Dodaj do ulubionych

Czas podpuch jest już tuż, tuz...:))

19.10.08, 13:23

Od razu zaznaczam, jedną istotną sprawę, jestem racjonalistką i to
bardzo poważną i nie wdaje się w żadne, a żadne fantazje, ani
dyskusje na tematy spirytualne. Jednak to co wydarzyło mi się
pewnego wieczoru definitywnie zachwiało moimi wartościami i
fundamentami, a było to tak...

Wracałam do mojego domostwa w Niedzwiedzicy Wielkiej, z pracy w
jednym z biur handlowych w Lublinie, jechałam ostrożnie, włączyłam
radio z ulubioną muzyką.
W kieszeni służbowej marynarki, zawsze mam sekretną płaską, srebrną
flaszkę, z cudowną nalewką pana Henia, który pracuje w naszej
firmie jako nocny stróż.Pociągnęłam jeden łyk, później drugi i
słodycz nalewki przemknęła swoim ciepłem przez moje ciało, gdy
nagle na słynnym zakręcie puławskim, tuż obok lasu zauważyłam
stojącą dziewczynkę. Był późny wieczór, las dookoła,ani
żywej duszy, najbliższa miejscowość 12 kilometrów dalej, cóż robi
więc ta mała tutaj o tej porze. Zatrzymałam samochód, tuż obok małej
nieznajomej. Była w wieku dziecka 8-10 letniego, na nogach miała
białe rajstopy, w takim kolorze także maleńkie sznurowane buciki,
kremowy wełniany płaszczyk, w formacie lekkiego trapeza, zakrywał
jej kolana, na głowie biały berecik. "Dziecko co ty tu robisz?"-
krzyknęłam z uśmiechem do małej dziewczynki, lecz ta nic nie
zareagowała."Chcesz to cię podwiozę do najbliższej osady." Wtedy
dopiero skinęła lekko głową i jej złociste loczki poruszyły się
radośnie.
Wsiadła do samochodu i mimo woli poczułam napływ miłosci i
przeogarniającego mnie ciepła jaki bił od strony tej małej
przedziwnej istotki.

Mała siedziała z poważną miną, tuż obok mnie, jednak nic się nie
odzywając.Więc jako ta starsza zadałam zagadujące pytanie:"Czy ty
się nie boisz tak po nocach wędrować po ciemnych lasach?"-
spojrzałam w jej stronę. Usmiechnęła się i na różowych ustach
zawitał lekki uśmiech." Nie, nie jestem zaprogramowana na strach,
nawet nie wiem co to strach." Roześmiałam się, to dziecko było
rozbrajające."A na co jesteś zaprogramowana?" "Jestem
zaprogramowana na czystość i spokój duszy"- odparła rzeczowo."A kto
cię programuje?"-spytałam coraz bardziej rozbawiona. "Bóg"-
odparła. "Bóg cię tu
zesłał, a co Bóg może chcieć ode mnie w środku nocy? Przecież nic
złego nie zrobiłam!"Odrzekłam. "Nic złego nie zrobiłaś, czyżby? A
skąd masz ten drogi samochód, przecież nie z uczciwej
pracy,pracując jako rewizor i pośrednik handlowy, bierzesz przez
cały czas spore łapówki od swoich klientów..."-
Uświadomiła mnie moja pasażerka spokojnie. " No i co z tego, a jak
ja mam żyć, przecież ten kto żyje uczciwie w tym kraju, żyje po
prostu bardziej niż nędznie, nawet jeżeli masz racje, to co z
tego!"- Odrzekłam zdenerwowana.
"Czyżby była to błaha sprawa? Przecież wiesz doskonale,że nie jest,
a inna historia, to twój romans w biurze z szefem przed kilkoma
laty i w konsekwencji samobójstwo jego żony, narkomania jego syna,
choroba psychiczna szefa, czyzbyś jeszcze nie widziała związku ze
swoją osobą?" "No chwileczkę mała, skąd ty to
wszystko o mnie wiesz?"-Przerwałam jej coraz bardziej
sfrustrowana. "Wiem o wiele więcej, wiem o tobie wszytko, znam
szczegóły twojego nowego romansu z młody studentem, zakochanym w
tobie po uszy, chcesz wiedzieć jak skończy się historia tego
młodego, gdy dowie się, że był jedynie rozrywką dla ciebie? No,
chcesz?" Zdenerwowana zatrzymałam samochód, brakowało mi już
cierpliwości aby dalej
ciągnąć tę jakże bezsensowną rozmowę. "Wysiadaj!"- krzyknęłam
zdenerwowana. Mała bez słowa pociągnęla za rączkę drzwiczek od
samochodu. Wysiadła bezwiędnie, jednak czułam,ze jest mi ogromnie
ciężko z nią rozstać. Czułam coś do niej, nawet nie wiem co? Coś z
sympatii, lecz tej jaką ma się wstosunku do kogoś dobrze znanego
i bliskiego, kogoś o kim wszytsko wie i nawet chyba kocha, tak
jakoś... bezgranicznie.Stojąc tam obok drogi, w samym środku
ciemnego lasu, nie wyrażała żadnego zaskoczenia,tak
jakby wiedziała już znacznie wcześniej, co ją może spotkać z mojej
strony.Jedynie co zauważyłam, to jej przedziwne uparte, spojrzenie
pełne bezgranicznej litości. Zadałam jej jedno pytanie, choć nawet
na to pytanie wiedziałam już jaką dostanę od niej
odpowiedź. "Powiedz mi na koniec, jak się nazywasz?" " Twoje
Sumienie." Odparła maleńka figura i zniknęła w brzasku wschodzącego
dnia.

Minęlo sporo czasu, od tamtej pory myślałam dużo na temat tego
wydarzenia,rozmawiałam z innym, pytałam czy nie spotkali
przypadkiem takiej małej dziewczynki, ale nikt jej nie widział.
Moze więc, ktoś z was pomoze mi, moze Wy wiecie, gdzie ją znależć,
gdzie szukać...bo ja ciągle i bez końca tęsknię i szukam mojego
ukochanego Sumienia!



Obserwuj wątek
    • malawinka Re: Czas podpuch jest już tuż, tuz...:)) 19.10.08, 13:46
      ładne,ja tam wolę o zbójach w ciemnym lesie,hi,hi
      to mnie wzrusza,rusza i wogóle
      • spinline Pan Stefan 19.10.08, 13:58
        Pan Stefan był już starszy wiekiem w grupie młodych
        praczy,pracujących na akord w miejskiej pralni. Właśnie parę
        tygodni temu zmarła mu jego ukochana żona, z którą przeżył 45 lat
        wspólnego życia. Układało im się różnie. W kłótniach, które bywały
        pomiędzy małżonkami padały cięte, jak żyletka słowa. Ale po
        kłótniach bywały też i gorące przeprosiny, w których Emilia
        obejmując Stefana szeptała mu do ucha: „ Ja ci kiedyś to wszystko
        wynagrodzę, kochany...”

        Pewnego jesiennego dnia do drzwi pralni zapukał staruszek,
        przyszedł z dużą walizką ubrań do chemicznego prania. Wypisał
        drżącą od starości reką adres, telefon i wyszedł zostawiając pełną
        walizkę ubrań na cementowej posadzce. „Proszę pana, krzyknął za nim
        pan Stefan, zapomniał pan kwitka...” Ale tamten już będąc za
        drzwiami nie słyszał. Wsiadł w przejażdżający żółto- niebieski,
        oblepiony krzykliwą reklamą tramwaj i odjechał.

        Pan Stefan nacisnął zamek do walizki z ubraniami, jak myślał.....

        //Ciąg dalszy nastąpi, a jakże...:-)
        • malawinka Re: Pan Stefan 19.10.08, 14:02
          a tu łaaaał,buuum, i nie ma już pralni,a nie tylko wazlizki
          to wybuchły oczywiśscie opary terpentyny,benzyny i trichloroetylenu
          hi,hi zaśmiał się królik
          • spinline Re: Pan Stefan 19.10.08, 14:07
            Noł, Noł To nie bajka o terrorystach:-))))
          • malawinka Re: Pan Stefan 19.10.08, 14:08
            królik,który stał obok przystanku i zza okularów obserwował pralnię
            i skutek dzialania,żeby zadzwonić gdzie trzeba,a przedtem sprawdzić
            na miejscu czy wybuchło co trzeba i kto trzeba.
            hi,hi,hi
          • spinline Re: Pan Stefan 19.10.08, 14:09
            Idę na spacer, jest piękna jesień, poszperam po lesie, moze
            pomiędzy żółtymi liśćmi na ścieżkach, znajdę nasz ulubiony ciąg
            dalszy:-))))
            • malawinka Re: Pan Stefan 19.10.08, 14:26
              idż sunia,może coś znajdziesz,to załapiesz się na pracę w wa-wie,
              mnie kiedyś proponowali,ale powiedziałam phi,praca cięzka,mało pła-
              cą i durnie dookoła,ktorych trzeba by szkolić,za friko. Więc się
              nie ruszyłam z domku.No i nie jestem w lesie.
              hi,hi,hi
              • malawinka Re: Pan Stefan 19.10.08, 14:31
                najgorzej z tymi zapalnikami,sama muszę robić,a tak,to kto inny by
                za mnie robił
                to były zwierzenia na kozetce psychoanalityka,hi,hi
                TAT,albo ACL czy co tam kto woli
                • malawinka Re: Pan Stefan 19.10.08, 15:10
                  oczywiście królik po sprawdzeniu tego co trzeba,zadzwonił gdzie
                  trzeba z automatu,i powiadomił,że nie trzeba było robić poprawek
                  ani sprżątać,po czym spokojnie udał się do kawiarni i zamówił her-
                  batę,w międzyczasie przeglądał prasę delektując się jesiennym wido-
                  kiem za oknem,słońcem,ludżmi spacerujacymi ulicą,jednoczesnie ką-
                  tem oka obserwował wejście,taki nawyk zawodowy,robił to od niechce-
                  nia,płynnie i całkiem naturalnie,był w koncu zdolny,hi,hi,hi.
                  • malawinka Re: Pan Stefan 19.10.08, 15:31
                    nie dość,że zdolny,to precyzyjny i dość szeroko wykształcony,na tyle
                    żeby mieć swobode poruszania się w świecie i wśród ludzi,każdą robo-
                    tę robił dokładnie i precyzyjnie,nie tak jakoś tam,byle szybko,wziąć
                    kasę i w nogi a potem ukrywać się i prosić kumpli o ratunek,amator-
                    stwo straszne i dlatego królik unikał takich ludzi,hi,hi.
                    wogóle udawał,że nie zna tych młodych,garnących się,znęconych chęcią
                    kariery,kasy,zawsze uważał,że nadmiar testosteronu żle wpływa na my
                    ślenia analitycnze,na masę mięsniową to owszem,dobrze robi,hi,hi.
                    • malawinka Re: Pan Stefan 19.10.08, 15:38
                      no i królik nie miał sumienia,miał natomiast bardzo dobrze rozwinię-
                      ta skalę wykonawczą,znacznie bardziej niż werbalną,hi,hi,można powie
                      dzieć,że był małomówny,hi,hi.
                      Sumienie uważał za nieprzydatne do niczego,ot takie niewiadomoco.
                      Był praktyczny i lubił rzeczywistość,hi,hi.
                      a najbardziej wybuchy,hiiiii
              • gocha033 Re: Pan Stefan 19.10.08, 15:33
                malawinka napisała:
                No i nie jestem w lesie.

                Oj, oj. Czasami mam wrazenie, ze jestes.
                • malawinka Re: Pan Stefan 19.10.08, 15:41
                  i co jeszcze ci się zadaje ?
                  • gocha033 Re: Pan Stefan 19.10.08, 15:43
                    malawinka napisała:

                    > i co jeszcze ci się zadaje ?


                    no rozne tam takie... robotki reczne, az po prace zlecone :)
                    • malawinka Re: Pan Stefan 19.10.08, 15:46
                      haftowanie,dzierganie,pieluszki i inne ?
                      królik za młodu był dobry z chemii :))), a gdy dostał pozwolenie na
                      broń,to strasznie się śmiał,z uzasadnenia po co mu potrzebna,prze-
                      cież nie mógł napisać,że lubi strzelać do ludzi,bo by mu nie dali,hi
                      • gocha033 Re: Pan Stefan 19.10.08, 15:55
                        malawinka napisała:

                        > haftowanie, dzierganie, pieluszki i inne ?

                        - tak tak... standardowo

                        tancze, spiewam przytupuje,
                        daje d... i haftuje.

                        > królik za młodu był dobry z chemii :))),

                        to chyba mu wyszlo pismo nosem od tego pachnidla?

                        a gdy dostał pozwolenie na broń, to strasznie się śmiał,
                        z uzasadnenia po co mu potrzebna,
                        przecież nie mógł napisać, że lubi strzelać do ludzi,

                        to jakis nieobrotny ten krolik, bo ja wrocilam wlasnie z lasu
                        z polowania, gdzie syn ustrzelil muche w locie :)
                        • malawinka Re: Pan Stefan 19.10.08, 15:58
                          sunia,wybacz trywialne pytanie,kto kupuje broń,żeby strzelać do
                          muchy ?? wystarczy gazetę kupić
                          • gocha033 Re: Pan Stefan 19.10.08, 16:03
                            malawinka napisała:

                            > sunia, wybacz trywialne pytanie, kto kupuje broń,żeby strzelać
                            do muchy ?? wystarczy gazetę kupić


                            A przepraszam, zapomnialam sie oswiadczyc.
                            Bylismy z synem w lesie, a tam z gazeta mozna zrobic wszystko,
                            ale muchy ustrzelic sie nia tam nie da.
                      • malawinka Re: Pan królik 19.10.08, 15:56
                        a potem w domu godzinami bawił się w rozładowywanie i ładowanie
                        magazynka na czas,ach ta skala wykonawcza,praktyka i praktyka,
                        a nie bajki o teorii. Lubił pracować,zrobić swoje i luz, nie zaj-
                        mował się opowiadaniem bajek,no chyba,że było to konieczne,na wstę-
                        pie,hi,hi,hi.
                        • malawinka Re: Pan królik 19.10.08, 16:02
                          a wogóle,to królik był hedonistą,lubił wylegiwać się na trawie i
                          na słońcu,przeciągać zzzzz,a że czasami kogoś zastrzelił,trudno,
                          tak praca i życie.
                          A potem żył długo i szcześliwie.
                          • malawinka Re: Pan królik 19.10.08, 16:07
                            i w tym momencie królik uświadomił sobie,że jutro poniedziałek
                            i jest robota,łeeee,
                        • gocha033 Re: Pan królik 19.10.08, 16:10
                          malawinka napisała:

                          Lubił pracować,zrobić swoje i luz, nie zajmował się opowiadaniem
                          bajek,no chyba,że było to konieczne,na wstępie,hi,hi,hi.

                          To lebski facet, ten krolik, a ja tez lubie pracowac i w ramach
                          hedonizmu praktycznego i by dzien swiety swiecic, lece umyc podloge
                          sasiadce, bo jej to obiecalam i tyle tu po mnie :)
                          >
                          • malawinka Re: Pan królik 19.10.08, 16:12
                            jak prymityw to prymityw,hi,hi zaśmiał się królik
                            • gocha033 Re: Pan królik 19.10.08, 16:18
                              swiete slowa, chociaz dobrze, ze to tylko prymityw, a nie zaden
                              zwykly prostak.

                              PS. mozesz mi pozyczyc scierke?, bo nie mam czym sie za to zabrac.
    • malawinka Re: Czas podpuch jest już tuż, tuz...:)) 19.10.08, 16:19
      no i jaki problem psychologiczny ma królik,drogie dzieci ?
      • malawinka Re: Czas podpuch jest już tuż, tuz...:)) 19.10.08, 16:39
        tu jest pole do popisu dla behawiorystów,królik lubił wybuchy,bo
        był gluchy,hi,hi
        psychonanalityków,że mamusia go nie kochała i dlatego nie ma orgazmu
        i innych teoretyków
        no ?
        • spinline Pan Stefan. Cd 19.10.08, 16:58
          Pan Stefan nacisnął zamek od walizki z ubraniami, jak myślał. Ku
          swojemu zdziwieniu w walizce była wciśnięta jeszcze jedna, mniejsza
          walizka. Ostrożnie rozpiął zamek kolejnej walizki.
          Tego ranka będąc sam w pracy, koledzy zaczynali po południu, nie
          myślał, że spotka taka oto niespodzianka. Z walizki wyciągnął starą
          wygniecioną sukienkę. Ale nie była to zwykła sukienka. Tkanina była
          miękka jak zamsz, w tali przymarszczana z lekka, dekolt głęboki
          obszyty kolorową tasiemką, szkalne guziki lśniły w blasku poranka.
          Suknia nie była jeszcze jednym kawałkiem szmatki wyprodukowanej i
          powielanej w masowej produkcji fabrycznej.Było w tej starej
          garderobie coś z unikalnego i nietuzinkowego stylu w jaki tylko
          nieliczni się ubierali.

          Pan Stefan powiesił suknię na metalowym wieszaku, nacisnął na duży
          czerwony przycisk i staromodna kreacja powoli przesunęła się do
          chemicznego działu. Wszystko byłoby tak jak zawsze gdyby, no
          własnie, gdyby nie coś dobrze znanego gnębiło i gmatwało myśli
          Stefana.
          Uczucie nie dawało spokoju i wzrastało, z końcem dnia wiedział
          już, że coś niezwykłego jest w drodze. Jeszcze tylko nie wiedział
          co.

          Czwartek był ostatnim dniem pracy Pana Stefana w praln,i już od
          piątku był emerytem. Z wypracowaną przez lata pracy emeryturą.
          Marną emeryturą, ale zawsze jednak było to coś większe niż nic.
          Ostatnim klientem miał być staruszek, który miał odebrać suknię.
          Pan Stefan ułożył suknię na długim stole. Lśniła czystością i
          schludnością, tylko te guziki błyszczały niezwykłym blaskiem.
          Podszedł do okna i spojrzał przez lupę. Tak, nie było cienia
          wątpliwości....

          Cd, wkrótce...
          -)
          • maureen2 Re: Pan Stefan. Cd 19.10.08, 17:08
            już wiedział co w tych guzikach nie dawało mu spokoju,co jest nie
            tak,gdy zobaczył w domu jak schodzi mu skóra z rąk i pojawiły się
            pęcherze,nie miał wątpliwości,to nie chemia z pralni,to promienio-
            wanie,był skażony i radość z emerytury utknęła mu w gadle jak ość.
            • spinline Re: Pan Stefan. Cd 19.10.08, 17:15
              heheheh noł, noł. Napiszę po tym jak zjem wpierw na kolacje moje
              pierogi:-)
              • malawinka Re: Pan Stefan. Cd 19.10.08, 17:20
                zjesć,to może je zjesz,ale.....
                hi,hi,zaśmiał się królik
                • spinline Re: Pan Stefan. Cd 19.10.08, 17:30
                  "-jeszcze nie jem"- zaśmiał się Kot w Butach..."czekam jak ciutkę
                  ostygną":-))))
                  • maureen2 Re: Pan Stefan. Cd 19.10.08, 17:37
                    tak,tak,wtedy jest efekt opózniony,dopiero po rozpuszczeniu się
                    osłonki w żołądku,a nie w ustach,gdy są ciepłe i mokre :))
                • maureen2 Re: Pan Stefan. Cd 19.10.08, 17:40
                  no i królik lubił swoje królicze futerko,uszki i ogonek,którym czasa
                  mi kręcił radośnie,gdy skończył jakąś robotę i szedł wylegiwać się
                  na kanapie. Wtedy zdejmował królicze futerko i leżał,hi,hi.
                  Nikt nie wiedział jak naprawdę wygląda królik.
                  • malawinka Re: Pan Stefan. Cd 19.10.08, 17:52
                    ani co nosi pod króliczym futerkiem,podobno kamizelkę,hi,hi
                    • maureen2 Re: Pan Stefan. Cd 19.10.08, 18:15
                      a kamizelka ta nie miała guzików,tylko miękkie kevlarowe pasy,
                      była wprawdzie ciężka,ale wyglądała lekko i zgrabnie,tak mówią ci,
                      ktorzy widzieli królika bez futerka,ale nie wiadomo czy mozna im
                      wierzyć,bo wielu,którzy znali królika szczyci się różnymi opowieś-
                      ciami o króliku.
                      • maureen2 Re: Pan Stefan. Cd 19.10.08, 18:28
                        w każdym razie królik poruszał się lekko i zwinnie,ale to był skutek
                        wieloletnich ćwiczeń.
    • shangri.la Re: Zdezorientowanych uprzejmie informuję, że..;) 19.10.08, 18:28
      Maureen2 to również jedno ze wcieleń basker.winki, a jeśli pojawi się za chwilę
      angery, wcale się nie zdziwię:)
      Się kobiecina natworzyła nicków!
      • malawinka Re: Zdezorientowanych uprzejmie informuję, że..;) 19.10.08, 18:32
        pani shangrilo,donosiciel to nie w tej bajce,sorki
        prosze nie robić tu swądu nie na temat
    • shangri.la Re: Do autorki postu wstępnego.... 19.10.08, 18:46
      Czyżbyś , jak kilkoro tutaj, należała do perwersyjnych-manipulujących?
      To podobno gatunek pozbawiony sumienia...:(
    • spinline Pan Stefan. Koniec. 19.10.08, 18:49
      Tak, nie było cienia wątpliwości, są to guziki szklane, żaden
      podrabiany plastik.

      Ostatni dzień w pracy minął spokojnie, mimo to nikt nie zgłosił się
      po odebranie walizki z elegancką sukienią. Pan Stefan jako osoba
      odpowiedzialna i sumienna wycisnął numer podany przez staruszka.
      Zadzwonił, ale nikt po drugiej stronie nie odebrał telefonu.
      Zapisał na brzegu gazety adres do domu staruszka, z zamiarem
      oddania mu jego walizki.
      Pożegnał się z kolegami i jako ten sumienny pracownik podreptał pod
      podany adres, wykonać swoją ostatnią część pracy.Zapukał do drzwi
      wejściowych starego dużego domu. Drzwi otworzyła młoda kobieta w
      gumowych rękawiczkach. „ A pan czego sobie życzy”- spytała badawczo
      przyglądając się Stefanowi. „Przepraszam, ja chciałem oddać
      ubranie, które przekazał straszy pan dwa tygodnie temu do pralni
      miejskiej...” Nie dokończył, gdy młoda osoba przerwała mu
      dziarsko.”- Dziadek zmarł dwa tygodnie temu, sprzątamy w jego domu
      i rozdajemy stare rzeczy, to napewno nic wartościowego więc niech
      pan sam te stare relikwie zachowa.” I zamknęła z uśmiechem drzwi.
      No więc to tak, stare relikwie, pomyślał Stefan, gdy siłą woli coś
      powstrzymywało go od nie rzucenia walizki z zawartością na
      pobliski śmietnik. Coś było w tej sukience co skupiło jego uwagę.

      Pzryniósł walzikę do domu, wyciągnął sukienkę już nawet nie miał
      komu jej przekazać. W swietle lamp wyglądała cudownie, jedynie te
      błyszczące szkalne guziki intrygowały i skupiały uwagę.Spojrzał
      jeszcze raz przez lupę, wszystkie guziki były jednakowe tylko
      jeden jedyny guziczek błyszczał nad wyraz jaskrawo. Ostatni
      guziczek taki sam jak inne, a jednak nie taki sam.

      Jubiler wymamrotał sumę, duzą sumę, nogi ugieły się pod Stefanem.
      Tyle pieniędzy nie widział nigdy w życiu i nigdy nie zarobiłby
      pracując naraz w dziesięciu miejskich pralniach. Diament ukryty w
      guziku był duzy i miał ogromną wartość.
      Pan Stefan otworzył walizkę, w której poprzednio leżała sukienka i
      jednym dużym ruchem zgarnął w nią wszystkie pieniądze. Były w końcu
      jego. Szedł w stronę domu, gdyby nie nagle usłyszał szept, coraz
      bardziej wyraźny: „ Ja ci kiedyś to wszystko wynagrodzę, kochany...”
      Pan Stefan uśmiechnął się do siebie...

      KONIEC BAJKI
      • shangri.la Re: Pan Stefan. Koniec. 19.10.08, 18:54
        Brawo!
        Śliczne i z happy endem, tak jak lubię:)
        • spinline Re: Pan Stefan. Koniec. 19.10.08, 18:58
          Teraz kolej na innych, ciekawam innych podpuch:-))))
      • malawinka Re: Pan Stefan. Koniec. 19.10.08, 19:32
        to nie był plastik,królik był wyrażnie zdziwiony,to chyba semtex
        daje taki efekt wybuchu oparów tri i beznyny ?,nieważne,liczy się
        efekt,a ten był zadowalający. I królik poszedł do domu,a przed wejś-
        ciem lekko machnął ogonkiem. Miał fantazję i poczucie humoru,o tak.
        • malawinka Re: Pan Stefan. Koniec. 19.10.08, 19:35
          a zdziwienienie wynikało stąd,że to nie królik pakował walizkę,teraz
          wiedział,że musi wszystko sam dokładanie sprawdzać,chociaż efekt był
          właściwy,ale..
          • spinline Re: Pan Stefan. Koniec. 19.10.08, 19:44
            czy to byl krolik, czy kotek, tego nie wiem, wiem tylko jedno ze
            jezyki sprzataly po gosciach w lesie:=))))
            • malawinka Re: Pan Stefan. Koniec. 19.10.08, 19:47
              królik był dokładny,i nikt po nim nigdy nie sprżątał,natomiast kró-
              lik czasami sprzątał po innych,ale było to dawno,dawno temu.
              bo to jest inna bajka,panie gajowy,hi,hi, zaśmiał się królik
    • jan_stereo fajne sumienie.. 19.10.08, 19:26
      ...o gorzalce w czasie jazdy ani sie nie zajaknelo, a tak na marginesie, to niezla to musiala byc nalewka :"))
      • spinline Re: fajne sumienie.. 19.10.08, 19:42
        Janie, napisz i Ty jaka podpuche niech nam bedzie troche wesolo w
        jesienny wieczor:=)))
        • malawinka Re: fajne sumienie.. 19.10.08, 19:55
          no więc bajka o tym jak królik zapisał się do mafii zamiast do
          związku hodowców kanarków i kaktusów
          • malawinka Re: fajne sumienie.. 19.10.08, 19:59
            a zaczeło się niewinnie,jak to zwykle w życiu bywa....
            • mona.blue Re: fajne sumienie.. 19.10.08, 20:16
              i co dalej? :)
              • maureen2 Re: fajne sumienie.. 19.10.08, 20:28
                królik ogląda teraz tivi,drogie dzieci i nie ma czasu,
                sami wysilcie resztki czegośtam
                • maureen2 Re: fajne króliki 20.10.08, 04:14
                  królik przeczytał to wszystko powyżej i spadł z kanapy ze śmiechu,
                  a tu noc przecież,i królik nie moze hałasować,zresztą nigdy nie ha-
                  łasuje,miękko turla się rzutem przez łopatkę,ach te króliki.
                  • malawinka Re: fajne króliki 20.10.08, 12:31
                    bo gdyby królik nieopatrznie spadł z hukiem z kanapy,albo pod nią,
                    a tam.... no,no,mogło by być wielkie bum,a na to królik nie mógł już
                    pozwolić,więc nie przesadzał z tym spadaniem.
                    • mona.blue Re: fajne króliki 20.10.08, 13:22
                      Cóż za kreatywny królik :)
                    • malawinka Re: fajne króliki 20.10.08, 15:59
                      krolik hedonista i miłośnik dobrych strojów rozochocony pięknymi
                      ubraniami udał się na poszukiwanie kamizelki kuloodpornej,a tu tylko
                      klasa 2,a nie 4b,cóż za okropność,królik zamiast zaśmiać się jak
                      zwykle,zamyślił się.
                      • malawinka Re: fajne króliki 20.10.08, 16:50
                        ponieważ królik był zawsze ubrany stosownie do mody i okoliczności
                        • maureen2 Re: fajne króliki 20.10.08, 19:23
                          na szczeście nie musiał kupować nauszników,gdyż mógł zgrabnie zagiąć
                          swoje długie uszy,tak,aby huk strzału go nie ogłuszał,no cóż,natura
                          stworzyła królika bezbłędnie.
                          • malawinka Re: fajne króliki 21.10.08, 03:06
                            a królik potrafił wykorzystać dary natury i miał ich dobre rozezna-
                            nie
                            • malawinka Re: fajne króliki 23.10.08, 23:04
                              królik zastanawiał się nad następnym,oczywiście niezbędnym zakupem
                              niezbędnym w pracy
                              • mona.blue Re: fajne króliki 23.10.08, 23:13
                                to królik pracuje ?!
                                • malawinka Re: fajne króliki 25.10.08, 13:39
                                  królik czasami spotykał się towarzysko z niejakim kotem,którego
                                  towarzystwo tolerował z powodu małomówności i podobnego poczucia
                                  humoru,wypijali parę drinków,a kot nauczył go nawet polowania na
                                  myszy.Nigdy razem nie pracowai.
                                  • shangri.la Re: Leda jest małomówna? hihin/t 25.10.08, 14:17

                                  • mona.blue Re: fajne króliki 25.10.08, 23:43
                                    To małomówność może być zaletą, to dobrze ;)
                                  • malawinka Re: fajne króliki 01.12.08, 02:14
                                    królik postanowił prawdzić czy w banku są pieniądze
                                    w tym celu poznał parę atrakcyjnych myszy,które wskazał mu kot
                        • mona.blue Re: fajne króliki 20.10.08, 23:24
                          no a jakże by inaczej :)
                          • mona.blue Re: fajne króliki 20.10.08, 23:26
                            mona.blue napisała:

                            > no a jakże by inaczej :)

                            To był komentarz do sposobu ubierania się królika.
      • moon_witch Re: fajne sumienie.. 20.10.08, 20:11
        Taak nalewka przedniej jakości jako i zagrychy nie było:-)))
    • paco_lopez Re: Czas podpuch jest już tuż, tuz...:)) 01.12.08, 14:41
      wystaw goły tyłek w tych krzakach za lublinem zwrócony w stronę
      ulicy. tym razem sumienie znajdzie cię samo i nawet nie zapłaci. nie
      patrz kto to i o nic nie pytaj racjonalizatorko.
      • moon_witch Re: Czas podpuch jest już tuż, tuz...:)) 01.12.08, 16:43
        Najlepiej kilak tyłków w rządek, około 12sztuk, jeden przy drugim
        co ty na to? Oczywiście w krzaczkach pzr głównej drodze...:-DDD
    • fleuret Re: Czas podpuch jest już tuż, tuz...:)) 01.12.08, 16:57
      Ten tekst juz był na forum. Masz sklerozę, czy co?
      • moon_witch Re: Czas podpuch jest już tuż, tuz...:)) 01.12.08, 17:02
        Fleuret 5 + z zajeć pamięciowych.:-D
      • rzeka.suf Re: Czas podpuch jest już tuż, tuz...:)) 01.12.08, 17:49
        i tez z ' niedzwiedzica' zamiast ' niedrzwicy' ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka