nieetaka
19.01.09, 00:29
Nie mam juz siły, mam wszystkiego dosc, dosc. Od początku: jestem już chyba
kobietą w sile wieku, tzn. zbliżam się do 40-stki i wciąż nie znalazłam w
życiu swojej 2 połowy. Do 30stki się zbytnio nie przejmowałam, chyba późno
dojrzałam i o małżeństwie i dzieciach zaczęłam myślec dopiero wtedy. No i
szukałam, owszem znajdowałam, byłam w kilku związkach i romansach, przy czym
żaden nie trwał dłużej niż ok 8 miesięcy. Zwykle to było coś na siłę, jakieś
pomyłki, nie wiem co ja z tymi facetami w ogóle robiłam. Ale zakochałam sie 3
razy i myślałam, że to jest to. Każdy z tych facetów mnie oszukał, zostawił i
każdy z nich albo w tym samym czasie albo zaraz potem poznawał kogoś i
zwiazywał sie z nią na stałe, dzieci, rodzina i te sprawy. Ja ciągle jestem
taką "przechodnią pomyłką". Moje związki sa bardzo krótkie i nie dlatego że
jest w nich źle, że coś szwankuje, że się nie dogadujemy, nie. Dlatego, że
faceci twierdza nagle że się "pomylili". Moje okresy samotności natomiast sa
za to długie, po każdym facecie mam 1 - 2 lata przerwy.
Teraz znów kogoś poznałam i znów jest to samo, dopiero co prawda się
poznaliśmy ale wydawało sie że załapało i znów facet zniknął, znów się nie
odzywa, nie odpowiada na smsy. Jestem tym już tak potwornie zmęczona...
Co ze mną jest nie tak??? Niech ktoś mi pomoże. Nie jestem ani głupia, ani
brzydka, ani niemiła, jest raczej wprost przeciwnie. Mam znajomcyh,
przyjaciół, dobre stosunki z rodziną więc o co chodzi?? Czemu wszyscy faceci
mnie zostawiają?
Uprzedzając rady - owszem byłam u psychologa, owszem nic to nie dało. To co
się dowiedziałam sama wiem, ale nie zmienię mojej przeszłości - miałam złe
stosunki z ojcem. Może ja nie znamfacetów, nie rozumiem, ale to nie może być u
diabła powodem tego, że wszystkim nie pasuję!