Dodaj do ulubionych

zgubiłam sie...

10.01.09, 21:59
życie zrobiło sie bez sensu...ciagle kogos udaje, udaje ze sie
smieje, ze jest dobrze, że sobie radze,
nie potrafie ufać ludziom...nie potrafie... na kazdym kroku okazuje
sie że klamią..nie umiem uwierzyć...
robie sie niemiła, złośliwa...
co mam teraz zrobić.. jak mam życ dalej ...?
Obserwuj wątek
    • wichrowe_wzgorza Re: zgubiłam sie... 10.01.09, 22:04
      Każdego z nas to dopada, przynajmniej raz w życiu ostro, a na ten
      czas Ciebie ja przytulę:))

      :*
      • diabelskie.stworzenie Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 10:53
        dziekuje Wichrowe.....
        teraz to w bekse sie zamienie.....
    • zbigniew31 Re: zgubiłam sie... 10.01.09, 22:55
      to czy ludziom wierzysz , czy nie na samą prawdę wpływu nie ma , ale z ufnością
      łatwiej jest żyć .
      Powodzenia..)
      • suicidalman Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 09:42
        Moim zdaniem to nie zgubiłaś się, a po prostu dojrzałaś i przestałaś być naiwną.
        • diabelskie.stworzenie Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 10:51
          moze masz racje przestałam byc naiwna..
          tylko czemu taka zagubiona sie czuje,.,?
          czemu nie rozumiem tego świata? czemu ludzie tak sie wykorzystuja
          innych..? dlaczego tak bardzo czuje ze nie pasuje.?
          jak sie odnaleźć...?
          • prawdziwy_endrju Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 13:18
            To czego teraz doswiadczasz jest typowe dla osob wrazliwych po skonfrontowaniu sie z rzeczywistoscia tego swiata. Ktos madry kiedys powiedzial, ze trzeba nauczyc sie chronic swoja wrazliwosc. Jest wiele strategii. Mozna sie wycofac. Wbrew pozorom takie rozwiazanie moze byc najlepsze, wszystko zalezy od Twojej osobowosci.
            • diabelskie.stworzenie Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 17:41
              mowisz chronić swoją wrażliwośc..zrobiłam mur naokolo siebie żeby
              nikt mnie nie zranił..przestałam byc naiwna, przestałam być wrazliwa
              na na ludzkie słowa..robie wszystko dla siebie
              pojawiła sie złość, brak zaufania, brak wiary...zeby mnie nikt nie
              oszukał izoluje się..i udaje że jest wszystko dobrze..
              a nie jest...teraz wiem ze nie jest dobrze..przeciez żyje w tym
              calym swiecie gdzie jest pełno ludzi.. a jestem jakby obok..
              własciwie nie wiem gdzie jestem i po co..
    • teklana Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 13:30
      jeśli ktos ma miękkie serce,powinien mieć twardy tyłek.Hartuj się-
      machina ruszyła.Co Cie nie zabije,to wzmocni.Nie zamykaj się na
      ludzi;-)
    • iwona334 to udaj sie do biura: 11.01.09, 13:36
      diabelskie.stworzenie napisała:
      > co mam teraz zrobić.. jak mam życ dalej ...?

      oni tam wszystko znajduja, moze znajdziesz i siebie?
      bip.pwz.pl/pl/bip/biuro_rzeczy_znalezionych
    • zbigniew31 Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 15:14
      diabelskie.stworzenie napisała:

      > życie zrobiło sie bez sensu...ciagle kogos udaje,

      Nie myśl , że w świecie jest jakiś sens/algorytm właściwy dla Ciebie , który
      możesz ze świata przyjąć , tak tylko maski się kreuje , a nie oryginalnego siebie..


      ... udaje ze sie
      > smieje, ze jest dobrze, że sobie radze,
      > nie potrafie ufać ludziom...nie potrafie... na kazdym kroku okazuje
      > sie że klamią..nie umiem uwierzyć...

      Uwierz , że w świecie możliwe jest w s z y s t k o co dostępne , że zarówno jest
      w nim zała jak i dobra , ale to , czy świat będzie Ci dobrym , zależy tylko od
      Ciebie , to w Tobie rozgrywa się teatr dobra i zła ..

      > robie sie niemiła, złośliwa...
      > co mam teraz zrobić.. jak mam życ dalej ...?

      żyj dla i przez Siebie , kieruj się własną estetyką i etyką . Wartości nie
      znajdziesz w samym świecie , one biorą się z relacji między Tobą i światem ,
      masz wszystko , co do ich rozpoznania potrzebne , a czy Twój świat będzie dobrym
      i pięknym , zależy od intencji jakie przyświecać będą działaniom ..
      • diabelskie.stworzenie Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 18:31
        > Uwierz , że w świecie możliwe jest w s z y s t k o co dostępne ,
        że zarówno jes
        > t
        > w nim zała jak i dobra , ale to , czy świat będzie Ci dobrym ,
        zależy tylko od
        > Ciebie , to w Tobie rozgrywa się teatr dobra i zła ..

        czy świat bedzie dobry zależy ode mnie?
        jak to zrobić?
        ja byłam dobra i co? nic dobrego mnie nie spotkało...

        moze ja tu zwyczajnie nie pasuje?
        moze to nie ten świat jest dla mnie..?
        jest mi źle... cholernie źle..
        • suicidalman Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 19:10
          moze ja tu zwyczajnie nie pasuje?
          > moze to nie ten świat jest dla mnie..?

          Ja już dawno doszedłem do tego wniosku. Teraz czekam tylko na dobry moment żeby
          ze sobą skończyć. Miesiąc temu zdarzyła się jedna rzecz, która mnie do tego
          przybliża. Jeśli zdarzą się jeszcze dwie podobne to nie będę już miał wyboru.
          Nie powiem jednak, że czekam na nie z niecierpliwością, bo nie można przecież
          życzyć nikomu źle.
          • zbigniew31 Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 20:05
            suicidalman napisał:

            > moze ja tu zwyczajnie nie pasuje?
            > > moze to nie ten świat jest dla mnie..?
            >
            > Ja już dawno doszedłem do tego wniosku. Teraz czekam tylko na dobry moment żeby
            > ze sobą skończyć. Miesiąc temu zdarzyła się jedna rzecz, która mnie do tego
            > przybliża. Jeśli zdarzą się jeszcze dwie podobne to nie będę już miał wyboru.
            > Nie powiem jednak, że czekam na nie z niecierpliwością, bo nie można przecież
            > życzyć nikomu źle.

            a co to ??
            ..)
            jakaś epidemia ?
            przesilenie wiosenne , czy co ?
            jeszcze do wiosny trochę czasu ! pomału jeszcze zdążycie się trochę pognębić ..)

            wiesz(?) ...Man zaświeć sobie więcej świateł w domu ..naprawdę , wyjdź na spacer i pooddychaj..)
            Przestań być niewolnikiem świata , co od jego zdarzeń swój los uzależnia . Zdarzenia na pewno się wydarzą , różne , rozmaite , może nawet te , o których piszesz , ale czy pozwolisz by świat dyktował Ci , co masz robić ?
            Może przeciwnie pomyśl sobie : niech się zdarzą , bym pokazać mógł jak sobie z nimi poradzę !
            Myśl pozytywnie i skup się na pozytywnych rzeczach ..
            naprawdę ..)
            powodzenia !
            • suicidalman Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 20:11
              Myślenie pozytywne jest dla naiwniaków. Ja jestem realistą.
              • zbigniew31 Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 20:27
                suicidalman napisał:

                > Myślenie pozytywne jest dla naiwniaków. Ja jestem realistą.

                więc..) jest w Tobie więcej , niż ja bym Ci mógł dać ...
        • zbigniew31 Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 19:51
          diabelskie.stworzenie napisała:

          > czy świat bedzie dobry zależy ode mnie?
          > jak to zrobić?
          > ja byłam dobra i co? nic dobrego mnie nie spotkało...

          powiem na pewno komunał ,ale to piękny komunał jest , że miłość trzeba mieć w
          sobie , niezależnie co Cię spotkało i co ją wywołało , ona jest jedna i masz
          wybór albo zachować ją i z niej życie budować , albo wypełnić się negatywnymi
          emocjami i wówczas i świat będziesz postrzegać negatywnie .
          Widzisz ... również w miłości można o swój dbać interes , a to , co spotkało
          Ciebie potraktuj jak lekcję , która pozwoli Ci zadbać . Czasami też w życiu
          trzeba być trochę egoistą , trzeba zwyczajnie kochać siebie , cała sztuka polega
          na tym , aby umiejętnie wyważyć to dobro / miłość między siebie i świat .


          > moze ja tu zwyczajnie nie pasuje?
          > moze to nie ten świat jest dla mnie..?
          > jest mi źle... cholernie źle..


          to samo Tobie i mnie wstaje słońce
          i tym samym oddychamy powietrzem
          i chociaż mróz jest okrutny ,
          to można w tym widzieć , świeżość poranka ,
          albo niechybną śmierć .
          Jest w świecie wiele piękna pomimo jego brzydoty , można dostrzegać to , albo
          to , co chcesz ...
          Pragnąć , że każde zdarzenie będzie pomyślne ,
          jest nadto egoistyczne , zwyczajnie zdarza się dobre i złe , a Ty możesz skupić
          swoją uwagę na jednym , lub drugim . Może wypełniać Cię miłość albo nienawiść ,
          zaufanie , lub strach . Możesz świat zmieniać , masz na to wpływ , możesz dbać o
          swój 'interes' i kiedy bez strachu i w miłości to czynisz pięknie ...
          • diabelskie.stworzenie Zbyszku.. 11.01.09, 20:07
            widzisz.. nie zależnie od tego co mnie spotkało..istnieje..żyje,
            chodze do pracy,koncze studia i takie tam (nie mam 20 lat)..i nie
            chce oskarżac nikogo..byc moze sama sie wypełniłam tymi złymi
            myslami..być moze ktos sie do tego przyczynił..
            dlatego tu pisze bo juz nie radze sobie sama z soba, bo właściwie
            zamknełam sie przed całym światem..chroniąc sama siebie..
            tylko ja nie mam wpływu by to zmienić..ten strach we mnie tkwi..
            jak sie go pozbyć.. jak przestac sie bac ze ktos mnie skrzywdzi..
            • zbigniew31 Re: Zbyszku.. 11.01.09, 20:37
              diabelskie.stworzenie napisała:

              miałem jedną w życi stłuczkę samochodem i też strach po tym mi towarzyszył za
              kółkiem , ale pomału , po trochę zacząłem większym i większym zaufaniem obdarzać
              innych kierowców , a teraz wcale strachu nie czuję , oczywiście tego złego strach .
              Myślę , że i Tobie potrzeba trochę czasu ,
              i nie Cała i nie naraz zaczniesz znowu ufać , ale obdażaj małymi miarkami ,
              coraz więcej , aż w końcu Sama zobaczysz , że ufasz niezmiernie .
              Mówili to już mądrzejsi tu , człowiek to nie automat i trochę czasu na efekty
              potrzeba , ale jak rzeczywiście chcesz , to one przyjdą , zobaczysz ..)

              • diabelskie.stworzenie Re: Zbyszku.. 11.01.09, 20:56
                dziękuje..
                musze zburzyć ten mur.. nie mam czym oddychać..
                i dlatego napisałam tu..bo juz nie wiem co robić..
                i mam nadzieje ze bedzie tak jak mówisz..
                tylko czy ja wierze w nadzieję?
                czasami chciałabym nie myslec.. ktos zniszczyl czesć mnie
                ale staram sie być silna..ten mur mnie chronił..
                • zbigniew31 Re: Zbyszku.. 11.01.09, 22:10
                  diabelskie.stworzenie napisała:

                  > ten mur mnie chronił..

                  ale też niczego dobrego , słonecznego nie wpuszczał..)
                  Sam fakt , że tu piszesz już znakiem jest jakiegoś zaufania ...prawda ?
                  powodzenia ..)
                  z
                  • diabelskie.stworzenie Re: Zbyszku.. 12.01.09, 18:48
                    czy to znak zaufania..? sama nie wiem..
                    po prostu nie moge sie odnaleźć..bojąc sie ludzi napisałam tu,
                    nie mam odwagi isc do psychologa..

                    dziekuje Zbyszku
    • lost_and_found Re: zgubiłam sie.../ podklad muzyczny 11.01.09, 17:26
      przy odpowiednich warunkach - popyt/ podaz/ talent/ szczescie - daloby sie i mizerie zamienic w sukces.
      no, ale nie kazdemu jest dane ;(


      www.youtube.com/watch?v=TJN3PGqDRNg&feature=PlayList&p=CB5CD3BCDF14A9BB&playnext=1&index=28
    • datum.questionis Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 17:57
      Diabelskie.stworzenie, tylko ty się czasem rzeczywiście nie wyrzekaj swojej naiwności, jak ci doradzają doświadczeni przez los!:) Przebolej swoje, bo przeboleć trzeba, ale nie trać wiary:)

      Wiesz, jestem szczerze przekonana, że żeby w życiu wydarzyło się nam coś naprawdę pięknego, musimy się najpierw pogodzić z możliwością zranienia. Kogoś nieosłoniętego można wprawdzie zranić, ale przecież i zaprzyjaźnić się prawdziwie można tylko z kimś nieosłoniętym. Samotność nie jest więc sposobem na wyjście z samotności:) Pancerz wycofania ma to do siebie, że daje pozorne rozwiązanie - zatrzymuje ciosy, ale i to co dobre i wartościowe przez niego przeniknąć nie da rady. Ufaj więc ludziom, tak jak ufałaś im do tej pory. Jeszcze wielu cię zawiedzie, bez wątpienia;) Ale nie wszyscy są niegodni zaufania, naprawdę. Trzeba zachować swoją ufność i wiarę, żeby ich rozpoznać i żeby oni mogli do nas trafić. Jak już się zamkniesz na amen, to każde nowe doświadczenie zacznie tylko potwierdzać Twoją teorię - że nie ma wokół nikogo, kto byłby z tobą szczery;)

      Kiedyś - w ramach rozważań z gatunku "jak żyć?" - dokonałam rachuby emocjonalnej i wyszło mi, że i w związkach z ludźmi działa pewna odmiana zakładu Pascala: korzyści wynikające z ufności, nawet przy uwzględnieniu towarzyszących uciążliwości;), i tak w tej dziwacznej arytmetyce nieskończenie przewyższają zyski z postawy nieufności.

      Diableskie.stworzenie, trzymam za ciebie kciuki. Mocno. Niech ci się wiedzie w życiu:)
      • datum.questionis Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 17:59
        Ale wypuściłam smrodek dydaktyczny, przepraszam:)
      • diabelskie.stworzenie datum.questionis... 11.01.09, 18:08
        przebolałam,i co z tego? na kazdego patrze podejrzliwie, w kazdym
        słowie doszukuje sie kłamstw..nie potrafie chyba juz nikomu zaufac..
        bo boje sie że potem okaze sie ze to wszystko klamstwa..

        i bardzo chce przestac tak myslec..
        tylko że nie chce byc znowu wykorzystana..i dlatego siedzi we mnie
        ta złość na cały świat..bo gdy pokazałam że ja nie jestem na kazde
        zawołanie..moi znajomi i przyjaciele nagle znikneli..
        jakoś szybko zapomnieli ze istniałam..
        i teraz na każdym napotkanym człowieku wyładowuje swoje zło...
        nie bylam zła.. nigdy
        i nie potrafie tego teraz odwrocic..
        nie potrafie zburzyc muru w ktory sie otoczylam....
        • datum.questionis Re: datum.questionis... 11.01.09, 18:18
          Wiem, Diabelska, że nie ma prostej recepty, która nagle Cię uleczy, więc nie
          próbuję doradzać:) Człowiek nie automat i na zawołanie nie działa, nie wystarczy
          powiedzieć "zmień swoje nastawienie", zwłaszcza że mury - jak mówisz - od
          jakiegoś czasu budujesz. Ale mam poczucie, że rozumiem - na ile w ogóle można
          rzeczywiście drugiego zrozumieć - co przeżywasz i nawet wydaje mi się, że wiele
          osób przeżywa coś podobnego. Być może to nasz wspólny największy problem, żeby
          nie powiedzieć - plaga współczesności;)

          Nie wiem jakie jest rozwiązanie, po prostu chciałam Cię jakoś na swój -
          nieskuteczny pewnie - sposób pocieszyć. No i z uporem maniaka dlatego powtarzam,
          że będzie dobrze. Może się mylę. W każdym razie nie poddawaj się, naprawdę są
          dobrzy ludzie - teraz to pewnie brzmi banalnie, ale mam nadzieję, że i Tobie
          niedługo będzie dane się o tym przekonać osobiście:)
          • datum.questionis Re: datum.questionis... 11.01.09, 18:20
            A co Ci się przytrafiło, że się tak zaczęłaś czuć? Chcesz o tym opowiedzieć?
            • diabelskie.stworzenie Re: datum.questionis... 11.01.09, 18:28
              to co mnie sie przytrafiło dla Ciebie moze byc błahostką, i zaraz by
              sie tłum odezwał że inni mają gorzej i wogole.
              nie o to mi chodzi by sie tu użalać nad tym co mnie spotkało
              napisałam tu bo... juz nie moge dlużej tak.. chce ufać ludziom, chce
              byc komus potrzebna i żebym mogla na kogos liczyć..
              ale nie potrafie w nic uwierzyć... mozna sie tego na nowo nauczyc?
              chce sie odnaleźć w tym świecie zeby miec po co życ
              zeby sie uśmiechać..
              mam isc do psychologa? bo juz sama nie wiem co robic...
              • datum.questionis Re: datum.questionis... 11.01.09, 18:43
                Diabelskie.stworzenie, nic, co sprawiło, że się czujesz, tak jak się czujesz nie jest błahostką. I to bez względu na to, co sądzę ja czy inni. Jeśli się zaczęłaś czuć tak okropnie, to widać ta błahostka wystarczyła. Prawdopodobnie tych "błahostek" było więcej, a nie ma nic gorszego niż taka pechowa kumulacja - bo to w masie błahostki dają w kość, a opowiedzieć komuś można tylko o pojedynczych wydarzeniach, które może same z siebie nie sprawiają wrażenia dotkliwych... W każdym razie masz prawo tak się czuć. Nikt nie przychodzi na świat z wrodzonym brakiem zaufania do ludzi.

                Wiesz, ja nie jestem psychologiem, tylko raczej potencjalnym pacjentem;) ale jeśli potrzebujesz kogoś, kto wysłucha to zawsze możesz do mnie napisać: divine_comedy@wp.pl (mam na imię Ula). Pewnie , że świata nie naprawię, ale to po prostu nie w porządku, żebyś się tak czuła, no nie w porządku - coś się we mnie burzy:) Swiat jest źle i niesprawiedliwie urządzony!

                A psycholog zawsze może pomóc, oczywiście. Tylko nie od razu. Na początku prędzej problem rozdrapie;) Zaufania na pewno można się nauczyć na nowo - tylko nie oczekuj od siebie, że już jutro musisz być radosna, pogodna i ufna, daj sobie czas. Mam nadzieję, że spotkasz ludzi, którzy Ci w tym będą towarzyszyć. Ja oferuję swoje ucho:)
                • diabelskie.stworzenie Re: datum.questionis... 11.01.09, 19:43
                  dziekuje Ci z całego serca za te słowa...
                  ale nie umiem..nie umiem zaufac... by napisac..by sie az otworzyć...
                  widzisz.. to własnie sie dzieje.. zaraz widze zle ze jesli sie
                  otworze to cos sie stanie przeciwko mnie....

                  przepraszam

                  a w oczach kran mi sie chyba otworzył...

                  • datum.questionis Re: datum.questionis... 11.01.09, 19:56
                    <głaszcze> nic na siłę! Ale adres sobie gdzieś zapisz, oferta ucha stale
                    aktualna, mam dobrą pamięć, więc jak napiszesz za 5 miesięcy, to będę wiedziała
                    o co chodzi:)Tymaczasem będę myśleć ciepło.

                    Nieszczelny kran w oczach, znam to:)
                    • diabelskie.stworzenie Re: datum.questionis... 11.01.09, 21:05
                      dziekuje..
                      miło widzieć że są ludzie ktorzy tak jak kiedys ja zmieniali świat,
                      pomgali, sa dobrzy.
                      i tak jak napisałam Zbyszkowi, moze mi sie uda zburzyc ten mur..

                      moze ten kran przestanie być nieszczelny.....
                      • datum.questionis Re: datum.questionis... 11.01.09, 21:13
                        przestanie:) ale niech się najpierw wykapie, to mu ulży trochę:)
                        będziesz znowu sobą, będziesz. a świat zdecydowanie trzeba jakoś naprawić, aż
                        się prosi, nie?
                        • diabelskie.stworzenie Re: datum.questionis... 11.01.09, 21:22
                          ile masz radości w sobie...
                          chcialabym powiedziec tym złym ludziom że są źli zeby moze sie
                          obudzili i popatrzyli co robią innym...ale nie mam takich
                          mozliwosci..
                          siebie zmienie... mam nadzieje ze na lepsze...
                          • datum.questionis Re: datum.questionis... 11.01.09, 21:33
                            Nie wiem czy to radość, może raczej nadzieja. Przez życie raczej nie sposób
                            przejść nie obrywając czasem po głowie, ale skoro żyjemy, to znaczy, że coś nas
                            tu przecież trzyma, prawda? Zdarzają się naprawdę dobre i piękne rzeczy? Więc
                            trzeba ten świat sobie - na ile się potrafi - tak urządzać, żeby było ich jak
                            najwięcej. Jak zwykle - łatwo powiedzieć, prawda?

                            A jak trafi Ci się okazja powiedzieć złym ludziom, że są źli to im powiedz;)
                            Sama mam czasem ochotę wygarnąć komuś, że życie samo w sobie jest wystarczająco
                            problemogenne, żebyśmy sobie wzajemnie problemów nie dokładali;) Ale
                            podejrzewam, że ci co Ci zrobili źle, też nie za bardzo są w życiu poukładani i
                            szczęśliwi, więc może to nie najlepszy pomysł, sama osądź:)
      • suicidalman Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 19:21
        >Ale nie wszyscy są niegodni zaufania, naprawdę.

        I to jest właśnie naiwne zdanie. Przecież tak naprawdę nie można ufać nawet
        sobie. Co z tego, że ktoś dzisiaj coś powie jeśli jutro będzie mówił co innego.
        Ja np. nie wyobrażam sobie, żebym mógł kogoś zabić, ale co by było gdyby
        wybuchła wojna? Nie wyobrażam sobie, żebym mógł jeść ludzkie mięso, ale głodni
        ludzie podczas II wojny światowej robili to. Skąd mam pewność, że nigdy tego nie
        zrobię? Skoro nie można ufać nawet sobie to w jaki sposób zaufać komuś innemu
        skoro każdą zmianę postawy można wytłumaczyć mniej lub bardziej błahymi
        okolicznościami?
        • datum.questionis Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 20:16
          Może to naiwne, nie zamierzam zaprzeczać. Ale nie zamierzam się też swojej
          naiwności wyrzekać, wybaczysz mi to? Nie mam lat nastu, tylko 27 i na moim
          emocjonalnym koncie też zgromadziłam trochę ran i blizn - usprawiedliwiam się,
          bo podejrzewam, że już Cię kusi, żeby mi powiedzieć, że życie mnie jeszcze nauczy:)

          Pewnie, uważam za całkiem niewykluczone, że zjadłabym ludzkie mięso, gdyby głód
          przycisnął mnie wycieńczoną na opustoszałej stacji badawczej na Antarktydzie.
          Szczęśliwie, życie najczęściej nie zmusza nas, byśmy dokonywali aż tak
          dramatycznych wyborów. W warunkach codziennych możemy się spodziewać, że dobrze
          nakarmieni i ciepło ubrani ludzie raczej nie będą dążyli do wyrządzenia nam
          krzywdy. Mamy prawo tego od nich oczekiwać, a od siebie tego samego wymagać.
          Może to nie zawsze jest realistyczne, ale zawsze moralnie uzasadnione;)A
          hipotetyczne nasze zachowanie w warunkach ekstremalnego zagrożenia życia i
          zdrowia nie ma tu nic do rzeczy - to tak jakby zakładać, że woda o temperaturze
          20 stopni jest szkodliwa i że trzeba wobec niej zachować podejrzliwość, bo
          niekiedy w temperaturze poniżej zera zamienia się w ostre i raniące sople.
          • suicidalman Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 20:33
            Ale nie zamierzam się też swojej
            > naiwności wyrzekać, wybaczysz mi to? Nie mam lat nastu, tylko 27 i na moim
            > emocjonalnym koncie też zgromadziłam trochę ran i blizn

            Twoja sprawa. Nic mi do Twojego życia. Też jestem w podobnym wieku.

            W warunkach codziennych możemy się spodziewać, że dobrze
            > nakarmieni i ciepło ubrani ludzie raczej nie będą dążyli do wyrządzenia nam
            > krzywdy. Mamy prawo tego od nich oczekiwać, a od siebie tego samego wymagać.

            Właśnie przy takim założeniu bardzo łatwo się przeliczyć. Niektórzy ludzie
            myślą, że jak zrobią sobie dziecko, to że ono im np. pomoże na starość, a
            później się okazuje, że nawet tej starości nie dożywają bo zabiło ich własne
            dziecko. Albo np. popatrz w telewizji ilu ludzi zostało wykiwanych np. przez
            developerów mieszkań. Czy Ci developerzy byli głodni albo było im zimno?

            to tak jakby zakładać, że woda o temperaturze
            > 20 stopni jest szkodliwa i że trzeba wobec niej zachować podejrzliwość, bo
            > niekiedy w temperaturze poniżej zera zamienia się w ostre i raniące sople.

            Wobec każdej wody należy zachować podejrzliwość, bo to w końcu żywioł i może
            wyrządzić sporo szkód poczynając od np. zachłyśnięcia się lub utonięcia aż po
            tsunami.
            • datum.questionis Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 20:49
              Masz rację, na świecie roi się od złych ludzi - od zwykłych prostych drani
              poczynając, aż po naprawdę monstrualne świnie:) Ale żeby tak z góry zakładać, że
              wszyscy, że zawsze i bez wyjątku? No już choćby Ty świnią chyba na przykład nie
              jesteś, skoro wymienione przez Ciebie praktyki Cię oburzają? Zakładam, że skoro
              Cię oburzają, na co dzień sam starasz się być fair w stosunku do innych.
              Dlaczego więc miałbyś przypuszczać, że taki wyjątkowy jesteś, że tylko Ty jeden
              się starasz i o ideały walczysz i że nie ma innych ludzi, którzy w tym samym -
              brzydkim czasem - do lepszego świata tęsknią?

              • suicidalman Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 20:53
                A skąd wiesz, że nie jestem świnią? Podobno pozory czasem mylą. Często ludzie
                mówią co innego, a co innego robią. A poza tym skąd mam pewność, że kiedyś nie
                stanę się taki jak ci, których nie lubię? Przecież nie każdy rodzi się bandytą,
                gwałcicielem itp.
                • datum.questionis Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 21:09
                  >A skąd wiesz, że nie jestem świnią?

                  No, rzeczywiście ładnie odwróciłeś. Oczywiście, nie wiem tego i możliwe, że się
                  mylę. Ale myślę, że nie możesz być świnią już choćby dlatego że świństwo Cię
                  oburza - nie byłbyś też tak zawiedziony tym jaki świat jest faktycznie, gdyby i
                  w Tobie tylko złe instynkty drzemały. W takim wypadku mógłbyś mieć co najwyżej
                  pretensje, że Ci bliźnich złe instynkty stają na przeszkodzie w realizacji
                  własnych złych instynktów;) Na takich przesłankach buduję swoje założenie, że
                  nie jesteś świnią - chyba nie zależy Ci, żeby mi dowieść, że nie mam racji,
                  przynajmniej w tym wypadku?:)

                  Żeby nie stać się gwałcicielem, wystarczy nie gwałcić. To naprawdę nie takie
                  trudne - popatrz, udało Ci się już wytrzymać ponad 20 lat:) A święty też być nie
                  musisz, żeby móc siebie szanować - bardzo surowo oceniasz świat, ale wydaje mi
                  się, że do siebie przykładasz równie (albo jeszcze bardziej) surową miarę.
                  Dlaczego?
                  • suicidalman Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 22:10
                    Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że dla mnie szarości właściwie nie istnieją.
                    Praktycznie wszystko jest wyłącznie czarne albo białe (częściej jednak czarne).
    • spinline Re: zgubiłam sie... 11.01.09, 18:49
      diabelskie.stworzenie napisała:

      > życie zrobiło sie bez sensu...ciagle kogos udaje, udaje ze sie
      > smieje, ze jest dobrze, że sobie radze,

      Sens zyciu nadajemy sami.



      > nie potrafie ufać ludziom...nie potrafie... na kazdym kroku
      okazuje
      > sie że klamią..nie umiem uwierzyć...

      Nie wszyscy kłamią, trzeba zauważyć tych innych.

      > robie sie niemiła, złośliwa...
      > co mam teraz zrobić.. jak mam życ dalej ...?
      Rozwijać się, robić to w czym jesteś dobra co ci sprawia radosć.
      • artur321 Re: zgubiłam sie... 12.01.09, 10:47

        diabelska: jeśli chcesz, w ramach testu czy możesz na kogoś liczyć
        mogę Ci wysłać kartkę z pozdrowieniami. Podaj tylko adres na priv.

        Datum.:
        >>na świecie roi się od złych ludzi - od zwykłych prostych drani
        poczynając, aż po naprawdę monstrualne świnie:)<<

        Uprasza się o nieobrażanie świń !

        Pozdrawiam,
        rolnik
        • diabelskie.stworzenie do Artura 12.01.09, 11:07
          moj adres taki jak widac: diabelskie.stworzenie@gazeta.pl
        • diabelskie.stworzenie do Artura 12.01.09, 15:23
          jesli to od Ciebie kartki to dziekuje

          ps. napisałam na Twoj login dodająć @gazeta.pl
          możliwe że tam nie zaglądasz

          pozdrawiam ciepło
          • artur321 Re: do Artura 12.01.09, 16:37
            Zaglądam :)

            art
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka