bestyjaa
26.01.09, 19:01
1.czy człowiek, który ma dość wszystkiego i chce poukładać sobie życie, ma prawo zniknąc i nie odzywać się do ludzi-przez tydzień, miesiąc?(ja)
2.Czy znajomi mają prawo mieć pretensje o nieodpisywanie im, nieodbieranie telefonu?(jedna osoba)
Z jednej strony to trochę głupio tak zostawić ludzi, z drugiej- co, jeśli bardzo nie mam ochoty się tłumaczyć? nie chcę mówic gdzie jestem i co się ze mną dzieje, potrzebuję samotności. Reszta rozumie, jedna osoba nie rozumie.
3.Osoba ktora w tym momencie mi sie narzuca, to ktoś zainteresowany mną, kto mimo mojej wyraźnej postawy na nie-narzuca się wciąż i wciąż.Czy znikając bez wyjaśnienia (nie chcę się tłumaczyć nikomu, bez wyjątku..) jakoś szczególnie ranie uczucia tej osoby, czy to bez znaczenia?