Dodaj do ulubionych

otwartość

10.12.08, 18:58
Czy mógłby mi ktoś napisać czemu psychologowie propagują z takim
entuzjazmem postawę OTWARTOŚCI na innych ludzi? Czemu wyznacznikiem
zdrowej osobowości ma być UFNOŚĆ?
Czegoś tu nie rozumiem - przecież taką osobę to wyrolują i zaciukają
na pierwszym lepszym zakręcie (życiowym).

To o co tu chodzi? Promowanie ofiar? (żeby potem psychologowie mieli
komu pomagać)

Zainspirował mnie post tribal_lady, która tak bardzo chciałaby być
otwarta na innych ludzi. Czemu???
Obserwuj wątek
    • the.bride Re: otwartość 10.12.08, 19:25
      otwartość = większa podatność na psychomanipulację?
      • moon_witch raczej mieszasz pojęcia... 10.12.08, 21:27
        Otwartość z naiwnością. Otwartość kojarzy się z innymi pojęciami.
        W poście przytaczanej autorki był problem wiary we własne
        możliwości wyjścia naprzeciw ludziom.
        Był tam też i inny problem, który chyba przeoczyłaś/eś chodziło o
        wrażliowść.

        Są ludzie, którzy boją sie samych siebie ich własna wrażliowść jest
        tak spotęgowana,że nie są w stanie obronić się przed reakcją
        własnych uczuć na sytuację, gdzie moze się okazać, ze ta otwartość
        została wystawiona na próbę albo nadużyta. Przerasta to ich
        możliwości przeżywania i przerabiania tego typu stresu.
        Pytanie dlaczego tak jest? Na to najlepiej odpowie jedynie
        specjalista, ale i obserwator też moze domyśleć się,ze wynika to z
        sytuacji traumatycznych, stresowych nieprzerobionych do końca,
        gdzie część przeżyć jest zablokowana przez tazw, mechanizmy obronne
        psychiki.
        Ktoś kto nie ma owych blokad napewno też i przerabia stresowe
        sytaucje życiowe bardziej łagodnie. Jest bardziej otwarty, bo wie
        GDZIE MA SIEBIE SAMEGO.
        Ze nawet te najwieksze rozczarowanie, przykrość, zostanie gdzies
        tam w psychice przerobione i wszystko wróci do tzw. normy. Taki
        ktoś wierzy w siebie i jest też pozabawiony lęku, czy strachu stąd
        jego pewność siebie i to co ty nazywasz OTWARTOŚĆ NA LUDZI.

        Ixisński może mnie 'wykiwać', ale nie jest w stanie zaburzyć mój
        wewnętzrny spokój do tego stopnia, ze odbiorę to jako zagrozenie
        dla siebie. Na tym polega koncepcja otwartości.
        Natomiast osoba, która boi się ludzi przynajmniej tak mówi w
        rezultacie ostatecznym boi się samej siebie i swoich reakcji, nie
        akceptuje części siebie i taki stan należy przepracować na terapii
        u psychoterapeuty.

        • the.bride moon_witch 10.12.08, 21:42
          Dziękuję :)
        • the.bride Re: raczej mieszasz pojęcia... 11.12.08, 17:55
          Moon_witch, czy Tym naprawdę wierzysz, że traumatyczne doświadczenia
          możesz sobie tak o odczarować gadając o tym z jakimś miłym
          panem/panią? Szczerze?

          Bo dla mnie to jest kompletnie niezgodna z naturą ingerencja w
          ludzką psychikę. Wmawianie komuś, że wszystko jest cacy a ludzie są
          kochani, kto wie, że TAK NIE JEST. Bo wie, co mu Ci ludzie zrobili
          (bez powodu, ot tak, bo na niego padło)

          Dlatego nie rozumiem, jak można promować takie kompletne
          terminologiczne bzdury jak 'sytuacje stresowe nieprzerobione do
          końca' czy 'przeżycia zablokowane przez mechanizmy obronne
          psychiki'. Całe szczęście, że psychika ma mechanizmy obronne, bo
          inaczej wielu ludzi by popełniło samobójstwa próbując się
          konfrontować z rzeczywistym znaczeniem swoich przeżyć.

          A wywlekanie takich zdarzeń po to, żeby osoba stała się
          otwarta...bez jaj, ale to jakaś demagogia dla półgłówków. Jak ktoś
          nie miał w zyciu stresów, to i sytuacje stresowe przerabia łagodnie.

          Bardzo Ci dziękuję za rozbudowaną wypowiedź, bo dzięki niej
          zrozumiałam co mi tak bardzo nie pasuje w tej koncepcji.
          • moon_witch Re: raczej mieszasz pojęcia... 11.12.08, 18:30
            the.bride napisała:

            > Moon_witch, czy Tym naprawdę wierzysz, że traumatyczne
            doświadczenia
            > możesz sobie tak o odczarować gadając o tym z jakimś miłym
            > panem/panią? Szczerze?

            Terapia nie polega na magii i czarach. Opiera się na wiedzy i
            kompetencjach terapeuty, który ten zbiera latami.



            > Bo dla mnie to jest kompletnie niezgodna z naturą ingerencja w
            > ludzką psychikę.
            Widocznie nie znasz swojej psychiki do końca skoro uważasz,że nie
            jest to zgodne z naturą ingerować w ludzką psychikę. Zaręczam ci
            twoja psychika dziennie jest poddawana o wiele gorszej manipulacji
            i ingerencji,niż rozmowa z kimś doswiadczonym w gabinecie.


            Wmawianie komuś, że wszystko jest cacy a ludzie są
            > kochani, kto wie, że TAK NIE JEST. Bo wie, co mu Ci ludzie
            zrobili

            Nikt nikomu nie wmawia podczaas terapii, że coś jest tam 'cacy' jak
            to okresliłaś.
            > (bez powodu, ot tak, bo na niego padło)
            Wypadki losowe to część ludzkiej codzienności. I mało kto
            przechodzi przez życie nie narażajac się na omen losu.
            >
            > Dlatego nie rozumiem, jak można promować takie kompletne
            > terminologiczne bzdury jak 'sytuacje stresowe nieprzerobione do
            > końca' czy 'przeżycia zablokowane przez mechanizmy obronne
            > psychiki'.

            A kto je promuje, Ty? No chyba jedynie w twojej fantazji powastają
            takie przypuszczenia.

            Całe szczęście, że psychika ma mechanizmy obronne, bo
            > inaczej wielu ludzi by popełniło samobójstwa próbując się
            > konfrontować z rzeczywistym znaczeniem swoich przeżyć.

            Bardzo mało znasz psychologię, czytaj wiecej!

            >
            > A wywlekanie takich zdarzeń po to, żeby osoba stała się
            > otwarta...bez jaj, ale to jakaś demagogia dla półgłówków. Jak
            ktoś
            Zakładam się o flaszkę wina,ze nalezysz do kategorii
            krytykowanej 'półgłowków',większość ludzi używa aktywniej lewą
            półkulę, dlatego całkiem poprawne jest stwierdzenie półmózgowiec.
            Rozwijaj swoją lewą półkulę, bo musi ci starczyć za dwie.

            > nie miał w zyciu stresów, to i sytuacje stresowe przerabia
            łagodnie.

            Nie prawda, bzdura kompletna.
            >
            > Bardzo Ci dziękuję za rozbudowaną wypowiedź, bo dzięki niej
            > zrozumiałam co mi tak bardzo nie pasuje w tej koncepcji.

            Nie dziękuj, to tylko dyskusja przez Internet, całkiem na luzie.
    • trylogia89 otwartość ... 10.12.08, 22:27
      nie otwierajmy sie to jest chyba najgorsze co moze być !!!!!!
      owszem jeżeli już znamy kogoś i wiemy sami dużo o nich ale ludzie są
      podli i taka prawda otworzysz się a inni wykorzystaja to przeciwko
      tobie nie chwalić sie problemmi sukcesami rozmawiać o głupotach ale
      nie o brudnych skarpetkach !! otwierajmy się otwierajmy ;/ bezsens
      i bzdura ;) dobry temat do poruszenia
      • clarissa3 Re: otwartość ... 11.12.08, 00:35
        to dobry sposob by szybko sprawdzic z kim mamy do czynienia - co z
        ta informacja zrobi, jak postapi. W wiekszosci, jednak, podle;(,
        • clarissa3 Re: otwartość ... 11.12.08, 16:26
          no ale, czy z ta otwartoscia to nie chodzi o to by otwierac sie na
          nowe doswiadczenia, informacje, poznawac - nie odrzucac natychmiast,
          osadzac ze swojego jedynie punktu widzenia?
    • alterego4 Powiało pesymizmem 11.12.08, 00:16
      a ufność w innych zwykle idzie w parze z wiarą w samego siebie.
    • paco_lopez Re: otwartość 11.12.08, 10:13
      a mnie sie wydaje, ze tu chodzi o to zeby byc na tyle otwartym, zeby
      móc powiedzieć NIE komukolwiek, wtedy kiedy człowiek czuje NIE.
    • iwona334 otwartość w pracy, a w zyciu osobistym 11.12.08, 15:16
      a) w pracy (zespolowej) mamy prawo zakladac, ze wiekszosc naszej
      wspolpracy dokonuje sie w imie Interesu Wspolnego, ktory jest
      zazwyczaj czytelny i jasno zdefiniowany , a gdy nie jest, to to
      dosc latwo dostrzec. Dlatego tez aklsymalnie mozliwa otwartosc
      (do granicy wiaryodnosci) jet tu jaknajbardziej na miejscu.

      b) w zyciu osobistym interes wspolny, czesto nie pokrywa sie z
      intersem osobistym. Co wiecej, granica obu interesow jest tu dosc
      niewyrazna i czesto nieczytelna. Dlatego wazniejsza postawa jest
      tu raczej przezornosc, a otwartosc dopiero po niej.
      • ejana Re: otwartość w pracy, a w zyciu osobistym 11.12.08, 17:13
        Mysle, ze otwierac sie w takim rozumieniu,
        to byc uwaznym na drugiego czlowieka, ani nie byc ufnym bezgranicznie, ani nie
        pielegnowac wrogiej nieufnosci.
        To otwieranie sie wymaga czasu i wysilku. Bo przeciez inaczej wyglada chwila
        rozmowy z nieznajoma, inaczej nasz intymny zwiazek z partnerem, inaczej relacje
        w pracy.
        Zazwyczaj intuicja mowi nam na kogo i w jakim stopniu sie otwierac.
        Przyjaznie sie z madra kobieta, ktorej powierzylabym nawet mroczne tajemnice
        mojej duszy, bo jej ufam i imponuje i jej madrosc, cieplo i szacunek dla
        przyjazni. Ale w moim otoczeniu sa tez ludzie, ktorych nie lubie do siebie
        blizej dopuszczac, nawet na to symboliczne 60 cm i wcale nie mam zamiaru
        zmieniac tego.

        Ale wiem, ze dopuszczajac do siebie innych, waznych dla nas ludzi i otwierajac
        sie, zawsze podejmujemy ryzyko.
        Niektorzy dostaja ataku paniki na mysl, ze mogliby sie przed kims odslonic.
        Jednak bez tego otwarcia nie ma autentycznej przyjazni, milosci, pozostajemy jak
        obce zimne planety, ktore ledwo muskaja sie w locie.

        Lepiej otwierac sie, przezywac bliskosc, poczucie zaufania i spelnienia, nawet,
        jesli zostanie sie zranionym,
        niz tkwic w mrocznym zakatku wlasnego serca w leku, wrogosci, nieufnosci i
        poczuciu wyobcowania.

        A z otwartoscia w pracy wiaze sie nie tylko nasze ogolne podejscie do drugiego
        czlowieka (np. wariant - "obcy, wrog"), ale tez zwyczajnie profesjonalizm.
        Przeciez mozna sie nauczyc, jak dbac o wlasne i firmy interesy i byc skutecznym,
        bez poslugiwania sie innymi i wykorzystywania ich.
        • ejana Re: otwartość w pracy, a w zyciu osobistym 11.12.08, 17:18
          >otwartość = większa podatność na psychomanipulację? <

          Why :))
          Jesli potrafisz otwierac sie, wiedzac jak chronic swoje granice
          (a kto nas tego uczy, kiedy jestesmy dziecmi, wiekszosc rodzicow za swoja misje
          uwaza lamanie granic dziecka)
          To otwierasz sie bez strachu, bo masz w pewnosc siebie, poczucie wlasnej
          wartosci i to czyni cie wlasnie odpornym na psychomanipulacje)

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka