Dodaj do ulubionych

Co ze mna jest nie tak?

19.01.09, 00:29
Nie mam juz siły, mam wszystkiego dosc, dosc. Od początku: jestem już chyba
kobietą w sile wieku, tzn. zbliżam się do 40-stki i wciąż nie znalazłam w
życiu swojej 2 połowy. Do 30stki się zbytnio nie przejmowałam, chyba późno
dojrzałam i o małżeństwie i dzieciach zaczęłam myślec dopiero wtedy. No i
szukałam, owszem znajdowałam, byłam w kilku związkach i romansach, przy czym
żaden nie trwał dłużej niż ok 8 miesięcy. Zwykle to było coś na siłę, jakieś
pomyłki, nie wiem co ja z tymi facetami w ogóle robiłam. Ale zakochałam sie 3
razy i myślałam, że to jest to. Każdy z tych facetów mnie oszukał, zostawił i
każdy z nich albo w tym samym czasie albo zaraz potem poznawał kogoś i
zwiazywał sie z nią na stałe, dzieci, rodzina i te sprawy. Ja ciągle jestem
taką "przechodnią pomyłką". Moje związki sa bardzo krótkie i nie dlatego że
jest w nich źle, że coś szwankuje, że się nie dogadujemy, nie. Dlatego, że
faceci twierdza nagle że się "pomylili". Moje okresy samotności natomiast sa
za to długie, po każdym facecie mam 1 - 2 lata przerwy.
Teraz znów kogoś poznałam i znów jest to samo, dopiero co prawda się
poznaliśmy ale wydawało sie że załapało i znów facet zniknął, znów się nie
odzywa, nie odpowiada na smsy. Jestem tym już tak potwornie zmęczona...
Co ze mną jest nie tak??? Niech ktoś mi pomoże. Nie jestem ani głupia, ani
brzydka, ani niemiła, jest raczej wprost przeciwnie. Mam znajomcyh,
przyjaciół, dobre stosunki z rodziną więc o co chodzi?? Czemu wszyscy faceci
mnie zostawiają?
Uprzedzając rady - owszem byłam u psychologa, owszem nic to nie dało. To co
się dowiedziałam sama wiem, ale nie zmienię mojej przeszłości - miałam złe
stosunki z ojcem. Może ja nie znamfacetów, nie rozumiem, ale to nie może być u
diabła powodem tego, że wszystkim nie pasuję!
Obserwuj wątek
    • ashanti77 Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 06:44
      Jesli to jest w Twoim zyciu prawidlowosc, ze wszyscy napotkani
      faceci Cie po pewnym czasie zostawiaja, to chyba przyczyny nalezy
      faktycznie szukac w sobie, a scislej w tych zlych stosunkach z
      ojcem, z psychologicznego punktu widzenia bowiem nasze uklady z
      partnerami oddwierciedlaja nasze stosunki z rodzicami (a czasami sa
      ich nawet wierna replika) Piszesz, ze Twoje wizyty u psychologow nic
      Ci nie daly oprocz potwierdzenia tego, co juz wiesz. Tego, co zaszlo
      miedzy Toba a Twoim ojcem faktycznie nie da sie zmienic, ale mozna
      zmienic swoje nastawienie, reakcje i zachowania w stosunku do
      napotkanych przez Ciebie mezczyzn, bo najwidoczniej jest cos w
      Tobie, co ich do Ciebie zniecheca. Moze za malo okazujesz im uczuc
      albo jestes zbyt emocjonalna? Moze jestes typem kobiety-bluszcza, co
      to sprawia, ze z czasem mezczyzna czuje, jakby sie w zwiazku dusil?
      Moze za bardzo probujesz ich kontrolowac lub manipulowac nimi? Moze
      masz za duze oczekiwania, ktorych nie czuja sie na silach spelnic? A
      moze po prostu jestes zbyt pewna siebie i faceci czuja sie z Toba
      zagrozeni? Przeanalizuj uwaznie wszystkie te zwiazki a na pewno
      znajdziesz klucz do swego niepowodzenia (najlepiej, gdybys mogla
      otwarcie ktoregos z tych mezczyzn zapytac o przyczyne jego
      odejscia).
      • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 10:00
        Hej, dzięki za odpowiedź. Najgorsze jest to, że od żadnego z tych facetów nie
        mogę się dowiedzieć co to takiego, bo nigdy nie mówią prawdy, słyszę banialuki
        typu : "jesteś super kobietą i wspaniałą, to moja wina, to ja jestem nie taki,
        ja jestem dziwny, to nie twoja wina", itp. Trudno mi powiedzieć, aby okazywać
        uczucia muszę się oswoić, przyzwyczaić, potrzebuję trochę czasu, ale każdy mówi
        że jestem ciepła w usposobieniu. Typem kobiety bluszcza zupełnie nie jestem,
        jestem typem kobiety samodzielnej, zaradnej, pomocnej bo tego mnie życie
        nauczyło, zawsze byłam sama i sama musiałam o siebie zadbać. Zresztą to widac po
        tym, że mam bardzo dobrych przyjaciół. Nie próbuję manipulowac, ja potrzebuję
        swobody i taką samą swobodę daję w związku. Pewna siebie też nie jestem, raczej
        dość niepewna, lekko nieśmiała. Wiesz mi, że myślę nad tym kilka lat i nie
        znajduję klucza, dlatego mam problem :(( Jak nie znam przyczyny nie moge znaleźć
        lekarstwa i kręcę się w kółko.
        • artur321 Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 10:15
          W Twoim przypadku to może już nieco za późno, ale... może zrób sobie
          dziecko (in vitro albo inne takie cuda). Jeśli czujesz potrzebę
          macierzyństwa to może to Ci wystarczy i facet wcale Ci nie będzie do
          tego potrzebny...

          A może zmień towarzystwo. Moja koleżanka ma podobny problem. Ma
          lekko powyżej trzydziechy, jest ambitna i samodzielna ale z reguły
          trafia na jakichś nieudacznikami albo prostaków (w jej ocenie). Może
          Ty też podświadomie ich nie akceptujesz. Oceniasz, "przecież to 4 w
          ciągu ostatnich kilku lat", "jest podobny do Tomka, z którym byłam w
          zeszłym roku ale..." etc.

          Jakby co, to ja tylko głośno myślę...

          art
          • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 10:31
            Sorry ale gadasz straszne głupoty. Wyobrazasz sobie, że zrobić sobie dziecko to
            tak jak kupić kotka?? Dziecko potrzebuje ojca, wychowanie go samemu jest
            ogromnym obciążeniem i poświęceniem. Tym bardziej, że moja rodzina juz w dużym
            stopniu wymarła, do pomocy miała bym tylko starszą schorowaną matkę. Kto by na
            mnie pracował?? Za co utrzymała bym to dziecko i siebie? Moja firma na pewno nie
            da mi wychowawczego, zwolnili by mnie po macierzyńskim. Nigdy też nie zarabiałam
            kokosów i raczej się na to nie zanosi. Samotne matki przynajmniej mogą liczyć na
            jakieś tam alimenty, a ja co, pozwała bym klinikę o alimenty??:)
            Oczywiście zawsze mogę sobie zrobić dziecko i wcale nie ejst za późno bo in
            vitro robi się do 43 a bywa że i później. Ale nie chciałam nigdy zostać samotną
            matką! Chciałam mieć rodzinę, pełną rodzinę, moi rodzice się nie rozwiedli i ja
            nie mam obciążenia dziecka z niepełnej rodziny. Wiem, że potrzebuję faceta w
            swoim życiu, jest mi bardzo ciężo samej, nie w sensie radzenia sobie w życiu ale
            w sensie braku bliskiej osoby, która by po prostu była przy mnie, psychicznie i
            fizycznie. Dziecko tego nie zastąpi, to ja musze być dla dziecka i dawać mu
            siebie, dziecko mnie nie wesprze.
          • somekindofhope Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 10:49
            artur321 napisał:

            > W Twoim przypadku to może już nieco za późno, ale... może zrób sobie
            > dziecko (in vitro albo inne takie cuda). Jeśli czujesz potrzebę
            > macierzyństwa to może to Ci wystarczy i facet wcale Ci nie będzie do
            > tego potrzebny...
            >
            Jest spora szansa, że byłbyś nieźle zwichnięty, gdybyś powstał w ten sposób, w
            jaki sugerujesz autorce wątku. Każde dziecko potrzebuje matki i ojca, by się
            mogło prawidłowo wychować i normalnie funkcjonować jako dorosły człowiek
    • paco_lopez Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 10:50
      No nie da sie ukryć, że teraz będzie jeszcze bardziej pod górkę.
      • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 11:03
        Bardziej już być nie może :)
        • artur321 Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 11:26
          Do somekindofhope:

          >Jest spora szansa, że byłbyś nieźle zwichnięty, gdybyś powstał w
          ten sposób, w
          >jaki sugerujesz autorce wątku. Każde dziecko potrzebuje matki i
          ojca, by się
          >mogło prawidłowo wychować i normalnie funkcjonować jako dorosły
          człowiek

          No wybacz, ale dziesiątki tysięcy ludzi rodzi się poprzez in vitro i
          wielu z nich w niepełnych rodzinach.

          Poza tym, atakujesz mnie osobiście i w ten sposób odchodzisz od
          głównego wątku :p


          Do nieetaka:

          Nie chciałem Cię urazić.

          Niektórym ludziom dziecko zmienia orbitę zainteresowań i staje się
          sensem ich życia. Piszesz, że Tobie potrzeba czego innego, więc ten
          pomysł skreślamy.

          Pozdrawiam,
          art

          PS.
          Do niektaka:
          Ale z tym, że Ci prawie cała rodzina „wymarła” to nieźle
          pojechałaś... :)) Nieźle się przy tym ubawiłem ;)
          • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 11:38
            Tak, zamienił stryjek siekierkę na kijek :) Gdy będe miała dziecko to tym
            bardziej bedzie mi potrzeba faceta, ojca dla dziecka, wsparcia, pomocy, kogoś
            bliskiego. Jak jestem sama to sobie daję radę ale z dzieckiem bedzie jeszcze
            trudniej, nie pomyślałes o tym? Nie ma takich cudów aby dziecko zastąpiło
            faceta, to są zupełnie inne relacje.
            Ale naprawdę mi wymarła :-/ Nie mam już dziadków, ojca, wukjów, ciotka została
            jedna. Zostali mi cioteczni bracia i ich rodziny, oni na pewno nie będę mi
            pomagac przy dziecku.
            • artur321 Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 11:47
              >Ale naprawdę mi wymarła :-/ Nie mam już dziadków, ojca, wukjów,
              >ciotka została jedna. Zostali mi cioteczni bracia i ich rodziny,
              >oni na pewno nie będę mi omagac przy dziecku.

              Proszę Cię, nie kontynuuj tego wątku... Chcesz żebym pękł ze
              śmiechu? Kto mnie później pozbiera? A co napiszą w akcie zgonu -
              umarł ze śmiechu :)))

              Pozdrawiam,
              art
              • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 11:52
                Ty chyba masz poważne problemy z rozumieniem słowa pisanego :) Poza tym nie ma
                nic śmiesznego w śmierci. Umarł ci kiedyś ktoś bliski? To nie pisz głupot.
                • shachar Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 11:56
                  myslalas ze to bedzie sympozjum z doktorami, a tu sami pacjenci :))
                  • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 12:09
                    Haha, zamiast leczyć to mnie rozbawiacie :) Ale dobre i to, pośmiać się trzeba.
                    A wracając do głownego wątku - ktoś ma jakiś pomysł jak temu zaradzić i "co jest
                    ze mną nie tak"?
                    • shachar Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 12:23
                      zapytaj znajomych
                      tu nikt Cie nawet na oczy nie widzial, a to co o sobie napisalas, to Twoj
                      subiektywny oglad, przeciez nie napiszesz o sobie ze jestes wredna czarownica,
                      chocbys utopila tuzin kotkow w studni
                      • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 14:05
                        Zapewniam cie że jakbym była wredna to bym napisała że jestem :) Owszem, bywam
                        złośliwa. Owszem, czasami egoistyczna. Ale nie wiem czy to może być powodem
                        braku faceta bo nie takie hetery go mają. A znajomych pytałam i nie wiedzą.
                    • horpyna4 Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 14:14
                      Z tego, co napisałaś, wyłania się dość jasny obraz. Masz silne parcie
                      na trwały związek, a faceci nie przepadają za takimi kobietami. Może
                      nie wyraziłam się zbyt jasno: należysz do osób, dla których jest
                      ważne małżeństwo i szukają faceta, żeby go wpasować w ten ustalony
                      przez siebie schemat. A czy to będzie ten facet, czy tamten, mniej
                      ważne. Jeżeli oczywiście odpowiada określonym kryteriom (np.
                      wykształcenie, kultura osobista).
                      Spróbuj inaczej - jak poznasz odpowiedniego faceta, to się z nim
                      ZAPRZYJAŹNIJ. Bez natrętnych czułości, ciągłego słania esemesów, bez
                      deklarowania uczuć. Jeżeli rozegrasz to sprytnie, to facetowi będzie
                      na Tobie zależeć, staniesz się niezbędnym składnikiem jego życia i
                      nie tylko sama przyjaźń przestanie mu wystarczać, ale będzie chciał
                      Twojej obecności w swoim życiu na długie lata.
                      • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 14:24
                        No i tu się mylisz :) Do 30stki nie miałam parcia na małżeństwo, strasznie późno
                        mi przyszło. Uważasz ze kobieta lat prawie 40 jest jeszcze za młoda na
                        małżeństwo czy co??? Ja też nie spotykam sie z chłopcami tylko z dorosłymi
                        facetami, którzy też zwykle mają już takie parcie. Poza tym dla mnie małżeństwo
                        nie jest ważne, ważne jest aby z kimś być na stałe w dobrym związku, mi papierek
                        w ogóle do niczego nie jest potrzebny. Dzieci nie małżeńskie tez mają pełne prawa.
                        Nie mam też żadnego schematu faceta małżeńskiego, w ogóle o tym nie myślę,
                        szukam faceta który mi się spodoba i do którego coś poczuję oraz bedzie
                        przyjemnością z nim rozmawiać i będzie chemia i namiętność. To wszystko, reszta
                        jest nie wazna.
                        Haaaa, a w tym sęk że faceci nie chcą się przyjaźnić!! Oni chcą namiętności,
                        sexu i wielkiej miłości. Myślisz że nie poróbowałam się zaprzyjaźniać? Wszystkie
                        te przyjaźnie się urywały, brakowało bodźca.
    • tytus_flawiusz Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 13:42
      > Uprzedzając rady - owszem byłam u psychologa, owszem nic to nie
      > dało. To cosię dowiedziałam sama wiem,

      Nie, nie wierzę. Brzmi jak "zamach na demokracje" prawie.
      Nie pomógł Ci psycholog - no cóż widać nie każdy psycholog ma szczęście mieć
      odpowiednich pacjentów. Nie dorosłaś do spotkań z psychologiem :-)

      a tak serio ad rem...

      może przyczyny są banalne i prozaiczne, a ty się doszukuje nie wiadomo czego.
      Przecież tak naprawdę nic nie napisałeś o sobie ? Od łózka zaczynając, na
      ognisku domowym kończąc.
      Może po prostu jesteś kłoda w wyrze, albo fleja w sprawach domowych, albo
      zamknięta w sobie milcząca - godzinami "nieobecna" albo jeszcze jakaś inna mara !
      • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 14:12
        Acha, i wg ciebie takie ecchy skazują ludzi an dozgonną samotnośc?:) Jakoś nie
        zauważyłam, ostatnie fleje, kłody i kretynki mają rodziny i dzieci.
        A odpowiadając - w łóżku jestem normalna ale nie będę tu opowiadać o intymnych
        sprawach, w każdym razie na pewno nie ten problem. W domu mam porządek, raczej
        się skłaniam ku pedantyzmowi, chociaż bez przesady. Poza tym jestem architektem
        wnętrz i mam wrodzoną estetykę i potrzebę organizacji wokół przestrzeni, o dom
        dbam. Nie jestem tez milcząca, chociaż i nie gaduła, faceci raczej narzekają na
        kobiece peplanie bez sensu, czego nie robię bo zupełnie nie mam takiej
        osobowości. Można ze mną pogadać o wszystkim, to na pewno i wszyscy to zawsze
        mówią.
        Jeszcze jakieś pomysły?
        • 8magda8 Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 14:33
          Witaj, jakbym o sobie czytała.
          Z resztą kiedyś na innym forum pod innym nikiem,też załozyłam prawie
          taki sam wpis. Wszyscy mnie zjechali, że pewnie wina jest we mnie,
          że mam wygórowane ambicje. Zadawałam sobie takie same pytani jak Ty.
          Wtedy byłam po 30tce chciałam mieć kogos na poważnie. Każdy pan
          chodząc ze mną po 2-3 lata nie chcial nic na poważnie a po rozstaniu
          w ciagu pół roku poznawał kolejną, bral ślub, robił dziecko. Teraz
          jestem przed 40-tka i oprócz kogoś zaczynam coraz bardziej myśleć o
          dziecku. Przyglądam się koleżance "przed 50-tką" ktora chyba już się
          pogodziła z tym że będzie sama. Zastanawiam się kiedy ja dojdę do
          takich wniosków.
          Póki co doszłam do wniosku, że panów odstrasza samodzielna, pewna
          siebie, wykształcona kobieta. Będąc sama poświęciłam się nauce.
          Teraz dzięki temu mam bardzo dobrą pracę i nie potrzebny mi jest
          facet aby polepszyć sobie statut materialny. Porzebuję kogoś żeby
          dzielić z nim radości i smutki dnia codziennego.

          • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 14:44
            To strasznie smutne. Tak sobie myslę że nie ma winy w nas. Nie trzeba zjeść
            wielkich mądrości, nie trzeba być ideałem, nie trzeba zasłużyć aby z kims być w
            dobrym związku. Nie wiem czego trzeba, może zwyczajnego szczęścia? W każdym
            razie mam wielki żal do losu bo nic złego nie zrobiłam aby mnie tak potraktował.
            Jeszcze bym rozumiała gdybym była wstrętną, brzydką niemiłą babą, ale ja mam
            przyjaciół, jestem lubiana w pracy, też studiuję podyplomowo i mam fajne
            znajomości na studiach. Faceci twierdzą, że jestem ładna i zupełnie nie wyglądam
            na swój wiek. Więc o co u diabła biega?
            Ja nie jestem też jakaś super wykształcona, nie żyję samą pracą, ważniejsi są
            dla mnie zawsze ludzie, rodzina, przyjaciele. Idę sobie swoją drogą, mam
            samodzielny zawód z przyszłością ale nie zarabiam dużo, w sumie samej mi sie
            bardzo ciężo utrzymac bo mam dużo wydatków (drogie studia). Nie jestem typem
            wykształconego, bogatego, niezależnego singla. Jestem zwyczajną kobietą, która
            bardzo potrzebuje zwyczajnego bliskiego mężczyzny :((
            • ari.vatanen Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 18:24
              Wiesz, czasem myślę, że to jest przypadłość ludzi zbyt dobrych i mających bardzo mało wad. Są oni niesamowicie sympatyczni i koleżeńscy. A może boją się (lub nie chcą?) odkrywać nowe lądy, może chcą tylko mieć kogoś przy boku jedynie żeby nie czuć się samotnymi.
              Nie chcę Ciebie urazić, to są tylko moje przypuszczenia, bo zastanawiałem się nad tym. Znam takie przypadki z autopsji. Znałem taką dziewczynę, która przypuszczam że obawiała się, lub z innych powodów nie dawała się ponieść "przygodzie życia". Zaryzykować coś i dać się ponieść, przeżyć coś co sie zdarza tylko jeden raz w życiu! Dało się wyczuć w niej jakąś barierę, której nie mogła przemóc, jakby obawiała się skutków tego przekroczenia granicy. I powiem Ci że w końcu znalazła sobie kogoś. Wiem, że podobnie jak Ty zawsze chciała kogoś dla siebie. Udało się jej. Wychodzi za mąż niedługo i jest chyba szczęśliwa. Więc nie łam się, głowa do góry:)
        • tytus_flawiusz Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 16:27
          > Acha, i wg ciebie takie ecchy skazują ludzi an dozgonną samotnośc?:) Jakoś nie
          zauważyłam, ostatnie fleje, kłody i kretynki mają rodziny i dzieci. <

          a wg. Ciebie nie ? To skoro jesteś taka mądra, to dlaczego to twoja mądrość nie
          znajduje przełożenia na rzeczywistość ?
          Dlaczego właśnie te niby fleje, z grubym tyłkiem i wielkimi cyckami, rubasznie
          poklepujące się z facetami po tyłkach, głośno śmiejące się ze świńskich,
          szowinistycznych dowcipów, pijące i żrące stek z grilla, otoczone są gromadką
          radosnych choć upapranych dzieci i choć może ich mąż nie jest ideałem
          feministycznych teorii, to rżniete są tak co noc, że ich krzyki unoszą się trzy
          piętra wyżej, a tym czasie Ty lubująca się Verdim, Camisie, Balzacku, Bunuel'u
          czy Almodowarze - ryczysz sama do poduszki ?

          Może to Twoje przekonanie o własnej doskonałości powoduje, że przygniatasz
          drugiego tym swoim dumnym ego.
          Przemyśl sobie to
          • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 16:42
            A gdzie ja napisałam, że jestem mądra? Nie wkładaj mi w usta nie moich słów.
            Mogę napisać, że jestem inteligentna, bo jestem, ale mądrość to zupełnie inna
            rzecz. Mądrość to ogromna zaleta rzadko spotykana.
            A te fleje dlatego, bo nie mają żadnych wymagań, flei flej się spodoba :) Ja mam
            w pracy koleżankę, strasz aflirciara i ciągle za nią łazą faceci. Co z tego ale
            jacy to faceci! Zgroza. Obydwie z drugą koleżanką jesteśmy zdegustowane.
            Nikogo nie przeganiam, i nie mam żadnego ego :) Coś sobie mocno dopowiadasz a
            poza tym jesteś wulgarny, nie pisze z tobą więcej.
            • tytus_flawiusz Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 16:52
              nieetaka napisała:

              > Mogę napisać, że jestem inteligentna, bo jestem,

              i skromna

              > A te fleje dlatego, bo nie mają żadnych wymagań, flei flej się
              > spodoba :)

              i masz bardzo zadarty nos

              > Ja mam w pracy koleżankę, strasz aflirciara i ciągle za nią łazą
              > faceci. Co z tego ale jacy to faceci! Zgroza.

              i jesteś zawistna

              > Obydwie z drugą koleżanką jesteśmy zdegustowane.

              a nawet żałosna

              > Nikogo nie przeganiam, i nie mam żadnego ego :) Coś sobie mocno dopowiadasz a

              a co tu dopowiadać, sama sobie wystawiasz świadectwo

              > poza tym jesteś wulgarny,

              a Ty pretensjonalna purystka )))

              > nie pisze z tobą więcej.

              a po co
              rozwiązanie zagadki "dlaczego jestem sama" - napisałaś sobie sama powyżej.
              Zero dystansu do siebie i "co ja to nie jestem" - każdemu facetowi instynkt
              podpowie - "RATUJ się, Uciekaj byle dalej !!"
              • shangri.la Re: Psinka/malawinka/tyfusinka.... 19.01.09, 16:57
                Że też chce ci się tutaj produkować takim pustosłowiem!
                Daruj kobiecino!
                Może być tak uliczkę Henryka odśnieżyła z pożytkiem całej zapyziałeś społeczności?;)
                • tytus_flawiusz co nadal brak odwagi napisac do administratorów 19.01.09, 17:10
                  o weryfikację :-)

                  widać lubisz swój obłęd.

                  Choć w sumie, "pani doktór", która postanowiła na sobie zbadać każdą chor0obę,
                  którą wydaje jej się, że kiedyś będzie leczyć, brzmi ciekawie... i komicznie
                  zarazem :-)
                • nieetaka Re: Psinka/malawinka/tyfusinka.... 19.01.09, 17:19
                  Psychiatria piętro wyżej :) To jest forum psychologia, tu zdrowi na umyśle piszą
                  kobiecino.
                • trumanshow-online Re: Psinka/malawinka/tyfusinka.... 19.01.09, 19:41
                  Tak to Shy-Pablo, mieszka w komputerze.
                  Jeden nick w tą, jeden w tamtą - bez różnicy.

                  Jest też autorem wątku - daję sobie rękę uciąć.
                  Dziubie z tej strony teraz.
                  _____________________
                  Kiedyś się zebrał w sobie, ośmielił się i zaprezentował familii.
                  I tak prezentuje się do dziś.
                  Malusi fopapki przy tym popełnił ( ale to tak na marginesie, bo był doprawdy
                  wręcz maniuni ).
                  • trumanshow-online Re: Psinka/malawinka/tyfusinka.... 23.01.09, 18:09
                    Zniknął gdzieś watek o osaczaniu

                    to tu napiszę o zniczach na przystanku, też to było dobre
                    nie zapomnieć proszę o tym ważnym fakcie, gdy opowiada się moim znajomym o
                    straszliwych kosztach poniesionych na mnie


                    oczywiście, do rachunku proszę mi doliczyć
                    w związku wszystko dzielimy na pół:/

                    gorąca linia Bagnu - Malawinka ma się dobrze?
                    co tam ciekawego slychac u mnie w domu?
          • shachar Re: Co ze mna jest nie tak? 20.01.09, 11:22
            'Dlaczego właśnie te niby fleje, z grubym tyłkiem i wielkimi cyckami, rubasznie
            > poklepujące się z facetami po tyłkach, głośno śmiejące się ze świńskich,
            > szowinistycznych dowcipów, pijące i żrące stek z grilla, otoczone są gromadką
            > radosnych choć upapranych dzieci i choć może ich mąż nie jest ideałem
            > feministycznych teorii, to rżniete są tak co noc, że ich krzyki unoszą się trzy
            > piętra wyżej, '

            eee, Flawiusz serio wierzysz w to co piszesz tutaj?
            grube tylki i rzniecie sie zgadzaja, ale wszystko inne to juz nie za bardzo
            szczerze powatpiewam w te glosne smiechy, radosnie upaprane dzieci i krzyki w nocy
            krzyki to sa w dzien,`az sie menzowi siur w trabke zwija,a dzieci leca na psycholo podcinac sobie zyly.
            na swinskie dowcipy jest odpowiedz ze stary to swinia.
            no po prostu miod :)) ktory uwazam ,ze kazdemu sie nalezy, jesli tylko chce, wiec Autorka nie chce wystarczajaco, ot i cala tajemnica jej mizeryi ;)


            • focus35 Re: Co ze mna jest nie tak? 20.01.09, 18:17

              shachar - "boski" wpis:))))

              shachar napisała:

              > 'Dlaczego właśnie te niby fleje, z grubym tyłkiem i wielkimi
              cyckami, rubasznie
              > > poklepujące się z facetami po tyłkach, głośno śmiejące się ze
              świńskich,
              > > szowinistycznych dowcipów, pijące i żrące stek z grilla,
              otoczone są grom
              > adką
              > > radosnych choć upapranych dzieci i choć może ich mąż nie jest
              ideałem
              > > feministycznych teorii, to rżniete są tak co noc, że ich krzyki
              unoszą si
              > ę trzy
              > > piętra wyżej, '
              >
              > eee, Flawiusz serio wierzysz w to co piszesz tutaj?
              > grube tylki i rzniecie sie zgadzaja, ale wszystko inne to juz nie
              za bardzo
              > szczerze powatpiewam w te glosne smiechy, radosnie upaprane dzieci
              i krzyki w n
              > ocy
              > krzyki to sa w dzien,`az sie menzowi siur w trabke zwija,a dzieci
              leca na psych
              > olo podcinac sobie zyly.
              > na swinskie dowcipy jest odpowiedz ze stary to swinia.
              > no po prostu miod :)) ktory uwazam ,ze kazdemu sie nalezy, jesli
              tylko chce, wi
              > ec Autorka nie chce wystarczajaco, ot i cala tajemnica jej
              mizeryi ;)
              >
              >
    • marek_gazeta Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 17:50
      Nikt Ci nie napisze, co jest nie tak, bo przecież nikt Ciebie nie zna. Być może zresztą jesteś całkiem atrakcyjną kobietą, ale trafiasz na niewłaściwych facetów. Piszesz, że owych trzech facetów Cię oszukało - ale w jakim sensie? To, że wybrali inne - no cóż, zdarza się.

      Jedyne, co mi przychodzi do głowy to fakt, że podświadomie ujawniasz "parcie" na małżeństwo (ok, stały związek) i macierzyństwo, co facetów odstrasza. Więcej spokoju i dystansu.

      Co do ojca - kobieta przenosi swoje relacje z ojcem na relacje z mężem/facetem w związku. Jeśli jednak zdajesz sobie z tego sprawę i potrafisz obiektywnie zanalizować swoje zachowanie, nie powinno to być przyczyną rozpadu związków - przecież życie z kobietą to nie jest nieustanny orgazm, niestety.
      • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 19:43
        Tak, wiem, ale nie wiem już gdzie szukac pomocy. Myślałam, że może ktoś napsize
        coś odkrywczego, czego nie brałam pod uwagę. Najbardziej na świecie chciała bym
        poznac przyczynę, bo wtedy można znaleźć antidotum.
        Jeden traktował mnie od początku jak kobietę do romansu, mimo że wiedział że ja
        jestem zaangażowana. Na dodatek chciał sie ze mną jeszcze przyjaźnić po tym jak
        poznał swoją kobietę i jeszcze mi wysyłał zdjęcia swojego syna i jej a mi serce
        krwawiło. Nie wiem czy był tak głupi czy tak wredny.
        Drugi mnie najpierw kochał a potem nienawidził, nigdy w życiu nie usłyszałam od
        nikogo tak okropnych słów i tak neiprawdziwych zarazem, do dziś nie wiem czemu
        to zrobił. Najśmieszniejsze że nie było żadnej obiektywnej przyczyny, nagle mu
        się odwidziało i zaczął mnie obrażać i oskarżać o to że go uwaga - uwiodłam! A
        on biedaczek nie chciał, samo tak mu wyszło, bo ja mu do listy cech ideała nie
        pasowałam no a on się wziął i zakochał w neiodpowiedniej. Psychol powiecie ale
        ten psychol jest teraz już żonaty a ja jestem sama.
        Trzeci spotykał się ze mną i jednocześnie z inną, gdy ona zaszła w ciążę on się
        postanowił mnie pozbyć, nie mogłąm się z nim skontaktowac a gdy mi się w końcu
        udało usłyszałam że on się pomylił i że absolutnie nikogo innego nie ma. Potem
        się dowiedziałam że ma dziewczynę i ona jest w ciązy 3 miesięcznej - w tym
        czasie był jeszcze ze mną.
        Ładnie, nie?
        Ale ja naprawdę nie ujawniam! Nigdy nikt mi tego nie powiedział, ja raczej się
        obawiam że za mało ujawniam, uwierz. Że za mało oakzuję że mi zależy, nawet
        kiedyś od tego drugiego to usłuszałam jako zarzut.
        Ja analizuję i nic nie widzę. W tym cały problem, gdyby były kłotnie, jakieś
        okropne cechy we mnie, coś nie do przyjęcia, jakiś wredny charakter, gdybym
        robiła złe rzeczy, psuła związek - zrozumiała bym. Ale ja nic nie psuję, słyszę
        tylko w pewnym momencie - to nie ty.
        • marek_gazeta Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 20:01
          To, że uniknęłaś tych trzech, to chyba akurat fart. No cóż, pozostaje próbować dalej :)
        • dereke Re: Co ze mna jest nie tak? 26.01.09, 00:01
          > Tak, wiem, ale nie wiem już gdzie szukac pomocy. Myślałam, że może ktoś napisze
          > coś odkrywczego, czego nie brałam pod uwagę. Najbardziej na świecie chciała bym
          > poznac przyczynę, bo wtedy można znaleźć antidotum.

          Już wiem co jest nie tak - źle gotujesz,
          faceci lubią poza dobrym sexem - dobrze zjeść.
          No i do obowiązków kobiety powinno naleźeć:
          pranie, prasowanie, sprzątanie, gotowanie.

    • solaris_38 Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 21:02
      jakim wszystkim nie pasujesz?
      nei pasujesz tylko tym których sobie wybrałaś. Wydaje się ze wybierasz i kręci
      cię nie to co cię to co by ci dobrze robiło. Jest takie powiedzenie ze jeśli
      nie znajdujesz tego czego szukasz - znaczy ze szukasz NIE TAM GDZIE TRZEBA.
      Do psychologa chodź aby poznać SIEBIE nauczyć jak się szanować i kochać. Jeśli
      się to stanie będzie ci łatwiej szukać
      • shangri.la Re: Aby się szanować .... 19.01.09, 21:08
        .....przede wszystkim nie trzeba wyrzucać kasy psycho-krwiopijcom.
        Szanuj swój czas i pieniądze!
        Kup sobie fajne ciuchy, zrób nową fryzurę i jedź na egzotyczną wycieczkę.
        • shangri.la Re: Aby się szanować ....P.S. 19.01.09, 21:13
          No i nie ufaj więcej takim mendom , jak Twój nr 2....tak mi do złudzenia
          przypomina pewną forumową mendę.
      • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 21:31
        To jak ja mam wybierać? Przeciez to sie dzieje naturalnie, ktos mi się pdoba a
        ktoś inny nie, nic na to nie poradzę. Mnie do faceta zawsze przede wszystkim
        przyciąga inteligencja i bystrość, pewnośc siebie, zaradność, potem przystojna
        fizis. Nie zmienię tego. Gdy ja ich wybieram nie mam pojęcia że mnie zostawią,
        nie jestem wróżką. Ten ostatni co się nei odzywa na odchodne mnie zapraszał do
        siebie, chciał żebym przyjechała, zadzwonił do mnie o 23 jak wracałam pociągiem
        i się troszczył żebym szczęśliwie dojechała do domu. I tyle go słyszałam. Czy ci
        faceci są nienormalni??? Coś im się wydaje a za chwilę im przechodzi??
        Ja nie mam czasu na psychologa, tak dużo pracuję i jeszcze mam studia. Wracam do
        domu o 20:30. Ja siebie znam, nie znam tylko facetów.
        • ciszej_niz_szeptem Re: Co ze mna jest nie tak? 19.01.09, 23:14
          No pewnie wszystko:) - czy nieetaka prawda?:)

          Powodzenia, mimo, a może wbrew:)
        • ari.vatanen Re: Co ze mna jest nie tak? 20.01.09, 10:11
          nieetaka napisała:

          Mnie do faceta zawsze przede wszystkim
          > przyciąga inteligencja i bystrość, pewnośc siebie, zaradność,
          potem przystojna
          > fizis.

          innym razem nieetaka napisała:

          > Mogę napisać, że jestem inteligentna, bo jestem, ale mądrość to
          zupełnie inna
          > rzecz. Mądrość to ogromna zaleta rzadko spotykana.

          Niestety nie wszystko w naszym życiu zależy od nas. Czasem po prostu
          los jest okrutny.
          Przypuszczam, że w Twoich relacjach z ojcem była jakaś przeszkoda,
          którą sobie odpuściłaś, bo pokonanie jej było zbyt trudne lub Twoja
          matka nie robiła niczego aby walczyć o zdrowe relacje między Tobą a
          ojcem i w ten sposób zabiła w Tobie chęć walki o swoje. Nie wiem na
          ile to jasne. W każdym razie myślę, że wtedy było coś co pozzostało
          w Tobie aż do tej pory nierozwiązanym problemem. Może nawet już
          zapomniałaś i może nie jesteś tego świadoma. Trzeba by to odkopać i
          spróbować rozwiązać ten problem, spróbować odnaleźć wewnętrzną
          równowagę emocjonalną, która została wtedy zachwiana.
          To tylko takie przypuszczenia, może coś Ci przyjdzie na myśl po ich
          przeczytaniu?

          Odnośnie cytatów na początku.
          Mądrość daje poczucie wewnętrznego spokoju, poczucie pewności, że tu
          gdzie jestem teraz i to co robię to jest moje miejsce, że to
          wszystko było spisane na długo przed moim przyjściem na świat.
          Mądrość daje ogromne zaufanie w Opatrzność. Daje nadzieję, bo Bóg da
          mi kogoś abym był szczęśliwy ale może nie to teraz jest
          najważniejsze dla mnie, skoro mi nikogo nie dał. Może chce abym
          najpierw pogodził się wewnętrznie ze sobą samym i z moimi
          doświadczeniami i abym zrozumiał sam siebie. Bo wtedy odblokują się
          we mnie całkiem nowe horyzonty i dopiero wtedy będę mógł być na
          prawdę szczęśliwy i będę mógł w spokoju odejść z tego świata gdy
          nadejdzie czas.
          • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 20.01.09, 11:18
            Ciekawe :)
            Wiesz co, ja wiem gdzie jest moje meijsce i wiele rzeczy w życiu mi się udało,
            czuję że jestem na właściwej drodze, bardzo dużo zawdzięczam sobie o swojej
            zaradności czy konsekwencji. Udało mi się "na starość" zmienić zawód na ten,
            który jest pasją. Poznałam nie tak dawno prawdziwych przyjaciół, miałam
            niesamowite przeżycia, zdarzenia, poznaję ciekawych ludzi. Nie jestem
            neiudacznikiem życiowym, mam swoje meiszkanie, pracę, samochód, studiuję
            podyplomowo, wiem dokąd zmierzam zawodowo i mam plany na przyszłość. Wszystko
            jest ok poza tym brakiemn rodziny :( Tylko to mnie boli i tylko to mi nie wychodzi.
            Sorry ale jestem agnostykiem.
            A co do ojca to może trochę napiszę, może to coś wyjaśni. To był człowiek bardzo
            zamknięty w sobie i surowy, nie rozmawiał z nami, potrafił nas tylko karać,
            zwracał na ans uwagę tylko wtedy jak byliśmy niegrzeczni, nie tacy, jak coś
            zainiliśmy. Zawsze jako dziecko zazdrościłam koleżankom takich fanych ojców, z
            którymi mogły się pośmiać, pożartować, porozmawiać, przytulić. Ojciec mi nie
            okazywał uczuć, chociaż wiem że mnie kochał. Ja sie facetów od dziecka bałam,
            tak samo jak ojca. Nie rozumiałam ich, nie znałam, unikałam, kojarzyli mi się z
            zagrożeniem.
            Z mamą mam bardzo dobre relacje, ona nigdy nie pomogła nam w relacjach z ojcem,
            sama miała z nim problemy, kłótnie. Wiem, że ja teraz w życiu szukam ojca
            przeciwieństwa, chociaż lubię silnych i stanowczych mężczyzn, ale tylko
            kontaktowych, rozmownych i wesołych - czyli innych niż ojciec.
            I co z tego wynika?
            • shachar Re: Co ze mna jest nie tak? 20.01.09, 11:27
              mam wrazenie, ze nie zorumiesz, co ari do Ciebie mowi.
              • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 20.01.09, 11:36
                Sorry ale ja jestem konkretna i nie rozumiem filozoficznych wynurzeń :) Do mnie
                trzeba jak do faceta, konkretnie i na temat. Czyli teoretycznie facetów powinnam
                rozumieć ;) Z tym, że wg mnie oni sa często nielogiczni.
                Poza tym wydaje mi się, że ja jestem pogodzona ze sobą i znam swoje miejsce. Ale
                nie potrafię i nie chcę się pogodzic z wyrokiem samotności bo na to nie
                zasłużyłam. Jak czegoś jeszcze nie rozumiem to sorry :)
            • ari.vatanen Re: Co ze mna jest nie tak? 20.01.09, 12:55
              Ja jestem chrześcijaninem i pisze z mojego punktu widzenia ale
              pewnie to samo można powiedzić nie wplatając Boga. Jeśli weźmiemy
              (czemu nikt nie zaprzeczy) za punkt wyjścia dążenie każdego
              człowieko do harmonii wewnętrznej to prawdopodobnie dojdziemy do
              pogobnych wniosków: najpierw trzeba szukać rozwiązania swoich
              wewnętrznych rpoblemów, a później myśleć o rodzinie.

              Z tego co piszesz wydaje się jednak, że nie masz takiego problemu.
              Pamiętaj jednak, że zawsze nasza przeszłość pozostaje z nami, ona
              nas ukształtowała. Można poprawić wiele pracując nad sobą, starając
              się być miłym dla wszystkich wokoło, budując relacje ze znajomymi i
              partnerami jak najlepiej umiemy. Tylko, że czasem bardzo łatwo w tym
              zapomnieć co tak na prawdę buduje związki uczuciowe. Nie jest to
              tylko czysta przyjemność płynąca z samego faktu miłej rozmowy,
              wesołego spędzania czasu. Czasem łatwo w tym zapomnieć, że tak na
              prawdę ważne jest o czym rozmawiamy ze swoją najbliższą osobą. Gdy
              spotyka mnię coś przykrego czy staram się o tym z nim porozmawiać
              czy raczej wziąć to na siebie żeby nie było okazji, że coś się
              między nami popsuje.

              Nie mam przekonania, że to akurat trafne stwierdzenia w odniesieniu
              do Ciebie. Piszę tylko to co mi przyszło do głowy po przeczytaniu
              Twoich wpisów.
              Myślę też, że powinnaś się podzielić na forum swoimi wadami, na
              pewno je masz, jak każdy.
              • iselle Re: Co ze mna jest nie tak? 20.01.09, 13:21
                Cześć. Mam podobny "problem" chociaż zbliżam się dopiero do 30-ki.
                Nie ma co obwiniać siebie bo faceci nie są święci.
                Ja mam silny charakter i przyciągam albo prostych, albo bez jaj i
                generalnie jestem dla nich dobrą... ale kumpelką.
                Nie szukam nikogo na siłę i nie planuję ślubów ani dzieci. Jakoś
                nigdy mnie to za bardzo nie interesowało.
                A faceci cóż... lubią wykorzystywać i pogrywać na dwa fronty na co z
                kolei ja jakoś nigdy bym nie poszła i myślę że tu jest rozdźwięk.
                Nietaaka: chciałam Ci napisać tylko że Twój były numer 2 to człowiek
                z osobowością borderline a więc chory i toksyczny. Zazdroszczę Ci że
                wyszłaś z czegoś takiego (nawet jeśli dziwnym trafem nie przyłożyłaś
                się do tego sama) bo ja jestem właśnie w takiej dziwnej
                pseudorelacji która mnie niszczy ale ja nie potrafię z tego wyjść.
                Niestety ale wiem że takie traumy blokują nas na przyszłość :///
                • shangri.la Re: Do Isele 20.01.09, 14:45
                  Żaden cierpiący na borderline osobnik nie jest w stanie maskować się tak długo,
                  aby z uroczego ciapka nagle stać się bluzgającym wyzwiskami potworem, ale jest
                  do tego zdolny manipulant perwersyjny, w wersji hard, czyli sadysta.
                  Jeśli jesteś jeszcze z kimś takim w związku, lub na etapie danse macabre,
                  przeczytaj książkę M.F.Hirigoyen, a pomożesz sobie, bo jego przypadłość nie jest
                  jednostką chorobową tylko zwykłym sk...syństwem i co za tym idzie, nieuleczalna.
                  A jeśli poznałaś go na forum lub jednym z portali randkowych, to możliwe , że
                  mamy podobne doświadczenia z tym samym osobnikiem, upiorem forumowym.
              • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 20.01.09, 17:54
                Hm, rozumiem. Tylko mi się własnie wydaje, że ja nie mam takich problemów.
                Gdybym miała jakieś problemy ze sobą i z relacjami z ludźmi one wyszły by
                wszędzie, a ja mam problem tylko w relacjach z facetami. Tzn. potrafię się
                kolegować ale kolezeństwa nie trwają długo bo zwykle facet chce albo czegoś
                więcej albo czegoś mniej. I się rozpada.
                Staram się zawsze rozmawiac, ba, ja staram się być pomocna, jeśli mogę dla kogoś
                coś zrobić to zrobię. Tak smao jest z facetami. Zawsze staram się być uczciwa,
                nie umiem grać, oszukiwać, kombinowac, kręcic a czasami mi się wydaje, że te co
                potrafią na tym wygrywają bo zdobywają sobie facetów manipulacjami.
                Wady? Dobrze: jestem emocjonalna, łatwo się załamuję ale równie łatwo wpadam w
                radość. Bez przerwy się spóźniam, ciągle spieszę, nie jestem asertywna i trudno
                mi odmówić, bywam złośliwa ;), czepiam się szczegółów, bywam okropną egoistką na
                zmianę z zupełnie przeciwnymi zachowaniami (sama tego nie rozumiem bo czasami
                potrafię zrobić dla kogoś bardzo dużo nie patrząc czy na tym nie stracę), jestem
                podobno zasdnicza ja twierdzę że konkretna :), uparta, czasami milczę uparcie a
                czasami za dużo gadam. Jestem wymagająca w stosunku do ludzi ale też do siebie.
                Nie wiem co jeszcze.
              • focus35 Re: Co ze mna jest nie tak? 20.01.09, 18:15
                ari.vatanen napisał:

                Jeśli weźmiemy
                > (czemu nikt nie zaprzeczy) za punkt wyjścia dążenie każdego
                > człowieko do harmonii wewnętrznej to prawdopodobnie dojdziemy do
                > pogobnych wniosków: najpierw trzeba szukać rozwiązania swoich
                > wewnętrznych rpoblemów, a później myśleć o rodzinie.

                popieram:) ale zdecydowanie ludzkosc nie stosuje sie do tej zasady -
                podejrzewam, ze gdyby sie stosowala dawno by wymarla;)))

                poza tym bardzo czesto rozwiazanie naszych wewnetrznych problemow
                lezy wlasnie w relacji a nie w bezpiecznym analizowaniu w samotnosci
                swojego charakteru - choc generalnie samoswiadomosc nalezy rozwijac
                tu pelna zgoda
                ale autorce watku samoswiadomosci chyba akurat nie brakuje...
                • shangri.la Re: Bardzo słuszne stanowisko. Fokus.n/t 20.01.09, 18:22

                  • iselle Re: Bardzo słuszne stanowisko. Fokus.n/t 20.01.09, 18:28
                    Borderline maskuje się dopóty dopóki nie dostanie czego chce aby
                    mógł czuć się bezkarnie. Wiem bo znam: dla mnie miły bo jeszcze mnie
                    nie poznał i go kuszę a znałam jego byłą która przeszła z nim piekło
                    po tym jak się związała tak że musiała go nawet na jakiś czas
                    ubezwłasnowolnić.
                    • shangri.la Re: Bardzo słuszne stanowisko. Fokus.n/t 20.01.09, 18:33
                      W moim przypadku było inaczej. Nie dostał, bo chciał dóbr materialnych, a
                      konkretnie pozbawić mnie mieszkania.
                      Wściekł się i zaczął niszczyć, kiedy przejrzałam jego obrzydliwą grę i
                      zrezygnowałam z przeprowadzki , na którą naciskał.
                      Dlatego to nie był border , a sadysta.
                      Ale jeśli masz wątpliwości, co do konkretnej osoby, zapraszam na priv.
                      • iselle Re: Bardzo słuszne stanowisko. Fokus.n/t 20.01.09, 18:58
                        No raczej nie piszemy o tej samej osobie.
                        Wojna z borderami rozgrywa się na płaszczyźnie emocjonalnej i o
                        emocje a nie o dobra materialne.
                        • shangri.la Re: Bardzo słuszne stanowisko. Fokus.n/t 20.01.09, 19:10
                          No tak, manipulanci myślą konkretnie, operując systemem zero jedynkowym.
                          Uczucia to dla nich abrakadabra....;)
                • ari.vatanen Re: Co ze mna jest nie tak? 21.01.09, 07:28
                  racja, troche sie zapedzilem:)
    • lily26 Re: Co ze mna jest nie tak? 20.01.09, 17:33
      Droga nieetaka w jaki sposob ludzie na forum moga ocenic co jest z Toba nie tak
      skoro nawet na oczy Cie nie widzieli? Jak to zwykle jest zaczna przypisywac Ci
      niestworzone wady aby poczuc jacy to sa madrzy. Z tego co piszesz wynika, ze
      wszytsko jest z Toba w porządku, chyba ze o czyms nie wiesz ale wtedy raczej
      uslyszalabys to od znajomych lub swoich bylych.Byc moze bylo tak, ze wchodzilas
      w zwiazki troche na sile z ludzmi do ktorych po prostu nie pasowalas.Albo masz w
      zyciu pecha.Niestety nie wszystkim musi sie ukladac i nie musi byc w tym ani
      troche Twojej winy, takie jest zycie:-(.Poza tym czy nie zauwazylas jak czesto
      ludzie w zwiazkach maja okropne charaktery, wady nie do zniesienia? A mimo to
      potrafia byc szczesliwi, wcale nie trzeba byc do tego wartosciowym czlowiekiem a
      juz na pewno nie idealnym.Dlatego nie wkrecaj sobie na sile ze cos jest z Toba
      nie tak, tym bardziej ze widac ze trafialas na posranych facetow a taka wlasnie
      jest zdecydowana wiekszosc.
      • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 20.01.09, 18:01
        Ech, chyba masz rację. Ale może nie ejst ze mną nic nie tak natomiast ja po
        prostu źle wybieram i w sumie to też moja wina. Ja sobie przypomniałam, że
        keidyś w rozmowie pewien psycholog mi powiedział, że to co się dzieje w moim
        życiu to jest skutek szeregu różnych czynników, które się nieszczęśliwie na
        siebie nałożyły. Nie ma po prostu jednej prtzyczyny dlatego nie mogę znaleźć
        lekarstwa . Tylko jak ja mam w takim razie dalej żyć?:( Po co i dla kogo?
        Myślałam o dziecku ale mam straszne opory. A pzoa tym aby w moim wieku sobie
        zrobić dziecko to potrzebny jest co najmniej półroczny romans a jak mi się
        wszystkie urywają po kilku tygodniach. Nie wiem po prostu co mam dalej robić.
        • mruff Re: Co ze mna jest nie tak? 26.01.09, 20:10
          Tak jak nie wszystkie kobiety mogą zostać kobietami
          tak nie wszystkie znajdują odpowiednich dla siebie typów

          smutne ale prawdziwe
    • cartahena Re: Co ze mna jest nie tak? 20.01.09, 21:37
      Bardzo ciekawy watek, a autorka jest mila i inteligentna osoba.
      Pociesze Cie, ze dosc wiele kobiet o podobnych cechach charakteru
      jest w podobnej sytuacji zyciowej, czyli nie maja stalego partnera,
      bedac rownoczesnie w dobrych relacjach spolecznych oraz bedac
      niezaleznymi materialnie.
      Niestety, jak widac z wypowiedzi powyzej, bledem jest pokazywanie,
      ze kobiecie zalezy na trwalym zwiazku. Zawsze mialam problem ze
      zrozumieniem tego twierdzenia, ale niestety, jak widac krecenie,
      konfabulacja, udawanie, zwodzenie i tego typu zachowania sa lepiej
      postrzegane przez mezczyzn (lub przez pewien ich typ) niz szczerosc
      i oddanie. Wg mnie takie zachowanie moze byc dobre przez pierwsze
      pare tygodni znajomosci, ale potem, dla osoby prostolinijnej jest
      dosc meczace i sztuczne.
      Trzymaj sie i zycze Ci powodzenia. Pomysl tez o dziecku i o tym, co
      Ci radzil artur :-).
      • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 20.01.09, 22:19
        Dzięki, to miłe że tak myślisz. Czyli chyba wniosek jest taki, że dla mnie
        partner nie istnieje, po prostu się nie urodził a jeśli się urodził to nie
        możemy się spotkać. Może dlatego własnie, że ja..normalna jestem? Może świat
        wokół jest nienormalny :)
        No tak, czyli w efekcie jedyne co jeszcze mogę zrobić to zafundować sobie samej
        dziecko. I będziemy we dwoje, zawsze to raźniej..
        Pozdrawiam.
        • cartahena Re: Co ze mna jest nie tak? 20.01.09, 22:29
          Moze nie jest tak zle :-). Zastosuj tylko taktyke "nie zalezy mi na
          Tobie wcale". Zauwazylam na wlasnym przykladzie, ze im bardziej
          staram sie faceta splawic, tym bardziej on prze do spotykania sie.
          No, ale jak napisalam powyzej, dla mnie ta taktyka jest na dluzsza
          mete nie do przyjecia, bo jak mi sie ktos podoba, to nie umiem go
          zbyt dlugo zwodzic :-(.
          • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 21.01.09, 12:26
            Ale wiesz, problem jest w tym, że jeśli stosuję ją do faceta, któremu jestem
            obojętna to ona nic nie zadziała bo jemu w to graj :) A jeśli stosuję do faceta,
            który mi się po porstu nie podoba i nie pasuje to ja właśnie chcę go spławić i
            owszem oni sa namolni co mi jest w ogóle wtedy nie potrzebne. Nie stosowałam tej
            taktyki nigdy na facetach, którzy mi się spodobali bo generalnie to się tak
            rzadko zradza, że jak już się zdarzy taki cud, że podobamy się sobie wazjemnie
            to ja boję się tego cudu stracic. Ale być może to wypróbuję, co mi szkodzi.
            • gazetowy.mail Re: Co ze mna jest nie tak? 21.01.09, 19:26
              Nietaka, przeczytaj proszę wszystkie swoje wpisy w tym wątku.
              ja mam
              ja chcę
              ja rozumię
              ja boję się
              ja , ja , ja , ja ........

              Może to dlatego ?

              Wracając na koniec do Twojego zdania w którym pisalas że nawet każda
              brzydka ma dzieci i męża to proszę popatrz na tej brzydkiej zycie.
              Czy chciałabyś mieć takiego męża po zawodówce, w dresiku, z
              pożółkłym niepełnym uzębieniem, tak wyglądać jak one, żyć z zasiłku
              i mieć mieszkanie w jakiejśc ruderze? Bo chyba raczej nie. Jak
              przymkniesz oko to taki brzydal sie za Ciebie weźmie w 3 miesiące i
              będziesz też miała rodzinę.
              • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 22.01.09, 12:05
                Nie bardzo rozumiem, i co z tego? Przeciez piszę o sobie a nie o sąsiadce :) To
                jest moje życie i mój problem.
                Nie, nie chciała bym mieć. Jak patrzę na facetó, a jkimi "prowadzają" się
                niektóre dziewczyny to mi się włos jezy na głowie.
                Haha, nie jestem w stanie, jeśli facet mi się nie podoba nie dam się mu nawet
                dotknąć. Zresztą nie jest mi wszystko jedno, mam swoje wymagania i zdaję sobie z
                tego sprawę. Te moje dziwne nieudane związki, gdzie rozstawaliśmy sie po pół
                roku zastanawiając co my w ogóle ze soba robiliśmy były własnie spowodowane
                zejściem z wymagań. Nie da się zrobic nic na siłę ani nawet koleżeńsko, musi być
                miłość i namiętność.
    • gapuchna Re: Co ze mna jest nie tak? 23.01.09, 19:40
      Przeczytałam ciebie - i zastanawia mnie jedna przypadłość - na każdą uwagę ty
      przyjmujesz natychmiast postawę obronną. Tak, jakby raziła ciebie najmniejsza
      krytyka. Zobacz na to z boku - bo ja tak ciebie widzę. MOże w stosunku do tych
      mężczyzn zachowywałaś się podobnie?
      • shangri.la Re: Gapuchno...:) 23.01.09, 19:45
        Miło Cię widzieć Gapuchno:)
        A co do autorki wątku.....postawę obronną zazwyczaj przyjmuje każdy , któremu
        stawiane są niesłuszne zarzuty i tak może być w powyższym przypadku.
        Jest szalona różnica między domniemaniami obcych ludzi z forum, którzy mniej lub
        bardziej nieżyczliwie komentują Twoja przypadłość, a mężczyznami, którzy byli/
        są Ci bliscy.

        P.S. Nasz wspólny znajomy ma się świetnie. Szczęście zapukało wreszcie do Jego
        drzwi i wszelkie problemy zniknęły:)
        • gapuchna Re: Gapuchno...:) 23.01.09, 19:56
          Shan, witaj. Ogromnie dawno mnie tu nie było:) Pozdrów go ode mnie. I
          przypomnij, że mu taki scenariusz przepowiadałam:) A ja wzięłam się do pracy,
          terminy mnie gonią..... och, żeby mi się udało! :)

          A co do tej dziewczyny. Moze w sumie najprostsza odpowiedź jest taka: zwyczajnie
          nikogo właściwego nie spotkała. Właściwego w sensie - że to ten i już?

          Domniemania ludzi obcych - ale jeśli zaczynamy pisać o sobie na forum, to należy
          liczyć się z rożnymi opiniami, także tymi niepasującymi do osobistego wizerunku.
          Takie prawo rozmowy forumowej. Prawda?
          • nieetaka Re: Gapuchno...:) 24.01.09, 20:38
            Oczywiście, dlatego na forum możemy wyprowadzac innnych z błędu :)
      • mouse13 Re: Co ze mna jest nie tak? 23.01.09, 22:12
        Zgadza się. Czytam ten wątek i mam wrażenie że celem Nietakiej jest
        potwierdzenie własnej idealności a nie znalezienie przyczyny swoich problemów.
        Zadała pytanie "co ze mną jest nie tak?" a kiedy ludzie próbują jej doradzić
        przyjmuje pozycje obronną i niedopuszczajcą do głosu możliwości istnienia w niej
        wad. Pani Nietaka uważa że nie ma wad, i zapewne taka jest w relacjach z
        mężczyznami, pani Nietaka nie umie przyjąć krytyki. Zapewne surowy i krytykujący
        ojciec bardzo przyczynił się do tej obronnej postawy oraz do przymusu
        udowadniania swojej doskonałości.
        • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 24.01.09, 20:40
          Mam mase wad, o czym zresztą napisałam :) Ale jełśi ktoś w swoich twierdzeniach
          myli się chyba nie będe pisac tak tak masz racje? Przecież nikt tu mnie nie zna
          więc musze prostowac to, co jest błędne. Zresztą w niektórych kwestiach się
          zgodziłam z rozmówcami, co chyba uszło twojej wybiórczej uwadze.
          • mouse13 Re: Co ze mna jest nie tak? 25.01.09, 22:35
            Wady, nie słabostki. Niektórzy nie potrafią się przyznać do nich, nie potrafią
            sobie wybaczyć ani zaakceptować poważnych niedoskonałości. A prawda jest taka,
            że każdy ma jakieś, że powiem dosadnie, zaburzenia i musi się z nimi pogodzić.
            Mnie osobiście działa na nerwy osoba, która nie umie przyznać się do błędów i
            mówi że ma wady, owszem, ale kiedy przyjdzie jej zmierzyć się z nimi to je
            wypiera i przerzuca na innych. Takie zrobiłaś na mnie wrażenie w tym wątku i nie
            obrażaj się proszę tylko przemyśl to Ci ludzie napisali. Twoje problemy są w
            Tobie i nie unikniesz konfrontacji z nimi. Odkrywanie własnych wad jest
            bolesne, ale potem będzie już tylko lepiej.
      • nieetaka Re: Co ze mna jest nie tak? 24.01.09, 20:36
        Niby jaką? Obronną? I co z tego jeśli nawet? Tez chcesz powiedziec, że tylko
        ludzie bez wad bywają w długich zwiazkach?:)
        • gapuchna Re: Co ze mna jest nie tak? 25.01.09, 10:46
          Nie, nie że bez wad to udany związek.Ja oceniłam ciebie poprzez twój wpis i dla
          mnie jesteś osobą, która nie przyjmuje najmniejszej krytyki na swój temat. Nie
          miej żalu - ja tak ciebie odbieram. To raz.

          Dwa - nie przekonuje mnie twierdzenie, ze całemu złu nieudanych związków winni
          są mężczyźni. To wręcz prostackie twierdzenie. Sama chyba wspomniałaś, albo ktoś
          inny, mniejsza z tym, ze odszedł od ciebie i związał się natychmiast z inna,
          mają dzieci itd. Jaki wniosek? Z inna było mu bardziej po drodze, czyli jednak
          potrafił zbudować bardziej trwałą relację.

          I - jak dla mnie - bzdurą jest zasłanianie się, czy pocieszanie tłumaczeniem:
          inteligentne kobiety najczęściej są same. To nie jest kwestia inteligencji,
          przerażającej mężczyznę.

          Dla mnie wniosek jest jeden: to w kobiecie musi być coś, bo blokuje na nią
          mężczyznę. Nie ma innego wyjścia.

          Tak, wiem, mało popularne jest to co napisałam, ale jak ktoś ma inną odpowiedź,
          to naprawdę bardzo chętnie pzreczytam.
    • lifeisaparadox KOŁO Zamkniete? 23.01.09, 20:13
      Piszesz o powtarzalnosci niepowodzen z facetami. Psycholog wskazywal problemy w
      relacjach z ojcem.
      W kazdym badz razie ludzie, kazdy czlowiek, ma pewne doswiadczenia i wyrobione
      mechanizmy, schematy. Ciezko jest je zmienic, bo trzeba sie zachowywac "inaczej"
      w takich sytuacjach, ktore blednie rozwiazujemy, w ktorych reagujemy nie myslac
      tylko automatycznie powtarzamy utarty schemat.
      U Ciebie moze to byc schemat odchodzacego faceta, kiepskich relacji. Jest to
      przekonanie, ktore reprezentujesz tutaj, przekonanie ze faceci Cie zostawiaja.
      Byc moze jest to schemat ktory nieswiadomie powtarzasz juz od dawnych lat -
      poznajesz faceta, rozkreca sie zwiazek, pojawiaja sie sygnaly ze cos jest nie
      tak a w Tobie pojawia sie poczucie "ze Cie zostawia" i rezygnujesz ze zwiazku,
      tzn. "dajesz odejsc" w zgodzie z utartym przekonaniem na temat samej siebie, na
      temat swoich zwiazkow ze tak oto MUSZA sie konczyc. Wiekszosc ludzi swiadomie
      doprowadza do katastrofy, majac katastrofalne doswiadczenia z przeszlosci. To
      jak recydywa, ciagle wracasz w te same tarapaty.
      Na sygnal odrzucenia mozesz reagowac automatycznym zniecheceniem i ucieczka,
      albo paranoicznie i nieobliczalnie. Rozne sa reakcje, w kazdym badz razie
      psychologia zajmuje sie dochodzeniem do sedna sprawy i wybadaniem o co biega w
      danej, zaburzonej sferze zycia czlowieka.
      Jesli chcesz sie zajac problemem a wizyty u psychologa nie przynosza rezultatow,
      zawsze mozesz sie zapisac na terapie grupowa, jakis trening, jest wiele opcji
      psychologicznych.
      • gapuchna Re: KOŁO Zamkniete? 23.01.09, 20:14
        Zapomniałam już jak ja ciebie lubię czytać:)
        • lifeisaparadox Re: KOŁO Zamkniete? 23.01.09, 20:16
          :)))
          • shangri.la Re: Koła Błędne-obłędne:( 23.01.09, 20:41
            Gapuchno, uważaj na tego typa.
            Nie zasługujesz na to, co ja przeszłam przez tego psychola-prześladowcę.
            Nie daj się nabrać na teksty kopiowane z tanich podręczników dla manipulantów,
            bo to tylko fasada, pod którą kryje się obrzydliwy, przeżarty przez zło człowiek.
            • shangri.la Re: Sorry, przejęzycznie.... 23.01.09, 20:43
              ....to nie jest człowiek....KREATURA!
              • gapuchna Re: Sorry, przejęzycznie.... 23.01.09, 21:16
                Och, mam nadzieję, ze nie jest tak tragicznie z Paradoksem:))))
                • shangri.la Re: Sorry, przejęzycznie.... 23.01.09, 21:20
                  Nie lekceważ mojego ostrzeżenia(!)
                  Ten człowiek zrobił mi piekło w moim REALNYM życiu na wile długich lat.
                  Udało mi uprzedzić przed jego podłymi grami sporo kobiet, ale jeśli wolisz
                  znaleźć się w tej grupie, co ja , to Twój wybór.
                  • gapuchna Re: Sorry, przejęzycznie.... 23.01.09, 21:32
                    Shan, ja po prostu lubię go czytać:))) Ciebie też. I kilkoro innych ludzi:)))
                    Nie przekładam znajomości netowych na realne życie, bo to nie dla mnie:))))
                    • shangri.la Re: Sorry, przejęzycznie.... 23.01.09, 21:36
                      Gapuchno, zapominasz chyba, że ja wiem wystarczająco o Tobie, aby obawiać się ,
                      że możesz stać się jego kolejną ofiarą.
                      To bezduszny i wyrachowany typ, którego jedynym celem jest zniszczenie kolejnej
                      kobiety.
                      Nie musisz być kolejną i nie musisz cierpieć...

                      My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
                      • gapuchna Re: Sorry, przejęzycznie.... 23.01.09, 21:41
                        Jej! a co ty wiesz takiego o mnie???? Tylko oczywiście nie tu mi pisz! :))))) -
                        na @

                        Shan, ja umiem wyciągać wnioski z własnych błędów. Naprawdę :) I nie popełniam
                        nowych-starych. jeśli już, to kompletnie nowe, takie wręcz odlotowe:))))
                        • shangri.la Re: Sorry, przejęzycznie.... 23.01.09, 21:50
                          "kto ma uszy, niechaj słucha"
                          • gapuchna Re: Sorry, przejęzycznie.... 23.01.09, 22:02
                            Dobrze :)
                            • shangri.la Re: @ n/t 23.01.09, 22:19

                              • trumanshow-online Re: @ n/t 24.01.09, 13:05
                                shangri.la napisała:

                                >

                                Shan lubisz wymieniać maile z Malawinką?
                                • iselle Re: @ n/t 24.01.09, 18:35
                                  Ciekawe, ciekawe.
                                  Shan a na jaką literę jest imię tego "pana"?
                                  • shangri.la Re: @ n/t 24.01.09, 18:50

                                • shangri-la-only Re: Nie pleć bzdur , Trumanshow! 25.01.09, 09:16
                                  Gapuchna i baskerwinka to dwie różne osoby.
                                  • gapuchna Re: Nie pleć bzdur , Trumanshow! 25.01.09, 10:30
                                    Zostałam wzięta za kogoś innego? Ja??? Ale zaskoczenie!

                                    Ja jestem tylko w jednym, bardzo indywidualnym nicku.
      • nieetaka Re: KOŁO Zamkniete? 24.01.09, 20:43
        Terapia grupowa też nie wyszła, długo by trzeba tłumaczyć ale się nie powiodła
        ze względów formalnych. W każdym razie ja nie chcę chodzić już do rzadnego
        psychologa bo wydaje mi się, że po 1 to da mizerne rezultaty a po 2 już i tak
        nie mam czasu na "leczenie", musze znaleźć kogoś na życie już teraz a nie jak
        skończę 50 lat.
        • pit-rek Re: KOŁO Zamkniete? 24.01.09, 23:12
          Tak, jeśli traktujesz psychoterapię jako szybki sposób na znalezienie faceta, to
          masz rację . mało prawdopodobne. Ja, już 5 lat z niej korzystam, efekty?
          Wszystko idzie lepiej. Znaczy lepiej idzie dogadywanie się z ludźmi. Ma to
          znaczenie i w pracy. I w relacjach z kobietami,kiedyś ich się bałem, teraz mam
          trochę przyjaciółek. I są to znajomości bliskie, czasami bardzo bliskie. Mówią
          mi, że tak jak ze mna nie rozmawiały z jakimkolwiek facetem.
          To miłe. Intymność której nie dostałem od swojej mamy pojawiła się teraz. Jasne
          , że szkoda, że 20 lat za późno.

          Mimo wszystko warto. Moje troski mogę dzielić z innymi, czuje się zrozumiany.

          Była jedna dziewczyna, która mnie nie chciała, ale jest najlepszą przyjaciółką.

          Teraz jest ktoś inny.Od niedawna. Dużo młodsza, prześliczna. Te poprzednie
          doświadczenia, zdolność do mówienia o swoich uczuciach, słuchania, a przede
          wszystkim szanowania odmiennych odczuć, opinii, powoduje, że szybko narasta
          zaufanie. Mam coraz większe poczucie, że jestem dla niej ważny, że czuje się
          przy mnie bezpieczna. Urocze uczucie dla faceta.

          Po co to piszę, kiedy tak na tym forum ludzie podsuwają ci pomysły, a ty mówisz,
          to nie, to nie, to za długo, to mam wrażenie, że żyjesz złudną nadzieją, że
          można coś zmienić w 5 minut.

          Raczej nie. Ale myślę, że już w 5 godzin to tak. A 5 dni tym bardziej.

          Jak. Poproś znajomych, przyjaciół. Aby Ci napisali jaka jesteś. Napisali
          dlatego, aby mogli skończyć wypowiedź, abyś im nie przerywała. Zbierz te opinie.
          Niech napiszą jak się z tobą czują, czego im brakuje.

          Te opinie mogą Ci się wydać czasami krzywdzące ( ale zazwyczaj takie nie są)
          Chodzi mi o to, że kiedy z wielkim szacunkiem podejdziesz do tego co
          przeczytasz, lepiej poznasz siebie.

          Dobra, nie chce tu dalej wywodów robić. chciałem ci powiedzieć, że rozmowa,
          szczera, w której pozwolisz drugiej stronie się wypowiedzieć, nawet powtórzysz
          to co usłyszałaś, spytasz, czy dobrze rozumiesz, jest jakąś drogą do patrzenia
          na siebie oczami innych.

          Rozumiem, że takiej informacji poszukujesz.

          Tylko. Wysłuchaj do końca, nie przerywaj, powtórz co usłyszałaś.

          Wtedy zaczniesz poznawać siebie, i co też jest fajne, innych. jeśli będą się
          czuli zrozumiani, to twoje grono przyjaciól zacznie rosnąć, bedziesz zapraszana
          w różne miejsca, będzie tam dużo facetów, których bedziesz rozumieć,

          Problemem będzie nie brak tego jednego lecz nadmiar.

          Buźka
          • nieetaka Re: KOŁO Zamkniete? 25.01.09, 09:41
            Niezły jest ten pomysł z opiniami przyjaciół tylko do czego on ma prowadzić?
            Przyjaciele mnie lubia a poza tym czy trzeba być bez wad aby być w związku? Już
            ktoś o tym pisał, że nie a wręcz przeciwnie.
            Acha, co do tego 5 minut to jest moja jedna z wad - niecierpliwość :) Ale raczej
            jej nie zmienię. Tak generalnie ludzie w pewnym wieku dużo się już nie zmienią
            niestety bo mają ukształtowane charaktery.
            Hm, no rozumiem tylko wiesz, ja nie mam problemó z rozmowami :) Lubię rozmawiać,
            ja się i tak ogromnie zmieniłam w ciągu lat bo keidyś byłam bardziej zamknięta i
            nieśmiała, w tej chwili jestem tak na granicy ekstrawertyka i introwertyka,
            robiłam sobie testy psychologiczne i wyszło mi że w pewnych sytuacjach zachowuję
            się jak intro a w inych jak extra. Myśle że to duża zmiania na lepsze, dzięki
            temu mam znajomych i przyjaciół i nie mam problemów w kontaktach z ludxmi, co
            jak rozumiem ciebie dotyczyło. Także to chyba rada nie dla mnie słuchać i
            rozmawiac bo ja zawsze byłam dobrym słuchaczem. Powiem ci że wręcz faceci z
            którymi byłam mi to mówili, zwierzali mi się i ufali. No więc nie wiem..
            • gazetowy.mail do pomyślenia dla nietakiej 25.01.09, 11:44
              Nietaka, 5 punkty do przemyslenia:
              1.
              Koledzy Ci sie zwierzali, ufali ale traktowali jak koleżanke a nie
              jak miłość. Umials słuchac ale nie byłas ta jedyna, jak pisał
              kolega wyzej który czuje że jego kobieta jest przy nim bezpieczna.
              Ty jestes samowystarczalna, musisz mocno sie "pilnowac" żeby jakis
              pan poczuł że sie Tobą opiekuje bo przeciez Ty wszystko masz,
              chcesz, możesz...
              2.
              Pytasz co da pisanie znajomych? Po pierwsze to ze im nie przerwiesz,
              że nie bedą tego mówili Ci w twarz więc będzie łatwiej. Jest taki
              program o metamorfozach. Pokazuja głownej bohaterce nagrany film z
              opiniami jej bliskich (mąż, dzieci, rodzina, przyjaciele) nt jej
              stylu. I padają zdania typu "ona ciągle nosi obrzydliwa zielona
              bluzkę która podkreśla jej duży brzuch i biodra,wyglada wniej
              strasznie". Dlaczego przez tyle lat ten mąż czy przyjaciółka nie
              powiedziała jej tego wprost "Słuchaj nie powinnas noscic tej bluzki
              bo wygladasz w niej żle?" Może Twoi przyjaciele rownież widza Twoje
              wady ale ni eprzeszkadzaja im bo widują Cie żadko, bo nie mieszkacie
              razem.
              3.
              pisałam w poście wcześniej o Twom : "ja chcę, ja muszę...". Tak ,
              piszesz o sobie jak spomniałas ale podwójnie podkreśłasz że TY i
              jeszcze raz TY i tylko TY!!!! Wystarczyłoby napisać CHCĘ , MUSZĘ,
              dodanie jeszcze wszędzie JA bardzo podkreśla tą Twoja samodzielność.
              Nie każdy facet to wytrzyma.
              4. Pytasz co jest nie tak. Dostajesz odpowiedź na forum ale ją
              prostujesz, bo przecież my Cie nie znamy. Błędne koło... robisz cos
              żle, pytasz nas, ktoś Ci doradza/sugeruje a Ty piszesz "nie, nie ,
              taka nie jestem" więc po co pytasz? Moze pytanie kogoś że jesteś za
              bardzo samodzielna jest na przykład słuszne ale Ty zaraz piszesz że
              nie pbo przecież mialaś jakiegoś delikwenta i było dobrze.
              5.
              Na koniec rada : nie szukaj na siłę. Jak sobie załozylaś że do 40
              czy 50 znajdziesz męża to nawet sama tego nie czujesz ale będziesz
              zgorzkniała niepowodzeniami i będziesz odstraszała potencjalnych
              kandydatów.
              • nieetaka Re: do pomyślenia dla nietakiej 25.01.09, 14:19
                Ja nie pisałam o kolegach, tylko o facetach z którymi byłam w związkach. Koledzy
                mi się nie zwierzają, zresztą w tej chwili nie mam koelgów tylko raczej znajomych.
                Wcale nie mam wszystkiego :) Ale nie jestem bezradną ofermą życiową i nic na to
                nie poradzę.
                Jak to nie w twarz? To jak mam pytać tych znajomych?:) Jeśli mam ich pytać to
                tylko w bezpośredniej rozmowie.
                Kurcze, chcesz powiedziec że tylko niesamodzielne "blondynki" mają szanse na
                ułożenie sobie życia?? Przecież to bez sensu :) Ja zresztą znam osobiście silne
                i mądre kobiety, które mają mężów i dzieci.
                Zgorzkniała nie jestem bo o to własnie pytałam znajomych, na szczęście mówią że
                nic takiego nie widzą :) Raczej jestem wesoła i dziewczęca i nei wyglądam na
                swój wiek. To mi mówią żeby nie było że znów sobie coś wymyslam. Ale facetów
                faktycznie mam już dość, po prostu jestem zmęczona tym bezowocnym szukaniem, nie
                chce już mi się szukać, ale z drugiej strony co mam zrobić, jak nie będe szukac
                to nie znajde poza tym po 43 r.ż. już nie urodzę dziecka.
                Pytam tu bo próbuję coś zrobić, jedna z moich cech to ta że nigdy się nie
                poddaję i dużo dzięki temu osiągnęłam w życiu, jedyne gdzie to jest nieskuteczne
                czego nie mogę zresztą zrozumiec to własnie ta sfera partnera na życie i
                zakłądanai rodziny. Wszystko jestem w stanie sobie w życiu wywalczyć ale tego
                nei potrafię :(
      • nieetaka Re: KOŁO Zamkniete? 24.01.09, 20:44
        A sugestia ze schematem jest chyba dobra. Tylko problem w tym, ze ja nie
        potrafię wyjść z tych schematów bo nie widzę co robię źle, mi sie wydaje że
        zachowuję się normalnie i naturalnie, nie umiem inaczej.
        • lifeisaparadox Re: KOŁO Zamkniete? 24.01.09, 22:41
          To wydaje sie oczywiste, ze nie znajdziesz nikogo na cale zycie jesli nie
          przerobisz pewnych rzeczy.
          Istnieje na przyklad mechanizm utraty i odrzucenia, czlowiek ktory doswiadcza
          odrzucenia od ojca, od matki, od wujka, ciotki, albo gdy umieraja najblizsi i
          znikaja z zycia zanim czlowiek osiagnie odpowiedni stopien dojrzalosci i
          stabilnosci, to taki czlowiek moze sam z siebie zaczac "usmiercac" ludzi na
          ktorych mu zalezy, zaczyna zalezec. Nawet mozesz powiedziec - faktycznie tak
          jest, duzo osob na ktorych mi zalezalo odtracilo mnie albo zmarlo, a teraz to
          samo "dzieje sie" w moich relacjach z partnerami. Ale co Ci to da?
          Piszesz ze nie potrafisz wyjsc z tych schematow i ksztaltowac zdrowych relacji z
          partnerem. Wiec masz problem ktory jest od Ciebie mocniejszy, mimowolny. Ludzie
          maja niestety ograniczone umiejetnosci manewru, najczesciej staraja sie robic
          dokladnie to samo tylko "lepiej", zamiast sprobowac zupelnie nowej drogi
          obejscia. Tylko ktos kto zna sie na psychoterapii moze pokazac takie nowe
          sciezki myslenia. Ale pokazac nie znaczy zdzialac cuda, moze po prostu
          potrzebujesz wlasciwego terapeuty, poprzestajac na jednym czy dwuch ktorzy
          akurat dla Ciebie okazali sie malo skuteczni, tylko stwarzasz mocniejsze podloze
          dla utrwalania sie destrukcyjnych schematow.

          Widzisz, ludzie maja pewne spektrum "cech", niektorzy maja taka ceche ze
          oczekuja ze to co robia, musi przynosic natychmiastowe rezultaty. Rezultaty
          musza byc zadowalajace, natychmiastowe lub szybkoterminowe, a na dokladke byc
          przyjemne, caly proces tez musi byc przyjemny. Wszystko co miesci sie poza tym
          zbiorem instant metod, zostaje odrzucone, jako niepewne nieadekwantne,
          nieskuteczne, marnotrawienie czasu itp.
          Mysle ze mozesz miec ten problem i w momencie gdy jestes w sytuacji w ktorej
          musisz sie nauczyc od podstaw, w trudzie i pocie czola, na przekor sobie, pomimo
          niskich rezultatow, uksztaltowac swoje podejscie do relacji zwiazkowych na nowo,
          padasz na twarz. Na przyklad ta cecha ogranicza Cie co do mozliwosci
          wykorzystania psychoterapii, a tez i wielu innych rzeczy na ktore trzeba
          "zapracowac". To mysle jest Wielki problem, jesli faktycznie tak jest a z tego
          co wnioskuje mozesz w bardzo duzym stopniu podlegac temu ograniczeniu. Juz teraz
          chcesz faceta na cale zycie, jak najmniejszym kosztem... nie tedy droga.
          • shangri-la-only Re: Well, well...Paradetoks 25.01.09, 07:58
            Widzę , ze upatrzyłeś sobie autorkę na kolejną ofiarę....no cóż, wartościowa,
            zapewne atrakcyjna i niezależna finansowo, a przy tym dość zdesperowana, czyli
            idealny kąsek dla ciebie i twojej nawiedzonej psycho.
            Ale zamiast cytować jej z uporem maniaka teksty z Karen Horney, napisz jej
            lepiej , jaki jest twój cel, prawdziwy cel.....!
            Napisz , że jesteś w stanie pojechać na drugi koniec koniec Polski, aby ją
            poderwać, że natychmiast bez zaproszenia wleziesz jej do domu, że będziesz ją
            wysłuchiwał i "pocieszał" przez wiele długich miesięcy, aby tylko ją uwieść.
            Napisz też , co robisz potem....że wszystkie informacje na jej temat
            przekazujesz swojej stałej kochanicy, która z nienawiści do kobiet lubuje się w
            niszczeniu ich z twoją pomocą. Napisz , że twój tłusty kaszalot tworzy portrety
            psychologiczne twoich ofiar i kolekcjonuje informacje o jej rodzinie ,
            znajomych, miejscu pracy, aby w przypadku zdemaskowania cię zniszczyć ją kompletnie.
            Napisz jej, że będziesz wysyłać po 30 sms-ów dziennie z przekleństwami pod jej
            adresem, że co dziennie będzie dostawała po kilkanaście pełnych przekleństw
            maili, że będziesz ją obrzucał wyzwiskami na forum, że będziesz straszył jej
            matkę telefonami w środku nocy, że będziesz pisał donosy na jej rodzinę i na nią
            samą do miejsca pracy....a to tylko mały ułamek tego, co mi zrobiłeś.

            Teraz możesz sobie pisać do adminów, aby zabanowali mi nick, tak jak to zrobiłeś
            niedawno. To nic nie da, .....zrujnowałeś mi życie , Pardetoks, więc mam moralne
            prawo i obowiązek OSTRZEGAĆ PRZED TOBĄ wszystkie twoje potencjalne ofiary,
            wartościowe i atrakcyjne kobiety, bo żadna z nich nie zasługuje na to, aby
            cierpieć przez takie zero jak ty.

            P.S. Na GW jest pond 5 tysięcy forum. Ja piszę tylko tutaj, więc znajdź sobie
            inne miejsce i zejdź mi z oczu, sadysto!
            • nieetaka Re: Well, well...Paradetoks 25.01.09, 10:04
              Ojej, Shangri serio?? Bo to brzmi jak scenariusz filmowy, sorry.
            • lifeisaparadox Re: Well, well...Paradetoks 25.01.09, 22:49
              Ty masz jakies urojeniowe projekcje. Wogole Cie nie znam kobieto, napadasz na
              mnie bez powodu wymyslajac swoje niedorzeczne historie na moj domniemany temat.
              Wczesniej juz upatrzylas sobie kogos innego i na jego temat wyglaszalas
              niesamowite historie z thrillerow - mskaiq czy jakos tam kolesiowi bylo.
              Tobie chyba naprawde zdaje sie ze nicki ktore widzisz na forach to jacys
              domniemani zloczyncy, mysle ze to moze byc jakis rodzaj schorzenia, masz
              urojenia przesladowcze?
              • shangri-la-only Re: Well, well...Paradetoks 25.01.09, 23:52
                Kłamiesz P., kłamiesz jak zawsze nieudolnie...nawet ktoś nowy tutaj ci nie
                uwierzy, a co dopiero tych kilka osób , które doskonale znają twoje posty pisane
                całymi latami pod moim adresem spod nicku e.w....które pamiętają jak mnie tutaj
                obrzucałeś wyzwiskami, jak odmieniałeś "dziwka i wariatka" przez wszystkie
                przypadki aby podważyć moją wiarygodność, albo.....abyś mógł się pozbyć poczucia
                winy za to , co mi zrobiłeś wcześniej.....a ja tylko pisałam prawdę, całą prawdę
                o tobie i twoim podłym procederze jaki uprawiacie na forum razem z twoją wredną,
                bezwzględną babą.

                Nie znasz mnie? Więc , wyobraź sobie, że ja oddałabym pół życia, aby cię nigdy
                nie poznać, potworze.
                • lifeisaparadox Re: Well, well...Paradetoks 26.01.09, 01:36
                  Atakujesz wiatraki...
                  • shangri-la-only Re: Well, well...Paradetoks 26.01.09, 07:29
                    W tym miejscu to ty atakujesz....kolejne ofiary.
                    Ja bronię ich prawa do wiedzy o twoich motywach i usiłuję uzmysłowić skalę
                    niebezpieczeństwa jakim jest zaufanie twoim kłamstwom i manipulanckiej taktyce.
                    Uświadamiam, że działasz na zlecenie podłej baby, z którą wspólnie robicie
                    piekło z życia kolejnym kobietom.

                    Co one z tą wiedzą zrobią....to już zależy od ich własnego zdrowego rozsądku.
                    • lifeisaparadox Re: Well, well...Paradetoks 26.01.09, 15:02
                      Bedziesz to tlumaczyc prokuratorowi bo ja sie nie dam zastraszyc jakiejs
                      urojonej osobie na tym forum.
                      • shangri-la-only Re: Well, well...Paradetoks 26.01.09, 15:13
                        Czy wiesz, ile ci groziło za prześladowanie mnie, przeklinanie i obrzucanie
                        wyzwiskami? A ile mogłeś dostać za publikowanie na forum dwukrotnie moich danych
                        osobowych? A ile za włamanie na serwer?
                        A ile za donosy do pracy i zastraszanie mojej rodziny?

                        Tylko mojej wspaniałomyślności dla obłąkańców możesz zawdzięczać , że
                        oszczędziłam ci spotkań z policja, prokuraturą i strażą więzienną, więc daruj
                        sobie....
                        • lifeisaparadox Re: Well, well...Paradetoks 26.01.09, 15:55
                          Prosze Cie, skieruj to wszystko, cokolwiek masz mi do zarzucenia do prokuratury
                          i oszczedz sobie klopotow ktore mozesz miec za pomawianie mnie na forum publicznym.
                          • shangri-la-only Re: Well, well...Paradetoks 26.01.09, 16:07
                            Płoszę ci zwierzynę i a36 się denerwuje?
                            No cóż....stare grzechy rzucają długie cienie.....

                            Zdrowie , istnienie twojego dziecka było ci obojętne, a nerwica twojego
                            babsztyla ma znaczenie?
                            Jesteś potworem.
                            • lifeisaparadox Re: Well, well...Paradetoks 26.01.09, 16:41
                              Jakiego dziecka?! jakiego babsztyla!?? o czym ty pieprzysz!?!?!?!?
                              • shangri-la-only Re: Well, well...Paradetoks 26.01.09, 17:52
                                Alzheimer w twoim wieku, to rzadki przypadek, ale jaki wygodny dla ściemy na
                                forum....

                                A nieparlamentarne słownictwo zostaw sobie do rozmów z kaszalotem/a36,
                                upodobanie do wulgaryzmów to domena was obojga.
                                • lifeisaparadox Re: Well, well...Paradetoks 27.01.09, 00:19
                                  poczytaj pl.wikipedia.org/wiki/Urojenie
          • nieetaka Re: KOŁO Zamkniete? 25.01.09, 09:49
            To co mi radzisz? Znów terapia? A ilu przerobię złych psychologów? Wiesz, ze mi
            psycholog nigdy nie powiedział że coś robię źle, chociaż ja cały czas pytałam,
            strasznie mnie to irytowało, nic się nie mogłam dowiedzieć, jak ja mam się
            uleczyć skoro nie mam pojęcia gdzie robię błąd? Jedyne co mi psycholog "kazał"
            to wglebiac się w siebie i w swoje uczucia, co kompletnie nic mi nie dawało,
            powodowało tylko smutek i złe samopoczucie, bo ja wiem jakie są moje uczucia ale
            co z tego? Że niby mam ich nie odrzucac itp. No fajnie, tylko że wtedy robiłam
            się słaba i bezbronna, tak się nei da funkcjonować, trzeba się brac w garść i
            żyć, a mi psycholog kazał się "rozbebeszać", nie mogę tego robić bo tracę grunt
            pod nogami. Mną się nikt nie zajmie, musze pracowac, studiować, utrzymac dom,
            nie mogę się nad sobą rozczulac. Nie wierze już psychologom niestety..
          • lucysol What about love ?? 26.01.09, 23:07
            Jestem w podobnym wieku (rocznik 72) i też nie mam męża, dzieci, mam
            mieszkanie, samochód i kota. I jeśli miałambym Ci coś poradzić, to
            nic na siłę nie jesteś w stanie zrobić, nikogo nie zmusisz do
            stworznia z Tobą rodziny, ale możesz po prostu facetów lubić,
            kochać, może los sprawi że coś się narodzi, bo nie widzę w Tobie
            winy (pewnie i jakaś wina jest, ale jak to w każdym), tylko brak
            szczęścia (tak jak i u mnie), kochaj ludzi, reszta jak ma być to
            będzie "głową muru nie przebije" :):):) Uśmiechaj się dużo, faceci
            to lubią i kolor czerwony też, a wiosna tuż tuż :):):)
            Powodzenia !!!
        • gadagad Re: KOŁO Zamkniete? 24.01.09, 23:55
          Zanim mnie znokautujesz,bo tylko z nieświadomości to hasło tak na ludzi działa,
          radzę abyś sama, jako osoba inteligentna i zdolna do refleksji przestudiowała co
          się da, o powstawaniu osobowości narcystycznej pod wpływem zimnych i nadmiernie
          wymagających rodziców.Myślę,że twoje problemy w nawiązywaniu kontaktów, są
          efektem tej części osobowości,która w taki schemat została wepchnięta.Jeśli sama
          odnajdziesz w tym swoje reakcje i powstające problemy,będziesz umiała
          skorzystać i z pomocy psychologa.
          • a-ni-tka Re: KOŁO Zamkniete? 25.01.09, 06:38
            Co wy piszecie? Jaka psychoterapia? Jaki narcyzm? Co wy jej chcecie wmówić?
            Na świecie jest mnóstwo pięknych i bogatych kobiet, które są samotne.
            Popatrz tylko na życie gwiazd filmu i muzyki, kobiet sukcesu.
            Są zawody bardzo sfeminizowane, w których odsetek kobiet- singielek jest
            ogromny. Statystycznie rzecz biorąc są też dekady, w których rodziło się więcej
            dziewczynek, co spowodowało brak potencjalnych partnerów w określonym przedziale
            wiekowym.
            Kobieta inteligentna, wykształcona i atrakcyjna ma na starcie mniejsze szanse,
            bo jej wymagania są proporcjonalne do oferty własnej. Jeśli mieszka w dużym
            mieście i na co dzień spotyka wielu mężczyzn, to istnieje minimalne
            prawdopodobieństwo , że pozna kogoś odpowiedniego i równie nią zainteresowanego.
            W przeciwnym wypadku jest to bardzo mało prawdopodobne.
            Nic z tobą nie jest "nie tak", po prostu to nie byli właściwi mężczyźni. Szukaj
            dalej i nie załamuj się. Nie chodź na żadne psychoterapie, tylko na spotkania
            towarzyskie. Zadbaj o siebie i często wyjeżdżaj na wypoczynek, bo dzięki temu
            poznasz mężczyzn z poza twojego środowiska. Uśmiechaj się często i uwierz , że
            jesteś warta miłości. Powodzenia;-)
            • nieetaka Re: KOŁO Zamkniete? 25.01.09, 10:00
              Dzięki :) Ja nie będe już na pewno chodzić na żadne psychoterapie, uważam że to
              nie ma sensu, musze sobie poradzić sama. Mieszkam w dużym mieście ale właściwie
              to nie poznaję mężczyzn, bo gdzie ich poznawać, na ulicy?? Chodzę do kina,
              chodzę na basen, chodzę do pracy, ale ja w tych miejscach nikogo nie poznaję.
              Nie wiem czemu, po propstu wiekszość męzczyzn jest zajętych, wszedzie widzę same
              pary i bardzo dużo kobiet, nawet jak siedzę w pubie z koleżanką to naokoło przy
              stolikach mnóstwo bab! Wyjezdzam też rzadko, tylko w wakacje i czasami na narty
              zimą, byłam na super wakacjach i owszem poznałam faceta młodszego od siebie z 8
              lat i mieliśmy romans, on wrócił do swojego miasta i na tym się skończyło. U
              mnie zawsze tak jest, tak jakby nikomu na świecie na mnie nie zależało.
              • gapuchna Re: KOŁO Zamkniete? 25.01.09, 15:49
                A moze ci pisana samotność?
              • linuska Re: KOŁO Zamkniete? 25.01.09, 16:06
                Po Twojej wypowiedzi nt. psychoterapii widać, że masz wiele poważnych,
                niezałatwionych problemów, skoro "wybebeszanie się" powoduje u Ciebie taki
                dyskomfort, że "tracisz grunt pod nogami". Czego konkretnie się boisz? Depresji?
                Piszesz, że nie mogłabyś być może pracować, uczyć się? Skoro takie zadry tkwią w
                Tobie, to możesz odpychać tym potencjalnych partnerów, ewentualnie przyciągać
                niecałkiem zrównoważonych. Jest w tym jakaś prawidłowość, że osoby z problemami
                wciąż przyciągają osoby z problemami, a inne trafiają porządnego partnera, który
                poważnie je traktuje i coś z tego wychodzi. Facetów nie zmienisz, losu czy tam
                przeznaczenia nie zmienisz, ale swoje podejście tak. Może będziesz mniej
                cierpieć, czuć frustrację, jeśli rozwiążesz swoje stare konflikty?
                A co do konkretnych porad - żaden terapeuta nigdy nie powie pacjentowi, co
                konkretnie ma robić. Terapia to wgląd w siebie, "wyjmowanie na wierzch" uczuć i
                oglądanie ich z bliska, ze wszystkich stron. Terapia to Twoja ciężka praca, to
                Ty w życiu rozwiązujesz swoje problemy, nie terapeuta czy ktokolwiek inny.
                • a-ni-tka Re; Dlaczego się jej czepiacie? 25.01.09, 16:59
                  Ona potrzebuje mężczyzny a nie jakiejś sfrustrowanej psychoterapeutki, którą
                  podniecają cudze cierpienia.
                  Linuska, idź sobie sama na terapię razem z gademgadem i tymi , co nic mądrego
                  nie maja do powiedzenia tylko przez sto postów mantrują o terapiach.
                  To jest normalna, fajna kobieta.
                • nieetaka Re: KOŁO Zamkniete? 26.01.09, 22:42
                  Niee to nie tak. Ja na początku anwet czułam ulgę po tej tarapii, pomogła mi ona
                  doraźnie bo poszłam na nią w stanie depresji po rozpadzie ostatniego związku. I
                  faktycznie, pomogła mi stanąć szybko na nogi. Ale potem zaczęła mnie nudzić,
                  nużyć, nie widziałam juz żadnych efektów, nie miałam o czym opowiadać, terapia
                  polegała na tym że "a teraz proszę coś opowiedzieć, co pani chce". A jak ja nie
                  miałam nic do opowiedzenia?? W końcu zirytowało mnie to, że terapeutka zaczęła
                  już wymyślac bzdury, snuła jakieś przypuszczenia, które były oczywistą
                  nieprawdą. Stwierdziłam że to nie ma sensu a nie, że się czegoś boję. Poza tym
                  gdy zaczęłam intensywnie pracowac w wymarzonym zawodzie, praca się stała dla
                  mnie swietną i skuteczną (!) terapią i nie miałam juz nawet czasu na chodzenie
                  do psychologa.
                  Ja coś pisałam ze nie mogła bym się uczyć i pracować??? To chyba jakaś pomyłka.
                  Być może, ale ja ten problem będe miała do końca życia bo nie zmienię tego co
                  było, nie zmienię mojego dzieciństwa z surowym i oschłym ojcem, którego się bałam.
                  Jaki tu mam konflikt rozwiązać? Nie mam innych konfliktów w życiu.

              • cartahena Re: KOŁO Zamkniete? 26.01.09, 00:15
                Zgadzam sie z Anitka. Jestes normalna, fajna kobieta, a to, ze nie
                mozesz znalezc odpowiedniego faceta wynika li tylko z faktu, ze
                takich jest bardzo malo, a jak juz sie znajda, to sa zajeci i nie
                maja zmiaru zostawiac zon, bo wlasnie na tym polega ich
                atrakcyjnosc. No, ale glowa do gory, moze jeszcze ktos sie trafi.
                Moze sprobuj poznac jakiego obcokrajowca? Mam na mysli zachodnia
                Europe. Dla nich Polski to bardzo atrakcyjne kobiety. A przy tym
                duzo wolnych panow w okolicy 40.
                • nieetaka Re: KOŁO Zamkniete? 26.01.09, 22:47
                  Tu masz rację :) Ktoś z mojej rodziny,m kobieta poznała świetnego obcokrajowca,
                  mówi że to są zupoełnie inni faceci i neistety naszym polskim facetom baaardzo
                  dużo brakuje. Chyba mamy pecha, jeśli kobieta wie czego chce i jest wymagająca
                  to jest skazana albo na oszukiwanie samej siebie albo na samotność :( Nie ma po
                  prostu fajnych facetów, jeśli sa to zajęci i szczęśliwi. Smutne to, ale chyba
                  dojde znów do takiego wniosku. I dzięki za sympatyczne słowa :)
          • nieetaka Re: KOŁO Zamkniete? 25.01.09, 09:54
            Widzisz, tylko że ja miałam zimnego ojca i fajną ciepłą normalną matkę :) W
            sumie dzięki bo chyba coś odkryłaś, ja nie mam żadnych problemów z nawiazywaniem
            kontaktów z kobietami! Generalnie w sumie w życiu codziennym w ogóle nie mam
            takich problemów. Mam za to z facetami, ale tylko tymi, którzy mi się podobają i
            z którymi coś próbuję. Bo np już faceci moich koleżanke mnie lubią i się z nimi
            dobrze dogaduję :) Czyli problem jest tylko tam, gdzie pojawiaja się emocje i
            zaangażowanie.
        • linuska Re: KOŁO Zamkniete? 25.01.09, 00:23
          >Bardzo chciałabym, aby mnie pokochał- i boję
          >się, że ta moja silna potrzeba miłości może zniszczyć to, co między
          >nami się tworzy, a uważam, że jest piękne

          I tu mała uwaga. Zero narzucania się! To on ma cię zdobyć, a nie Ty
          jego. Chciałabyś, aby za 15 lat tłumaczył Waszemu wspólnemu synowi
          jak to jest być mężczyzną… ale to mamusia mnie poderwała?

          Z innego wątku.

          Oni wyczuwają, że chcesz. I spieprzają.
          • gadagad Re: KOŁO Zamkniete? 25.01.09, 00:30
            He he,zamiast powiedzieć, to ja mamusię złapałem za włosy i zaciągnąłem do jaskini.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka