jan_bon
04.02.09, 00:04
Zaglądam tu pierwszy raz, potrzebuję wyrzucic z siebie te wszystkie
emocje. Jestem sktyty człowiekiem, nie moge o tym moc znajomym, a
brakuje mi rady, rozmowy....Zrozumienia?
Jestem mężem na papierze, ale kochającym ojcem. Moja żona od zawsze
chyba była negatywnie nastawiona do mojej osoby, tylko tego nie
zauważałem, a uwagi innych uznawałem za wtrącanie się, nawet
najlepszego kumpla i ukochanych rodziców. Kochałem tę kobietę całym
sercem do czesu , kiedy skrzywdziła mnie ostatecznie. To było ponad
2 lata wstecz. Ostatni raz. Zawsze spełniałem jej zachcianki
wierząc, że będzie mnie za to kochała, szukałem mozliwych sposobów,
ale przegrałem swoje życie. Pracowałem od świtu do nocy, ponieważ
ona chciała żyć luksusowo. I zyła w coraz większym, tylko ja nie
mogłem cieszyć się nim z nią- nie miałen na to czasu ani tez ona
tego nie chciała.Lata mijały, pieniądze inwestowaliśmy w
nieruchomości i na codzienne życie. Duże pieniądze wydawała na
siebie, ale chciałem aby czuła się doskonale. Tylko, że ona chciała
coraz więcej. A ja dawałem coraz więcej, chociaż miałem coraz mniej
siły i zdrowia.
Pierwsze dziecko nas połączyło , wpadliśmy, szybki ślub, chociaż po
latach wiem że to nie była dobra decyzja, ona nie chchiała mnie
tylko tego aby ludzie nie plotkowali, mieszkała na wsi , blisko
mojego miasta.Wynajęliśmy mieszkanie,potem kupiliśmy własne. Kiedy
zaczeła się oddalać, spełniałem kolejne zachcianki. Potem pojawiła
sie drugie dziecko, żona nie była zadowolona, a ja zachwycony.
Potrzebne były jeszcze wieksze pieniądze, które w pocie czoła
zarabiałem. A ona wydawała wszystko. Dzieci rosły, nasze dobra w
domu także, chciałem robudować mój zakładzik , a okazało sie , że
nie starcza żonie na codzienne wydatki. Tak, nie kontrolowałem,
tego ,ufałem , pytałem i otrzymywałem odpowiedż, że jest cos na
kupcena czarną godzinę . W praktyce nie było nic. To był pierwszy
sygnał, że coś jest nie tak, postanowiłem żonie wydzielać pieniądze,
wówczas się zaczeła gehenna. Odmówiła mnie do znajomych, znieważyła
bliskich, obwiniła publicznie że robię jej krzywdę, całkowicie
przestała ze mną rozmawiać, nie zostawiała dla mnie posiłków, nie
prała, a seks z jednego na miesiąc lub dwa całkowicie przestał
istnieć. Prosiłem, błagałem,ale ona była nieugięta, tylko coraz
bardziej zapalczywa w tym abym czuł się nikim. I czułem się tak,
obrażany, nazywany nikim, gnojem, sk.... Przy dzieciach, które coraz
częsciej uciekały do swoich pokojów podczas naszych codziennych
krzyków i awantur. Wychodziłem z domu, chodziłem po ulichach miasta
nocami i płakałem. Ale wierzyłem, że to się zmieni.Wiele razy
chciałem się wyprowadzić, ale nie chciałem być złym ojcem, w oczach
ich matki byłem zerem ale choc te resztę ich miłośoci próbowałem w
nich zatrzymać spędzając z nimi kazdą wolną chwile, zabierając na
wakacje czy wczasy, do kina, na zawody ( żona nigdy prawie z nami
nie jeżdziła). Zyliśmy obok , a ja czułem sie coraz gorzej aż do
czasu, kiedy oskarzyła mnie o pobicie. Płąkałem załamany na
posterunku, nie rozumiałem dlaczego tak robi, a żona wychodząc
szepneła ze mnie wykończy.
Wtedy powinienem był odejsc, ale bałem sie reakcji dzieci. Zostałem.
Moje skrupuły nie pozwoliły mi odejść. Wtedy poznałem kobiete, z
która zacząłem się spotykać, potrzebowałem rozmów, wsparcia, ciepła,
zrozumienia. Dostałem duzo więcej. Na pcczątku chciałem zmienić swoje
życie ale z czasem zaczałem wątpić, chyba zacząłem się bać zmian.
Ta kobieta dawała mi to, czego nigdy nie potrafiła okazac mi zona.
Odzyskałem siły i nadzieję , ale byłem naprawdę egosita i
tchórzem. Kiedy zrozumiałem, że ta kobieta duzo dlamnie
znaczy,zacząłem się odsuwać, a ona była tak bardzo zakochana , że
to tez denerwowało, a moze to wynik wyrzutów sumienia? Wreszcie
zona się zorientowała, że cos jest nie tak, zmieniła front działań,
zaczeła mi gotować i prać, przestałą obrażać. Ale kiedy
zaproponowałem rozwód kategorycznie odmówiła. Dzieci był ucieszone
brakiem awantur, w domu zrobiło się ciszej chociaz zona obgadywała
mnei nadal tylko teraz byłem tym
co zradza wspaniałą żonę. Moje wyrzuty sumienia, skrupuły,
strach przed tym co powiedzieć dzieciom, przed zmianami, przed nowym
wzmagał się, a spokój w domu nie potywował do kroków. Kobieta , któa
dała mi sie i nadzieję, nagle okazała się cięzarem ze swoim
uczuciem. Ale za bardzo boję sie chyba żony, żeby coś zrobić, czuje
paralizujący strach przed zrobieniem jakiegoś kroku. Skrzywdziłem
dzieci i kobietę, na której mi zależy. Odsuwam ją i na przemian
przyciągam, poniewaz nie chce , ale podwójne życie nie może przecież
trwać. Nie wiem co będzie dalej, czuję się podle i nieucziciwe, mam
duże obiciązeniei i świadomośc, że skrzywdziłem wiele osób. oja zona
nie chce mi dac rozowdu, ale nie chciała też nigdy byc mi prawdziwą
zona, od kilku lat spimy w osobnych sypialniach, nie wychodzimy
razem, nie rozmawiamy o niczym, jesteśmy obok. Te zdarzenia opisane
sprawiły , że nie chcę z nią być, ona nie chce byc ze mną jako
mężczyzna, ale też nie pozwoli mi byc z kimś innym, juz teraz
wykorzystuje dzieci wiedząc, że zrobię dla nich dosłownie wszystko.
Co ma zrobić dalej, nie wiem, wiem czego bym chciał, spokojnego
rozwodu, akceptacji dzieci któe sa nastoletnie i niedługo zaczną
swoje dorosłe życie i spokoju oraz względnej stabilizacji. Chiałbym
byc akceptowany i kochany . Z tamatą kobietą pewnie by tak było.
Nie próbuję jednak nic zrobić, sam nie wiem dlaczego....