Dodaj do ulubionych

KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOWOŚĆ?

IP: *.elb.vectranet.pl / *.elb.vectranet.pl 07.11.03, 13:11
po dwóch latach małżenstwa:
- mój mąż wydaje się banalny
- moj maż nie ma żadnych zainteresowań
- mój mąz spedza wiecej czasu przed komputerem niz ze mna
- moj maz nie ma ochoty ze mna rozmawiac
- moj mąż uważa, ze taka sytuacja to nie problem, bo mamy większe
- mój mąż kocha się ze mna może raz w tygodniu, może nawet nie
- mój mąż nie ma zadnych ambicji
- mój mąż widzi wszystko w czarnych barwach
i przede wszystkim - ucieka od jakiejkolwiek rozmowy. wychodzi. nie słucha.
mówi; nie wiem, może, nie ważne.
wiem, że często po dwóch latach przychodzi kryzys. nie wiem jednak, czy to
kryzys, czy to już rozpad.
Obserwuj wątek
    • Gość: d Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW IP: 217.98.61.* 07.11.03, 13:45
      Moj maz byl taki sam przede wszystkim nie potrafil rozmawiac na poczatku tak
      ale pozniej bylo zrob jak chcesz, ja juz sam nie wiem. Bylam mezatka ale bylam
      samotna w malzenstwie straszne uczucie. Zostawil mnie po roku malzenstwa teraz
      ciesze sie z tego. Wiem czego chce od zycia, od faceta i do tego daze.
      Nadmieniam ze nie mam dzieci
      pozdrawiam 30-latka
    • Gość: bipi Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW IP: *.kutno.sdi.tpnet.pl 07.11.03, 13:50
      U mnie jest tak samo , ale wiem ,że to kryzys i to przejdzie na razie szukam
      sobie wielu zajęć ,żeby ciągle nie narzekać, bo już mnie samej się odechciewa.
      Faceci już chyba tacy są.
    • Gość: mąż Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW IP: *.toya.net.pl 07.11.03, 13:56
      A macie dzieci?
      Ja miałem podobne zdanie o żonie: tylko kumputer podmień na szanowną teściową.
      To działa w obie strony
      Maż po 4 latach małżeństwa
      • Gość: g Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW IP: *.elb.vectranet.pl / *.elb.vectranet.pl 07.11.03, 16:33
        nie, nie mamy dzieci. czasem myślę, że dobrze, bo ewentualny "odwrót" byłby
        łatwiejszy. kocham go, ale też czasem myślę, czy Miłość to rzeczywiście
        wszystko. poza tym, jeśli się owej miłości nie czuje, a w zamian są same
        problemy, to właściwie co nas trzyma razem, prawda? tylko, że ja wiem, że mogę,
        chcę jeszcze dużo dla tego małżeństwa zrobić. i chciałabym widzieć, że on też.
        i tu jest pies pogrzebany.
    • Gość: Mężatka Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW IP: 217.8.186.* 07.11.03, 15:45
      Od 4 lat jestem mężatką, też mamy problemy. Nie rozmaiwmy ze sobą, sex- dwa
      razy w miesiącu. Koszmar! Nie wiem co robić.
      Chcę mieć dzieci, jednak kiedy tak mu się przyglądam, to chyba nie z nim!
      Obłęd, wiem, że wina leży po obu stronach, już nie mam siły, ani ochoty
      wiecznie walczyć. Straszne, zdałam sobie sprawę z tego, że to już koniec,
      teraz czeka na wegetacja albo rozwód(mimo, że go kocham, jednak miłośc nie
      zawsze wystarczy).
    • seksuolog Pytania terapeutyczne 07.11.03, 20:14
      Gość portalu: g napisał(a):

      > po dwóch latach małżenstwa:
      > - mój mąż wydaje się banalny
      > - moj maż nie ma żadnych zainteresowań
      > - mój mąz spedza wiecej czasu przed komputerem niz ze mna
      > - moj maz nie ma ochoty ze mna rozmawiac
      > - moj mąż uważa, ze taka sytuacja to nie problem, bo mamy większe
      > - mój mąż kocha się ze mna może raz w tygodniu, może nawet nie
      > - mój mąż nie ma zadnych ambicji
      > - mój mąż widzi wszystko w czarnych barwach
      > i przede wszystkim - ucieka od jakiejkolwiek rozmowy. wychodzi. nie słucha.
      > mówi; nie wiem, może, nie ważne.
      > wiem, że często po dwóch latach przychodzi kryzys. nie wiem jednak, czy to
      > kryzys, czy to już rozpad.

      Pytania:

      - w jakim on jest ogolnie stanie psychicznym i sytuacji zyciowej?
      (np. zyje w stresie, grozi utrata roboty...)
      - jak zareagowalby on gdybys przedstawila mu ta liste na papierze?
      - jaka bylaby jego lista na twoj temat, zgodzilby sie ja napisac?
      • Gość: Imagine Re: Pytania terapeutyczne IP: *.unl.edu 07.11.03, 20:19
        postaraj sie podpowiedziec mu o starej taoistycznej metodzie powstrzymywania
        wytrysku. zobaczysz go kolo siebie niemalze codziennie i bedziesz go sama prosic
        o odpoczynek.
        Imagine.
        • j_ar Re: Pytania terapeutyczne 13.11.03, 13:13
          > postaraj sie podpowiedziec mu o starej taoistycznej metodzie powstrzymywania
          > wytrysku. zobaczysz go kolo siebie niemalze codziennie i bedziesz go sama
          prosic o odpoczynek.

          o rany, ty naprawde masz lekarstow na kazdy zwiazek, ktory ma problemy...
          podziwiam... a tak powaznie (nie to, zeby to wczesniej nie bylo takie znowu
          niepowazne), moze napisz cos w skrocie o tej metodzie, coby czlek niewierny
          sprobowal....;)
          • Gość: girlfriend właśnie, właśnie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 13:57
            i o tych 9 orgazmach czy jak tam ;)
      • Gość: Imagine Re: Pytania terapeutyczne IP: *.unl.edu 07.11.03, 20:20
        a ty skoncz z ta swoja sztampa "leczaca glowki bolanie i kurka stojanie"
        jednym i tym samym kwestionariuszem.
        Imagine.
    • giks Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW 08.11.03, 00:57
      u mnie jest dokładnie tak samo tylko to ja nie mam ochoty na sex a nie on, no
      i sprawa się komplikuje tym, ze mamy dziecko. No i co zrobić z takim czymś???
      Odejść..... walczyć? Pytanie tylko o co??? bo jakoś nie chce mi się samej
      walczyć o coś co dla mnie nie ma sensu i nie widze chęci po drugiej stronie...
      • seksuolog Pytania terapeutyczne 08.11.03, 07:18
        giks napisała:

        > u mnie jest dokładnie tak samo tylko to ja nie mam ochoty na sex a nie on,
        > no i sprawa się komplikuje tym, ze mamy dziecko. No i co zrobić z takim
        > czymś??? Odejść..... walczyć? Pytanie tylko o co??? bo jakoś nie chce mi się
        > samej walczyć o coś co dla mnie nie ma sensu i nie widze chęci po drugiej
        > stronie...

        Czy seks jest glownym/jedynym problemem? Moze np. jest nim brak uczuc?
        Czy mozesz wymienic powody dla ktorych nie masz ochoty na seks?
        Czy oprocz seksu maz jest osoba bez wiekszych zastrzezen?
        Jaka jest opinia meza na temat ciebie i zwiazku?

    • jmx Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW 08.11.03, 01:06
      Gość portalu: g napisał(a):

      > po dwóch latach małżenstwa:
      > - mój mąż wydaje się banalny
      > - moj maż nie ma żadnych zainteresowań
      > - mój mąz spedza wiecej czasu przed komputerem niz ze mna
      > - moj maz nie ma ochoty ze mna rozmawiac
      > - moj mąż uważa, ze taka sytuacja to nie problem, bo mamy większe
      > - mój mąż kocha się ze mna może raz w tygodniu, może nawet nie
      > - mój mąż nie ma zadnych ambicji
      > - mój mąż widzi wszystko w czarnych barwach
      > i przede wszystkim - ucieka od jakiejkolwiek rozmowy. wychodzi. nie słucha.
      > mówi; nie wiem, może, nie ważne.
      > wiem, że często po dwóch latach przychodzi kryzys. nie wiem jednak, czy to
      > kryzys, czy to już rozpad.

      A Ty?
      • Gość: g Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW IP: *.elb.vectranet.pl / *.elb.vectranet.pl 08.11.03, 12:04
        a ja? z pewnoscia nie jestem bez wad. ale wiem, ze sie staram. jestem otwarta
        na jego jakiekolwiek sugestie czy propozycje. gdyby tylko takowe byly.
        • Gość: MM Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.11.03, 14:36
          Kryzys po 2-3 latach małżeństwa to zjawisko bardzo typowe. Przechodziłam coś
          takiego. U nas było już dziecko. Sytuacja męczyła mnie bardzo. Mój mąż mówił
          niewiele, ja coraz bardziej zamykałam się w sobie. Przypomniałam sobie wtedy
          rady moich znajomych, którzy opowiadali o sposobie rozwiązywania konfliktów
          małżeńskich "na modłę kościelną" (tak, tak nie śmiejcie się, uczestniczyli w
          spotkaniach organizowanych przez parafię). Siadali przed sobą, stawiali
          świeczkę i mówili sobie szczerze, do bólu, co im się w sobie nie podoba. Byli
          zdziwieni, że zachowania swoje, które interpretowali jako dobre - w oczach
          partnera wyglądały zupełnie inaczej.
          Skorzystałam z tej rady. Wprawdzie świeczki nie stawiałam, ale wybrałam
          odpowiedni moment i rozpoczęłam rozmowę z moim mężem. Wił się jak piskorz, nie
          chciał mówić, ale wykrzyczałam, że tylko przez rozmowę możemy coś osiągnąć albo
          skończyć z tą fikcją. Oczywiście byłam przygotowana na wszystkie konsekwencje.
          Poskutkowało. Od tej pory, kiedy nas coś boli najzwyklej w świecie mówimy sobe
          o tym. W tym roku będziemy obchodzili 22. rocznicę naszego ślubu.
    • Gość: ewela Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW IP: *.unipv.it 13.11.03, 09:30
      Widze, ze nie jestem odosobniona w temacie-co ja w tobie widzialam. Czy to
      spadaja ludziom rozowe okulary zakochania, czy jak, ale ten facet ktory budzil
      we mnie kilka lat temu tyle pozytywnych emocji, dzis budzi we mnie niechec, w
      najlepszym razie obojetnosc. Jestesmy dwa lata po slubie i tak naprawde czuje,
      ze to koniec milosci, a jestem chyba zbyt leniwa by o nia walczyc. Moze zreszta
      nie warto. Najgorsze jest to, ze tak naprawde nie ma rzeczy, ktore
      przekreslalyby go jako meza-nie pije, nie bije, przynosi wyplate...
    • plucha Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW 13.11.03, 10:11
      Gość portalu: g napisał(a):

      > po dwóch latach małżenstwa:
      U mnie po 15 latach jest podobnie, ale:
      > - mój mąż wydaje się banalny
      owszem, ale jest mój, znam go na wylot i lubię jego banalność
      > - moj maż nie ma żadnych zainteresowań
      nie miał, ale wciągnęłam go w swoje zainteresowania, a wspólne zainteresowania
      to połowa sukcesu
      > - mój mąz spedza wiecej czasu przed komputerem niz ze mna
      mój raczej przed telewizorem, ale czemu mu zabronić? Ja siedzę obok i czytam
      sobie książkę - i tak jesteśmy razem.
      > - moj maz nie ma ochoty ze mna rozmawiac
      Facetom czasem nie chce się gadać z czystego lenistwa. Ja sama zaczynam
      rozmowę, nie czekam aż on zagai.
      > - moj mąż uważa, ze taka sytuacja to nie problem, bo mamy większe
      Mój też tak twierdzi, kiedy na niego narzekam. Po zastanowieniu dochodzę do
      wniosku, że obiektywnie rzecz biorąc ma rację
      > - mój mąż kocha się ze mna może raz w tygodniu, może nawet nie
      Zdarza się. Bywa zmęczony, ma dużo pracy, źle się czuje. Jak mi tego brak to mu
      mówię po prostu, ale nie z pretensją, raczej "lubieżnie". Działa.
      > - mój mąż nie ma zadnych ambicji
      A jakie byś chciała żeby miał? a może ma, a ty nie wiesz, albo nie uważasz tego
      za ambicje?
      > - mój mąż widzi wszystko w czarnych barwach
      To pokaż mu świat w jasnych barwach!
      > i przede wszystkim - ucieka od jakiejkolwiek rozmowy. wychodzi. nie słucha.
      > mówi; nie wiem, może, nie ważne.
      Uciekanie od rozmowy jest typowe dla facetów. Przede wsszystkim nie zaczynaj
      rozmowy "z grubej rury", czyli od swoich żalów, oczekiwań, pretensji. Opoiwedz
      dowcip, albo coś zabawnego, ciekawego, zapytaj co w pracy, albo co z tą sprawą,
      o której ci opowiadał w zeszłym tygodniu. Jak już będziecie rozmawiać to
      łatwiej poruszyć inne tematy.
      > wiem, że często po dwóch latach przychodzi kryzys. nie wiem jednak, czy to
      > kryzys, czy to już rozpad.
      Eee tam rozpad. Kryzysy zdarzają się co jakiś czas, trzeba się do nich
      przyzwyczaić, po lecie przychodzi zima, ale potem znowu lato. Zimę trzeba po
      prostu przeczekać, nie zapominając jednak o odpowiednim "ogrzewaniu" ;)
      • Gość: B Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW IP: 217.98.61.* 13.11.03, 10:24
        musze stwierdzic ze podoba mi sie to co napisalas czeka mnie b.trudna rozmowa
        wiec na pewno skorzystam z rady zeby nie z grubej rury od razu
        pozdrawiam 30-latka
    • Gość: andrzej głowacki Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 13.11.03, 12:53
      > Gość portalu: g napisał(a):
      >
      > KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW... [...]

      Jak najbardziej jest to prawidłowość. Wiele osób ma bardzo podobne odczucia.
      Niestety jest to prawidłowość zapisana w naszych genach, a z genami - mimo
      naszego dużego mózgu - bardzo trudno jest walczyć. Większość samców pozostawia
      swoje partnerki, gdy dzieci stają się samodzielne. Wygląda na to, że w
      przypadku ludzi, ze względu na długi okres zależności dziecka od dorosłych
      osobników, ten okres został przez naturę skrócony do momentu, w którym matka i
      dziecko mogą już obyć się bez ojca. Z punktu widzenia natury, długotrwałe
      związki nie są korzystne. Naturze chodzi o to, aby geny ulegały ciągłemu
      mieszaniu się. Z moich osobistych obserwacji wynika, że po dwóch latach
      zakochania, niezależnie czy partnerzy mają dzieci czy nie, pojawia się znużenie
      w związku. Tylko od dojrzałości obydwu partnerów, czyli od tego czy kierują się
      oni w swoim życiu bardziej mózgiem niż instynktami, zależy ich dalszy los.

      Pozdrawiam, andrzej

      www.glowacki.art.pl
      • malvvina zapisane w genach 13.11.03, 13:07
        nie nalezy pic z rana
        • Gość: girlfriend Re: zapisane w genach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 13:54
          ani palić ;)
          • Gość: roxi Re: zapisane w genach IP: 5.5R1D* / *.saix.net 13.11.03, 15:42
            loooooooo, maaaaaaaatkoooooooooo
            • Gość: roxi Re: zapisane w genach IP: 5.5R1D* / *.saix.net 13.11.03, 15:46
              To jak dlugo nalezy znac sie przed zalegalizowaniem zwiazku, czy to moze ta
              legalizacja to problem
              • malvvina Re: zapisane w genach 13.11.03, 15:52
                co bys nie zrobila to i tak cie rzuci (bo zapisane ma w genach) jak dzieciara
                odchowacie
                Stad pomysl by plodzic na peczki - ostatniego tuz przed menopauza - jak
                podrosnie to maz juz w 4 dechach bedzie lezal i geny nie geny porzucona nie
                bedziesz

    • Gość: Ethlinn Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.03, 19:28
      Nie jesteśmy małżeństwem i nie mieszkamy nawet ze sobą więc to pewnie troche
      inna sytuacja, ale jesteśmy ze soba ponad 6,5 roku. Co jakiś czas przychodzi
      kryzys, najgorzej było właśnie po dokładnie 2 latach - wtedy wszystko wisiało
      na włosku. Teraz jednak raczej te kryzysy są łagodniejsze - my po prostu wiemy,
      że się pogodzimy i jakoś zawsze dochodzimy do porozumienia. Najważniejsze to
      umieć przyznać sie do błędu i nie zacinać się. I zmieniać na lepsze - siebie,
      nie partnera.
      • Gość: verbatim Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW IP: *.acn.waw.pl 13.11.03, 21:30
        Gość portalu: Ethlinn napisał(a):

        Nie jesteśmy małżeństwem i nie mieszkamy nawet ze sobą więc to pewnie troche
        > inna sytuacja, ale jesteśmy ze soba ponad 6,5 roku. Co jakiś czas przychodzi
        > kryzys, najgorzej było właśnie po dokładnie 2 latach - wtedy wszystko
        wisiało
        > na włosku. Teraz jednak raczej te kryzysy są łagodniejsze - my po prostu
        wiemy,
        >
        > że się pogodzimy i jakoś zawsze dochodzimy do porozumienia. Najważniejsze to
        > umieć przyznać sie do błędu i nie zacinać się. I zmieniać na lepsze -
        siebie,
        > nie partnera.

        Łatwo powiedzieć!
        Mam żonę od trzech lat i jeden kryzys za soba a drugi w trakcie.
        Pierwszy nastapił po 3 latach znajomości i roku małżeństwa. Właściwie nie
        wiem jak się zaczął. Poprostu pewnego dnia przestaliśmy ze soba normalnie
        rozmawiać. Dużo pracowałem, nawet z poczatku nie zauważyłem jak żona zaczęła
        coraz później przychodzić z pracy, podejrzanie często wyjeżdzać w delegację,
        stała się zamknięta i małomówna, powróciła do palenia papierosów itd.
        Domyślałem się że kogoś ma ale jakos nie miałem siły żeby z tym walczyć.
        Firma wysysała wszystko, nie dając wiele w zamian.
        Na mikołajki kupiłem jej prezent, rozpłakała się, nie chciała przyjąć
        tłumacząc, że na to nie zasługuje. W końcu pośrednio przyznała, że się z kimś
        spotyka i może chodzić tutaj o seks. Czułem sie jak skonczony frajer. Te
        długie oczekiwania, telefony czy jest bezpieczna i takie tam pierdoły, samotne
        wieczory przy wódce popijanej piwem.
        Mówiła, że mnie kocha i postara się naprawić ale wyjazdy nie ustały.

        W końcu ją spotkałem. Nie była zbyt piękna. Niska ale wysportowana, pełna
        witalności pływaczka. Była koleżanką kolegi mojego przyjaciela. Przyznałem się
        od razu do mego stanu cywilnego, przegadalismy pół nocy. Następna spędziliśmy
        juz włóżku i była to jedna z najbardziej upojnych nocy mego życia na myśl o
        której nawet dzisiaj dostaje dreszczy. W końcu po dwóch tygodniach wydało się.
        Przypadkowo żona odebrała smsa skierowanego do mnie.
        Powiedzieliśmy szczerą do bólu prawde o naszych romansach. Burza trwała
        tydzien ale odziwo zadziałała jak katarsis. Żona rzuciła kochanka, zaczęła
        walczyć jak lwica, krzywdząc bogu ducha winną pływaczke.
        Przy okazji poznałem jej najskrytsze perwersyjne upodobania, które nawet mnie,
        urodzonego libertyna nieco zawstydziły.
        Wbrew pozorom zdrada z naszych stron miała ożywczy charakter. Uczucia były tak
        ekstremalne, emocje tak duże że niczym ogień wypaliły zło tego związku, parząc
        niestety przy okazji osoby zangażowane w to wszystko ale z innej strony.
        Przez dwa lata było bardzo dobrze. Tylko życie zawodowe mi się nie układało.
        Sflaczałem, straciłem ambicje, nic w zaadzie nie chciało mi się robić.
        To proza życia niszczy człowieka w sposób najznakomitszy bo najpełniejszy.

        Ponownie zaczęło się chyba wtedy gdy odmówiłem żonie dziecka, na razie aby
        ustabilizować swoje życie materialne. I cholernie tego dzisiaj żałuje.
        Stoję teraz przed wielką szansą, zakładam firmę, otwierają się niezłe
        perspektywy. Nowe doświadczenia, kontakty, szanse na fajną, emocjonujacą,
        dostatnią przyszłośc.Ale co z tego. Snujemy sie jak te cienie po domu.
        Żona mnie unika, nie chce rozmawiac, zreszta to ja zawsze inicjowałem trudne
        rozmowy, wiec za przeproszeniem nie piep..drogie panie że to panowie zamykaja
        się w sobie.
        Matka rozwodzi się z moim ojcem, koledzy odnoszą sukces jeden za drugim a ja
        nie mam do kogo dzioba otworzyć w tej sprawie. Chyba że do flaszki..
        Nie chodzi mi nawet o seks ( z żoną nie kochałem się od mca) ale o pieprzoną
        bliskosć drugiej osoby. Świat jest teraz skamieniały, nie wypada przyznać się
        do życiowej katastrofy. 27 lat i rozwodnik? He he. Żałosne.

        Przepraszam, że tak się rozpisałem, zbyt osobiście.
        Kryzys w małżeństwie to normalna sprawa, szczególnie na samym początku jeśli
        jednak zaczyna pojawiać sie cyklicznie, co dwa lata w październiku, to co?
        Fatum? Może nie pasujemy do siebie? Albo to kara za grzechy młodości?
        Kompletnie nie wiem co o tym sądzić. W gruncie rzeczy jestem optymistą, ale
        ile nim mozna być?
        • Gość: Ethlinn Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.03, 22:34
          Nie wiem co Ci napisać, naprawdę. Na pewno masz rację, że tzw. proza życia
          codziennego może wykończyć nawet dobry związek. Niestety nie znam na to
          lekarstwa, i sama też sie boję, że jak zamieszkamy razem i nas to może dopaść.
          Wierzę jednak ze nas to ominie, i Wam życzę jak najlepiej.
          A tak odbiegając trochę od tematu - mój męczyzna też ma 27 lat. I tak sobie
          myślę, jak różnie życie się ludziom układa. Nie wyobrażam go sobie zupełnie,
          żeby mógł być już 3 lata po ślubie. Widzę po nim, ze dopiero od niedawna temat
          ślubu pomału przestaje być dla niego jakąś abstrakcją. Ale cieszę się patrząc
          jak powolutku do tego dojrzewa. Pozdrawiam
    • komandos57 Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW 13.11.03, 22:37
      Juz mowilem.Wsiadz w 2.Dojedz do Szaserow,przejdz Komenskiego do
      Grunwaldzkiej,wsiadz w 1,dojedz do Obroncow Pokoju i bedzie po kryzysie.
      • Gość: jesa Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 22:42
        a może Patagonia?
      • malvvina Re: KRYZYS PO DWÓCH LATACH MAŁŻEŃSTWA - PRAWIDŁOW 13.11.03, 22:52
        cos mi sie wydaje ze znow masz racje...


        > Juz mowilem.Wsiadz w 2.Dojedz do Szaserow,przejdz Komenskiego do
        > Grunwaldzkiej,wsiadz w 1,dojedz do Obroncow Pokoju i bedzie po kryzysie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka