00samosia00
21.09.08, 18:49
spotkałam po 20 latach mężczyznę, który w młodości był mną bardzo zainteresowany, ale ja go wtedy nie chciałam
teraz jesteśmy innymi, dojrzałymi ludźmi i postanowiułam dać temu szansę... spotykamy się...
ale...
dzieje się tak, ze zaczynam mieć pytania:
czy ja mam prawo być jaka jestem?
czy mam prawo oczekiwać miłości iakceptacji dla siebie takiej jaka jestem?
czy ktoś ma prawo wymagać ode mnie zmian?
kuźwa jak nie urok to sraczka... raz bajka, potem to źle, tamto niedobrze, tu za dużo, ale tam za mało, tu za wiele emocji, trzeba wyciszać, tam nie wolno emocji ukrywać i trzeba mówić o nich otwarcie, tu nie tak powiedziałam, tam nie tak zrobiłam... noż kurna ile można? wszystko mam zmienić?
mam poważny problem... powiedziałam mu o tym, mimo, że bałam się jego reakcji (że mu się włączy krytyk)... i masz... cyt: jutro nie ma sensu się widzieć, bo najpierw muszę sobie poradzić z problemem...
a ja idiotka naiwna sądziłam, ze po to się z kimś jest, zeby móc na niego liczyć w potrzebie...
cos mi tu zaczyna strasznie nie grać...