera a dotykajaca nastepnych lat zycia?
      Kazdy czlowiek powinien miec prawo decyzji o swoim zyciu.
      A na kobiety zamezne zwykle wywierana jest presja, ze powinny
      jak najszybciej zostac matkami-co dla mezow tych pan wcale nie
      musi byc najwazniejszym celem zycia. Moja rada dla Pan jest
      taka, wybierzcie sobie takiego partnera, zebyscie pozniej nie
      musialy skarzyc sie psychologom, ze on nie chce dzieci przed
      trzydziestka i jak go zmusic by zdanie zmienil.
      Pozdrawiam wszystkich.
      • zalotnica Re: Dlaczego on nie chce dziecka? 12.10.03, 01:07
        Gość portalu: kl napisał(a):

        > Pewnie, ze mezczyzna pogodzi sie w koncu z tym,
        > ze zostal ojcem wbrem swojej woli...

        * Wbrew swojej woli...? a czyz nie powinien liczyc sie z TYM,
        za kazdym razem jak idzie z kobieta do lozka...?


        > ale czy to o to wlasnie chodzi? Zeby sie pogodzic z decyzja podjeta
        > przez partnera a dotykajaca nastepnych lat zycia?
        > Kazdy czlowiek powinien miec prawo decyzji o swoim zyciu.


    • Gość: girlfriend Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 11:54
      Pani Dodziuk (z całym szacunkiem - bo ona już w wieku mojej babci...) musiała
      mieć jakieś ciężkie przejścia z mężczyznami chyba, bo zawsze jak ją czytam
      (podobnie jak tą wiedźmę Milską-Wrzosińską) mam wrażenie, że ona ich po prostu
      nie lubi.
    • Gość: Raf Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.03, 12:09
      Pani Dodziuk! To co pani pisze, jest niesamowicie bez sensu!
      Kobieta może (?) dokonać aborcji, albo zostawić dziecko w
      szpitalu i nikt jej o to nie wini, bo "miała ciężkie warunki".
      Mężczyźni takiego wyboru nie mają. Kobieta może wrobić faceta w
      dziecko. Jeśli odejdzie, dostanie porządne alimenty. Więc TO
      JEST sprawa dwojga, a nie egoistycznych chęci kobiety, które
      nie uwzględniają dziecka ani mężczyzny... Mążczyźnisą bardziej
      odpowiedzialni, to na nich spoczywa obowiązek zapracowania na
      dziecko. To w dzisiejszych czasach jest b. trudne! A siedzieć w
      domu, wymagać, i wchowywać dzieckie mówiąc "jaka to ze mnie
      wspaniała matka" o wiele prostsze... mam nadzieje ze ktos w
      koncu wymysli pigułki dla facetów: nie chciałbym wpaść na
      p.Dudziak w szalonym instynkcie prokeacyjnym...
      • zalotnica Re: Dlaczego on nie chce dziecka? 12.10.03, 00:58
        Gość portalu: Raf napisał(a):

        > Mężczyźni takiego wyboru nie mają. Kobieta może wrobić faceta w
        > dziecko.

        ...ale mnie rozsmieszyles.
        • Gość: Raf Do zalotnicy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.03, 09:17
          Czemu rozśmieszyłeś??? Przecież właśnie o tym jest ten artykuł! Pani Dodziuik
          wspomina, iż w sumie można mężczyzne zapytać o zdanie, ale nie warto brać jego
          zdania pod uwage... Więc w sumie po co pytać... Po prostu żałosne....
          • zalotnica Re: Do zalotnicy 12.10.03, 16:51
            Gość portalu: Raf napisał(a):

            >Czemu rozśmieszyłeś??? Przecież właśnie o tym jest ten artykuł! Pani Dodziuik
            >wspomina, iż w sumie można mężczyzne zapytać o zdanie, ale nie warto brać jego
            >zdania pod uwage... Więc w sumie po co pytać... Po prostu żałosne....

            No widzisz, kobieta sie jeszcze PYTA Was o zdanie, a WY bardzo,
            bardzo czesto stawiacie kobiete przed faktem dokonanym...czyli
            tzw. niechciana ciaza...
            • Gość: Raf Re: Do zalotnicy IP: *.if.uj.edu.pl 13.10.03, 11:24
              W normalnych zwiazkach 2 ludzi ustala czy chce miec dziecko. Ten
              artykul jest o tym, ze kobieta nie musi (!!!) tego robic! Jestz
              tego rozgrzeszona, bo "faceci nie odczuwaja takich potzreb.
              Zaczynaja czuc instykt dopiero, gdy dzieciak sie urodzi" Nie,
              rozumiem co znaczy "zrobi". Zwykle to obie strony dbaja o
              antykoncepcje... A kobiety i tak zawsze moga np. zostawic dziecko
              w szpitalu, bez zadnych konsekwencji (prawno-alimentowych).
              mezczyzni nie maja takich luksusow...
              • zalotnica Re: Do zalotnicy 14.10.03, 03:14
                Gość portalu: Raf napisał(a):

                > Ten artykul jest o tym, ze kobieta nie musi (!!!) tego robic! Jestz
                > tego rozgrzeszona, bo "faceci nie odczuwaja takich potzreb.
                > Zaczynaja czuc instykt dopiero, gdy dzieciak sie urodzi"

                *No to mi wytlumacz, po co w takim razie "taki" facet wiaze
                sie z kobieta...? NIE ROZUMIEM...


                > Nie, rozumiem co znaczy "zrobi". Zwykle to obie strony dbaja o
                > antykoncepcje...

                *No wlasnie, jesli kobieca zawiedzie, meska powinna zadzialac
                i nie dopuscic do nieszczescia...


                >A kobiety i tak zawsze moga np. zostawic dziecko
                > w szpitalu, bez zadnych konsekwencji (prawno-alimentowych).
                > mezczyzni nie maja takich luksusow...


                Prosze...? i Ty nazywasz luxusem zostawianie dziecka w szpitalu...?
                a co z tatusiem, w jakich stronach bawi...?
                • Gość: ~Ró´´a Re: Do zalotnicy IP: 62.93.96.* 14.10.03, 16:48
                  zalotnica napisa?a:

                  > Gość portalu: Raf napisa?(a):
                  > >A kobiety i tak zawsze moga np. zostawic dziecko
                  > > w szpitalu, bez zadnych konsekwencji (prawno-alimentowych).
                  > > mezczyzni nie maja takich luksusow...
                  >
                  >
                  > Prosze...? i Ty nazywasz luxusem zostawianie dziecka w szpitalu...?
                  > a co z tatusiem, w jakich stronach bawi...?

                  Tatus zapewne ponosi ciezkie konsekwencje prawno-alimentowe, oczywiscie na
                  rzecz szpitala. Moze pracuje tam jako salowy? Biedaczek, wrobiony w dziecko...
                  Doprawdy, lza sie w oku kreci...
                  • Gość: Raf Re: Do Rozy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.03, 21:05
                    Nie wiem, czy przeczytałyście artykuł.
                    "Myślę, że decyzję "mieć dziecko czy go nie mieć" warto
                    konsultować z mężem, ale nie warto traktować wyniku jako
                    obowiązującego. Decyzja o dziecku należy do ciebie.",
                    Ten cytat to jego straszczenie. Autorka twierdzi, że mężczyzne
                    można (łaskawie) zapytać, czy chce mieć dziecko, ale jeśli
                    odmówi, i tak można je zaplanować(!), "bo oni odczuwaja chec
                    posiadania dziecko, dopiero gdy sie urodzi!". Czyli de facto,
                    po co pytac, skoro i tak bedzie po naszemu.
                    Myśle, że każdy facet (i mam nadzieje, że kazda kobieta), z ta
                    teza sie nie zgodzi.
                    A moja wstawka o szpitalu chyba jest prawdziwa. jeśli napisz
                    dokładnie co w niej jest nie tak, a nie wykrecaj się salowym...
                    • Gość: Kobieta Re: Do Rozy IP: 172.20.6.* 21.03.04, 21:24
                      Gość portalu: Raf napisał(a):

                      > Nie wiem, czy przeczytałyście artykuł.
                      > "Myślę, że decyzję "mieć dziecko czy go nie mieć" warto
                      > konsultować z mężem, ale nie warto traktować wyniku jako
                      > obowiązującego. Decyzja o dziecku należy do ciebie.",
                      > Ten cytat to jego straszczenie. Autorka twierdzi, że mężczyzne
                      > można (łaskawie) zapytać, czy chce mieć dziecko, ale jeśli
                      > odmówi, i tak można je zaplanować(!), "bo oni odczuwaja chec
                      > posiadania dziecko, dopiero gdy sie urodzi!". Czyli de facto,
                      > po co pytac, skoro i tak bedzie po naszemu.
                      > Myśle, że każdy facet (i mam nadzieje, że kazda kobieta), z ta
                      > teza sie nie zgodzi.
                      > Zgadzam się całkowicie. Każdy człowiek ma prawo decydowac o
                      sobie i nie być manipulowany przez innych. Gdybym nie chciała
                      miec dziecka, chyba rozszarpałabym mojego faceta, gdyby
                      podkładał mi coś innego w miejsce tabletek. To nic, że później
                      byłabym zadowolona z posiadania słodkiego dzidziusia, i tak
                      straciłabym zaufanie do mojego partnera, że stałam się
                      przedmiotem jego manipulacji w tak waznej sprawie.
      • Gość: stachu Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.vf.shawcable.net 13.10.03, 06:53
        Wydaje mi sie ze twoj przypadek jest dosyc skomplikowany.Musisz
        sobie zadac zasadnicze pytanie.Co dla ciebie jest wazniejsze
        bycie z tym czlowiekiem czy urodzenie dzicka. Pewnie zakladalas
        ze skoro lubi inne dzieci bedzie chcial miec swoje.To bardzo
        logiczne rozumowanie ale jak widac w praktyce sie nie sprawdza.
        Bardzo mi przykro ze tak sie stalo ale trzeba miec nadzieje ze
        moze sie to zmieni. Czy myslisz ze bylabys szczesliw z tym
        ktory chcial miec a toba dziecko. To tez jest niewiadome.
        Mam zmajomych ktorzy pobrali sie wlasnie zeby miec dzieci. On z
        jakichs powodow nie mogl miec dzieci ze swoja pierwsza zona.
        Rozwiedli sie jeszcze z innego powodu. Jego druga zona
        powiedziala.Myslalam ze jak urodze mu dziedko to bedzie mnie
        nosil na rekach.NIe nosi jej ale jakos tam sobie zyja chociaz
        wydaje sie ze ona jest nieszczesliwa.Jesli moge ci dac rade to
        ona jest taka. W zyciu nie mozna miec wszystkiego i nie mozna
        od innych wymagac tego do czego oni nie sa pewni. Trzeba sie
        cieszyc z tego co sie ma bo najpiekniejszy dzien w twoim zyciu
        to dzien dzisiejszy.Co bylo minelo.Co bedzie nie wiadoma a dzis
        jest i to jest najpiekniejszy cud swiata. Wszystko zalezy od
        twojego nastawienia. Jesli np. nie lubisz swojego odbicia w
        lustrze najlepsza rada na to jest zaakceptowac sie taka jaka
        jests. Jesli nie lubisz tego co masz teraz postaraj sie to
        zaakceptowac bo nie wiadomo czy bedzie lepiej jesli zmienisz
        sobie uklad. Kolezanka mojej zony rozwiodla sie z mezem bo on
        nie byl gotowy na dziecko.Teraz nie ma dziecka i nie ma
        meza.Kogos tam ma bo jest atrakcyna dziewczyna ale z drugiej
        strony wiem ze jest nieszczesliwa bo nie widzi przyszlosci.
        Tak ze trzeba z tym postepowac b.ostroznie o jak to mowia
        lepszy wlobel w garsci niz skowronek na dachu.Powodzenia
      • Gość: stachu Dlaczego on nie chce dziecka IP: *.vf.shawcable.net 13.10.03, 06:58
        Wydaje mi sie ze twoj przypadek jest dosyc skomplikowany.Musisz
        sobie zadac zasadnicze pytanie.Co dla ciebie jest wazniejsze
        bycie z tym czlowiekiem czy urodzenie dzicka. Pewnie zakladalas
        ze skoro lubi inne dzieci bedzie chcial miec swoje.To bardzo
        logiczne rozumowanie ale jak widac w praktyce sie nie sprawdza.
        Bardzo mi przykro ze tak sie stalo ale trzeba miec nadzieje ze
        moze sie to zmieni. Czy myslisz ze bylabys szczesliw z tym
        ktory chcial miec a toba dziecko. To tez jest niewiadome.
        Mam zmajomych ktorzy pobrali sie wlasnie zeby miec dzieci. On z
        jakichs powodow nie mogl miec dzieci ze swoja pierwsza zona.
        Rozwiedli sie jeszcze z innego powodu. Jego druga zona
        powiedziala.Myslalam ze jak urodze mu dziedko to bedzie mnie
        nosil na rekach.NIe nosi jej ale jakos tam sobie zyja chociaz
        wydaje sie ze ona jest nieszczesliwa.Jesli moge ci dac rade to
        ona jest taka. W zyciu nie mozna miec wszystkiego i nie mozna
        od innych wymagac tego do czego oni nie sa pewni. Trzeba sie
        cieszyc z tego co sie ma bo najpiekniejszy dzien w twoim zyciu
        to dzien dzisiejszy.Co bylo minelo.Co bedzie nie wiadoma a dzis
        jest i to jest najpiekniejszy cud swiata. Wszystko zalezy od
        twojego nastawienia. Jesli np. nie lubisz swojego odbicia w
        lustrze najlepsza rada na to jest zaakceptowac sie taka jaka
        jests. Jesli nie lubisz tego co masz teraz postaraj sie to
        zaakceptowac bo nie wiadomo czy bedzie lepiej jesli zmienisz
        sobie uklad. Kolezanka mojej zony rozwiodla sie z mezem bo on
        nie byl gotowy na dziecko.Teraz nie ma dziecka i nie ma
        meza.Kogos tam ma bo jest atrakcyna dziewczyna ale z drugiej
        strony wiem ze jest nieszczesliwa bo nie widzi przyszlosci.
        Tak ze trzeba z tym postepowac b.ostroznie o jak to mowia
        lepszy wlobel w garsci niz skowronek na dachu.Powodzenia
    • Gość: ojciec z klasa Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 14:19
      Od czterech lat jestem szczesliwym ojcem i bardzo sie z tego
      faktu cieszę. Jestesmy szczesliwym malzeństwem choc zaraz po
      narodzinach dziecka nie mógłbym tak napisac. Uleglem namowie
      mojej (jeszce wtedy dziewczyny - starszej zreszta o pare lat) i
      w wieku 23 lat zostalem ojcem. To byl koszmar dla mnie i dla
      mojej zony. Zostala matka dwojki dzieci jedno nowonarodzone
      drugie 23 letnie. Ja miotalem sie miedzy zajeciami na studiach
      (dziennych) i próbami dorobienia pieniedzy. Zona wiele
      wycierpiala, teraz z perspektywy czasu moge to dostrzec bo bylem
      beznadziejnym: ojcem, mężem, glową rodziny. Koszmar trwał całe
      DWA LATA zanim DOJRZALEM, ODNALAZLEM SIE w nowej roli. Teraz
      jest nam dobrze (prawie sielanka).Co moja zona podpierajac sie
      życzeniami mojego syna robi??? Chce DRUGIEGO DZIECKA !!! Lecz ja
      w pełni świadomy mówie NIE, NIE , NIE !!! Choć chyba fajnie mieć
      syna i córke ?!
      • zalotnica Re: Dlaczego on nie chce dziecka? 12.10.03, 00:59
        Gość portalu: ojciec z klasa napisał(a):

        > jest nam dobrze (prawie sielanka).Co moja zona podpierajac sie
        > życzeniami mojego syna robi??? Chce DRUGIEGO DZIECKA !!! Lecz ja
        > w pełni świadomy mówie NIE, NIE , NIE !!!

        ...a mozna wiedziec jak sie zabezpieczasz...? sorry...
    • Gość: jo Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.torun.mm.pl 11.10.03, 16:22
      > "Myślę, że decyzję "mieć dziecko czy go nie mieć" warto
      > konsultować z mężem, ale nie warto traktować wyniku jako
      > obowiązującego. Decyzja o dziecku należy do ciebie.

      Ja mam koleżankę, której mąż przez wiele lat stanowczo odmawiał zostania ojcem.
      Ona szanowała jego decyzję, choć przepłacała to depresjami. Miała szczęście -
      grubo po trzydziestce zawiodła pigułka. Dziewczyna na początku była tak
      załamana, że chciała dokonać aborcji (bo co na to mąż, pomyśli, ze specjalnie
      tak zrobiła!!!). W końcu urodziła. A mąż? A mąż jest szczęśliwym, zakochanym w
      córeczce tatusiem.

      Drugi przypadek - Maria Bojarska, która poświeciła swoje pragnienie dziecka
      karierze Tadeusza Łomnickiego. Naprawdę miał prawo tego od niej wymagać?

      • Gość: magda.gdansk Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: 4.1R6D* / *.free.fr 11.10.03, 17:39
        Mezczyzna, ktory nie chce miec z kobieta dziecka po prostu jej nie kocha, i
        najlepiej nie zawracac sobie nim dalej glowy, i rzucic go, im szybciej, tym
        lepiej, nic dobrego z takiego zwiazku na dluga mete bowiem nie moze wyniknac.
        A skoro z jakichs powodow rzucic sie go nie chce, bo sie go na przyklad kocha,
        to dlugoplanowa strategia zyciowa najlepsza jest taka, jak radzi trzezwo Pani
        Dodziuk: za bardzo nie pytac go o zdanie i zrobic mu dziecko. Ponosi sie
        ryzyko, ze albo on rzuci kobiete i dziecko, i bedzie trzeba wychowac je samej.
        Ale dzieci to tak fantastyczna inwestycja zyciowa, i takie zrodlo radosci i
        dobrych emocji, i zwiazku ze swiatem, ze warto to ryzyko poniesc. Poswiecenia
        w tej mierze serdecznie odradzam.
        • Gość: girlfriend Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 17:45
          jak ma 20 lat i nie chce dziecka to też dowód że nie kocha?

          skąd Wy się manipulantki bierzecie w takich ilościach?
        • Gość: facet_35 Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 20:35
          Wyobraź sobie że jestem mężczyzną zdolnym do prawdziwej miłości i nie mam
          najmniejszej ochoty na dzieciaka. Mam 35 lat, nie mam dzieci i z wiekiem coraz
          bardziej nie chcę ich mieć. Kobieca instnktowna, biologiczna zachłanność na
          posiadanie dziecka budzi u mnie obrzydzenie. Kojarzy mi się to z
          filmem "Matrix" i wypowiedzią agenta Smitha o tym że ludzie są wirusem,
          chorobą toczącą ten świat.
          • Gość: maak3 Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: 212.122.214.* 11.10.03, 21:16
            Gość portalu: facet_35 napisał(a):

            > Wyobraź sobie że jestem mężczyzną zdolnym do prawdziwej miłości i nie mam
            > najmniejszej ochoty na dzieciaka. Mam 35 lat, nie mam dzieci i z wiekiem
            coraz
            > bardziej nie chcę ich mieć. Kobieca instnktowna, biologiczna zachłanność na
            > posiadanie dziecka budzi u mnie obrzydzenie. Kojarzy mi się to z
            > filmem "Matrix" i wypowiedzią agenta Smitha o tym że ludzie są wirusem,
            > chorobą toczącą ten świat.

            no to szukaj kobiety,która podzieli Twoje odczucia co do dzieci
            a nie unieszczęśliwiaj tej, która pragnie dzieci
            inna sprawa,że niechęć do posiadania dzieci to nie tylko taka sobie zwykła
            niechęć
            psychologowie mówią nawet,że to zahamowanie wynikające z dużo poważniejszych
            trudności począwszy od ''błahego'' niepoukładania z relacji z rodzicami po
            podświadome postrzeganie siebie jako osobnika nie wystarczająco wartościowego
            do reprodukcji.......

            więc dziwnym nie jest pragnienie posiadania dziecka,lecz niechęć do jego
            posiadania
            • Gość: girlfriend no no, nastepny psychoanalityk... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 21:38
              a słyszałeś o tym panie doktor, że ludzie robia sobie dzieci z chorych powodów
              typu "lekarstwo na samotność", typu "złapać męża" , typu "to naprawi nasz
              związek"????
              yesooo....
            • Gość: facet_35 Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 02:58
              Gość portalu: maak3 napisał(a):
              > no to szukaj kobiety,która podzieli Twoje odczucia co do dzieci
              > a nie unieszczęśliwiaj tej, która pragnie dzieci
              mylisz się, szukam kobiet z dziećmi, cobym nie musiał produkować swoich, a
              kobieta była spełniona w swoich instynktach
              życie jest zbyt ciekawe, by tarcić czas na własne dzieci
              daje to też dużą swobode, nienawidze byc zależnym od kogokolwiek a związki nie
              są wieczne - tego nauczyły mnie kobiety, które są najbardziej bezwzględnymi
              istotami na tej planecie
          • Gość: magda.gdansk Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.dial.proxad.net 12.10.03, 23:13
            Gość portalu: facet_35 napisał(a):

            > Wyobraź sobie że jestem mężczyzną zdolnym do prawdziwej
            miłości i nie mam
            > najmniejszej ochoty na dzieciaka. Mam 35 lat, nie mam dzieci
            i z wiekiem coraz
            > bardziej nie chcę ich mieć. Kobieca instnktowna, biologiczna
            zachłanność na
            > posiadanie dziecka budzi u mnie obrzydzenie. Kojarzy mi się
            to z
            > filmem "Matrix" i wypowiedzią agenta Smitha o tym że ludzie
            są wirusem,
            > chorobą toczącą ten świat.

            Drogi mezczyzno zdolny do prawdziwej milosci: Twoja pewnosc, ze
            jestes do niej zdolny na czymze sie opiera, radabym wiedziec?
            Ciesze sie, ze masz dobre samopoczucie. Ale ta niechec do owej
            obrzydliwej zachlannosci na posiadanie dziecka wydaje sie
            raczej slabo swiadczyc o tej reklamowanej zdolnosci do wielkich
            uczuc.
            Poza tym zegar Ci nie bije, i mozesz miec dziecko jeszcze przez
            jakies 30 lat. Kobietom zegar bije szybciej, i za tym dazeniem
            do posiadania dziecka stoi biologia. Nie ma zatem co krecic
            nosem, mezczyzno zdolny - we wlasnym mniemaniu - do prawdziwej
            milosci na brzydka biologie i niedobra rzeczywistosc, pelna
            budzacych obrzydzenie kobiet
            I przestan sie napawac swoja zdolnoscia do prawdziwej milosci.
            Na jednym oddechu swojej zdolnosci do prawdziwej milosci, i o
            obrzydzeniu do kobiet. Smiech na sali. Gratuluje ja tej, co to
            ja prawdziwie pokochasz. Wesolo dziewczyna nie bedzie miala...

            ,
            • Gość: facet_35 Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 06:29
              --> magda.gdansk
              Droga Szanowna kobieto, zrozum i uszanuj moją decyzje, bo nie szukam panien
              bez dzieci tylko kobiet spełnionych w macierzyństwie, takich które mają już
              dziecko (dzieci ). Nie mam zamiaru zmuszać żadnej kobiety do rzeczy dla niej
              nieakceptowalnych. Poza tym nie od dziś wiadomo że miłość i nienawiść to
              bliskie "sąsiadki" , dzieli je niewielka granica.
              • Gość: quiproquo Re: Do faceta - ??????????????? IP: *.90-201-80.adsl.skynet.be 13.10.03, 17:19
                zrozum i uszanuj moją decyzje, bo nie szukam panien
                > bez dzieci tylko kobiet spełnionych w macierzyństwie, takich które mają już
                > dziecko (dzieci ).

                >Wyobraź sobie że jestem mężczyzną zdolnym do prawdziwej miłości i nie mam
                >najmniejszej ochoty na dzieciaka.

                O Ty, zdolny do prawdziwej milosci wobec kobiety. Powiedz mi ze prosze jak Ty
                to robisz ze kochasz jej dziecko, ale ewent. swoje napawa cie obrzydzeniem?? A
                moze ty nie kochasz jej dziecka?? Jak chcesz polaczyc prawdziwa milosc do
                kobiety z obrzydzeniem do jej dziecka?
                Ciekawe ktora cie zechce! Smiech na sali..
                • Gość: girlfriend quiproquo ale Ty jesteś śmieszna :)))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 17:28
                  masz złe doświadczenia z facetami? przykro mi.

                  ja bym go chciała, gdyby nie fakt ze jestem zajęta :)
                  • jmx Re: quiproquo ale Ty jesteś śmieszna :)))))))))) 13.10.03, 22:47

                    Ale on chyba nie bo szuka kobiet spełnionych w macierzyństwie.
                    • Gość: girlfriend Re: quiproquo ale Ty jesteś śmieszna :)))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 23:44
                      Quiproquo nie może być facetem. Oni nie bywaja tak głupi ;)
                      • jmx Re: quiproquo ale Ty jesteś śmieszna :)))))))))) 14.10.03, 02:40

                        To było o Facecie_35 ;-)
                        • Gość: girlfriend Re: quiproquo ale Ty jesteś śmieszna :)))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 02:46
                          Aha. czyli to sie dobrze składa, bo ja nikogo nie szukam :)
    • Gość: Sonia Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 19:03
      To nieprawda, że tylko mężczyźni nie chcą dzieci. Mam 1 dziecko
      i to mąż mnie namawia na drugie dziecko a ja wciąż powtarzam NIE
      i zdania nie zmienię.
      • Gość: ed Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.in-addr.btopenworld.com 11.10.03, 23:22
        WYSTARCZY SIE ROZGLADNAC WOKOL, MEZCZYZNI ODPOWIEDZIALNI
        BZDURA, PRZEWAZAJACA WIEKRZOSC POLSKICH(I NIE TYLKO) RODZIN
        PRZESTALA BY ISTNIEC GDYBY NIE POSWIECENIE KOBIET KTORE
        TZRYMAJA RODZINY NA POWIERZCHNI, FACECI BRYLUJA PO SWIECIE
        PRZEKONANI O SWOJEJ WSPANIALOSCI. DLACZEGO NIKT NIE MOWI O
        KOBIETACH KTORE NIE CHCA MIEC DZIECI SA ONE TRAKTOWANE
        JAK "NIENORMALNE" PRZEZ SPOLECZENSTWO WTYM ROWNIEZ INNE
        KOBIETY,KIEDY PRZESTANA OBOWIAZYWAC STEREOTYPY MOWIACE ZE TO
        MEZCZYZNI NIE CHCA MIEC DZIECI A KOBIETY TYLKO O TYM MYSLA ABY
        JE MIEC.
    • Gość: Obserwator Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: 212.39.162.* 11.10.03, 19:27
      Zgadzam sie w 100% z Melmire 11/10/03 z 09:11.

      Odnosnie artykulu:
      Nie jest prawda ze faceci nie chca miec dzieci a tylko kobiety
      je chca miec. (w wiekszosci).
    • Gość: ta, która chce Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.03, 20:50
      Ja chcę a on nie - dlaczego ? BO NIE.
      Od 2 lat próbuję oszukać mego męża, raz prawie mi się udało ale
      niestety poroniłam w 3 tyg. ciąży- takim wczesnym poronieniem
      kończy sie ponad 50 % ciąż.
      Bardzo potrzebny był mi taki artykuł, gdyż znowu miałam chwile
      załamania- czy aby na pewno robię dobrze.

      DZIĘKUJĘ za artykuł- znowu będę próbowac.

      Jeżeli mi sie uda to tym razem poczekam ze 2 miesiące.
      Mamy juz kilkuletniego syna - więc wiem , że warto mieć dzieci.

      Pozdrawiam
      • Gość: girlfriend trudno w to uwierzyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 21:13
        jeszcze powiedz, że go kochasz, haha...

        ludzie, jak wy mozecie manipulować i oszukiwać tych, ktorych rzekomo
        kochacie????
        naprawdę, nie potrafie tego pojąć :(
        • Gość: Tomasz Re: trudno w to uwierzyć... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 12.10.03, 00:21
          Girlfiend! W pełni się zgadzam z Twoimi komentarzami. Nareszcie ktoś normalny!
          • Gość: girlfriend Re: trudno w to uwierzyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 15:18
            Dziękuję, bo już myślałam, że jestem nienormlna, jak mi tu od kilku tygodni
            niektórzy klarują.
        • Gość: ta która chce Re: trudno w to uwierzyć... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.03, 20:39
          Ja też jak byłam młoda myślałam, że wszystko jest albo białe
          albo czarne. Przybyło mi trochę lat i wiem, że wszystko jest
          szare. Nic nie jest proste. Ja wiem jak wspaniałe są dzieci.
          Jeżeli o tym nie wiesz to trudno.
          Zanim urodziłam swoje dziecko też myślałam, że dzieci tylko
          przeszkadzają. Potem przewartościowałam swój świat.
          A tak na marginesie pytanko- czy Twój ojciec chciał dzieci??
          Tak - to moje gratulacje.
          Nie - to dziękuj swojej mamie i przestań krytykować inne
          kobiety, które chcą mieć dzieci wbrew woli potencjalnego tatusia.

          Przepraszam facetów, których to kobiety "nie chcą" - ale chyba
          sami wiecie jakimi jesteście wyjątkami.
          Pozdrawiam
          • Gość: girlfriend Re: trudno w to uwierzyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 21:25
            Tak, mój ojciec mnie chciał. Co to ma do rzeczy?

            Nie masz 20 dzieci? Czemu? Napewno gdzieś płaczą że nie dajesz im przyjść na
            świat.

            Uważam, że jesteś podła i nie zdziw się jak on Cię zostawi. Zasługujesz na to,
            manipulantko spod znaku łojca dyrektora.
            • Gość: ta która chce Re: trudno w to uwierzyć... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.03, 23:18
              Napisałam, że jeżeli Twój ojciec Cię chciał to moje gratulacje, bo niewiele
              dzieci może się tym pochwalić.
              Mój ojciec nie chciał ani mnie, ani mojej siostry , ani brata. Ale jesteśmy i
              może się nami chwalić.

              Wiesz, chociaż jestem taka podła to ja nikogo nie oceniam, dawno przestałam -
              nic naprawdę nie jest takie proste jak sie wydaje. Ludzie też są tylko ludźmi,
              czasami postępują bardzo egoistycznie, nawet o tym nie wiedząc. Tak też jest z
              moim mężem - dla niego zawsze liczyła się tylko forsa. Czemu z nim jestem,
              skoro on taki zły? Może będzie kiedyś o tym artykuł w WO. A poza tym - nic nie
              jest proste- jak ciągle powtarzam.

              A jeżeli mnie mój mąż zostawi- to trudno- nie ja pierwsza nie ostatnia. Będę
              miała wspaniałe dziecko a może i drugie.
              Mam koleżankę, która była ideałem żony i co - mąż też ją zostawił.
              Ja mojemu mężowi zawsze powtarzam, że jeżeli chce to proszę, może iść - nie
              będę go nigdy zatrzymywać - widziałam co warte jest takie zatrzymywanie.

              To, że, jak piszesz, jestem podła w stosunku do męża jednocześnie oznacza, że
              jestem bardzo niepodła w stosunku do mego dziecka - ono bardzo pragnie
              rodzeństwa, garnie sie do każdego dzieciaka, chociaż chodzi już do szkoły
              bardzo lubi bawić sie z niemowlakami. To nie dziewczynka a chłopak.
              Ja mam rodzeństwo i chcę by mój syn też je miał.


              Tobie życzę zawsze prostych i łatwych życiowych sytuacji. I żebyś nigdy nie
              musiała wybierać.
              • Gość: girlfriend Re: trudno w to uwierzyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 23:34
                > Napisałam, że jeżeli Twój ojciec Cię chciał to moje gratulacje, bo niewiele
                > dzieci może się tym pochwalić.

                absurd - wiekszośc panów chce mieć dzieci.

                > Mój ojciec nie chciał ani mnie, ani mojej siostry , ani brata. Ale jesteśmy i
                > może się nami chwalić.

                takie kombimowanie jest bez sensu - równie dobrze mozesz powiedzieć że
                pozostałe potencjalne dzieci Twoich rodziców, ktore nie powstały mogą żałować i
                mieć do nich żal...


                Może i nic nie jest proste, ale napewno nie wolno ludźmi manipulować.
                Zarzucasz swojemu mężowi, że interesują go tylko pieniadze, ale sobie nie
                zarzucasz, ze z nim jesteś. Dziwna filozofia doprawdy.
                Jakbyś sie czuła gdybyś to Ty nie chciała dziecka (z obojetnie jakich powodów)
                i Cie do posiadania go zmuszono? Przeciez to jest straszne.

                Ciekawe czy Twoje dzieci będa równie szczęśliwe, kiedy będą się bez ojca
                wychowywać. Strasznie lekko to traktujesz. To swiństwo traktować ich jak
                reproduktorów. Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść. Sprawiasz wrażenie,
                jakby on Cię w ogóle nie obchodził.

                Kto to jest "ideał żony"? Moze była nim w Twoich oczach, ale widać nie w jego.
                Łatwo powiedzieć o odchodzącym "łobuz" kiedy się nie było w środku takiego
                rozpadnietego związku...

                Wiesz co? To ze dziecko i Ty chcecie to bardzo ładnie. Ale to egoizm nie liczyć
                się ze zdaniem "reproduktora".

                Mam wrazenie, że jesteś do mężczyzn nieco uprzedzona.

                • Gość: quiproquo gilfriend, jestes plci meskiej IP: *.90-201-80.adsl.skynet.be 13.10.03, 15:08
                  > Kto to jest "ideał żony"? Moze była nim w Twoich oczach, ale
                  widać nie w jego.
                  > Łatwo powiedzieć o odchodzącym "łobuz" kiedy się nie było w
                  środku takiego
                  > rozpadnietego związku...
                  >
                  > Mam wrazenie, że jesteś do mężczyzn nieco uprzedzona.


                  A ja mam wrazenie ze jestes plci meskiej, girlfriend. nie masz
                  pojecia o logice kobiety albo jestes kobieta uprzedzona do
                  kobiet, tzw "chlopiara".
                  • Gość: girlfriend pierwsze słyszę, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 17:24
                    zeby istniała logika męska i damska...

                    to dość zabawna koncepcja :)

                    nie jestem uprzedzona do kobiet - lubię i rozumiem mężczyzn, uważam że we
                    współczesnym świecie o wiele trudniej być mężczyzną, nie podobają mi się
                    plastikowe panny manipulujące facetami, bo potem ja jestem przez pryzmat takich
                    oceniana...

                    uważam że ogolnie rzecz biorac mężczyźni sa fajniejsi, mądrzejsi,
                    sympatyczniejsi i uczciwsi. powtarzam: ogólnie rzecz biorąc.znasz może
                    rzeczywistość damskiego pokoju nauczycielskiego w podstawówce? nie? nie żałuj:
                    to jest współczesne piekło na ziemi.

                    pzdr :)
                    • Gość: quiproquo Re: pierwsze słyszę, IP: *.90-201-80.adsl.skynet.be 13.10.03, 17:55
                      > nie jestem uprzedzona do kobiet
                      > uważam że ogolnie rzecz biorac mężczyźni sa fajniejsi, mądrzejsi,
                      > sympatyczniejsi i uczciwsi.

                      Jestes uprzedzona do kobiet (zakladajac, ze prawda jest co piszesz, ze jestes
                      plci zenskiej) :)
                      Swiadczy o tym takze ilosc wulgaryzmow jaka wydobylas/es z siebie pod adresem
                      kobiet na tym forum.

                      Rzeczywistosc pokoju nauczycielskiego musiala zostawic pietno na Twojej
                      psychice, ale to nie powod do generalizowania i dzielenia swiata na lepszych
                      mezczyzn i zle kobiety.

                      Zycze Ci udalnych relacji przyjacielskich z kobietami!!

                      Ja tez pozdrawiam, na dobre, bo juz wychodze z forum.
                      • Gość: girlfriend szczerze mówiąc - jesteś głoopia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 18:06
                        zmieniasz płeć w necie? masz kłopot z własną seksualnością? bo ja nie. ani sie
                        mężczyzn nie boję, ani nie zakładam, że mają złe zamiary.

                        cieszę się że Cię tu nie bedzie :)
                        • jmx ? 14.10.03, 02:35
                          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                          > zmieniasz płeć w necie? masz kłopot z własną seksualnością? bo ja nie. ani
                          sie
                          > mężczyzn nie boję, ani nie zakładam, że mają złe zamiary.
                          >
                          > cieszę się że Cię tu nie bedzie :)

                          Ja troche tego nie rozumiem - wg Ciebie nie da się akceptować i mężczyzn i
                          kobiet równocześnie? Zawsze musi to stać w opozycji: lubienie kobiet -
                          nieakceptacja (strach?) przed mężczyznami i na odwrót?
                          • Gość: girlfriend Re: ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 02:44
                            nie, nic takiego nie powiedziałam. obserwuje natomiast u wielu bywajacych tu
                            kobiet głęboką awersję i nieufnośc do mężczyzn. moim zdaniem bezsensowną. to
                            samospełniająca się przepowiednia - ot i cała filozofia...
                            • jmx Re: ? 14.10.03, 02:50

                              No niby nie, ale ta opozycja kobiety vs mężczyźni mi się nie podoba za
                              bardzo... Zresztą już o tym pisałam ;-)))

                              Nieufność - a bo jak facet został złapany to nie można mu popuszczać ;-))))))
                              • Gość: girlfriend Re: ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 13:58
                                Jak Cię oszukuje to albo na to zasługujesz albo ma jakąś skazę-nałóg. To nie
                                jest takie skomplikowane.
        • Gość: magda.gdansk Re: trudno w to uwierzyć... IP: *.dial.proxad.net 12.10.03, 23:23
          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

          > jeszcze powiedz, że go kochasz, haha...
          >
          > ludzie, jak wy mozecie manipulować i oszukiwać tych, ktorych
          rzekomo
          > kochacie????
          > naprawdę, nie potrafie tego pojąć :(

          Gírlfriend, a ile Ty sobie latek liczysz, moglabys nam
          zdradzic? Nieduzo cos chyba?
          To, ze sie kogos kocha, wcale nie znaczy, ze jego interesy sa w
          pelni tozsame z naszymi. Tam, gdzie chodzi o decyzje o
          urodzeniu dziecka, niekoniecznie trzeba sluchac ukochanego
          mezczyzny. Lepiej kierowac sie wlasnym strategicznym interesem
          zyciowym. A ten na ogol, nie zawsze rzecz jasna, podpowiada, ze
          lepiej jednak dziecko miec.
          Nie mowiac juz o tym, ze zdarza sie, ze kobieta rezygnuje w
          imie milosci z urodzenia dziecka, tylko po to, zeby po
          dwudziestu latach maz oszalal dla calkiem nowej i znacznie
          mlodszej nowej kobiety swojego zycia i dla dzidziusia, ktorego
          jej zmajstruje. Od zony sie wtedy odchodzi, bo sama rozumiesz,
          kochana, ze dzidzius musi miec ojca.
          Zaiste swietny interes zyciowy robia wtedy te kobiety, co to
          pogardzily manipulacja...
          • Gość: girlfriend Re: trudno w to uwierzyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 23:38
            Mam 29 lat.
            Jesli się kogos kocha przedkłada się jego interes nad swój ogólnie rzecz biorąc.

            "Strategiczny interes zyciowy" pt.dziecko...Przerażasz mnie...

            Zdradze Ci sekret: mężczyźni odchodzą od kobiet, ktore stosują w stos. do nich
            strategie, manipulują nimi i traktują ich jak miejsca parkingowe.

            Nie gniewaj się, ale sprawiasz takie wrażenie.

            Odchodza do tych młodych nie przez dzidziusia, tylko dlatego że czują się przez
            młode kochani, podczas kiedy stare żony dawno już o wszystkim zapomniały...
            • Gość: magda.gdansk Re: trudno w to uwierzyć... IP: 4.1R6D* / *.free.fr 13.10.03, 10:48
              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

              > Mam 29 lat.
              > Jesli się kogos kocha przedkłada się jego interes nad swój ogólnie rzecz
              biorąc

              Ogolnie rzecz biorac, girlfriend, to jak na swoje 29 lat, to silnie niedorosla
              wydajesz sie byc.
              Owszem, bardzo milo tak myslec, ze jak sie kocha, to sie
              przedklada etc. Sliczna to i ladnie brzmiaca recepta na to, jak byloby w
              swiecie idealnym. Ino, ze nie opisuje ona rzeczywistosci. Nie zawsze sie
              przedklada interes ukochanego nad swoj, nie we wszystkich kwestiach, nie ze
              wszystkich swoich interesow mozna i warto zrezygnowac. Szczegolnie na dluga,
              naprawde dluga mete, liczona w dziesiatkach lat. A takie miary czasowe maja
              zastosowanie, jak sie mysli o tym, czy warto miec dzieci.

              >
              > "Strategiczny interes zyciowy" pt.dziecko...Przerażasz mnie...

              No to latwo cos cie przerazic, moja mila. Zycie trzeba planowac, i nic w tym
              przerazajacego. Zeby tez myjemy ze wzgledu na strategiczny interes zyciowy,
              ten mianowicie, zeby miec wlasne, jak bedziemy mieli 70 lat. I to samo z
              dziecmi, i nie ma co robic przerazonych oczek i stawiac oburzonych
              wielokropkow. Mam na mysli, i wyraznie to
              napisalam, takze interes emocjonalny: dzieci sie na ogol kocha, i to jest
              fantastyczne, i warto o tym pomyslec, zanim sie zrezygnuje z checi ich
              posiadania, zeby ukochany sie nie gniewal.

              >
              > Zdradze Ci sekret: mężczyźni odchodzą od kobiet, ktore stosują w stos. do
              nich
              > strategie, manipulują nimi i traktują ich jak miejsca parkingowe.
              >
              > Nie gniewaj się, ale sprawiasz takie wrażenie.

              Mezczyzni odchodza od kobiet, bo przestaja je kochac. Z roznych powodow, a to,
              ze zle gotuje, a to, ze z kuchni nie wychodzi, a to, ze za malo kocha, a to ze
              za bardzo, a to, ze sie
              roztyla, a to ze schudla, a to ze za malo czula, a to ze za bardzo, a to, ze
              manipuluje, a to, ze wcale nie manipuluje i meczaco szczera jest. Kobiety tez
              przestaja kochac mezczyzn z najrozniejsyzch powodow, i tak samo nie zawsze sa
              to powody godne pochwaly. Innymi slowy, milosc moze sie skonczyc z kazdego
              powodu, tak samo dobrze z powodu owej tak ci wstretnej manipulacji, jak i z
              kazdego innego.
              Nie zdradzasz mi wiec zadnego sekretu, bo to zaden sekret, ino poglad
              zalecajacy sie pewna naiwnoscia. I nie obrazam sie, skadze.

              >
              > Odchodza do tych młodych nie przez dzidziusia, tylko dlatego że czują się
              przez
              >
              > młode kochani, podczas kiedy stare żony dawno już o wszystkim zapomniały...

              Stare zony oczywiscie bywaja winne, ale nie zawsze. Najczesciej sa winne temu,
              ze po latach malzenstwa dobrze znaja swoich mezow, i przestaly byc nimi
              zachwycone.
              I rownie czesto winne sa jedynie temu, ze sa stare, a te nowe sa mlode,
              zdrowe, jedrne, gladkie i bez zmarszczek i maja sterczace biusty, w
              odroznieniu od zon starych, moja droga.
              No i stara zona czlowiek jest znudzony, a mloda nie. Ot i cala roznica. Do
              ktorej potepiane przez ciebie ze szlachetnym oburzeniem manipulowanie jako
              zrodlo wszelkiego zla nie ma nic, ale to nic do rzeczy.
              • Gość: girlfriend magda, jaka Ty jesteś dziecinna... :)))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 12:24
                Z faktu, ze Ty nie jestes zdolna do prawdziwej miłości nie wynika, że jej nie
                ma...

                z faktu, że Ty krzyczysz "ja, ja, dajcie mnie!" do ładnych chłopców, nie wynika
                że ma to w ogólem cokolwiek wspólnego z miłością...

                zapewniam Cię, że jesli masz wątpliwości i rozterki - to nie jest miłość...

                Planuj dalej swoje zycie, ale nie zdziw się , kiedy zostaniesz sama bo UŻYWASZ
                ludzi do zaspokajania swoich potrzeb i oni w końcu sie zorientują. Jesteś
                banalną wiekszością: wolisz wziąć niż dać :)
                powodzenia.

                Jesli produkujesz dziecko, zeby miec słuzbe za friko jak bedziesz miała 70tke,
                to przypominasz cyborga :)

                Ja w wieku 70 lat bede sprawna fizycznie, bo dbam o to teraz. Będę również
                pracować, zwłaszcza że nie będzie wyboru, ponieważ do tej pory systemy
                emerytalne runą :)))

                Wysil się i spróbuj zrozumieć, że nie każdy chce mieć dzieci i robienie sobie
                dzieciaka z kims wbrew jego woli powinno podlegać surowym karom :)

                Magdo to Ty jeste naiwna, ponieważ szukasz winy głównie w nich, zamiast w nas -
                jesteś tym samym idealną kandydatką do opuszczenia.

                Zachwyt człowiekiem nie bierze sie z nieświadomości jego wad - wykazujesz się w
                ostatnim akapicie niewiarygodna wręcz naiwnością, rozumiem że to z powodu
                mlodego wieku ;)
                Oczywiście, zamiast szukać winy w sobie, łatwiej zwalić ją na starzejący się
                biust...Nie opuszcza się ludzi, ktorych sie kocha z tak błahych powodów,
                zapewniam Cię - z takiego powodu to mozna ulec pokusie skoku w bok w chwili
                słabości, ale odchodzi się po długim małżeństwie z zupełnie innych powodów...
                • Gość: ta która chce Re: magda, jaka Ty jesteś dziecinna... :)))))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.03, 19:46
                  Girlfriend - jak tak czytam ten wój post jaka to Ty będziesz jak bedziesz miała
                  70 to też odnoszę wrażenie, że bardzo niedorosła jesteś.
                  Tak samo 30 lat temu mówił brat mojej mamy - teraz siedzi jej na karku - bo
                  nawet niewie, że aby żyć to trzeba jeść, nie mówiąc o reszcie potrzeb.
                  Swoich dzieci nie ma, żony zresztą też - może też nie lubił manipulowania
                  ludźmi?
                  Idź i zapytaj niedołężnych 60 latków - kto z nich chciał takim być.

                  Ja nie będę już więcej pisać - nie cierpię takich długich wątków.
                  Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę nabrania doświadczenia życiowego - bo
                  tak radykalne poglądy są cechą nastolatków. Potem człowiek uczy się być
                  bardziej wyważonym w swoich sądach.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: girlfriend Re: magda, jaka Ty jesteś dziecinna... :)))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 20:02
                    Miła moja, z faktu ze brat Twojej mamy..., nie wynika że ja.
                    Zajmuję się rzeczą, na która rynek zawsze będzie miał zapotrzebowanie i jestem
                    dobra nieskromnie powiem (mianowicie dobrze mi płacą) więc dlaczego porównujesz
                    mnie do ludzi, ktorzy sobie nie radzą? Ewentualną opiekę zawsze będę mogła
                    sobie kupić.

                    Oczywiście, bywaja różne choroby itd. ale nie opowiadaj ze sprawnośc nie zależy
                    od nas, bo to ewidentna nieprawda. mój dziadek niemal do 90tki grał w tenisa,
                    jak i jego przyjaciele. to po prostu mało popularne a nie niemozliwe.


                    Mam nadzieję, że nie zestarzeję się nigdy na tyle, zeby stracić wyrazistość -
                    uznawałabym to za kleskę zyciową. Moją osobistą idolką jest Stefania
                    Grodzieńska, ktora jako żywo bywa niezmiernie radykalna :))))

                    Przykro mi ze Twoje "starszeństwo" jest Twoim jedynym argumentem...
                  • Gość: MI Re: magda, jaka Ty jesteś dziecinna... :)))))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.03, 15:02
                    pzreczytałm Towja dyskujes ger.. ta ite poprzednia. I wiem z
                    enic nei jest takei proste a skora ta madr 29 letak i jak to
                    okresliłma bedize supe zdrowa i sparwna 70 latka to niehc sobei
                    trwa. aj etz wim ze dizeci sa najwzneisjze i naj powiedizlam
                    magda strategiczne cele zyciwoe jakimi s adzicki sa wsapniałe.
                    Mam troje mlodzszego rodzenstwa i cudownych rodzicow ktorzy nas
                    chcieli mimo ze nie palnowali az tylu dizeci. Szokda tylko ze
                    nie potarfe walczyc o to zawalczyc bo wlasnie nei cnei jest ani
                    biale ani czrne.
                • Gość: ba69 Re: do girlfriend IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.03, 20:22
                  To teraz ja Ci odpowiem - jak słusznie zauważyła Magda, jesteś jeszcze bardzo
                  niedojrzała mimo swoich 29 lat. A ja mam tyle samo lat małżeństwa za sobą i
                  wiem, że Magda ma rację i to pod każdym względem. Ty jeszcze nie wiesz, co to
                  jest miłość. Podchodzisz do tematu bardzo uczciwie, ale z życiem niewiele to
                  ma wspólnego.
                  Mam kochanego męża, z którym wiele przeżyłam dobrego i złego. Mam 2 dzieci -
                  oboje zostały poczęte niekoniecznie planowo. Mój mąż nie był przygotowany do
                  bycia ojcem (jego reakcje były podobne do tych, które opisał Stachu), ale
                  tworzyliśmy związek, gdzie miłość dominowała i on nawet nie zastanawiał się,
                  czy został zmanipulowany, czy nie. To było NASZE dziecko i to było
                  najważniejsze. Reszty uczył się przez kolejne lata i teraz z jednej strony się
                  cieszy, że one urodziły się właśnie wtedy, a z drugiej strony żałuje, że tak
                  się wtedy wzdragał przed ojcostwem, w którym później bardzo się rozsmakował i
                  że nie mamy więcej dzieci.
                  Więc nie krzycz, że kobiety czasem manipulują swoimi mężami - te naprawdę
                  kochające z reguły wiedzą, co robią i ich mężowie akceptują tę sytuację i to
                  wcale nie pod przymusem. Takie jest życie - i nie jest to wcale jego najgorsza
                  odsłona.
                  Pozdrawiam serdecznie
                  • Gość: girlfriend jak ja kocham taka argumentację... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 21:10
                    "jestem starsza, wiec wiem lepiej"...

                    Wyobraź sobie, ze znam troche starszych pań, niektóre maja Twoje poglady, inne
                    moje. Napewno zależy to od dobrych lub złych zyciowych doświadczeń, pytanie
                    tylko od czego zależy czy ma się dobre czy złe? Tak się składa, że ja juz znam
                    odpowiedź na to pytanie :)

                    Co innego radośc z dziecka i miłość do niego, a co innego brak zaufania do
                    żony. Tak sie składa że przyjaźnie się z mężczyzna tak zmanipulowanym i
                    doskonale łapię ta dystynkcję.

                    Nigdy nie rozgrzesze oszukiwania partnera, przeszukiwania jego maili czy
                    komórki czy kieszeni i tym podobnych zachowań uskutecznianych przez gros kobiet
                    w rzekomo "wyzszych" celach. Pewnych rzeczy się po prostu nie robi - tak jak
                    mam zwyczaj myć się i chodzić w czystych ciuchach, nie kląć jak chłop spod
                    budki z piwem,tak nie oszukuje ludzi, którym mówię "kocham cię". To jest
                    prostsze niz myślisz.

                    Tego samego oczekuję od mężczyzny - że powie prawdę. Bo też i nie ma powodu,
                    żeby jej mi nie mówić. To wszystko.

                    Niektórzy ludzie są po prostu przywiązani do grania fair, choć to może
                    staromodne.
                    • Gość: ba69 Re: jak ja kocham taka argumentację... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.03, 21:24
                      "jestem starsza, więc wiem lepiej"... - No cóż, nie znalazłam w swoim poście
                      tego sformułowania, ale niech Ci będzie. Moja wypowiedź nie była mądrzeniem
                      się osoby reprezentującej na pewno doświadczenie większe od Twojego, ale
                      raczej dzieleniem się wiedzą :))) Twoja uczciwość chwali Ci się bardzo, ale
                      wytoczyłaś działo o zbyt dużym kalibrze - zupełnie niepotrzebnie. Jeszcze
                      wiele przed Tobą!
                      Życzę Ci zachowania tych zasad przez całe życie.
                      Pozdrawiam serdecznie
                      • orvokki Re: jak ja kocham taka argumentację... 13.10.03, 22:00
                        Mam jeszcze mniej lat niż girlfriend...
                        Ale nie sądzę, że to właśnie dlatego uważam, że manipulacja jest zła. Dla mnie
                        to właśnie manipulowanie innymi jest świadectwem niedojrzałości. Podobnie jak
                        składanie obietnic bez pokrycia. Z tego, że komuś się akurat udało i "wrobiony"
                        partner później docenił radości z posiadania dziecka, nie należy czynić reguły
                        postępowania.
                        Świat nie jest prosty, śmiem twierdzić, że nawet całkiem pokręconym on jest,
                        ale właśnie dlatego oczekuję uczciwości przynajmniej od przyjaciół i od
                        człowieka, który twierdzi, że mnie kocha.
                        Idealiści, trzymajmy się!
                      • Gość: girlfriend Re: jak ja kocham taka argumentację... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 02:25
                        tylko ode mnie zależy, jakich zasad sie trzymam - wybieram takie, bo wydają mi
                        sie ładne.

                        pozdrawiam również :)
                    • Gość: magda.gdansk Re: jak ja kocham taka argumentację... IP: 4.1R6D* / *.free.fr 13.10.03, 23:34
                      > "jestem starsza, wiec wiem lepiej"...
                      >
                      > Wyobraź sobie, ze znam troche starszych pań, niektóre maja Twoje poglady,
                      inne
                      > moje. Napewno zależy to od dobrych lub złych zyciowych doświadczeń, pytanie
                      > tylko od czego zależy czy ma się dobre czy złe? Tak się składa, że ja juz
                      znam
                      > odpowiedź na to pytanie :)

                      Na pewno w Twoim mniemaniu, girlfriend, zalezy to od osobistych zaslug,
                      inteligencji, grania fair, i od tego, zeby nie manipulowac ludzmi. Wsyzstko to
                      swietna odpowiedz. Tylko ze niepelna. To, jakie ma sie zyciowe doswiadczenia,
                      drogie dziecko, zalezy takze od losu. Ktory oprocz dobrych zasluzonych
                      doswiadczen zsyla takze niedobre i niezasluzone. Na przyklad chorobe. Albo
                      koniec milosci. Albo smierc bliskich. Albo nowa kobiete na drodze ukochanego
                      mezczyzny.
                      To wprawdzie zyciowy elementarz, ale warto ci go przypomniec, jak sie wydaje.

                      >
                      > Nigdy nie rozgrzesze oszukiwania partnera, przeszukiwania jego maili czy
                      > komórki czy kieszeni i tym podobnych zachowań uskutecznianych przez gros
                      kobiet
                      >
                      > w rzekomo "wyzszych" celach. Pewnych rzeczy się po prostu nie robi - tak jak
                      > mam zwyczaj myć się i chodzić w czystych ciuchach, nie kląć jak chłop spod
                      > budki z piwem,tak nie oszukuje ludzi, którym mówię "kocham cię". To jest
                      > prostsze niz myślisz.
                      >
                      > Tego samego oczekuję od mężczyzny - że powie prawdę. Bo też i nie ma powodu,
                      > żeby jej mi nie mówić. To wszystko.

                      Swietnie. Tylko ze ktoregos dnia moze sie zdarzyc, ze bedzie mial powod, zeby
                      Ci nie powiedziec prawdy. Albo Ty jemu nie bedziesz chciala jej powiedziec.
                      >
                      > Niektórzy ludzie są po prostu przywiązani do grania fair, choć to może
                      > staromodne.

                      W stosunkach miedyz kobietami i mezczyznami nie wszystko poddaje sie regulom
                      gry fair. Zachwyt, pociag, fascynacja, zakochanie, pasja i inne emocje -
                      czasem wysoce niepozadane zyciowo i niszczycielskie - maja za nic zasady gry
                      fair. Nie trac tego z pola widzenia, girlfriend.

                      I przestan poczciwie deklamowac o graniu fair i wyzszych zasadach. To co sie
                      dzieje miedzy nami a mezczyznami nie na samych, panie dzieju, wyzszych
                      zasadach i slusznych pryncypiach jest oparte.

                      No i za to ich kochamy, nieprawdaz.




                      • Gość: girlfriend Re: jak ja kocham taka argumentację... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 02:35
                        Nie wiem, drogie dziecko, dlaczego mieszasz chorobe do dykusji o manipulowaniu
                        kochana osobą - co to ma do rzeczy?

                        choroba jest od nas niezależna, koniec miłości (powiedzmy że to była miłość,
                        choć raczej zwykłe zakochanie, skoro ma koniec) też - ale już Twój stosunek do
                        tego co się dzieje wybierasz Ty.

                        Mężczyźni od niektórych kobiet nie odchodzą. Jestem coraz bardziej pewna, że
                        wiem od których.

                        Ja zawsze mówie prawdę - także wtedy, kiedy fascynacja ("miłość") się kończy,
                        bo na mojaj drodze staje ktoś inny. Nie mogłabym żyć nie powiedziawszy, nie
                        mogłabym mu spojrzeć w oczy. Nie wiążę się z takimi którzy nie uważają prawdy
                        za najwyższą wartosć, którzy jej się boją.
                        Tak się składa, że nie ma powodu, żeby nie mówić prawdy mnie, ponieważ
                        mężczyzna którego kocham jest i zawsze będzie rozgrzeszony ze wszystkiego, bo
                        tak rozumiem miłość. Lub przestanę go kochać i zwróce mu wolność. Inaczej w
                        ogóle nie warto z nimi być bo bez tego nie am prawdziwej intymności i bliskości.

                        Także nie nauczaj, bo nie masz zielonego pojecia co to jest Miłość.

                        plecam lekturę Hymnu o miłości z 1 Listu śwPawła do Koryntian :)))
                  • Gość: magda.gdansk Re: do girlfriend IP: 4.1R6D* / *.free.fr 13.10.03, 23:19
                    > To teraz ja Ci odpowiem - jak słusznie zauważyła Magda, jesteś jeszcze
                    bardzo
                    > niedojrzała mimo swoich 29 lat. A ja mam tyle samo lat małżeństwa za sobą i
                    > wiem, że Magda ma rację i to pod każdym względem. Ty jeszcze nie wiesz, co
                    to
                    > jest miłość. Podchodzisz do tematu bardzo uczciwie, ale z życiem niewiele to
                    > ma wspólnego.
                    > Mam kochanego męża, z którym wiele przeżyłam dobrego i złego. Mam 2 dzieci -
                    > oboje zostały poczęte niekoniecznie planowo. Mój mąż nie był przygotowany do
                    > bycia ojcem (jego reakcje były podobne do tych, które opisał Stachu), ale
                    > tworzyliśmy związek, gdzie miłość dominowała i on nawet nie zastanawiał się,
                    > czy został zmanipulowany, czy nie. To było NASZE dziecko i to było
                    > najważniejsze. Reszty uczył się przez kolejne lata i teraz z jednej strony
                    się
                    > cieszy, że one urodziły się właśnie wtedy, a z drugiej strony żałuje, że tak
                    > się wtedy wzdragał przed ojcostwem, w którym później bardzo się rozsmakował
                    i
                    > że nie mamy więcej dzieci.
                    > Więc nie krzycz, że kobiety czasem manipulują swoimi mężami - te naprawdę
                    > kochające z reguły wiedzą, co robią i ich mężowie akceptują tę sytuację i to
                    > wcale nie pod przymusem. Takie jest życie - i nie jest to wcale jego
                    najgorsza
                    > odsłona.
                    > Pozdrawiam serdecznie

                    ba69, dzieki za dobre slowo. milo to wiedziec, ze good old experience na cos
                    sie w zyciu przydaje. na przyklad po to, zeby realnie widziec pewne aspekty
                    rzeczywistosci. nawet jak, kurcze, niemile one sa.
                    i do tego, zeby sobie poradzic z rzeczywistoscia, nie wystarczy ladnie
                    deklamowac, droga girlfriend.
                    • Gość: girlfriend Re: do girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 02:36
                      Magdo, cóż...życzę Ci po prostu doświadczenia Miłości choć raz.
                      • Gość: magda.gdansk Re: do girlfriend IP: 4.1R6D* / *.free.fr 14.10.03, 15:53
                        Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                        > Magdo, cóż...życzę Ci po prostu doświadczenia Miłości choć raz.

                        Dziekuje bardzo, girlfriend, mam za soba rozne dobre i bardzo dobre
                        doswiadczenia w te milosne klocki, ale takze i zle. I z nich wynika tyle, ze
                        milosc nie jest taka prosta, jak Ci sie zdaje. Z malej czy z duzej litery.

                        A tam gdzie mieszkasz, to nie ma jakiegos kursu rzeczywistosci, co bys go
                        mogla chwalebnie ukonczyc? Bo by sie Ci przydal, kolezanko.
                        • Gość: girlfriend Re: do girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 16:00
                          Do mnie przychodzi tylko jasna strona rzeczywistości, bo tylko taką prowokuję
                          do przyjścia. M jest prosta, nie myl jej z pokrewnymi uczuciami.

                          btw, mieszkam w 3m ;)
        • Gość: JM Re: trudno w to uwierzyć... IP: *.dhcp.unc.edu 14.10.03, 19:06
          wiesz, to tak latwo powiedziec. Ja rowniez uwazam, ze nie
          nalezy oszukiwac w tak waznej sprawie, ale jaka masz
          alternatywe w sytuacji, kiedy twoj jeszcze narzeczony uzgodnil
          z toba 2 dzieci, jedno sie trafilo z malzenskiej wpadki, ale
          rugie juz mialo byc planowane - i jest nadal - juz 3 razy
          zmieniana arbitralnie data, a moje lata leca (syn ma 7 lat. I
          ja wiem, ze nie mam juz duzo czasu, a moj maz chrzani to i
          tyle. A ja chce miec drugie dziecko i tyle. I dochodze do
          wniosku, ze jesli on nie zgodzi sie na drugie dziecko, to
          poszukam innego ojca i meza - bo mam dosyc wyrzeczen. To akurat
          jest dla mnie nie do zaakceptowania. Nie musze czekac
          nastepnych 10-15 lat, zeby odczuc kolosalne rozczarownie i
          poczucie kleski i swiadomosc zle pokierowanego zycia. sytuacje
          zyciowe bywaja naprawde skomplikowane i nie zawsze jesst w nich
          miejsce na czyste zasady, jelsi jedna ze stron jest zbyt
          egoistyczna.
          • Gość: girlfriend Re: trudno w to uwierzyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 19:33
            > a moj maz chrzani to i
            > tyle. A ja chce miec drugie dziecko i tyle. I dochodze do
            > wniosku, ze jesli on nie zgodzi sie na drugie dziecko, to
            > poszukam innego ojca i meza - bo mam dosyc wyrzeczen.

            i tylko to jest fair.
            wyobraź sobie siebie na jego miejscu - jak nie chcesz, a on je podstepem
            stwarza...nie czułabyś się oszukana? i to przez bliskiego człowieka?

            nie gniewaj się, ale po Twojej stronie widzę wiekszy egoizm...
            każdy może zmienić zdanie, zwłaszcza po tak wielu latach - nie powinno sie
            nikogo siłą robić rodzicem, bo to jest zwykła przemoc.

            nie do końca też rozumiem, czemu 1 dziecko to klęska zyciowa?

            rozumiem ze mozna chciec i 15 dzieci, ale nie rozumiem jak mozna chcieć zmusic
            do współrodzicielstwa kogoś, kto tego nie pragnie. Ty go chcesz potraktowac jak
            reproduktora. a wiesz chociaż dlaczego on nie chce? interesujesz się nim?
      • Gość: pola Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.matrixx.waw.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.03, 21:14
        ale jesteś popier... głupia babo! i co? chcesz go oszukać, mieć z nim dziecko,
        którego on nie chce mieć?! po lekturze twojego postu wcale mu się nie dziwię,
        że nie chce mieć z tobą dzieciaka
        • Gość: ta która chce Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.03, 23:21
          a takie uwagi pozostawię bez komentarza, nie zasługują na to.
      • Gość: ta co bardzo chce Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.03, 15:32
        A ja mrze o slicznym dzidziusiu wiem z czym sie tow iaze mialm
        troje duzo mlodszego redzenstwa, kocham moje go meza i on po 2
        latach malzenstwa nagle zmienil zdanie i nie chce meic dzieci
        tweirdzi z enigy ich nie chial a ja? Ja czuje sie oszkuna do
        grani pozliwosci ale wicaiz go kocham a oszustwo niw whcodzi w
        rachube moj maz ma 100 % metde antykocnepcji w ogole
        unika "obowiazkow malzenskoch" wpdalm w depresje i neiwm co
        dalej chce z tym skoczyc ael nie potrafie . Kidy zaczynam za
        duzo rzparwiac o dzidziusiu i widzi z eto nei przlewski z ecos
        jest nei tak to mami mnei czulymi slwokami a ja mu ulegam. I
        tak zmarnowalm tzry lata . Wlsnie postawilm ultimatum alebo to
        si ezmini alebo z nowym rokim stajemy sie wolnymi ludzmi. Tylko
        czy bed emeic dosc sil.
    • Gość: Triss Merigold Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.acn.waw.pl 11.10.03, 22:17
      Dla mnie sprawa jest dość oczywista. Jeśli mężczyzna zakładając rodzinę w wieku
      25+ nie chce dzieci to powinien poinformować wcześniej kobietę, tak aby miała
      wybór czy chce świadomie bezdzietnej przyszłości. Pan, który w wieku lat 30
      nadal nie dojrzał do ojcostwa a być może nigdy nie dojrzeje i należy go olać
      jako potencjalnego kandydata na męża i ojca. Nie dam się wkręcić w brednie na
      tema rzekomej większej odpowiedzialności mężczyzn i ich troski o byt.Panami
      mowiącymi takie rzeczy najczęściej kieruje wygoda i przyzwyczajenie do
      luzackiego trybu życia.
      • Gość: Voytec Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.tvgawex.pl 11.10.03, 23:43
        Bardzo mi sie spodobal ten artykul. Ja z moja dziewczyna, prawie
        narzeczona juz zaplanowalismy, ile chcemy miec dzieci,
        faktycznie ona bardziej sie spieszy, ale wcale mi sie to podoba
        i nawet, jesli bedzie "mala wpadka" przyjme ja z radoscia, bo to
        bedzie takze czesc mnie w Mojej Ukochanej. Przypuszczam, ze
        przyspieszyloby to nasz slub, ale i tak bede szczesliwy z ww.
        powodow. Pozdrawiam wszystkie panie starajace sie o consensus w
        rozmowach z druga polowa.
      • white.falcon Dla Triss ... 12.10.03, 01:02
        Poniżej wyraziłam pogląd na sprawę z punktu widzenia kobiety, która nie chce
        mieć dzieci. Napewno ewentualny partner z mojej strony zostanie o tym
        poinformowany i nie będzie musiał się łudzić. Sądzę, że to jest uczciwe
        postawienie sprawy.

        Pozdrv.:)
    • white.falcon Re: Dlaczego on nie chce dziecka? 11.10.03, 22:31
      A co powiecie na to, że kobieta nie chce mieć dziecka? Nie mam 20, czy 25 lat
      i, jeżeli wcześniej miałam lekko przeczuwaną niechęć, to z upływem kolejnego
      roku niechęć coraz bardziej wzmaga się. Szczęśliwie mój były miał już dziecko z
      pierwszego małżeństwa i uszanował moją decyzję. Wracając do tematu - kompletnie
      nie mam na to żadnej chęci, więcej - wpędziłoby mnie chyba w depresję i
      nerwicę. Raz, w trakcie małżeństwa, obawiałam się, że zaszłam w ciążę - z
      niczym nie da się porównać stresu, przerażenia, wściekłości. Szczęśliwie mi
      się "upiekło"...

      Pracuję w ciekawym zawodzie, umożliwiającym mi kontakt z wieloma ludźmi,
      pochodzącymi z różnych kultur, należącymi do różnych narodów. Często przychodzą
      z dziećmi. Współpracownicy zauważyli, że ilekroć muszę mieć do czynienia z
      rodziną z małymi dziećmi, zaczynam być nieźle wściekła, więcej - wkurzona.
      Szczęśliwie, coraz rzadziej trafiają do mnie takie sprawy, bo wiadomym jest,
      że, choć się bardzo staram nie pokazywać tego, wścieka mnie kontakt z dziećmi.
      Obojętne - małymi dziećmi znajomych, czy nieznajomych.

      No i co Wy na to? Kobieta bez instynktu macierzyńskiego. Koleżanki ni w ząb nie
      mogą zrozumieć, dlaczego mam takie, a nie inne odczucia. A ja je poprostu mam i
      już.

      Pozdrv.:)
    • Gość: Gabrysia Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.chem.ucsb.edu 12.10.03, 00:24
      Jak w ogole w dodatku do tak fajnej gazety jak GW mogl pojawic
      sie taki gniot,
      z jakimi mezczyznami,jakimi kobietami a wiec i z jakimi
      zwiazkami pani Dodziuk miewa kontakty!!!!!??????
      dezyzja o rodzicielstwie w zwiazku powinna byc omowiona
      wczesnie, aby nie byly niedomowienie, a tym bardziej osobistych
      tragedii. Milosc i wspolne zycie to nie oszukiwanie,a noz sie
      uda.Przede wszystkim szczerosc i ROZMOWA.
      • Gość: . Pani Dodziuk miewa kontakty z PATOLOGICZNYMI IP: *.nott.cable.ntl.com 12.10.03, 04:11
        zwiazkami, bo LTO w szczesliwym zwiazku gania do psychoterapeuty?
    • white.falcon Re: Dlaczego on nie chce dziecka? 12.10.03, 01:03
      Co mi ma stanąć???? Hiiii Jestem kobietą. Hiiii
    • Gość: ano Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.03, 10:31
      chyba kobbieto masz jakieś przeżycia albo niewyartykułowane
      oczekiwania.A dziecko przychodzi na świat albo nie. to nie jest
      artykuł którjs tam potrzeby.Cześc i gnuśnij ze swiomi chorymi
      myślami. Amen
      • Gość: Rotaxx Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.vc.shawcable.net 12.10.03, 12:14
        panowie po tym artukule polecam uzywac prezerwatywy bo takich
        glupich kobiet jak ta pani co napisala ten artykul jest wiele a
        my nie chcemy za to placic
    • orvokki Re: Dlaczego on nie chce dziecka? 12.10.03, 12:15
      Szczerze mówiąc, z moich niewątpliwie zawężonych obserwacji
      wynika, że to właśnie faceci chcą mieć dzieci.Ilekroć w
      towarzystwie mówię, że nie lubię dzieci i jak na razie nie
      sądzę, żebym kiedykolwiek chciała je posiadać, od razu znajduje
      się kilku panów, którzy mi tłumaczą, że wtedy dopiero naprawdę
      zrealizowałabym się jako kobieta i że oni osobiście uważają że
      dzieci są fantastyczne i jak to będą swoich synów uczyć grać w
      piłkę, a córeczki rozpieszczać. Może to są czysto teoretyczne
      deklaracje z ich strony i uciekliby zagrożeni perpektywą
      prawdziwego ojcostwa? Często nie mogę oprzeć się wrażeniu, że
      faceci deklarują że chcą mieć dzieci, bo tak naprawdę to nie oni
      ponoszą największe konsekwencje z tym związane. I nie ma co tu
      mydlić oczu walką o byt - ciekawa jestem ilu panów zamieniło by
      ją na siedzenie w domu z nowym człowiekiem, który nawet jeszcze
      nie nauczył się mówić po ludzku i robi pod siebie.

      Co do treści artykułu to nie wydaje mi się, żeby można było
      budować dobry związek na kłamstwie i oszustwie, co dotyczy
      zarówno panów deklarujących przed ślubem, że chcą mieć dzieci, a
      potem odmawiających ich żonom, jak i pań, które decydują się
      zajść w ciążę nie uzgadniając tego z partnerem. Nie wierzę, żeby
      ludzie na tym świecie nie mogli się zgodnie pod tym względem
      podobierać...
      • mary_ann Re: Dlaczego on nie chce dziecka? 12.10.03, 15:09
        Orvokki napisał(a):

        >>Szczerze mówiąc, z moich niewątpliwie zawężonych obserwacji
        wynika, że to właśnie faceci chcą mieć dzieci.Ilekroć w
        towarzystwie mówię, że nie lubię dzieci i jak na razie nie
        sądzę, żebym kiedykolwiek chciała je posiadać, od razu znajduje
        się kilku panów, którzy mi tłumaczą, że wtedy dopiero naprawdę
        zrealizowałabym się jako kobieta i że oni osobiście uważają że
        dzieci są fantastyczne i jak to będą swoich synów uczyć grać w
        piłkę, a córeczki rozpieszczać. Może to są czysto teoretyczne
        deklaracje z ich strony i uciekliby zagrożeni perpektywą
        prawdziwego ojcostwa? Często nie mogę oprzeć się wrażeniu, że
        faceci deklarują że chcą mieć dzieci, bo tak naprawdę to nie oni
        ponoszą największe konsekwencje z tym związane. I nie ma co tu
        mydlić oczu walką o byt - ciekawa jestem ilu panów zamieniło by
        ją na siedzenie w domu z nowym człowiekiem, który nawet jeszcze
        nie nauczył się mówić po ludzku i robi pod siebie.



        Z moich obserwacji też tak wynika i być może przyczyny są takie, o jakich
        mówisz. Mężczyźni ponoszą wprawdzie konsekwencje (utrzymanie rodziny – dziś
        naprawdę niełatwe zadanie!), ale tak naprawdę w dużej mierze mogą dalej żyć z
        grubsza po staremu, czego o kobiecie powiedzieć się nie da.


        >>Co do treści artykułu to nie wydaje mi się, żeby można było
        budować dobry związek na kłamstwie i oszustwie, co dotyczy
        zarówno panów deklarujących przed ślubem, że chcą mieć dzieci, a
        potem odmawiających ich żonom, jak i pań, które decydują się
        zajść w ciążę nie uzgadniając tego z partnerem. Nie wierzę, żeby
        ludzie na tym świecie nie mogli się zgodnie pod tym względem
        podobierać...


        Też bardzo nie podoba mi się nobilitowanie oszustwa – to zaprzeczenie szacunku
        dla współpartnera, a jak kochać, nie szanując?


        I w skrócie dalej: w punktach:
        1. myślę, że należałoby w tej dyskusji zdecydowanie oddzielić
        postawę „nie chcę dziecka TERAZ” od „nie chcę dzieci W OGÓLE”. To pierwsze
        może być po prostu przejawem poczucia odpowiedzialności (no, bo nie ma
        mieszkania, pracy, itd.), drugie zaś przejawem pewnej postawy.
        A jeśli postawa, to i stojący za nią system wartości. Jakoś nie potrafię sobie
        wyobrazić związku niekompatybilnego pod względem tego ostatniego. Bo chyba
        ktoś, kto pragnie wspólnych dzieci ze związku ma –delikatnie mówiąc – nieco
        inną wizję świata, niż osoba, która przeciwstawia dziecku podróże, lektury,
        wolność dysponowania czasem itp. Jak w ogóle żyć razem z rozbieżnością w tak
        podstawowych kwestiach?

        2. umawianie się w tej kwestii wcześniej ma pewien sens, ale tylko PEWIEN. Pod
        wpływem różnorakich doświadczeń życiowych ludzie dokonują pewnych
        przewartościowań, zmienia im się hierarchia wartości i pragnienia. Kiedy
        wiązałam się z moim późniejszym mężem oświadczyłam kategorycznie, że nigdy nie
        chcę mieć żadnych dzieci. Powiedział: „Szanuję to, ale mam nadzieję, że
        zmienisz zdanie”. Zmieniłam, i to diametralnie. Skończyło się happy endem, ale
        przecież jednocześnie mogło się zmienić i jemu, i co wtedy?

        Posiadanie potomstwa jest jedną z najsilniejszych potrzeb człowieka.
        Poświęcenie własnego pragnienia na ołtarzu związku zatrąca o heroizm. Jeśli w
        praktyce oznacza pogodne pogodzenie się ze stratą, to pół biedy, gorzej gdy
        poczucie niezrealizowania w życiu jest tak silne, że trwale zainteresowanego
        unieszczęśliwia, rozwalając przy okazji związek.

        Do tego nierzadki jest wcale scenariusz, w którym odżegnujący się od dzieci
        mężczyzna nagle około pięćdziesiątki odkrywa w sobie powołanie do ojcostwa,
        które z przyczyn oczywistych zrealizować może tylko z nową partnerką. Pierwsza
        zostaje rozgoryczona i z dość marnym życiowym bilansem.

        Z obu w/w powodów nie jestem zatem pewna, czy w tej sprawie warto się
        poświęcać.


        3. Cała zaś nasza dyskusja to kolejna ilustracja dramatycznej rozbieżności
        uwarunkowań mężczyzny i kobiety w decyzjach prokreacyjnych: mężczyzny, który
        może sobie (bo taka jego biologiaJ) pozwolić na dorastanie do ojcostwa przez
        trzydzieści lat, i kobiety, której na taki luksus po prostu nie stać.
    • Gość: nienormalny Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.acn.waw.pl 12.10.03, 14:35
      A ja wam powiem tak, mam 24 lata, kończę studia, kawałek świata
      zwiedziłem i ludzi z róznych kultur poznałem bo mieszkałem i
      pracowałem już min. w Paryżu i NY. Jestem wykształconym
      wszechstronnie facetem, ze względu na fizjonomię, posturę i
      inteligencję "dobrym reproduktorem" jak to ujęła moja koleżanka;-
      ). Żeby nie było, że jestem jakims propagatorem ślepej i
      niepohamowanej prokreacji- jestem ateistą funkcjonalnym (no bo
      święta obchodzę jednak;-)). Poza tym uwielbiam imprezy,
      interesuję się nowoczesnymi trendami, kulturą i jedno wam
      powiem: obecnie wielu facetów to wychowani przez matki
      popaprańcy emocjonalni. W porównaniu z naszymi dziakami i
      pradziadkami, ich poczuciem odpowiedzialności, braniem byka za
      rogi i honorem są zerem. Bandą miernych egoistów, którzy nie
      wiedzą co to przyjaźń, co to beinteresowanośc i
      niekalkulacyjnośc. Ktoś tu rzucał hasło o matrixie - tak moi
      drodzy, jesteście bandą zahukanych i samouwielbiających się
      narcyzów, którzy bronią się przed prawdziwym życiem jak mogą. Bo
      ono każe poświęcić część swego ego dla kogoś innego, dać siebe,
      wymaga cięzkiej pracy i bólu, a nie daje w zamian dodatkowych
      zer na koncie. Jeśli znajdę tę jedyną, to będę chciał mieć z nią
      dziecko, bez paplania o warunkach mieszkaniowych itd, o stanie
      konta i doktoratach i planach - ludzie w średniowieczu w kurnych
      chatach umieli dzieci wychować, więc takie gadanie to dla mnie
      wstyd. Trzeba mieć jaja panowie. Wiem, ze jestem w mniejszości,
      ale razem z mała grupą moich najbliższych kolegów juz dzis sobie
      opowiadamy jak nasze dzieciaki będa sie poznawać i się razem
      bawić i jest to dla nas powód do dumy. Może to głupie, ale ja
      bardzo chcę mieć dzieci, tłumaczyć im po co słoń ma trąbe,
      dlaczego księżyc jest jak rogalik i móc pograć z nimi w siatkę i
      piłkę, chodzić na basen. Właśnie mieć dzieci przed 30-tką, żeby
      jeszce koło 40 móc z nimi uprawiać sport i nauczyć szacunku do
      sprawności fizycznej. A nie być 50-letnim zapuszczonym, grubym
      kapciem i kompletnie nie wiedzieć nic o swym synu 10-letnim czy
      córce, nie miec z nimi kompletnie kontaktu, ze względu na
      różnicę pokoleniową. Panowie, z dziećmi daje się żyć i
      realizowac, naprawdę, od tego się nie umiera. Najlepsze,że
      zazwyczaj dzieci w wieku 25-28 lat mają dresy, ludzie po
      zawodówkach (pomijam że nagminnie "wpadają") itp., a
      ta "yntelygencja" i "bohema", ci lepsi, boją sie zmierzyć z
      prawdziwym życiem,bo sobie nie poradzą. A, i żeby nie było, juz
      4 lata temu mogłem zostać ojcem - okazało się tylko, że 3-
      miesięczny brak okresu u dziewczyny był spowodowany dietą. Więc
      wiem, co oznacza "ten stres" i co człowiek myśli wtedy. Mimo
      tego moje zdanie w tej kwestii pozostaje niezmienione.
      • mary_ann Re: Dlaczego on nie chce dziecka? 12.10.03, 15:12
        Brawo, nienormalny, Krzepiące, co piszesz.
      • Gość: girlfriend Ty jesteś faktycznie nienormalny. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 15:16
        Niechęć do dzieci tak się ma do bycia bez jaj jak liczba blondynów w populacji
        danego kraju do wysokości PKB.
        • meg_blue Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. 12.10.03, 15:24
          Artykul beznadziejny...zarowno wrabianie faceta w dziecko jak i niechcec faceta
          do bycia ojcem, z niby kochana kobieta...
          • Gość: girlfriend Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 15:35
            Nie prawda. Z niechęci nie wynika że to nie miłość. Facet do tego wolniej
            dorasta.
            Poza tym moze mieć inny pogląd na liczbę - najzwyklej w swiecie jedno może
            zaspokajac jego instynkt ojcowski i drugie postrzega jako obciążenie bez sensu.
            • meg_blue Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. 12.10.03, 15:39
              Jesli wpedza sie kobiete w depresje z powodu swojego kipiacego egoizmu, a
              farmazony o milosci sa wstawiane od kilku lat to co to jest??
              • Gość: girlfriend Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 16:07
                o czym Ty mowisz Meg-blue? co ma egoizm do niechęci do dzieci? I co ma niechęć
                do ojcostwa wspólnego z farmazonami o miłości?
                • meg_blue Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. 12.10.03, 16:11
                  co ma egoizm do niechęci do dzieci?

                  Jak to co?? Dziecko to koniec z patrzeniem tylko na siebie, na wlasne
                  zachcianki i potrzeby.

                  I co ma niechęć
                  > do ojcostwa wspólnego z farmazonami o miłości?

                  Facet jak nie kocha, to karmi kobiete ze nie jest gotowy na ojcostwo. I nie
                  mowie to o 20 latku, tylko 35 latku!
                  • Gość: girlfriend Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 16:36
                    To absurd. Niegotowość czy w ogole rezygnacja z dziecka to nie to samo co
                    egoizm. Matka Teresa też była egoistką??????
                    Dziecko to nie obowiazek tylko przyjemność, jak ktoś patrzy na to jak na
                    niewygodę, to znaczy ze właśnie nie powinien go mieć, bo ma go z podejrzanych
                    pobudek (chęć zadośćuczynienia oczekiwaniom rodziny, chęć bycia "porządnym
                    człowiekiem" itd. - że o lękach - np. przed samotnością - już nie wspomnę...)

                    To że Cię nie kocha poznaje się po innych rzeczach. To że nie chce moze równie
                    dobrze swiadczyc o tym, że jest odpowiedzialny za to, co robi.
                    • meg_blue Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. 12.10.03, 16:44
                      Nie chodzi tutaj o mnie akurat i o mojego mezczyzne.
                      Zgadzam sie z tym brakiem nieodpowiedzialnsci akurat...
                    • meg_blue Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. 12.10.03, 16:44
                      A po czym poznac ze nie kocha?
                    • meg_blue Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. 12.10.03, 16:45
                      wg Ciebie girlfriend...
                      • Gość: girlfriend Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 16:53
                        Np. jesli spełniłby moją biologiczną zachciankę "dziecko", nie bedąc do tego
                        gotowym (emocjonalnie, finansowo, społecznie - pod kazdym względem)- to by
                        znaczyło, że za wszelką cenę chce mnie mieć. to za powazna sprawa - troche inny
                        kaliber niż rezygnacja z meczu.

                        Miłość poznaje się po cierpliwości, łaskawości, nieunoszeniu się gniewem,
                        nieszukaniu swego itd. - sama wiesz, co dalej :)
            • Gość: JM Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. IP: *.dhcp.unc.edu 14.10.03, 19:24
              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

              > Nie prawda. Z niechęci nie wynika że to nie miłość. Facet do
              tego wolniej
              > dorasta.
              > Poza tym moze mieć inny pogląd na liczbę - najzwyklej w
              swiecie jedno może
              > zaspokajac jego instynkt ojcowski i drugie postrzega jako
              obciążenie bez sensu.

              Oj oj... Zdaje sie, ze zapominamy troche o roznych powodach
              posidania dzieci. Ja osobiscie chce miec drugie dziecko nie
              tylko dla zaspokojenia wlasnych potrzeb, ale przede wszystkim
              dlatego,ze los nas rzucil na drugi koniec swiata i moje dziecko
              jest zupelnie samo - zreszta i w mojej rodzinie nie ma dzieci w
              jego wieku i nic nie wskazuje na to, ze sie to zmieni - a
              sprobuj byc taki zupelnie sam, zdany tylko na znajomych! I o
              tym moj maz juz nie mysli, bo on ma syna, z ktorym gra w pilke
              bawi sie w skautow. Ciekawe tylko, co bedzie, jak nasz syn
              dorosnie i - moze zlozy rodzine - a moze nie - a nas moze
              zabraknac szybciej niz myslimy - zostanie na tym swieci sam...
              Ja mam jednego 7 lat starszego brata i wiele wdziecznosci dla
              mojej mamy, kotra wiedzac o tym, ze bedzie mnie wychowywac
              sama, urodzila mnie - dla syna, dla naszsego wzajenigo
              wspierania sie w przyszlosci - i tak wilasnie jest!
              Tu nie chodzi tylko o nasze spelnienie, na litosc boska - jest
              jeszcze wiele innych powodow, dla ktorych ludzie chca miec
              dzieci.
              • Gość: girlfriend Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 19:38
                Chcesz urodzic przyjaciela dziecku???

                wiec coś Ci powiem, przy różnicy wieku 10 lat (w dół), kocha się brata, ale nie
                jest to najblizszy człowiek...

                dlaczego zakładasz że Twoje dziecko (ktore się zagranicą wychowuje, czyli nigdy
                nie bedzie tam czuło takiego osamotnienia jak Ty) nie bedzie zdolne do
                przyjaźni (nie o znajomych mówię) i miłości???

                Przykro mi, ze - jak wynika z Twojego posta - nie umiesz sie przyjaźnić
                z "obcymi". Ale to naprawdę nie jest standard.
                • Gość: Majta Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. IP: *.pecet.com.pl / 80.55.174.* 17.12.03, 11:04
                  I tu sie myslis zkoleznak mam sistre 10 lat mlodsza i tak sie skalda ze jestemy
                  dla siebie najlepszymi przyjacolkami. Ty chyab nie wiesz jak to jest cudoweni w
                  rodiznie gidze jest wiecje dzieci . Ci co nie maja rodzenctw anei wiedza co
                  traca.
        • Gość: Nikoś Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. IP: *.pedhemat.am.wroc.pl 12.10.03, 15:29
          Kobiecość to w rzeczywistości zdolność do wytwarzania łożyska
          podtrzymującego życie (funkcjonowanie?) płodu. Kobiety od
          funkcji rozrodczej uwolnią się w chwili wynalezienia sztucznej
          macicy (chłopaki już od dawna mogą funkcjonować jako dawcy
          spermy), do czego niestety jeszze niesłychanie daleko! Ale,
          uwaga, naukowcy arabscy już przeszczpiają macicę. Skoro można
          przeszczepić macicę kobiecie, to pewnie można i zgodnemu w HLA
          mężczyźnie. I takowy, odpowiednio stymulowany egzogennymi
          hormonami w sposób naśladujący naturalne fluktuacje, podtrzyma
          życie płodu do szczęsliwego rozwiązania przy pomocy cięcia.
          Czyli, w ramach dążenia do tożsamości ról płciowych, nalezy
          stworzyć bank potencjalnych dawczyń macic (które chciałyby się
          raz na zawsze uwolnić od zdeterminowanych biologicznie ról
          społecznych a przy okazji od ryzyka raka macicy). Macice pobrane
          od dawczyń (przeżyciowo) należałoby dalej przeszczepiać
          (przymusowo) losowo wybranym przedstawicielom płci męskiej.
          Niech poczują co to znaczy ciąża, samce wredne!
          • Gość: girlfriend Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 15:36
            Ludzie to coś wiecej niz zwierzęta.
            • Gość: Olga03 może to dziwne... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.03, 16:05
              ale w pewnym sensie popieram autorkę...
              W ciążę zaszłam cztery lata temu, trochę późno - 32 lata i przypadkiem - zmiana
              kilimatu i niespodzianka. Z tatą dziecka byłam już od kilku lat, ale dziecko
              było zawsze odkładane na póżniej. Wtedy ryczałam jak bóbr i całkiem poważnie
              myślałam o skrobance. Teraz jesteśmy szczęśliwymi rodzicami, absolutnie pewnymi
              tego że to dobrze że dziecko się urodziło, jak również i tego że prawdopodobnie
              by go nie było, gdybyśmy go planowali i czakali na właściwy moment.
              Acha, kiedy byłam najbardziej załamana, zaraz po zajściu w ciążę wszyscy
              znajomi zaczęli mi się zwirzać jak było z nimi - nagle runął mit "planowania"
              bo tak na prawdę przed zajściem w ciążę było planowane tylko jedno dziecko -
              pary która miała problemy z płodnością. Cała reszta to były wpadki.
              • Gość: girlfriend Re: może to dziwne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 16:08
                Rozumiem, ze nie oszukałaś tatusia. Bo o tym dyskutujemy.
                • Gość: Olga03 Re: może to dziwne... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.03, 16:12
                  To zdarzyło się na prawdę przypadkiem, ale widząc jak zmienił się mój i jego
                  stosunek do dzieci i jakim jest wspaniałym ojcem z czystym sumieniem mogę się
                  zgodzić z przesłaniem autorki - jeśli żyjesz w stabilnym związku, czasami warto
                  pomóc szczęściu. Inaczej oboje nawet nie będziecie wiedzieli co tracicie.
                  Zanim nie masz dziecka nie wiesz czy ci się to spodoba - niezależnie od tego
                  czy planujesz czy nie.
                  • Gość: girlfriend Re: może to dziwne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 16:41
                    Nie, autorka namawia do manipulacji mężczyzną. To niewybaczalne. Gdybym była
                    facetem, nawet gdyby koniec końców dziecko mnie cieszyło, nigdy bym już zonie
                    nie zaufała.

                    Jesli kobieta tak zrobi, oszuka go, to znaczy, że nie kocha mężczyzny. Szczerze
                    powiem, że taka kobieta jest w mojej ocenie zwykłą suką. To jest przemoc, Olga,
                    zadecydować za kogoś, że bedzie ojcem, przemoc i brak szacunku do człowieka.
                    • zalotnica Re: może to dziwne... 12.10.03, 17:00
                      Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                      >Nie, autorka namawia do manipulacji mężczyzną. To niewybaczalne. Gdybym była
                      >facetem, nawet gdyby koniec końców dziecko mnie cieszyło, nigdy bym już zonie
                      >nie zaufała.
                      >Jesli kobieta tak zrobi, oszuka go, to znaczy, że nie kocha mężczyzny. Szczerze
                      >powiem, że taka kobieta jest w mojej ocenie zwykłą suką. To jest przemoc, Olga,
                      >zadecydować za kogoś, że bedzie ojcem, przemoc i brak szacunku do człowieka.

                      ...a jakie jest Twoje zdanie jesli nastapi wpadka...jesli to ON przyrzeka
                      ze bedzie uwazal, a jest niestety inaczej... a pozniej tylko...sorry...albo
                      znacznie gorzej - "walizka" i niestety procent ten jest o wiele, wiele
                      wyzszy od przypadku tutaj omawianego...
                      • Gość: girlfriend co to znaczy "uważał"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 17:08
                        mowisz o tzw.stosunku przerywanym?
                        mówisz o tym serio w 21.wieku???

                        seks nie jest dla dzieci...

                        nie idzie sie do łóżka bez zabezpieczeń serio jeśli nie chce się mieć dzieci,
                        nie sypia się też z ludźmi, o ktorych nie wie sie jaki jest ich stosunek do
                        ewentualnej "wpadki" - po prostu nie sypia się z nieznajomymi...

                        a jak ktoś traktuje seks jak sport, to niech sie nie dziwi...
                        • zalotnica Re: co to znaczy "uważał"? 12.10.03, 17:24
                          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                          > nie idzie sie do łóżka bez zabezpieczeń

                          ...i sama sobie juz odpowiedzialas, po co to rzucac bluznierstwa
                          od razu na kobiety...?
                          • Gość: girlfriend Koleżanka chyba nie zauważyła o czym dyskutujemy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 17:33
                            w tym watku :)
                            o kobietach, ktore chcąc mieć dziecko oszukują mężczyznę...

                            w normalnym, zdrowym związku ludzie sobie ufają
                            jeśli para umawia się, że rezygnują z prezerwatywy i ona bedzie brała pigułki
                            to jej psim pobowiązkiem jest dotrzymać słowa

                            traktowanie mężczyzny jak reproduktora wbrew jego woli jest zwykłym - excuse le
                            mot - skurwycórstwem :)

                            czytaj moze pierwszy post, jesli wolno coś zasugerować...
                            • zalotnica Re: no nie...coraz bardziej mnie rozbrajasz... 12.10.03, 18:06
                              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                              > w tym watku :)
                              > o kobietach, ktore chcąc mieć dziecko oszukują mężczyznę...
                              >
                              > w normalnym, zdrowym związku ludzie sobie ufają
                              > jeśli para umawia się, że rezygnują z prezerwatywy i ona bedzie brała pigułki
                              > to jej psim pobowiązkiem jest dotrzymać słowa
                              >
                              >traktowanie mężczyzny jak reproduktora wbrew jego woli jest zwykłym - excuse le
                              >mot - skurwycórstwem :)
                              >
                              > czytaj moze pierwszy post, jesli wolno coś zasugerować...

                              Acha, Twoim zdaniem, w tym watku mozna obrzucac blotem kobiety,
                              ktorych naprawde w takich sytuacjach jest stosunkowo bardzo malo,
                              w innym natomiast mezczyznz, ktorych to przypadkow jest cale
                              mnostwo, za to samo podejscie...(wpadka-gdzie oboje sa oszukani)
                              Widze jakies rozbieznosci w tym ,jak potrafisz podzielic jeden temat "WPADKA"

                              ...natomiast bardzo mi sie podobalo podsumowanie Mary-ann cytuje:

                              " 3. Cała zaś nasza dyskusja to kolejna ilustracja dramatycznej rozbieżności
                              uwarunkowań mężczyzny i kobiety w decyzjach prokreacyjnych: mężczyzny, który
                              może sobie (bo taka jego biologiaJ) pozwolić na dorastanie do ojcostwa przez
                              trzydzieści lat, i kobiety, której na taki luksus po prostu nie stać. "

                              • Gość: girlfriend Re: no nie...coraz bardziej mnie rozbrajasz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 18:17
                                Obrzucam błotem kobiety, które oszukują swoich mężczyzn wrabiając ich w dziecko
                                wbrew ich woli bez względu na to czy jest ich 3 czy miliard.

                                nie mówie o całym rodzaju zeńskim, tylko o tych, co tak robią i je oceniam.

                                wątek nie dotyczy wpadek, tylko ŚWIADOMEGO DZIAŁANIA.

                                zalotnica, ty się najpierw zastanow, o czym chcesz rozmawiać, bo wszystko
                                mieszasz.
                                • zalotnica Re: no nie...coraz bardziej mnie rozbrajasz... 12.10.03, 18:24
                                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                  >Obrzucam błotem kobiety, które oszukują swoich mężczyzn wrabiając ich w dziecko
                                  >wbrew ich woli bez względu na to czy jest ich 3 czy miliard.
                                  >nie mówie o całym rodzaju zeńskim, tylko o tych, co tak robią i je oceniam.
                                  >wątek nie dotyczy wpadek, tylko ŚWIADOMEGO DZIAŁANIA.
                                  >zalotnica, ty się najpierw zastanow, o czym chcesz rozmawiać, bo wszystko
                                  >mieszasz.

                                  Kazdy zdrowo myslacy mezczyzna nigdy nie da sie oszukac...
                                  • Gość: girlfriend Re: no nie...coraz bardziej mnie rozbrajasz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 18:31
                                    > Kazdy zdrowo myslacy mezczyzna nigdy nie da sie oszukac...

                                    co to znaczy "zdrowo myślący"?
                                    jesli kochasz - ufasz
                                    jeśli para umawia sie na pigułki i facet kocha kobietę, czyli jej ufa, może
                                    zrezygnować z "celofanu" :) to wręcz normalna sytuacja w długim związku.
                                    i wymarzona sytuacja dla egoistki, ktora chciałaby go w dzieciaka wrobić wbrew
                                    jego woli. o tym tu rozprawiamy.
                                    • zalotnica Re: no nie...coraz bardziej mnie rozbrajasz... 12.10.03, 18:39
                                      Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                      > > Kazdy zdrowo myslacy mezczyzna nigdy nie da sie oszukac...
                                      >
                                      >co to znaczy "zdrowo myślący"?
                                      >jesli kochasz - ufasz
                                      >jeśli para umawia sie na pigułki i facet kocha kobietę, czyli jej ufa, może
                                      >zrezygnować z "celofanu" :) to wręcz normalna sytuacja w długim związku.
                                      >i wymarzona sytuacja dla egoistki, ktora chciałaby go w dzieciaka wrobić wbrew
                                      >jego woli. o tym tu rozprawiamy.

                                      Przeciez nie ma 100% zabezpieczenia...(????) i to wlasnie KAZDY facet,
                                      musi niestety wziasc pod uwage, a szczegolnie ten ktory nie chce miec
                                      dziecka...a ktora kobieta zgodzi sie , aby uzywac jej ciala tylko do
                                      zaspokajania czyichs potrzeb...?
                                      • Gość: girlfriend Re: no nie...coraz bardziej mnie rozbrajasz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 18:48
                                        sorry, ale ja jak sie kocham to nie nazywam tego "zaspokajaniem jego potrzeb"
                                        mimo ze nie chce mieć dziecka...nie rozumiem o co Ci chodzi? seks nie służy
                                        tylko ani nawet nie głównie do produkcji dzieci.


                                        nie tylko facet, każdy kto prowadzi zycie erotyczne musi brac pod uwagę
                                        mozliwość wpadki i wiedzieć wczesniej, co wtedy zrobi i ustalic to z partnerem.
                                        dorośli o tym rozmawiają a nie zamykają oczy "ach, może nam się uda".

                                        co innego wpadka, co innego świadoma manipulacja ze strony jednej strony :)
                                        • zalotnica Re: no nie...coraz bardziej mnie rozbrajasz... 12.10.03, 19:20
                                          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                          > co innego wpadka, co innego świadoma manipulacja ze strony jednej strony :)

                                          Wybacz, ale ja swojego partnera nie moglabym "wymanipulowac" i dlatego
                                          jeszcze raz powtorze, ze dla zdrowo myslacego faceta, zadne manipulowanie
                                          po prostu nie istnieje...
                                          To jest tylko puste gadanie, ze to kobieta
                                          kogos wrobila...ktos przeciez te "plemniczki" wypuszcza, prawda...?
                                          • Gość: girlfriend zalotnico, co Ty za bzdury gadasz...uf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 19:36
                                            kto to jest "zdrowo myślący" ? ten co nie ufa????

                                            wyłoże to więc po raz drugi:
                                            niektórzy ludzie nie lubią prezerwatyw (że już nie wspomnę o uczulonych na
                                            latex...), jesli są ze soba długo - często RAZEM decydują się na inną formę
                                            antykoncepcji, np.pigułki. Jesli baba kłamie ze bierze, a nie bierze, nadużywa
                                            zaufania partnera. Proste jak drut. Czego nie rozumiesz zalotnico?
                                            • zalotnica Re: ????? 12.10.03, 19:46
                                              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                              To rzeczywiscie "biedaczyska", tak dac sie zrobic w konia kobiecie...
                                              • Gość: girlfriend jesteś dość cyniczna... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 19:53
                                                normalni ludzie ufają słowom ludzi, ktorych kochają. co w tym dziwnego? dziwny
                                                jest raczej brak zaufania. a nawet swiadczy o braku miłości.
                                                • zalotnica Re: samo zycie.... 14.10.03, 02:45

                                                  Ja cyniczna...? czy ta brzydka plec...?
                                                  ...a kto mowi...."gdyby nie chciala to by nie miala...? "
                                                  czy przypadkiem nie ta "watla" plec o ktora tak zazarcie
                                                  walczysz...? a czy my nie mozemy tego samego zastosowac w
                                                  druga strone...? Lepiej zapytaj o to samych mezczyzn, maja
                                                  bardzo ciekawe podejscie...(np. stach)

                                                  ...a teraz cytuje...(Ciebie)
                                                  >"jesli para umawia sie na pigulki i facet kocha kobiete, czyli
                                                  jej ufa, moze zrezygnowac z "celofanu" :) "

                                                  Prosze , wytlumacz mi , na jakiej zasadzie, kobieta pragnaca
                                                  dziecka, bedzie sie umawiala z facetem na pigulki , bedzie
                                                  sie trula po to tylko aby ON mial z nia bezpieczny sex,
                                                  czyli uzywal jej ciala...? (dla mnie to juz nie tylko wolne zarty
                                                  ale jawne wykorzystywanie.
                                                  Powiem krotko : Mezczyzna ktory nie chce miec potomstwa niech
                                                  nie zawraca glowy kobiecie lub ...niech sobie znajdzie taka sama
                                                  egoistke...
                                                  • Gość: girlfriend zalotnica, nie słuchaj tak bardzo księdza... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 15:14
                                                    Stach to jeszcze nie wszyscy i nawet nie wiekszość.

                                                    Mówimy tu o sytuacji, kiedy panna nagle zaczyna chcieć dziecka i w tajemnicy
                                                    (czyli oszukujac) odstawia pigułki, żeby postawić go przed faktem dokonanym.
                                                    Oto zasada, o którą pytasz.

                                                    Poza tym:
                                                    1.pigułki nie sa trucizną - wręcz odwrotnie: np.regulują cykl, leczą zaburzenia
                                                    hormonalne itd. (zapytaj swojego ginekologa)

                                                    2.posiadanie dzieci nie jest głównym celem, dla którego ludzie uprawiaja seks,
                                                    nie jest nim również przyjemność wyłącznie mężczyzny. Normalne kobiety
                                                    uprawiaja seks, ponieważ jest to ich potrzeba biologiczna, ale też i
                                                    emocjonalna. Tak samo jest z normalnymi mężczyznami.

                                                    3.jedni ludzie chcą miec dzieci inni nie - nie ma to żadnego zwiąku z egoizmem.
                                                    Równie dobrze mozna doszukać się egoistycznych pobudek posiadania dzieci.
                                                  • zalotnica Re: zawsze czytaj uwaznie... 15.10.03, 02:49
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > Stach to jeszcze nie wszyscy i nawet nie wiekszość.

                                                    *ALE TO MEZCZYZNA... i warto wiedziec co mysli...
                                                    cytuje : (jak Ci sie to podoaba...?)
                                                    "...ale to kobieta rodzi dzieci i dlatego na niej spoczywa
                                                    odpowiedzialnosc za zajscie w ciaze..."


                                                    >Mówimy tu o sytuacji, kiedy panna nagle zaczyna chcieć dziecka i
                                                    > w tajemnicy (czyli oszukujac) odstawia pigułki, żeby postawić
                                                    >go przed faktem dokonanym. Oto zasada, o którą pytasz.

                                                    ***Ta sytuacje WYDUMALAS sobie sama, bo autorka pisala zupelnie o
                                                    czym innym...

                                                    cytuje...:
                                                    "Słyszałam kilka smutnych historii kobiet, które UZGODNILY z mężem,
                                                    że on nie chce mieć dziecka, i po latach żałują, że były wobec niego
                                                    tak bardzo FAIR...
                                                    "Znam kilka kobiet, które bohatersko USILOWALY WCIAGNAC swojego
                                                    mężczyznę do procesu DECYDOWANIA o pojawieniu się dziecka i nie
                                                    bardzo im to wyszło....
                                                    "MYSLE, że decyzję "mieć dziecko czy go nie mieć" warto konsultować
                                                    z mężem, ale nie warto traktować wyniku jako obowiązującego.
                                                    Decyzja o dziecku należy do ciebie. "

                                                    ***Autorka sobie tylko tak glosnio MYSLI, nie poparla tego zadnym
                                                    przykladem. Wiec o coz Ty tak naprawde walczysz girlfriend...?
                                                    Pisala o kobietach ktore byly fair i tego teraz zaluja, ale
                                                    nie prowadzily zadnych tajemniczych gier jak to Ty probujesz
                                                    teraz motac... Autorka wspomina jeszcze o wpadkach ktorych
                                                    jest mnostwo i to kobieta jest niestety wtedy postawiona przed
                                                    faktem dokonanym, wbrew jej woli...a nie odwrotnie...
                                                    To, co Ty sobie WYDUMALAS o pastylkach, to jakas szachrajska gra
                                                    powstala tylko w Twojej glowie a w ogole nie bylo o tym mowy...
                                                    Przeczytaj jeszcze raz uwaznie caly artykul...


                                                    >Poza tym:
                                                    ɭ.pigułki nie sa trucizną - wręcz odwrotnie: np.regulują cykl,
                                                    leczą zaburzenia hormonalne itd. (zapytaj swojego ginekologa)

                                                    ***Poczytaj "Zdrowie Kobiety", wiecej sie tam dowiesz niz w gabinecie...

                                                    2.posiadanie dzieci nie jest głównym celem, dla którego ludzie uprawiaja
                                                    seks, nie jest nim również przyjemność wyłącznie mężczyzny. Normalne
                                                    kobiety uprawiaja seks, ponieważ jest to ich potrzeba biologiczna,
                                                    ale też i emocjonalna. Tak samo jest z normalnymi mężczyznami.

                                                    *jesli biologia "kaze" mezczyznie wspolzyc, niech on ma takze i ta
                                                    swiadomosc, ze moze tez byc i "owoc"...

                                                    3.jedni ludzie chcą miec dzieci inni nie ...

                                                    Szanuje takie podejscie, ale uczciwie jest wtedy, kiedy nie wchodzimy
                                                    w stale zwiazki i swiadomie nie marnujemy zycia drugiej osobie...
                                                  • jmx Re: zawsze czytaj uwaznie... 15.10.03, 02:59

                                                    No to jeszcze jeden:

                                                    "Nie chciałabym, żeby to, co napisałam, zostało potraktowane jako model, który
                                                    uważam za optymalny. Tak nie jest, jednak zależało mi na tym, aby zacząć mówić
                                                    nie tylko o tym, jak powinno być - tu chyba nie ma większych kontrowersji,
                                                    najlepsze jest pełne współdecydowanie obojga przyszłych rodziców - ale i o
                                                    tym, jak rzeczywiście jest."
                                                  • Gość: girlfriend zalotnico, jestes nieuważna... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 14:40
                                                    Z faktu, że jeden mężczyzna coś myśli jeszcze nic nie wynika. Gdybym ja miała
                                                    postrzegać wszystkich mężczyzn przez pryzmat np.mądrości Kwieta, to nie
                                                    pozostałoby mi nic innego jak zamknąć się w klasztorze. Damskim ;)

                                                    ( na marginesie - uważam że ze Stachem dochodzi do klasycznego nieporozumienia
                                                    komunikacyjnego, on jest nieco nieprecyzyjny i stąd ono)

                                                    > >Mówimy tu o sytuacji, kiedy panna nagle zaczyna chcieć dziecka i
                                                    > > w tajemnicy (czyli oszukujac) odstawia pigułki, żeby postawić
                                                    > >go przed faktem dokonanym. Oto zasada, o którą pytasz.
                                                    >
                                                    > ***Ta sytuacje WYDUMALAS sobie sama, bo autorka pisala zupelnie o
                                                    > czym innym...


                                                    absurd kolezanko - idź czytać jeszcze raz.
                                                    dysusja dotyczy postów, nie pani Dodziuk.

                                                    poza tym - jeśli ktoś żałuje bycia fair to znaczy że popiera bycie niefair.

                                                    re ginekolog: nie rozsmieszaj mnie...jestem z lekarskiej rodziny :)

                                                    re owoc: kazdy srednio kumaty o tym wie, należy rozmawiać z tym z kim się jest
                                                    o tym, co zrobimy w przypadku wpadki - inaczej sobie tego nie wyobrażam...nigdy
                                                    w życiu nie sypiałabym z mężczyzną, który miałby na ten temat inne zdanie niz
                                                    ja.




                                                    > 3.jedni ludzie chcą miec dzieci inni nie ...
                                                    >
                                                    > Szanuje takie podejscie, ale uczciwie jest wtedy, kiedy nie wchodzimy
                                                    > w stale zwiazki i swiadomie nie marnujemy zycia drugiej osobie...

                                                    What? To ty bywasz w związkach w których facet ma inny cel niz TY??? Nie
                                                    ustalasz tego zanim się zwiążesz na stałe???? nieziemska to niefrasobliwość...

                                                    Zalotnico, może Ty o cos walczysz, ja napewno nie. Ja co najwyzej z niektórych
                                                    kpię. Nie mam ambicji zmieniania swiata - sa zresztą ciekawsze zajęcia.

                                                    pozdrawiam.



                        • Gość: magda.gdansk Re: co to znaczy "uważał"? IP: 4.1R6D* / *.free.fr 13.10.03, 23:41
                          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                          > mowisz o tzw.stosunku przerywanym?
                          > mówisz o tym serio w 21.wieku???
                          >
                          > seks nie jest dla dzieci...
                          >
                          > nie idzie sie do łóżka bez zabezpieczeń serio jeśli nie chce się mieć
                          dzieci,

                          Jeeeeez, girlfriend, zejdz Ty na ziemie z tych swoich oblokow, na ktorych
                          przebywasz...
                          • Gość: girlfriend Re: co to znaczy "uważał"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 02:38
                            sorry, sex bez zabezpieczeń jest dla idiotów niepanujących nad sobą...
                    • Gość: JM Re: może to dziwne... IP: *.dhcp.unc.edu 14.10.03, 19:31
                      zgoda, ale zimne odmawianie zonie dziecka tez jest obrzydliwe i
                      wcale nie uwazam,ze mozna faceta w takeij sytuacji traktowac
                      lagodniej i ulatwiac mu wymowki.
                      Krotko mowiac: facet odmawiajacy kobiecie prawa do posiadania
                      dzieci to lobuz = kobieta wrabiajaca swiadomie faceta w dziecko.
                      POdobna wartosc moralna czynow.
                      Przy okazji - uwazam,ze ludzie kochajacy sie starja sie myslec
                      o tym,jak uczynic kochana osobe szczesliwa,jak wypracowac
                      kompromis - nawet jesli sami beda musieli cos na tym stracic;
                      nikt nie ma prawa zadac od partnera z rezygnowania z marzen.
                      Taki zwiazek po prostu sie pewnego dnia zawali pod ciezarem
                      rozgorycznia.
                      • Gość: girlfriend Re: może to dziwne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 19:42
                        A jak mozna osiągnąć kompromis miedzy posiadaniem i nieposiadaniem dziecka?
                        Rzecz w tym, że nie można.

                        Jedno macie - dlatego uwazam, że Ty powinnaś się "posunąć" - nie odmówił Ci
                        dziecka w ogóle.

                        Jeśli dzieci są głównym celem związku to rzeczywiście zawali się jeśli macie
                        inne zdanie. Na ile jednak On jest dla Ciebie ważny? Przecież Ty też o jego
                        potrzebie nie myślisz...
                        • jmx Re: może to dziwne... 14.10.03, 19:48

                          Ale to niewesoło, przynajmniej do jakiegoś momentu, być jedynakiem.
                          W związku dobro dziecka też powinno byc brane pod uwagę. Nie tylko interesy
                          dwojga partnerów są ważne ale i tego urodzonego dziecka.
                          • Gość: girlfriend Młodszy jako rozrywka dla starszego? fuj. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 19:54
                            Byłam 10 lat jedynaczką i nie pamietam szczególnej krzywdy. Miałam pełno
                            kompanow szkolno-przedszkolno-podwórkowo-kolonijno-kuzynowych.
                            Nie przesadzajmy.
                            • jmx Re: Młodszy jako rozrywka dla starszego? fuj. 14.10.03, 19:57

                              Jaka rozrywka?? Fajne masz pojęcie o rodzeństwie.
                              Powiem tak jak Ty to czasem robisz - widac masz złe doświadczenia, ktoś Cię
                              skrzywdził.
                              • Gość: girlfriend Re: Młodszy jako rozrywka dla starszego? fuj. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 20:07
                                > Jaka rozrywka?? Fajne masz pojęcie o rodzeństwie.
                                > Powiem tak jak Ty to czasem robisz - widac masz złe doświadczenia, ktoś Cię
                                > skrzywdził.

                                mój brat? fakt jest o 2 glowy wyższy ;) ale ja jestem lepsza technicznie ;))))

                                Jmx, to ze ktoś jest czy nie jest bratem nie ma nic do rzeczy. Relacje się
                                dopiero tworzy i pokrewieństwo nie znaczy nic - równie dobrze najbliższa osoba
                                moze być niespokrewniony przyjaciel.
                                Jesli ktoś chce urodzic synkowi brata, bo boi sie że synek nie da sobie rady
                                wsród ludzi, to całkiem poważny nie jest.
                                • jmx Re: Młodszy jako rozrywka dla starszego? fuj. 14.10.03, 20:51

                                  Nie miałam na myśli strachu ale sytuację, w której jedynak mówi o tym
                                  otwarcie, ze chciałby mieć rodzeństwo, nie chciałby być sam. Większość
                                  jedynaków, których znałam bardzo chciała, z róznych względów nie mieli. Czasem
                                  była nią wygoda i właśnie takie "ustalenia" międzyrodzicielskie. Ale to jedyne
                                  dziecko cierpiało z tego powodu. I wcale nie dlatego, że nie mieli koleżanek,
                                  przyjaciół czy kuzynów.
                                  • Gość: girlfriend Re: Młodszy jako rozrywka dla starszego? fuj. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 21:02
                                    Jeśli ktoś powołuje dziecko na swiat bo drugie chce maskotkę, to gratulacje dla
                                    takich rodziców...
                                    normalne, zdrowe, dziecko nie "cierpi" na brak rodzeństwa, zapewniam Cię, co
                                    najwyżej chce siostre, bo koleżanka ma - analogicznie jak chce sie taka samą
                                    barbie.

                                    Dzieci to nie obowiązek, więc wygoda nie ma nic do rzeczy.
                                    Jesli ktoś chce mieć dziecko, bo chce się poczuc "nieegoistą" to raczej
                                    kwalifikuje się na terapię, bo coś mu jest.
                                    • jmx Re: Młodszy jako rozrywka dla starszego? fuj. 14.10.03, 22:17
                                      Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                      > Jeśli ktoś powołuje dziecko na swiat bo drugie chce maskotkę, to gratulacje
                                      dla
                                      >
                                      > takich rodziców...

                                      Ooo, i znowu Twoje złe doświadczenia... Wyczytujesz z moich słów to czego tam
                                      nie ma... I zaczynasz przypisywac złe intencje ich pragnień...
                                      No ciekawe, ciekawe.


                                      > normalne, zdrowe, dziecko nie "cierpi" na brak rodzeństwa, zapewniam Cię, co
                                      > najwyżej chce siostre, bo koleżanka ma - analogicznie jak chce sie taka samą
                                      > barbie.
                                      >
                                      > Dzieci to nie obowiązek, więc wygoda nie ma nic do rzeczy.

                                      Ma. To co nie jest obowiązkiem bywa czasem niewygodne.

                                      Wiesz, zadziwia mnie Twoja wiedza na temat dzieci, których podobno nie lubisz
                                      i jak tylko możesz to unikasz. Skąd w takim razie czerpiesz swoją wiedzę na
                                      ich temat?
                                      • Gość: girlfriend Re: Młodszy jako rozrywka dla starszego? fuj. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 22:46
                                        > > Jeśli ktoś powołuje dziecko na swiat bo drugie chce maskotkę, to gratulacj
                                        > e
                                        > dla
                                        > >
                                        > > takich rodziców...
                                        >
                                        > Ooo, i znowu Twoje złe doświadczenia... Wyczytujesz z moich słów to czego tam
                                        > nie ma... I zaczynasz przypisywac złe intencje ich pragnień...
                                        > No ciekawe, ciekawe.

                                        Bzdura. Uznałaś chęć posiadania rodzeństwa przez dziecko, za dobry motyw
                                        produkcji bejbuska :)
                                        o tym piszę.

                                        > Ma. To co nie jest obowiązkiem bywa czasem niewygodne.

                                        Poodło. To obowiązki są niewygodne :)

                                        > Wiesz, zadziwia mnie Twoja wiedza na temat dzieci, których podobno nie lubisz
                                        > i jak tylko możesz to unikasz. Skąd w takim razie czerpiesz swoją wiedzę na
                                        > ich temat?

                                        zadziwia Cię? przeciez nic innego nie robisz, tylko ją kwestionujesz? :)
                                        • internet.adsl Tej Pani juz dziekujemy..... 14.10.03, 23:42
                                          Rzucasz sie na tym forum jak wsza na grzebieniu.
                                          • Gość: girlfriend Re: Tej Pani juz dziekujemy..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 14:41
                                            wypełniam normę za ciebie. wszo :)
                                        • jmx Re: Młodszy jako rozrywka dla starszego? fuj. 14.10.03, 23:46

                                          Ech, zaczynasz się plątać, dam Ci już spokój ;-))))))))
                                          • Gość: girlfriend Re: Młodszy jako rozrywka dla starszego? fuj. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 14:42
                                            daj, zwłaszcza że doprowadziłam Cię do utraty sił :)
                                            • jmx Re: Młodszy jako rozrywka dla starszego? fuj. 15.10.03, 23:47

                                              Ależ prosze bardzo :-)
                                              Lubię sprawiać ludziom przyjemność szczególnie gdy niewiele mnie to
                                              kosztuje :-)
                    • kropisia Re: może to dziwne... 15.10.03, 01:48
                      Przeczytalam artykul i nawet mialam z mezem dyskusje na jego temat. Chociaz
                      sprawa nas juz nie dotyczy, bo planujemy miec dziacko w bardzo bliskim czasie -
                      pogadalismy sobie teoretycznie na ten temacik. No wiec ja entuzjatycznie
                      przyznalam racje pani psycholog, a moj maz jak to chlop uznal, ze jezeli para
                      nie moze sie zgodzic co do dziecka i jakiegos planu czasowego to powinna sie
                      rozwiesc. No, ale wtedy go zlapalam na przykladzie z jego rodziny. Jest tam
                      dziewczyna (nie podam relacji do meza bo to by bylo za bardzo identyfikujace),
                      ktora przed slubem z ukochanym zaakecptowala to, ze nie beda mieli dzieci.
                      Teraz maka przez to straszne problemy, bo od tego czasu minelo 8 lat i ta osoba
                      zaluje, ze sie na to zgodzila i boi sie, ze nia ma wyjscia z tej matni. I my
                      jej bardzo wspolczujemy i czytajac tekst pani psycholog ucieszylam sie, ze moze
                      sytuacja tej kobiety nie jest tak calkiem bez wyjscia. I gdyby ona wrobila
                      mezusia w dziecko - to nigdy, przengdy bym jej nie potepila. I nie potepilby
                      jej moj maz.

                      Girlfriend, czytam te twoje pelne werwy posty i zastanawiam sie skad u Ciebie
                      taki zapal by krytykowac kobiety, ktore w desparacji oszukuja mezow i robia
                      rozne kombinacje alpejskie by miec dziecko. Powinnas im wspolczuc i cieszyc
                      sie, ze nie jestes jedna z nich. Nie masz tez prawa mowic, ze nie kochaja one
                      swoich mezow. Gdyby ich nie kockaly, to dawno by ich kopnely w dupe i
                      zdecydwoaly sie za na nocke z przygodnym facetem w czasie plodnym. (To tez
                      pewnie potepiasz, bo w koncu sperma to taki drogocenny plyn?) Mowisz tyle o
                      lojalnosci wobec partnera. Jak Cie kiedys partner zawiedzie, czego Ci nie
                      zycze, a co na pewno Ci sie przynajmniej raz w zyciu zdarzy - to wtedy sama
                      poczujesz jak to jest. Kazdy partner przynajmniej raz w zyciu zawodzi,
                      niekoniecznie w lozku i niekoniecznie przez zdrade i niekoniecznie w sprawie
                      dzieciaka. Nie ma ani idealnych malzenstw, ani idealnych zwiazkow. Nawet w
                      najbardziej kochajacych sie malzenstwach gowno sie zdarza i nie raz i nie dwa
                      zdarza sie to gowno zjesc. I kto nie doswiadczyl gowna czy cierpienia w
                      malzenstwie czy zwiazku - ma jeszcze wszystko najlepsze przed soba.


                      • Gość: girlfriend Re: może to dziwne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 14:54
                        Kropisia, jesli Twój instynkt biologiczny jest dla Ciebie ważniejszy niz
                        mężczyzna z którym jesteś i decydujesz się go oszukać, żeby mieć dziecko, to
                        znaczy że bardziej kochasz siebie.

                        Nie wolno majstrować dzieci z ludźmi którzy tego nie chcą, bo to jest ohydna
                        przemoc. Potępiam taki czyn a nie pragnienie dziecka.

                        Mnie partner nie zawiedzie, bo ja nie stawiam mu zadnych warynków - kocham go
                        razem z jego planami, obawami, słabosciami i wszelkimi ludzkimi przywarami.

                        Co to znaczy "zawieść w łóżku" na miłość boską??? nie traktuje mężczyzny jak
                        lalki albo usługodawcy.

                        Cierpi ten, kto oczekuje i pieści swoje ego.
                      • Gość: magda.gdansk Re: może to dziwne... IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 17.10.03, 17:10
                        Girlfriend, czytam te twoje pelne werwy posty i zastanawiam sie skad u Ciebie
                        > taki zapal by krytykowac kobiety, ktore w desparacji oszukuja mezow i robia
                        > rozne kombinacje alpejskie by miec dziecko. Powinnas im wspolczuc i cieszyc
                        > sie, ze nie jestes jedna z nich. Nie masz tez prawa mowic, ze nie kochaja
                        one
                        > swoich mezow. Gdyby ich nie kockaly, to dawno by ich kopnely w dupe i
                        > zdecydwoaly sie za na nocke z przygodnym facetem w czasie plodnym. (To tez
                        > pewnie potepiasz, bo w koncu sperma to taki drogocenny plyn?) Mowisz tyle o
                        > lojalnosci wobec partnera. Jak Cie kiedys partner zawiedzie, czego Ci nie
                        > zycze, a co na pewno Ci sie przynajmniej raz w zyciu zdarzy - to wtedy sama
                        > poczujesz jak to jest. Kazdy partner przynajmniej raz w zyciu zawodzi,
                        > niekoniecznie w lozku i niekoniecznie przez zdrade i niekoniecznie w sprawie
                        > dzieciaka. Nie ma ani idealnych malzenstw, ani idealnych zwiazkow. Nawet w
                        > najbardziej kochajacych sie malzenstwach gowno sie zdarza i nie raz i nie
                        dwa
                        > zdarza sie to gowno zjesc. I kto nie doswiadczyl gowna czy cierpienia w
                        > malzenstwie czy zwiazku - ma jeszcze wszystko najlepsze przed soba.


                        Kropisia, gratulacje za trzezwa ocene rzeczywistosci. rzeczy sie maja tak jak
                        sie maja, a nie tak , jak nam sie wydaje, ze sie maja, poki nam jeszcze zycie
                        nie zrobilo kuku. Podoba mi sie to, co napisalas. Pozdrawiam Cie.
            • Gość: Nikoś Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. IP: *.pedhemat.am.wroc.pl 12.10.03, 16:13
              Tak zazwyczaj się uważa (od niedawna). Ale z drugiej strony
              jesteśmy także przedmiotem, niestety. Mam nadzieje, że
              klonowanie naczelnych pozostanie niemożliwe (podobno ze względu
              na stopień komplikacji wrzeciona podziałowego). Jeżeli
              klonowanie człowieka stanie się jednak technicznie możliwe, to
              może doprowadzić do instytucji macicy do wynajęcia. Kobiety-
              wytwórczyni genoidentycznych zasobników części zamiennych dla
              bogatej klienteli. Teraz jest to trudne ze względu na tak
              olbrzymią zmienność układu MHC. Ale jeżeli można wyprodukować
              genetycznie tożsame ciało to... A ponieważ rozwój wewnątrzłonowy
              trochę trwa, a nigdy nie da się wszystkiego przewidzieć, to
              trzeba to zapasowe ciało wyhodować ZAWCZASU. Wiwat medycyna
              regeneracyjna! Człowiek zwierzę!
              • Gość: girlfriend Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 16:42
                Nikoś, nasza egzystencja na tym padole nie sprowadza się do kwestii zwiazanych
                z reprodukcją.
        • Gość: nienormalny Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. IP: *.acn.waw.pl 12.10.03, 18:12
          faktycznie, ty na pewno jesteś girlfriend, a ja zakonnica. Hmmm, tak poza tym
          całą niedzielę na forum, bardzo samotny musisz być.
          • Gość: girlfriend Re: Ty jesteś faktycznie nienormalny. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 18:19
            -a.

            mężczyzna, ktorego kocham jest daleko i pracuje - dlatego jestem przy kompie i
            między mailowaniem z nim zaglądam tu :)

            jeszcze coś ad personam masz do powiedzenia zakonnico? czy to już wszystko na
            co Cie stać?
          • Gość: girlfriend wiesz co nienormalny? zrobię Ci psychoanalizę :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 19:07
            Taką malutką i tylko troszkę. Właściwie po co sobie odmawiać tej złośliwej
            przyjemności? ;)

            Więc tak:

            1.Ponieważ jesteś niepewny swego i nie potrafisz obronić swoich tez, robisz na
            początku długi wywód "podpierający", czyli piszesz o sobie w samych
            superlatywach - w tym o ateizmie, co ma uprzedzić potencjalny zarzut
            religijnych pobudek.

            2.Jest rzeczą jasną dla kazdego srednio inteligentnego klienta ze honor czy
            przyjaźń czy niekalkulacyjnośc nijak się nie mają do społeczno-emocjonalnej
            gotowości do ojcostwa, Ty jednak zrzucasz na potencjalnych oponentów wszystkie
            wady, jakie przychodza Ci do głowy. Dzięki temu mozesz ich zobaczyć w naprawdę
            czarnym swietle, a siebie na ich tle niemal jak swiętego :)

            3.piszesz ze bejbusek to "cieżka praca i ból" czym dowodzisz swojej własnej
            niegotowości do ojcostwa, bo gotowi mówią że to sama radość i szczęście a nie
            kopanie rowów :)

            4.swoje własne nieojcostwo mimo honoru i innych sprzyjajacych cech zwalasz
            na "niespotkanie Tej".

            Q: skoro jestes bywały, piękny, bystry, wykształcony i w ogole ideał, jak to
            mozliwe ze jej jeszcze nie spotkałeś? Czyżby zadna nie zasługiwała na tak
            doskonały egzemplarz? ;)

            5.Nie wątpię, że lepiej sobie w "małej grupie kolegow opowiadac jak to będzie,
            jak Je spotkamy" niż podjąć ryzyko, tylko dlaczego skoro raz niemal wpadłeś
            czułeś wtedy stres a nie radość i dumę?????? aha, zapomniałam...z braku Tych
            sypiasz z niegodnymi Ciebie ;)

            coś tu się kupy nie trzyma, kolego :)


            2Żeby napisać o sobie tyle dobrego w jednym poście, trzeba byc dość
            niekochanym - prawdopodobnie pobiłes rekord tego forum ;)



    • Gość: Jarek Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.ppresse.poznan.pl 12.10.03, 17:38
      - A dlaczego ONA nie chce dziecka? Może - piszę o sobie - nie
      czuje się bezpieczna. Byłem uzależniony, jej - nasze życie
      przypominało koszmar. Ten koszmar przez 10 miesięcy dotyczył też
      naszego 3 letniego syna. A dla mnie ten koszmar się już
      skończył. Terapia, grupa samopomocowa - wróciłem z dalekiej
      podróży. Początkowo przez pół roku było cudownie, bo wszytsko
      budowaliśmy na moim poczuciu winy. Kiedy zrozumiałem, że tak nie
      da się żyć czar prysł. Koszmar się skończył, ale nadeszła
      szarość życia. A nasze rozmowy o dziecku przeważnie kończą się
      utarczkami słownymi. Ona chce się rozwijać, uczyć. Mamy po 33,
      34 lata - boję się, że będzie za późno. Że na cierpieniu - moim
      (bo tak nazywam swoją tęsknotę) się skończy.
      • Gość: girlfriend Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 17:52
        dlaczego właściwie chcesz mieć drugie dziecko?

        dlaczego nie wierzysz że Ona może pragnąć też innych rzeczy w zyciu (właśnie
        rozwijać się), zwłaszcza skoro jedno już macie?
        • Gość: stachu Re: Kobiety z Venus a mezczyzni z Marsa..... IP: *.vf.shawcable.net 12.10.03, 19:24
          Jestem mezczyzna ktory ma tego typu rozterki za soba.Mam juz
          dorosle dzieci.Z mojej perspektywy sprawa wyglada nastepujaco:
          Kobiety dojrzewaja szybciej i dlatego pietnastoletnia
          dziewczyna gotowa jest do urodzenia dziecka.Sadzac po sobie do
          zaakceptowania dziecka bylem gotowy w wieku 35 lat kiedy
          urodzilao nam sie trzecie dziecko.
          Zadna ciaza w naszym przypadku nie byla zaplanowana.
          Szczegolnie pierwsza byla dla mnie zaskoczeniem.Gdybym byl
          kobieta nie pozwolilbim sobie zrobic dziecka.Istnieja srodki
          antykoncepcyjne dla mezczyzn i dla kobiet ale to kobieta rodzi
          dzieci i dlatego na niej spoczywa odpowiedzialnosc za zajscie w
          ciaze.Kidey jestesmy mlodzi i zakochani chcemy miec
          sex.Mezczyzna jednak nie ryzykuje niepozadana ciaza tak jak
          kobieta.Ktos na tym forum napisal ze za kazdym razem kiedy
          dwoje ludzi idzie do lozka trzeba miec swiadomosc ze z tego
          moze byc dziecko.Oczywiscie ze istnieje taka mozliwosc ale to
          kobieta bedzie chodzic w ciazy cierpiec bule porodowe i przez
          nastepne 20 lat bedzie sie musiala tym dzieckiem zajmowac.
          Kobiety mowia :przeciez oboje tak samo chcielismy sie kochac
          wiec mousimy tak samo ponosic tego konsekwencje.Nie ma takiej
          mozliwosci bo mezczyzna nie zachodzi w ciaze.
          Kiedy moja zona urodzila pierwsze dziecko i opowiadala mi o
          bolach porodowych powiedzialem jej zdecydowanie ze nie chce
          miec wiecej dzieci bo nie chce zeby z tego powodu cierpiala.
          Mamy jednak trojke bo kobieta szybko zapomina o bolach
          porodowych i calej reszcie.
          Woroce jescze do pierwszej ciazy. Kiedy sie dowiedzialem o tym
          bylem zdruzgotany. Bardzo sie kochalismy i to uczucie nam
          zostalo do tej pory ale wtedy poczulem sie oszukany,zaskoczony
          i kto wie jakie jeszcze inne negatywne uczucia byly tego
          udzialem.Nigdy nie bralismy pod uwage usunieca ciazy mimo ze
          oboje bylismy jeszcze na studiach.Mogolbym te opowiesc ciagnac
          w nieskonczonosc bo mamy za soba 30 lat wspolnego zycia ale nie
          chce Was nudzic swoja hostoria.
          Na zakonczenie chcielbym bardzo mocno zaapelowac do dziewczyn i
          kobiet.
          To wy zachodzicie w ciaze i czy chcecie czy nie chcecie Wy
          jstescie bardziej odpowiedzialne za to co sie stanie na drugi
          dzien po upojnej nocy.
          Mezczyzni nie chca miec dzieci szczegolnie w mlodym wieku bo
          zwyczajnie natura ich do tego jeszcze nie przygotowala.
          Mysle ze wiekszosc mezczyzn gotawa jest do ojcostwa w tzw.
          wieku chrystusowym czyli 33-35 lat.
          Dziewczyny jesli chcecie miec dzieci z mezczyzna ktory chce
          tego samego rozgladajcie sie za facetami po trzydziestce.
          Taki czlowiek przewaznie juz czegos sie dorobil w swoim zyciu a
          jesli nie to przynajmniej wiadomo na co go stac czego nie mozna
          powiedziec o chlopaku ktory wchodzi w zycie i mimo ze czasami
          dobrze sie zapowiada nie ma grwarancji ze jego ambicje sie
          spelnia.
          • Gość: dada Re: Kobiety z Venus a mezczyzni z Marsa..... IP: *.in-addr.btopenworld.com 13.10.03, 01:04
            To wy zachodzicie w ciaze i czy chcecie czy nie chcecie Wy
            > jstescie bardziej odpowiedzialne za to co sie stanie na drugi
            > dzien po upojnej nocy.

            oraz
            Kobiety mowia :przeciez oboje tak samo chcielismy sie kochac
            > wiec mousimy tak samo ponosic tego konsekwencje.Nie ma takiej
            > mozliwosci bo mezczyzna nie zachodzi w ciaze.
            nie zachodzi to prawda ale dziecko jest wspolne, najlepiej jest powidziec
            fajne pieprzonko ale reszta zajmuj sie ty przeciez to ty zachodzisz w ciaze,he
            he, jakbym byl kobieta to przestraszylbym sie lekko...
            • Gość: stachu Re: Kobiety z Venus a mezczyzni z Marsa..... IP: *.vf.shawcable.net 13.10.03, 17:34
              Gość portalu: dada napisał(a):

              > To wy zachodzicie w ciaze i czy chcecie czy nie chcecie Wy
              > > jstescie bardziej odpowiedzialne za to co sie stanie na
              drugi
              > > dzien po upojnej nocy.
              >
              > oraz
              > Kobiety mowia :przeciez oboje tak samo chcielismy sie kochac
              > > wiec mousimy tak samo ponosic tego konsekwencje.Nie ma
              takiej
              > > mozliwosci bo mezczyzna nie zachodzi w ciaze.
              > nie zachodzi to prawda ale dziecko jest wspolne, najlepiej
              jest powidziec
              > fajne pieprzonko ale reszta zajmuj sie ty przeciez to ty
              zachodzisz w ciaze,he
              > he, jakbym byl kobieta to przestraszylbym sie lekko...
              Nie badz przestraszony i ciesz sie ze jestes chlopem.
              Mysle ,ze nie zrozumiales moej wypowiedzi albo ja niejasno sie
              wyrazilem.Chodzi mi o to ze kobieta jest bardziej
              odpowiedzialna bo to w jej ciele powstaje nowe
              zycie.Ekstremalnym przykaldem jest sytuacja kiedy po jakiejs
              imprezie dwoje ludzi idzie do lozka i po miesiacu on dostaje od
              niej wiadomosc ze wlasnie beda mieli WSPOLNE dzecko a on nawet
              nie bardzo pamieta o kogo chodzi.Czy w takiej sytuacji mozna
              mowic o wspolnym dziecku.Mieszkam w Kanadzie i tutaj tez sie
              rodza niechciane dzieci.Z drugiej strony tez wiem ze
              dziewczynki juz od 13 lat biora srodki anykoncepcyjne mimo ze
              jeszcze nie rozpoczely zycia seksualnego. Dla mnie to jest
              chore ale nie wiadomo w ktora strone przesada jest lepsza.
          • zalotnica Re: ...to bylo dobre.... 13.10.03, 01:18
            Gość portalu: stachu napisał(a):

            > ...ale to kobieta rodzi dzieci i dlatego na niej spoczywa
            > odpowiedzialnosc za zajscie w ciaze.

            Jednym slowem strzal w dziesiatke...Ile jeszcze
            wiekow mamy czekac na nastepna "ewolucje"...?

            Ps...ojciec corek czy synow...?
            • Gość: stachu Re: Do zalotnicy IP: *.vf.shawcable.net 13.10.03, 17:16
              zalotnica napisała:

              > Gość portalu: stachu napisał(a):
              >
              > > ...ale to kobieta rodzi dzieci i dlatego na niej spoczywa
              > > odpowiedzialnosc za zajscie w ciaze.
              >
              > Jednym slowem strzal w dziesiatke...Ile jeszcze
              > wiekow mamy czekac na nastepna "ewolucje"...?
              >
              > Ps...ojciec corek czy synow...?
              Na szczescie mam tylko synow,chociaz bardzo chcialbym miec
              corke.Moja zona tez jest szczesliwa z tego powodu bo twierdzi
              ze dziewczynka to blad w naturze.Nie zgadzam sie z nia bo jak
              mozna zyc bez kobiet ale skoro moja pani tak twierdzi tak musi
              byc.Niektore kolezanki mojej zony tez wlaly by byc mezczyznami.
              zalotnico - wyrazasz sie troche niejasno.Z Twojej wypowiedzi
              nie mozna jednoznacznie wyczytac jakie jest Twoje stanowisko.
              • zalotnica Re: no to fajnie...do stacha... 14.10.03, 02:41
                Gość portalu: stachu napisał(a):

                > > > ...ale to kobieta rodzi dzieci i dlatego na niej spoczywa
                > > > odpowiedzialnosc za zajscie w ciaze.

                > >
                > > Ps...ojciec corek czy synow...?

                > Na szczescie mam tylko synow,

                ***jadlam akurat jablko...i myslalam , ze sie udlawie.
                Dlaczego akurat na szczescie...?
                • Gość: stachu Re: no to fajnie...do stacha... IP: *.vf.shawcable.net 14.10.03, 08:26
                  zalotnico -pamietaj nastepnym razem upewnij sie co masz w buzi zanim zaczniesz
                  czytac odpowiedzi na Twoj list.To forum bylo by o wiele ubozsze bez Ciebie.
                  Dlaczego na szczescie ?-bo faceci niestety maja o wiele latwiejsze zycie niz
                  kobiety.Poza tym wiekszosc kobiet ktore znam twierdza tak samo.
                  • zalotnica Re: no to fajnie...do stacha... 15.10.03, 01:47
                    Gość portalu: stachu napisał(a):

                    >...bo faceci niestety maja o wiele latwiejsze zycie niz kobiety.

                    ***DZIEKUJE...
    • Gość: ali mentos jak każda baba ,faceta nie zrozumie.... IP: 62.233.169.* 12.10.03, 22:31
      za małe móżdżki macie żeby zrozumieć mężczyzn ,nasze obawy
      potwierdzają się w momencie pojawienia się dziecka ,wam do
      szczęścia wystarczą przyjaciółki i dziecko ,facet staje się
      zbędny ,ktoś powie ale przecież facet musi zarabiać na
      dziecko ,a no nie musi ,są zasądzi co trzeba a w razie draki
      wypłaci fundusz alimentacyjny
      • Gość: girlfriend kwilunia, kwilunia, a ja??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 23:22
        uprzejmie prosi się o niegeneralizowanie - prośbę swoją motywuję tym, że jestem
        babą a chłopów rozumiem :)
      • Gość: ed Re: jak każda baba ,faceta nie zrozumie.... IP: *.in-addr.btopenworld.com 13.10.03, 00:57
        kontynuujac w tonie super inteligentnego ali mentos (ktorego chyba i niestety
        popiera wiekrzosc "nie rozumianych" mezczyzn) chcialam powiedziec ze 50%
        dzieci wymarlo by z glodu jakby ich matki liczyly na mezczyzn zarabiajacych na
        zycie, same musza grac role mamusi i tatusia, a faceci niestety czasami
        tylko przeszkadzaja. czy nasze (czyt. kobiece ) male mozdzki sa wieksze od
        waszych penisow gdzie wasz mozg niestety sie zagniezdzil? wam niestety do
        szczescia wystarczy tylko piwo i rozlozone nogi nawet jesli tylko w
        swierszczyku... ps.zdaje sobie sprawe ze piszac to upadlam tak nisko jak ali
        mentos... niestey czasami trzeba)
        • Gość: stachu Re: jak każda baba ,faceta nie zrozumie.... IP: *.vf.shawcable.net 13.10.03, 04:11
          Wszystkim kobietom ktore maja problemy ze zrozumieniem mezczyzn
          odsylam do przeczytania tekstu Dlaczego on nie chce dziecka?
          Wypowiedzi psychologow.
          Kobiety oskarzaja facetow ze mysla czlonkiem a z naszej strony
          wydaje sie ze kobieta mysli macica. Jestesmy ludzmi ale kobieta
          i mezczyzna to zupelnie inne swiaty.Stad biora sie problemy czy
          dziecko miec czy nie. Mysle ze jesli ktos nie chce miec dzieci
          nie powinien sie zenic.Za czasow mojej mlodosci bylo to mniej
          prawdopodobne bo zycie bez slubu bylo bardzo zle
          widziane.Teraz kiedy czasy sie zmienily i nikomu to nie
          przeszkadza ze ludzie przed slubem mieszkaja razem jest o wiele
          latwiej o takie rozwiazanie. Jesli ktos decyduje sie na
          malzenstwo to jakby w podtekscie decydowal sie rowniez na
          dzieci. Szczegolnie jesli ktos bierze slub w kosciele to
          czescia przysiegi malzenskiej jast wlasnie zgoda na dzieci.
          Tak jak mowi psycholog kobiecie bije zegar biologiczny bo moze
          urodzic dziecko tylko do okreslonego wieku.Mezczyzny to nie
          dotyczy.Mezczyzna moze miec dzieci nawet w brdzo podeszlym
          wieku.I to jest jeszcze jeden dowod na to jak jestesmy rozni i
          dlatego nasze motywy dzialania sa inne. Mezczyzna nie musie sie
          spieszyc do rodzicielstwa natomiast kobieta jest zdeterminowana
          wiekem i to nie jest wina mezczyzn ale natury.
          Kobieta nie moze zrozumiec ze jej partner nie chce dziecka.On
          nie chce bo on chce ciebie miec sama. Nie chce cie widziec
          grubej i znieksztalconej. Boi sie ze jak urodzisz (co sie
          czesto zdarza ) przybedzie ci 20 kg.kturych nigdy nie zrzucisz.
          Poza tym dziecko to jest jak rywal o ktorego sie jest
          zazdrosnym.Z dzieckiem nie mozna isc na zabawe,poszalec
          beztrosko,wyjechac kiedy sie chce i wiele wiele innych rzeczy
          do ktorych jestesmy przyzwyczajeni kiedy jestesmy sami.
          Jak jest kiedy jestesmy sami kazdy wie natomiast co bedzie
          kiedy przyjdzie dziecko tego jeszcze nie doswiadczylas ty ani
          twoj partner.Nie dziw sie wiec kobieto.To sa rzeczy ktore nas
          facetow przrazaja.
          • orvokki Re: jak każda baba ,faceta nie zrozumie.... 13.10.03, 08:28
            No tak, Twoje argumenty dlaczego facet nie chce mieć dziecka wskazują li i
            jedynie na egoizm niedojrzałość, mam nadzieję, że są faceci, którzy mają
            poważniejsze powody.
            Argumentując tak jak Ty, można by się dziwić, dlaczego kobiety za Was wychodzą,
            przecież możecie przytyć 20kg i wyłysieć, siedząc przed tv z piwkiem. Wasza
            praca i koledzy będą dla Was zawsze ważniejsi, zawsze przedłożycie mecz nad
            romantyczną kolację etc. To przecież bzdury, a nie argumenty.
            W miłość zawsze wkalkulowane jest ryzyko, oczywiste jest, że związek i
            partnerzy będą się zmieniać. To, ze kobieta nie urodzi dziecka, nie zmieni
            faktu, że i tak się zmieni i postarzeje i nic nie gwarantuje tego, że jej luby
            zawsze pozostanie na piedestale jak w pierwszych latach związku. Męskie obawy
            można zrozumieć, ale nie zamykają one dyskusji, bo dojrzały człowiek powinien
            to w którymś momencie przekroczyć...
            Cały czas obydwie strony dyskusji przeciwstawiają tu egoizm jednej strony
            drugiej. Egoizm faceta, który nie chce mieć dziecka dla wygody i ze strachu
            (biedny duży pięciolatek) i egoizm kobiety, która chce mieć to dziecko za
            wszelką cenę (nawet oszustwa). Nie widzę powodu dla którego jeden z tych
            egoizmów miałby być ważniejszy.
            Może w tym problem, że za mało ludzi jest na tyle dojrzałych, żeby wyjaśnić
            szczerze swoją postawę zanim jeszcze się pobiorą...
            • Gość: stachu Do orvokki bez zalu..... IP: *.vf.shawcable.net 13.10.03, 18:18
              Czy Ty nie lubisz facetow?...Piszesz o niedojrzlosci i egoizmie jakby to byla
              nasza wina. My tej niedojrzalosci sobie nie zaplanowalismy my tacy sie
              urodzilismy.Jest w nas samczy instynkt ktory polega na zaplodnieniu jak
              najwiecej samic.Jest udowodnione ze mezczyzni nie sa stworzeni do bycia z
              jedna partnerka.Jednozenstwo zostalo nam mezczyznom narzucone ze wzgledow
              moralnych,religijnych.Skoro jestesmy tak uformowani przez nature to znaczy ze
              naszym zadaniem jest wlasnie zapladnianie a reszta jakby nie do nas zalezy.
              Jest rowniez udowodnione ze bycie z jedna partnerka jest niejako uwarunkowane
              fiziologicznie. Nie pamietam dokladnego wyjasnienia tego fenomenu.
              Zalezy to od umijscowienia w mozgu osrodkow odczuwania przyjemnosci.
              Oprocz tego wychowanie mlodego czlowieka (mezczyzny) odgrywa to b,wzna role.
              Chopak ktory wychowuje sie w dobrej kochajacej sie rodzinei dzie ojcec szanuje
              matke i okazuje jej wyrazy milosci iszacunku bedzie dobrym kochjacym partnerem.
              Mezczyzna ktory ma zle wzorce wyniesione z domu bedzie je powielal w swoim
              zyciu. Taki sam mechnizm dziala w przypadku pedofilow.Ci ktorzy chca miec sex
              z malymi dziecmi w 90% byli molestowani w dziecinstwie przez swoich ojcow
              wukow itd.
              Moja droga orvokki!
              Badz troche bardziej wyrozumiala dla nas mezczyzn i dla wszystkiego co sie
              wkol Ciebie dzieje bo to wszystko jest bardziej skomplikowanie niz nam sie
              wydaje.
              • orvokki Re: Do orvokki bez zalu..... 13.10.03, 20:51
                Ależ bardzo lubię facetów :)
                Ja wiem, że teraz jest modna postawa z amerykańskich poradników: jestem jaki
                jestem i to jest cool. Nie wiem dlaczego, może przez idealistyczne lektury z
                dzieciństwa wierzę, że człowiek powinien nad sobą pracować. Łatwo wszystko
                zwalać na biologię i na "Kobiety są z Wenus...." (nawiasem mówiąc, stek
                pseudonaukowych bzdur, już dawno obśmiany, ale u nas wciąż biblia rozmów o
                płci). Jak na razie nikt definitywnie nie rozstrzygnął, czy bardziej biologia
                determinuje psyche, czy też odwrotnie (są dowody na jedno i na drugie), więc
                roboczo należy przyjąć, że jest to jednak wpływ wzajemny i mamy wpływ na to,
                kim jesteśmy. Wpływy środowiska bez wątpienia się liczą, ale czy rzeczywiście
                nie da się ich przekroczyć?
                Jeśli ktoś nie chce mieć dziecka, bo boi się, że żona przytyje, to wybacz, ale
                to nie jest argument tylko wymówka. Ja nie chcę mieć dzieci, szanuję ludzi,
                którzy nie chcą, szanuję też tych, którzy wiedzą, że chcą i świadomie podejmują
                decyzję o posiadaniu dzieci (hmm, ładnie byśmy wyglądali, gdyby takich nie
                było). Ale (moze naiwnie) wierzę, że ludzie mogą i powinni być w takich
                sprawach wobec siebie szczerzy i uczciwi, świat i tak jest pokręcony.
                Co do tego, że świat jest jakby bardziej skomplikowany - czy to nie Ty właśnie
                go upraszczasz, zwalając wszystko na to, że mężczyźni są jacy są, cóż
                natura/pan Bóg takimi ich stworzyła?
                Tak, to prawda, mam mało wyrozumiałości dla ludzi, którzy nie chcą dojrzeć, bo
                cóż, tacy się urodzili. Mam mało wyrozumiałości dla facetów, którzy obiecują,
                że chcą mieć dziecko, a jak przychodzi co do czego, to się wycofują. Mam mało
                wyrozumiałości dla kobiet, które nie licząc się z partnerem zachodzą celowo w
                ciąże,której on nie chce; i dla tych, które łapią męża na ciążę. Owszem, są
                takie historie, które kończą się happy endem, ale są i takie (kto wie, czy nie
                więcej?), które kończą się tym, że rozgoryczona opuszczona kobieta stwierdza,
                że "wszyscy mężczyźni to świnie" a mężczyzna, że "kobiety myślą macicą i
                oszukują" i smutnym dzieckiem, które rośnie w poczuciu odrzucenia.
                • Gość: stachu Re: Do orvokki bez zalu..... IP: *.vf.shawcable.net 14.10.03, 09:25
                  Bardzo dobrze ze lubisz facetow bo to znaczy ze jestes prawdziwa kobieta.
                  Pomyslem tak o Tobie bo czuje w Twojej wypowiedzi agresje.Moze to wskazywac na
                  to ze zostalas przez jakiegos faceta skrzywdzona albo z jakiegos innego powodu
                  czujesz niechec do rodzaju meskiego.Jesli tak to bardzo Ci wspolczuje ale jako
                  czlowiek postronny nie oceniam ani nie wydaje wyrokow.
                  Twierdzisz ze moje wywody to smieszne stare poglady.Pomyslalem ,ze moze masz
                  racje ale sprawdzilem i musze Cie zmartwice ale nie masz racji.
                  Piszac Kobeity sa z Marsa mialem na mysli ksiazke ktora wydana zostala w 94 r.
                  Nie sa to rowniez pseldonaukowe bajki ale powazne studium socjologiczne
                  napisane przez dr.John Gray.W orginale ksiazka ma tytul "Men are from
                  Mars ,women are from Venus" z podtytulwm A practical guide for improving
                  communication and getting what you want in your relationships.Czyli praktyczny
                  przewodnik dla lepszego porozumienia i brania tego co chcesz w twoim zwiazku.
                  Mysle ze w Polsce jest tlumaczenie tej ksiazki bo jest to #1 New York Times
                  Bestseller.
                  Masz w zupelnosci racje ze nie mozna wszystkiego zwalac na biologie.
                  Wychowanie,srodowisko maja bardzo wazne znaczenie w ksztaltowaniu sie postaw
                  ludzkich. Jestem tego samego zdania co Ty .Piszac ze my mezczyzni tacy jestesmy
                  chcialem zasygnalizowac problem. Tak jak kobieta ma instynkt maciezynski ktory
                  pragnie zrealizowac (instynkt jest nieracjonalny) tak samo mezczyzna ma
                  instynkt ktory byc moze objawja sie tym ze boi sie zdecydowac na dziecko
                  (instynktownie czyli bez udzialu rozumu)NIe jestem specjalista w tej dziedzinie
                  ale skoro istnieje problem to znaczy ze cos w tym jest.
                  Jest juz pozno wiec bede konczyl ale na koniec zachecam Cie do przeczytania
                  zalacznika do tego artykulu pod tytulem Dlaczego on nie chce dziecka?
                  Wypowiedzi psychologow. Prosze tez przeczytac moja pierwsza wypowiedz
                  pt.Kobiety z Venus mezczyzni z Marsa.Tak dla pelniejszego obrazu.
                  • orvokki Re: Do orvokki bez zalu..... 14.10.03, 10:14
                    Szczerze mówiąc, nie wierzę w definicję prawdziwej kobiecości/męskości. Nie
                    uważam, że to czy ktoś jest prawdziwą kobietą/mężczyzną zależy od spełnienia
                    jakichś tam kryteriów w rodzaju "lubi mężczyzn", "chce mieć dzieci". Tego
                    rodzaju definicje służą na ogół społecznej kontroli, jeśli ktoś się w niej nie
                    mieści, można go wyrzucić poza nawias, nazywając mięczakiem, pedałem,
                    babochłopem czy feministką.
                    Łatwo zamiast argumentować, przyjąć, że ktoś coś mówi, bo jest kobietą/został
                    skrzywdzony/tak go natura stworzyła etc. Jeżeli poczułeś się zaatakowany
                    czytając moją wypowiedź, to bardzo mi przykro, może jakaś kobieta Cię
                    skrzywdziła? bardzo Ci współczuję...
                    Co do książki Gray'a potrzymuję swoją opinię - dla mnie jest to rzecz oparta na
                    stereotypach na temat płci, będąca jedną z wielu w szerokim nurcie
                    poradników "jak odmienić swoje życie". Nie wiem, skąd zaczerpnąłeś opinię, że
                    to "poważne studium socjologiczne". To że jest bestsellerem nie dowodzi, że
                    jest słuszna, a jedynie, że ludzie bardzo potrzebują prostych recept na odmianę
                    swojego życia.
                    Co do instynktów sam sobie przeczysz, jednym tchem pisząc, że instynkt każe
                    mężczyznom zapłodnić jak najwięcej kobiet i że instynkt (zapewne ten sam?)
                    powoduje ich lęk przed posiadaniem dzieci.
                    Wypowiedzi psychologów przeczytałam (tak samo jak Twoje wcześniejsze posty). Ja
                    nie odbieram mężczyznom prawa do lęku - myślę, że każdy człowiek, kobieta czy
                    mężczyzna, odczuwa lęk przed zmianą i przed wkroczeniem w nowy etap życia. Ale
                    jeżeli ktoś uważa, że ten jego lęk zamyka sprawę, odmawia zanalizowania go,
                    zastanowienia się nad tym skąd się bierze, próby przełamania go - to ten ktoś
                    jest niedojrzały. To tak jakby ktoś, kto ma lęk przestrzeni, zdecydował się
                    spędzić całe życie w domu, zamiast się leczyć. Można tak? Można, ale czy takie
                    życie ma szansę być pełne i szczęśliwe?
                    • Gość: stachu Re: Do orvokki bez zalu..... IP: *.vf.shawcable.net 14.10.03, 16:11
                      Mysle ze ja tez nie wierze ani nie mam obrazu prawdziwej kobiety czy
                      mezczyzny.Uzylem tego slowa jako pojecia "normalnosci".Lubisz mezczyzn wiec
                      jestes normalna,czyli prawdziwa. Tak jak normalne jest ze malzenstwo to
                      zwiazek kobiety z mezczyzna a nie dwoch mezczyzn czy dwie kobiety.Tutaj w
                      Kanadzie wlasnie tocza sie spory na ten temat i wydaje sie ze pary
                      homoseksualne wygraja. Nasz byly premier P.Trudeau powiedzial ze panstwo nie
                      ma interesu zagladac do prywatnych sypialni.W calej pelni popieram taka opinie
                      z drugiej jednak strony uwazam ze homoseksualisci,ktorzy maja prawo do
                      wlasnych zwiazkow bo tak ich natura stowrzyla powinni byc bardziej pomyslowi i
                      wymyslec dla swoich zwiazkow odrebna nazwe.
                      Nawiazuac do Twojej poprzedniej wypowiedzi.Czy uwazasz ze homoseksualisci tez
                      powinni pracowac nad soba i nie godzic sie z tym jak natura ich wyposarzyla.
                      Tal jak mezczyzni powinni wyzbyc sie swoich fobii ktore przeciez tez nie sa od
                      nich zalezne. Jesli homoseksualisci nie pracuja nad tym zeby zostac hetero to
                      znaczy ze sa niedojrzli?
                      Mysle ze cale zlo polega na tym ze nie jestesmy szczerzy wobec siebie i swoich
                      partnerow.W zyciu tak jak w biznesie trzeba byc szczerym i nie oklamywac
                      przede wszystkim siebie. Trzeba wiedziec ile na plusie ile na minusie i wedlug
                      tego planowac nastepne dzialania.Jesli nawet sami przed soba nie chcemy sie
                      przyznac do rzeczywistego stanu to potem msci sie to na kazdym froncie.
                      Szkoda ze spotkalismy sie na takim drazliwym temacie.Wolalbym sprzeczac z
                      Toba na bardziej wesole tematy.Pozdrawiam.
                      • orvokki Re: Do orvokki bez zalu..... 14.10.03, 18:01
                        Jest chyba pewna różnica między byciem homoseksualistą, a byciem niedojrzałym,
                        prawda?

                        Chwilami mam wrażenie, że tak właściwie z Twoich wypowiedzi należałoby
                        wyciągnąć wniosek, że mężczyźni z natury są niedojrzali, więc nie należy ich
                        obciążać decydowaniem w ważnych życiowych sprawach. Znaczy coś jakby
                        matriarchat proponujesz. Po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że
                        bardzo mi to odpowiada, rezygnuję z partnerstwa (w końcu i tak na pewno mój
                        kochany mąż do niego nigdy nie dorośnie) i od dziś przejmuję stery :).
                        Którą to nie do końca poważną wypowiedzią pozwolę sobie zakończyć wypowiadanie
                        się w tym wątku.
                        Chętnie posprzeczam się z Tobą na jakiś weselszy temat, jak tylko nadarzy się
                        okazja. pzdr O.
                        • Gość: stachu Re: Nie tylko bez zalu ale z przyjenoscia. IP: *.vf.shawcable.net 15.10.03, 04:19
                          Z moich wypowiedzi noze nic nie wynikac.Przyjemnie jest podyskutowac z kims
                          inteligentynym kto potafi bornic swojego stanowiska. Czy jests lwica jak moja
                          zona? NIe wiem jakie decyzje musisz podejmowac ale przejac stery zawsze Ci
                          wolno bo ktos musi dowodzic. Gorale mowia "Jak nima gazdy to gupi kazdy.
                          Szkoda ze sie wycofujesz z dyskusji bo juz troche zaczalem Cie lubic.
                          Napisz jaki jest Twoj nastepny temat to bedziemy nieli okazje wymienic
                          poglady.Na zakonczenie przyszla mi do glowy jeszcze jedna mysl na ktora moze
                          zechcesz odpowiedziec. Z Twoich wypowiedzi wynika ze jesli ktos nie pracuje
                          nad soba tak jak mezczyzni nie potrafia opanowac strachu przed dzieckiem sa
                          niedojrzali.Podazajac za Twoim rozumowanim mozna powiedziec,ze;Kobiety ktore
                          nie potrafia zwalczyc w sobie instynktu maciezynskiego zeby zadowolic swojego
                          partnera tez sa niedojrzale i nalezy nimi pokierowac.Co pani na to?
    • Gość: Wave Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.yaonline.ya.com 13.10.03, 03:37
      Zawsze gardzilam manipulacja. Ale naprawde czasem zastanawiam
      sie czy te kobiety nie wychodza na tym lepiej.

      Moja sytuacja jest zupelnie szurnieta:

      Od kilku miesiecy jestem z mezczyzna, w ktorym zakochalam sie
      jedenascie lat temu. Przez jakies cztery lata pisalismy do
      siebie, widywalismy sie. Nic z tego nie wyszlo bo wyjechalam
      zagranice. Ale nie do jego kraju (bo tak sie sklada, ze on jest
      cudzoziemcem). Na poczatku tylko na rok, na studia. Potem jakos
      tak sie zlozylo, ze zostalam nastepny rok, i nastepny. Do
      magisterki. W miedzyczasie zadalam Pytanie (no wiecie, w
      stylu "czy to na powaznie miedzy nami?")- wyszlo z tego
      nieporozumienie.
      Spotkalam kogos innego. Wyszlam za maz. Ale z tym pierwszym
      pozostalam w przyjazni i stalym kontakcie mailowym. Trzeba
      przyzac, ze wkrotce okazalo sie, ze z moim mezem mam dosc
      powazny problem komunikacji; inni sadza - ze zbyt duza roznice
      poziomow intelektualnych. Choc ja w takie bzdury nie wierze.
      Siedem lat minelo (w tym trzy - malzenstwa), kiedy to moja
      pierwsza milosc zdeklarowala sie nagle, ze ciagle mnie kocha,
      no i ze tak dalej nie moze byc - musimy byc razem.
      Odeszlam od meza. Opuscilam jego kraj, ktory z czasem stal juz
      sie tez emocjonalnie (no i legalnie) moim.
      Choc z uwagi, ze calkiem szybko ucze sie jezykow - porozumiewam
      sie juz i tutaj, a nawet znalazlam prace, to czuje sie obco. Z
      laickiego kraju przenioslam sie do kraju gdzie tradycja jest
      jeszcze mocno zakorzeniona.
      Zblizam sie do trzydziestki, mam za soba siedmioletnie pozycie
      z moim ex-mezem i mniej legalna Milosc od jedenastu lat. Bardzo
      pragne miec dziecko. Mysle tez, ze pomoglo by mi to odnalezc
      troche swoje miejsce na ziemi.
      Brata mojego obecnego partnera - mozna by tak powiedziec -
      "zlapala" na dziecko jego zona. I sa szczesliwi. Moj partner
      zupelnie za mala oszlal. No i jest jej chrzestnym. Juz mi mowi
      o tym, ze moze jak nieco podrosnie to ja wezmiemy do siebie na
      troche, na wakacje. A mnie jest troche przykro, bo kiedy pytam
      go wprost: "a kiedy my pomyslimy o dziecku..." - chyba
      jedenscie lat znajomosci wystarczy ;) - to mi odpowiada, ze na
      poczatek ja musze zrealizowac sie zawodowo. No i, ze musi byc
      pewien, ze z nim zostane do konca zycia. Co mnie denerwuje - bo
      niby po co bylabym tutaj w tym kraju, ktorego niezbyt lubie...
      Jestem tutaj tylko dla niego! Mowie mu, ze go kocham. On tez.
      Ale watek "dziecka" sie nie rozwija.

      Doslownie juz nie wiem co myslec. Po nocach sni mi sie, ze
      jestem w ciazy. Juz czasem mnie nachodza mysli, ..."a gdyby tak
      prezerwatywa sie zerwala...". Ale to sie chyba przytrafia
      innym. Mnie nie. Z reszta nie naleze do tych co "lapia" ale
      (niestety!)do tych co "pytaja".

      Kiedys, ktos mi powiedzial, ze marzy, zeby miec ze mna dziecko.
      Niestety miedzy nim a mna - z roznych wzgledow - nie bylo to
      mozliwe. Ale nigdy tego nie zapomne. Poczulam sie taka
      szczesliwa.

      Boje sie, ze nie starczy mi sil prosic o to dziecko.

      Pozdrawiam.
    • Gość: hydy Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.kwbturow.com.pl 13.10.03, 08:26
      Właśnie skońzcylem czytac artykuł w "wysokich". Ciekawe, ale
      mam całkiem inną sytuację niż ta stereotypowa, opisana przez P.
      Dodziuk.
      Mam 27 lat, żona 21. Jestesmy rok po ślubie (a razem prawie 4
      lata). Odczuwam potrzebę posiadania dziecka, szczegónie gdy
      patrze na rocznego synka mojego brata. Ale: po pierwsze mamy
      przeciętne dochody (to jeszcze żadna tragedia - poradzilibysmy
      sobie), po drugie żona uczy się (zaocznie na 3 roku studiów
      plus pierwszy rok dwuletniego studium zawodowego). Dużo na ten
      temat rozmawialiśmy. Oboje mielismy wątpliwości. Musielismy
      odłożyc w czasie podjęcie tej decyzji. Nie upierałem się, choć
      było mi troche przykro. Ona też pragnie dziecka, ale chciałaby
      przedtem skończyć choć ten 3 rok studiów i to dwuletnie
      studium. Ja również to przemyslałem i wiem, że może wcale nie
      jestem taki gotowy na dziecko, jak mi się to wydaje. Ale
      przecież pewne rzeczy trzeba po prostu przeżyć, aby sie o nich
      przekonać.
      • Gość: uma Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: 80.51.59.* 13.10.03, 14:05
        teraz jest wam trudno podjąć tą decyzję, ale im dłużej będziecie
        zwlekać tym będzie jeszcze trudniej,tak jest ze mną i moim
        mężem, razem od 9 lat, po ślubie 4 lata, ja tuż przed 30, on
        dawno po 30, wiedzie się nam raz lepiej raz gorzej, ale coraz
        częściej żałuję, że np. nie wpadliśmy na studiach, albo wogóle
        nie wpadliśmy, bo przyznam szczerze , tak jak kiedyś bardzo
        marzyłam o dziecku tak teraz jakby minął mój czas, to mój mąż
        chętniej podejmuje ten temat, a decyzji wciąż nie ma...czy
        właściwie jast na "jeszcze nie teraz" , bo na marginesie decyzja
        ta będzie wspólna inaczej sobie tego nie wyobrażam
    • Gość: Efika Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: 217.153.153.* 13.10.03, 10:10
      A może ktoś mi poradzi co ja mam robić? Jestem z moim od dwóch
      lat i naprawdę jest nam dobrze razem. Niestety jest między nami
      duża różnica wieku ja 24 on 42. Niedawno zaczęłam myśleć o
      dziecku, przede wszystkim ze względu na jego wiek. Jakie było
      moje zdziwienie, kiedy mi powiedział, że nie chce mieć dziecka
      (jeszcze sam nie wie czy na razie czy wogóle). Kocham go i wiem
      że on mnie, naprawdę do siebie pasujemy. Tylko jak długo mam
      czekać?? Nie chcę liczyć na wpadkę, bo nie chcę żyć w
      nieszczęśliwej rodzinie lub samotnie. Co robić.
      • Gość: girlfriend a po co Ci tak wcześnie dziecko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 12:59
        naprawdę jesteś już dziś gotowa? gdyby miał 50...ale on ma dopiero 42! nie
        przesadzaj :)
        • Gość: efika Re: a po co Ci tak wcześnie dziecko? IP: 217.153.153.* 14.10.03, 09:30
          tak, w tej chwili ma 42 a właściwie zbliża się do 43. Jak odczekamy jeszcze 2
          lata (ja będę miała 26 - to też dosyć wcześnie) to on będzie już się zbliżał do
          45 + rok czekania na dziecko to 46 - to już naprawde niewielka różńica do 50! A
          ja chce żeby dziecko miało jak najbardziej witalnego tatusia a nie dziadka!
          Boję się że każdy rok czekania działa na naszą niekorzyść. Czy to nie dziwne że
          mężczyzna w tym wieku nie chce mieć dzieci??
          • Gość: girlfriend Re: a po co Ci tak wcześnie dziecko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 15:06
            Ten Twój to musi być jakis cherlawy, skoro Ty uważasz że za kilka lat bedzie
            dziadkiem! ;)
            Ty go chyba nie kochasz... :)

            (p.s.mam 29 lat i nigdy bym się z takim młodym - 42 - już nie związała ;))
            • Gość: Efika co robic? IP: 217.153.153.* 14.10.03, 16:30
              Oj chyba nie wiesz co mówisz... A chciałabyś mieć dziecko z takim koło 50-tki
              (pomyśl że 10-letnie dziecko które wymaga troche wigoru i szaleństwa będzie
              miało 60 letniego tatusia)...ja w każdym bądź razie staram się myśleć
              przyszłościowo... i wydaje mi się że czakanie jeszcze 5-8 lat jest stratą
              mojego czasu w tym związku. Dlatego jestem zasmucona tym, że on nie planuje
              dzieci. Oczywiście kocham go i poczekam jeszcze troche. Masz racje, że jestem
              jeszcze za młoda na obowiązki z tym związane, ale ja chcę się kierować
              rozsądkiem i chcę żeby on miał też okazję być ze swoim dzieckiem jak najdłużej.
              Bo jestem pewna, że jak już dziecko się pojawi to będzie je bardzo kochał, a
              wtedy będzie żałował że zwlekał. Jestem o tym przekonana. Tylko jak jego
              przekonac??? A nie chce go wrabiać w tatusia, chce żeby sam podjął tę decyzje.
              • Gość: girlfriend Re: co robic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 16:44
                A dlaczego Ty tak generalizujesz?
                Jeden z najwitalniejszych facetów, jakiego znam, ma 58 lat i jest swietnym
                partnerem dla dzieciaków - włazi na 4tysięczniki, jeździ na nartach lepiej niz
                ja (resztę sportów oraz temperament erotyczny dyskretnie pominę...)

                Nie zapominaj, że dziecko odmładza. Teraz coraz częściej "starsi panowie" ;)
                mają dzieci z młodymi kobietami i nic w tym złego, bo 50 lat dziś to zupełnie
                co innego niz 50 lat np. w latach 70-tych...wtedy to juz był starzec, a dziś
                raptem dojrzały mężczyzna. Tak jak co innego 50 lat w Paryżu i co innego w
                polskim PGRze ;)

                Nie wiem czemu zakładasz czekanie aż 8 lat...
                Prawdopodobnie jednak bedziesz musiała znaleźć odpowiedź na pytanie na czym Ci
                bardziej zależy - na nim czy na dziecku, bo możesz stanąć i przed takim wyborem.

                Ale i tak dziwie się że sama chcesz mieć juz dziecko, bo jestes naprawdę młoda.
                Czy gdyby on miał 30 też byś już chciała?

                > Bo jestem pewna, że jak już dziecko się pojawi to będzie je bardzo kochał, a
                > wtedy będzie żałował że zwlekał. Jestem o tym przekonana. Tylko jak jego
                > przekonac??? A nie chce go wrabiać w tatusia, chce żeby sam podjął tę decyzje.

                dziecko pewnie by kochał, ale zostałby mu zal do Ciebie, że naduzyłas jego
                zaufania...

                Ty go nie przekonuj, tylko lepiej uwaznie wysłuchaj, tak żeby się dowiedzieć,
                co go naprawde powstrzymuje, dotrzeć do przyczyn tej niechęci.
                • jmx Re: co robic? 14.10.03, 19:55
                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                  > A dlaczego Ty tak generalizujesz?
                  > Jeden z najwitalniejszych facetów, jakiego znam, ma 58 lat i jest swietnym
                  > partnerem dla dzieciaków - włazi na 4tysięczniki, jeździ na nartach lepiej
                  niz
                  > ja (resztę sportów oraz temperament erotyczny dyskretnie pominę...)

                  Pomyśl sobie co będzie za lat np. 20...


                  > Ty go nie przekonuj, tylko lepiej uwaznie wysłuchaj, tak żeby się
                  dowiedzieć,
                  > co go naprawde powstrzymuje, dotrzeć do przyczyn tej niechęci.

                  Być może strach i wygoda... Jemu jest dobrze jak jest i nie widzi potrzeby
                  zmiany.
                  • Gość: girlfriend Re: co robic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 20:11
                    chcesz ograniczyc mężczyznom prawo do posiadania dzieci w dojrzałym wieku? do
                    jakiego wieku?????

                    rozmawiam z dziewczyną, ktorej partner ma 42 lata!!!

                    > Być może strach i wygoda... Jemu jest dobrze jak jest i nie widzi potrzeby
                    > zmiany.

                    Ty tez Jmx? To jest Twoja prawdziwa twarz? :(
                    Ty tez bedziesz ludziom wskazywać potencjalne złe i egoistyczne motywy
                    postepowania innych???
                    ekstra.
                    • jmx Re: co robic? 14.10.03, 20:56
                      Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                      > chcesz ograniczyc mężczyznom prawo do posiadania dzieci w dojrzałym wieku?
                      do
                      > jakiego wieku?????

                      To nie ja ograniczam prawo do posiadania dzieci tylko matka natura,
                      fizjologia. A poza tym zdanie "ciekawe co będzie za dwadzieścia lat" dotyczyło
                      tego 58-letniego mężczyzny o którym wspominałaś. Nie parrtnera autorki wątku.
                      Gdyby to się odnosiło do jej sytuacji to bym to napisała.

                      To, ze ktoś nie odczuwa potzreby zmian to jest dla ciebie egoistyczny lub zły
                      motyw? To chyba z Tobą coś nie tak ;-)
                      • Gość: girlfriend Re: co robic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 21:06
                        Dowcip polega na tym, że matka natura mężczyzn nie ogranicza! widocznie w nich
                        wierzy :)

                        A Antony Quinn? A Picasso?
                        Oczywiście ze ojcostwo po 50tce nie jest dla każdego.

                        Jak masz potrzebę zmian, to może przemaluj ściany a nie rób dzieciaka? ;)
                        • jmx Re: co robic? 14.10.03, 22:09

                          Nie nie jest, szczególnie jeśli w Polsce średnia życia mężczyzn wynosi ok. 69
                          lat. No i na ogół jeśli się chce mieć dziecko to nie myśli się tylko i
                          wyłącznie o jego spłodzeniu (co jest technicznie możliwe nawet w wieku 90
                          lat - Ch. Chaplin) ale także ma na myśli wychowanie go.

                          Naprawdę z fizjologią nie wygrasz. Czemu się tak oburzasz? Starzenie się
                          organizmu to naturalny i nieunikniony proces. I mężczyzn też dotyczy.
                          • Gość: girlfriend Re: co robic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 22:48
                            Bieżąca średnia nia ma wiele do rzeczy, liczy sie ekstrapolacja - to, jaka
                            bedzie za 20 lat.

                            50 latek spokojnie moze mieć dzieciaka i zdąży go wychować, nie ściemniaj.

                            p.s.mężczyźni starzeją się wolniej - sa dłużej atrakcyjni :)
                            • jmx Re: co robic? 14.10.03, 23:43

                              Bo dłużej dojrzewają....
                              Atrakcyjność nie przekłada się na jakość plemników (jeśli mówimy o
                              możliwościach posiadania dzieci).

                              Jak będzie o siebie dbał, będzie miał dobre zdrowie i trochę szczęścia (bo
                              jednak choroby nie tylko zależą od "dbania", nie wspominjając o wypadkach ale
                              młodym też zagrażają) to wychowa. Ale na przykład nie zdąży się ucieszyć z
                              osiągnięć swych już dorosłych dzieci bo ich nie doczeka, wnuków tak samo.
                              • Gość: Efika Re: co robic? IP: 217.153.153.* 15.10.03, 10:25
                                No to żeście mnie pocieszyły....
                                Wydaje mi się że facet nie potrafi wybiec zbyt daleko w przyszłość. Myśli o
                                chwili dzisiejszej, a najdalej co sie wydarzy za tydzień... :) Dlatego on nie
                                widzi tego zagrożenia, iż będzie żałował że czekał zbyt długo na dziecko. Ale
                                masz racje girlfriend, nie ma sensu go przekonywać i namawiać. Poczekam jeszcze
                                trochę, ale jeśli nic się nie zmieni to jednak zdecydowałabym się go zostawić.
                                Nie wyobrażam sobie mieszkać przez całe życie tylko w dwójkę.
                                Znam jego obawy, które jak najbardziej w tej chwili usprawiedliwiają jego
                                strach przed dzieckiem. Dlatego czekam....
                                • Gość: stachu Re: co robic IP: *.vf.shawcable.net 15.10.03, 22:18
                                  Wolisz mieszkac sama?
    • Gość: siódemka Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.03, 11:50
      Myślę, że ten artykuł mija się z własnym tytułem. To jest
      normalne, że dorosły, myślący człowiek - czy to mężczyzna, czy
      kobieta - ma obawy przed wydaniem na świat potomstwa. Nie ma nic
      złego w tym, że się chce poczekać, nie jest się gotowym, chce
      się wcześniej jeszcze parę spraw załatwić itp. Koniec końców
      jednak większość mężczyzn kocha swoje dzieci i jest zadowolona z
      tego, że je ma, prawda?
      Problem tak naprawdę jest wtedy, kiedy on NAPRAWDĘ nie chce
      dziecka, które już ma. Wasz artykuł kwituje to jednym akapitem -
      że czasem on postanawia zostać, ale wtedy nie cierpi żony i
      dziecka, a dziecko rośnie w poczuciu odrzucenia. Łatwo
      powiedzieć.
      Nasze dziecko ma sześć lat. Na powołanie go na świat
      zdecydowaliśmy się późno, po blisko piętnastu latach związku.
      Byliśmy dojrzali, już dobrze po trzydziestce, bez poważniejszych
      problemów natury praktycznej. Mąż dobrze wiedział, że teraz
      robimy dziecko - to była nasza wspólna decyzja.
      Niestety, kiedy się już okazało, że jestem w ciąży,
      mąż "zrozumiał, że dotąd nie znał siebie", i że "to jednak nie
      dla niego". Było za późno.
      Adaś miał trzy tygodnie, kiedy mąż oświadczył mi, że "skoro nas
      w to wpakowałam, to trudno", ale on "zostanie z nami wyłącznie z
      poczucia obowiązku".
      No i minęło sześć lat. Mąż czasami jest wspaniałym tatą - kiedy
      ma dobry dzień i kiedy dziecko ma dobry dzień (twierdzi, że mu
      to nie sprawia przyjemności, ale "jak obowiązek, to obowiązek").
      Ale w domu bywa mało, głównie wieczorem. Ogląda wtedy telewizję.
      Myślę, że koniec końców pokochał swoje dziecko.Mnie natomiast
      traktuje z uprzejmą obojętnością. Porozumiewa się ze mną przy
      pomocy prostych instrukcji ("a o czym niby miałbym z tobą
      rozmawiać"). Nie rozmawiamy, nie całujemy się, nie śmiejemy
      razem, nie przytulamy (mąż nawet pozwala się objąć - czeka
      wtedy, aż mu się da spokój).
      Na co dzień staram się być i mamą i tatą. Uczę jazdy na rowerze
      i pieczenia ciasteczek, ścigam się samochodzikami i prowadzę do
      teatru, jeżdżę z synem na wakacje, chodzę na wycieczki, czytam,
      opowiadam, odpowiadam na pytania. Ale moje dziecko tak naprawdę
      szczęśliwe jest wtedy, kiedy tata poświęci mu chwilę swojego
      czasu. Wszystkie okresy nieobecności taty wypełnione są
      oczekiwaniem. Zabawa z tatą jest największą nagrodą.
      Dlatego nie ma mowy o rozwodzie. Moje dziecko ma tu swój dom,
      swój pokój, ogród, rzekę, las, psa, kota, przyjaciół - nie
      potrafiłabym go stąd wyrwać. A przede wszystkim ma swojego tatę -
      a tata jest taki strasznie ważny w życiu sześcioletniego
      człowieka!
      Mąż twierdzi, że nic między nami nie może się już poprawić. W
      ogóle nie widzi powodu, żeby rozmawiać o naszym związku. Tak to
      ma, jego zdaniem, trwać. Perspektywa na najbliższe piętnaście -
      dwadzieścia lat - póki nasze dziecko się nie usamodzielni - jest
      zatem taka, jaka jest.
      Tata jest ważny dla Adasia. Mama nie jest ważna dla taty. Kto
      będzie ważny dla Adasia, gdy będzie on miał swoją rodzinę?
      Więc myślę, że artykuł o tym, że "on nie chce dziecka" dotykałby
      czegoś istotnego dopiero wtedy, gdyby naprawdę dotyczył
      sytuacji, gdy "on nie chce". A obawy przed rodzicielstwem może -
      i chyba nawet powinien, w rozsądnych granicach - mieć każdy.
      Wszystkim szczęśliwym tatom i mamom, którzy kochają siebie
      wzajemnie i są szczęśliwi z posiadania dzieci - życzę miłości i
      wtrwałości. Trzymam za was kciuki.
      • Gość: uma Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: 80.51.59.* 13.10.03, 14:37
        smutny ten twój list, i odnoszę wrażenie, że postanowiłaś poświęcić swoje życie
        dla Adasia - uwież nie jest to najlepsze rozwiązanie ani dla niego, ani dla
        ciebie, pomyśl trochę więcej o sobie, o swoim życiu, o tym co dla ciebie jest
        dobre, albo byłoby lepsze ... twoje dziecko nigdy nie będzie wpełni
        szczęśliwe,jeśli ty nie będziesz - I TY MASZ PRAWO DO BYCIA KOCHANĄ I KOCHAJĄCĄ
        MATKĄ I ŻONĄ
    • Gość: zezok Re: Dlaczego ONA nie chce drugiego dziecka? IP: *.katowice.msk.pl / *.katowice.msk.pl 13.10.03, 13:26
      1. Nie, teraz nie możemy. Wyrzucą mnie z firmy, jak tylko zajdę
      Po wyrzuceniu z firmy (cóż, wiek był tu decydujący...)
      2. Nie, teraz nie mogę. Muszę zdać tę specjalizację, a jak zajdę, to się na
      pewno nie będę mogła uczyć
      Po zdanym egzamnie:
      3. Nie, teraz nie mogę. Zobacz jak przytyłam. Daj mi 3-4 miesiące, przecież w
      ciąży nie moge się odchudzać!
      Po około pół roku "odchudzania" bez diety i żadnych ćwiczeń:
      4. Nie, teraz nie możemy. Umówiłam się z koleżanką, że zajdziemy razem. Kiedy? W
      przyszłym roku, oczywiście!
      W roku 2004
      5. ??? (ale na pewno coś wymyśli)
      Oczywiście wszelkie nasze poważne rozmowy przebiegaja tak:
      JA: nie chcesz mieć drugiego dziecka, to mi powiedz. Inaczej bedziemy planować
      przyszłość
      ONA: ależ chcę! Ale wiesz przecież, że TERAZ nie możemy, bo...

    • Gość: Paweł Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.03, 14:59
      Nie rozumiem, dlaczego Autorka tak uogólnia. Mnie się wydaje, że
      dzisiaj to raczej zajęta robieniem kariery kobieta chętnie
      odsuwa (czasem w nieskończoność) decyzję o dziecku. Ja w
      wieku "poniżej 25 lat" jak najbardziej chciałem mieć dziecko, a
      po pierwszym 4 lata zajęło mi namawianie żony na drugie. Chętnie
      miałbym też trzecie, ale to już raczej nie przejdzie.
    • Gość: asia Re: Dlaczego on nie chce dziecka? IP: *.jaslo.sdi.tpnet.pl 15.10.03, 17:05
      dopiero po przeczytaniu tego artykułu zrozumiałam, że u nas jest
      odwrotnie, jestesmy małzeństwem od 3 miesięcy ale para
      mieszkającą ze sobą od 5 lat. mój mąz jest
      opętany "macierzynstwem" ale to ja sie boje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka