Dodaj do ulubionych

moja mama niecierpi mojego narzeczonego

05.12.08, 22:39
Czy mozecie mi cos poradzic odnosnie ponizszej sytuacje?
Przechodziłyscie cos podobnego?
Moja mama niecierpi mojego narzeczonego, bo jest rozwiedziony (rok
trwało malzenstwo studenckie, bez dzieci, byla zona ma swoja
rodzine, zero kontaktu), nie chodzi do kosciola, nie zarabia duzo
(wlasnie rozkreca firme i wiadomo, ze poczatki sa ciezkie),
twierdzi, ze ejst leniem i obibokiem, a nie jest. stersuje sie, duzo
pracuje jednak efektow jeszcze nie widac, bo za krotko firma dziala.
Branza finansowa, wiec mam mi mowi, ze na pewno nic z tego nie
wyjdzie, bo kryzys jest i dlugo bedzie jeszcze. Ona twierdzi, ze ona
na niego tyrala, bo on wyjanmuje swoje mieszkanie i bierze pieniadze
za wynajme i mieszka u mnie. On placi wszystkie rachunki. A
utrzymanie domu na pol dzilimy. mi mieszkanie kupili rodzice, wiec
moja mam twierdzi, z eon powinien dawac mi polowe kasy za wynajem.
Ona analizuje kazde jego zdanie i obraca tak, zeby doczepic sie do
czegos. Dzis powiedziala mi, ze ejst dla niej zerem i nie chce go w
Świeta widziec (dwa poprzednie lata byl u nas na Świeta). Ja mam 30
lat i wiem, ze w wielu kwestiach ona nie ma racji, jednak mam dosc
chorej atmosfere i jej gadania non stop. A moj narzeczony jst dla
mnie dobry, dba o mmnie, pomaga mi, moge na niego zawsze liczyc,
nigdy na nim nie zawiodlam sie. nie estem glupia siksa, ktora patrzy
przez rozowe okulary, tylko obiektywnie i rozsadnie patrze. Juz
jestem zmeczona tym wszystkim...nie mam komfortu psychicznego i
spokoju..
Obserwuj wątek
    • dekadencja1 Re: moja mama niecierpi mojego narzeczonego 05.12.08, 22:53
      A ile Ty marysieńko wiosenek sobie liczysz ? Pytam bom się nieco
      pogubiła w tej materii czytając Twój post
      • marysienka78 Re: moja mama niecierpi mojego narzeczonego 05.12.08, 23:04
        30
        Chcesz mi napisac, ze mam tyle lat, a przejmuje sie tym, co mam mowi
        i powinnam zyc jak jak chce, zebym byla szczesliwa?
        Zdaje sobie z tego sprawe, ale ta cala sytacja juz mnie tak
        wykancza, licze sie z jej zdaniem i tak bardzo chcialabym, żeby bylo
        dobrze.
        • malakas Re: moja mama niecierpi mojego narzeczonego 05.12.08, 23:15
          "(dwa poprzednie lata byl u nas na Świeta)"

          Co to znaczy "u nas"? To w ile osób w końcu mieszkacie w tym Twoim
          mieszkaniu?
          • marysienka78 Re: moja mama niecierpi mojego narzeczonego 05.12.08, 23:16
            2, ja i moj narzeczony
            • malakas Re: moja mama niecierpi mojego narzeczonego 05.12.08, 23:37
              To jak narzeczony mógł być u Was czyli u Ciebie i Twojego
              narzeczonego? :-)
              Przemysl sobie to gdzie jest aktualnie Twoje "u nas".
              Odnośnie obaw matki to myślę tak jak Sz. K. Leda. Tyle, że Ty nie
              musisz tego słuchać. Nawet dosłownie.
              • marysienka78 Re: moja mama niecierpi mojego narzeczonego 05.12.08, 23:46
                napisał 'dwa poprzednie lata byl u nas na świeta' poniewaz wtedy
                jeszcze mieszkalam z rodzicami. stad to 'u nas'. Od ponad roku
                mieszkamy razem ja i moj narzeczony.
        • dekadencja1 Re: moja mama niecierpi mojego narzeczonego 05.12.08, 23:15
          marysienka78 napisała:

          > 30
          > Chcesz mi napisac, ze mam tyle lat, a przejmuje sie tym, co mam
          mowi
          > i powinnam zyc jak jak chce, zebym byla szczesliwa?
          > Zdaje sobie z tego sprawe, ale ta cala sytacja juz mnie tak
          > wykancza, licze sie z jej zdaniem i tak bardzo chcialabym, żeby
          bylo
          > dobrze.
          Odpowiem Ci tak: idę taraz zadbać o swoje szczeście i w związku z
          tym idę do łóżka. I myśl sobie o tym co chcesz i gadaj sobie co
          chcesz. Ja teraz zajmę się tym czego ja chce dla siebie. No to pa
          • marysienka78 Re: moja mama niecierpi mojego narzeczonego 05.12.08, 23:19
            Liczyłam na jakas porade, bo moze ktos cos podobnego przechodzil i
            moglby cos mi zasugerowac, aby polepszyc sytuacje.
            Nic nie powiem na to, co napisalas, idx spac w koncu poxno jest
            juz. Normalna rzecz, ludzie watki pisza i sa dla nich wazne, a inni
            przeczytaja, odpisza badź nie i tyle.
    • leda16 Re: moja mama niecierpi mojego narzeczonego 05.12.08, 23:31
      marysienka78 napisała:

      >
      > Moja mama niecierpi mojego narzeczonego, bo jest rozwiedziony (rok
      > trwało malzenstwo studenckie, bez dzieci,


      Mnie by się też nie podobał narzeczony, który by zaledwie rok wytrwał w stanie małżeńskim. Bałabym się, że jeśli nawet z moją córką wytrwa 3 lata, to i tak nie wiele zważywsz, że wtedy półsierotą może zrobić już mojego dwuletniego wnuka. Stały w uczuciach nie jest, myśleć perspektywicznie nie potrafi i do kota za bardzo podobny. Kota, który jedną dziurą nuży się szybko.


      nie chodzi do kosciola,


      Miałabym też obawy, że jak piekła się nie boi, Boga się nie boi, to łez mojej porzuconej córki i wnuka też się nie zlęknie, zrobi tak, jak jemu wygodnie.

      nie zarabia duzo
      > (wlasnie rozkreca firme i wiadomo, ze poczatki sa ciezkie),
      > duzo
      > pracuje jednak efektow jeszcze nie widac, bo za krotko firma dziala.
      > Branza finansowa,


      A co konkretnie, lichwa, kasy szybkich pożyczek, poręczanie kredytów? Jaki ma zawód, wykształcenie, co w tej firmie poza szefowaniem robi?




      Ona twierdzi, ze ona
      > na niego tyrala, bo on wyjanmuje swoje mieszkanie i bierze pieniadze
      > za wynajme i mieszka u mnie.


      Ups, czyli mieszkanie kupione Ci przez rodziców, traktuje jako darmową metę, bardziej komfortową niż mieszkanie pod mostem a na swoim zarabia? Mojej córce poradziłabym, żeby wypróbowała trwałość jego uczuć przenosząc się do jego mieszkania i wynajmując swoje. Niech ona też się ograniczy do płacenia mediów. Jak wytrwa w takim układzie 2 lata, mozesz myśleć o małżeństwie o ile on się nie rozmyśli zbyt szybko.


      mi mieszkanie kupili rodzice, wiec
      > moja mam twierdzi, z eon powinien dawac mi polowe kasy za wynajem.


      I ma rację. Dopóki nie zacznie Ci oddawać całej kasy, po ślubie.



      > Dzis powiedziala mi, ze ejst dla niej zerem i nie chce go w
      > Świeta widziec (dwa poprzednie lata byl u nas na Świeta).


      No to wypadałoby, żeby na trzecie Święta raczył Was zaprosić do swoich rodziców. Czyżby nie chcieli przynajmniej raz na 3 lata ugościć przyszłej synowej i teściów własnego syna?!

      Juz
      > jestem zmeczona tym wszystkim...


      Twoi rodzice pewnie też, widząc, jak Cię wykorzystuje.
      • marysienka78 Re: moja mama niecierpi mojego narzeczonego 05.12.08, 23:44
        leda16 napisała:

        > marysienka78 napisała:
        >
        > >
        > > Moja mama niecierpi mojego narzeczonego, bo jest rozwiedziony
        (rok
        > > trwało malzenstwo studenckie, bez dzieci,
        >
        >
        > Mnie by się też nie podobał narzeczony, który by zaledwie rok
        wytrwał w stanie
        > małżeńskim. Bałabym się, że jeśli nawet z moją córką wytrwa 3
        lata, to i tak ni
        > e wiele zważywsz, że wtedy półsierotą może zrobić już mojego
        dwuletniego wnuka.
        > Stały w uczuciach nie jest, myśleć perspektywicznie nie potrafi i
        do kota za b
        > ardzo podobny. Kota, który jedną dziurą nuży się szybko.
        >

        Jego byla żona poznala kogos innego w trakcie ich małzeństwa i
        jeszcze przed oficjalnym rozwodem do innego wyprowadzila się.

        >
        > nie chodzi do kosciola,
        >
        >
        > Miałabym też obawy, że jak piekła się nie boi, Boga się nie boi,
        to łez mojej p
        > orzuconej córki i wnuka też się nie zlęknie, zrobi tak, jak jemu
        wygodnie.

        Znam takich wierzących klęczacych przy balaskach i do komunii co
        tydzien, a zycie pokazuje jak podli potrafia być.
        >
        > nie zarabia duzo
        > > (wlasnie rozkreca firme i wiadomo, ze poczatki sa ciezkie),
        > > duzo
        > > pracuje jednak efektow jeszcze nie widac, bo za krotko firma
        dziala.
        > > Branza finansowa,
        >
        >
        > A co konkretnie, lichwa, kasy szybkich pożyczek, poręczanie
        kredytów? Jaki ma
        > zawód, wykształcenie, co w tej firmie poza szefowaniem robi?
        >
        > Nie siedzi 8h z zalozonmi rekoma.. Tylko pracuje!
        >
        >
        > Ona twierdzi, ze ona
        > > na niego tyrala, bo on wyjanmuje swoje mieszkanie i bierze
        pieniadze
        > > za wynajme i mieszka u mnie.
        >
        >
        > Ups, czyli mieszkanie kupione Ci przez rodziców, traktuje jako
        darmową metę, ba
        > rdziej komfortową niż mieszkanie pod mostem a na swoim zarabia?
        Mojej córce po
        > radziłabym, żeby wypróbowała trwałość jego uczuć przenosząc się do
        jego mieszka
        > nia i wynajmując swoje. Niech ona też się ograniczy do płacenia
        mediów. Jak wyt
        > rwa w takim układzie 2 lata, mozesz myśleć o małżeństwie o ile on
        się nie rozmy
        > śli zbyt szybko.
        >
        > On chciał, żebysmy zamieszkali u niego, ale ja nie chciałam od
        siebie wyprowadzac sie, bo było mi szkoda wynajmowac komus obcemu
        moje nowe mieszkanie, ktorym jeszcze nie nacieszylam się. Placi nie
        tylko za media, tylko wszystki oplaty (czynsz, inetrnet, prad,
        kablowka etc). Mnie oplaty w ogole nie interesuja i taki uklad jest
        ok wg mnie.

        > mi mieszkanie kupili rodzice, wiec
        > > moja mam twierdzi, z eon powinien dawac mi polowe kasy za
        wynajem.
        >
        >
        > I ma rację. Dopóki nie zacznie Ci oddawać całej kasy, po ślubie.
        >
        > To facet po slubie powinien oddawac cala kase żonie? Mnie uklad
        partnersk interesuje.
        >
        > > Dzis powiedziala mi, ze ejst dla niej zerem i nie chce go w
        > > Świeta widziec (dwa poprzednie lata byl u nas na Świeta).
        >
        >
        > No to wypadałoby, żeby na trzecie Święta raczył Was zaprosić do
        swoich rodziców
        > . Czyżby nie chcieli przynajmniej raz na 3 lata ugościć przyszłej
        synowej i teś
        > ciów własnego syna?!

        Zapraszał.. ale moja mama powiedzial, ze nie ma ochoty poznawac jego
        rodzicow. Chciałam zrobic wspolne spotkanie, ale ona nie chce... On
        zaprasza zawsze, nie tylko na świeta. A ona robi pretensjenawet
        wtedy, kiedy do jego rodziciw na weeknd pojade, czy 1 dzien.
        >
        > Juz
        > > jestem zmeczona tym wszystkim...
        >
        >
        > Twoi rodzice pewnie też, widząc, jak Cię wykorzystuje.

        Ja nie widze, zeby mnie wykorzystywał, nasi znajomi, ktoryz patrza z
        boku na wszystko tez tego nie widza.
        • lila122 Re: moja mama niecierpi mojego narzeczonego 06.12.08, 00:18
          Ona sie boi o Ciebie i tyle.Z tego co piszesz to on nie wydaje sie zlym
          facetem.Jednak z kazdej strony jest atakowany przez mame i ona nie daje mu
          spokoju.Nawet jak zrobi kiedys kariere to i tak nie bedzie mu pasowalo jak
          ,np.wychowuje dzieci,jak je zywi,ubiera...
          Jest juz tak na tym swiecie,ze czasami jak komus przyczepimy etykietke to tak
          juz zostanie...niestety.
          • sisetka26 Re: moja mama niecierpi mojego narzeczonego 06.12.08, 07:37
            jestes dorosłą babką i musisz sobie zdać sprawe z tego że rodzice owszem są, są
            ważni, ale są też pewne granice
            rodzice mogą się martwić, mogą z Tobą o tym rozmawiać, ale to co robi Twoja mama
            to juz wchodzenie z butami, stawianie pod ścianą, co znaczy ze nie chce widziec
            go na święta? gdyby moja mama powiedziała mi cos takiego odczytałabym ze nie
            chce widzieć również mnie, skoro nie jest dla niej jasne ze osobą z którą przede
            wszystkim chce spędzić swieta jest osoba z którą staram sie tworzyć związek i
            założyć swoją rodzine...
            i nawet jesli sie martwi to powinna uszanować Twój wybór
            matka mojego narzeczonego nie uszanowała, z zazdrości o mnie i po 2 latach
            szarpania zdecydował się nie utrzymywać z nią kontaktów bo stała się toksyczna
            nie tylko dla naszego związku, ale dla niego samego i dla wszystkich w swoim
            otoczeniu
            piszesz ze masz 30 lat, weź sie w garść i jesli chcesz tworzyc zwiazek, jesli
            kogoś kochasz to to powinno byc dla Ciebie numerem 1
            a czy Twoja mama to uszanuje czy nie to tylko jej problem bo takim zachowaniem
            moze stracic córke
        • leda16 Re: moja mama niecierpi mojego narzeczonego 06.12.08, 14:11
          marysienka78 napisała:
          > Jego byla żona poznala kogos innego w trakcie ich małzeństwa i
          > jeszcze przed oficjalnym rozwodem do innego wyprowadzila się.


          Super! To pewnie rozwód z jej winy i w razie pogorszenia sie sytuacju finansowej b. małżonki alimentów jej płacić nie będzie musiał. A tak z ciekawości poznawczej - to Jej wersja czy jego?
          >

          > Znam takich wierzących klęczacych przy balaskach i do komunii co
          > tydzien, a zycie pokazuje jak podli potrafia być.


          To prawda. Ale z dwojga złego, u ateisty większe prawdopodobieństwo podłości, bo po co miałby się przejmować normami moralnymi, które mają źródło w religii?
          > >



          > > Nie siedzi 8h z zalozonmi rekoma.. Tylko pracuje!


          Nie odpowiedziałaś na moje pytanie, więc je powtarzam -A co konkretnie, lichwa, kasy szybkich pożyczek, poręczanie
          > kredytów? Jaki ma
          > > zawód, wykształcenie, co w tej firmie poza szefowaniem robi?





          Placi nie
          > tylko za media, tylko wszystki oplaty (czynsz, inetrnet, prad,
          > kablowka etc). Mnie oplaty w ogole nie interesuja i taki uklad jest
          > ok wg mnie.


          Też tak myślę.
          >


          > > To facet po slubie powinien oddawac cala kase żonie? Mnie uklad
          > partnersk interesuje.



          Mnie nie. Partnerów mam w pracy, w domu męża i ojca moich dzieci. Konto mamy wspólne z jednym pinem.


          >
          > Zapraszał.. ale moja mama powiedzial, ze nie ma ochoty poznawac jego
          > rodzicow.

          Rzeczywiście, przykre. Na jego miejscu wypięłabym tyłek, uniosła sie honorem i pojechałabym na świeta do swoich rodziców.



          > Ja nie widze, zeby mnie wykorzystywał, nasi znajomi, ktoryz patrza z
          > boku na wszystko tez tego nie widza.


          Skoro gospodarstwo jest wspólne to obiektywnie patrząc rzeczywiście masz rację. Ale wobec tego skad ta niechęć Twojej rodzicielki? Może przeprowadź zdecydowaną rozmowę w stylu - mamo, to przyszły ojciec twoich wnuków, chciałabym, żeby wasze stosunki były takie, jak w normalnej rodzinie, itp...
    • moon_witch Pytanie ile masz lat? 06.12.08, 16:55
      ma swoj sens, gdyby pisała to wszystko dziewczynka 21 letnia to
      zrozumiałe ale pisze to kobieta 30 letnia, która pod nosem ma
      toksyczną matke i tego nie widzi! To już tragedia. To nie jest
      życie twojej matki, a twoje.
      W ogóle zadaj sobie pytanie kim jest twoja matka, jakim jest
      człowiekiem. Pewnie mężczyzn traktuje jak cytrynkę, którą wyciska
      pomiędzy pośladami. Kopnij w ten poślad twoją mamusię i uwolnij
      się emocjonalnie od toksycznej baby. W końcu to twoje życie, a nie
      matki.osoby, które emocjonalnie nie uwolniły sie od swoich matek
      często budują nieszczęsliwe zwiazki. Więc wyciągnij wnioski z tego
      co widzisz i zacznij być samodzielna emocjonalnie.
      • leda16 Re: Pytanie ile masz lat? 06.12.08, 19:19
        moon_witch napisała:

        > pisze to kobieta 30 letnia, która pod nosem ma
        > toksyczną matke i tego nie widzi! To już tragedia. To nie jest
        > życie twojej matki, a twoje.


        To jest życie rodzinne.


        > Pewnie mężczyzn traktuje jak cytrynkę, którą wyciska
        > pomiędzy pośladami. Kopnij w ten poślad twoją mamusię i uwolnij
        > się emocjonalnie od toksycznej baby.


        Pewnie, "toksyczna baba" dała życie, wypieściła, wykarmiła, kupiła mieszkanie za 100 tys. którym córuś nacieszyć się nie może i prawdopodobnie z "toksycznej baby" nic się już nie da wycisnąć, więc kopa w zadek i niech spada 3 metry pod ziemię. Drugie mieszkanie do wynajęcia przyda się jak znalazł. Ze "związanego" kochanka więcej wyciśnie ;).



    • ona_37 Re: moja mama niecierpi mojego narzeczonego 06.12.08, 20:49
      Olej to co mówi,postaw sprawę jasno,że to Ty układasz sobie życie z nim a nie
      ona.Mama ma coś z przeszłości,że tak krytykuje,zapewne jest materialistką,takie
      odnoszę wrażenie.I na pewno krytykowała by kolejnych Twoich partnerów ,uwolnij
      się od niej psychicznie, bo zmarnujesz sobie życie,dobrze ze mieszkacie tylko
      razem,a nie z nią.
    • psychoguru 30-letnie bejbi 07.12.08, 10:04
      marysienka78 napisała:

      >Ja mam 30 lat...

      Pytanie zasadnicze to czy brak usamodzielnienia nie wynika tylko ze
      strony mamy ale czy 30-letnie bejbi nie jest od niej psychicznie
      zalezne, plotkuje, zwierza sie i szuka rad u mamy. Czyli nie jest
      to tylko sprawa "toksycznej mamy" tylko toksyczna relacja w ktorej
      bejbi ma co najmniej 50% udzialu i jest mocno uzaleznione. No bo
      przeciez sprawa jest prosta: normalny 30-letni czlowiek potrafi sie
      wreszcie usamodzielnic i zyc swoim zyciem jesli mieszka oddzielnie.
      Oznacza to miedzy innymi regulowanie ilosci i rodzaju kontaktow z
      innymi ludzmi. Tu jest sytuacja w ktorej mama otrzymuje mase
      informacji na temat zwiazku i wyglada na to ze coreczka jest z nia
      w blizszym kontakcie niz z partnerem. A jest oczywiste ze na pewno
      mozna zwiekszyc dystans do mamy jesli NIE jest sie uzaleznionym,
      mozna ograniczyc ilosc informacji o swoim zwiazku doplywajacej do
      mamy. A nawet poinformowac o tym ze wreszcie przestalo sie byc
      bejbi i kategorycznie zazadac calkowitej zmiany relacji przez
      oparcie ich na poszanowaniu autonomii na zasadzie "zero uwag albo
      zero kontaktow". Nie ma tez np. zadnego obowiazku czy przymusu
      spedzania WSZYSTKICH swiat na lonie mamy, a szczegolnie jesli jest
      w tym jakis szantaz. Przeciwnie, poniewaz dla ludzi nie
      uzaleznionych jest jasne ze partner jest wazniejszy od mamy wiec
      bardzo wskazane jest spedzanie swiat wedlug wlasnego planu jesli sa
      one powodem do psychicznych naciskow.

      Jesli z uzaleznienia sie nie wyjdzie to przyszlosc bedzie
      groteskowo tragiczna: 40-letnie bejbi, 50-letnie bejbi a nawet 60-
      letnie bejbi.

      • leda16 Re: 30-letnie bejbi 08.12.08, 21:51
        psychoguru napisała:

        > Pytanie zasadnicze to czy brak usamodzielnienia nie wynika tylko ze
        > strony mamy ale czy 30-letnie bejbi nie jest od niej psychicznie
        > zalezne, plotkuje, zwierza sie i szuka rad u mamy.


        A u kogóż 30-to letnia kobieta ma szukać rady, ufać i zwierzać się ze swoich problemów jak nie u osoby najbliższej oraz życiowo doświadczonej - swojej matki? Może u psychologa, czyli obcej baby za pieniądze :))). To znaczy, iż wg.Ciebie, psychiczna zależność od kochanka jest ok. a od matki be? Dlaczego? W dodatku ten kochanek dla którego jakaś Forumowiczka proponuje "marysieńce" kopnąć matkę w d..ę, nie dał Jej nawet jednej tysięcznej tego, co dała matka. Ponadto obcy chłop zawsze może zdradzić, w przeciwieństwie do matki, która swojego dziecka nie zdradzi nigdy.


        > normalny 30-letni czlowiek potrafi sie
        > wreszcie usamodzielnic i zyc swoim zyciem jesli mieszka oddzielnie.


        Swoim życiem, a co konkretnie ten slogan znaczy? Na dobrą sprawę Ona niczego swojego jeszcze się nie dorobiła, nawet mieszkania. Wszystko, łącznie z tym horrendalnie drogim prezentem zawdzięcza mamusi, nie kochankowi. Kochanek też korzysta, bo dzięki temu ma zyski z wynajmu. Za to wszystko matka wg. Ciebie nie tylko nie ma prawa oczekiwać wdzięczności, liczenia się z jej zdaniem, krytyki pod adresem przyszłego zięcia, informacji o jego poczynaniach (zauważ, że autorka dała dyla z wątku gdy padło niewinne pytanie, jaką konkretnie pracę w "firmie" wykonuje kochaś),ale ma stulić pysk, bo jak nie, to od dzielnej-samodzielnej powinna otrzymać potężnego kopniaka w zadek.


        Tu jest sytuacja w ktorej mama otrzymuje mase
        > informacji na temat zwiazku


        A dlaczego ma tych informacji nie otrzymywać? Nie jest od gostka uzależniona, zakochana, zaślepiona miłością, to i trzeźwiej na niego patrzy.


        i wyglada na to ze coreczka jest z nia
        > w blizszym kontakcie niz z partnerem.


        I tak powinno być. Z rodziną jest się na ogół w bliższych kontaktach niż z obcymi. Bliskość cielesna nie zawsze implikuje bliskość duchową. Tu jest sytuacja, gdy jedno mieszkanie utrzymują wspólnie, ale dochody z drugiego mieszkania gostek wkłada tylko do własnej kieszeni :).


        A jest oczywiste ze na pewno
        > mozna zwiekszyc dystans do mamy jesli NIE jest sie uzaleznionym,
        > mozna ograniczyc ilosc informacji o swoim zwiazku doplywajacej do
        > mamy.


        Jak się kogoś kocha, to się z reguły jest od ukochanej osoby uzależnionym. Normalny człowiek ma serce pojemne - mieści się tam miłość do rodziców, rodzeństwa, kochanka i własnego dziecka. Dla Ciebie normą są najwyraźniej postawy psychopatyczne i sobkostwo.

        poniewaz dla ludzi nie
        > uzaleznionych jest jasne ze partner jest wazniejszy od mamy


        Nie uzależnionych od rodziców zapewne? Bo uzależnienie od "partnera" nie nazywa się uzależnieniem :). Więc jak się nazywa? Mnie się tutaj nasuwa ankieta mniej popularna niż eksperyment Zimbardo - kogo byś ratowała z tonącego okrętu: swoją matkę, swoje dziecko, swoją przyjaciółkę czy swojego kochanka... ?



        >
        • psychoguru Re: 30-letnie bejbi 09.12.08, 20:27
          leda16 napisała:

          > A u kogóż 30-to letnia kobieta ma szukać rady, ufać i zwierzać
          się ze swoich pr
          > oblemów jak nie u osoby najbliższej oraz życiowo doświadczonej -
          swojej matki?
          > Może u psychologa, czyli obcej baby za pieniądze :))). To
          znaczy, iż wg.Ciebie
          > , psychiczna zależność od kochanka jest ok. a od matki be?
          Dlaczego? W dodatku
          > ten kochanek dla którego jakaś Forumowiczka
          proponuje "marysieńce" kopnąć matkę
          > w d..ę, nie dał Jej nawet jednej tysięcznej tego, co dała matka.
          Ponadto obcy
          > chłop zawsze może zdradzić, w przeciwieństwie do matki, która
          swojego dziecka n
          > ie zdradzi nigdy.

          To co wypisujesz to czysty żen i obciach. Matka bezczelnie usiluje
          sterowac jej zyciem a ta osoba w wieku 30 lat jest toksycznie
          uzalezniona. Pisanie o "obcych" chlopach zdradza powazne problemy.
          Jest przeciez absolutnie oczywiste ze ludzie dojrzali zakladaja
          swoje rodziny i sa one dla nich najwazniejsze. Jest w tym wszystkim
          przykry aspekt finansowy bo ta osoba nie zdolala usamodzielnic sie
          ale nie znaczy to ze jesli matka jej sfinansowala mieszkanie to ma
          jakiekolwiek prawo do wtracania sie co sie dzieje w jej mieszkaniu.
          Nie ma do tego zadnego prawa jak i w ogole prawa do jakiejkolwiek
          ingerencji w jej zycie osobiste. Dlatego jedynym wyjsciem z tej
          sytuacji jest ograniczenie doplywu informacji do matki a jesli to
          nie pomoze to ograniczenie kontaktow. Ta osoba bedzie w stanie to
          zrobic jesli nie jest uzalezniona a jesli nie to powinna skorzystac
          z terapii. Nie ma zadnych faktow swiadczacych ze jest uzalezniona
          od partnera wiec ta strone mozna zostawic w spokoju.
          • leda16 Re: 30-letnie bejbi 14.12.08, 08:12
            psychoguru napisała:
            > To co wypisujesz to czysty żen i obciach. Matka bezczelnie usiluje
            > sterowac jej zyciem a ta osoba w wieku 30 lat jest toksycznie
            > uzalezniona.


            To, że bezmyślnie powtarzasz psychopatyczne frazesy z S.Forward nie znaczy, że masz rację. Koncepcja ta doszczętnie już w Europie skompromitowana, podobnie jak teoria bezstresowego wychowania B.Spocka - jak już wielokrotnie pisałam - promuje egoizm, sobkostwo, moralną degenerację i inspiruje do rozrywania więzi rodzinych. To samo pierdzielił inny psychoterapeuta-psychopata, który teraz odsiaduje wyrok 8 lat wiezienia za molestowanie seksualne powierzonych mu do terapii autystycznych malutkich dzieci. Więc owszem, jest żenada i obciach, ale dla Twoich umiejętności krytycznego myślenia i zdolności poszerzania rzetelnej wiedzy psychologicznej :).


            Pisanie o "obcych" chlopach zdradza powazne problemy.


            Jakie?


            > Jest przeciez absolutnie oczywiste ze ludzie dojrzali zakladaja
            > swoje rodziny i sa one dla nich najwazniejsze.


            Rozumiem - matka, to nie "jej" rodzina :). Kochanek - bo tu nie ma mowy o jakichkolwiek więzach krwi a nawet o małżeństwie - to rodzina :))).


            > ale nie znaczy to ze jesli matka jej sfinansowala mieszkanie to ma
            > jakiekolwiek prawo do wtracania sie co sie dzieje w jej mieszkaniu.


            Owszem, ma i to daleko większe prawo niż Twój szef, który płacąc Ci co miesiąc pensję ma prawo do wtrącania się w to, co robisz w swoim gabinecie.


    • hazzard Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 08.12.08, 15:52
      powiem tak - mam podobną sytuację jak Twoja, z tym, że moja mama nie tyle nie
      cierpi mojego narzeczonego, o ile go wręcz nienawidzi i wygłasza tezy, że
      najchętniej zabiłaby go i całą jego rodzinę, gdyby ich spotkała. Od października
      nie utrzymuję żadnych kontaktów z rodziną, mieszkam z narzeczonym u niego w jego
      mieszkaniu (tu zaraz zapewne leda16 wygłosi kilka znanych mi już tez na temat
      łowienia facetów z mieszkaniem etc, nie musi się wysilać i produkować się, bo
      doskonale znam te wyssane z palca teorie), dokonałam takiego a nie innego wyboru
      i po prostu żyję spokojnie jak człowiek. Też mam 30 lat i zbyt póxno zdałam
      sobie sprawę, że żyję w toksycznym domu, gdzie słyszałam tylko nakazy, zakazy,
      awantury o to, że spotykam się z niepełnosprawnym człowiekiem etc. Ale
      postawiłam sprawę jasno - opuściłam dom i zamieszkałam z tym człowiekiem,
      jesteśmy razem, dajemy sobie radę, chociaż jest mi przykro, że moja rodzina
      emanuje taką wrogością. Do dziś go nie widzieli na oczy, a wyrobili sobie opinię
      pt: złapał sobie opiekunkę, i jest gorszym człowiekiem, bo jest inwalidą. Co
      jakiś czas jesteśmy nękani telefonami z wyzwiskami i pogróżkami. Bo jak inaczej
      można nazwać stwierdzenia pt: jak go spotkam to mu gardło poderżnę albo zrzucę
      ze schodów, wiem, gdzie pracuje i go znajdę i dopadnę etc.

      Wiem, że kwestie rachunków są kłopotliwe, ja też to przerabiam, ale generalnie
      to Wasza sprawa, jak się dogadacie w sprawie rachunków, wydatków etc. Jednak
      uważam, że powinien Twój narzeczony opłacać połowę rachunków skoro mieszka u
      Ciebie oraz partycypować w innych kosztach utrzymania domu. Ustalcie to na
      spokojnie między sobą, a na pewno dojdziecie do porozumienia.

      Powiem jedno - kieruj się własnym szczęściem. Nie jesteś własnością matki.
      Owszem, wychowała cię, dała wykształcenie, kupiła mieszkanie - ale to nie
      oznacza, że ma prawo dyktować Ci, jak masz żyć i z kim układać sobie życie. nie
      masz 16 lat, tylko 30. spędźcie święta u jego rodziny na przykład, skoro Twoja
      mama nie chce widzieć narzeczonego przy swoim stole, a Wy nie chcecie spędzać
      Świąt osobno.

      Powodzenia i pozdrawiam
      • leda16 Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 09.12.08, 17:05
        mieszkam z narzeczonym u niego w jeg
        > o
        > mieszkaniu (tu zaraz zapewne leda16 wygłosi kilka znanych mi już tez na temat
        > łowienia facetów z mieszkaniem


        Bynajmniej. Mogłabym natomiast wygłosić szereg tez na temat niepełnosprawnych oszustów, pobierających rentę fundowaną z naszych podatków ludziom całkowicie niezdolnym do pracy, i jednocześnie dorabiających na czarno, bo tak właśnie opisałaś w innym wątku swojego kochanka. Szykowałaś się też do capnięcia połowy darowanego mu przez jego mamę mieszkania, poprzez nakłonienie go do zrobienie Cię...współwłaścicielką ;). Mogłabym, ale mi się nie chce, gdyż w ostatecznym rozrachunku trafił swój na swego :).
        • hazzard Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 10.12.08, 14:31
          >Bynajmniej. Mogłabym natomiast wygłosić szereg tez na temat niepełnosprawnych
          oszustów, pobierających rentę fundowaną z naszych podatków ludziom całkowicie
          niezdolnym do pracy, i jednocześnie dorabiających na czarno, bo tak właśnie
          opisałaś w innym wątku swojego kochanka. >

          Hehe, a tu akurat Twoja kula źle Ci pokazała - a może wróżba z fusów - wszystko
          jedno. Mój, tu sprostuję - nie kochanek, a narzeczony - nie jest oszustem
          dorabiającym na czarno, a pracuje na pół etatu jako informatyk. Legalnie,
          uczciwie płacąc podatki. Rozumiem, że wg Ciebie rencista II grupy, cierpiący na
          dziecięce porażenie mózgowe nie zasługuje na to, aby otrzymywać rentę ani tym
          bardziej na to, aby mieć możliwość uczciwego dorobienia do całych 400zł renty? A
          może najlepiej takiego "oszusta" umieścić w komorze gazowej, bo przecież szkoda
          utrzymywać ze swoich podatków takiego żerującego na państwie polskim trutnia,
          prawda?



          >Szykowałaś się też do capnięcia połowy darowanego mu przez jego mamę
          mieszkania, poprzez nakłonienie go do zrobienie Cię...współwłaścicielką ;).
          Mogłabym, ale mi się nie chce, gdyż w ostatecznym rozrachunku trafił swój na
          swego :).<

          I kolejny błąd - nie zamierzałam nikogo nakłaniać na uczynienie mnie
          współwłaścicielką mieszkania, chyba niedokładnie czytałaś ten wątek. Ale czego
          spodziewać się po osobie, której jedyną cenną umiejętnością jest opluwanie
          innych nie znając faktów i zianie ogniem nienawiści? Dziwię się, że w tak
          zaawansowanym stadium niechęci do rodzaju ludzkiego w ogóle zaglądasz na tego
          typu forum i się wypowiadasz.
          • leda16 Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 14.12.08, 07:51
            Mój, tu sprostuję - nie kochanek, a narzeczony

            Niech Ci będzie narzeczony ;). Chociaż precyzyjniejsze byłoby niezbyt eleganckie określenie - konkubent, bo pojęcie narzeczeństwa wyklucza wspólne zmieszkanie.


            Rozumiem, że wg Ciebie rencista II grupy, cierpiący na
            > dziecięce porażenie mózgowe nie zasługuje na to, aby otrzymywać rentę ani tym
            > bardziej na to, aby mieć możliwość uczciwego dorobienia do całych 400zł renty?


            Nie tylko wg. mnie ale przede wszystkim wg. obowiązujących przepisów zasiłek ten, (dokładnie 480 zł.) należy się TYLKO ludziom całkowicie niezdolnym do pracy. Skoro on może pracować umysłowo na pół etatu, równie dobrze może pracować na cały etat zwłaszcza, że nie jest przecież inwalidą umysłowym tylko ruchowym i to pewnie w nieznacznym stopniu, skoro chodzi na swoich nogach. Owszem, cegieł na budowie pewnie nie mógłby podawać, ale informatyk to zawód umysłowy. Ten zasiłek z MOPS-u to nie jest też coś na co trzeba "zasługiwać" ani gratyfikacja za niepełnosprawność, tylko pomoc społeczna - z naszych podatków - dla ludzi całkowicie niezdolnych do ŻADNEJ pracy, którzy nie mają wystarczającej ilości składek do renty ZUS-owskiej.


            A
            > może najlepiej takiego "oszusta" umieścić w komorze gazowej, bo przecież szkoda
            > utrzymywać ze swoich podatków takiego żerującego na państwie polskim trutnia,
            > prawda?


            Nie prawda. Złodzieja nie trzeba zagazowywać, tylko po prostu odebrać mu to, co ukradł i uniemożliwić dalszą kradzież. I niestety żadne kalectwo nie usprawiedliwia złodziejstwa.



            Ale czego
            > spodziewać się po osobie, której jedyną cenną umiejętnością jest opluwanie
            > innych nie znając faktów i zianie ogniem nienawiści?


            Nienawiści? Nie pochlebiaj sobie :). To z Twoją empatią coś grubo nie w porzadku, jeżeli wyobrażasz sobie, że ktoś traciłby energię na zionięcie nienawiścią do jakiśch nieznanych mu nicków internetowych obchodzących go tyle, co zeszłoroczny śnieg.
            • hazzard Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 14.12.08, 11:13
              To chyba niezbyt dobrze orientujesz się w przepisach z zakresu świadczeń
              wypłacanych przez ZUS, polecam lekturę
              www.idn.org.pl/sonnszz/zamiast_renty.htm, a szczególnie zapis "Nabycie
              uprawnień do renty z tytułu niezdolności do pracy nie pozbawia osoby
              zainteresowanej prawa do podejmowania pracy zarobkowej odpowiedniej do jej
              możliwości.

              Osiąganie dochodów z pracy zarobkowej przez osoby uprawnione do renty z
              tytułu niezdolności do pracy, zarówno całkowitej jak i częściowej, może jedynie
              powodować zmniejszenie lub zawieszenie wypłaty świadczenia jeżeli kwota zarobku
              przekroczy dopuszczalne limity. W dalszym ciągu obowiązują zasady zawieszania
              lub zmniejszania emerytur i rent w zależności od wysokości dochodów z pracy
              zarobkowej, uregulowane przepisami art. 24 ustawy z dnia 17 października 1991 r.
              o rewaloryzacji emerytur i rent .... , (Dz. U. nr 104, poz. 450 ze zmian.)."
              oraz "W myśl art. 4 ust. 5 Ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz
              zatrudnianiu osób niepełnosprawnych z dn. 27.08.1997 r. (Dz. U. 97.123.776 z
              późn. zm.): "Zaliczenie do znacznego albo umiarkowanego stopnia
              niepełnosprawności osoby, o której mowa w ust. 1 lub 2, nie wyklucza możliwości
              zatrudnienia tej osoby u pracodawcy niezapewniającego warunków pracy chronionej,
              w przypadku uzyskania pozytywnej opinii Państwowej Inspekcji Pracy o
              przystosowaniu przez pracodawcę miejsca pracy do potrzeb osoby niepełnosprawnej".



              Tak więc zanim zaczniesz się wypowiadać na jakiś temat i oskarżać inwalidów o
              kradzież, uważniej poczytaj przepisy;)bo nigdy nie wiadomo, co może spotkać
              Ciebie czy kogoś z Twojej rodziny czy bliskich znajomych (czego oczywiście
              nikomu nie życzę, ale różne wypadki się zdarzają) i co wtedy - jeśli ktoś okaże
              się inwalidą którejś grupy, ale zarazem będzie mógł pracować, to wtedy powiesz
              mu: sorry, nie wolno ci pracować, bo zostaniesz złodziejem???? Albo ok, pracuj
              sobie, ale np. zrzeknij się renty?

              Żadne prawo nie zakazuje ludziom, którzy chcą pracować, aby tej pracy nie
              podejmowali i żadne prawo nie mówi, że inwalidzie nie wolno pracować.

              A skoro kryjący się za internetowymi nickami ludzie obchodzą Cię tyle co
              zeszłoroczny śnieg, to po co tracisz energię i snujesz swoje domysły i fantazje
              tudzież wylewasz swoje frustracje na forum?

              • leda16 Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 14.12.08, 16:55
                o chyba niezbyt dobrze orientujesz się w przepisach z zakresu świadczeń
                > wypłacanych przez ZUS...


                Mylisz hazzard dwie rzeczy: rentę i wcześniejszą emeryturę ZUS, z zasiłkiem z MOPS-u. Odnośnie tych dwóch pierwszych grup masz rację. Wolno im dorobić określoną kwotę, o ile dobre pamiętam 1000 zł,bez zawieszania i zmniejszania renty bądź wcześniejszej emerytury, zaś najniższa renta wynosi 620 zł. Odnośnie zasiłku dla niepełnosprawnych czyli tych 480 zł. z MOPS-u- jest on wyłącznie dla osób, które ze względu na inwalidztwo istniejące od urodzenia w ogóle nie są zdolni do pracy i nie nabyli uprawnień do renty z ZUS (15 lat nieprzerwanej pracy)

                nigdy nie wiadomo, co może spotkać
                > Ciebie czy kogoś z Twojej rodziny czy bliskich znajomych


                No, dziecięce porażenie mózgowe NA PEWNO mnie już nie spotka ;). Może jedynie spotkać moje wnuki. Wtedy będzie można na tyle je ruchowo zrehabilitować, żeby były zdolne do pracy umysłowej, co jednocześnie - zgodnie z przepisami - zamknie im możliwość do pobierania tych 400 zł. z MOPS-u i równoczesnego "dorabiania".


                Żadne prawo nie zakazuje ludziom, którzy chcą pracować, aby tej pracy nie
                > podejmowali i żadne prawo nie mówi, że inwalidzie nie wolno pracować.


                I tu też masz całkowitą rację. Pracować wolno, oszukiwać - pobierając równocześnie z pracą nienależne świadczenia przeznaczone wyłącznie dla osób nie zdolnych do żadnej pracy - nie wolno.
                • hazzard Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 14.12.08, 17:48
                  a skąd przypuszczenie, że mój facet pobiera zasiłek z MOPS??????? Jedyny
                  zasiłek, jaki otrzymuje, to zasiłek pielęgnacyjny wypłacany przez urząd
                  dzielnicy w kwocie bodajże 150zł. Nigdy nie dostawał żadnego zasiłku z opieki
                  społecznej.

                  Tak, dziecięce porażenie z pewnością Cię nie spotka, ale dawna II grupa
                  inwalidzka to nie tylko DPM i pisząc, że nigdy nie wiadomo, co kogoś może
                  spotkać miałam na myśli np. jakąś chorobę lub wypadek, których efekty mogłyby
                  zaowocować przyznaniem którejś z grup.

                  Tak więc wyjaśnijmy sobie - inwalidom wolno pracować, wolno pobierać rentę i
                  zasiłek pielęgnacyjny, natomiast nie wymyślaj niczym nie popartych tez o
                  pobieraniu zasiłku z MOPS, bo o niczym takim mowy nie było.
                • hazzard Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 15.12.08, 10:41
                  aha, i jeszcze jedno - zadam ci takie życiowe pytanie na marginesie - czy gdybyś
                  sama była niepełnosprawną rencistką którejś grupy, i otrzymywała rentę w
                  wysokości np. 450zł plus zasiłek pielęgnacyjny 153zł, to czy byłabyś w stanie
                  utrzymać się w Warszawie z takiej kwoty? Czyli opłacić mieszkanie, jedzenie,
                  leki etc?

                  I czy gdybyś miała możliwość podjęcia pracy, np. jako księgowa, krawcowa -
                  cokolwiek, co byłabyś w stanie robić mimo jakiegoś tam rodzaju
                  niepełnosprawności - to zrezygnowałabyś z takiej szansy, aby nie okazać się
                  złodziejką? A może zrzekłabyś się renty z ZUS???

                  Ustalmy jedno - do tej pory cały czas wmawiałaś mi, że skoro inwalida pobiera
                  rentę i jednocześnie pracuje, to jest złodziejem. Gdy nie znalazłaś argumentu na
                  przepisy prawne, zaczęłaś rzucać tezy, że mój facet niesłusznie pobiera zasiłek
                  z MOPS - a żadnego zasiłku nie pobiera poza tym pielęgnacyjnym wypłacanym przez
                  urząd dzielnicy.

                  Tak więc wygląda na to, że musisz odszczekać publicznie swoje oskarżenia;)
                  • malakas Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 15.12.08, 10:47
                    Chyba przymusu mieszkania w Warszawie jeszcze nie ma?
                    • hazzard Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 15.12.08, 13:05
                      przymusu nie ma, są tylko chęci skutkujące tabunem przyjezdnych;) A gdzie Twoim
                      zdaniem ma mieszkać facet z Warszawy? w Pcimiu Dolnym?
                      • malakas Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 15.12.08, 13:26
                        Czemu nie? Jeśli go nie stać na Warszawę...
                        Prawde mówiąc niewiele to kogo dziś obchodzi, a zwłaszcza tych,
                        których obchodzic jednak trochę powinno :-)
                        Zresztą, czy Ty sie martwisz jak przeżywa osoba z minimalna pensją i
                        bez żadnych swiadczeń?
                        • hazzard Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 15.12.08, 19:14
                          to akurat byłoby zabawne, gdyby rodowity warszawiak wyjeżdżał ze swojego miasta,
                          podczas gdy kolejne tabuny przyjezdnych zwalają się do stolicy w poszukiwaniu
                          pracy, na studia etc. Poza tym tutaj ma pracę, na znalezienie której w takim
                          przykładowym Pcimiu nie miałby żadnych szans.

                          Czy ja się martwię? Martwię się losem bliskich mi osób lub osób znanych, resztę
                          pozostawiam politykom i władzom tego kraju, aby spełnili w końcu przedwyborcze
                          obietnice i zapewnili ludziom godziwe warunki życia.
                  • leda16 Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 16.12.08, 09:04
                    A może zrzekłabyś się renty z ZUS???

                    Hazzard, a kiedy ten Twój kochaś zdążył sobie rentę z ZUS WYPRACOWAĆ ?! Pisałaś, że ma 31 lat, jest z zawodu informatykiem. Więc policz sobie na paluszkach, jeżeli w niewątpliwie ślicznej główce z pamięci liczyć nie potrafisz: Miał 25 lat gdy skończył studia lub 20 jeżeli robił tylko technikum zawodowe. W czasie nauki przysługiwały mu wyłącznie alimenty od tatusia z USA,a nie żadna renta, który to tatuś jak pisałaś - rzekomo sponsoruje pasożyta do dzisiaj. Jakby nie liczyć, jeszcze 5 lat PRACY NA PEŁNY ETAT mu do renty ZUS brakuje:))). I z jakiego tytułu facet pobiera rentę należną WYŁĄCZNIE ludziom, którzy UTRACILI ZDOLNOŚĆ DO PRACY, skoro inwalidztwo istnieje od urodzenia, a właśnie dla takich jest "renta" z MOPS-u ???

                    rentę w
                    > wysokości np. 450zł plus zasiłek pielęgnacyjny 153zł,

                    Najniższa renta ZUS wynosi 489zł.44 gr zł. zaś dodatek pielęgacyjny przysługuje osobie CAŁKOWICIE NIEZDOLNEJ DO PRACY ORAZ SAMODZIELNEJ EGZYSTENCJI lub tej, która ukończyła 75 lat i wynosi 163 zł15 gr.
                    www.zus.pl/wai/default.asp?p=4&id=1527

                    Tak więc wygląda na to, że musisz odszczekać publicznie swoje oskarżenia;)

                    A Ty hazzard szczekać potrafisz? Bo pisać prawdy jednak nie potrafisz.
                    • hazzard Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 16.12.08, 10:37
                      jeśli chodzi o zasady przyznawania renty inwalidzkiej:

                      Okres pracy wymagany do przyznania renty inwalidzkiej uzależniony jest od wieku
                      w którym powstało inwalidztwo. Okres ten wynosi:
                      • I rok - jeśli inwalidztwo powstało przed ukończeniem 20 lat;
                      • II lata - jeśli inwalidztwo powstało w wieku powyżej 20 lat do 22 lat;
                      • III lata - jeśli inwalidztwo powstało w wieku powyżej 22 do 25 lat;
                      • IV lata - jeśli inwalidztwo powstało w wieku powyżej 25 do 30 la;
                      • V lat - jeśli inwalidztwo powstało w wieku powyżej 30 lat.

                      Tak więc mojemu" kochasiowi" wystarczył rok pracy, aby uzyskać prawo do renty
                      inwalidzkiej.

                      A co do dodatku pielęgnacyjnego, to znowu czytasz przepisy selektywnie, może
                      lektura poniższego tekstu poprawi Twoją znajomość zasad przyznawania tego typu
                      zasiłków:

                      "Art. 22. 1. Osobie uprawnionej do renty inwalidzkiej przysługują:
                      1) dodatek pielęgnacyjny na zasadach i w wysokości określonych w przepisach o
                      zaopatrzeniu emerytalnym pracowników i ich rodzin."

                      "Dodatek pielęgnacyjny przysługuje osobie uprawnionej do emerytury lub renty,
                      pod warunkiem że osoba ta została uznana za całkowicie niezdolną do pracy oraz
                      do samodzielnej egzystencji albo ukończyła 75 lat życia."

                      Przy czym, jak wyjaśniłyśmy sobie w poprzednich wątkach, osoba całkowicie
                      niezdolna do pracy, jeśli ma w KIZ zapis o tym, że może pracować o ile
                      pracodawca stworzy mu ku temu specjalne warunki, to znaczy, że mimo orzeczenia
                      dawnej II grupy jak najbardziej ma prawo podjąć prace odpowiednią dla jej
                      możliwości.

                      I po raz kolejny powtarzam, że mój facet nie otrzymuje renty z MOPS, tylko z
                      ZUS-u, otrzymuje decyzje z ZUS i rozliczenie PIT też z ZUS.

                      Tak więc "kochaś" ma niestety dla Ciebie prawo zarówno do renty inwalidzkiej z
                      ZUS, jak i do dodatku pielęgnacyjnego;)

                      Szczekać nie muszę, bo szczekają tylko kundle, a karawana i tak idzie dalej;)
                      Prawdą zaś są tylko i wyłącznie obowiązujące przepisy - wystarczy poczytać ze
                      zrozumieniem i wszystko jest jasne.

                      Rozumiem, że Ty nigdy nie pomagałaś finansowo synom i gdybyś wyjechała za
                      granicę pozostawiając synów jako małe dzieci w Polsce, to na 200% nie
                      wspomogłabyś ich w żaden sposób, a już szczególnie wtedy, gdyby któryś z nich
                      był inwalidą. Bo przecież inwalida to pasożyt, prawda?
                      • malakas Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 16.12.08, 11:23
                        W tym szaleństwie jest metoda?
                        Jakim cudem osoba całkowicie niezdolna do pracy moze pracować? Nie
                        pije tu do kogos konkretnego, ale staram sie zrozumiec :-)
                        • hazzard Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 16.12.08, 11:34
                          wiesz co, to jest taki kolejny absurd, jakich w Polsce niemało;) Kiedyś
                          funkcjonowały grupy inwalidzkie, potem zostały przekształcone w renty z tytułu
                          całkowitej czy częściowej niezdolności do pracy. Jest jednak zapis, że rencista
                          całkowicie niezdolny do pracy może pracować w warunkach specjalnych stworzonych
                          przez pracodawcę. Faktem jest jednak, że wielu pracodawców widząc zapis
                          "niezdolny do pracy" wręcz boi się zatrudnić taką osobę. Mój narzeczony ma zapis
                          w dokumentach, że może pracować w warunkach specjalnych. Jedyne ograniczenie
                          dotyczy go (oraz wszystkich rencistów niezależnie czy to renta inwalidzka czy
                          rodzinna) w kwestii kwoty limitu, do której może zarobić bez ryzyka zmniejszenia
                          lub zawieszenia świadczenia.

                          Szczerze mówiąc do tej pory nie interesowałam się zasadami przyznawania rent
                          inwalidzkich, orientuję się jedynie w rentach rodzinnych (sama dostawałam taką
                          rentę po ojcu do czasu ukończenia studiów), ale dzięki ledzie16 pogłębiłam swoją
                          wiedzę również w tej materii;)))
                          • leda16 Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 16.12.08, 15:52
                            hazzard napisała:

                            > wiesz co, to jest taki kolejny absurd, jakich w Polsce niemało;) Kiedyś
                            > funkcjonowały grupy inwalidzkie, potem zostały przekształcone w renty z tytułu
                            > całkowitej czy częściowej niezdolności do pracy.

                            He, he, grupy inwalidzkie przekształcone w renty? Jakie studia hazzard kończyłaś, chyba te niższe? Grupy inwalidzkie zostały przekształcone w stopnie niepełnosprawności - lekki, umiarkowany i znaczny :)


                            Jest jednak zapis, że rencist
                            > a
                            > całkowicie niezdolny do pracy może pracować w warunkach specjalnych stworzonych
                            > przez pracodawcę.


                            Gdyby Twój facet był całkowicie niezdolny do pracy, otrzymywałby rentę minimum w wys. 636.29zł + 163.15 zł.dodatku pielęgnacyjnego, czyli 799.44 zł. a Ty byś mu pampersy zmieniała :))).

                            Faktem jest jednak, że wielu pracodawców widząc zapis
                            > "niezdolny do pracy" wręcz boi się zatrudnić taką osobę.

                            I vice versa, delikwent boi się stracić rentę z tytułu całkowitej niezdolności do pracy.



                            ale dzięki ledzie16 pogłębiłam swoj
                            > ą
                            > wiedzę również w tej materii;)))

                            Pogłęb jeszcze swoją wiedzę odnośnie dodatku pielęgnacyjnego i zasiłku pielęgnacyjnego, całkowitej i częściowej niezdolności do pracy oraz umiarkowanego i znacznego stopnia niepełnosprawności, choćby w akpekcie zdolności finansowej tego faceta do utrzymania Waszego przyszłego dziecka ;). Osobnik, który mając możliwość pracy w zawodzie informatyka gdzie na pół etatu lekko zarabia się przeciętnie 4-5 tyś.zł. trzyma się jak rzep psiego ogona głodowej renciny + "dorabianie groszy", bardzo źle pod tym względem rokuje.
                            • hazzard Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 16.12.08, 16:17

                              > He, he, grupy inwalidzkie przekształcone w renty? Jakie studia hazzard kończyła
                              > ś, chyba te niższe? Grupy inwalidzkie zostały przekształcone w stopnie niepełno
                              > sprawności - lekki, umiarkowany i znaczny :)

                              Tak, moja droga, ale dawniej to były renty inwalidzkie II czy I grupy, a teraz
                              są to renty z tytułu niezdolności do pracy. To miałam na myśli pisząc o
                              przekształceniu. Daruj sobie chwytanie mnie za słowa i obrażanie, gdy zaczyna ci
                              brakować argumentów. Teksty typu studia niższe czy umiejętność liczenia na
                              palcach tylko dowodzą Twojego poziomu kultury i wychowania.

                              >
                              >
                              > Jest jednak zapis, że rencist
                              > > a
                              > > całkowicie niezdolny do pracy może pracować w warunkach specjalnych stwor
                              > zonych
                              > > przez pracodawcę.
                              >
                              >
                              > Gdyby Twój facet był całkowicie niezdolny do pracy, otrzymywałby rentę minimum
                              > w wys. 636.29zł + 163.15 zł.dodatku pielęgnacyjnego, czyli 799.44 zł. a Ty byś
                              > mu pampersy zmieniała :))).
                              >
                              > Faktem jest jednak, że wielu pracodawców widząc zapis
                              > > "niezdolny do pracy" wręcz boi się zatrudnić taką osobę.
                              >
                              > I vice versa, delikwent boi się stracić rentę z tytułu całkowitej niezdolności
                              > do pracy.
                              >
                              >
                              >
                              > ale dzięki ledzie16 pogłębiłam swoj
                              > > ą
                              > > wiedzę również w tej materii;)))
                              >
                              > Pogłęb jeszcze swoją wiedzę odnośnie dodatku pielęgnacyjnego i zasiłku pielęgna
                              > cyjnego, całkowitej i częściowej niezdolności do pracy oraz umiarkowanego i zna
                              > cznego stopnia niepełnosprawności, choćby w akpekcie zdolności finansowej tego
                              > faceta do utrzymania Waszego przyszłego dziecka ;). Osobnik, który mając możliw
                              > ość pracy w zawodzie informatyka gdzie na pół etatu lekko zarabia się przeciętn
                              > ie 4-5 tyś.zł. trzyma się jak rzep psiego ogona głodowej renciny + "dorabianie
                              > groszy", bardzo źle pod tym względem rokuje.


                              ohoho, i tu błąd - gdyby zarabiał 4-5 tys. to po pierwsze ZUS wstrzymałby mu
                              rentę, a po drugie zarabiając tyle miałby rentę w głębokim poważaniu. Tak więc
                              ponownie wyciągasz wyssane z paluszka wnioski - to dość typowe, jak widzę;) Poza
                              tym może byłoby tak, gdyby był zdrowy - wtedy może zarabiałby i 10tys - ale
                              powiedzmy sobie szczerze - i tak znalezienie jakiejkolwiek pracy osobie z dawną
                              II grupą jest ogromnym sukcesem niezależnie od uzyskanych dochodów.

                              Druga rzecz - mylisz pojęcia zasiłek pielęgnacyjny a dodatek pielęgnacyjny.
                              Dodatek faktycznie dostaje, a pisząc o kwocie 636zł to masz na myśli kwotę
                              brutto - co po opodatkowaniu daje kwotę rzędu 400zł z groszem. Majątek, prawda?

                              Po trzecie w życiu nie liczą się tylko pieniądze, o których bez przerwy piszesz.
                              Tak, facet jest pracującym rencistą, nie ma wielkich dochodów i co w związku z
                              tym? Może teraz powiesz, że to żaden kandydat na męża i na głowę rodziny w
                              perspektywie pojawienia się dziecka? Idąc za Twoim tokiem myślenia: czyli
                              najpierw złodziej i oszust, ale jednak za biedny na to, aby być mężem i ojcem.


                              Szkoda mi już energii na użeranie się z osobami, dla któych przyjęcie
                              najprostszych argumentów staje się problemem. Póki co nie stanowisz w tym kraju
                              władzy ustawodawczej i nie masz mocy prawnej, aby wszystkich pracujących
                              inwalidów pozbawić świadczeń - co za ulga dla tych ludzi!

                              Zauważ jednak, że gdyby przekroczył limit 70% przeciętnego wynagrodzenia, to ZUS
                              zmniejszyłby mu rentę, a przede wszystkim, jak już to było nie raz pisane w tym
                              poście, inwalida całkowicie niezdolny do pracy posiadając adnotację o tym, że
                              może pracować w warunkach specjalnych ma prawo pracować! I żadne ledy tego
                              świata mu w tym nie przeszkodzą, nawet jeśli będą samym prezesem ZUS-u;)))) tu
                              nie potrzeba specjalistycznej wiedzy, wystarczy przeczytać podstawowe zasady
                              przyznawania świadczeń i wszystko jest jasne. Ja nawet mimo ukończenia chyba
                              tych niższych studiów od razu to zrozumiałam.
                            • hazzard jeszcze w temacie rent 16.12.08, 20:29
                              po powrocie do domu ustaliłam z narzeczonym, że pobiera on rentę szkolną
                              (uczniowską) www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/14751 przyznaną mu w wieku
                              lat 15. Renta ta została zlikwidowana wraz z wejściem w życie nowej ustawy
                              emerytalno - rentowej, ale renciści, którzy nabyli do niej prawa przed 1999r,
                              nadal ją otrzymują. Do tej pory nie wnikałam w rodzaj renty, którą otrzymuje i
                              przyjęłam za pewnik, że to renta inwalidzka, ale dziś po naszej dyskusji
                              wypytałam go dokładnie o rodzaj świadczenia i sposób przyznania.

                              Posiadanie orzeczenia, w którym uznano daną osobę za niezdolną do pracy, i
                              pobieranie przez nią renty uczniowskiej, nie oznacza, że nie może ona podejmować
                              zatrudnienia.
                              Więcej na www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/1252

                              Wynika z tego, że rencista pobierający rentę uczniowską zachował do niej prawo i
                              jest traktowany w kwestii uzyskiwania dochodów jako każdy inny rencista za
                              wyjątkiem osób na rentach socjalnych. Obecnie wprawdzie zamiast rent
                              uczniowskich są przyznawane właśnie renty socjalne, gdzie można dorobić 30%
                              przeciętnego wynagrodzenia, a jakiekolwiek przekroczenie powoduje zawieszenie
                              świadczenia na miesiąc. Ale prawo nie działa wstecz i ci renciści, którzy
                              otrzymali rentę uczniowską przed 1999r, to i teraz są na rencie uczniowskiej, a
                              nie socjalnej.

                              Tak więc Twoje teorie o braku stażu pracy wymaganym do renty inwalidzkiej i
                              insynuacje, jakim to mój facet jest złodziejem i oszustem, legły w gruzach!!!!:)
                        • no1teresa Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 16.12.08, 13:23
                          bo definicje ZUSowskie roznia sie od naszego(czyli wprost) rozumienia calkowitej
                          niezdolnosci do pracy, czy do samodzielnej egzystencji
                          ostatnio o tym czytalam w internecie, ale teraz na szybko nie moge znalezc, zeby
                          przytoczyc
                          • hazzard Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 16.12.08, 13:45
                            dokładnie, wydaje się każdemu, że całkowicie niezdolny do pracy czy samodzielnej
                            egzystencji dosłownie nie może pracować ani sam sobie nie da rady i wymaga
                            opieki. Przy czym niezdolność do samodzielnej egzystencji dotyczy dawnej I
                            grupy. Ale okazuje się, że każdy rencista może podjąć pracę, o ile pracodawca
                            stworzy mu warunki.

                            umówmy się jednak - to nie są jakieś super prace ani super pieniądze,to i tak
                            sukces, jeśli ktoś stworzy dla takiego człowieka miejsce pracy i pozwoli mu nie
                            tylko zarobić ale także wyrwać się z marazmu. Podejrzewam, że niejeden rencista
                            chciałby gdzieś się zatrudnić, ale nie ma na to większych szans właśnie przez
                            swoje kalectwo, ale też miejsce zamieszkania czy inne czynniki.
                            • malakas Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 16.12.08, 14:58
                              No tak, ale gdyby z orzeczenia o niezdolności nic w sensie swiadczeń
                              nie wynikało, to wtedy takie zabawy językowe można by pominąć.
                              Jednak wynika. A ZUS nie wyplaca jakichś swoich pieniędzy tylko
                              przymusowo ściągnięte od innych w ramach szczytnej solidarności
                              społecznej. W rozumieniu ZUS osoba niezdolna do pracy od urodzenia
                              nie jest osobą niezdolną do pracy i na żadna rentę liczyc nie może.
                              Ostatecznie to chyba było pomyslane jako system ubezpieczeń, do
                              którego trzeba przystapić spełniając pewne warunki tj. choć przez
                              chwile być pracownikiem
                              Z drugiej strony pracowac nikomu zabronić nie można. Można jednak
                              (tzn. powinno tak byc, że mozna, bo jak jest, to głowy nie dam)
                              zabrać takiemu komuś świadczenia, jeżeli okaże sie iż taki ktoś, o
                              kim orzeczono, że pracować nie może, wbrew temu orzeczeniu jednak
                              pracuje. Co wiecej, rozważac można w takim przypadku groźbę zwrotu
                              bezpodstawnie pobranych uprzednio świadczeń.
                              Cały ten system jest chory. Przy dobrowolnym ubezpieczeniu nikt
                              przytomny nie płaciłby składek, gdyby wiedział, że gdy coś mu sie
                              przytrafi, dostanie jakies uwłaczające ochłapy i na dodatek reszta
                              składkowiczów bedzie go wytykała palcami.
                              • hazzard Re: moja mama nie cierpi mojego narzeczonego 16.12.08, 15:16
                                tak, ten system jest chory i żadna reforma nie jest w stanie tego zmienić. Jakiś
                                czas temu mojej mamie przytrafiła się przykra sytuacja - ZUS zawiesił wypłatę
                                renty, gdyż z powodu zwrotu jednego listu zwykłego (nie poleconego) urzędas
                                doszedł do wniosku, że mama nie żyje. I poczekać sobie 2 tygodnie na odwieszenie
                                renty. Tylko ciekawe, z czego by żyła gdyby nie miała żadnych pieniędzy. Musiała
                                pojechać do ZUS i osobiście naocznie udowodnić, że jednak jest żywa;) A przecież
                                nie przelewa renty na konto, a co miesiąc własnoręcznym podpisem kwituje odbiór
                                renty. a to tylko jeden z przykładów funkcjonowania tejże instytucji.
      • psychoguru Wzor do nasladowania 09.12.08, 20:39
        hazzard napisała:

        >Od października
        > nie utrzymuję żadnych kontaktów z rodziną, mieszkam z narzeczonym
        u niego w jego
        > mieszkaniu (tu zaraz zapewne leda16 wygłosi kilka znanych mi już
        tez na temat
        > łowienia facetów z mieszkaniem etc, nie musi się wysilać i
        produkować się, bo
        > doskonale znam te wyssane z palca teorie), dokonałam takiego a
        nie innego wybor
        > u
        > i po prostu żyję spokojnie jak człowiek. Też mam 30 lat i zbyt
        póxno zdałam
        > sobie sprawę, że żyję w toksycznym domu, gdzie słyszałam tylko
        nakazy, zakazy,
        > awantury o to, że spotykam się z niepełnosprawnym człowiekiem
        etc. Ale
        > postawiłam sprawę jasno - opuściłam dom i zamieszkałam z tym
        człowiekiem,
        > jesteśmy razem, dajemy sobie radę, chociaż jest mi przykro, że
        moja rodzina
        > emanuje taką wrogością. Do dziś go nie widzieli na oczy, a
        wyrobili sobie opini
        > ę
        > pt: złapał sobie opiekunkę, i jest gorszym człowiekiem, bo jest
        inwalidą.

        Tu widac jasno ze potrafilas wyzwolic sie z ohydnej paranoi i
        naleza ci sie za to wyrazy szczerego podziwu oraz zyczenia
        szczescia i pomyslnosci. Jestes wzorem do nasladowania dla innych
        osob w podobnej sytuacji.

        > Co jakiś czas jesteśmy nękani telefonami z wyzwiskami i
        pogróżkami.
        >Bo jak inaczej
        > można nazwać stwierdzenia pt: jak go spotkam to mu gardło
        poderżnę albo zrzucę
        > ze schodów, wiem, gdzie pracuje i go znajdę i dopadnę etc.

        Z telefonami sprawa jest prosta, mozna nagrac rozmowy i rozpoczac
        postepowanie prawne bo sa to ewidentne grozby karalne. Zgloszenie
        na policje z dowodami powinno ich od razu ostudzic. Nie odpuszczaj
        tej sprawy bo istnieje jednak ryzyko ze przejda do czynow a poza
        tym trzeba dac nauczke tym zaslepionym ludziom pelnym falszywej
        milosci blizniego. Zwykle jest jednak tak ze jedno wezwanie na
        policje dla wyjasnienia sprawy natychmiast skutkuje wiec nie
        zaszkodzi to zglosic.
    • jan_stereo to niech sie z nim rozwiedzie n/t 08.12.08, 19:55

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka