Gość: fanka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.01.02, 08:48 Dlaczego wybrałeś psychologię? (być może pisałeś już na ten temat, ale ja nie dotarłam do tego, niestety) Za odpowiedź z góry dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: fnoll Re: Pytanie do fnolla IP: 195.150.224.* 24.01.02, 00:13 psychologia to nauka o zachowaniu czlowieka to pokrywa sie z moimi zainteresowaniami :) pzdr fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roseanne Re: Pytanie do fnolla, moje tez IP: *.sympatico.ca 24.01.02, 00:26 czy moglbys sprawdzic moja strone, ta z watku prosba? slicznie prosze, jako specjaliste (poniekad) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fanka Re: Pytanie do fnolla 2 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.01.02, 08:56 dzięki za odpowiedź - szkoda, ze tak skrótowo ciekawa jeszcze jestem, czy Twoje zainteresowanie "zachowaniami człowieka" wynikło z jakiś Twoich osobistych problemów (często tak bywa)- ale podejrzewam, ze nie będziesz chciał na ten temat pisać mam więc jeszcze jedno "pytanie dodatkowe" - czy studia spełniły Twoje oczekiwania, dały dużo nowej, interesującej Cię wiedzy, czy trochę rozczarowały? Albo czy duża jest różnica między "psychologią akademicką" a "pop-psychologią"? (wybacz, że Cię męczę robię to z tego powodu, że podobają mi się -i z pewnością nie tylko mnie- Twoje wypowiedzi - są w większości bardzo celne, do tego dowcipne - sądząc po nich psychologowie to naprawdę mądrzy ludzie :) poza tym ja też interesuję się zachowaniami ludzi) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Re: Pytanie do fnolla 2 IP: 195.150.224.* 24.01.02, 12:28 droga fanko :) nie uwazam bym byl reprezentatywnym przykladem studenta psychologii V-go roku, i watpie, zeby w ogole taki istnial, a juz na pewno nie jestem reprezentatywny dla grona pracujacych w zawodzie psychologow odpowiadajac na twoje pytania: studia mnie nie rozczarowaly, bo nie mialem wobec nich specjalnie wygorowanych oczekiwan, a czy daly mi duzo nowej interesujacej wiedzy? jasne, jak to studia - chociaz kazdy kurs to inna historia, jedne wyklady wysiedzialem rysujac sobie w zeszycie, i tylko czasem cos przyciagnelo moja uwage, a inne chlonalem jak gabka - roznie bylo, ale nigdy sie nie nudzilem, ani nie zalowalem, ta, jeszcze semestr, cztery ostatnie kursy, magisterka - i koniec! alez ten czas leci... aha - moje zainteresowanie czlowiekiem, a szczegolnie mozliwosciami zmiany naszego sposobu bycia w swiecie naturalnie wyniklo z mojego wlasnego dyskomfortu spowodowanego tym jaki jestem i gdzie jestem - a przede wszytkim z wiary, ze nie jestem skazany na to, by przezywac jutro tak samo jak wczoraj, ze moge czynnie stwarzac warunki sprzyjajace wlasnemu rozwojowi, przystosowywaniu sie, uzdrawianiu moj kolega wymyslil kiedys trzystopniowy model rozwoju studenta psychologii: najpierw uwaza, ze z ludzmi jest cos nie tak i on sie dowie jak im pomoc; potem zauwaza z przerazeniem, ze z nim tez jest cos nie tak i koncentruje sie na sobie; a nastepnie odkrywa, ze i on i "reszta ludzkosci" plyna na tej samej lodce i wyksztalca w sobie cnote pokory i wspolczucia - pomagajac innym pomaga sobie odnosi sie to raczej do specjalizacji w psychologii klinicznej, i rozwoj naturalnie nie nastepuje automatycznie wraz z uplywem lat - mozna sie zatrzymac poza tym obrazuje to raczej pewien uniwersalny rozwoj duchowy ;) jeszcze jedna odpowiedz: jak jest roznica miedzy psychologia akademicka a pop- psychologia? no coz, trudno ja zmierzyc ;), chociaz jest jeden sposob - mianowicie bibliografia, czy ilosc odwolan zawartych w samej ksiazce osobiscie roznice widze w tym, ze inny jest proces powstawania produktow "akademickich" i produktow "pop" - produkty akademickie musza przejsc przez sito krytykow, polemik, przedostac sie na lamy naukowych magazynow, a nastepnie dopiero w formie sprasowanej trafiaja do studentow produkty "pop" musza znalezc sobie wydawce, ktory uwierzy, ze da sie je sprzedac i na nich zarobic - to jest dla nich najwazniejsza bariera do przeskoczenia podreczniki akademickie tez musza sobie znalezc wydawce, ale tu rynek odbiorcow jest ograniczony do studentow, no i przeszly wczesniej przez najwazniejsze dla nich sito - publikacje w czasopismach naukowych; - co wplywa na jakosc produktu takze roznica polega przede wszytkim na tym, ze "pop" to prawie wylacznie biznes, wolny rynek, produkt ksztaltowany przez gust klienta, i trudno przewidziec co to bedzie - czy psychotronika, czy reedycja freuda, czy kolejna ksiazka o inteligencji emocjonalnej, czy moze graham masterton (niczego tu nie oceniam) a produkty "akademickie" sa wazne skierowane przede wszystkim do srodowisk uniwersyteckich, gdzie oprocz checi zarobku i indywidualnych potrzeb istotne sa takze motywacje "naukowe" oraz prawa oddzielajace to, co naukowe, od tego co nienaukowe zarowno "pop" jak i "akademickie" maja swoje plusy i minusy - "pop" jest bardziej zywy, swobodny - a "akademickie" bardziej rzetelne, sprawdzone no i dzieki za uznanie :) pzdr fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pola no to na mnie kolej :) IP: *.extern.kun.nl 24.01.02, 13:19 Fnoll, A czy nie zauwazyles u siebie tendencji podchodzenia do kazdego problemu bez emocji, tylko zawsze szukajac rozwiazan rozumowych, uzywajac wiedzy, ktora zdobyles na studiach. O co mi chodzi. Mam przyjaciolke, ktora jest wlasnie na piatym roku studiow i czesto denerwuje mnie fakt, ze do pewnych spraw nie potrafi podejsc subiektywnie, nawet jesli dotycza one jej najblizszego otoczenia. Mnie to czasem denerwuje i wydaje mi sie takie jakies odczlowieczone :)) Hmm...trudno to opisac, wiesz o co mi chodzi? Pozdrawiam Pola Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll do Poli IP: 195.150.224.* 24.01.02, 14:10 > wiesz o co mi chodzi? pewnie ze wiem - z niektorymi studentami pierwszych lat psychologii to w ogole nie da sie rozmawiac, bo zaraz cie analizuja i nagle z rozmowy o pogodzie robi sie rozmowa o twoim dziecinstwie :)))))))))))) wynika to z czegos, co sie zwie "wola mocy", a po ludzku - potrzeba kontrolowania, wladania, czy nawet - manipulowania innymi; jak w krakowie badano pod tym katem studentow, to pierwsze miejsce zajela medycyna, a drugie wlasnie psychologia no, jest to pewien sposob na radzenie sobie z zyciem i nie ocenialbym go jednoznacznie negatywnie - aczkolwiek terapeuta z taka motywacja nie bylby zbyt dobrym terapeuta, natomiast naukowiec - czemu nie? jesli chodzi o te pozbawione emocji stosowanie sie do wiedzy ze studiow to coz, dla mnie ta wiedza jest rodzajem szkicowego rysunku zestawu roznych narzedzi - musi nabrac ciala w doswiadczeniu, tak jest z kazdymi studiami, ze rzeczywiste umiejetnosci zdobywamy na stazach, w pracy, w zyciu, a studia daja na glownie pewne modele, aparaty pojeciowe do radzenia sobie z doswiadczeniem takze w kontaktach prywatnych nie zachowuje sie jak na zajeciach z psychologii, gdzie omawiamy mapy, modele, konstrukty itp. :) ale ucieczka w swiat modeli jest kuszaca - daja to poczucie pewnosci i kontroli, ktorego nie da ci bezposrednie doswiadczanie zycia; poza tym mozna sie wlasnie przy pomocy "konstruktow teoretycznych" odgrodzic od wlasnych emocji - jest to o tyle zludne, ze emocje zawsze przez te "konstrukty" przeswiecaja (jak cie lubie, to ci powiem, ze jestes asertywna, a jak nie, ze schizoidalna - na przyklad, calkiem chlodno) w ogole my biali bylismy dla indian "gig head"... mnie osobiscie studia nie zmienily za bardzo - bardziej rewolucyjnymi doswiadczeniami bylo zalozenie rodziny i pierwsza praca zarobkowa pzdr fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomi Re: do Poli IP: 164.48.189.* 24.01.02, 14:24 Czesc, nie wiem zbytnio kto to jest ten fnoll, zreszta nie chce mi sie jego dlugich postow czytac, ale odpowiem na pytanie Poli dlaczego wydaje sie jej ze fnoll jest taki bez emocji, tylko proponuje rozwiazania. w kazdej ksiazce o roznicy plci znajdziesz, ze faceci mysla o rozwiazaniach, a kobietom bardziej zalezy na budowaniu dobrej atmosfery, wyrazaniu uczuc. Po prostu roznica plci i tyle. Milego dnia Tomi P.S. Po cos wiecej odsylam do ksiazek Gdanskiego Wydawnictwa Psychologicznego, np. Autor: Weber Erika, Opperman Katrin, Tytuł: JĘZYK KOBIET - JĘZYK MĘŻCZYZN. Jak porozumieć się w miejscu pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fanka Re: do Tomi IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.01.02, 14:45 Cześć jeżeli nie wiesz kto to fnoll, to co robisz w wątku pt. "Pytanie do fnolla"? (pytam z ciekawości) Odpowiedz Link Zgłoś
gtomik Re: do Tomi 24.01.02, 15:02 odpowiadam ze z ciekawosci wszedlem na ten watek, chcialem sie dowiedziec jaki jest powod ze ludzie drugim probuja cos wmowic, probuja ich przekonac jakimi sa i po co poszli na psychologie, itd. Po co ? Skrzywdzil Cie fnoll w poprzednich watkach czy to tez z czystej ciekawosci wymyslono ten watek??? Tomi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fanka Re: do Tomi IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.01.02, 15:09 gtomik napisał(a): > chcialem sie dowiedziec jaki jest powod ze ludzie drugim probuja cos wmowic, probuja ich przekonac jakimi sa i po co poszli na psychologie, itd. o co Ci chodzi? (pytam z ciekawości) wątek oczywiście założono też z ciekawości Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pola Fnoll/Tomi IP: *.extern.kun.nl 24.01.02, 15:02 Fnoll - dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz, mam nadzieje, ze przyjaciolka zmieni troche podejscie do zycia i ludzkich zachowan jak zalozy rodzine hihi :) Aha, jeszcze jedno. To w sumie taki paradoks, bo jesli psychologia jest nauka o zachowaniu czlowieka, a nie podoba mi sie podejscie do pewnych spraw pani-prawie-psycholog, no to juz sama nie wiem co mam myslec :)) Tomi - zanim sie wypowiesz, przeczytaj dobrze post, do ktorego nawiazujesz :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Re: Fnoll/Tomi IP: 195.150.224.* 24.01.02, 17:26 Gość portalu: Pola napisał(a): > Aha, jeszcze jedno. To w sumie taki paradoks, bo jesli > psychologia jest nauka o zachowaniu czlowieka, a nie > podoba mi sie podejscie do pewnych spraw > pani-prawie-psycholog, no to juz sama nie wiem co mam > myslec :)) a slyszalas przyslowie o szewcu, co boso chodzil? :)))) albo : lekarzu ulecz sie sam? :))))) psychologia to przeciez zwykle studia, a nie jakies centrum rozwoju duchowego, mozna je przejsc wiele zapamietujac, lecz trzymajac te wiedze z dala od siebie zreszta - jesli ktos specjalizuje sie np. w psychologii polityki, reklamy, czy zarzadzania, albo w psychofizjologii, to i nie sa to kierunki spejalnie obfite w tresci sklaniajace do autorefleksji no i cos do Tomi: bywaja meskie kobiety i kobiecy mezczyzni - rozejrzyj sie ;) pzdr fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fanka Re: do fnolla IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.01.02, 14:43 dzięki!!! wspomniałeś o pracy - czy Twoja praca ma coś wspólnego z tym, co studiujesz, czyli psychologią? (obiecuję, że to już ostatnie pytanie!) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frisky2 Re: do fnolla IP: 62.233.139.* 24.01.02, 15:11 Fnoll, cieszysz sie tu wielka sympatia i powodzeniem;)) Ale mam pytanko natury przyziemnej: czy po psychologii latwo dostac prace? Jak to jest z Twoimi znajomymi? Czy moglbys napisac, gdzie sie pozatrudniali, jak wielu pracuje w swoim zawodzie? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll do fanki i frisky2 IP: 195.150.224.* 24.01.02, 17:33 moja dotychczasowa praca to letnie wyszukiwanie samemu sobie domow do renowacji polaczone z nawiazywaniem przyjacielskich stosunkow z ich wlascicielami (taki inteligentny fizol wielofunkcyjny) - takze cos poniekad zwiazanego z psychologia :)))))) o prace po psychologii latwo nie jest, a juz szczegolnie w krakowie, gdzie roi sie od bezrobotnych psychologow - ale uwazam, ze z praca to jest tak, ze kazdy ma swoja karme i trudno tu sie kierowac specjalnie ogolnym doswiadczeniem zreszta - coz praktycznego jest w informacji, ze ten czy ow nie dostal pracy? tylko apetyt odbiera; bardziej ciekawia mnie ci, co prace maja i zwykle widze w nich pewna mieszanke determinacji z... po prostu umiejetnosciami pzdr fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frisky2 Re: do fnoll IP: 62.233.139.* 24.01.02, 19:38 Dzieki. Jasne, studia daja jakas podbudowe, a co bedzie dalej, to - jak piszesz - mieszanka umiejetnosci, determinacji, zamilowan i tego co nazywasz karma. Ale bylem ciekaw jak jest z psychologami, bo wydaje mi sie ze na dzisiejsze czasy to powinni byc poszukiwani "specjalisci" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Re: do fnoll IP: 195.150.224.* 25.01.02, 10:16 przy okazji ciec w budzecie sluzby zdrowia pierwsi wylatuja z jej placowek zwykle psycholodzy - mozna by rzec, ze nie ma czego zalowac, bo i tak zarobki tam marne, ale odzwierciedla to jakos stosunek administracji panstwowej do tej profesji, ze jest dla niej wobec medycyny drugorzedna, czy trzeciorzedna nawet dla mlodego psychologa, takiego jak ja, kryzys w sluzbie zdrowia to cos, co nie rysuje rozowo mojej przyszlosci - bo zeby np. uzyskac certyfikat psychoterapeuty, ktory by mi dawal wiecej niezaleznosci, musze miec kontakt z pacjentami w swojej pracy, czyli zwykle w placowkach sluzby zdrowia - a te obecnie nie narzekaja na nadmiar wolnych etatow, szczegolnie dla psychologow jesli chodzi np. o moich kolegow specjalizujacych sie w psychologii reklamy czy zarzadzania - to rynek wydaje sie byc juz w duzej mierze nasycony, bo co by nie rzec firmy reklamowe i szkoleniowo/konsultingowe to nie huty, i wielu miejsc pracy nie oferuja w swietle tych faktow, nie jestem specjalnie przywiazany do mysli, ze bede pracowal w zawodzie :) pzdr fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Do fnolla IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.01.02, 16:24 A czy nie moglbys zalozyc sobie prywatnego gabinetu i pomagac ludziom ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Re: Do fnolla IP: 195.150.224.* 25.01.02, 16:53 jakbym tylko mial gotowke na zalozenie takowego - bez problemu :) dzialalbym na takiej samej zasadzie jak bioenergoterapeuci, wrozbiaze etc. - wystarczy zarejestrowac dzialalnosc gospodarcza nawet zdaje sie moglbym podpisac sie "psychoterapeuta" mimo braku odpowiedniego certyfikatu (do ktorego uzyskania konieczna jest czynna praca z pacjentami, mniej wiecej trzyletnie szkolenie i egzamin przed komisja z Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego lub Psychologicznego) co tam kwalifikacje... licza sie dobre checi! (no i chec zysku) eee, nie, to jednak nie dla mnie - chcialbym nie tylko chciec, ale i potrafic pzdr fnoll Odpowiedz Link Zgłoś