Dodaj do ulubionych

Dlaczego ludzie niszczą cudze marzenia?

16.09.08, 17:13
Nie jestem jakąś niepoprawną optymistką, ale wiem, że każdy
człowiek, który coś w życiu osiągnął najpierw stawiał sobie cel. I
ja też go sobie wyznaczyłam. Chciałabym w przyszłości zająć się
pracą na uczelni, redagowaniem lub tłumaczeniem książek. Jednym
słowem: pracą przy słowie pisanym.
Kiedy niektórzy znajomi dowiedzieli się, że poszłam na polonistykę
zaraz się zaczęło...Co to za denny kierunek, że pracy nie ma, że
skończę w Londynie "na zmywaku". Ewentualnie, pytali z
przerażeniem : "Nauczycielką będziesz?"
Wiem, że może być po tych studiach trudno o pracę. Wiem, że sporo
polonistów siedzi gdzieś na Wyspach. Zdaję sobie sprawę z tego, że
przedstawiciele różnych zadodów musieli emigrować, ekonomiści też.
Ale są też tacy, którym się udało. Dlaczego ja mam w to nie wierzyć?
Dlaczego mam iść na coś co mnie nie interesuje, ale
jest "przyszłościowe"? Dziś jest, jutro nie będzie.
Mam pomysł na przyszłość i mam marzenia. Marzenia, które są do
spełnienia. Dlaczego więc od niektórych (najczęściej tych, którzy
słabo mnie znają) słyszę wciąż "przywracanie do porządku". Naprawdę,
nie warto mieć celu, który będzie moze trudno osiągnąć, ale który
jest możliwy?
To i tak jest dla mnie trudne. Mam w sobie dziwny opór przed
działaniem. Np. zaplanowałam sobie, że dołączę do redakcji szkolnej
gazetki, ale kiedy trzeba było tam iść, na spotkanie, czułam dziwny
opór. Potem byłam zadowolona, że jednak poszłam. Stawiam sobie cel,
a potem...(jakby to nazwać, boję się? Mam opór?)przed jego
realizacją. Po prostu nie wierzę, że to JUŻ się dzieje. Następnie
jestem zazwyczaj zadowolona, idzie z górki. Przed złożeniem papierów
na uczelnię też miałam wątpliwości, jak przed każdą zmainą w życiu.
Rozwiałam je, jestem zadowolona. Tylko czemu ludzie wciąż nie
potrafią zrozumieć, że ja swój cel chcę osiągnąć? Dlaczego tak
chętnie sprowadza się innych do parteru? Moja babcia usłyszała
kiedyś od nauczyciela: "Ty? Na studia?". UJ skończyła.
Obserwuj wątek
    • prawda_w_stroju_ewy Re: Dlaczego ludzie niszczą cudze marzenia? 16.09.08, 17:25
      Jak widać każdy stoi przed podobnymi rozterkami :)
      • ira_07 Re: Dlaczego ludzie niszczą cudze marzenia? 16.09.08, 18:55
        Tylko, że nauczyciel twierdził, że ona się nie dostanie. moi znajomi wiedzą, że
        się dostałam ,wiedzą, że sobie poradzę...Nie wierzą, że dam radę po studiach.
    • ca-ti Re: Dlaczego ludzie niszczą cudze marzenia? 16.09.08, 19:01
      Myślę, że najpierw powinnaś sobie odpowiedzieć na pytanie czy
      przypadkiem uwagi znajomych nie rezonują w Tobie tak silnie dlatego,
      że...trafiają w Twoje własne wątpliwości. Jeśli szczerze odpowiesz
      na to pytanie: "nie", pozostaje Ci wzruszyć ramionami na to co
      słyszysz, iść i swoją drogą.

      Dodam jeszcze, że co Cię złamie, to Cię wmocni - znasz to
      powiedzenie, prawda? A pmiętasz z dzieciństwa baśnie, gdzie bohater
      zanim dotarł do upragnionego celu, musiał pokonać szereg przeszkód,
      był poddawany wielu próbom? Może i Ciebie Los tak sprawdza?
      • ira_07 Re: Dlaczego ludzie niszczą cudze marzenia? 16.09.08, 19:25
        Nie. Ja wierzę , że uda mi się znaleźć fajną pracę, niekoniecznie
        przynoszącą kokosy, ale wystarczającą na spokojne zycie. Nie lubię
        jak ktoś mnie dołuje i stara się wpasowac mnie w
        szereg "bezrobotnych humanistów", nie wiedząc nic o moich
        zdolnościach, nie myśląc o tym, że jak ktoś studiuje dla papierka
        pracy nie ma, jak studiuje dla wiedzy, to da sobie radę. Nie chodzi
        zresztą tylko o mój przykład. Ilu ludzi usłyszało "co ty wyprawiasz,
        nie dasz rady, daj spokój", z czego to się bierze? Z zazdrości, że n
        ie każdy ma w sobie pasję i odwagę? Że często wybiera się łatwiznę?
        • ca-ti Re: Dlaczego ludzie niszczą cudze marzenia? 16.09.08, 19:38
          ira_07 napisała:

          > Ilu ludzi usłyszało "co ty wyprawiasz,
          > nie dasz rady, daj spokój", z czego to się bierze? Z zazdrości, że
          n
          > ie każdy ma w sobie pasję i odwagę? Że często wybiera się łatwiznę?



          Z różnych powodów pewnie. Jak Ci powiem, że z zazdrości, to będzie
          Ci lżej? Po co Ci to?
        • leda16 Re: Dlaczego ludzie niszczą cudze marzenia? 17.09.08, 07:35
          z czego to się bierze? Z zazdrości, że n
          > ie każdy ma w sobie pasję i odwagę? Że często wybiera się łatwiznę?

          No bez przesady, nie pochlebiaj sobie. Nie tyle Ci zazdroszczą, co pewnie raczej współczują. Polonistyka jest rzeczywiście w porównaniu do nauk ścisłych - łatwizną. Gramatyka słowiańska, łącznie ze starocerkiewną może być nużąca, czytanie książeczek przyjemne,w tym sęk, że studia trwają zaledwie 5 lat a pracować w tym zawodzie trzeba lat 30. Czyli żyć z marzeń, zamiast patrzeć na realia. Prawdą jest, co mówią - bynajmniej nie z zazdrości tylko z realizmu życiowego - że dla polonistki jedyną opcją jest szkoła lub praca biurowa typu korektorsko-odtwórczego, obie nisko wynagradzane. W przyszłości będziesz chciała założyć rodzinę i swoje przyszłe dzieci już dla wąsko pojętych celów skazujesz na biedę.W szukaniu dochodowej pracy po polonistyce bardziej niż sobie wyobrażasz liczą się koneksje i znajomości. Czyli z góry możesz odrzucić pracę w mediach bądź na uczelni. Więc albo zależność od mającego dochodową pracę, obrotnego życiowo męża, albo życie na kreskę. W tym zawodzie tertium non datur idealistko. Nie podejrzewam, żeby ktoś ze znajomych chciał Cię "dołować", raczej skłonić do pragmatyzmu. Oczywiście, każdy dyplom można traktować jako "papierek" Ale na giełdzie jedne akcje kosztują grosze, inne przynoszą ich właścicielom wysoką dywidendę. Jednak studia kończy się po to, żeby mieć zawód przynoszący godziwe pieniądze. Niziutko oprocentowany "papierek" z głodowym oprocentowaniem emerytalnym to będziesz miała Ty.
          • ira_07 Re: Dlaczego ludzie niszczą cudze marzenia? 17.09.08, 11:50
            Nie tyle Ci zazdroszczą, co pewnie racze
            > j współczują.
            Uwierz, sami nie studiują medycyny.
            W szu
            > kaniu dochodowej pracy po polonistyce bardziej niż sobie
            wyobrażasz liczą się k
            > oneksje i znajomości.
            Na podstawnie czego tak twierdzisz? Bo z tego co widze wszędzie
            liczą sie znajomości. Koleżanka po polonistyce pracę na uczelni
            dostała (jednej z lepszych w Polsce) bez znajomości.
            • ira_07 Re: Dlaczego ludzie niszczą cudze marzenia? 17.09.08, 12:08
              i jeszcze jedno: na pewną biedę dzieci nie skazuję. Mam w zanadrzu
              jeszcze kierunek do bólu konkretny(prawo). Bo wiem, że może się nie
              udać, różnie to w życiu bywa.
          • lofbergs.lila Dawno tak potocznych bzdur nie czytalam 17.09.08, 12:53
            leda16 napisała:

            > z czego to się bierze? Z zazdrości, że n
            > > ie każdy ma w sobie pasję i odwagę? Że często wybiera się
            łatwiznę?
            >
            > No bez przesady, nie pochlebiaj sobie. Nie tyle Ci zazdroszczą, co
            pewnie racze
            > j współczują. Polonistyka jest rzeczywiście w porównaniu do nauk
            ścisłych - łat
            > wizną. Gramatyka słowiańska, łącznie ze starocerkiewną może być
            nużąca, czytani
            > e książeczek przyjemne,w tym sęk, że studia trwają zaledwie 5 lat
            a pracować w
            > tym zawodzie trzeba lat 30. Czyli żyć z marzeń, zamiast patrzeć na
            realia. Praw
            > dą jest, co mówią - bynajmniej nie z zazdrości tylko z realizmu
            życiowego - że
            > dla polonistki jedyną opcją jest szkoła lub praca biurowa typu
            korektorsko-odtw
            > órczego, obie nisko wynagradzane. W przyszłości będziesz chciała
            założyć rodzin
            > ę i swoje przyszłe dzieci już dla wąsko pojętych celów skazujesz
            na biedę.W szu
            > kaniu dochodowej pracy po polonistyce bardziej niż sobie
            wyobrażasz liczą się k
            > oneksje i znajomości. Czyli z góry możesz odrzucić pracę w mediach
            bądź na ucze
            > lni. Więc albo zależność od mającego dochodową pracę, obrotnego
            życiowo męża, a
            > lbo życie na kreskę. W tym zawodzie tertium non datur idealistko.
            Nie podejrzew
            > am, żeby ktoś ze znajomych chciał Cię "dołować", raczej skłonić do
            pragmatyzmu.
            > Oczywiście, każdy dyplom można traktować jako "papierek" Ale na
            giełdzie jedne
            > akcje kosztują grosze, inne przynoszą ich właścicielom wysoką
            dywidendę. Jedna
            > k studia kończy się po to, żeby mieć zawód przynoszący godziwe
            pieniądze. Niziu
            > tko oprocentowany "papierek" z głodowym oprocentowaniem
            emerytalnym to będziesz
            > miała Ty.


            Idac Twoim tokiem myslenia ledo- recepta na bogate spoleczenstwo to
            spoleczenstwo prawnikow ;D

            Ty to dopiero swoim bezsensownym komentarzem podcinasz skrzydla
            dziewczynie

            Wiesz, ja juz widzialam tzw 'studentow prawa' w liczbie np 3000 na
            jednym roku, zgromadzonych w hali fabryki ( bo tak duzych auli do
            dyspozycji przyszlych prawnikow nie bylo)

            Ale dla Ciebie widac to za malo
            proste to Twoje widzenie swiata jesli prawo=sukces

            poza tym zapomnialas dodac, ze samo skonczenie prawa na uczelni- czy
            panstwowej czy prywatnej jeszcze nic nie daje
            to poczatek drogi
            pozostaje jeszcze problem wyboru i dostania sie na odpow. aplikacje


            Do autorki watku:
            rob cos, co jest zgodne z Twoim sumieniem, z marzeniami, z potrzebami
            nie ulegaj stereotypowym opiniom

            lepiej abys z satysfakcja wykonywala zawod, ktory sama sobie
            wybralas anizeli bezrefleksyjnie brala sobie do serca oczekiwania i
            poglady tzw tlumu

            jesli w siebie wierzysz, uda Ci sie
            powodzenia
            • ira_07 Re: Dawno tak potocznych bzdur nie czytalam 17.09.08, 13:11
              Nie zdołowałam się. Zakładając wątek nie tylko siebie miałam na
              myśli. Siebie dałam jako przykład. Po prostu wiem, że dla wielu
              ludzi polonista=idealista. Ja idealistką nie jestem. Wiem, że praca
              nie będzie mnie wołać z każdego zakątka Polski. Może jestem młoda,
              ale na tyle doświadczona, że wiem, iż studiując "porządny" kierunek
              niewiele się z niego ma, jeśli się on człowiekowi nie podoba. Jak
              już wspomniałam, studiuję też prawo. Najlepszymi studentami,
              przyszłymi aplikantami(i tak bez pewnych szans na pracę, bo znam
              człowieka po aplikacji sądowej, syna pani siędzi, który pracy nie
              dostał) są ci, których to interesuje. Ja się uczę bo muszę, oni- bo
              lubią.
              Ale to własnie typowe wciąż myślenie: na prawie rozsądni,
              na "humanach" idealiści.
              Jak mnie życie zmusi, to pewnie będę musiala szukac pracy z prawem
              związanej. Ale zrobię wszystko, by mnie nie zmusiło.
              • lofbergs.lila Dobrze, ze wnioskujesz 17.09.08, 13:24
                prawidlowo

                Sama widzisz, ze kiepskie takie studiowanie prawa, jesli tego
                zwyczajnie 'nie czujesz' a masz, jak widze ambicje, myslisz o
                najlepszych, analizujesz :)

                Oczywiscie, mozesz w razie czego zostac pracownikiem takiej dajmy na
                to firmy windykacyjnej, nie potrzebujesz byc po aplikacji- tak wiec
                to na Twoj plus, z glodu nie zginiesz ;)

                A drugi kierunek - jaki lubisz- super wyjscie :)
              • malakas Re: Dawno tak potocznych bzdur nie czytalam 17.09.08, 14:30
                A ja sie dziwię, że Ty sie dziwisz. Znaczy ludziom, którzy
                powątpiewaja i nie podzielają Twojej wiary w sukces. Ich pesymizm
                wydaje sie blizej realizmu niż Twój optymizm. Po pierwsze,
                rozgladając się wokół siebie widzą wiecej sfrustrowanych polonistek,
                (a własciwie to wyłącznie takie) niż prawników czy lekarzy. Po
                drugie, sukces wbrew niesprzyjającym okolicznościom osiągają tylko
                nieliczni i to między innymi dlatego, że inni go nie osiągneli i
                moga stanowić tło dla tego co sie wybił. Niby które Twoje przymioty
                zwiastują nieprzeciętną drogę kariery. Może tak pilnie je skrywasz,
                że rodzina, przyjaciele, znajomi nie moga ich zobaczyć?
                Naprzeciwko wnioskom z prostej obserwacji i rachunkowi
                prawdopodobieństwa masz tylko nie wiadomo czym poparte przekonanie,
                że Tobie sie uda.
                Oby!
                Ale jesli nie, przypomnij sobie ten watek tak gdzieś około 40, kiedy
                już będzie mniej wiecej wiadomo czy z tej mąki był chleb. Zdziwisz
                się zapewne własnemu dziwieniu się wtedy (dziś)
                • ira_07 Re: Dawno tak potocznych bzdur nie czytalam 17.09.08, 14:39
                  Może tak pilnie je skrywasz,
                  > że rodzina, przyjaciele, znajomi nie moga ich zobaczyć?

                  Rodzina i przyjaciele raczej zsakoczeni nie są. Przeciwnie. Miałam
                  na myśli dalszych znajomych.

                  Niby które Twoje przymioty
                  > zwiastują nieprzeciętną drogę kariery.

                  Nieprzeciętną? Gdzie wspomniałam o nieprzeciętnej? Nie myślę o
                  zastępowaniu prof. Miodka.

                  > Naprzeciwko wnioskom z prostej obserwacji i rachunkowi
                  > prawdopodobieństwa masz tylko nie wiadomo czym poparte
                  przekonanie,
                  > że Tobie sie uda.

                  Nie mam przekonania. Mam wiarę.

                  > rozgladając się wokół siebie widzą wiecej sfrustrowanych
                  polonistek,
                  > (a własciwie to wyłącznie takie) niż prawników czy lekarzy

                  Nie myl prawników z absolwentami prawa.

                • lofbergs.lila Re: Dawno tak potocznych bzdur nie czytalam 17.09.08, 14:48
                  malakas napisał:

                  > A ja sie dziwię, że Ty sie dziwisz.

                  Gdzie ja napisalam, ze sie dziwie?
                  Przeciez uzylam kilkakrotnie stwierdzenia, ze to stereotypowe
                  opinie, bardzo potoczne
                  taka madrosc ludowa niczym

                  dziwic to ja bym sie mogla gdybym nagle ujrzala ufo

                  tak wiec to nie zdziwienie ale aprobata dla determinacji autorki
                  watku
                  To wielka roznica!

                  jesli autorka watku bedzie dalej tak zdeterminowana
                  pojdzie po trupach aby swoj 'sukces' osiagnac

                  a poza tym- nie rozumiem zupelnie dlaczego kierujesz pytania w moja
                  strone?

                  gdzie ja napisalam w ogole, ze sukces/kariera mnie podnieca???
                  skad takie wnioski

                  jestem rentierka i w wolnych chwilach pase owce i nie mam zamiaru
                  kiedykowliek robic kariery prawniczej ok? ;D
                  • lofbergs.lila Ups malakas 17.09.08, 14:51
                    chyba nastapila pomylka ;) twoje slowa nie do mnie byly skierowane
                    ale ok
                    przynajmniej
                    poznales i moj punkt widzenia ;D
                    • malakas Re: Ups malakas 17.09.08, 15:26
                      Pomyłki sie zdarzają. Nie chowam urazy :-)
                      A determinacja autorki wtedy rzuciłaby mnie na kolana, gdyby poparta
                      była faktami, a nie tylko walką na słowa i chciejstwem. Znaczy
                      konkretnie, gdyby nie zważając na jakieś realne kłody rzucane jej
                      pod nogi, parła do przodu juz niekoniecznie z gwarancją na zagranie
                      wszystkim na nosie, ale przynajmniej z perspektywami.
                      A w ogóle daleki jestem od podcinania komukolwiek skrzydeł, jednak
                      generalne pretensje pod adresem en bloc podcinaczy uważam za jednak
                      mało dojrzałe. Chyba wolno mi, nie? :-)
                      • ira_07 Re: Ups malakas 17.09.08, 16:17
                        Powtarzam jeszcze raz- nie tylko o mnie chodzi. Nigdy naprawdę nie
                        spotkaliście się, nawet pośrednio, z takim traktowaniem? Ktoś chce
                        znaleźć dobrą pracę za granicą i słyszy, że na sprzątaniu skończy,
                        bo niejeden chciał odnieść sukces i do Polski wrócił.
                        Ktoś chce iść do szkoły teatralnej i zostaje wyśmiany, bo co to za
                        zawód, tylu już marzyło o aktorstwie i na marzeniach stanęło.
                        Można mnozyć przykłady.
                        Ja nie chcę nikomu grac na nosie, nie chce nikogo rzucac na kolana.
                        Źle mnie odbierasz.
                        • malakas Re: Ups malakas 17.09.08, 16:27
                          O co chodzi w tym wątku? Przecież nie o Ciebie, tylko o tych onych,
                          którzy zniechęcają i w ogóle sa jacys tacy mało hurraoptymistyczni.
                          No to chyba już się wyjaśniło dlaczego tacy są. Działają i myślą
                          racjonalnie.
                          A ty przecież nie musisz ich słuchać.
                          Ale tam chyba gdzieś spod spodu wyłazi trochę i nie daje spokoju
                          myśl, że stety czy niestety musiałaś już wielokrotnie przyznac rację
                          tym co krakali.
                          Jeśli szukałaś tutaj tylko utwierdzenia się w swoich racjach, a
                          spotkało Cię niemiłe rozczarowanie, to jest mi przykro. Taki urok
                          gremiów niebędących KWA.
                          • kaa.lka Re: Ups malakas 17.09.08, 17:18
                            krakanie nie jest racjonalne.
                            jest odglosem. a jesli juz uznac ow odglos za przeciwstawny; to
                            nalezaloby podstawic, na drugim koncu, odglos idealistow. np
                            cwierkanie.w ten sposob
                            za dosc czyniac logice dualizmu malykasiu, idealizmowi odpowiada
                            np nihilizm a nie racjo.nalizm.ow bowiem mozna tylko statystycznie
                            udowodnic w ilosci tzw "sukcesow" uzyskiwanych bazujac na np wlasnie
                            chocby idealistycznej, czy nihilistycznej postawie zyciowej.

                            ka
                • ca-ti Re: Dawno tak potocznych bzdur nie czytalam 17.09.08, 15:20
                  malakas napisał:

                  > Po
                  > drugie, sukces wbrew niesprzyjającym okolicznościom osiągają tylko
                  > nieliczni i to między innymi dlatego, że inni go nie osiągneli i
                  > moga stanowić tło dla tego co sie wybił.


                  Frustracja i lęk bierze się właśnie z takiego myślenia jak
                  zaprezentowałeś - jak ktoś odniesie sukces, to wtedy ktoś inny już
                  go nie odniesie. A niby dlaczego?
                  To jest myślenie szczura w wyścigu szczurów. Należy mu współczuć
                  jego ograniczoności, ale nic ponadto.
                  Dobra na tym świecie nie są reglamentowane i nie trzeba się o nie
                  bić. Wystarczy ich dla każdego.



                  Niby które Twoje przymioty
                  > zwiastują nieprzeciętną drogę kariery. Może tak pilnie je
                  skrywasz,
                  > że rodzina, przyjaciele, znajomi nie moga ich zobaczyć?
                  > Naprzeciwko wnioskom z prostej obserwacji i rachunkowi
                  > prawdopodobieństwa masz tylko nie wiadomo czym poparte
                  przekonanie,
                  > że Tobie sie uda.
                  > Oby!
                  > Ale jesli nie, przypomnij sobie ten watek tak gdzieś około 40,
                  kiedy
                  > już będzie mniej wiecej wiadomo czy z tej mąki był chleb. Zdziwisz
                  > się zapewne własnemu dziwieniu się wtedy (dziś)


                  Ola la... A skąd Ty masz tyle danych o niej, kiedy będzie miała
                  czterdziestkę? Skąd wiesz czemu się będzie wtedy dziwić, a czemu nie?
                  Na jakiej podstawie sugerujesz, że jej otoczenie wie o niej coś
                  więcej niż ona sama?
                  • malakas Re: Dawno tak potocznych bzdur nie czytalam 17.09.08, 15:32
                    ca-ti napisała:

                    > To jest myślenie szczura w wyścigu szczurów. Należy mu współczuć
                    > jego ograniczoności, ale nic ponadto.
                    > Dobra na tym świecie nie są reglamentowane i nie trzeba się o nie
                    > bić. Wystarczy ich dla każdego.

                    To Tobie nalezy raczej współczuć. Naiwności. Dobra są właśnie
                    dlatego dobrami, ze są reglamentowane.
                    • ca-ti Re: Dawno tak potocznych bzdur nie czytalam 17.09.08, 15:41
                      malakas napisał:

                      > ca-ti napisała:
                      >
                      > > To jest myślenie szczura w wyścigu szczurów. Należy mu współczuć
                      > > jego ograniczoności, ale nic ponadto.
                      > > Dobra na tym świecie nie są reglamentowane i nie trzeba się o
                      nie
                      > > bić. Wystarczy ich dla każdego.
                      >
                      > To Tobie nalezy raczej współczuć. Naiwności. Dobra są właśnie
                      > dlatego dobrami, ze są reglamentowane.


                      Jesteś pewien, że dobro dla Ciebe to takie samo dobro jak dla mnie?
            • leda16 Re: Dawno tak potocznych bzdur nie czytalam 18.09.08, 07:20
              Idac Twoim tokiem myslenia ledo- recepta na bogate spoleczenstwo to
              > spoleczenstwo prawnikow ;D

              Idąc moim tokiem myślenia doszłabyś do innych wniosków, takich na przykład, że bogate społeczeństwo NIE JEST sumą bogatych jednostek i w bogaceniu się społeczeństwa biorą udział odmienne prawa ekonomiczne niż w w przypadku jednostek.


              Ty to dopiero swoim bezsensownym komentarzem podcinasz skrzydla
              > dziewczynie


              Człowiek nie ma skrzydeł, ma rozum. W tym problem, że jeden ma go więcej a drugi mniej. Ale autorka wątku wyraźnie i z dumą napisała, że Ona rozumem się nie kieruje, a gdzieżby, tylko wiarą :).A przecież powszechnie wiadomo, że wiara hi, hi - cuda czyni! Skutki takiej postawy dokładnie opisał "malakas", więc ja nie będę się już powtarzać.
              Poza tym, nie pisałam o prawie, więc nie wiem, czemu się tego prawa tak uczepiłaś? Pisałam o zawodach związanych z naukami ścisłymi i zapotrzebowaniem społecznym. Zaś na prawników, polonistów, psychologów itp. zapotrzebowania w naszym społeczeństwie już dawno nie ma. Rynek usług jest tymi zawodami dokładnie nasycony. Jeżeli zaś dla Ciebie realia społeczno-ekonomiczne w jakich żyjemy to zaledwie "stereotypy" to naiwnie fałszuj sobie rzeczywistość wiarą, i czekaj co z tego wyniknie.
    • blackrider.online Re: Dlaczego ludzie niszczą cudze marzenia? 16.09.08, 19:25

      nie oglądaj się na innych, oni za Ciebie marzeń nie zrealizują i życia za Ciebie
      nie przeżyją. Rób swoje i tyle.
    • algol77 Re: Dlaczego ludzie niszczą cudze marzenia? 16.09.08, 19:50
      Ja kiedyś od własnego ojca usłyszałem że jak skończę studia to on zostanie
      biskupem. Skończyłem chyba najbardziej wymagający kierunek w moim mieście na
      studiach dziennych. Biskupem jednak nie został.
    • solaris_38 :) 16.09.08, 20:13
      skad taka interpretacja ze ludzie niszczą marzenia i sprowadzają do parteru

      może mają inna ocenę rzeczywistosci i chcą ci oszczędzić rozczarowania
      nauczycielka na pewno źle nei życzyła babci
      po prostu nie doceniła jej

      jesli ludzie nas nei doceniają i nei mja racji
      i tak się okaże

      nie rób wiec z tego problemu

      rób to co lubisz
      daj z siebie wszystko i sama zobaczysz co z tego będzie

      :)

      • ira_07 Re: :) 16.09.08, 21:28
        Nie chodzi tylko o mnie. Zauważyłam, że jak człowiek wyznacza sobie
        ambitny cel, często słyszy, że niejeden już próbował. Jasne, że może
        się nie udać. Ale jakby człowiek miał takie podejście, to nic tylko
        sobie dołek wykopać i czekać na koniec świata.
        • solaris_38 Re: :) 17.09.08, 00:08
          gdyby ONI .. ci niewierzący - wierzyli ze się da
          to SAMI by tak robili

          dlatego tak wiele nie robią z tego co by mogli

          tym bardziej potem w głębi podziwiają
          imponuje im jak komuś się jednak udaje

          tez jestem za tym żeby dołka nie kopać
          nawet na dzień przed wybuchem bomby jądrowej (kiedy już wiadomo ze nic się nie
          uda ;) :) ;)

    • nina9999999 Re: Dlaczego ludzie niszczą cudze marzenia? 16.09.08, 22:30
      nikt Cię nie zrani jak Ty nie dasz się zranić. nikt Ci nie
      przeszkodzi jeśli mu nie dasz. po co patrzysz na innych, jak w głębi
      serca wiesz , że to co robisz jest słuszne? czy wszyscy inni będą
      Tobą jak coś osiągniesz lub coś stracisz? Ty to TY. całe życie
      będziesz żyła swoim życiem a nie innych. będziesz szczęśliwa
      spełniając czyjeś życzenia? czy Ciebie to zadowoli i da Ci szczęście?
    • boox24 Re: Dlaczego ludzie niszczą cudze marzenia? 17.09.08, 10:55
      Bardzo dobrze, że masz marzenia, które w dodatku chcesz zrealizować. Większość
      zadowala się tylko tym, że mają marzenia...

      Jeśli chodzi o to, że czujesz opór przed wykonaniem pewnych rzeczy to jest to
      całkowicie naturalny odruch. Każdy z nas boi się nowego, ponieważ wykraczamy
      wtedy poza naszą "strefę komfortu", w której czujemy się najlepiej.

      Jak sama piszesz, kiedy już uda Ci się pokonać ten strach - jesteś szczęśliwa,
      że to zrobiłaś i idzie z górki. Każdy z nas się boi, ale tylko nieliczni
      pokonują ten strach i sprawiają, by działał na ich korzyść!

      Dlaczego ludzi niszczą cudze marzenia?
      Ponieważ sami swoich nie posiadają lub też uważają, że nie są w stanie ich
      zrealizować. Wolą podcinać innym skrzydła, wolą ściągać innych na dół niż samemu
      podciągnąć się do góry.

      Walcz o swoje marzenia, bo tylko wtedy będziesz prawdziwie szczęśliwa. A inni? A
      niech sobie gadają! To ich problem...

      Powodzenia :-)
    • m-i-l-v-a Re: Dlaczego ludzie niszczą cudze marzenia? 17.09.08, 15:48
      > Chciałabym w przyszłości zająć się
      > pracą na uczelni, redagowaniem lub tłumaczeniem książek. Jednym
      > słowem: pracą przy słowie pisanym.

      Wprowadzaj w życie swoje marzenia.
      Dzięki takiemu podejściu będziesz mogła żyć tym, co robisz, a nie robić coś, by
      żyć... powodzenia.
    • spinline Negatywizm 17.09.08, 21:45
      Ma dlugie korzenie. Nie waidomo skad sie to bierze.
      Bedziesz tak silnie reagowac na to co inni mowia to nic w zyciu nie
      osiagniesz. Bierz przyklad ze swiata sportu.
      Tam sie takimi gadkami nikt nie przejmuje.
    • avital84 Re: Dlaczego ludzie niszczą cudze marzenia? 18.09.08, 18:48
      Ja byłam zawsze najlepszą uczennicą w klasie. Tzw. kujon. Rodzina myślała
      pewnie, że pójdę na jakiś porządny kierunek. Od zawsze wiedziałam jednak, że mam
      jakiś tam talent artystyczny. W liceum ktoś go odkrył. Grałam w teatrach,
      śpiewałam w zespołach, chórach. Chciałam pójść do szkoły filmowej lub chciałam
      iść na wokal w Akademii Muzycznej. Dawało mi to szczęście i wiedziałam, że
      jestem w tym dobra. Moi znajomi mnie w tym utwierdzali. Ale w domu miałam z tego
      powodu piekło. Rodzice zrobili wszytko by mnie od tego odwieść. Tłumaczyli mi,
      że bez znajomości do niczego nie dojdę i że to jest droga bez przyszłości.
      Uległam. Poszłam na studia ekonomiczne. Skończyłam dwa fakultety. Szukam pracy,
      szukam sensu życia i mam poczucie, że wszystko zmarnowałam. Gdybym mogła cofnąć
      czas słuchałabym głosu serca i własnego głosu wewnętrznego, a nie dobrych
      doradców. Okazuje się, że aby pracować w urzędzie, w którym nigdy nie chciałam
      pracować również potrzeba znajomości. Zarobienie godnych pieniędzy graniczy z
      cudem. I co za różnica czy miałabym wykształcenie artystyczne czy ekonomiczne.
      Jechałabym na tym samym wózku, a chociaż miałabym poczucie, że żyję własnymi
      marzeniami.
      Nie rezygnuj z własnych marzeń i planów. Nigdy.
      • m-i-l-v-a Re: Dlaczego ludzie niszczą cudze marzenia? 18.09.08, 19:09
        A ja zrobiłam odwrotnie. Miałam indeks na uczelnie ekonomiczne, ale świadomie
        wybrałam kierunek humanistyczny.Mnie na szczęście rodzice nie zniechęcali, dali
        mi swobodę wyboru, ale nauczyciele, dyrektor szkoły patrzyli z lekkim
        politowaniem na to, co robię. Moje zachowanie traktowali jako marnowanie
        życiowej szansy.
        W życiu popełniłam kilka błędów, ale z zawodem trafiłam w dziesiątkę. Dzięki
        temu robię to ,co lubię, a niektóre elementy swojej pracy traktuję nawet jako
        pasję. Z głodu również nie umarłam.... Jestem żywym dowodem na to, ze warto
        posłuchać siebie w tak ważnej kwestii jak wybór zawodu, bo przecież w pracy
        spędzamy duża część swojego życia.
    • hermina5 Re: Dlaczego ludzie niszczą cudze marzenia? 21.09.08, 14:42
      czytam ten wątek i rzygać mi się chce. Dla wszystkich malkontentów ,
      którzy sie tu tak masowo produkuja mam do powiedzenia jedno - mozna
      isc na prawo, a teraz realia...Nudne, do bólu nudne, pamieciowe
      zakuwanie nudów , tylko po, zeby w perspektywie mieć pieniądze,
      ale...po 5 latach masz swistek, którym mozesz sobie dupe podetrzec,
      bo zeby cokolwiek osiągnąć w zawodzie i w ogóle w nim pracowac
      trzeba zrobic APLIKACJE. Znajomi zdawali po 3 razy, teraz
      aoplikacje już trochę uwolnili, ale ciągle jest koszmar ... znów
      nudy i nudy i nudy i kucie z marzeniami, ze moze się uda do 30-
      stki... i egzamin, po którym połowa wie, z emoze isc do roboty
      cholera wie gdzie, ale nie w sadzie i nei w prokuraturze, bo po
      pierwsze:
      -sa limity
      A po drugie:
      - mozesz być kims w rodzaju zastepcy assesora latami - za pensje
      1300 zl , bo jesli nie dostałeś się na aplikację adwokacją i nei
      masz adwokatów w rodzinie to od razu ZAPOMNIJ.

      I co fajnie? Zajebiscie nie? Masz 30 . Kujesz bez przerwy od 9 lat;/

      To tyle.

      Polonistyka nie jest kierunkiem optymalnym dla ludiz chcących coś
      robić sensownie . Ale do cięzkiej cholery, przeciez mozna na to isc
      i zrezygnować, jesli sie nie podoba. A juz argument z 40-stka w
      ogóle jets z dupy wzięty- czy o całym swoim zyciu cżłoweik decyduje
      mając 20 lat? to chyba tylko w Polsce, bo w stanach zmienia się
      zamieszkanie, zawód i cąłe zycie nie tylko po 40, ale i po 50.

      PS. Korekta to nudna, odtwórcza i do dupy neipodobna robota - tzreba
      mieć cierpliwość mrówki.

      Zarabiasz grosze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka