Dodaj do ulubionych

Roztrzasanie

15.12.08, 22:39
Mam pytanie: czy wiecie skad sie bierze roztrzasanie? Probowalam
znalezc cos konkretnego w necie ale nie bardzo mi sie udalo. Chodzi
mi o klasyczna sytuacje-chlopak sprawil mi przykrosc wypowiedzianymi
slowami. Na poczatku jest mi zwyczajnie przykro a pozniej zaczyna
sie to... roztrzasanie. Przypominaja mi sie sytuacje z przeszlosci
gdy cos podobnego mialo miejsce. Zaczynam analizowac i analizowac i
analizowac.
O ile dostrzegam walory edukacyjne tego procesu o tyle bardzo mi on
utrudnia zycie. Po prostu jestem przygnebiona i przypomina mi to
troche samoudreczanie sie. Probuje to w sobie zwalczyc ale jednak
sytuacje z przeszlosci same wracaja. Skad to sie bierze i jak sie
tego pozbyc?
(Na szczescie wszystkie te przemyslenia zachowuje dla siebie)
Obserwuj wątek
    • shangri.la Re: Roztrzasanie 15.12.08, 22:43
      Fachowo to się nazywa PSYCHOTERAPIA:)
      • utalia Re: Roztrzasanie 15.12.08, 23:12
        tak włąsnie-psychoterapia a to raczej nie jest przyjemnym
        doświadczeniem. Dlatego nic dziwnego, że to dla Ciebie nie sa miłe
        doświadczenia a wręcz przeciwnie: meczace i bolesne. Ale na koniec
        może powinnas wyciagac wnioski? MOze to nie ten facet, może nie
        można mu zaufać, może jest nieodpowiedzialny i nie powinien cie
        wręcz dziwic ten kolejny raz kiedy sie tak a nie inaczej zachował?
        • magdaaa567 Re: Roztrzasanie 15.12.08, 23:31
          Moze to nie jest ten facet, moze...
          A moze problem tkwi we mnie, moze szukam dziury w calym i jestem
          typem meczennicy, ktora nieswiadomie wyszukuje sobie problemy.Moze
          jak wiele kobiet do konca nie potrafie byc szczesliwa i ciagle jest
          cos co trzeba naprawic, usprawnic, skorygowac? Moze z innym facetem
          bedzie podobnie? Facet sie zmieni a problem pozostanie?

          Stad wlasnie moje proby dojscia do korzeni problemu poprzez analize
          naukowa a nie studium przypadku, mojego przypadku.
          Z analizy mojego przypadku wiele nie wynika, bo byc moze blachy
          problem urasta w mojej glowie do gigantycznych rozmiarow. Byc moze
          miara, ktora do niego przykladam jest niewlasciwa a ocena zbyt
          subiektywna?

          A moj chlopak jak na przekor, nie dosc ze pamiec krotka to jeszcze
          idealizuje przeszlosc.

          I tak przypominaja mi sie Noce i dnie, Pani Bovary...
      • sankanda Re: Roztrzasanie 17.12.08, 08:31
        nie, to akurat nazywa sie PSYCHOANALIZA :)
    • mona.blue Re: Roztrzasanie 15.12.08, 23:43
      Często lepiej przemyśleć czyjeś zachowania, słowa i zastanowić się,
      czy Wam razem po drodze, czy to coś błahego, czy może on nie szanuje
      Ciebie, Twoich uczuć - wtedy warto wyciągnąć wnioski.
      • magdaaa567 Re: Roztrzasanie 16.12.08, 23:33
        Zgadzam sie z tym, ze warto sie zastanowic.

        Problem tylko gdzie lezy granica pomiedzy zastanawianiem sie i
        krotka analiza a calym procesem przetrawiania zalu, lez, wracania do
        przeszlosci, analizowania i dumania, dumania i analizowania.

        Czy czasami ten proces nie ma jakis zupelnie innych postaw np
        generalne trudnosci w byciu z kims w zwiazku i nieswiadome szukanie
        problemow aby go zakonczyc, nieswiadome czerpanie przyjemnosci z
        bycia ofiara, nadwrazliwosc lub tez utajona chec wymuszania na kims
        realizacji swoich oczekiwan...

        Na dodatek zauwazylam, ze jest to bardzo popularne u kobiet takie
        rozwazanie, analizowanie, rozpaczanie (zwlaszcza w gronie
        kolezanek). Mezczyzni jakos
        latwiej radza sobie z tego typu sytuacjami a czasami wrecz splywa po
        nich jak po kaczce lub tez problem po prostu nie istnieje.
        Hmmm czy ktos cos wie?
        • ca-ti Re: Roztrzasanie 17.12.08, 08:44
          magdaaa567 napisała:

          > Zgadzam sie z tym, ze warto sie zastanowic.
          >
          > Problem tylko gdzie lezy granica pomiedzy zastanawianiem sie i
          > krotka analiza a calym procesem przetrawiania zalu, lez, wracania
          do
          > przeszlosci, analizowania i dumania, dumania i analizowania.
          >
          > Czy czasami ten proces nie ma jakis zupelnie innych postaw np
          > generalne trudnosci w byciu z kims w zwiazku i nieswiadome
          szukanie
          > problemow aby go zakonczyc, nieswiadome czerpanie przyjemnosci z
          > bycia ofiara, nadwrazliwosc lub tez utajona chec wymuszania na
          kims
          > realizacji swoich oczekiwan...
          >
          > Na dodatek zauwazylam, ze jest to bardzo popularne u kobiet takie
          > rozwazanie, analizowanie, rozpaczanie (zwlaszcza w gronie
          > kolezanek). Mezczyzni jakos
          > latwiej radza sobie z tego typu sytuacjami a czasami wrecz splywa
          po
          > nich jak po kaczce lub tez problem po prostu nie istnieje.
          > Hmmm czy ktos cos wie?


          To co robisz to nie żadna psychoterapia - ot, choćby z tego powodu,
          że nie robisz tego z teraputą. Można by to od biedy nazwać
          autoterapią, ale jakie ona właściwie przynosi efekty? Coś zmienia w
          Twoim świecie, daje jakiś efekt, przekładalny na życie? Jakieś
          uświadomienie? Prawdopodobnie nic z tych reczy, a jedynie
          rozdraywanie przeszłości, dające poczucie żalu, bólu i
          niezrozumienia, no i strachu, że się wyda to co robisz (stąd Twoje
          stwierdzenie, że na szczęście pozostawiasz te myśli dla siebie).
          Optowałabym za tym, że to myśli obsesyjne,które pojawiają sę pod
          wpływem jakiegoś zdarzenia, a następnie zaczyją żyć własnym życiem,
          wymykają Ci się spod kontroli i powodują w Tobie duży zamęt.
          Myślę,że psychoterapia z dobrym terapeutą mogłaby conieco tu
          wyjaśnić. Nikt na forum nie powie Ci odpowiedzialnie co Ci jest, czy
          masz skłonności do umartwiania się, czy nie. Ty sama możesz sobie na
          to odpowiedzieć, ale stwórz sobie odpowiednie warunki.

          Porównywanie kobiet i mężczyzn mija się z celem. Żadne uogólnienia
          nie mają większego sensu, dają tylko złudne poczucie normy, a
          prawdziwe cierpenie i tak pozostaje...
    • anaisanais Re: Roztrzasanie 17.12.08, 09:53
      moze warto sobie znalezc jakies zajecie, pochlaniajece czas i dajace
      satysfakcje
      problem zniknie jak reka odjal
    • obrotowy zamiatanie problemow pod dywan :) 17.12.08, 12:52
      magdaaa567 napisała:
      i jak sie tego pozbyc?

      normalnie: podjac meska decyzje zamiatania problemow pod dywan.
      ma sie coprawda szanse, ze one kiedys wroca, ale przynajmniej
      w danym momencie ma sie spokojna glowe :)

      • magdaaa567 Re: zamiatanie problemow pod dywan :) 17.12.08, 21:57
        Dzieki Obrotowy, wlasnie tak robie, godzinne rozwazania nad kazdym
        problemem stanowczo do niczego dobrego nie prowadza a najpewniej
        wykoncza mnie nerwowo.

        W poprzednich postach podalam kilka domniemanych powodow czemu tak
        sie moze dziac (hmm moze dodalabym jeszcze malostkowosc). Zarowno
        ktorys z nich jak i zaden moze byc zrodlem mojej nadaktywnosci
        mozgowej, ze tak to okresle.

        Za wszelkie podpowiedzi bardzo dziekuje jednak najbardziej licze ze -
        moze gdzies ktos natrafil ja jakies profesjonalne wytlumaczenie
        tego procesu ???? Skad sie to bierze wedlug zawodowych psychologow?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka