Dodaj do ulubionych

skrupuły , strach i egoizm

04.02.09, 00:04
Zaglądam tu pierwszy raz, potrzebuję wyrzucic z siebie te wszystkie
emocje. Jestem sktyty człowiekiem, nie moge o tym moc znajomym, a
brakuje mi rady, rozmowy....Zrozumienia?
Jestem mężem na papierze, ale kochającym ojcem. Moja żona od zawsze
chyba była negatywnie nastawiona do mojej osoby, tylko tego nie
zauważałem, a uwagi innych uznawałem za wtrącanie się, nawet
najlepszego kumpla i ukochanych rodziców. Kochałem tę kobietę całym
sercem do czesu , kiedy skrzywdziła mnie ostatecznie. To było ponad
2 lata wstecz. Ostatni raz. Zawsze spełniałem jej zachcianki
wierząc, że będzie mnie za to kochała, szukałem mozliwych sposobów,
ale przegrałem swoje życie. Pracowałem od świtu do nocy, ponieważ
ona chciała żyć luksusowo. I zyła w coraz większym, tylko ja nie
mogłem cieszyć się nim z nią- nie miałen na to czasu ani tez ona
tego nie chciała.Lata mijały, pieniądze inwestowaliśmy w
nieruchomości i na codzienne życie. Duże pieniądze wydawała na
siebie, ale chciałem aby czuła się doskonale. Tylko, że ona chciała
coraz więcej. A ja dawałem coraz więcej, chociaż miałem coraz mniej
siły i zdrowia.
Pierwsze dziecko nas połączyło , wpadliśmy, szybki ślub, chociaż po
latach wiem że to nie była dobra decyzja, ona nie chchiała mnie
tylko tego aby ludzie nie plotkowali, mieszkała na wsi , blisko
mojego miasta.Wynajęliśmy mieszkanie,potem kupiliśmy własne. Kiedy
zaczeła się oddalać, spełniałem kolejne zachcianki. Potem pojawiła
sie drugie dziecko, żona nie była zadowolona, a ja zachwycony.
Potrzebne były jeszcze wieksze pieniądze, które w pocie czoła
zarabiałem. A ona wydawała wszystko. Dzieci rosły, nasze dobra w
domu także, chciałem robudować mój zakładzik , a okazało sie , że
nie starcza żonie na codzienne wydatki. Tak, nie kontrolowałem,
tego ,ufałem , pytałem i otrzymywałem odpowiedż, że jest cos na
kupcena czarną godzinę . W praktyce nie było nic. To był pierwszy
sygnał, że coś jest nie tak, postanowiłem żonie wydzielać pieniądze,
wówczas się zaczeła gehenna. Odmówiła mnie do znajomych, znieważyła
bliskich, obwiniła publicznie że robię jej krzywdę, całkowicie
przestała ze mną rozmawiać, nie zostawiała dla mnie posiłków, nie
prała, a seks z jednego na miesiąc lub dwa całkowicie przestał
istnieć. Prosiłem, błagałem,ale ona była nieugięta, tylko coraz
bardziej zapalczywa w tym abym czuł się nikim. I czułem się tak,
obrażany, nazywany nikim, gnojem, sk.... Przy dzieciach, które coraz
częsciej uciekały do swoich pokojów podczas naszych codziennych
krzyków i awantur. Wychodziłem z domu, chodziłem po ulichach miasta
nocami i płakałem. Ale wierzyłem, że to się zmieni.Wiele razy
chciałem się wyprowadzić, ale nie chciałem być złym ojcem, w oczach
ich matki byłem zerem ale choc te resztę ich miłośoci próbowałem w
nich zatrzymać spędzając z nimi kazdą wolną chwile, zabierając na
wakacje czy wczasy, do kina, na zawody ( żona nigdy prawie z nami
nie jeżdziła). Zyliśmy obok , a ja czułem sie coraz gorzej aż do
czasu, kiedy oskarzyła mnie o pobicie. Płąkałem załamany na
posterunku, nie rozumiałem dlaczego tak robi, a żona wychodząc
szepneła ze mnie wykończy.
Wtedy powinienem był odejsc, ale bałem sie reakcji dzieci. Zostałem.
Moje skrupuły nie pozwoliły mi odejść. Wtedy poznałem kobiete, z
która zacząłem się spotykać, potrzebowałem rozmów, wsparcia, ciepła,
zrozumienia. Dostałem duzo więcej. Na pcczątku chciałem zmienić swoje
życie ale z czasem zaczałem wątpić, chyba zacząłem się bać zmian.
Ta kobieta dawała mi to, czego nigdy nie potrafiła okazac mi zona.
Odzyskałem siły i nadzieję , ale byłem naprawdę egosita i
tchórzem. Kiedy zrozumiałem, że ta kobieta duzo dlamnie
znaczy,zacząłem się odsuwać, a ona była tak bardzo zakochana , że
to tez denerwowało, a moze to wynik wyrzutów sumienia? Wreszcie
zona się zorientowała, że cos jest nie tak, zmieniła front działań,
zaczeła mi gotować i prać, przestałą obrażać. Ale kiedy
zaproponowałem rozwód kategorycznie odmówiła. Dzieci był ucieszone
brakiem awantur, w domu zrobiło się ciszej chociaz zona obgadywała
mnei nadal tylko teraz byłem tym
co zradza wspaniałą żonę. Moje wyrzuty sumienia, skrupuły,
strach przed tym co powiedzieć dzieciom, przed zmianami, przed nowym
wzmagał się, a spokój w domu nie potywował do kroków. Kobieta , któa
dała mi sie i nadzieję, nagle okazała się cięzarem ze swoim
uczuciem. Ale za bardzo boję sie chyba żony, żeby coś zrobić, czuje
paralizujący strach przed zrobieniem jakiegoś kroku. Skrzywdziłem
dzieci i kobietę, na której mi zależy. Odsuwam ją i na przemian
przyciągam, poniewaz nie chce , ale podwójne życie nie może przecież
trwać. Nie wiem co będzie dalej, czuję się podle i nieucziciwe, mam
duże obiciązeniei i świadomośc, że skrzywdziłem wiele osób. oja zona
nie chce mi dac rozowdu, ale nie chciała też nigdy byc mi prawdziwą
zona, od kilku lat spimy w osobnych sypialniach, nie wychodzimy
razem, nie rozmawiamy o niczym, jesteśmy obok. Te zdarzenia opisane
sprawiły , że nie chcę z nią być, ona nie chce byc ze mną jako
mężczyzna, ale też nie pozwoli mi byc z kimś innym, juz teraz
wykorzystuje dzieci wiedząc, że zrobię dla nich dosłownie wszystko.
Co ma zrobić dalej, nie wiem, wiem czego bym chciał, spokojnego
rozwodu, akceptacji dzieci któe sa nastoletnie i niedługo zaczną
swoje dorosłe życie i spokoju oraz względnej stabilizacji. Chiałbym
byc akceptowany i kochany . Z tamatą kobietą pewnie by tak było.
Nie próbuję jednak nic zrobić, sam nie wiem dlaczego....
Obserwuj wątek
    • sleepsafe Re: skrupuły , strach i egoizm 04.02.09, 09:52
      Z Twojego postu wnioskuję, że dzieci są najważniejsze (i słusznie). To raz. Dwa,
      mam wrażenie, że tak naprawdę nie przestałeś kochać żony (a może sie mylę). Trzy
      - zastanów się, czy to, co czujesz do nowo poznanej kobiety to miłość, czy
      wdzięczność za zainteresowanie i troskę. Pewnie łatwo to pomylić.

      Pamiętaj, że dla nikogo nie będziesz dobrym: ojcem, mężem, kochankiem jeśli
      poziom Twojej frustracji będzie wzrastał.

      Zupełnie niechcący trochę zrobiłeś żonie krzywdę, pozwalając jej fruwać nad
      ziemią i zapominając o tym, że związek powinien być partnerski. Pozwoliłeś jej
      na to, by Cię wykorzystywała. I teraz wizja zapracowania na swoje potrzeby jest
      dla niej nie do przyjęcia. (Stąd ta zmiana)
      Nie pozwól jej na to, żeby nastawiała dzieci przeciw Tobie. Staraj się mieć z
      nimi jak najlepszy kontakt. Wytłumacz im, że pomimo problemów rodziców one są
      kochane i najważniejsze. I że ewentualna wyprowadzka tego nie zmieni. Niech się
      same nie domyślają, bo taka niewiedza i obawa są najgorsze.

      Myślę - ja pewnie bym tak zrobiła - że na pare dni powinieneś wyjechać w jakieś
      odludne miejsce. Pobyć sam. Tak, żeby zrozumieć siebie i odkryć własne uczucia.
      Znaleźć w swojej głowie tą sytuację, w której poczyłbyś się spokojny i
      szczęśliwy. A potem do tego stanowczo dążyć.
      Jest kobieta, która Cię kocha. Może Ty ją też...

      Oczywiście moje rady przesiej przez swó umysł. Nie znam lekarstwa na wszystkie
      bolączki. Piszę, co mi się wydaje.
      • jan_bon Re: skrupuły , strach i egoizm 04.02.09, 11:03
        Dziekuję za wypowiedź. Istotnie dzieci zawsze były dla mnie i na
        pewno bedą najważniejsze, nawet kiedy pracuję badzo długo, chcę
        chociaż kilka minut z nimi porozmawiać o szkole, ich srpawach. To
        one powstrzymują mnie do wyprowadzenia sie, jetem przekonany, że
        inaczje dawno bylibysmy z zona po rozwodzie. Ona mnei neinawidzi i
        to oznajmiła mi wiele razy, publicznie robi ze mnie potwora,
        wczśniej kata, a teraz zdradzajacego. Zdradzam , to prawda. Ale
        przez 8 la nawet mimo naszych zimnych relacji i braku prawie
        kontaktów intymnych oraz jej ciągłych awantur, nie spojrzałem na
        inną kobietę. Dziś wiem, że nei tylko, że ja tak bardzo kochałem,
        ale dlatego, że uważałem się za kogoś niewartego cudzego
        zainteresowania. Od czasu kiedy spotkałem tę nową kobietę,
        zrozumiałem że mnie róznież można kochac, że jestem ...meżczyzną a
        nie człowiekiem do zarabiania. Moje dzieci potrzebują mnie pod
        wieloma względami, takze finansowym, zdaję sobie sprawe z
        odpowiedzialności za nie i w tej kwestii. Ale głownie tej
        emocjonalnej. One chcą miec scalona rozinę, nawet w takiej formie
        jak obecna, to samo mieszkanie i żadnych zmian, rozmawiałem o
        mozliwości wyprowadzenia się, nie widzę, żeby to zaakceptowały.
        Moja żona trohe zmieniłą postępowanie od czasu kiedy przyszło jej do
        głowy, że kogoś mam, że nie przejmuję sie tak bardzo jej obelgami,
        że jestem niezależny w emocjach. Wtedy zaczeła robić to, co
        zazwyczaj robi zona- obiad, pranie, ale ja tego już chyba nie chce,
        mam zadrę w sercu, nie uważam że w jakikolwiek ją sposób kocham,
        chociaż kilakanaście lat , nawet w gniewie, łaczy.
        Co czuę do ej nowej kobiey? Bardzo mi na niej zależy, na pewno też
        wdzięcznośc za troskę, za miłośc, za to że zawsze mogę na nia
        liczyć. Czy ją kocham, myslę ze z kazym dniem jest to coraz
        silniejsze uczucie, zmierzajace ku dojrzałej miłości. Nie raz
        zastanawiałem sie, czy umiałbym z tą kobieta byc, czy to jest
        włąsciwa osoba, myślę ze tak, az za dobra a to zaś sprawia ,że
        obawiam sie ze może udaje taką dobrą....nie raszukam w niej wad i je
        ma ale jest zupełnym przeciwieństwem żony.
        Wyjechac nie mogę, w tej chwili w ogóle, nie mogę sobie pozwolić na
        to ze względu na prace, tęskniłbym a dziećmi, za tą kobietą. Na
        pewno bym nie wypoczął, myślec to myślę non stop...Chyba aż za
        wiele, mało pprze zto śpie. I najgorsze , że mam co rusz zmienne
        nastroje i co chwila inną opcję. Chciałbym być z tą kobietą i
        dziecmi a to jest niemożliwe. Moja żona o to "zadba".
        • leda16 Re: skrupuły , strach i egoizm 08.02.09, 20:49
          Istotnie dzieci zawsze były dla mnie i na
          > pewno bedą najważniejsze,

          Czyżby?!

          nawet kiedy pracuję badzo długo, chcę
          > chociaż kilka minut z nimi porozmawiać


          I od ilu lat tak te dzieci wychowujesz przez kilka minut dziennie? Bo co dzień, weekendów nie wyłączając, Ty przed tymi dziećmi uciekasz do roboty na kilkanaście godzin. Czyli jak by nie patrzeć robota i forsa dla Ciebie ważniejsza. pewnie wyobrażasz sobie, że z szefem ślub brałeś skoro on Cie musi widzieć codziennie przez wiele godzin a żona i dzieci zaledwie przez parę minut.


          Zdradzam , to prawda. Ale
          > przez 8 la nawet mimo naszych zimnych relacji i braku prawie
          > kontaktów intymnych oraz jej ciągłych awantur, nie spojrzałem na
          > inną kobietę.


          Pewnie, żona harowała przy dwojgu dzieciach a Ty zapatrzony byłeś w swój zaklad pracy, nie w rodzinę. Więc po licho ją założyłeś? Żeby kupować miłość żony za coraz większe pieniądze jak luksusową prostytutkę, czy żeby ujaić ją w domu przy dwojgu dzieciach i doskakiwać do nich na rozmowy trwające parę minut dziennie?


          Chciałbym być z tą kobietą i
          > dziecmi a to jest niemożliwe. Moja żona o to "zadba".


          To dlaczego nie jesteś z tamtą kobietą? Bo "żona nie da rozwodu"? Odkąd to w sądach żony "dają" rozwody zamiast sędziowie? Jesteś po prostu wygodnym, egoistycznym tchórzem,który wszystkiego się boi. Tym tchórzostwem usprawiedliwiasz własną indolencję. W dodatku swoje tchórzostwo odreagowujesz na kochance, w plugawy sposób wykorzystując jej uczuciowe zaangażowanie, bo gdybyś na coś takiego pozwolił sobie wobec żony, nakopała by Ci do tyłka i wytrzaskała po pysku. Tamta tego nie zrobi, więc odreagowujesz na niej swoje fustracje w związku z żoną. A co będzie, jak kochanka zajdzie w ciążę? Pewnie za trzecią zaczniesz się rozglądać ;).


          Wyjechac nie mogę, w tej chwili w ogóle, nie mogę sobie pozwolić na
          > to ze względu na prace, tęskniłbym a dziećmi


          Ze wzgledu na pracę spieprzyłeś już swoje małżeństwo, ze względu na pracę dzieci widywałeś przez kilka minut dziennie. Ty chyba w tej "pracy" zakochany jesteś najbardziej. Żyjesz po to, żeby pracować, zamiast realizować potrzeby osób bliskich. Jedyny dla Ciebie ratunek to rzucić tą pracę i przynajmniej przez pół roku żyć zbierając na śmietnikach. Wtedy może zrozumiesz co w życiu najważniejsze. Korzyść z tego będzie zresztą podwójna - jako bezrobotnemu komornik nie zedrze z Ciebie alimentów na żonę i dzieci a rozpieszczona baba ruszy wreszcie dupę do roboty żeby siebie i dzieci utrzymać. Jako śmietnikowy menel, dla kochanki też pewnie dużo stracisz na atrakcyjności...
    • monikinha Re: skrupuły , strach i egoizm 04.02.09, 14:50
      Ciekawe, że zachowałeś się w stosunku do tej drugiej kobiety
      dokładnie tak, jak Twoja żona w stosunku do Ciebie...Zło jest jednak
      bardzo zaraźliwe.
      Jeśli jest dla Ciebie ciężarem, to daj jej odejść.
      A Twoja lejdi makbet z pipidówka...No coż, ręce opadają. Polecam
      klasyków do poczytania.
      Choć znając życie to raczej będziesz z lubościa rozważał ileż to
      osób skrzywdziłeś, ah ah.
      • jan_bon Re: skrupuły , strach i egoizm 05.02.09, 14:37
        Najchętniej uciekłbym w siną dal.Ale nie mogę. Masz wiele racji, że
        postepuję zle. Krzywdze i na tym się skupiam...
    • sleepsafe Re: skrupuły , strach i egoizm 04.02.09, 15:33
      Popatrz sobie na analogiczną sytuację z drugiej strony.
      Zarówno Twoja jak i tamta sytuacja (niemal bliźniaczo podobne) poruszyły mnie.
      Dlatego radzę podobnie.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=90565213&v=2&s=0
      • jan_bon Re: skrupuły , strach i egoizm 05.02.09, 14:38
        Tak, są podobne, to jakby napisała kobieta, którą poznałem i której
        świat przewróciłem do góry nogami.
    • solaris_38 Re: skrupuły , strach i egoizm 04.02.09, 20:48
      nie otrzymasz szacunku od zony dzieci a anwet w dłuższym dystansie od kochanki
      jesli będziesz bezwolny lekliwy i pzobawiony zasad.
      Nie wystarczy praca tym bardziej taka której owoców nie kontrolujesz i nawet.
      Czeka Cie ciężki czas zapłaty za to co posiałeś . Jeśli się nie nauczysz na
      błędach, nadal będziesz dusił się w chwastach bez owocnie . Proponuję zacząć
      terapię związaną z poczuciem wartosci. I życzę powodzenia. Nikt nei lubi
      nadaremnie cierpieć/



      • jan_bon Re: skrupuły , strach i egoizm 05.02.09, 14:40
        Juz się duszę, w swom strachu i braku kręgosłupa.
        • mruff Re: skrupuły , strach i egoizm 05.02.09, 23:02
          Myślę,że Twoje obawy co do odrzucenia przez dzieci są bezpodstawne

          myślisz,że one nie czują,że z żoną zyjecie obok siebie?
          że jesteś przygnębiony?

          dzieci będą Cię kochać nawet kiedy odejdziesz

          kiedyś im ti wytłumaczysz

          Chcesz tak zyć przez następne 20 lat z żoną?

          Pomyśl,że tę kobietę nową możesz stracić wahając się tak
          bo może znaleźć się obok niej bardziej zdecydowany facet
        • solaris_38 Jan - walcz 06.02.09, 20:40
          walka to jedyny sposób na zdobycie szacunku
          Nie tyle wygrana ale walka
          prawdziwa walka

          to co w interesach jest dla ciebie oczywiste w sprawach emocji tracisz logikę i
          konsekwencje gdyż uginasz się emocjonalnie

          tego się nie zmieni tak sobie

          potrzebna jest walka determinacja i poważna zmiana wprowadzana z uporem i
          konsekwencja przez długi długi czas aż stanie się .. nowa skórą

          lepiej z dobrym terapeutą ale można samemu

          przeczytaj tego Brandena 6 filarów poczucia wartosci warto





          • jan_bon Re: Jan - walcz 08.02.09, 15:55
            Dziekuję,chcę tak, musze zebrać siły. Jednego dnia jestem gotów,
            innego nie umiem ruszyć palcem. Chyba poszukam terapeuty, znasz
            dobego w Trójmieście?
            • solaris_38 Re: Jan - walcz 08.02.09, 18:05
              Nie znam .. może wejść na jakieś forum w Trójmieście ? może zadzwonić na telefon
              zaufania (oni miewają różne ciekawe informacje)?
              Nie zaczynaj walki jednego dnia TOTALNIE. Raczej zanim zabierzesz się za
              jakakolwiek zmianę - obserwuj. Obserwuje siebie is woje słabości. Z trym jest
              jak ze zwierzyną . Aby ją podejść musisz wiele o niej wiedzieć. Poza tym to
              sztuka i strategia. więc najpierw obserwuj ...
              • jan_bon Re: Jan - walcz 08.02.09, 22:29
                Spróbuję. Kobieta, z którąteraz "jestem" niepokoi się, naciska, chce
                wiedzieć co dalej. Ja sam nie wiem, więc migam się od odpowiedzi.
                Muszę coś zrobić, to jest pewnik. Strach jest złym doradcą, ale
                panika tej dziewczyny tez mnie irytuje, chociaz pewnei ma swoje
                racje.
    • cynta Re: skrupuły , strach i egoizm 04.02.09, 21:08
      To nieprawda ze dzieci wola jakichkolwiek rodzicow razem niz
      szczesliwych osobno. Dajecie im fatalny przyklad, nie beda umialy
      zbudowac prawdziwych zwiazkow bo cale zycie ogladaly taki syf...
      jezeli z Ta Nowa umialbys miec normalny zwiazek oparty na milosci i
      wzajemnym szacunku to moze dzieci chociaz z tego czegos by sie
      nauczyly. Moim zdaniem powinienes sie wyprowadzic i ustawic kontakty
      z dziecmi, chocby codzienne ale z innego miejsca. Przez jakis czas
      moze byc troche trudno ale z biegiem czasu dzieci sie przyzwyczaja i
      zobacza ze maja Ciebie tak samo jak przedtem a na dodatek
      szczesliwego. Nie wiem ile dzieci maja lat ale w kazdym wieku mozna
      z nimi porozmawiac, jasno i bez kretactw ale i bez mowienia zle o
      ich matce. Dzieci nie chca musiec wybierac, tak to ustaw zeby nie
      musialy. Zycie mamy tylko jedno. Wez sie w garsc i powodzenia.
      • ca-ti Re: skrupuły , strach i egoizm 04.02.09, 22:46
        Jesteś zakładnikiem swojego własnego strachu. Nie potrafisz sobie
        wyobrazić co będzie "po", czyli po ewentualnym odejściu od żony.
        Chciałbyś mieć gotowy scenariusz, a tu jedynie strach podpowiada Ci
        najczarniejsze wizje, które bierzesz za prawdopodobną wersję
        przyszłości.
        Daj sobie czas, ale jakiś określony, na przykład miesiąc, kwartał,
        na podjęcie decyzji dotyczącej siebie. Gdy ten czas minie podejmij
        ją. Jeśli będzie to decyzja o rozstaniu z żoną, zacznij kroki
        rozwodowe, krótko mówiąc zajmij się stroną praktyczną, działaniem.
        Jeśli uznasz, że nie potrafisz (nie chcesz) odejść - rozstań się z
        tą kobieta i żyj tam gdzie jesteś.

        Najgorsze co możesz sobie zrobić, to taka właśnie huśtawka
        emocjonalna.
        • jan_bon Re: skrupuły , strach i egoizm 05.02.09, 14:49
          wiem, o tym, dałęm sobie juz raz czas ale on minłą, a ta kobieta
          która mnie kocha zapytała ze łzami w oczach co dalej. A ja sam nie
          wiem.
        • mruff Re: skrupuły , strach i egoizm 05.02.09, 23:04
          ca-ti napisała:

          > Jesteś zakładnikiem swojego własnego strachu.

          Dokładnie, to bardzo rzuca się w oczy.


      • jan_bon Re: skrupuły , strach i egoizm 05.02.09, 14:41
        boję się wyprowadzic, boję się zmian i decyzji, to mnie zabija i
        zabija innych. Sam stwarzam ten koszmar i nienawidzę siebie za to.
        • cynta Re: skrupuły , strach i egoizm 05.02.09, 15:23
          W takim razie idz do psychologa i sprobuj popracowac and wlasna sila charakteru.
          Zdaje sie ze wszystko co Ci sie w zyciu przytrafia jest konsekwencja jej braku.
          Swoja droga nie pociaga Cie taka wizja: Razem z twoja Kobieta znajdujesz sobie
          ladne mieszkanko do wynajecia, ona Ci pomaga, doradza. Potem pomaga Ci je
          urzadzic, kupujecie razem meble w.., nie wiem... ja kupowalam z exem w Ikei.
          Potem czekasz na moment kiedy nikogo z twojej rodziny nie bedzie w domu przez +-
          3 godziny. Pakujesz najpotrzebniejsze rzeczy i wychodzisz zostawiajac kartke na
          stole ze jutro JAK ZAWSZE odbierzesz dzieci ze szkoly, zabierzesz je na basen,
          lub z psem do parku (wstawic dowolne) a przyszlej ex napisz ze przyszedl juz ten
          czas i koniec, nie pisz nic co ona bedzie mogla dyskutowac, tlumaczyc i
          namawiac, zadnych "otwarty" stwierdzen, same "zamkniete", mam dosc, wyprowadzam
          sie, dostaniesz tyle i tyle... koniec. Potem dowolnie, albo zapraszasz Kobiete
          na fajna kolacje ktora konczy sie dalszym ciagiem w twoim nowym miejscu albo
          gotujesz sam taka kolacje w tymze miejscu i dalej jak powyzej. Budzisz sie rano
          kolo Niej i myslisz ze zycie jest jednak piekne i straciles mnostwo czasu....
          Dalej czlowieku wez sie w garsc i dzialaj!! Aha! telefonow od potencjalnych
          "krzykaczy" (ex, mama, tesciowa, szwagierka) proponuje nie odbierac. Powodzenia
          raz jeszcze...
          • jan_bon Re: skrupuły , strach i egoizm 05.02.09, 18:20
            Marzyłem kiedys aby tak zrobic, ale jestem tchórzem i nnie
            potrafię, zasłaniam się dziećmi, tym że ta nowa kobieta nie jest
            idealna. To jest bzdura, ale łapie się na tym myśleniu jakby na
            wytłumaczeniu braku działań, odsuwam ją, wyliczam jej
            spotkania,wytykam wady, bywam zimny i oschły,a ona dalej kocha i to
            mnie denerwuje. Wiem że ona się denerwuje, ma wiele spraw na głowie
            i nie lubi samotności,kiedys myslałem ze jest jak anioł, wobec mnie
            jest spokojna zawsze ale wiem równiez , że potrafi podnieśc głos, ze
            szybko się irytuje (np. w pracy), a ja to natychmiast to wyłuskuję i
            wpisuje jej in minus.To złe ale tak robię, jakbym tę kobietę karał
            za to , że marnuję jej życie sobą i nieumiejętnością dokonania zmian.
            Boję się reakcji dzieci, 8-letniego synka, ktory jest moim oczkiem
            w głowie i który juz nie raz prosił zebym nigdzie nigdy nie
            odchodził. Boję sie reakcji zony, któa i tak roznosi plotki po
            miasteczku a jesli beda mnie widzieć z ta nwą kobieta to wiem, że
            zona zrobi wszystko aby mnie psychicznie i finansowo zniszczyć.To
            mnie powstrzymuje najbardziej. Lituję się nad sobą i jestm zły, tak
            pomyślałem po przeczytaniu Twojego wpisu i analizie własnego
            postępowania.
            • sleepsafe Re: skrupuły , strach i egoizm 05.02.09, 19:13
              Jak ktoś już pisał - idź do psychologa. Najlepiej jeszcze dziś poszukaj w
              internecie jakiegoś odpowiedniego i jutro zadzwoń i się umów. Nie odkładaj tej
              decyzji. Coś musisz zacząć robić bo jesteś na równi pochyłej i ciągniesz za sobą
              innych. Potrzebujesz, żeby ktoś Tobą potrząsnął, bo zatracasz się zupełnie.
              Stan, jaki opisujesz może prowadzić (albo już doprowadził)do depresji. To da się
              leczyć. I być może Tobie taka farmakologiczna pomoc jest potrzebna (znam dwa
              przypadki osób, którym to bardzo pomogło).Bardziej optymistyczne spojrzenie na
              życie. Uwierz, że można znaleźć w sobie siłę do działania.
              Niech zmobilizuje Cię świadomość, że ranisz kobietę, która Cię kocha, a na
              dłuższą metę, także dzieci, którym nie dajesz teraz właściwych wzorców. Czy
              tego chcesz? Jeśli nie - zacznij TERAZ szukać pomocy bezpośredniej. Psychologa.
              No to do roboty bez żadnych wymówek!
              Trzymam kciuki!!!
            • monikinha Re: skrupuły , strach i egoizm 05.02.09, 21:30
              Z Twoich wpisów wnioskuję, że tak naprawdę nie chcesz mieć
              harmonijnego, zdrowego związku. Że dla Ciebie związek to kłótnie i
              przepychanki. Tak się do tego przyzwyczaiłeś, że od razu musisz taką
              formę narzucić innej kobiecie, z którą nawet jeszcze nie jesteś.
              Ty nie chcesz szczęścia, spokoju, Ty chcesz cierpienia. W nim się
              lubujesz i jego szukasz w życiu.

              Kobieta Anioł? Wiesz, anioł za związek z mężczyzną żonatym i za
              pogwałcenie boskich praw zostałby pewnie wyklęty. Więc jeśli już
              anioł, to raczej jakaś upadła anielica. Zresztą jak pobędzie z Tobą
              jeszcze trochę to i z tych resztek anielskości wiele nie zostanie.
              Nie dajesz jej miejsca na zbudowanie czegokolwiek z Tobą, więc sie
              zadusi albo spasuje. Po drodze Cię pewnie znienawidzi, w najlepszym
              razie będzie Tobą gardzić.

              Ale to Ciebie raczej niewiele obchodzi, prawda? Bo Ty
              możesz "kochać" tylko takie, które Tobą gardzą, a tę nową kobietę
              masz najprawdopodobnie w głębokim poważaniu. Ale to jej
              problem ,trzeba było nie rozwalać Twojego związku, prawda?

              • jan_bon Re: skrupuły , strach i egoizm 06.02.09, 07:51
                Może masz rację...
                • yoko0202 Re: skrupuły , strach i egoizm 06.02.09, 10:22
                  wiesz co, przeczytałam pierwszy Twój post i zrobiło mi się Ciebie
                  żal, i chciałam napisać coś pozytywnego i podtrzymującego na duchu;
                  ale przeczytałam kolejne Twoje odpowiedzi na takie właście
                  podtrzymujące na duchu posty i ręce mi opadły... boję się i boję się
                  i boję się...
                  jak się tak wszystkiego boisz to weź sobie może na początek kup
                  dużego psa, przynajmniej będziesz mógł bezpiecznie łazić po nocy i
                  rozmyślać nad swoim straconym życiem...
                  sorry, ale dopóki sam się nie ogarniesz trochę to nikt ani nic ci
                  nie pomoże, i lepiej szybko się ogarniaj bo najgorsze co możesz
                  zrobić to za jakiś czas stwierdzić, że jesteś za stary na zmiany.
                  a może ty jednak odczuwasz podświadomie jakąś masochistyczną
                  przyjemność w swoim obawianiu się wszystkiego i użalaniu się nad
                  swoim losem?
                • focus35 Re: skrupuły , strach i egoizm 07.02.09, 00:45

                  tez sadze, ze ma racje - sadze, ze nie umiesz kochac ani siebie ani
                  innych ludzi - a dzieciom zafundowales elementarz jak nie kochac
                  tylko tkwic w chorym masochistycznym ukladzie...
                  jak zycie Ci calkiem obrzydnie moze wtedy bedziesz chcial cos
                  faktycznie zmienic - teraz pozegnaj te kobiete Aniola, bo ona jest
                  czlowiekiem a nie aniolem i nie marnuj jej zycia

                  jan_bon napisał:

                  > Może masz rację...
            • pomdetersote Re: skrupuły , strach i egoizm 08.02.09, 15:45
              > Marzyłem kiedys aby tak zrobic, ale jestem tchórzem

              Taki samokrytyzm, to rzadkie w tych czasach.
    • greengrey Re: skrupuły , strach i egoizm 05.02.09, 19:04

      zostaw tę kobietę w spokoju

      zostań z żoną i dziećmi

      bo nie udźwigniesz tego

      nie niszcz jej życia

      może to chociaż ci się uda?
    • myszyna Re: skrupuły , strach i egoizm 06.02.09, 02:36
      Jak żona nie kocha, to trzeba sie o nią starać. Jak kochanka kocha, to można jej
      zafundować cyrk. Nie chodzi o to, by złapać króliczka... (ale by gonić go). No
      to powodzenia w marudzeniu, wahaniach i robieniu wody z mózgu kolejnym osobom,
      własnych dzieciaków nie wyłączając. Jedna liczy, że zostawisz żonę, druga - że
      kochankę, a ty biedny żuczek malutki. Dużo zdrowia.
      • jan_bon Re: skrupuły , strach i egoizm 06.02.09, 07:52
        Tak, pewnie chciałbym , żeby wszystko zrobiło się samo i kto wie czy
        byłbym i tak zadowolony.Jestem egoistą.
        • myszyna Re: skrupuły , strach i egoizm 07.02.09, 00:21
          A sobie bądź egoistą na zdrowie, każdemu wolno. Tylko, do nagłej, przestań tak
          marudzić, bo to umrzeć można. Ja wiem, co to jest ambiwalencja i miotanie się
          między "i chciałabym, i boję się". Rozumiem, że realizujesz model, w którym, jak
          cię jakaś nieszczęsna kobieta lubi, to wiejesz gdzie pieprz rośnie pod hasłem,
          że biedny żuczek jesteś. A jak kobieta cię trzyma przy pysku, to jęczysz, żeś
          żuczek ciemiężony. I też daj ci boże, dokąd panie mają do ciebie zdrowie, należy
          założyć, że dorosłe są i przynajmniej one wiedzą, czego chcą. Ich wybór. A że ty
          nie wiesz? Zdarza się. Zdrówko! (a zadowolony, jak sądzę, byś nie był. Ale to
          twój problem, a nie twoich pań).
        • focus35 Re: skrupuły , strach i egoizm 07.02.09, 00:49

          nie jestes egoista tylko masochista

          ps. a kazdy masochista ma w sobie cos z sadysty


          jan_bon napisał:

          > Tak, pewnie chciałbym , żeby wszystko zrobiło się samo i kto wie
          czy
          > byłbym i tak zadowolony.Jestem egoistą.
          • jan_bon Re: skrupuły , strach i egoizm 08.02.09, 15:52
            Nie, to zwykle tchorzostwo wg mnie - boję się coś zrobić, chociaż
            jak nie zrobie nic też będzie żle.
        • ca-ti Re: skrupuły , strach i egoizm 08.02.09, 12:20
          jan_bon napisał:

          > Tak, pewnie chciałbym , żeby wszystko zrobiło się samo i kto wie
          czy
          > byłbym i tak zadowolony.Jestem egoistą.



          W pewnym sensie robi Ci się samo. Ustawiłeś się jak liść na wietrze
          i tam gdzie zawieje, tam lecisz...
          Masz żonę, masz kochankę, masz dzieci, masz też ulubione przez
          siebie wyrzuty sumienia. Czyli komplet tego czego potrzebujesz.
        • monikinha Re: skrupuły , strach i egoizm 08.02.09, 20:12

          jan_bon napisał:
          Jestem egoistą.

          Pewnie masz rację. Trwanie w takim nieudanym związku ma masę zalet.
          W udanej relacji nie możnaby np, bo partner miałby wąty:
          (wersja męska)
          1. pić, żeby odreagować stres
          2. Smołczyć jak smok
          3. powrzeszczeć sobie na drugą osobę, żeby odreagować stres. (wersja
          męska)

          A teraz wersja kobieca:
          1. roztyć się i generalnie zaniedbać, bo po co się dla niego starać
          2. odreagowywać stres słodyczami w hurtowych ilościach
          3. robić z siebie ofiarę i męczennicę

          Do tego można dodać masę pozycji, a podział na męska i żeńską wersję
          jest umowny ;)
          • jan_bon Re: skrupuły , strach i egoizm 08.02.09, 22:34
            Zalet nie ma, ponieważ raczje jestem z tych ułozonych. Tylko,że
            bardzo długo dojrzewam do zmian w życiu zawodowym, a tym bardziej
            prywatnym. Za długo .
            • monikinha Re: skrupuły , strach i egoizm 09.02.09, 07:09
              Korekta: nie dojrzewasz do zmian, tylko biernie czekasz na to, co
              przyniesie życie, starając się nie wychylać. W miarę możliwości
              dobrze by było, żeby to inni odwalili za Ciebie trudną robotę w
              postaci "życiowych" decyzji.

              dobra wiadomość: tak można nawet ślepym fartem coś w życiu utrafić
              (vide - Ty spotkałeś kobietę, która Cię pokochała i chce z Tobą być)
              zła wiadomość: z takim podejściem jesteś fatalnym kandydatem na
              partnera, więc nawet jeśli Ci coś ślepy los przyniesie, to masz
              spore szanse to zaprzepaścić bezpowrotnie. Kobieta potrzebuje faceta
              z jajami, kogoś na kim można się oprzeć. KAŻDA. NIezależnie od tego,
              jak by była silna i niezależna. I tu chodzi mi zarówno o ustalenie
              zasad w domu, czego najwyraźniej nie zrobiłeś oddając jej pełnię
              domowej władzy, bo tak było wygodniej (pewnie o wychowaniu dzieci
              ona też decyduje, prawda?), jak i o kochankę, która się pewnie
              nabrała na Twoją bajeczkę o biednym żuczku i teraz sama jest biedna.

              Być mężczyzną. Co to dla Ciebie znaczy?

              • monikinha Re: skrupuły , strach i egoizm 09.02.09, 07:16
                Ale przecież Ty to wszystko wiesz :(
                • jan_bon Re: skrupuły , strach i egoizm 09.02.09, 13:27
                  Wiem .
    • tlustakrowa Re: skrupuły , strach i egoizm 08.02.09, 12:53
      czy Ty na forum kobieta nazywasz się kochamkobiety?
      • jan_bon Re: skrupuły , strach i egoizm 08.02.09, 15:46
        Mam tylko to konto, nie jestem rózwnież na innym forum.
      • jan_bon Re: skrupuły , strach i egoizm 08.02.09, 15:46
        Mam tylko to konto, nie jestem również na innym forum.
        • pomdetersote Re: skrupuły , strach i egoizm 08.02.09, 18:34
          jasne, ja też mam tylko jedno konto
          • arsicilliana Re: skrupuły , strach i egoizm 08.02.09, 20:36
            La, la la la la

            No, la la la la whooo whoo
          • jan_bon Re: skrupuły , strach i egoizm 08.02.09, 22:27
            Twoja sprawa, czy uwierzyłaś mi czy nie.
            • hazzard kochasz tą kobietę? 08.02.09, 22:46
              • jan_bon Re: kochasz tą kobietę? 09.02.09, 13:26
                Jest dla mnie oarciem i daje mi siłę, od kiedy myślę ze ją kocham,
                od tamtej chwili bardziej ja odsuwam i nie mówię jej o uczuciach,
                zrobiłem to tylko raz.
                • hazzard Re: kochasz tą kobietę? 09.02.09, 14:54
                  jeśli ją kochasz, chcesz z nią przejść przez zycie i czujesz, ze top jest ta
                  jedyna i właściwa, to zwiąż się z nią, zamiast kwękać na forum, jak to się
                  wszystkiego boisz. Jest takie przysłowie mongolskie - boisz się? nie rób.
                  robisz? - nie bój się. Myślę, że to idealnie oddaje sytuację.

                  A jeśli się boisz, to daj sobie spokój.
    • pomdetersote Re: skrupuły , strach i egoizm 08.02.09, 13:40
      ADO-MASO PIOSENKA

      łączy ich jedna sprawa
      sado-maso zabawa
      łączy ich nitka cienka
      sado-maso piosenka

      a poza tym jest jak w piekle
      a poza tym jest przewlekle
      to sado-maso piosenka
      bycie ze sobą na wszelki wypadek

      oni się już nie zabiją
      oni się tak potrzebują
      oni się pragną w tym względzie
      jak sado-maso narzędzia

      ciągle są razem
      razem spadają
      rany zadają
      kat jest ofiarą

      a były czasy zwykłej miłości
      a były czasy zwykłej czułości

      i będą razem do śmierci
      choć śmierć ich też nie rozdzieli
      bo chyba nic tak nie wiąże
      jak sado-maso przysięgi

      i w piekle będzie jak w piekle
      a wieczność będzie przewlekła
      to sado-maso piosenka
      dwojga ludzi których połączył przypadek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka