Dodaj do ulubionych

Slaby - sam przeciw wszystkim?

08.11.03, 18:55
Slaby jest skazany na wieczna (lub niemal wieczna) samotnosc.
Dlaczego?
Bo slaby nie potrafi mowic o tym co mysli, co czuje.
Slaby nie potrafi osadzic siebie samego w sobie, oglada sie za grupa - mniej lub bardziej, ale
zawsze. Przybiera maske, ktora ma sluzyc wtopieniu sie w srodowisko. A za ta maska mor, nie
przenikniony, nie przebyty, za ktory nie wpuszcza nikogo.

Slaby boi sie, ze jesli odkryje swoja "prawdziwa twarz", bedzie bezbronny i nie sprosta atakom.
Dlatego nigdy (lub prawie nigdy) nie pokazuje siebie prawdziwego - i ten prawdziwy on jest
wiecznie samotny.

Zawsze choc troche udaje - przypochlebiajac sie, lub przeklamujac, przemilczajac pewne
sprawy. Nawet jesli ostentacyjnie odrzuca srodowisko, robi to ze strachu, wbrew swoim wlasnym
potrzebom, odczuciom.

Slaby moze byc lubiany i podziwiany - ale ma swiadomosc, ze podziwiana i lubiana jest jego
maska, nie on prawdziwy.
To co prawdziwe siedzi na dnie jego duszy zawsze jest samo.
Obserwuj wątek
    • malvvina Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? 08.11.03, 20:27
      jedyna moc slabego polega na tym ze znajduje sie w wiekszosci. A jak wiadomo -
      latwiej ...
    • Gość: Selene Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 22:21
      Problemem słabego jest dlaczego nie potrafi mówić o tym co myśli i czuje.
      Dlaczego potrzebuje akceptacji innych a jednocześnie traktuje ich jak wrogów,
      odczuwając sprzeczne uczucia wobec ludzi.
      Problemem słabego jest brak poczucia bezpieczeństwa, częsty lęk przed ludźmi i
      ich oceną, odczuwanie potrzeby nieustannej kontroli siebie i swoich zachowań.
      Słaby musi być sam, nie może nikogo wpuścić do wnętrza, to co siedzie na dnie
      jego duszy, wydaje mu się być taką beznadzieją, że zostawia ją tylko dla
      siebie.
      Jest silnym strażnikiem własnych przekonań, wiele wysiłku wkłada, aby inni nie
      odkryli jego prawdziwego "ja". To "ja" go przeraża. Słaby - sam przeciw
      wszystkim, najbardziej przeciwko sobie.
      • komandos57 Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? 08.11.03, 22:25
        Gość portalu: Selene napisał(a):

        > Problemem słabego jest dlaczego nie potrafi mówić o tym co myśli i czuje.
        > Dlaczego potrzebuje akceptacji innych a jednocześnie traktuje ich jak wrogów,
        XXXXXXXXXXXXXXXXXXX
        ta wiedze wynoislas z Tworek?Mylisz sie.Duzo mylisz sie.Kompleksy i slabosc
        wpychasz do jednego wora.
        Co? A pani zaba boi??
        • Gość: Selene Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 22:28
          Nie pisałam o Tobie Komandos, nie denerwuj się tak.
    • r.richelieu Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? 08.11.03, 22:27
      Jest ratlerkiem co szczeka jak doberman.

      Kwieto.. najpierw girl, teraz Ty
      wyprowadzam się

      ;))
      • komandos57 Rachelciu 08.11.03, 22:30
        Wez szybciutko relania.Spokojnie.Namocz platfusy w cieplej wodzie.Jezeli to nie
        pomoze to Tworeczki.
        • r.richelieu Re: Rachelciu 08.11.03, 22:33
          komandos57 napisał:

          > Wez szybciutko relania.Spokojnie.Namocz platfusy w cieplej wodzie.Jezeli to
          nie
          >
          > pomoze to Tworeczki.



          kiedy mrygasz do mnie to wystarczające relanium
          • komandos57 Re: Rachelciu 08.11.03, 22:35
            Super.I to mnie cieszy.Zmiekczac dylematy.Lubisz mnie?
            • r.richelieu Re: Rachelciu 08.11.03, 22:42
              komandos57 napisał:

              > Super.I to mnie cieszy.Zmiekczac dylematy.Lubisz mnie?


              gupio się pytasz, pewnie, że tak
              • komandos57 Re: Rachelciu 08.11.03, 22:45
                Ja tez cie lubie.Tak noromalnie.Bo nie jestes jak piwo.Nie pienisz sie.A jak
                tam te twoje pociechy w szkole.Te duze.To ty uczysz tych skrzywionych rozwojowo?
                Pisalas ze sa starzy.A ten Marcin co gra inteligenta nauk u ciebie nie pobiera?
                • r.richelieu Re: Rachelciu 08.11.03, 22:56
                  komandos57 napisał:

                  > Ja tez cie lubie.Tak noromalnie.Bo nie jestes jak piwo.Nie pienisz sie.A jak
                  > tam te twoje pociechy w szkole.Te duze.To ty uczysz tych skrzywionych
                  rozwojowo
                  > ?
                  > Pisalas ze sa starzy.A ten Marcin co gra inteligenta nauk u ciebie nie
                  pobiera?



                  Nie uczę skrzywionych rozwojowo. Starzy są stosunkowo ;) 19-24 przeciętnie
                  choć na zaocznych są przecież i 50latki i starsi.
                  A tacy jak Marcin mnie uczą a nie odwrotnie ;)

                  ps. wiedziałam, że jednak qw5 ;)))))
      • kwieto Ja? 08.11.03, 22:48
        Ale co.... ja? zrobilem?
        buuu
        • komandos57 Re: Ja? 08.11.03, 22:51
          kwieto napisał:

          > Ale co.... ja? zrobilem?
          > buuu
          XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
          nie bucz.Ciebie tez mozna przetrawic.Zwlaszcza jak piszesz krotko.Co cie laczy
          z Bugiem i Narwia?Tam czasami spedzam wakacje.
          • Gość: gf a kiedy kwieto pisze krótko, hihi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 22:54
            hiba jako niekwieto :)
            oświećcie mię :)
          • kwieto Re: Ja? 08.11.03, 22:56
            > Co cie laczy z Bugiem i Narwia?Tam czasami spedzam wakacje.

            Sympatia :"P
            • komandos57 Re: Ja? 08.11.03, 23:00
              kwieto napisał:

              > > Co cie laczy z Bugiem i Narwia?Tam czasami spedzam wakacje.
              >
              > Sympatia :"P
              XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
              Kiedys bylem w miejscowosci Nowogrod.Pieknie.Pisa wpada do Narwii.Ale laski sa
              tam paskudne.Chyba ze przyjezdne.I z mostu skakalem do Narwii.To byly
              wakacje....
              • kwieto Re: Ja? 08.11.03, 23:04
                Pisa jest fajna, pozakrecana :")
                • komandos57 Re: Ja? 08.11.03, 23:09
                  kwieto napisał:

                  > Pisa jest fajna, pozakrecana :")

                  XXXXXXXXXXXXXXX
                  a znasz miejscowosc Koziol.Jest tam fajny Hotel nad rzeka.
                  • kwieto Re: Ja? 08.11.03, 23:19
                    Nie kojarze, niestety
        • r.richelieu Re: Ja? 08.11.03, 22:57
          kwieto napisał:

          > Ale co.... ja? zrobilem?
          > buuu



          założyłeś dołujący wątek, ale gdy pomyślę co miałeś ze mną zrobić na czacie,
          na którego nie wchodzę to Ci wybaczam
          ;))
          • kwieto Re: Ja? 08.11.03, 23:05
            Eeetam, zaraz dolujacy....

            Hmmm, to na jakiego chata nie wchodzisz wlasciwie? :"P
            • r.richelieu Re: Ja? 08.11.03, 23:23
              kwieto napisał:

              > Eeetam, zaraz dolujacy....
              >
              > Hmmm, to na jakiego chata nie wchodzisz wlasciwie? :"P



              hm, na przykład najbliżej stąd do czata gazetowego na którego nie wchodzę
              • kwieto OT 08.11.03, 23:28
                Uoj, ale tam zatrzesienie opcji, skad mam trafic na ktorego konkretnie nie wchodzisz?
                • r.richelieu Re: OT 08.11.03, 23:33
                  kwieto napisał:

                  > Uoj, ale tam zatrzesienie opcji, skad mam trafic na ktorego konkretnie nie
                  wcho
                  > dzisz?


                  to wejdę tam gdzie widać wszystkie opcje i wtedy pomyślę gdzie to ja nie
                  wchodzę
                  • kwieto Re: OT 08.11.03, 23:36
                    Oki :")
                    • r.richelieu Re: OT 08.11.03, 23:44
                      kwieto napisał:

                      > Oki :")



                      wydaje mi się, że jakieś miasteczka typu Płock jako nieznane są w miarę
                      nieatrakcyjne dla turystów stąd na ulicach mały tłok, mimo, że to byłe miasto
                      wojewódzkie.

                      więc nie wiadomo kiedy nie będę w Płocku, może jutro mnie nie będzie , może za
                      tydzień, może nigdy mnie nie będzie
                      ;)
                      • kwieto Re: OT 08.11.03, 23:48
                        To ja w takim razie bede omijal Plock baaardzo szerokim lukiem
                      • plock_jest_ok Co ty wiesz o Płocku... 09.11.03, 09:05
                        > wydaje mi się, że jakieś miasteczka typu Płock jako nieznane są w miarę
                        > nieatrakcyjne dla turystów stąd na ulicach mały tłok, mimo, że to byłe miasto
                        > wojewódzkie.

                        Ciekaw jestem, czy masz z Płockiem jakiekolwiek skojarzenia, czy wybrałaś
                        akurat to miasto na chybił trafił? Myślę, że jednak to drugie, skoro
                        wypowiadasz się z takim lekceważeniem o dawnej stolicy Mazowsza i uznajesz ją
                        za nieatrakcyjną turystycznie. Widać w twojej wypowiedzi wielkomiejską
                        ignorancję, która sprowadza się do tego, że jeśli miasto nie nazywa się
                        Warszawa, Kraków lub Gdańsk, to nie jest warte uwagi. I do tego jeszcze
                        to "miasteczko". Oczywiście uznaje twoje prawo do własnej licencia poetica, ale
                        skoro 130.000 mieszkańców czyni Płock miasteczkiem, to ciekaw jestem, jaka jest
                        twoja cezura dla określenia "miasto". Czy miast mamy w Polsce tylko kilka, a
                        reszta z prawie 900 miejscowości to miasteczka, mieściny, itp? I czy
                        wojewódzkie Opole i Gorzów (dokładnie tych samych rozmiarów), to już miasta,
                        czy też miasteczka, tyle że wojewódzkie?
                        Co do turystycznej atrakcyjności, to zapraszam do Płocka. Zaprowadzę cię tu
                        najpierw na Wzgórze Tumskie, gdzie zobaczysz "królewski las", o którym pisał
                        Broniewski. Dom Broniewskiego i jego pomnik też ci pokaże, choć sądzę, że słabo
                        kojarzysz tego wielkiego polskiego poetę, któremu przypięto łatkę piewcy
                        komunizmu i tym samym zepchnięto w niebyt. Pokażę ci też w Płocku katedrę,
                        gdzie spoczywają dwaj polscy władcy i gdzie ma swą siedzibę jedna ze starszych
                        w Polsce diecezji (ponad 900 lat). Pokażę ci też groby książąt mazowieckich,
                        którzy niezależnie od Korony rządzili Mazowszem, w czasach kiedy Warszawa była
                        jeszcze małą wioską, a stolica była w Krakowie. Dopiero bezpotomnej śmierci
                        ostatniego z nich Mazowsze zostało włączone do Korony. Pokaże ci też w Płocku
                        muzeum secesji z największymi w Polsce zbiorami oraz Muzeum Diecezjalne
                        posiadające zbiory sztuki sakralnej. Pokaże ci Ratusz, gdzie po raz ostatni
                        obradował rząd polski, który ukonstytuował się w czasie Powstania Styczniowego.
                        Zaprowadzę na cmentarz zabytkowy, który jest starszy od warszawskich powązek o
                        10 lat. Pokażę ci grób harcerza, który w wieku 14 lat zginłą w obronie miasta w
                        wojnie polsko-bolszewickiej, za którą Płock jako jedyne miasto obok Lwowa
                        otrzymał krzyż Virtuti Militari. Pokażę ci też najstarsze w Polsce, a może i w
                        Europie liceum (1188) oraz na swój sposób zabytkowe więzienie obchodzące w tym
                        roku 200 lat istnienia. Pokaże ci, gdzie Krzywousty napisał testament dzielący
                        ówszesną Polskę na dzielnice i gdzie Jagiełło zatrzymał się ze swym dworem po
                        rozprawie z Krzyżakami (odwiedził tutaj swą siostrę, Aleksandrę, która była
                        żoną księcia Ziemowita IV). Pokażę ci też kilka miejsc, które co prawda nie
                        znaczą wiele w historii Polski, ale ważne są dla historii miasta.
                        I jeśli mimo to nadal uznasz Płock za mało interesujący dla turystów, to
                        powiem, że takich turystów nam tu faktycznie nie potrzeba. Idź swoją drogą, ale
                        nie okazuj lekceważenia miejscom, które jedynie twoja ignorancja czyni
                        niewartymi odwiedzenia.
                        Na tym kończę i uprzedzam, że dyskusji w tym temacie prowadzić nie będę. Możesz
                        trwać przy swojej opinii, ale teraz przynajmniej będę miał pewność, że wiesz, o
                        czym piszesz i przez pryzmat tej wiedzy będę cię (surowiej zapewne) oceniał.
                        • r.richelieu Re: Co ty wiesz o Płocku... 09.11.03, 13:02
                          ależ dlatego Płock bo jest to dla mojej rodziny mieszkającej niedaleko ogromne
                          miasto. Oni mieszkają w takich wsiach gdzie 5 zagród określa całą miejscowość.
                          A Płock po prostu stamtąd najbliżej.
                          wiem, że jest to byłe wojewódzkie, a ja nie mieszkam w Warszawie czy Krakowie.
                          Ot, przepraszam, że Cię uraziłam. Ja też cierpię na lokalny szowiznim kochając
                          własne miasto ;) i też się nie dałabym
                          mówiąc nieatrakcyjne turystycznie mówiłam o czacie Płock na którym nie było
                          ani jednej osoby wczoraj.
                          • plock_jest_ok Re: Co ty wiesz o Płocku... 09.11.03, 21:15
                            r.richelieu napisała:

                            > Ot, przepraszam, że Cię uraziłam. Ja też cierpię na lokalny szowiznim
                            > kochając własne miasto ;) i też się nie dałabym

                            Nie uraziłaś mnie, ale poraziłaś łatwością formułowania opinii w materii, w o
                            której najwyraźniej nie masz bladego pojęcia. Chyba jednak niesłusznie sie
                            dziwię, gdyż zwykle to właśnie z ignorancji wynika taka łatwość ferowania
                            wartościujących i przeważnie negatywnych opinii.
                            Jeśli zaś chodzi o moją postawę, to od szowinizmu lokalnego jestem bardzo
                            daleki. Gdybym cierpiał na tę przypadłośc, to zamiast rzeczowego wykładu na
                            temat wybranych atrakcji turystycznych mojego miasta przeczytałabyś stek obelg
                            na temat swój, swojej matki, bliższej i dalszej rodziny oraz slogany w stylu:
                            tylko Płock, Płock jest najlepszy, nic się nie umywa do Płocka, itp. :-))
                            Ja uważam się za lokalnego patriotę, a nie szowinistę, co oznacza, że znam
                            miejsce swojego miasta w szeregu. Nie waham się nawet używać wobec niego
                            słowa "prowincja", które to słowo ma dla mnie w tym sensie jak najbardziej
                            pozytywny wydźwięk. Uważam bowiem, że "prowincja" w sensie pejoratywnym, to
                            stan umysłu, który nie jest obcy nawet mieszkańcom wielkich miast, gdyż w ogóle
                            nie zależy on od miejsca zamieszkania.
                            Pozdrawiam
    • Gość: ryb Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 08.11.03, 23:14
      Kim jest slaby czlowiek? Tak w realnym zyciu, jako maz, rodzic, pracownik.
      To co napisales jest dla mnie ksiazkowa lektura, moze tak troche z zycia?

      Pytam, bo mam swoja teze i doswiadczenia na ten temat.


      Pozdr.

      ryb
      • kwieto Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? 08.11.03, 23:21
        Kojarze glownie z lekiem. O co? o rozne rzeczy, generalnie o to, ze "prawdziwa twarz" nie bedzie
        zaakceptowana przez srodowisko.

        Ktos kto pragnie bliskosci i paradoksalnie - wlasnie przez swoje zachowanie jej nie otrzymuje
        • Gość: ryb Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 08.11.03, 23:31
          Odpisze Ci ogolnie :)

          Widzisz, Ci ludzie zazwyczaj sa bardzo lojanymi pracownikami, mezami itp. Fakt
          ze nie sa akceptowani przez srodowisko, chociaz sie staraja, nie wychodzi im
          to. Wtedy zaczynaja byc postrzegani jako fanatycy religii albo
          fanatycy "pozytywnego myslenia". Niby latwo nimi manipulowac. Ale pokaz im
          troche serdecznosci i zrozumienia. Troche pomocy w ich problemie i masz
          oddanego czlowieka. Przykre to ale niestety prawdziwe...


          Pozdr.


          ryb
          • kwieto Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? 08.11.03, 23:34
            Dobrze, ale czy to ze masz oddanego czlowieka oznacza, ze wiesz co mu w duszy gra?
            I czy oddanie rowna sie bliskosci, przelamuje samotnosc takiej osoby?

            Mysle ze jedno do drugiego sie nijak nie ma.
            A wrecz, to co napisales, potwierdza tylko moja teze :((
            • Gość: ryb Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 08.11.03, 23:52
              Tak, mysle w 90% wiesz co mu w duszy gra. Pozostale 10% on sam ci powie...no
              moze 9%. A oddanie, jest w pewnym sensie dla nich przelamaniem samotnosci.
              Dlatego, wedug mnie, masz armie pracoholikow. Zabierz im prace, to zabierzesz
              osobowosc, utozsamienie sie z "czyms", jak rowniez wiekszosc przyjaciol.

              Kwieto, moim puntkem bylo, ze wszyscy wiemy ze jest wiekszosc takich ludzi. Im
              wiecej, tym lepiej, dla wszystkich, szczegolnie dla skarbu panstwa...tylko nie
              szargajmy nimi, bo wtedy my, bedziemy slabi...


              Pozdr.


              ryb
              • kwieto Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? 08.11.03, 23:55
                Ale kto tu mowi o szarganiu?

                Mowisz ze w 90% wiem... co u jednego - wiem, co u drugiego czy trzeciego - nie mam pojecia.
                Poznanie tych 90% wymaga czasu.
                Poza tym, wtedy ja go znam, a on we wlasnym przekonaniu jest dla mnie w tych 90% tajemnica...
                I tymi 90% czuje sie sam...
                • Gość: ryb Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.11.03, 00:13
                  Kwieto, wydaje mi sie ze mowimy o roznych przypadkach, albo ja nie zrozumialem
                  Cibie albo Ty mnie. Prawdopodobienstwo jest takie ze nie wyrazam sie
                  jasno...albo mamy rozne doswiadczenia.

                  Widzisz, ja mam bardzo duzy kontakt z ludzmi od wielu lat. Zatrudniam i
                  zwalniam. Czytam ich CV-is, ktore sa zazwyczaj jedna wiekla bzdura. Przychodzi
                  do interview i Ci powiem w przeciagu 5 minut kim ten czlowiek jest (mam 96%
                  wyczucia). Zawsze zatrudniam slabych na odpowiednie stanowiska, nigdy sie na
                  nich nie zawiodlem i nie zawiode. Znalezli swoje miejsce, swoich przyjaciol,
                  swoje zony czy mezow. I mysle ze sa szczesliwymi ludzmi, szczegolnie jak pojda
                  wszyscy razem do kosciola w niedziele, no chyba ze im psikusa wywine i
                  poprosze zeby pracowali w niedziele, co czasami robie i o dziwo wszyscy sie
                  zgadzaja...


                  Pozdr.


                  ryb
                  • kwieto Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? 09.11.03, 00:21
                    Bo zeby wyczuc czy ktos jest slaby czy nie, wystarczy czesto (nie zawsze) 5 minut.
                    Ale czy wiesz co tym slabym w glowach siedzi?
                    Jakie maja rozterki?
                    Co uwazaja za wazne w zyciu?
                    Jakie sa ich poglady na to czy tamto?

                    Ja o tym mowie. Nie o odroznianiu slabego od silnego, ale o tym jakie ten slaby tworzy relacje ze
                    swiatem, i dlaczego.
                    • Gość: ryb Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.11.03, 01:21
                      To jest ciekawe co piszesz, ale co do pracownikow to wystarczy mi 5, no moze
                      10 minut, to juz jest rutyna. I jak napisalem, rzadko sie myle. Natomiast o
                      wiele ciekawsza sprawa jest psychika klientow, albo ich partnerow. Rowniez mam
                      z nimi duzy kontakt. Tutaj chodzi o duza kase, poznasz partnera i wiesz gdzie
                      jestes. To jest bardzo wazne, partner powie ci wiecej, niz niejedna
                      zaprzepaszczona noc w nocnym klubie...


                      ryb
                      • kwieto Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? 09.11.03, 09:54
                        > To jest ciekawe co piszesz, ale co do pracownikow to wystarczy mi 5, no moze
                        > 10 minut, to juz jest rutyna. I jak napisalem, rzadko sie myle.

                        Na ile jestes pewny, ze nie wynika to z tego, ze przepuszczasz dana osobe przez wstepne
                        zalozenia? Na ile jestes pewny, ze po pieciu minutach znasz kogos "na przelot"?
                        (troche watpie, a troche jestem ciekaw)

                        A moze dziala to tak jak opisywal B. Brecht?

                        - co pan robi ? zapytano pana K. ? gdy kocha pan jakiegos czlowieka?
                        - Robie sobie szkic ? powiedzial pan K ? i dbam by stal sie podobny
                        - Kto? Ten szkic?
                        - Nie ? powiedzial pan K ? czlowiek.

                        Co do partnerow sie zgadzam.
            • Gość: Selene Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 23:59
              Nie równa się bliskości, taki człowiek nawet jak zbliża się do innych i
              zaczyna opowiadać o sobie coś więcej tzn. ściąga maskę, bardzo często jest
              potem tak tym wystraszony, że potrafi zerwać lub znacznie ograniczyć kontakty,
              ze strachu że dopuścił zbyt blisko do swego przerażającego wnętrza.
              • kwieto Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? 09.11.03, 00:18
                Dokladnie.
                Dlatego w gruncie rzeczy, niemal zawsze jest sam. To "niemal" zostawia margines na sytuacje jak
                to opisane przez Ciebie.
                • Gość: Selene Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.03, 00:44
                  To może on tak na prawdę nie jest słaby, może samotny, pełen lęku, zamkniętych
                  uczuć, czasem buntu. Może jednak silny, bo żeby tak żyć i jakoś sobie radzić,
                  to trzeba mieć w sobie sporo sił.
                  • kwieto Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? 09.11.03, 00:57
                    Pytanie o jakiej slabosci mowimy?
                    Psychicznie na tyle slaby, ze nie potrafi zyc inaczej, bez leku, bez samotnosci.
                    Na tyle silny, by zyc i jakos sobie radzic.
                    • Gość: Selene Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.03, 01:31
                      Słowo "słaby" ma pejoratywne zabarwienie. Ludzie odbierają "słabego" jako
                      człowieka, którym można manipulować, który poddaje się oczekiwaniom
                      innych, "silnych". Problem, o którym piszesz, znajduje w pewnym sensie
                      odpowiedź o tytule twojego wątku. Jest "słaby" bo jest przeciwko wszystkim,
                      ludzie stanowią źródło zagrożenia tak więc nie odsłania się przed nimi, co w
                      efekcie nasila jego samotność i źródło niepokoju czy lęku. Typowy
                      mechanizm "błędnego koła". Można by poszukać przyczyn takiego nastawienia do
                      świata zewnętrznego i własnej osoby "słabego".
                      • kwieto Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? 09.11.03, 09:40
                        Gdzie bys szukala przyczyn?
                        Jakich rad udzielilabys slabemu, by pomoc mu wyjsc z blednego kola?

                        P.S.
                        Dla mnie slaby nie jest pejoratywne. Po prostu okresla prosty fakt, i tyle.
      • komandos57 Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? 08.11.03, 23:24
        Gość portalu: ryb napisał(a):

        , rodzic,
        >
        VVVVVVVVVVVVVVVVVV
        A co ma rodzenie w tym wypadku?Oj rybo,rybo?A Ty,slabys,czy mocnys?
        • Gość: ryb Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 08.11.03, 23:34
          ja naleze do tych slabych, i zdaje sobie z tego sprawe. Tak jak moja Rybcia
          mna manipuluje i po lbie mnie leje, to zaden mocny, by sobie na to nie
          pozwolil. No ale co ja mam zrobic, przeciez ja za nia zaplacilem, kto mi teraz
          kase odda???

          • komandos57 Re: Slaby - sam przeciw wszystkim? 08.11.03, 23:38
            Gość portalu: ryb napisał(a):

            > ja naleze do tych slabych, i zdaje sobie z tego sprawe. Tak jak moja Rybcia
            > mna manipuluje i po lbie mnie leje, to zaden mocny, by sobie na to nie
            > pozwolil. No ale co ja mam zrobic, przeciez ja za nia zaplacilem, kto mi
            teraz
            XXXXXXXXXXXXXXXXXXX
            fladra w puszce?Dzisiaj mam slaby dzien.Ten twoj watek...nie trawie go az tak
            bardzo.
            Sam o sobie sadze zem.......mocny.
    • klakiernet samo życie 09.11.03, 13:19
      słabość i samotność jest z góry przypisana...każdemu...według jego potrzeb...
      takie są reguły gry zwanej los człowieka
      • komandos57 Re: samo życie 09.11.03, 21:18
        bzdet.Samotny z wyboru.Osamotniony,to tragedia.A slaby......Pleciesz 3X3 10
        • klakiernet Re: samo życie 09.11.03, 22:39
          komandos57 napisał:

          > bzdet.Samotny z wyboru.Osamotniony,to tragedia.A slaby......Pleciesz 3X3 10

          no dobrze, co chciałeś przez to powiedzieć?
    • kvinna jestem słaba 10.11.03, 17:51

      Kiedyś myślałam o sobie i zachowywałam się per outsider. Nie zbliżałam się do
      innych. Z lęku? Wstydu? Aha.

      Dalje jestem słaba. Bo coraz bardziej odkryta, bezbronna. Wchodzę w tłum i nie
      boję się. Bo jestem słaba. Staranuje? To nic. Powiem coś głupiego? Nic to. Za 5
      minut nikt o tym nie będzie pamiętał.
      Pytam o wszystko, co mi się tylko żywnie podoba. Jestem sobą. I jestem słaba. A
      może cholernie silna w swojej słabości.

      Jestem coraz bardziej prawdziwa.

      Za dużo o sobie.

      :)

      Ktoś mi kiedyś powiedział, że nie ma ludzi tylko silnych albo tylko słabych.

      --
      • m.malone Re: jestem słaba, Może, ale nie sama 10.11.03, 18:04
        ...bo zostają - jak pisze Alfa - mądrzy i rozumiejący

        Serdecznie Cie pozdrawiam, Kvinno:)
        MM
        • kvinna Malone? 10.11.03, 18:14
          Sto lat się widzieliśmy :)

          A wiesz? M.Malone to taka bardzo znana (nie dla mnie, ja tej pani nie znam)
          piosenkarka folkowa. Bo ja próbuję dojść do pochodzenia Twojego nicka.
          A wiesz? Ktoś w rozmowie ze mną nazwał GF Garfieldem. Się tak ładnie
          pomyliła :) Jeśli gf zaakceptuje, będziemy używać, co nie?


          p.s. "mądrzy i rozumiejący".. Jeśli ja wiem o czym Ty, a chyba wiem, mrugam
          okiem, to bardzo ładnie z Twojej strony :)

          Nawiązując do. Alfa i Garfield mają rację, ale tak naprawdę życie pokaże, co
          będzie dalej.

          Postanowiłam posiedzieć cicho i popatrzeć.
          Postanowiłam na nią nie krzyczeć.
          Założyłam sobie uzdę.
          A może kaganiec?

          :)

          --
          haiku dla Ciebie:

          Liście z drzew
          Zawsze spadają
          Tak jak trzeba

          co w wolnym tłumaczeniu znaczy:

          Co ma wisieć - nie utonie

          :)
          • m.malone Re: Malone? 10.11.03, 18:19

          • m.malone Kvinna? 10.11.03, 18:38
            Rzeczywiście, prawie sto:)))

            Ja też nie znam M.Malone-piosenkarki, tylko irlandzką piosenkę pod tym tytułem.
            I z niej wziąłem mój nick. Może ta kvinna też korzystała z tego źródła. Kiedyś,
            pytany przez Ajvka o pochodzenie nicka, zapodałem mu tekst tej piosenki ( w
            jego wątku "mała obserwacja"). Tak więc je już znasz (pochodzenie).

            Co się tyczy Garfielda - tak - jeśli Ona zaakceptuje.

            Chyba wiemy...
            Dalej to Twoje decyzje.Czasem trzeba zrzucić kaganiec. no, czasem...

            :)

            Dzięki prześliczne za haiku - wkładam je do mojej kolekcji.
            POzdrawiiam
            MM
            • kvinna Wiesz, jaki jest mój papierek lakmusowy 10.11.03, 18:45
              w podejmowaniu decyzji w życiu?

              R a d o ś ć

              [przyjemność? tak, czasem.. ;)

              Nie zrobię obecnie nic, co by mnie zraniło. Innych, oczywista, też biorę pod
              uwagę.

              --
              La bella vita albo jakoś tak ;)

              chyba znowu coś pokręciłam..

              :)

              Ivek, wzorem większości Polaków, długoweekenduje?
              N i e p o d l e g ł y :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka