moon_witch
19.10.08, 13:23
Od razu zaznaczam, jedną istotną sprawę, jestem racjonalistką i to
bardzo poważną i nie wdaje się w żadne, a żadne fantazje, ani
dyskusje na tematy spirytualne. Jednak to co wydarzyło mi się
pewnego wieczoru definitywnie zachwiało moimi wartościami i
fundamentami, a było to tak...
Wracałam do mojego domostwa w Niedzwiedzicy Wielkiej, z pracy w
jednym z biur handlowych w Lublinie, jechałam ostrożnie, włączyłam
radio z ulubioną muzyką.
W kieszeni służbowej marynarki, zawsze mam sekretną płaską, srebrną
flaszkę, z cudowną nalewką pana Henia, który pracuje w naszej
firmie jako nocny stróż.Pociągnęłam jeden łyk, później drugi i
słodycz nalewki przemknęła swoim ciepłem przez moje ciało, gdy
nagle na słynnym zakręcie puławskim, tuż obok lasu zauważyłam
stojącą dziewczynkę. Był późny wieczór, las dookoła,ani
żywej duszy, najbliższa miejscowość 12 kilometrów dalej, cóż robi
więc ta mała tutaj o tej porze. Zatrzymałam samochód, tuż obok małej
nieznajomej. Była w wieku dziecka 8-10 letniego, na nogach miała
białe rajstopy, w takim kolorze także maleńkie sznurowane buciki,
kremowy wełniany płaszczyk, w formacie lekkiego trapeza, zakrywał
jej kolana, na głowie biały berecik. "Dziecko co ty tu robisz?"-
krzyknęłam z uśmiechem do małej dziewczynki, lecz ta nic nie
zareagowała."Chcesz to cię podwiozę do najbliższej osady." Wtedy
dopiero skinęła lekko głową i jej złociste loczki poruszyły się
radośnie.
Wsiadła do samochodu i mimo woli poczułam napływ miłosci i
przeogarniającego mnie ciepła jaki bił od strony tej małej
przedziwnej istotki.
Mała siedziała z poważną miną, tuż obok mnie, jednak nic się nie
odzywając.Więc jako ta starsza zadałam zagadujące pytanie:"Czy ty
się nie boisz tak po nocach wędrować po ciemnych lasach?"-
spojrzałam w jej stronę. Usmiechnęła się i na różowych ustach
zawitał lekki uśmiech." Nie, nie jestem zaprogramowana na strach,
nawet nie wiem co to strach." Roześmiałam się, to dziecko było
rozbrajające."A na co jesteś zaprogramowana?" "Jestem
zaprogramowana na czystość i spokój duszy"- odparła rzeczowo."A kto
cię programuje?"-spytałam coraz bardziej rozbawiona. "Bóg"-
odparła. "Bóg cię tu
zesłał, a co Bóg może chcieć ode mnie w środku nocy? Przecież nic
złego nie zrobiłam!"Odrzekłam. "Nic złego nie zrobiłaś, czyżby? A
skąd masz ten drogi samochód, przecież nie z uczciwej
pracy,pracując jako rewizor i pośrednik handlowy, bierzesz przez
cały czas spore łapówki od swoich klientów..."-
Uświadomiła mnie moja pasażerka spokojnie. " No i co z tego, a jak
ja mam żyć, przecież ten kto żyje uczciwie w tym kraju, żyje po
prostu bardziej niż nędznie, nawet jeżeli masz racje, to co z
tego!"- Odrzekłam zdenerwowana.
"Czyżby była to błaha sprawa? Przecież wiesz doskonale,że nie jest,
a inna historia, to twój romans w biurze z szefem przed kilkoma
laty i w konsekwencji samobójstwo jego żony, narkomania jego syna,
choroba psychiczna szefa, czyzbyś jeszcze nie widziała związku ze
swoją osobą?" "No chwileczkę mała, skąd ty to
wszystko o mnie wiesz?"-Przerwałam jej coraz bardziej
sfrustrowana. "Wiem o wiele więcej, wiem o tobie wszytko, znam
szczegóły twojego nowego romansu z młody studentem, zakochanym w
tobie po uszy, chcesz wiedzieć jak skończy się historia tego
młodego, gdy dowie się, że był jedynie rozrywką dla ciebie? No,
chcesz?" Zdenerwowana zatrzymałam samochód, brakowało mi już
cierpliwości aby dalej
ciągnąć tę jakże bezsensowną rozmowę. "Wysiadaj!"- krzyknęłam
zdenerwowana. Mała bez słowa pociągnęla za rączkę drzwiczek od
samochodu. Wysiadła bezwiędnie, jednak czułam,ze jest mi ogromnie
ciężko z nią rozstać. Czułam coś do niej, nawet nie wiem co? Coś z
sympatii, lecz tej jaką ma się wstosunku do kogoś dobrze znanego
i bliskiego, kogoś o kim wszytsko wie i nawet chyba kocha, tak
jakoś... bezgranicznie.Stojąc tam obok drogi, w samym środku
ciemnego lasu, nie wyrażała żadnego zaskoczenia,tak
jakby wiedziała już znacznie wcześniej, co ją może spotkać z mojej
strony.Jedynie co zauważyłam, to jej przedziwne uparte, spojrzenie
pełne bezgranicznej litości. Zadałam jej jedno pytanie, choć nawet
na to pytanie wiedziałam już jaką dostanę od niej
odpowiedź. "Powiedz mi na koniec, jak się nazywasz?" " Twoje
Sumienie." Odparła maleńka figura i zniknęła w brzasku wschodzącego
dnia.
Minęlo sporo czasu, od tamtej pory myślałam dużo na temat tego
wydarzenia,rozmawiałam z innym, pytałam czy nie spotkali
przypadkiem takiej małej dziewczynki, ale nikt jej nie widział.
Moze więc, ktoś z was pomoze mi, moze Wy wiecie, gdzie ją znależć,
gdzie szukać...bo ja ciągle i bez końca tęsknię i szukam mojego
ukochanego Sumienia!