osobia widzaca wszedzie spisek

13.11.08, 10:14
Jak należy rozmawiać z osobą który praktycznie na każdym kroku wie że cały
świat jest przeciwko niej? Jest to kobieta 60letnia, przy pierwszym kontakcie
sprawia wrażenie bardzo miłej uczynnej osoby. Jednak po dłuższym kontaktowaniu
się z nią, wychodzi jej prawdziwa natura. Sprawia wrażenie osoby która chce
aby cały świat kręcił się wokół niej. Najgorsze w tym wszystkim jest to że
jest to moja mama. Prawie rok temu wyprowadziłam sę z domu i zamieszkałam, ze
swoim narzeczonym. Wczoraj dowiedziałam się że to co zrobiłam jest straszne i
że zrobiłam to przeciwko sobie. Wiem doskonale że miała ochotę powiedzieć że
to wbrew niej. Tworzy ciągle jakieś dziwne teorie spisku wobec siebie.
    • www00 Re: osobia widzaca wszedzie spisek 13.11.08, 23:00
      Papuko,
      rozmawiac sie raczej niestety nie da. w rozmowie pewnie spotykasz sie z
      manipulacja,z wzbudzaniem do poczucia winy, z wypominaniem poswiecenia, jakim
      Cie obdarzyła. Logiczne argumenty, ze to twoje zycie i ze nie robisz tego
      przeciwko niej - pewnie jak grochem o sciane, bo ona i tak mowi swoje.. tak to
      moze wyglada i nie da sie nic wytlumaczyc.
      a czy w Tobie pojawia sie poczucie winy? albo chec znalezienia jakiegos
      rozwiazania "w polowie drogi", zeby ja czesciowo zadowolic? jak Ty to
      przyjmujesz, co z Ty z tym robisz, jak sie zachowujesz? czy jestes jej jedynym
      dzieckiem? czy ma męża/partnera?
      Pewnie mama ma jakis nierozwiązany swoj wlasny duzy problem, ktorego w dodatku
      nie chce rozwiazac, przyjrzec sie mu, nawet nie chce tego dostrzec, tylko radzi
      sobie tak, ze przerzuca podejrzenia, winę,na otoczenie i najbliższych, obarcza
      innych odpowiedzialnością za swoje nieszczęście. i w tej sytuacji trudno z nia
      rozmawiac, bo ona ma inny "program" na zycie.
      Co robic? wierzyc, ze masz prawo zając sie swoim zyciem. w kontakcie z mamą -
      zatkać uszy, niczego nie sluchac, tylko powtarzac "mamo, kocham Cię i będę
      kochać. i będę układac swoje życie". i zadnych dyskusji, bo ona pewnie swietnie
      umie obracac kota ogonem:-)
      zawsze taka była? a jak byłaś mała?
      • papuka Re: osobia widzaca wszedzie spisek 14.11.08, 13:25
        Dziękuję za odpowiedź. Wszytko co napisał(aś/eś) jest prawdziwe. Zawsze stara
        się w jakiś sposób wzbudzić we mnie poczucie winy. Mama ma męża z którym tez nie
        może zbytnio nawiązać kontaktu. Ponieważ tata ma w pracy dyżur nocny z czwartku
        na piątek, umówiłam się z mamą że będę w czwartki u niej nocować. To był chyba
        błąd, bo praktycznie za każdym razem słyszę że ona wie że ja za bardzo nie mam
        ochoty przyjeżdżać... Nie ważne że mówię że tak nie jest,ona to doskonale wie.
        Wiadomo, ze słysząc takie coś zaczyna się mieć powoli poczucie winy, że może
        faktycznie ma racje. Niestety jestem jedynym dzieckiem długo wyczekiwanym. Co do
        jej problemów to też prawda. ma sporo problemów ze swoją rodziną i to od bardzo
        wielu lat. Ma ciągle ogromne poczucie krzywdy. Niestety tak było zawsze, ale jak
        byłam mała to nie dostrzegałam tego.
    • www00 Re: osobia widzaca wszedzie spisek 15.11.08, 01:46
      Podsyłam link do dwoch artykułów. przyszly mi na mysl i pod myszkę:), wiec posyłam.
      www.antykoncepcja.com.pl/article2_1.htm
      www.antykoncepcja.com.pl/article3_1.htm
      (słowo - antykoncepcja-w adresie nie ma nic do rzeczy:)

      sprawe z rodzina i rodzicami mozna przedstawic tak: rodzice powinni dać dziecku
      1.korzenie i 2. skrzydła.
      1. korzenie - to poczucie bezpieczenstwa, poczucie:jestem jaki jestem i jest mi
      z tym dobrze.
      2. skrzydla - to wiara w siebie, poczucie wlasnej wartosci, ciekawosc swiata,
      chęc życia, rozwoj.
      o, tu wiecej:
      www.babyboom.pl/dzieci_3_5/wychowanie/korzenie_i_skrzydla_czyli_o_autonomii_malego_dziecka.html
      a tu cytat skądinad:
      -Jest taka piękna metafora o dzieciach, które przychodzą jako "goście pod dach
      domu rodziców". Zadaniem rodziców jest jak najpiękniej tych gości wyposażyć na
      dalszą drogę. Dzieci nie są ich własnością. To właśnie są ci symboliczni
      "goście", których trzeba jak najpiękniej przyjąć, przygotować do dalszej
      życiowej drogi.

      Z tego, co piszesz, wnioskuję, że dla mama dała Ci takie korzenie, ktore Cię
      oplątały i nie pozwalają rozwinąć skrzydeł. jakby urodziła Ciebie dla siebie. a
      dziecko rodzi sie dla swiata. cokolwiek zrobisz, mama będzie niezadowowlona -
      czy przyjedziesz na noc, czy nie. a jak bedziesz zaprzeczac, to i tak moze
      uprzykrzyc ten czas tymi podejrzeniami i wypominaniem, ze w koncu bedzie miec
      rację, ze przyjezdzasz do niej z niechęcia.ale nie bedzie w tym Twojej winy. i
      pamietaj - mozesz przestac. powiedz do mamy, ze ona jest dorosła kobietą i jest
      w stanie sobie w taka noc swietnie poradzic, no i z Twojego punktu widzenia nie
      ma zadnego zagrozenia. jak powie "ale ja sie boję" to powiedz-mamo, jestes
      dorosła, nie jestes dzieckiem.

      mama jest dorosła, i dla Ciebie będzie lepiej, jesli tak na nią popatrzysz. nie
      potrzebuje opieki. nie jestes jej nic winna - nie urodziła Cie po to, żebys sie
      zajmowala jej zyciem. pomysl o tym, ze Ty masz ukochane dziecko - czy
      chcialabyś, by ono rozwijalo skrzydla i cieszylo sie zyciem,pomachalo z daleka
      albo wpadlo z promienna twarza powiedziec, co przezylo, czy przeciwnie - zeby
      zajmowalo sie Twoim szczesciem i wciaz pytalo, jak cie zadowolic? chcesz
      patrzec, jak rozkwita i owiera sie na to, co przed nim, czy zeby na kazdym kroku
      ogladalo sie na Ciebie, i chodziło w kółko? gdy mama bedzie niedolezna i
      samotna, to inna sprawa. ale samotna noc nie jest czyms nie do przejscia dla
      dorosłej kobiety!
      uznaj swoje prawo do niezaleznosci i wolnosci od poczucia winy. wiem, ze z tym
      jest trudno, kiedy rodzic uzywa argumentow ponizej pasa, manipuluje.
      kiedy rodzic daje z miłoscią, dojrzałą miłoscia, to nie oczekuje od dziecka
      wzajemnosci - ono zyje po to, by po prostu być:"zobacz, maly czlowieku, jaki
      piekny jest swiat". A kiedy rodzic kocha miłoscią zależną, to dziecko żyje "po
      coś"-zeby cos rodzicom wynagrodzic, zeby czuli sie potrzebni, zeby sie spelnili,
      zeby byli dla kogos wazni..itp. "wynagródź mi, mały czlowieku, moją samotnosć
      lub niedostatek milosci, nadaj sens mojemu zyciu". i to jest nie fair. ale
      zdarza sie b.czesto. oczywiscie, otrzymali to w spadku od swoich rodzicow...ale
      w ktoryms pokoleniu ten "Łancuszek nieszczęscia" mozna przerwać!

      Uch. Tyle mojego bajania.
      • leda16 Re: osobia widzaca wszedzie spisek 15.11.08, 09:16
        Jest taka piękna metafora o dzieciach, które przychodzą jako "goście pod dach
        > domu rodziców". Zadaniem rodziców jest jak najpiękniej tych gości wyposażyć na
        > dalszą drogę.


        A cóż w niej takiego pięknego? Ta metafora jest tyleż egoistyczna co bezmyślna. "Gość", który do 25 roku życia koczuje w domu gospodarzy i jest na ich utrzymaniu, to żaden gość, tylko po prostu pasożyt. Wycycka i idzie dalej, nawet bez słowa "dziękuję", nie oglądając się za siebie.



        uznaj swoje prawo do niezaleznosci i wolnosci od poczucia winy



        Oczywiście w myśl Twojej metafory, do rewanżu za "gościnę" i wdzięczności za lata pasożytnictwa nie ma obowiązku się poczuwać. Póki rodzice będą żyli, on będzie nieustannie "małym człowieczkiem" z postawą roszczeniową do "miłości dojrzałej" ze strony rodziców. Sam zaś w takich warunkach nie dojrzeje nigdy. Nawet bezradność rodziców wobec ich irracjonalnych lęków i obaw do których sam sobie prawa nie odmawia, bo gdzieżby, skwituje pozbawionym cienia smpatii stwierdzeniem - mamo, przecież jesteś dorosła...
        Jeśli ktoś wiele razy mówi o samobójstwie, współczesne dane naukowe z zakresu psychologii stwierdzają, iż należy się poważnie liczyć z ryzykiem skutecznej próby samobójczej! Więc dlaczego jeśli matka mówi o swoich lękach i obawach, radzisz córce, żeby skwitowała to tekstem - "bzdura, kłamiesz, bo takie uczucia są właściwe tylko dzieciom, a ty już przecież dzieckiem nie jesteś"?


        ten "Łancuszek nieszczęscia" mozna przerwać!


        Jaki łańcuszek nieszczęścia? Trzypokoleniowa polska rodzina ze szlacheckim rodowodem, zgodnie żyjąca w obszernej pięknej willi z ogrodem, to wg. Ciebie "łańcuszek nieszczęścia"? To jakieś jankeskie brednie rodem z Susan Forward widzącej w najbliższych ludziach "toksyny", uczącej nienawiści do rodziców, małżonków, przyjaciół, propagującej amerykański bezduszny egoizm, pytający np. matkę na pogrzebie dziecka: "wszystko w porządku?". Teoryjka niszcząca korzenie polskiej tradycji obyczajowej. A tradycja ta, wbrew powszechnie i hałaśliwie głoszonym bredniom, lawinowo się rozwija. Rodzice sprzedają mieszkania w ciasnych, ordynarnych, betonowych slumsach, zafundowanych im przez złodzieji majątku ich dziadków - komunę, dzieci biorą kredyty. Budują wspólny dom i żyją tam szczęśliwie. Rozejrzyj się dookoła, takich wspólnot rodzinnych jest coraz więcej. Więc jeżeli rzeczywiście wierzysz w to, co piszesz, to tylko współczuć Ci można, bo Twój krąg doświadczeń życiowych ograniczony jest do znajomości rodzin złożonych z dwóch egoistycznych sobków skaczących wokół własnych tyłków w betonowym slumsie i na wzór amerykański - uczących egoizmu następne pokolenie "małych człowieczków".
        • asaofetida Re: osobia widzaca wszedzie spisek 15.11.08, 10:35
          Dzisiejsi Amerykanie wykorzenili w ten sposob Indian czyli
          prawdziwych native Amerykan...pozbawili ich tradycji i ich kultury
          wtlaczajac wzorce bialego czlowieka...skutki sa katastrofalne dla
          tybulczych ludow Ameryki..alkoholizm i nieumiejetnosc odnalezienia
          sie w swiecie. Czlowiek potrzebuje korzeni i wlasna tradycje aby
          czuc sie pewnie. Dzis istnieje wielka samotnosc w naszych
          wspolczesnych zatomizowanych spoleczenstwach.
        • papuka Re: osobia widzaca wszedzie spisek 15.11.08, 10:48
          Wytłumacz mi w takim razie czy to moja wina że moja mam nie ma z kim spędzić
          wieczoru? To muszę być koniecznie ja? Czy normalnym jest że odwołanie tej wizyty
          łączy się z wysłuchiwanie wymówek? Czego następstwem jest właśnie fakt że czuję
          się winna? Dlaczego mam czuć wyrzuty sumienia, skoro odwołuję wizytę dlatego że
          coś mi wyskoczyło. Jak mam się czuć słuchając że przeciwko niej wybrałam z
          narzeczonym Piaseczno jako lokalizację naszego mieszkania? Bo dla NIEJ to jest
          strasznie daleko... Rodzice mają samochód i dojechanie z centrum Warszawy do nas
          zajęłoby ok 30min. Jadąc komunikacją miejską ok 50 min. Uważasz, że stosowaniu
          szantażu emocjonalnego jest prawidłowym zachowaniem?
    • www00 Re: osobia widzaca wszedzie spisek 15.11.08, 11:47
      Papuka, masz 100% racji - to nie jest Twoja wina, ze mama jest samotna. ona to
      sobie "wypracowala". ale nie jest na to skazana (to do ledy16 - mamma moze
      zaczac nad soba pracowac, a nie obciazac dziecka. bo tak naprawde mama w tej
      sytuacji nie chce wziac odpowiedzialnosci za siebie, tylko obarcza nia corke.
      mama nie chce rozwiazac swoich problemow, bo łatwiej jest jej swoim
      "nieszczesciem na zyczenie" uwiazywac corke).
      to cytat:
      "Czy nie jest egoizmem myślenie tylko o sobie zamiast o innych (rodzicach)? Czy
      nie jest niemoralne zajmowanie się sobą zamiast rodzicami?
      Nie, gdyż współczucie dziecka nie wpłynie na depresję matki i nie poprawi jej
      stanu tak długo, jak sama matka nie przestanie zaprzeczać swojemu dziecięcemu
      cierpieniu. Bywają matki, które mają kilkoro kochających, troskliwych i
      chroniących je dzieci i mimo to cierpią na poważne depresje… gdyż przyczyny ich
      cierpień pozostają ukryte w ich dzieciństwie. Miłość ich dzieci nie jest w
      stanie nic zmienić. Potrzeba by uratować matkę potrafi zburzyć całe życie.

      - wpedzanie w poczucie winy dlatego, ze ma sie inne obowiazki oprocz nianczenia
      mamy-to nie jest fair, to manipulacja. dziecko ni jest od tego, by dzwigac
      rodzica, kiedy ten swietnie moze chodzic, ale mu wygodniej na dziecku. matka
      jest nieszczesliwa osobą, ale dziecko jej nie uratuje. bo nieszczescie matki
      zaczelo sie dlugo pzred pojawieniem sie dziecka na swiecie. i dziecko jest w
      takiej sytuacji bezsilne.matka nie chce zalatwic swoich spraw, lecz przerzuca je
      na dziecko. a powinna szukac pomocy wsrod osob ze swojego "poziomu" - u meza,
      rodzenstwa, rodzicow, kolezanek, psychologa. to sa osoby silniejsze, bardziej
      doswiadczone niz mloda corka - tam logicznie predzej szukac wsparcia. ale skoro
      matka pzrez swa toksycznosc tak ulozyla zycie, ze nie ma do kogo sie zwrocic, to
      kieruje sie do osoby wobec niej bezbronnej emocjonalnie - do dziecka. dziecku
      trudno odmowic, wiec wikla sie w nieroziwazywalna relacje z matka. i "korzysc" z
      tego taka, ze nieszczescie matki niosą obie i nic nie sa w stanie z tym zrobic.
      jaka w tym logika, skoro matka MOZE roziwazac swoj problem, ale z osobami, ktore
      temu podolaja. i bedzie szczesliwa i ona, i corka.
      taka metafora: wisisz nad przepascią, trzymając sie jedną reką krawedzi. mozesz
      zawolac stojacych kilka metrow dalej silnych doroslych ludzi. ale keidys
      zwymyslalas ich, albo jestes dumna tak, ze nigdy o nic prosisz, albo jestes na
      nich obrazona, bo cos tam kiedys bylo, albo nie pozyczyli ci pieniedzy, kiedy
      potzrebowalas, i teraz masz ich pomoc gdzies. a pol metra od Ciebie stoi twoje
      kilkuletnie dziecko, wpatrzone przerazonymi oczami i nie wiedzace, co sie dzieje
      i co robic. i wtedy mowisz: pomozesz mi, daj mi rękę. i dziecko chce pomoc, wiec
      reke daje. i oboje spadaja.
      Gdzie tu logika, prawda? to glupota. ale tak w przenosni postepuja rodzice,
      wielu rodzicow. dziecko, nawet dorosłe, wobec rodzica zawsze jest takim
      dziesieciolatkiem patrzacym w przepasc. nie ma mozliwosci, zeby go uratowac.
      moze tylko spasc z nim.
      inna oczywiscie sytuacja jest, gdy rodzic ulega wypadkowi, zapada na smiertelna
      chorobe - wypadki losowe. wtedy dziecko ma obowiazek, ale i potrzebe zaopiekowac
      sie rodzicem, dac jak najwiecej. ale poki rodzic jest sprawny, i moze
      rozwiazywac swoje problemy bez wciagania w to dzieci, to dziecko powino zajmowac
      sie budowaniem swojego zycia.
      • leda16 Re: osobia widzaca wszedzie spisek 15.11.08, 23:26
        www00 napisała:

        > Papuka, masz 100% racji - to nie jest Twoja wina, ze mama jest samotna. ona to
        > sobie "wypracowala". ale nie jest na to skazana (to do ledy16 - mamma moze
        > zaczac nad soba pracowac, a nie obciazac dziecka.


        O tak. Tyle lat pracowała, to niech dalej pracuje aż kopyta wyciągnie. Praca to dla dziecka zbyt wielkie obciążenie. Do pracy nie nawykło i nie zostało do pracy stworzone. Zresztą to wstyd "gościa" pracą obciążać. Gospodarze mają "gościowi" służyć do upadłego. Nie wypada przecież inaczej. Nie wypada "gościowi", który w sposób chamski i ordynarny tej gościnności nadużywa, gospodarzy wykorzystuje, powiedzieć - precz! A nawet goście w hotelu za gościnę płacić muszą. Tym drożej, im hotel lepszy.


        bo tak naprawde mama w tej
        > sytuacji nie chce wziac odpowiedzialnosci za siebie, tylko obarcza nia corke.


        O jakiej odpowiedzialności piszesz? Tu nie chodzi o odpowiedzialność, tylko o zobowiązania dzieci wobec rodziców. Zobowiązania uczuciowe czyli miłość, empatię, pomoc w tym wsparcie psychiczne przy złym samopoczuciu matki, zobowiązania prawne - alimentacja, zobowiązania moralne - posprzątanie mieszkania starej, schorowanej matce ważniejsze niż randka z młodym, zdrowym "chłopakiem".


        > mama nie chce rozwiazac swoich problemow, bo łatwiej jest jej swoim
        > "nieszczesciem na zyczenie" uwiazywac corke).


        Cóż za niedobra, złośliwa mama...nie chce być radosna, sprawna, pracowita. Narzeka, stęka, prosi, ba, ma czelność wypowiadać pretensje, zamiast cichutko siedzieć w kącie pustego domu, nie żalić się, nie wymagać wsparcia, pomocy w lękach i obawach. Bo przecież przykro tego słuchać pasozytniczemu gościowi, on już się wynosi z tego darmowego hotelu...A matka? A najlepiej niech ją szlag trafi, bo jak chłopaka zacznę zaniedbywać, gotów mnie zostawić i będę samotna...Tak www00, właśnie to zrobiłaś swojej matce?


        > to cytat:
        > "Czy nie jest egoizmem myślenie tylko o sobie zamiast o innych (rodzicach)? Czy
        > nie jest niemoralne zajmowanie się sobą zamiast rodzicami?
        > Nie,


        Na koniec prośba - może podasz www00 autora tych psychopatycznych i debilnych bredni? Debilnych dlatego, że przyczyną depresji starczych nie jest dzieciństwo, tylko degeneracja tkanki mózgowej. Każdy neurolog i psychiatra Ci to powie. Istnieją leki, łagodzące depresję u starszych ludzi. W leczeniu równie nieodzowna jest pomoc dorosłych DZIECI!




        > matka pzrez swa toksycznosc


        Ja tu sparafrazuję Goebelsa: "gdy słyszę słowo toksyczność, odbezpieczam pistolet"


        tak ulozyla zycie, ze nie ma do kogo sie zwrocic, t
        > o
        > kieruje sie do osoby wobec niej bezbronnej emocjonalnie - do dziecka.



        Bo to dorosłe dzieci w każdej kulturze mają być pomocą i wsparciem dla starych rodziców. Za śmierć Michała Łyska polski sąd dowalił mordercom na rzecz rodziców zabitego studenta wysokie odszkodowanie z uzasadnieniem, że jedyny syn miał być dla rodziców podporą, również finansową na stare lata. Pół ludów kontynentu afrekańskiego i azjatyckiego utrzymuje swoich rodziców. A Ty wyjeżdżasz tutaj z jakimiś psychopatycznymi bredniami egoistycznych, wyzutych z zasad moralnych i umiejętności współżycia w rodzinie porypańców. Przecież to są poglądy równe hitlerowskim pojęciom nadludzi i podludzi, rasy panów (dzieci) i rasy niewolników (rodziców). Ci drudzy powinni służyć tym pierwszym o chlebie i wodzie, póki nie zdechną. Czy ten cytat to z "Mein Kampf" www.00 ???


        Gdzie tu logika, prawda? to glupota.


        Właśnie. Gdzie tu logika, bo nie zwracasz się do kilkuletniego słabiutkiego dziecka, tylko do dorosłej, samodzielnej, psychicznie silnej, wypasionej na krwawicy rodziców dwudziestoparoletniej dziewuchy.





    • www00 Re: osobia widzaca wszedzie spisek 15.11.08, 12:08
      leda16,
      atakujesz mnie i oceniasz ("tylko współczuć Ci można, bo Twój krąg doświadczeń
      życiowych ograniczony jest do znajomości rodzin złożonych z dwóch egoistycznych
      sobków skaczących wokół własnych tyłków w betonowym slumsie i na wzór
      amerykański - uczących egoizmu następne pokolenie "małych człowieczków"). nie
      rozumiem tego. mozemy miec rozne poglady, ale mozna o tym rozmawiac, a nie
      atakowac i dyskredytowac.
      a ksiazki Susan Forward goscily w moich rekach 5 minut.

      proszę Cie, pomysl, co ma zrobić papuka z Twoją filozofia na temat ogolnych
      regul "polskiej tradycji obyczajowej". postaw sie w roli papuki, przeczytaj swoj
      post i sprawdz, co ona moze z tym zrobic. moze uzna, ze masz rację. bedzie wiec
      na kazde zawolanie mamy. ale bedzie to kolidowac z jej praca. z jej zyciem
      osobistym, z jej hobby, pasją, rozwojem. zaraz matka zażąda, zeby sie
      wyprowadzila od chlopaka. ona to zrobi. czy matka jednak bedzie uszczesliwoina?
      raczej bedzie gderac i dalej wzbudzac poczucie winy, wypominac, szukac powodow
      do niezadowolenia, moze nawet krytykowac za to, ze corka zostanie stara panna (a
      propos - bo jej zwiazek z chlopakiem, z ktorym zamieszkala,juz dawno sie
      rozpadl). dla siwetego spokoju corka znajdzie w okolicy meza, ktory odnajdzie
      sie w roli tego drugiego, po mamusce. oczywiscie corka nie bedzie z nim blisko,
      nie stworzy prawdziwej wiezi. bedzie samotna. urodzi dzicko - i to dziecko
      stanie sie promieniem w beznadziejnym zyciu. jedyna istota, ktora moge
      bezpiecznie kochac, ktora nie wyrzadzi mi krzywdy, i ktora mnei bedzie
      bezwarunkowo kochac!! dam jej korzenie, dam. takie silne, zeby oplotly to
      dziecko tak, zeby nie mogla sie ode mnie uwolnic. po co mu skrzydla.
      matka umrze, corka stworzy jedyna silna wiez z dzieckiem.znajomych przeciez od
      dawna nie ma - stracila ich, jak zaczela jezdzic do mamy i nie miec dla nich
      czasu, a potem sie przeprowadzila do mamy i nie chciala juz miec z nikm
      kontaktu, kto by jej przypominal, ze mogla wiesc niezalezne zycie. poki dziecko
      bedzie male i neisamodzielne, matka moze byc wzglednie szczesliwa. gorzej, gdy
      dziecko urosnie i bedzie chcialo zyc samodzielnie, samo pisac scenariusz swojego
      zycia... i historia bedzie siie krecic w kolko. i w kolko. i w kolko...
      • leda16 Re: osobia widzaca wszedzie spisek 15.11.08, 22:27
        www00 napisała:

        > leda16,
        > atakujesz mnie i oceniasz człowieczków"). nie
        > rozumiem tego. mozemy miec rozne poglady, ale mozna o tym rozmawiac, a nie atakowac i dyskredytowac.


        Nie atakuję i dyskredytuję Ciebie, tylko Twoje poglądy. Pisałam też o współczuciu, jeśli zgodne z nimi życie jest Twoim udziałem.


        >
        postaw sie w roli papuki,


        Czyż rzeczywiście nie rozumiesz, że poglądy i przekonania determinują nasz styl życia? Moja mama nie żyje. Długi czas mieszkała z nami teściowa. Po porodzie to Ona była na każde moje zawołanie, potem ja na Jej. Naszego życia to nie zniszczyło tylko ubogaciło. Ale Ty pewnie nie rozumiesz o czym piszę.


        bedzie wiec
        > na kazde zawolanie mamy. ale bedzie to kolidowac z jej praca. z jej zyciem
        > osobistym, z jej hobby, pasją, rozwojem.


        Jej istnienie na pewno kolidowało z życiem osobistym matki, pracą zawodową, potrzebami finansowymi. A jednak była...na każde zawołanie. Więc czy to rzeczywiście takie trudne, być "na zawołanie" najbliższych? Swoje hobby, pasje, są ważniejsze niż matka?! Uważam, że nie. Na wszystkie bym napluła i zdeptała, gdyby to mogło moją matkę przywrócić do życia! A rozwój dorosłej "papuki" to niby w jakim kierunku ma iść, w kierunku "swojego"? Swojego sobkostwa?!


        zaraz matka zażąda, zeby sie
        > wyprowadzila od chlopaka. ona to zrobi. czy matka jednak bedzie uszczesliwoina?
        > raczej bedzie gderac i dalej wzbudzac poczucie winy, wypominac, szukac powodow
        > do niezadowolenia, moze nawet krytykowac za to, ze corka zostanie stara panna


        Dość www. Jesteś tak zafascynowana własnymi poglądami, że sprowadzasz dyskusję do absurdu. Czemu przewidujesz tak pesymistyczny scenariusz? Skąd wiesz, że się sprawdzi, na jakiej podstawie, swoich jednostkowych doświadczeń?

        >
        > nie stworzy prawdziwej wiezi.


        Tia, bez obecności matki stworzy ją na pewno :))).


        bedzie samotna.


        Może i będzie, gdy mąż po 15-tu latach małżeństwa pogna do młodszej baby. Na to niestety wpływu miała nie będzie tak, jak każda z nas, choćby uciekła od kontaktu z matką na 5tys.km. odległości.


        urodzi dzicko - i to dziecko
        > stanie sie promieniem w beznadziejnym zyciu. jedyna istota, ktora moge
        > bezpiecznie kochac, ktora nie wyrzadzi mi krzywdy,


        Oj www.oo, jeśli łyknie Twoją "piękną" metaforę, nawet nie pierdnie w kierunku matki gdy dorośnie. Bez poczucia winy poleci pławić się w "swoim" szczęściu, wyzuty z uczuć wyższych, pozbawiony poczucia winy, nie nauczony współżycia w rodzinie sobek. Nie wiem, czy "papuka" wychowa takie dziecko. Jeśli uwierzy w brednie, które tutaj serwujesz, to na pewno.


        dam jej korzenie, dam. takie silne, zeby oplotly to
        > dziecko tak, zeby nie mogla sie ode mnie uwolnic. po co mu skrzydla.


        Korzenie, skrzydła...Cóż, jeśli już chcesz przywoływać biologiczne metafory, to dąb z silnymi korzeniami trwa 150 lat, silny, odporny na mrozy i wichry, które skrzydła słabemu ptakowi połamią i strącą w przepaść.


        .znajomych przeciez od
        > dawna nie ma - stracila ich, jak zaczela jezdzic do mamy


        No i jednak upiór Susan Forward na dobre w Tobie zagościł. Jakie wspaniałe, szczęśliwe, godne zazdrości życie "papuka" wieść by mogła, gdyby ta mama już w tej chwili zdechła. Ile by kłopotów córce oszczędziła. Na nic przecież nie jest teraz potrzebna, skoro "gość" się wyprowadza i na chłopaku pasożytować zacznie, bo do pasożytnictwa przywykł w "gościnie" u rodziców :).



        i historia bedzie siie krecic w kolko. i w kolko. i w kolko...


        Historia? Raczej głupia, bezmyślna brednia, stworzona przez niewdzięcznego, uczuciowo i moralnie niedorozwiniętego psychopatę. Nie mówię o Tobie www. Tobie życzę więcej dystansu do szkodliwych teorii.
        • papuka Re: osobia widzaca wszedzie spisek 16.11.08, 10:02
          Wiesz co moze lepiej przestań się wypowiadać w temacie o którym nie masz
          pojęcia. Ja nie mam zamiaru być niczyim popychadłem. JA chcę być dla mamy córką,
          przyjaciółką z własnej nieprzymuszonej woli. A jej gderanie tylko mnie od niej
          oddala, ale skąd ty możesz wiedzieć co to oznacza? Mam podporządkować swoje
          życie jej osobie? Wybacz, ale nie uważam tego za słuszne. Jak mam układać swoje
          życie, pracować skoro matka uważa że cały świat ma padać przed nią na kolana?
          jakieś 2 tygodnie temu rozmawiałam z mamą o świętach. Powiedziałam jej że w 2
          dzień świąt (piątek) pojedziemy z narzeczonym do jego rodziny. 2 dni temu
          rozmawiając z tatą dowiedziałam się że mamie jest bardzo przykro że chcę
          wyjechać na CAŁE święta!!! No sorry, ale ja mówiłam o 2 dniu świąt wieczorem!
          Uważasz ze tak zachowuje się matka? Przekręca fakty tak aby wyszło to przeciwko
          niej? Mówienie że mieszkam w Piasecznie tylko dlatego żeby ona nie mogła nas
          odwiedzać? Bo wg jej opinii to jest zbyt daleko? Poglądy www00 są wg bardzo
          trafne jeśli chodzi o moją konkretną sytuację. Po moim pierwszym raczej
          zdawkowym poście bardzo dokładnie opisał moją mamę. Tak więc jest w tym sporo
          prawdy.
          • leda16 Re: osobia widzaca wszedzie spisek 17.11.08, 07:16
            Nie do Ciebie należy ocena na jakich zagadnieniach się znam, a na jakich nie. Ty np. nie masz pojęcia o polskiej gramatyce, bo nie pisze się "w temacie", tylko "na temat". Powiedzonkiem "w tym temacie" i innymi, kompromitował się Wielki Elektryk, bez żenady dając popis swojego prostactwa, tupetu i niechlujstwa językowego. Je jednak nie powiem, żebyś się przestała wypowiadać, bo kompromitujesz tylko siebie, nikogo więcej. Odnośnie Twojej matki, raczej skoncentruj się nad tym, czego Ona chce i omów to z Nią, patrząc Jej w oczy zamiast za plecami, z tatą i nie tutaj. Poglądy www. Ci odpowiadają, więc stosuj się do nich. W końcu to Twoja matka. Zaś ja powiedziałam tylko to, co o nich myślę - że są to poglądy moralnego i uczuciowego degenerata.
            • papuka Re: osobia widzaca wszedzie spisek 17.11.08, 08:55
              Nie mów na podstawę jednego głupiego błędu, że nie znam gramatyki. Każdemu może
              zdarzyć się w końcu babol:)Z matką rozmawiałam nie raz nie dwa. Niestety te
              rozmowy niczego nie dały jak grochem o ścianę. W chwili gdy zaczynam coś mówić
              co jej nie pasuje to momentalnie słyszę abym nie krytykowała matki. Niezależnie
              od tego co mówię. Zrozum, że bardzo ciężko jest rozmawiać z kimś kto każde twoje
              zdanie odwraca przeciwko sobie. Przekręca notorycznie fakty. Doradź mi w takim
              razie jak mam rozmawiać z nią aby nie było takich sytuacji jak ta ze świętami?
              Rozmawiałam z nią wtedy całkiem długo, prostymi słowami. Nawet razem patrzyłyśmy
              na kalendarz jak wypadają święta. Stwierdziła nawet że skoro chcemy jechać w
              piątek to właściwie nie jedziemy na święta. Potem słyszę że wg niej mam zamiar
              wyjechać na całe święta. Takich faktów jest naprawdę dużo. Nie ma żadnego
              poszanowania dla mojego życia. Jak u niej jestem to z ironią mówi że pewnie się
              się śpieszę, tylko właściwie do czego... Dlaczego nie może zrozumieć, że też
              prowadzę dom, też mam obowiązki. Z Twoich wypowiedzi wynika, że powinnam cały
              swój wolny czas poświęcić tylko jej, niezależnie od swoich zajęć, zmęczenia,
              problemów.
              • teklana Re: osobia widzaca wszedzie spisek 17.11.08, 10:31
                Twoja matka jest batrdzo samotna i zagubiona w tej samotności
                kobieta.Prawda niewatpliwie jest to ,że sama sobie taki los
                zgotowała.Znam rózne mamy,które doskonalesobie radzą,mają
                znajomych,miłe sasiadki i nie trują dzieciom włąsnym tylko się
                bezgranicznie cieszą na każdą wizytę.;-)Poza samotnością,Twoja
                mamuśka jeszcze się nie pogodziłą z tym ,że jej maleńka córunia już
                jest dorosła kobietą,stąd chyba też nieposzanowanie Twojego
                prywatnego życia.Poczucie winy wzbudza by trwało nieustanne
                zainteresowanie jest żałosną osobą-bo przyznaj ,że jest to
                żałosne.Odnosi tym odwrotny skutek-MOŻE JEJ TO POWIEDZ?Pogniewa się
                zapewne,ale to ona ma problem z sobą a nie Ty.Jak się pogniewa to
                się i odgniewa ;-)
              • leda16 Re: osobia widzaca wszedzie spisek 18.11.08, 06:55
                Doradź mi w takim
                razie jak mam rozmawiać z nią aby nie było takich sytuacji jak ta ze świętami?


                To obojętne JAK będziesz z Nią rozmawiała, bo pod wpływem tych rozmów mama nie zmieni ani swoich starych nawyków ani oczekiwań wobec Ciebie. Żeby zaś kompetentnie coś doradzić, musiałabym mieć mnóstwo informacji o Waszych wieloletnich wzajemnych relacjach, na co brak miejsca na Forum. Wiem jedno, że postępując w myśl stwierdzeń www.00 możesz tylko wykopać między Wami głęboką przepaść. Więc chyba nie tędy wiedzie droga do Waszej wzajemnej przyjaźni? Być może mama ma tzw. humory pod wpływem zmian starczych w mózgu, a ponieważ mózg niestety się nie regeneruje, może być tylko gorzej. Ale poczynię bardziej optymistyczne założenie: każdy człowiek ma potrzebę opieki, zainteresowania, akceptacji, wsparcia i miłości. Twoja mama też, bo należą one do podstawowych ludzkich potrzeb psychicznych. Więc może trochę więcej dyplomacji Jej okażesz, a o swoich planach będziesz informować z dnia na dzień a nie dużo wcześniej, skoro w miarę upływu czasu mama zmienia swoją akceptację dla Waszych projektów w niechęć. W końcu do Świąt jest jeszcze ponad miesiąc. Skoro z tym facetem wiążesz swoją przyszłość, nie od rzeczy byłoby, żeby On zaprosił Twoich rodziców do siebie w ten drugi dzień Świąt. Już sam fakt mieszkania bez ślubu może być dla Twoich wychowanych w innej tradycji rodziców dużym dyskomfortem i przyczyną niepokoju (na poziomie podświadomości), który manifestuje się w ciągłych utarczkach o drobiazgi. W końcu od Ciebie jako osoby młodej, nowoczesnej, elastycznej w myśleniu, można oczekiwać większego zrozumienia sytuacji niż od starych, konserwatywnych wapniaków ;).
                • papuka Re: osobia widzaca wszedzie spisek 18.11.08, 08:58
                  Z tym zaproszeniem to nie tak łatwo ;) Rodzina narzeczonego mieszka w Suwałkach.
                  do tego dochodzi podejście mojej matki że to rodzina chłopaka powinna zabiegać o
                  względy ;)
                  • leda16 Re: osobia widzaca wszedzie spisek 18.11.08, 17:54
                    do tego dochodzi podejście mojej matki że to rodzina chłopaka powinna zabiegać
                    > o
                    > względy ;)


                    I tutaj ma rację. W polskiej obyczajowości to chłopak zawsze swatów do dziewczyny przysyłał, a we dworach szlacheckich często sam pan-ojciec o rękę białogłowy razem z synem prosili ;). Do dnia dzisiejszego na pierwsze chociaż spotkanie mężczyźnie z dwoma bukietami kwiatów iść wypada - okazalszy przyszłej teściowej wręczyć. Oczywiście teraz nie ma tej dosłowności, ale Boże Narodzenie to Święta na wskroś rodzinne.
                    Myślałam, że blisko skoroś pisała, że to na pół dnia tylko wizyta. W końcu wspólne Święta zrobić wypada i jest mnóstwo czasu, żeby do wszystko dokładnie obgadać. Zaproponuj mamie, powiedz, że pomożesz Jej przygotować. A może oboje w Piasecznie zrobicie? Czyżby rodziców narzeczonego nie interesowało, z jakiego domu przyszła panna młoda pochodzi?
                    • papuka Re: osobia widzaca wszedzie spisek 19.11.08, 09:17
                      Tak jak już napisałam rodzina narzeczonego mieszka w Suwałkach. Może
                      zrobilibyśmy święta u siebie, ale mamy mieszkanie prawie nie urządzone. Proszę
                      mi tylko nie wmawiać, że w ten sposób szukam wymówki, ale biorąc pod uwagę że
                      mamy 2 pokoje w których jedynym stołem jest niewielki blat kuchenny i 2 krzesła
                      do tego to byłoby co najmniej trudno zaprosić 5 osób. Rodzina narzeczonego to
                      jego matka, brat i bratanek u mnie tylko rodzice. Nie jest też łatwo
                      zorganizować spotkanie z rodziną która mieszka bądź co bądź jednak daleko. Moja
                      mama ma niestety wielki problem ze zrozumieniem że moja przyszła teściowa
                      pracuje, szwagier też dlatego maja utrudniony przyjazd do Warszawy. Rozumiem ze
                      mam ma czasem żal gdy mówię jej że brat narzeczonego był u nas, ale te wizyty
                      trwają dosłownie pół godziny godzinę. Szwagier jest zawodowym kierowcą i czasem
                      wpada do nas po trasie. Tłumaczę mamie, ze on nie ma czasu na żadne dłuższe
                      goszczenie w Warszawie bo jest tylko przejazdem a do nas wpada na kawę i obmyć
                      się. Niestety ona tego nie może pojąć i uważa że on jej unika...
    • elielieli Szkodliwosc teorii 16.11.08, 12:12
      Z rozrzewnieniem i tkliwoscia czytam artykuly podane przez
      www00.Znam tez Alice Miller i uwazam ze jej teorie sa piekne i na
      prawde duzo moga zmienic w nastawieniu neo-mam do
      malenstw.Natomiast co dobrego moga zrobic dla doroslej osoby-tego
      na prawde nie wiem. Stalo by sie wielka plaga swiatowa gdyby nagle
      wiekszosc doroslego spoleczenstwa zaczela szukac przyczyn ich
      obecnych problemow w zdarzeniach dot. pierwszego okresu istnienia,
      tuz po porodzie.A to dlatego, ze te problemy znalazl by kazdy,
      doslownie kazdy. Czy maja one wplyw na psychike doroslego
      czlowieka? Napewno maja, sek w tym ze nawet J.Bradshaw nie podaje
      logicznych wskazowek co do terapii, ktora moglaby
      skutecznie "leczyc" dolegliwosci spowodowane takimi czynnikami
      jak:brak kontaktu cielesnego, poczucia bliskosci.Dotykanie samego
      siebie i wmawianie sobie ze jest sie noworodkiem, ktorego bierze
      sie pod opieke to sylopsizm. Nasz mozg bardzo dobrze potrafi
      odroznic bodzce wyplywajace z nas i z otoczenia
      zewnetrznego.Istnieja terapie ktore przewiduja kontakt cielesny z
      terapeuta, ale o nich jakos sie nigdy nie wspomina. Kazda
      psychoterapia powinna wykazac zaleznosci pomiedy teoria i praktyka
      oraz wplywy jednej na druga. W przypadku Bradshaw, praktyka
      zaprzecza teorii.
      "Noworodek nie myśli jak człowiek dorosły; jeśli nie czuje Twojego
      dotyku, ciepła, zapachu, równie dobrze mógłbyś (mogłabyś) być na
      Marsie - po prostu NIE MA CIEBIE". No wlasnie:*noworodek* ale nie
      dorosly czlowiek. Gdyby nasza autorka przezyla okres deprwywacji
      emocjonalnej i braku kontaktu cielesnego z matka, albo by umarla
      albo zapadlaby w bardzo ciezka chorobe albo nie przezylaby w sposob
      optymalny dalszych faz rozwoju psychofizycznego.
Pełna wersja